Gość: inżynier
IP: *.alstom.pl / 10.197.112.*
19.03.02, 18:57
W pewnej duzej firmie wystepuje nastepujacy podzial obowiazkow. Na warsztacie
robotnicy wykonują jakiś detal ktory nalezy po wykonaniu zmierzyc. Jak ów detal
jest zgodny z rysunkami, to dobrze, gorzej gdy pojawia sie problem. Więc jak
pojawia sie problem, to przychodzi inżynier kontroler, który wykonuje stosowny
pomiar (za pomocą stosownych narzędzi pomiarowych - suwmiarek,
głebokościomierzy, szczelinomierzy itd). Zapisane wymiary przekazuje
inżynierowi technologowi. Inzynier technolog porównuje zapisane wymiary z
rysunkami i czasami zleca dodatkowe pomiary. Te dodatkowe pomiary wykonuje
znowu inzynier kontroler i znowu przekazuje wyniki pomiarow inżynierowi
technologowi. Nie wiem dlaczego ów inżynier technolog nie może sam wykonać
pomiarów? Ale to nic... okazuje sie, że problem jest duży i wołany jest
inżynier konstruktor. Ów inżynier konstruktor zleca kolejne pomiary, ktore robi
inżynier kontroler. Zaczyna sie dziać pewna paranoja, gdyż tworzy się łańcuch
pomiarowy, łańcuch przekazywanych zapisków, który sprawia, że w sprawę
zaangażowane są aż 3 osoby. Ale to nic - dochodzi do nieporozmień, bo jednemu
inżynierowi chodziło o zmierzenie taga tak, a inny zmierzył tamto inaczej. Ale
to jeszcze nic, spotykają sie trzej inżynierowie i okazuje sie, że inżynier
konstruktor i inzynier technolog znają się na wymiarach zapisanych na rysunkach
technicznych, natomiast mają problemy z obsługą narzędzi pomiarowych. Inzynier
kontroler zna sie na obsłudze narzędzi pomiarowych i nawet zna sie na
rysunkach, ale to mlody pracownik, więc jest ignorowany... Co gorsza okazuje
sie, że w firmie ten system funkcjonuj od lat... Paranoja jakaś.. Ja sam kiedyś
pracowałem jako technolog i swoją karierę zaczynałem od warsztatu, ażeby krok
po kroku poznać specyfikę tej pracy, a póżniej już, jak miałem jakiś problem to
schodziłem na warsztat, brałem potrzebne narzędzie pomiarowe i mierzyłem co
trzeba i jak trzeba. Czyżby specjalizacja obecnych inzynierów była aż tak
ścisła????