Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Robota w szkole.

    IP: *.hum.umk.pl 18.09.12, 11:06
    przeglądam sobie sobie strony placówek oświatowych w większym mieście. Wchodzę w zakładkę "oferty pracy" , co jakiś czas zamieszczają ogłoszenie o rekrutacji na stanowisku: woźna, pomoc kuchenna, intendent sprzątaczka (w przedszkolach, podstawówkach). Jak się jakieś pojawi to wysyłam. Tylko że bawię się w to wysyłanie kilka miesięcy i tylko dwa razy zadzwonili na rozmowe. Czy na takie stanowiska typu woźna w szkołach też są z góry ustalone osoby kto będzie pracować? no ku... co to za filozofia wystarczy przeszkolić i każdy by umiał takie coś wykonywać, ale zdaje mi się ze nawet taka robota jest już ustawiona. Jestem bezrobotna, mam 26 lat i skonczony uniwersytet
    Obserwuj wątek
      • tomeczek_44 Re: Robota w szkole. 18.09.12, 13:03
        Gość portalu: średniowiecze napisał(a):

        > co jakiś czas zamieszczają ogłoszenie o rekrutacji
        > na stanowisku: woźna, pomoc kuchenna, intendent sprzątaczka (w przedszkolach,
        > podstawówkach). Jak się jakieś pojawi to wysyłam. Tylko że bawię się w to wysy
        > łanie kilka miesięcy i tylko dwa razy zadzwonili na rozmowe. (...)
        > Jestem bezrobotna, mam 26 lat i skonczony uniwersytet

        Jeśli startujesz na w/w stanowiska to wykreśl studia ze swojego CV.
        • Gość: www Re: Robota w szkole. IP: *.dynamic.chello.pl 18.09.12, 14:33
          "Jestem bezrobotna, mam 26 lat i skonczony uniwersytet "

          ale jesteś po śmieciowym kierunku tego nie dodałaś a to nieszcześliwy i niesprawiedliwy fakt!

          dodatkowo uniwersytet nie kojarzy się w pl zbyt dobrze raczej unikaj tego słowa
        • Gość: melina Re: Robota w szkole. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.09.12, 20:46
          "Jeśli startujesz na w/w stanowiska to wykreśl studia ze swojego CV"


          Tylko że jak nie będzie pisać na takie stanowiska o tym że skończyła studia, to bedzie miec tylko w cv liceum czy coś tam które skonczone było lata temu, pracodawca spojrzy na takie cv i zobaczy że od skonczenia liceum nic nie robiła(jeśli wykreśli studia, i gdy podczas studiów nigdzie nie pracowała) to chyba lepiej napisac te szkoły niż mieć wyrwe w cv kilka lat
      • fomica Re: Robota w szkole. 18.09.12, 14:41
        W zyciu na stanowisko woźnej czy sprzątaczki nie zatrudniłabym osoby z wyższym wykształceniem. Przeciez to oczywiste że taka osoba popracuje kilka tygodni, może miesięcy a w międzyczasie wszystkimi rekami i nogami będzie starała się znaleźc cos innego i odejśc. A jaki pozytek z pracownika, o którym wiadomo że zaraz ma odejść i trzeba będzie szukac nowego? Po to własnie w ogłoszeniach są podawane wymagania na dane stanowiska, żeby zglaszali sie kandydaci o okreslonych cechach, a nie z zupelnie innej bajki.
        • genialna_oxford Re: Robota w szkole. 18.09.12, 16:36
          tylko gdzie ucieknie politolog?
        • Gość: Jammm Re: Robota w szkole. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.12, 18:07
          Ludzie po studiach pokornieją - dyplom to nie wszystko. Osobiście, gdyby trafiła mi się praca nawet i woźnej, z godziwymi warunkami, bez przekrętów na pensji czy mobbingu, to nie planowałabym wcale żeby zamienić na inny model. A dlaczego ludzie zmieniają, czemu nie wiążą żadnych długofalowych planów z pracami tego typu i uciekają, jak piszesz? Bo obecnie ciężko o pracę na długi okres czasu. A gdy taka osoba zostanie ponownie bez pracy, z jedynym (nie ważne, że trwającym parę lat) doświadczeniem jako woźna, to nikogo nie będzie interesowało, jak wielkie są jej chęci do pracy czy determinacja. Będzie mogła pracować jedynie jako woźna, ponieważ w PL jak już RAZ wdepniesz w pracę fizyczną, to zdaniem pracodawcy nie nadajesz się do niczego innego, a w biały kołnierzyk na pewno się nie ubierzesz.
          • anais_pl Re: Robota w szkole. 19.09.12, 19:05
            Jest dokładnie tak jak piszesz.
            Sama jestem zmuszona szukać pracy fizycznej, bo muszę płacić rachunki. I nie mam złudzeń, że jak to napisałaś, kiedy już wdepnę w taką pracę to później nie mam szans na pracę zgodną z wykształceniem. Zwłaszcza, że jestem 40+
            • Gość: Jammm Re: Robota w szkole. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.12, 19:33
              Ja, niestety, po studiach humanistycznych... wkurza mnie, że jeden wybór, i to uczyniony pod presją (bo idę do takiej pracy bo muszę, a nie z żadnej pasji) ma mnie zaszufladkować i sprawić, że nie będę mogła zmienić zawodu! Nawet, jeśli robiłabym dodatkowe kursy za pieniądze, zarobione fizycznie, to i tak wiem (bo już nie raz startowałam w 'rekrutacji na stanowisko...') że pracodawca skreśli mnie za brak doświadczenia w jego branży. Zaraz po studiach, oczywiście, wysyłałam CV za biurko. Nie chciałam zaczynać z najniższej półki, szczególnie, że moje studia, wymagania wykładowców (w tym konieczność siedzenia na zajęciach, jako warunek dopuszczenia do koła) sprawiły, że dorywcze prace w trakcie studiów były typu hosting czy market. Ża każdym razem mówiono mi, że nie mam doświadczenia na danym stanowisku. Czasem nie mówiono nic, ale i tak było wiadomo, co powiedzieć chcieli. Brak doświadczenia, bądź pleców...
              Gdy w rok potem nadal byłam bez pracy, stwierdziłam, że po prostu nie stać mnie by drzeć nosa i unosić się ambicją. Przecież mogą mnie odrzucać tak i ze dwa lata! Zaczęłam startować do sklepu, baru, pubu... okazało się, że i tam wymagane jest doświadczenie. Co więcej, pracodawca potrafił dać ogłoszenie, że będzie przyuczać, a na rozmowie padały pytania o doświadczenie... oczywiście, 'dni próbne i wybierzemy najlepszego' do pracy 600 zł brutto/ mies to coś na porządku dziennym... nigdy nie doszłam tak daleko, by mnie na nie wybrali, ale wiem, że wiele pubów czy sklepów ma w zwyczaju zatrudnić na dzień - dwa, by podziękować i zastąpić następnym darmowym pracownikiem... oczywiście, nikt się nie nada, więc za jakiś czas znowu rekrutacja... i cóż, darmowa siła robocza.

              Skoro działo się to świeżo po studiach, to oczekiwać, że w dwa lata po nich nagle zaczną witać mnie z otwartymi ramionami i instruować w pracy biurowej.
              W końcu, udało mi się złapać jedynie pracę przez agencję, rozkładanie towaru w markecie. Co jakiś czas w innym, więc ledwie się przyzwyczaję do rozkładu alejek już mnie przenoszą. Praca po parę dni w miesiącu, więc zarabiam tyle, co kot napłakał i jeszcze większą część, rzecz jasna, zabiera agencja. Dalej wysyłam CV, ale wyraźnie daje mi się do zrozumienia, że robol nie powinien kalać swą obecnością powierzchni biurowca. I tu się dziwić, że praca fizyczna nie jest docelowa dla młodych ludzi?! Mamy pracować do 67 roku życia! Kto w tym wieku będzie wydajnym magazynierem czy merchandiserem?!

              • agulha Re: Robota w szkole. 21.09.12, 01:19
                Niezależnie od współczucia, to jedna rzecz mnie nurtuje po przeczytaniu tego postu. Co się teraz nazywa "studiami" (dziennymi, jak rozumiem), że wymóg obecności na zajęciach uchodzi niemal za szykanę? Gdyby student spędzał dni na pracy "więcej niż dorywczej", to przepraszam, ale na czym polegałyby jego studia, bo nie rozumiem? Chyba, że chodzi o studia zaoczne (odkąd zaczęłam pracę zawodową, podziwiam osoby, którym się po pracy jeszcze chce czegoś uczyć).
                A ogólnie z pracą teraz jest tragicznie, dla wszystkich. Młodych i starych, doświadczonych i niedoświadczonych, politologów i inżynierów.
                • kazjenka Re: Robota w szkole. 21.09.12, 10:40
                  @agulha - to moglo byc np. takie kolegium nauczycielskie, w ktorym po 3 nieobecnosciach na wykladzie jestes skreslany z listy, a nie ma dyzurow konsultacyjnych, na ktorych mozesz te nieobecnosci odrobic - kiedys bylam na dniach otwartych na takiej... uczelni.

                  Poza tym sa takie instytuty, w ktorych wykladowcy sa naprawde nieprzyjazni dziennym studentom pracujacym. Sama studiowalam w takim miejscu: profesorzy wychodzili z zalozenia, ze "dla pracujacych mamy studia zaoczne i wieczorowe", z wykladowcami cholernie trudno bylo sie dogadac o zaliczanie indywidualne, czasami ludzie nie byli dopuszczani do egzaminow (takze nawet przy uzasadnieniu typu 2 kierunki i praca) oraz checi odrabiania... Juz nie wspominam o planach zajec, w ktorych na piatym roku codziennie bylo tylko jedno cwiczenie...
                  • agulha Re: Robota w szkole. 21.09.12, 12:05
                    Hmm, ten pierwszy przypadek też mi się nie podoba. Co do tego drugiego, to jestem już w takim wieku, że słyszę teraz raczej relacje z drugiej strony. Wykładowca organizuje zajęcia i egzaminy, po czym niektórzy studenci oczekują od niego, że dla każdego z nich będzie organizował jeszcze dodatkowe terminy i zaliczenia (za darmo oczywiście). Oczywiście są i zawsze będą jakieś przypadki losowe, zachorowania, odrabianie z innymi grupami studenckimi, natomiast "2 kierunki i praca" to jest jednak raczej problem studenta. Jeżeli jest w stanie zorganizować sobie przyjście na zajęcia albo przygotowanie indywidualne do egzaminu - oraz podejście do egzaminu, w końcu są minimum 2 terminy - to OK. Wydaje mi się, że dopuszczenie do egzaminu (porządnie i uczciwie przeprowadzanego) nie powinno być problemem dla normalnego wykładowcy - w końcu jak student umie, to co za różnica, jak się nauczył :-).
              • fomica Re: Robota w szkole. 21.09.12, 13:08
                A można zapytac jaki kierunek skończyłas i jakich kompetencji nabyłas w trakcie studiów? To wazne pytanie, bo jesli to byla administracja albo archeologia to trudno powiedziec jakimi twardymi umiejętnościami może pochwalic sie taki absolwent. I nie mówie tego złosliwie, bo sama skończylam studia humanistyczne, ale żeby pracowac musialam sie potem doksztacac, zainwestowac troche także po studiach. No i nie ma takiego stanowiska jak "praca biurowa", co konkretnie chcialabys - i umiesz - robić za tym biurkiem - księgowośc, finanse, płace, recepcja, sprzedaz, marketing, odbieranie telefonów?
                • Gość: gbrnyuhj Re: Robota w szkole. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.12, 00:23
                  Przecież pisze, że nie ma doświadczenia, więc pewnie za tym biurkiem robić umie niewiele. Osoba ta napisała, że doświadczenie zawodowe miała w stylu "market czy hosting", więc można założyć, że tej pracy biurowej nie było wcale. Nie wiemy, dlaczego, być może powodem był permanentny brak doświadczenia, a potem błędne koło (nie zatrudnimy bo nie ma doświadczenia, i tak w koło Macieju, taka osoba nawet nie ma jak zacząć.). Może ten brak czasu spowodowany nieprzyjazną uczelnią.
                  Chociaż takich rzeczy jak recepcja, telefony czy nawet marketing, to przepraszam, ale można się w góra tydzień nauczyć. Doświadczenie jako wymóg bezwzględny to już przesada.
                  Takie rzeczy przynajmniej ja określam mianem "pracy biurowej." Tak też występują one w ogłoszeniach o pracę, więc się nie dziwię, że są często i tutaj wrzucane do 1 wora.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka