Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Bezrobotny od urodzenia

    IP: *.cm-7-3d.dynamic.ziggo.nl 14.06.13, 01:15
    zatrudnia sie wlasnie osoby szare, nie wybijające sie, nijakie, bez kręgosłupa, bo takie bedą sie słuchać i nie będą bruzdzic. Osoby inne np. wybitnie inteligentne, ambitne, b. wykształcone, kreatywne są temperowane, nikt nie przyjmuje osoby lepszej od siebie, bo taka bedzie zagrażac przełozonemu. Taka jest moja obserwacja. Tez nigdy nie zagrzałam na etacie, ale zmuszona bylam załozyc wlasny interes, jestem swoim szefem i idzie mi dobrze. Nic nie muszę.
    Obserwuj wątek
      • Gość: bezrobotna Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.13, 03:22
        ta diagnoza jest dobra dla rynków, które mają jakiś normalny poziom bezrobocia, a nie takie szalejące bezrobocie jak w Polsce

        tutaj wystarczy, że ktoś nie może znaleźć pracy w zawodzie przez rok czy dwa i już właściwie na starcie jest skreślany

        jeśli ktoś nie ma znajomości to musi walczyć o pracę z setką albo i więcej kandydatów

        ja ma 47 lat i właściwie już nie szukam stałej pracy, bo nie wierzę, że ją znajdę

        czasem udaje mi się dorobić i to wszystko
        • vinogradoff Re: Bezrobotny od urodzenia 16.06.13, 17:22
          W Niemczech na kursy dla bezrobotnych wysyla sie Kobiety w wieku nawet 63,- lat a wiec warto zmienic nastawienie do problemu. 47 lat to wiek,, pozny mlodzienczy,, gdyz jz wkrotce Kobiety beda zmuszone pracowac do 67 lat a wiec 20 lat dluzej. Glownym problemem bezrobocia jest brak wolnych miejsc pracy a pozniej tylko dorabia sie jakies mniej czy bardziej zgrabne legendy do problemu. Jesli mieszkasz w regionie gdzie pracy nie ma i gdzie jej nie maja nawet 23 letnie dziewczyny to nie wiek jest przeszkoda a fizyczny deficyt wolnych etatow.
          • Gość: a priori Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.13, 18:05
            Czego psycholog nie powiedział - bo nie wiedział - o bezrobotnych dla c i a s n y c h móżdżków. Bezrobocie jest często następstwem zdrowia (pomijam uzależnionych) np . jakość wzroku bliska renty, ale bez prawa jazdy. Ani na rentę , ani do roboty. Jest wiele wad, które nie są do analiz ani PUP , ani psychologa, wyjaśni wam lekarz medycyny pracy. Stale te same mafie zatrudnionych żłopią kasę. Jak dyrektor to i córce załatwił, jak dyrektorka to synowej załatwiła robotę. PUP pracują w oderwaniu od lekarzy przemysłowych, MOPSom nic do tego.
            Najwęcej do powiedzenia mają ci , ktorzy wygodnie sobie pracują bez urywania rączek. Tak im dobrze, że do 65 lat będą ciągnąć, aż wyzdychają wcześniej lub krótko po przejsciu na emeryturkę.
            • Gość: franek Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.play-internet.pl 16.06.13, 21:33
              Nie wiem o co ci chodzi.
              Jeśli tak pracujesz jak piszesz to zapewne jesteś bezrobotnym.
              • Gość: a priori Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.13, 07:29
                Ty pewnie masz pracę polegającą na pisaniu głupot jak te w artykule. Po zwolnieniu ciebie z twojego zajęcia okaże się że jesteś zerem.
          • niewinna Re: Bezrobotny od urodzenia 16.06.13, 23:26
            Ja w wieku 35 lat nie mogłam znaleźć pracy. :-) Własna działalność uratowała mnie przed degradacją społeczną...Studia, języki, doświadczenie, prezencja. Jak wyżej. Zbyt dobra aby ją zatrudnić.
            • Gość: Wolfram Re: Bezrobotny od urodzenia IP: 81.91.182.* 18.06.13, 00:00
              > Zbyt dobra aby ją zatrudnić.

              Zastanawiajace, jak czesto bezrobotni uwazaja, ze nie maja pracy, bo sa za dobrzy. To tak na wszelki wypadek, gdyby komus przyszlo do glowy, ze nie masz pracy, bo nie umiesz znalezc pracy, nic nie potrafisz i do niczego sie nie nadajesz :) Jest przeciez wrecz przeciwnie: nie masz pracy, bo potrafisz ja znalezc oraz dysponujesz cennymi i poszukiwanymi na rynku kompetencjami
              • Gość: bezrobotna Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.13, 15:56
                często chodzi o to, że firmy oczekują ludzi przewidywalnych, takich którzy się nie wyróżniają, jeśli ktoś ma jakieś problemy, albo na przykład jest zbyt ambitny, za wysokie wykształcenie (tak, tak) zbyt wysokie kwalifikacje, to nie zawsze jest akceptowany

                najlepiej żeby się nie wyróżniać za bardzo :(

                jeśli chce się pracować samemu, coś robić samodzielnie, to właśnie te cechy nieakceptowane są atutem, ale ciężko się przestawić nieraz, po iluś latach pracy dla kogoś, by zacząć doceniać samego siebie za pomysłowość i samodzielność... ale to chyba jedyna droga
            • ak-69 Re: Bezrobotny od urodzenia 18.06.13, 11:06
              >zbyt dobra aby ją zatrudnić

              Jak masz takie obawy i wytłumaczenie problemu to KTO KAŻE CI WYMIENIAĆ CAŁE DOŚWIADCZENIE I UMIEJĘTNOŚCI.
        • Gość: Ewa Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.13, 21:58
          > ja ma 47 lat i właściwie już nie szukam stałej pracy, bo nie wierzę, że ją znaj
          > dę

          Jak w tym kawale: modli się Icek do Boga o wygraną w totka
          -Boże, Boże, żebym choc raz wygrał w totka
          i tak w kółko
          -Boże, Boże, żebym choć raz wygrał w totka
          A Bóg na to:
          -Daj mi, Icek, szansę i choć raz wyslij kupon
          • Gość: bezrobotna Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.13, 14:09
            Ewa, jakim prawem mnie tak oceniasz?

            ja nie siedzę i nic nie robię tylko dorabiam jak mogę, a stałej pracy nie szukam, bo już szkoda mi czasu, bo jakbym szukała to latała bym jak głupia od pracodawcy do pracodawcy i patrzyła jak kręcą nosem i znosiła upokorzenia, już to przerabiałam, jestem CZŁOWIEKIEM, boli mnie ciągłe odrzucanie, wymyślanie jakiś dziwnych obiekcji, rozumiem, że mam swój wiek, że wykształcenie też mam tylko policealne, że doświadczenie w CV też mogłoby być lepsze, ale nadal jestem CZŁOWIEKIEM

            staram się rozwijać, mam nadzieję, że kiedyś sama założę swoją własną działalność, pewnie mogłabym już teraz, ale nie stać mnie na opłacanie państwu haraczu w postaci zus :(
            • nepwk Re: Bezrobotny od urodzenia 17.06.13, 18:55
              jeżeli wcześniej nie prowadziłaś działalności to możesz skorzystać z obniżonego zus-u przez 2 lata, wychodzi coś koło 500 na miesiąc, lepsze to niż 1000 ;P
              • Gość: bezrobotna Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.13, 00:24
                dla mnie 500 zł to dużo, opłaty za mieszkanie,energię, coś do jedzenia to wszystko kosztuje, a zusu jak nie będę miała przychodu to nie interesuje, mam płacić i już, dla mnie to jest wielkie oszustwo, żeby ktoś kto pracuje sam na siebie musiała płacić zus niezależnie ile naprawdę zarobił
                zus powinien być od dochodu, dla wszystkich, a nie haracz płacony przez ludzi, którzy próbują sami na siebie zarobić
      • snajper55 Re: Bezrobotny od urodzenia 14.06.13, 04:09
        Gość portalu: ggag napisał(a):

        > zatrudnia sie wlasnie osoby szare, nie wybijające sie, nijakie, bez kręgosłupa,
        > bo takie bedą sie słuchać i nie będą bruzdzic.

        Zatrudnia się osoby, które będą pracować i generować zysk dla pracodawcy. Na pewno nikt nie zatrudni kogoś o wybujałych ambicjach, pyszałka uważającego, że wszystkie rozumy pozjadał.

        > Osoby inne np. wybitnie intelig
        > entne, ambitne, b. wykształcone, kreatywne są temperowane, nikt nie przyjmuje o
        > soby lepszej od siebie, bo taka bedzie zagrażac przełozonemu. Taka jest moja ob
        > serwacja.

        O tym właśnie pisałem. Pyszałek uważający się za lepszego od wszystkich innych, tych szarych, od szefa, od dyrektora, miejsca długo nie zagrzeje. Z takim "najmądrzejszym" nikt nie chce pracować.

        > Tez nigdy nie zagrzałam na etacie, ale zmuszona bylam załozyc wlasny
        > interes, jestem swoim szefem i idzie mi dobrze. Nic nie muszę.

        I nic nie musisz? Czyli możesz leżeć do góry brzuchem i nic nie robić? Nie masz żadnego "interesu", skoro tak piszesz.

        Człowiek, którego ideałem jest "nic nie musieć" nie nadaje się do żadnej pracy.

        S.
        • Gość: fjhkjfhg Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.13, 12:01
          snajper to powiedz to tym wszystkim, którzy są dojeżdżani na oczach zespołu przez szefa, żeby złamać ich do robienia wałków.
        • Gość: russkij_czelowiek Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.yolau.net 16.06.13, 19:49
          Z takimi wyszczekanymi oszustami jak ty dyskutowac się nie da.

          Mają gotową ulizaną głupią opinię na każdy temat.
          Słabość tych opinii tkwi w tym, że nie da się ich ani uzasadnić,
          ani obalić.


          Na wyszczekanych oszustów trzeba uważać.
        • maryjanek66 teoretyczne pitolenie 16.06.13, 21:24
          "Zatrudnia się osoby, które będą pracować i generować zysk dla pracodawcy." - to teoretyczne pitolenie, zarządy wielu spółek z warszawskiej GPW potraciły miliony doprowadzając firmy do bankructwa a zarządy wypłacały sobie milionowe premie patrz firmy budowlane typu polimex, mostostal, pbg; i co zatkalo kakało?
          • Gość: m Re: teoretyczne pitolenie IP: *.play-internet.pl 16.06.13, 21:39
            No niech ci będzie, jesteś najmądrzejszy i dlatego nie masz pracy.
        • maryjanek66 teoretyczne pitolenie 16.06.13, 21:25
          "Zatrudnia się osoby, które będą pracować i generować zysk dla pracodawcy." - to teoretyczne pitolenie, zarządy wielu spółek z warszawskiej GPW potraciły miliony doprowadzając firmy do bankructwa a zarządy wypłacały sobie milionowe premie patrz firmy budowlane typu polimex, mostostal, dss;pbg; i co zatkalo kakało?
          • Gość: Nemo Re: teoretyczne pitolenie IP: *.ip.jarsat.pl 16.06.13, 22:19
            Nie dyskutujemy o zarządach, tylko o ludziach szukających pracy z ogłoszenia. A wtedy odpowiedź na pytanie „jaki zysk osiągnie firma dzięki zatrudnieniu mnie?” ma kluczowe znaczenie.
        • tomeczek_44 Co ze stanowiskami, które nie "generują zysków"? 17.06.13, 09:49
          snajper55 napisał:

          > Zatrudnia się osoby, które będą pracować i generować zysk dla pracodawcy.

          Snajperze, dochodzimy (po raz kolejny chyba) do kwestii: ile stanowisk w firmie rzeczywiście generuje zysk? Biorąc np. firmę handlową, czy produkcyjną sprzedającą samodzielnie swoje produkty - przecież księgowy, sekretarka czy zwykłą sprzątaczka (z całym szacunkiem dla jej pracy) nie generuje zysków a jednak ich praca jest tak samo potrzebna. A zatem (by nie zaczynać zdania od "Więc..") nie upierajmy się przy "zdolności generowania zysków dla firmy" jako jedynym kryterium zatrudniania!

          > nikt nie zatrudni kogoś o wybujałych ambicjach, pyszałka uważającego, że
          > wszystkie rozumy pozjadał.

          A to już nie jest sprawa umiejętności / kwalifikacji, tylko fatalna cecha charakteru. A to może wyjść na jaw dopiero po pewnym okresie pracy a nie na rozmowie o pracę.
          • Gość: Nemo Re: Co ze stanowiskami, które nie "generują zyskó IP: *.ip.netia.com.pl 17.06.13, 10:06
            > Snajperze, dochodzimy (po raz kolejny chyba) do kwestii: ile stanowisk w firmie
            > rzeczywiście generuje zysk? Biorąc np. firmę handlową, czy produkcyjną sprzeda
            > jącą samodzielnie swoje produkty - przecież księgowy, sekretarka czy zwykłą spr
            > zątaczka (z całym szacunkiem dla jej pracy) nie generuje zysków a jednak ich pr
            > aca jest tak samo potrzebna. A zatem (by nie zaczynać zdania od "Więc..") nie u
            > pierajmy się przy "zdolności generowania zysków dla firmy" jako jedynym kryteri
            > um zatrudniania!

            Jam nie snajper, ale się wetnę: zyski można generować bezpośrednio albo pośrednio, tj. wspierając tych, którzy je generują. Księgowy jest niezbędnym elementem obsługi procesu produkcji i sprzedaży i bez niego proces nie będzie działał. Sekretarka ma tak samo w odniesieniu do np. sprzedaży (zależnie czyją sekretarka jest). Sprzątaczka jest z kolei elementem utrzymania zakładu, tak jak media, sieć komputerowa czy telefony - musi być, bo inaczej syf firmę zeżre. Ale wszystkie te funkcje można bezpośrednio powiązać z zarabianiem przez firmę kasy.

            I to jest punkt widzenia, którego wielu sfrustrowanym absolwentom brakuje: w jaki sposób zatrudnienie mnie przełoży się na zyski firmy? Nikt (no, poza państwową firmą...) nie zatrudni gościa, który będzie tylko brał pensję, ale jego obecność w niczym firmie nie pomoże.
            • tomeczek_44 Re: Co ze stanowiskami, które nie "generują zyskó 17.06.13, 10:50
              Gość portalu: Nemo napisał(a):

              > zyski można generować bezpośrednio albo pośrednio,
              > tj. wspierając tych, którzy je generują. (...)
              > I to jest punkt widzenia, którego wielu sfrustrowanym absolwentom brakuje: w
              > jaki sposób zatrudnienie mnie przełoży się na zyski firmy?

              Ty to wiesz i ja to wiem, i pewnie Snajper też. :)
              Tylko nie wiedzą o tym 'pracodawcy', którzy na rozmowie zadają pytania typu "A ile pan/i może zarobić dla firmy?" nie bacząc na to, na jakie stanowisko rekrutują. A kandydaci powinni umieć argumentować w ten sam sposób: będę dobrą księgową / sekretarką / sprzątaczką i dzięki temu ludzie 'generujący zyski' będą pracować lepiej.
              • Gość: Nemo Re: Co ze stanowiskami, które nie "generują zyskó IP: *.ip.netia.com.pl 17.06.13, 11:14
                > Tylko nie wiedzą o tym 'pracodawcy', którzy na rozmowie zadają pytania typu "A
                > ile pan/i może zarobić dla firmy?" nie bacząc na to, na jakie stanowisko rekrut
                > ują. A kandydaci powinni umieć argumentować w ten sam sposób: będę dobrą księgo
                > wą / sekretarką / sprzątaczką i dzięki temu ludzie 'generujący zyski' będą prac
                > ować lepiej.

                Dokładnie. To jest bardzo dobre pytanie na rozmowie kwalifikacyjnej, bo pokazuje, w jakich kategoriach kandydat myśli - czy widzi, co jest celem działania firmy i jego zatrudnienia, czy patrzy wyłącznie przez pryzmat swojego etatu.
            • Gość: russkij_czelowiek Re: Co ze stanowiskami, które nie "generują zyskó IP: *.yolau.net 18.06.13, 06:57
              > Jam nie snajper, ale się wetnę: zyski można generować bezpośrednio albo pośredn
              > io, tj. wspierając tych, którzy je generują.
              ------

              >Ale wszystkie te funkcje można bezpośrednio powiązać z zarabianiem przez firmę > kasy.

              Brak logiki.
              • Gość: Nemo Re: Co ze stanowiskami, które nie "generują zyskó IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 09:26
                A coś merytorycznie? Czy już tylko słówek potrafimy się czepiać?
          • snajper55 Likwiduje się 19.06.13, 16:11
            tomeczek_44 napisał:

            > Snajperze, dochodzimy (po raz kolejny chyba) do kwestii: ile stanowisk w firmie
            > rzeczywiście generuje zysk? Biorąc np. firmę handlową, czy produkcyjną sprzeda
            > jącą samodzielnie swoje produkty - przecież księgowy, sekretarka czy zwykłą spr
            > zątaczka (z całym szacunkiem dla jej pracy) nie generuje zysków a jednak ich pr
            > aca jest tak samo potrzebna. A zatem (by nie zaczynać zdania od "Więc..") nie u
            > pierajmy się przy "zdolności generowania zysków dla firmy" jako jedynym kryteri
            > um zatrudniania!

            Czepiacie się obywatelu. Zamiast "generuje zysk" napiszę "przyczynia się do wzrostu zysku firmy teraz lub w akceptowalnej przez właścicieli przyszłości". Zadowolony? Myślałem, że taki skrót myślowy jest zrozumiały. Przecież nie ma pracownika, który generuje zysk. Nawet handlowiec generuje tylko przychód, a koszty generuje zaopatrzenie. Co u diabła robią inni? :)

            S.
        • niewinna Re: Bezrobotny od urodzenia 17.06.13, 13:45
          Zatrudnia się osoby, które będą pracować i generować zysk dla pracodawcy. Na pe
          > wno nikt nie zatrudni kogoś o wybujałych ambicjach, pyszałka uważającego, że ws
          > zystkie rozumy pozjadał.

          Widzisz nie rozumiesz pewnej zasadniczej kwestii. Do osiągnięcia sukcesu niezbędna jest właśnie zdrowa doza przekonania o tym, że to my jesteśmy w czymś najlepsi, że to my potrafimy coś zrobić i, że właśnie w tym czymś jesteśmy lepsi od innych. Zakompleksione, pełne obaw, zahukane jednostki właśnie siedzą i dymają za tysiąc złotych. Osoby z fantazją, pomysłem na siebie, pracowici megalomani z pasją robią biznesy, ryzykują, upadają ale wyciągają z tego wnioski i idąc dalej zwyciężają. Z mentalnością chłopa pańszczyźnianego świata się nie zawojuje. Podkreślę, że mówię o pozytywnie nakręconych ambitnych ludziach, którzy przede wszystkim lubią i potrafią ciężko pracować. Znam wielu wielce natchnionych wizjonerów z dwoma lewymi łapami co to nie jedną firmę już otwierali ale..w swojej wyobraźni. Mojej niepokornej osobowości zawdzięczam to, że mam firmę i już żaden pracodawca mnie nie oszukuje jak to miało miejsce przez ostanie bez mała 10 lat. Mam inną jakość życia, nie jestem zagonionym korpo szczurem, robię co chcę i kiedy chcę.Nie muszę znosić wiecznych pretensji, obcinania pensji za byle co i wiecznie kwaśnej miny szefa. Jestem sobie sam sterem, żeglarzem, okrętem. Dziekuję ci moja megalomanio za odzyskane życie:-) Pozrawiam
          • Gość: dupku Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.06.13, 22:49
            Jak rozumiem, dla ciebie osoba która jest pracowita, dokładna i tylko chce wykonac swoją pracę i z niej wyjść o czasie nie jest nikomu potrzebna? Fantazję i pomysły to ja mogę mieć w życiu prywatnym, praca jest środkiem, nie celem. Takie osoby tez są potrzebne zadufany w sobie megalomanie.
          • snajper55 Re: Bezrobotny od urodzenia 19.06.13, 16:26
            niewinna napisała:

            > Widzisz nie rozumiesz pewnej zasadniczej kwestii. Do osiągnięcia sukcesu niezbę
            > dna jest właśnie zdrowa doza przekonania o tym, że to my jesteśmy w czymś najle
            > psi, że to my potrafimy coś zrobić i, że właśnie w tym czymś jesteśmy lepsi od
            > innych. Zakompleksione, pełne obaw, zahukane jednostki właśnie siedzą i dymają
            > za tysiąc złotych. Osoby z fantazją, pomysłem na siebie, pracowici megalomani z
            > pasją robią biznesy, ryzykują, upadają ale wyciągają z tego wnioski i idąc dal
            > ej zwyciężają.

            Ja przepraszam, ale do mojej firmy wolę zatrudnić pracownika, którym kieruje nie jego wyobraźnia, tylko polecenia kierownictwa. Wolę tego, który dyma za pensję od tego, przez którego pomysły moja firma padnie a on pójdzie sobie dalej (wyciągając wnioski). Pomysły i megalomania? Proszę bardzo, ale na swoim i na własną odpowiedzialność.

            > Z mentalnością chłopa pańszczyźnianego świata się nie zawojuje.

            Pracownik nie ma zawojować świata, tylko pracować. Ma pracować a nie sfrustrowany narzekać, że szefostwo nie daje mu tego świata zawojować, a on to by ho, ho, ho!!!

            S.
            • Gość: kawaler Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.play-internet.pl 20.06.13, 10:33
              A mi się zdaje, że najważniejszy to jest złoty środek. Pracownik z jednej strony musi być posłuszny i wykonywać polecenia szefa bo na tym stoi fundament firmy ale musi też mieć możliwość rozwoju osobistego i wzrostu, dzięki temu jego motywacja do pracy nie spadnie. Ja nie lubię jak w firmach nowym pracownikom podcina się skrzydła tylko dla tego, że według góry nie maja nic do powiedzenia. Kuzyn dostał ostatnio pracę w eniro i pozwalają mu się tam rozwijać więc jest zadowolony i z pracy i z pensji. Wniosek z tego taki, że chyba lepiej zatrudniać się w firmach międzynarodowych bo tam jest inna kultura pracy.
        • Gość: gość Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.240-95-b.business.telecomitalia.it 18.06.13, 06:04
          Pracując 10 lat w pewnej branży w Polsce nie spotkałem menadżera średniego szczebla który nadawał by się na swoje stanowisko. Wszyscy których spotkałem nie potrafili zarządzać zasobami ludzkimi i materiałowymi. Czy to że tak uważam czyni mnie pyszałkiem? kimś o wybujałej ambicji?Każdy z nich po pewnym czasie wylatywał z hukiem z pracy a na ich miejsce przyjmowano takiego samego idiotę.

          Tak się szczęśliwie zdarzyło że kilka lat temu powiedziałem dość i od tego czasu mam pracę dzięki której świetnie zarabiam, a co ważniejsze pracę którą lubię i która daje mi dużo satysfakcji.
      • Gość: rysiu_1 Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.13, 07:04
        nie trzeba psychologa zwykłe lenistwo do pracy trzeba rano wstać a po co,jest opieka zasiłek socjalny .Rodzine można wykorzystać alimenty mamy piekny kodeks rodzinny.Polska nauczyła obywateli nieróbstwa.gdy by psycholog przyjmował w urzedzie pracy to pasorzyt,gnuj,bydle na dwóch nogach nie zgłosiło sie. Wnisek muśiałby sie narodzić hitlerek na drugi dzeń wszyscy by pracowali.
        • Gość: bezrobotny Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.icpnet.pl 16.06.13, 09:58
          Ty - rysiu - pysiu. A wiesz jakie są zasiłki socjalne? Nie wiesz - to ja ci powiem. Dla osoby samotnej to jest np. zestaw 250 zł na miesiąc plus bony żywnościowe do realizacji w barach mlecznych też za 250 zł na miesiąc. Myślisz że można za to przeżyć mądralo? Ja jestem bezrobotny i nie mam środków do życia. Myślę że moje tzw. zejście z POwodu nędzy to będzie sprawa max. 2 - 3 miesięcy. A jestem po 50 - ce i mam w sumie 30 lat stażu pracy >!>!>!>!>!>!
          • proto Re: Bezrobotny od urodzenia 16.06.13, 10:40
            To skąd masz kasę na jedzenie? Na internet?
            • folwark_polski Re: pracuje i nie daje się okradać przez mafię 16.06.13, 12:10
              biznesowo polityczną jak ty
      • Gość: Lucyfer Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.13, 09:15
        Jak trzeba być aroganckim, żeby twierdzić, że jak ktoś nie może znalęźć pracy to znaczy, że jest zepsuty i trzeba go na siłę naprawić? Jeśli ktoś jest aspołeczny to jest to jego wina czy społeczeństwa? A co z tymi, którzy nie pracują (w Polsce) z wyboru, bo wolą nic nie robić niż być czyimś niewolnikiem? Czy ich też trzeba na siłę naprawić? A może pomóc sie odnaleźć?
        • Gość: Nemo Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.ip.jarsat.pl 16.06.13, 10:19
          > Jak trzeba być aroganckim, żeby twierdzić, że jak ktoś nie może znalęźć pracy t
          > o znaczy, że jest zepsuty i trzeba go na siłę naprawić?

          Nie trzeba. Jeśli nic nie będzie od nikogo chciał, niech sobie żyje, jak chce. Ale gdy zacznie wyciągać rękę po pomoc, wtedy ma się dostosowac.

          > Jeśli ktoś jest aspołeczny to jest to jego wina czy społeczeństwa?

          Jego, oczywiście.

          > A co z tymi, którzy nie pracują (w Polsce) z wyboru, bo wolą nic nie robić niż być czyimś niewolnikiem?

          Skoro wybrali, to niech ponoszą konsekwencje swojego wyboru. Na tym polega wolność.

          > Czy ich też trzeba na siłę naprawić? A może pomóc sie odnaleźć?

          Jeśli chcą się odnaleźć, to niech ruszą d... A jeśli nie chcą, nie muszą, to wolny kraj - tylko wtedy niech nie wyciągają ręki po wspólne pieniądze, bo żeby na te zasłużyć, trzeba spełnić pewne warunki, a oni zdecydowali, że nie chcą.
          • Gość: Lucyfer Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.13, 11:33
            "Nie trzeba. Jeśli nic nie będzie od nikogo chciał, niech sobie żyje, jak chce.
            Ale gdy zacznie wyciągać rękę po pomoc, wtedy ma się dostosowac."

            Ogólnie sie zgadzam, szczegolnie - czytaj ze zrozumieniem. Sprowadzamy ludzi do tego ze sa tyle warci ile sa w stanie wyprodukowac dla swojego wlasciciela. A jak za malo to znaczy, ze sa zepsuci i trzeba ich na sile naprawic. Powiedz mi, ze to nie arogancja.

            "Jego, oczywiście."

            Jesli uwazasz, ze jestes od poczatku do konca samodeterminujaca sie jednostka, ktora tworzy i definuje swiat dookola siebie to masz racje. Jestes bogiem swojego swiata i wszystko co w nim zle to twoja wina. Przy okazji masz nie po kolei w glowie.

            • Gość: Nemo Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.ip.jarsat.pl 16.06.13, 12:26
              > Sprowadzamy ludzi do
              > tego ze sa tyle warci ile sa w stanie wyprodukowac dla swojego wlasciciela. A
              > jak za malo to znaczy, ze sa zepsuci i trzeba ich na sile naprawic. Powiedz mi,
              > ze to nie arogancja.

              Abstrahując od bzdur o właścicielu: nie, to nie arogancja, bo nikogo nie trzeba naprawiać. Każdy może żyć jak chce. Ale jak wyciąga rękę po pomoc, to najpierw musi spełnić pewne warunki.

              > Jesli uwazasz, ze jestes od poczatku do konca samodeterminujaca sie jednostka,
              > ktora tworzy i definuje swiat dookola siebie to masz racje. Jestes bogiem swoje
              > go swiata i wszystko co w nim zle to twoja wina. Przy okazji masz nie po kolei
              > w glowie.

              Nie determinuję świata wokół siebie, ale mimo to na mnie spoczywa odpowiedzialność za współdziałanie z tym światem, nie na otoczeniu. Fakt, że świat nie jest sprawiedliwy i niektórzy maja łatwiej, inni trudniej, nie ma tu nic do rzeczy, bo sprawiedliwego świata nikt nie obiecywał.

              A inwektywy sugerowałbym sobie odpuścić, nie świadczą najlepiej o autorze.
              • Gość: hehe Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.icpnet.pl 16.06.13, 18:38
                to ty nie wyciagaj (poprzez tych na ktorych glosowales/lub nie) lapy po MOJE podatki, jak przestaniesz to wtedy pogadamy madralo po co komu wolno lapy wyciagac. ty jestes taki skryty pasozyt, chcesz by wszyscy harowali, podatki placili bys ty se mogl wygodnie zyc bachory do szkol posylac i drogi miec, a takiego walka. ;P zarob se a potem mow innym.

                PS. NEMO oby ci sie gira powinela wtedy moze zrozumiesz cos.
                • Gość: Nemo Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.ip.jarsat.pl 16.06.13, 18:47
                  A mógłbyś napisać coś na temat? Bo na razie to Ci wyszło dużo inwektyw, ale nic do tematu dyskusji.

                  A noga mi się już w życiu powinęła, musiałem całkiem zmienić zawód, bo moje (techniczne) studia okazały się bez wartości. I wziąłem d... w troki i po paru latach zapychania za grosze zaczęło iść do przodu i teraz nie narzekam. Więc nie pisz mi, że się nie da.
      • Gość: phi Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.dynamic.chello.pl 14.06.13, 23:11
        Coś ci się pomytlało. W artykule nie ma nic o tzw. niepokornych, co to muszą mieć dużo swobody twórczej i twardo trzymają swoje zdanie.
      • Gość: Lika Bezrobotny od urodzenia IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.13, 09:59
        TO TAK JAK JA...
        Od zawsze szukam pracy. brak mi wykztałacenia i straciłam nadzieję!

        Jak szłam na studia wybrałam biologię a nie farmację. No bo sprzedawczyni w aptece to nudne, adla biologa zawsze jakos praca w laboratorum się znajdzie. Jak skończyłam studia świat się zmienienił...
        5 lat pracowałam na uczelni Zawsze premia 100%, bo co prawda NIC nie miałam do roboty,ale bez premii nie dostałabym najnizszej krajowej- a to był etat. owszem mogłam podnosci kwalifikacje ale musiałabym płacić za lekcje angielskiego do dotoratu.a nie było mnie stać po prostu. Poszłam na bezrobocie wtedy szaleli z kursami więc kilka zrobiłam. Zaczełam pracować w agencji graficznej. Praca 10 godzin i nieziemski zapieprz, pensja o 300zł większ niż minimalna. Po 8 latach zaczeły się jakies problemy i wkońcu firma padła
        Znowu bezrobocie kurs ksiegowości- po tym 3 mies. staż, gdzie oczywiscie księgowości nie było tylko zamiatanie hali.
        Po kilku latach załowyłam firmę grafiiczną. Jakoś szło chociaż oczywiscie konkurencja i rózni na czarno psują rynek. Po 9 latach i kolejnej podwyżce ZUS zrezygnowałam z samozatrudnienia. Jako grafika (w młodym dynamicznym zespole) nikt mnie nie zatrudni bo mam47 lat. Jako sprzataczka nie dostanę pracy bo nie niepełnosprawna. W sklepie, butiku, jako pokojowa niestety nie jestem sudentką i z angielskim problem.
        Praca bywa- ot wczoraj mogłam rozdawać ulotki 2 godziny(bez niepełnosprawnosci statutu ucznia) umowa o dzieło 12 zł. Tylko koszt dojazdu do U pracy zeby zgłosić ze mam pracę i potemznów się zrejejstrowac to prawie 12zł. Albo sprzatanie gdzies pod Krakowm. 3 godziny a odliczając kaszt dojazdu 2 zło dziennie zarobku....

        • Gość: aska Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.toya.net.pl 16.06.13, 10:12
          No widzisz, a mogłaś iść na farmację :/ Ja mam zresztą podobnie.
        • Gość: trzymam kciuki Re: Bezrobotny od urodzenia IP: 194.205.13.* 17.06.13, 08:33
          wiesz co, za bardzo to wszystko analizujesz. na sprzedawcę do sklepu znac angielski? mozei tak ale w stopniu "jaki pani nosi rozmiar" albo jaki kolor bluzki podać?" oraz "placi pani tyle i tyle".
          stracila pani wiare w siebie i na dodatek widzę jeszcze ze ma fobię gdziekolwiek zaaplikować. prosze nie analizowac tak szczegółowo ofert pracy tylko aplikować gdzie się da.
          ja wprawdzie jestem bardzo młoda, ale też juz swoje przeszłam, jestem po studiach znam język obcy a mimo to był problem znaleźć pracę w jednym z duzych polskich miast. wie pani czego się bałam? aplikować. tak samo jak pani. bo napisane bylo w ogloszeniu ze znajomosc języka ma byc znakomita i w mowie i w piśmie. takie a takie umiejętności, cuda na kiju...
          a tak naprawde do wykonywania pracy np w korporacji tak znajomosc nie musi byc az taka nie wiadomo jaka. grunt to miec zasób słów i umieć sie dogadać (w sklepie) a w korpo no wiadomo troche lepiej. pracuję i jest OK, a za mną prawie 2 lata bezrobocia i chwytania się dorywczych prac.

          wiek to akurat może być zaleta, osoby w średnim wieku będą raczej bardziej stabilne, może nie będą tak czesto zmieniac pracy, nie planuja juz raczej dziecka itd itd. są plusy i minusy.
          odwagi!
      • proto Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć 16.06.13, 10:35
        Chciałbym umieć przeżyć bez pracy. Skąd oni biorą jedzenie, dach nad głową?
        Wiele bym dał za taką umiejętność
        • Gość: oleg Re: Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć IP: *.range86-157.btcentralplus.com 16.06.13, 10:54
          przewaznie mieszkaja z rodzicami ktorzy ich utrzymuja,
          swoja droga znalem kiedys taka pare ktora zyla w duzym miescie bez zadnych realnych zrode utrzymania
          po pierwsze pieniadze dostawali od rodzicow, nic wielkiego ale zawsze pare groszy, do tego czasem gdzies dorywczo popracowal, chyba maksymalnie gdzie sie w robocie utrzymal to 3 miesiace okres probny, a poza tym to dosc czesto rezygnowal z pracy po 2-3 dniach
          a z racji tego ze mieli chate dla siebie, zawsze w weekend byla u nich imreza tylko trzeba bylo przyniesc wlasny alkohol, po imprezie nad ranem zawsze robili zrzute na sniadanie/obiad (bo pusta lodowka i te sprawy) za pieniadze z zrzuty robili zakupy i zyli z tego co im zostalo w lodowce i reszty z zakupow
          • Gość: simon_r Re: Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.13, 13:38
            No popatrz!!!... to znaczy,  że mieli wielki talent organizatorski do robienia imprez, tylko nie potrafili tego zauważyć i przerobić na prawdziwy biznes. Wychodziło im to mimo woli :)
            • tomeczek_44 Powinni otworzyć firmę cateringową :) 17.06.13, 09:52
              Gość portalu: simon_r napisał(a):

              > to znaczy,  że mieli wielki talent organizatorski do robienia
              > imprez, tylko nie potrafili tego zauważyć i przerobić na prawdziwy biznes.
              > Wychodziło im to mimo woli :)

              Powinni otworzyć firmę cateringową; najlepiej też składkową czyli klient zamawia usługę a potem sam kupuje produkty i gotuje :).
        • Gość: bezrobotny Re: Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć IP: *.icpnet.pl 16.06.13, 10:54
          Trudno tu mówić o życiu. Często jest to wegetacja na tym poziomie jak w czasie II -giej Wojny Światowej >!>!>!>!>!>!>!>!
          • Gość: worker no.1 Re: Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.13, 13:00
            Cześć, wlomat1 :)
            Do roboty się weź, nierobie.
            • Gość: bezrobotny Re: Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć IP: *.icpnet.pl 16.06.13, 20:02
              Cześć - widzę że tu niektórzy mają dobrze opanowaną informatykę >!>!>!>!>!>!
        • Gość: gość Re: Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.13, 11:23
          Znam takiego. Wychowała go babcia, traktując jako swoja własność (zięć be, nie dopuszczany do wychowania, córka z ulgą uwolniła się od męża i dziecka i bryknęła zagranicę). Chłopak był odprowadzany do szkoły do +- 12 roku życia. (Nie jest i nie był niepełnosprawny!). Szkołę średnią (LO) wybrała babcia. Babcia kazała iść na Ochronę Środowiska. Po skończeniu studiów złożył podanie o pracę do Urzędu Miasta. Podobno był to konkurs z góry ustawiony (może tak, a może nie) i pracę dostał ktoś inny. To chyba było jedyne miejsce "godne" szukania pracy w zawodzie. Babcia (!) chodziła przez pewien czas po urzędach szukając pracy dla "dziecka". "Dziecko przepracowało trochę jako barman, trochę jako przedstawiciel handlowy (czyli akwizytor). Był we Francji przez miesiąc (w gościnie) i wrócił. Tak samo w Irlandii. (Zna oba języki!) Babcia żywi i dopieszcza. Chłop ma +- 30 lat.
        • Gość: Q Re: Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 04:33
          Musiałbyś się urodzić w cygańskiej rodzinie.
        • Gość: 1982Paweł Re: Jak oni to robią, chciałbym tak umieć żyć IP: *.156.181.247.dynamic.ip.euron.pl 18.06.13, 15:50
          Z buszu zazwyczaj z własnej inicjatywy posadzą jakieś warzywa , albo zajmują się segregacją odpadów ( zbiórką aluminium i makulatury) wykonają jakąś pracę do której mają kwalifikacje poprzez własne zainteresowania lub pracę fizyczną której nikt nie chce wykonać a ona zajmie tylko kilka godzin. Nie analizuję zbyt długo problemów by mnie nie przerosły ; wolę działać by jej rozwiązać. Mam chyba talent bo mając 31 lat 3 zawody wyuczone i 9 posad mam doświadczenie w sprzedaży ; w sprzedaży samego siebie . Dlatego próbuję się przekwalifikować na handlowca ; na prawie każdą aplikację dostaje odpowiedź ; gdyż wiem w jaki sposób mogę powiązać moje zainteresowania i umiejętności by otrzymać daną pracę.
      • jack20 Kto ci placi cepie za takie pierd... 16.06.13, 13:16
        Wstydu podla QR... nie masz
        • Gość: janisko Re: Kto ci placi cepie za takie pierd... IP: *.man.tk-internet.pl 16.06.13, 14:33
          Jakiś kontrargument? Przeprowadziłeś swoje badania? Nie potrafisz zrozumieć, że niektórym się nie chce - nie mają predyspozycji, w głowie mają przekręcone wartości? Negujesz istnienie innych aspołecznych zachowań?

          Błogosławieństwem ignoranta jest wybiórcze traktowanie świata, nie widzisz, nie chcesz zobaczyć pewnych rzeczy - bo nie.
          • nepwk Re: Kto ci placi cepie za takie pierd... 16.06.13, 16:10
            co to są aspołeczne zachowania?
            a prospołeczne to zapewne płacenie ZUS 40 lat i zdechnięcie na dzień przed przejściem na emeryturke żeby składki można wypłacić darmozjadom urzędowym ;]
            • Gość: :/ Re: Kto ci placi cepie za takie pierd... IP: *.play-internet.pl 16.06.13, 18:02
              Mi się przypomniał jeden kolega z pracy, który się spóźniał po 2 godziny (nie pracował sam, tylko zawsze ktoś wtedy na niego czekał, dla jasności). Rozkojarzony, pokręcony, gadał głupstwa aż ludziom szczęki opadały. Już nie pracuje.
              • Gość: aox Re: Kto ci placi cepie za takie pierd... IP: *.dynamic.chello.pl 18.06.13, 10:29
                ja się na luzie spóźniałem po 40 minut. Jak był tolerancyjny pracodawca to nic nie mówił, ale niektórzy wylewali. Ale to moim zdaniem bez sensu trochę. Przecież nie musi mi się chcieć przychodzić o tej 9, mógłbym sobie przecież trochę później przyjść, np. o pół godziny, a potem wyjść o pół godziny później. 8 godzin wyszło by? Wyszło.

                Dlatego wolę firmy z luźnymi godzinami pracy.
                • Gość: Nemo Re: Kto ci placi cepie za takie pierd... IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 10:34
                  Jeśli praca polega na siedzeniu w piwnicy i rzeźbieniu w bloku granitu, to pewnie. Ale jeśli polega na robieniu czegoś w zespole, to już nie, bo wtedy się Wam godziny możliwej współpracy skracają - Ty przyjdziesz później, ktoś wcześniej i trochę się mijacie.

                  No i jak czytam, że komuś się nie chce przyjść do pracy na umówioną godzinę, to czuję się trochę jak nie z tej bajki... Ale to dobrze, konkurencja na rynku pracy mniejsza. ;)
      • r1234_76 Re: Bezrobotny od urodzenia 16.06.13, 14:30
        Jak jesteś tak naprawdę tylko korporacyjnym urzędasem bez prawdziwych kwalifikacji, albo jesteś ich niepewny, to nie przyjmiesz.

        Ale jak jesteś właścicielem biznesu, to właśnie to zrobisz. Genialny pracownik o umiejętnościach, których sam nie posiadasz, może sprawić że twój biznes odniesie sukces zamiast porażki.
      • proost Re: Bezrobotny od urodzenia 16.06.13, 17:06
        Szczera prawda. Podobnie było u mnie... W opinii wielu osób pracujący, to ten, kto chodzi "do roboty", ten, kto pracuje na swoim, szczególnie gdy tego nie widać (pracuję w domu, przy komputerze), jest kombinatorem, który nie wiedzieć skąd ma pieniądze i na pewno przegrywa życie.

        Artykuł skojarzył mi się jasno - te "badania" tak jakby przymierzyć krowę do bąka i analizować, z jakiego powodu krowa nie ma skrzydełek... Sytuacje są różne, ludzie też, ale poza alkoholikami nie spotykam patologicznie bezrobotnych. To mit, który istnieje już od lat. Zastanawiam się tylko dlaczego ...
        • Gość: dix Re: Bezrobotny od urodzenia IP: 80.70.54.* 17.06.13, 14:43
          Mam jakies dziwne wrazenie, ze te badania moga byc ok, ale w artykule zostaly przedstawione po lebkach. Poniekad tradycyjnie juz. Poziom glownego portalu zbliza sie do Deser.pl...
      • vinogradoff Nic nowego nie odkryli. 16.06.13, 17:31
        Juz potoczne doswiadczenie pokazuje, ze sa tacy osobnicy Luddzcy, do ktorych wszyscy,, lgna,, i sa tacy, ktorych wszyscy omijaja szerokim lukiem jak tylko moga. oczywiscie Alkoholik nie nadaje sie do zadnej pracy nawet do grabienia lisci gdyz brak mu kondycji fizycznej a jak jest tzw. suchym alkoholikiem to moze miec juz tak zwichrowana psychike w skutek wieloletniego , chemicznego oddzialywania ethanolu na tkanke mozgownicowa, ze z byle powodu jest gotow wpasc w furie i nawet sam zabic sie miotla z nerwow. To o czym pisza wynika glownie z ciemnoty czyli z niewiedzy gdyz kazdy przecietnie myslacy osobnik ludzki ma dosc zdolnosci aby samemu sie skorygowac i poprawic swoje deficyty w sprawach wspolzycia z ludzmi, samodyscypliny itp.
        • Gość: russkij_czelowiek Re: Nic nowego nie odkryli. IP: *.yolau.net 16.06.13, 19:38
          "To o czym pisza wynika glownie z ciemnoty czyli z niewiedzy gdyz kazdy przecietnie myslacy osobnik ludzki ma dosc zdolnosci aby samemu sie skorygowac i poprawic swoje deficyty w sprawach wspolzycia z ludzmi, samodyscypliny itp. "

          Tak wyglądają wynurzenia ciemnego człowieka
      • Gość: ws Teza jest oczywista. IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.13, 18:23
        Pracy w Polsce jest w bród.To bezrobotni są winni.Wszak opisywana panienka dostaje CV ale nie potrafi skorzystać.Tylko jak to się ma do tysięcy innych opisywanych sytuacji gdy nawet dobrze wykształcony,doświadczony i chetny do pracy miesiącami nie ma żadnych odpowiedzi na swoje oferty?
        • Gość: Jan Re: Teza jest oczywista. IP: *.play-internet.pl 16.06.13, 21:52
          Prowadziłęm kiedyś firmę - ponad 40 osób w niej pracowało. Do roboty nadawał się w zasadzie każdy kto chciał pracować i był gotów poznać i przyjąć reguły gry w tym zespole. Reguły pisane i niepisane. Samej roboty nauczył się w kilka miesięcy. Odpadali przemądrzali, z wiecznymi pretensjami że za zimno, za gorąco, nie pomagający innym, pilnujący by za dużo nie zrobić, a szczególnie nie przyłożyć się za kogoś nieobecnego, także tacy którzy chorobliwie unikali każdej nie przewidzianej roboty jak przesunięcie szaf, zawiezienie czegoś gdzieś by było szybciej, wiecznie skrzywdzeni, itp..
          Kto chciał się przystosować do warunków i zespołu ten pracował wiele lat. Zatem zgadzam się z tymi którzy twierdzą że do pracy trzeba mieć charakter.
          Wykształcenie i staż pracy były jakoś ważne, ale nie najważniejsze.
          • justyna.pie Re: Teza jest oczywista. 16.06.13, 22:22
            Popieram :) W pracy trzeba pracować, a nie ściemniać.
      • Gość: Ferdynand Kiepski Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.13, 01:14
        Zaraz musicie nagłaśniać sprawę, tyle razy już powtarzałem że po prostu w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem.
      • Gość: k Bezrobotny od urodzenia IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 17.06.13, 04:04
        Emigrujcie, na cholerę macie Wisłę kijem zawracać.
        Szkoda czasu.
      • Gość: kulka Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.13, 11:01
        Widzę że pan dr Sylwiusz Retowski jest wyznawcą idei biologicznie i genetycznie uwarunkowanych cech osobowości i behawioralnych metod ich korygowania. Panie Retowski nie takie to proste jak pan myśli i dziwi mnie że pan jako psycholog tak upraszcza sprawę.
        Terapia? bardzo dobry pomysł, ale ludzie z zaburzeniami osobowości bo o takich tu mówimy wymagają czasem wieloletniej terapii, która niestety nie sprowadza się tylko do przeuczania zachowań.
        Cóż, ale dobrze że ktoś w ogóle pisze o tym że ludzie trwale czy długo pozostający bez pracy to niekoniecznie zera i lenie, ale ludzie z poważnymi problemami, które bynajmniej nie są 'z urodzenia' tylko z wychowania panie Retowski. To rodzice przede wszystkim kształtują osobowość dziecka a nie tylko geny.
      • Gość: Nekroekonom Dobór naturalny IP: 192.193.116.* 17.06.13, 13:17
        To się nazywa dobór naturalny. Jednostki nieprzystosowane do życia w naszej cywilizacji nie przetrwają.
      • nancy.botwin.77 Bezrobotny od urodzenia 17.06.13, 13:52
        jak widzę że wypowiedź jest autorstwa jakiegokolwiek "eksperta" z SWPS - tej samozwańczej kuźni elit - to dalej nie czytam artykułu...
        • Gość: Nick Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.dynamic.chello.pl 17.06.13, 20:11
          Ja podobnie. Koleś ma niby doktorat, a nawet nie wie, że te badania (w oryginale zapewne longitudinal) to są wzdłużne (inaczej: kohortowe), a nie podłużne...
      • Gość: ax Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.13, 09:38
        Jeżeli liczba miejsc pracy jest mniejsza od liczby ludności, to oczywiste, że niektórzy NIGDY nie znajdą zatrudnienia. Rozumie to każde dziecko, które zaliczyło matematykę w pierwszej klasie szkoły podstawowej.

        W takiej sytuacji wykształcenie, obycie, inteligencja społeczna, ambicja, chęci czy umiejętność pisania CV nie mają żadnego znaczenia. Podobnie jest np. na rynku matrymonialnym - gdy w jakiejś populacji kobiet jest wyraźnie więcej niż mężczyzn, to część z nich pozostanie samotna, nawet jeśli wszystkie będą bardzo atrakcyjne.

        Przed wejściem Polski do UE, gdy bezrobocie sięgało 20%, podobni "eksperci" też biadolili, że ludzie nie mają pracy, bo nie umieją pisać CV, nie chcą się przeprowadzać do innego miasta itp. Po otwarciu granic nagle okazało się, że 2 miliony tych "niemobilnych" i "nieobytych" Polaków wyjechało do obcego kraju, napisało sobie CV po angielsku i znalazło pracę w nieznanym środowisku, bez znajomości, często nie znając nawet dobrze języka.
        • Gość: Nemo Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 10:03
          Częściowo tak, ale nie do końca. W krótkim okresie masz rację. W dłuższym liczba miejsc pracy nie jest stała i będzie rosnąć, jeśli już zatrudnieni będą wydajnie pracować i zatrudniające ich firmy będą się rozwijać.

          Spójrz na Chiny: gdy wchodzili na rynek outsourcingu, mieli setki ludzi na jedno miejsce w fabryce, płace były żałosne, a warunki pracy makabryczne. Dziś mają już sporą bazę przemysłu, płace powoli zbliżają się do najtańszych krajów Europy, warunki też się poprawiają. Po prostu nie wszystko da się zrobić w rok czy dwa...
          • Gość: ax Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.13, 10:43
            No właśnie. Miejsca pracy z Europy i Ameryki Pn. zostały przeniesione do Chin. To najważniejsza z przyczyn bezrobocia. Drugą przyczyną jest automatyzacja produkcji.

            Gdyby Chińczycy produkowali sobie na rynek wewnętrzny, nie byłoby problemu, ale w Chinach wciąż większość ludności nie stać na produkty chińskich fabryk (większość Chińczyków to wciąż wieśniacy żyjący w lepiankach), natomiast prawie wszystko idzie na eksport. To musiało zaburzyć równowagę w globalnej gospodarce.

            Utrzymanie równowagi na rynku pracy w naszym regionie świata wymagałoby zmniejszenia liczby ludności przynajmniej o tyle, ile miejsc pracy przeniesiono na Daleki Wschód, a to nie nastąpiło. Dlatego mamy strukturalne bezrobocie.
            • adherent1 Re: Bezrobotny od urodzenia 18.06.13, 11:14
              Gość portalu: ax napisał(a):
              > Utrzymanie równowagi na rynku pracy w naszym regionie świata wymagałoby
              > zmniejszenia liczby ludności przynajmniej o tyle, ile miejsc pracy przeniesiono
              > na Daleki Wschód, a to nie nastąpiło. Dlatego mamy strukturalne bezrobocie.

              Zbyt arbitralne twierdzenie.
              Jednym z lekarstw, z innej dziedziny niż demografia, jest skracanie czasu pracy
              rozpatrywanego w ujęciu rocznym. Polska przeciętny czas pracy 2000 godzin rocznie,
              średnia OECD ~ 1750 godzin, Niemcy, Francja, Holandia poniżej 1500 godzin.
              Skracanie czasu pracy ułatwia zwiększanie wydajności pracy, w niektórych
              przypadkach bezkosztowo - patrz administracja.
              Proszę też zauważyć że w krajach o niższym przeciętnym czasie pracy bezrobocie
              jest bardziej odporne na wahania koniunktury gospodarczej i z reguły jest
              niższe ~ o 1/3.
              Rzeczą bezdyskusyjną jest fakt iż w Polsce w porównaniu do innych państw
              8 pracujących zabiera pracę jednemu bezrobotnemu łożąc w zamian na
              jego zasiłek dla bezrobotnych.
              • Gość: Nemo Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 11:19
                Tylko przy okazji powiedz głośno, że skrócenie wszystkim czasu pracy musi oznaczać proporcjonalne obniżenie wszystkim pensji (żeby koszty pracy na jednostkę pracy się nie zmieniły).
                • adherent1 Praca i płaca. 18.06.13, 12:42
                  Gość portalu: Nemo napisał(a):
                  > Tylko przy okazji powiedz głośno, że skrócenie wszystkim czasu pracy musi oznac
                  > zać proporcjonalne obniżenie wszystkim pensji

                  Piszemy o czasie pracy i płacy. Nie ma płacy bez pracy. Stąd ile pracy tyle płacy.
                  Jeżeli mniej godzin pracujesz - mniej zarabiasz. Jeżeli chcesz więcej zarabiać
                  musisz więcej godzin pracować. Przyznaj że łatwiej o dodatkowy wysiłek, pracę
                  (i płacę) jeżeli mniej godzin pracujesz. Wystarczy popatrzeć na inne, bardziej
                  bogate kraje, np Holandia, Niemcy tam jest bardzo duże (w stosunku do Polski)
                  z zatrudnienie na niepełny etat i duża ilość pracujących dodatkowo.
                  W konsekwencji wynik: Mają ~ 1500 godzin pracy, większą wydajność
                  pracy, mniejsze bezrobocie - no i najważniejsze, ludzie są wobec siebie
                  bardziej przyjaźni.
                  • Gość: Nemo Re: Praca i płaca. IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 12:48
                    Znaczna część pracujących, zwłaszcza wykonujących marnie płatne prace, nie będzie zainteresowana, bo mocno odbiłoby się to na ich poziomie życia, i tak już niskim.

                    A przyjazność ludzi względem siebie wynika chyba z czegoś innego. Zwróć uwagę, że w USA czy w Japonii ludzie też są bardzo przyjaźni, a pracują dużo więcej, przy tym w USA przy dużo słabszych zabezpieczeniach społecznych. Przyjazność to chyba kwestia wysokiego poziomu życia, rozsądnej pewności przyszłości (w USA mimo braku socjalu i kodeksu pracy ludzie długo nie bali się zwolnienia, bo łatwo znajdowali nową pracę) i braku poczucia, że państwo jest wrogiem człowieka, u nas będącego efektem zaborów i potem PRL-u. Myślę, że sam czas pracy nie ma tu wprost związku.
                    • adherent1 Re: Praca i płaca. 18.06.13, 13:25
                      Gość portalu: Nemo napisał(a):
                      > Znaczna część pracujących, zwłaszcza wykonujących marnie płatne prace,
                      > nie będzie zainteresowana, bo mocno odbiłoby się to na ich poziomie życia,
                      > i tak już niskim.

                      Nie ma rozwiązań doskonałych. Nie ma rozwiązań które zadowolą wszystkich
                      bo to jest niemożliwe. Warto brać przykład z innych którzy takie problemy
                      rozwiązali z ostateczną korzyścią dla całego społeczeństwa. Temat tego
                      wątku to "Bezrobocie od urodzenia" - problemu nie rozwiąże się ograniczając
                      świadczenia socjalne. Co do USA (nie umiem teraz znaleźć opracowania)
                      Wzrost gospodarczy w ostatnim roku w dużej mierze został osiągnięty
                      dzięki obniżeniu przeciętnej ilości godzin przepracowanych w roku do
                      średniej OECD (przpominam my pracujemy~250 godzin więcej od tej średniej)
                      Japonia - wydaje się że tam liczy się samą obecność w pracy (wydajność mniej).
                      • Gość: Nemo Re: Praca i płaca. IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 14:25
                        > Nie ma rozwiązań doskonałych. Nie ma rozwiązań które zadowolą wszystkich
                        > bo to jest niemożliwe.

                        To jest rozwiązanie, które nie zadowoli olbrzymiej większości. Tak naprawdę zadowoli tylko obecnie bezrobotnych. W sumie to rozwiązanie jest podobne do "dowalmy +20% podatku na roboty interwencyjne dla bezrobotnych". Z punktu widzenia pracujących wyjdzie mniej więcej na to samo - będą mieli po prostu mniej na jedzenie. Więcej wolnego z Twojej propozycji tego nie skompensuje.

                        Poza tym, ten pomysł pomija fakt, że znaczna część bezrobotnych ludzi nie pracuje, bo nie ma przydatnych pracodawcy kwalifikacji. Administracyjnym obcięciem wymiaru etatu tego nie załatwi.
                        • adherent1 Re: Praca i płaca. 18.06.13, 14:56
                          Gość portalu: Nemo napisał(a):
                          > Tak naprawdę zadowoli tylko obecnie bezrobotnych.
                          Ciekawe spostrzeżenie - dziwne tylko, że w żadnym kraju po
                          II wojnie światowej nie zwięszono trwale przeciętnego czasu
                          pracy. Wręcz odwrotnie wszędzie ten czas pracy jest skracany.
                          W Polsce zbyt wolo i powoduje to dużo strat.
                          Forsując swoją tezę pamiętaj - tniesz gałąź na której nie tylko ty
                          siedzisz, nie tylko bezrobotni ale więszkość zwykłych ludzi :-(.
                          • Gość: Nemo Re: Praca i płaca. IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 15:06
                            > Ciekawe spostrzeżenie - dziwne tylko, że w żadnym kraju po
                            > II wojnie światowej nie zwięszono trwale przeciętnego czasu
                            > pracy. Wręcz odwrotnie wszędzie ten czas pracy jest skracany.

                            Poza takim np. USA, gdzie przed obecnym kryzysem ośmiogodzinny dzień pracy był abstrakcją...

                            Obniżenie wszystkim dochodów można by w ogóle rozważać, gdyby po obniżeniu nadal zostało ludziom na sensowne życie. Obecnie nieobniżone dochody często na to nie wystarczają, więc pomysł jest moim zdaniem całkowicie oderwany od rzeczywistości.

                            > Forsując swoją tezę pamiętaj - tniesz gałąź na której nie tylko ty
                            > siedzisz, nie tylko bezrobotni ale więszkość zwykłych ludzi :-(.

                            OK, to niech jakaś partia wpisze to sobie w program i zobaczymy, co wyjdzie na następnych wyborach. To rozwiązanie w stylu "zabierzmy wszystkim, żeby dać biednym", a historia pokazuje, że to się słabo sprawdza... ;)
                            • adherent1 Re: Praca i płaca. 18.06.13, 16:34
                              Gość portalu: Nemo napisał(a):
                              > Poza takim np. USA, gdzie przed obecnym kryzysem ośmiogodzinny dzień pracy był
                              > abstrakcją
                              ...
                              Człowieku zastanów się co piszesz!
                              Wróć do szkoły!
                              • Gość: Nemo Re: Praca i płaca. IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.13, 16:41
                                > Człowieku zastanów się co piszesz!
                                > Wróć do szkoły!

                                A jakiś konkret? Byłem, pracowałem, widziałem. "Nine to five job" oznaczało "gościowi nie zależy". Żeby było trudniej, znaczna część populacji pracowała i dalej pracuje na umowach, gdzie za nadgodziny nie płaci się w ogóle. Jest o tym pół Internetu, poczytaj...
      • totapis213 Bezrobotny od urodzenia 18.06.13, 09:40


        Jak dobrze pamiętam to jak powstawał związek solidarność to obiecywali swym zwolennikom matołom,żwe w demokracji się nie pracuje i dobrze żyje.
        • Gość: adam hofman Re: Bezrobotny od urodzenia IP: *.dynamic.chello.pl 20.06.13, 00:13
          do roboty leniwe pisiory !
          banda leniwych małp!
      • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Nie od dziś wiadomo, że "szkolne gwiazdy" marnie IP: *.dynamic.chello.pl 29.06.13, 14:37
        kończą, a najlepiej radzą sobie w życiu "kujony", nawet niezbyt zdolne, ale pracowite. Nikt tu ameryki nie odkrył.
        Dobre stopnie też nie mają znaczenia w dorosłym życiu. Nikt nikomu nie zagląda w świadectwa z podstawówki. Ja już swoje dawno powywalałem przy okazji przeprowadzek.
      • mala-mi-mscicielka [...] 29.06.13, 16:04
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • mala-mi-mscicielka Cv wysłane z poważnymi błędami. Chyba powinnam... 29.06.13, 16:42
          zadzwonić i powiedzieć że rezygnuje z tej rekrutacji, bez mówienia dlaczego, prawda?
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka