Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ręce opadają;-(

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.04, 16:40
    Właśnie dowiedziałam się, że przyjęto mnie do nowej pracy. Najpierw radość, a
    potem rozmowa z matką... Na wieść, że zarabiać będę ok 1300 zł (na rękę),
    wzruszyła ramionami że tak mało, że mój brat po zawodówce zarabia 2 tysiące
    (robota po znajomości w piekarni), a ja po studiach w biurze tylko tyle, że
    ciekawe jak ja bym się utrzymała gdybym miała męża i dzieci, na moje
    argumenty, że to praca o której marzyłam, i że kiedy zdobędę tam
    doświadczenie bardzo możliwe że gdzie indziej zarabiać będę więcej,
    powiedziała tylko "pożyjemy zobaczymy", i że "ona mi wcale źle nie życzy,
    ale...". Cała radość prysła niczym bańka mydlana;-( A tak się cieszyłam, tym
    bardziej że tą pracę zawdzięczam tylko sobie, a nie żadnym znajomościom...
    Obserwuj wątek
      • moonray Re: Ręce opadają;-( 06.08.04, 16:53
        Nie przejmuj się. Nasi rodzice to inne pokolenie, nie rozumieją dzisiejszego
        rynku pracy i tego co się teraz dzieje. Oni oceniaja wszystko wg realiów jakie
        były "za ich czasów". Moim zdaniem masz prawdziwy powód do radości i dumy, bo
        po prostu masz już pracę. Pozdrawiam!
      • Gość: juhas Re: Ręce opadają;-( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.04, 16:54
        Powiedz mamie że jak taka mądra to niech ci poszuka roboty za 5000 zl.
      • oban Re: Ręce opadają;-( 06.08.04, 22:25
        Jeśli to jest to czego naprawdę chciałaś, to wystraczy że będziesz robić swoje
        Zobaczymy jak za dwa trzy lata będą wyglądały twoje zarobki w porównaniu
        z zarobkami brata w piekarni ;)
        Ty jesteś rozwojowa, twoja praca też, a czy praca twojego brata ???
        Spokojnie i konsekwentnie do przodu ! Powodzenia !
      • krzysztofsf Re: Ręce opadają;-( 06.08.04, 22:28
        Gość portalu: vinca napisał(a):

        > Właśnie dowiedziałam się, że przyjęto mnie do nowej pracy. Najpierw radość, a
        > potem rozmowa z matką... Na wieść, że zarabiać będę ok 1300 zł (na rękę),
        > wzruszyła ramionami że tak mało, że mój brat po zawodówce zarabia 2 tysiące
        > (robota po znajomości w piekarni), a ja po studiach w biurze tylko tyle, że
        > ciekawe jak ja bym się utrzymała gdybym miała męża i dzieci, na moje
        > argumenty, że to praca o której marzyłam, i że kiedy zdobędę tam
        > doświadczenie bardzo możliwe że gdzie indziej zarabiać będę więcej,
        > powiedziała tylko "pożyjemy zobaczymy", i że "ona mi wcale źle nie życzy,
        > ale...". Cała radość prysła niczym bańka mydlana;-( A tak się cieszyłam, tym
        > bardziej że tą pracę zawdzięczam tylko sobie, a nie żadnym znajomościom...


        Nie przejmuj sie.
        A tak przy okazji, ile zarabia szanowna mamusia, z o wiele wiekszym stazem i doswiadczeniem?
        • Gość: blend Re: Ręce opadają;-( IP: *.acn.waw.pl 06.08.04, 22:48
          niech sie mamusia nie wpieprza. co ja to interesi. jej to zycie czy corki?
      • Gość: vinca Re: Ręce opadają;-( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.04, 23:45
        Dzięki za wszystkie posty.
        To nawet nie jest tak, że ona wpieprza się w moje życie, taka była jej reakcja
        na wiadomość o tym, że dostałam tą pracę. Ktoś tu słusznie napisał, że ona żyje
        jeszcze poprzednią epoką, i nie ma bladego pojęcia jak jest dzisiaj na rynku
        pracy. Sama ma wykształcenie zawodowe, ale prowadzi taką małą działalność, więc
        jakieś tam pieniądze ma - choć znowu bynajmniej nie duże.
        Ona w ogóle nie rozumie takiego pojęcia jak "satysfakcja z pracy", nie rozumie,
        że zdobywanie doświadczenia procentuje, dla niej liczy się to, że mój brat a
        jej ukochany synuś zarabia w tym momencie więcej ode mnie (a tak naprawdę teraz
        akurat nie zarabia bo go do wojska wzięli), i kropka.
        Najbardziej przykre jest to, że tacy obcy ludzie jak Wy doceniacie fakt, że
        znalazłam tą pracę, a bliska mi osoba dołuje i odbiera chęć do wszystkiego.
        Pozdrawiam gorąco i dziękuję
        • Gość: yvona Re: Ręce opadają;-( IP: *.rivrw2.nsw.optusnet.com.au 07.08.04, 00:05
          wiesz, czesto matki dosc niezdarnie okazuja zainteresowanie poczynaniami
          dziecka, czest dlatego, ze maja zawsze jakies niespelnione ambicje i
          oczekiwania; poza tym, jak pisalas, i inni rowniez - inna epoka, inne realia,
          ona pamieta inna "sciezke kariery" o ile tak to mozna nazwac...
          byl tu na forum taki ktos, kto skonczyl studia dosc nietypowe, wszyscy pukali
          sie w czolo i szli na "chodliwe" kierunki typu ekonomia, marketing itp. a on
          robi teraz cos co go pasjonuje i zarabia super pieniadze, podczas gdy jego
          znajomi maja nie lada gimnastyke ze znalezieniem pracy....
          ja tam sie ciesze, ze znalazlas prace ;))))
          pozdrawiam,
          Iwona
        • krzysztofsf Re: Ręce opadają;-( 07.08.04, 00:09
          dla niej liczy się to, że mój brat a
          > jej ukochany synuś zarabia w tym momencie więcej ode mnie (a tak naprawdę teraz
          >
          > akurat nie zarabia bo go do wojska wzięli), i kropka.

          I tak na przxyszlosc jej powiedz - Ze teraz to on zarabia 100 czy ile tam ma zoldu i jest to 10 razy mniej niz Ty dostajesz, a jak ktos chce porownywac zarobki, to niech poczeka az on wroci do pracy.

          Powodzenia i gratuluje
      • losiu4 Re: Ręce opadają;-( 07.08.04, 09:30
        cóż, przykre to... ale niektórzy rodzice już tak mają. Albo żyja przeszłością,
        albo mają ukochane dziecko stawiane reszcie rodzeństwa za wzór, czasem po
        prostu złydzień maja... kto to wie... a Ty po prostu rób swoje :) i mimo że Ci
        smutno miej dla rodzicielki odrobinę wyrozumiałości :)

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: Lisa Re: Ręce opadają;-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 11:38
        Droga Vinco,
        W jakim matriksie Twoja mama żyje?
        Przy 20% bezrobociu jest wiele stanowisk o połowe gorzej płatnych, niż Twoje.
        Często trzeba wziąć taka pracę, żeby za jakiś czas zmienić ja na lepszą. Z
        piekarni juz raczej trudno...
        Poza tym chyba w naszym kraju nie jest przyjęte, żeby kobieta utrzymywała dom,
        dzieci i niepracujacego męża? Oczywiście, że często tak się zdarza, ale teksty,
        że jak byś sobie poradziła, to ewidentne pieprzenie. Gdyby na przykład Twój mąż
        zarabiał tyle samo, to mielibyście do dyspozycji kwotę, za którą żyje wiele
        polskich rodzin,a jeszcze więcej może o niej tylko pomarzyć.
        Był kiedyś w "Wysokich Obcasach" artykuł o rodzinie bezrobotnych z trudem
        wiążących koniec z końcem za 3000 PLN (trzy tysiące) miesięcznie (2 dorosłe
        osoby, syn mieszkający osobno). Na fajki wydawali ponad cztery stówy
        miesięcznie.Tacy byli oszczędni, chłe, chłe. Tok rozumowania Twojej mamy.
        Ostanio podjęłam nową pracę (zresztą będę ją zmieniała). Zarobki były trochę
        wyższe od Twoich. Też usłyszałam komentarz od znajomej, że nie poradziłabym
        sobie, gdybym była sama... Suma, którą zarabiałam, wystarczała akurat w moich
        realiach na względnie przyzwoite życie dla trzech osób, bez sępienia się. A
        znajoma jest ...nauczycielką, więc na pewno zarabia około 7000 zł i 1/3 tej sumy
        to dla niej nędza.
        A praca w piekarni Twojego brata możliwe, że wygląda tak: zarejestrowany na
        najniższą krajową, nadgodziny niepłatne, pensja w tygodniówkach. Jak szef nie ma
        pieniędzy, to wypłaty tez nie ma. O dodatku za pracę w nocy - zapomnij. Gdybym
        miała wybór między taką pracą a Twoją, to pewnie wybrałabym Twoją, bo jest w
        przeliczeniu lepiej płatna.
        Pozdrawiam serdecznie
        • vinca Re: Ręce opadają;-( 07.08.04, 13:51
          > Poza tym chyba w naszym kraju nie jest przyjęte, żeby kobieta utrzymywała dom,
          > dzieci i niepracujacego męża? Oczywiście, że często tak się zdarza, ale
          teksty,
          > że jak byś sobie poradziła, to ewidentne pieprzenie. Gdyby na przykład Twój mą
          > ż
          > zarabiał tyle samo, to mielibyście do dyspozycji kwotę, za którą żyje wiele
          > polskich rodzin,a jeszcze więcej może o niej tylko pomarzyć.

          Ten jej tekst jest tym bardziej nieuzasadniony, że po pierwsze nie mam męża
          tylko chłopaka i nawet z nim jeszcze nie mieszkam, a po drugie tak się składa
          że on zarabia bardzo dobrze, i nawet gdyby przyszło nam razem mieszkać, to
          raczej głodem byśmy nie przymierali;-)

          > Był kiedyś w "Wysokich Obcasach" artykuł o rodzinie bezrobotnych z trudem
          > wiążących koniec z końcem za 3000 PLN (trzy tysiące) miesięcznie (2 dorosłe
          > osoby, syn mieszkający osobno). Na fajki wydawali ponad cztery stówy
          > miesięcznie.Tacy byli oszczędni, chłe, chłe.

          I dokładnie tak jest z moją mamą; ona też pali jak smok i kilka stów
          miesięcznie wywala na papierochy. Poza tym, nawet jak zarabiałam 500 zł
          miesięcznie (na pół etatu w biurze w którym zasypiałam po pierwszej godzinie),
          to jakimś cudem było mnie stać na to żeby pojechać na 2 tygodnie na wakacje nad
          Ariatyk. Biorę poprawkę na to, że nadal mieszkam z rodzicami i za wiele rzeczy
          nie musiałam płacić, ale opłacić musiałam sobie telefon, internet, tabletki,
          bilet miesięczny, xero (piszę pracę mgr więc sporo tego bywa) kupić coś do
          ubrania (pieniędzy od rodziców na takie rzeczy nie biorę od czasów końca
          liceum), od czasu do czasu się ukulturalnić (typu jakiś koncert czy kino)...
          I też włos na głowie mi się jeżył co ja bym zrobiła gdybym miała się sama
          utrzymać za te pieniadze. Teraz jednak pójdę do tej pracy, bo co 1300 zł to nie
          500, i będę robiła coś co lubię i z czym wiążę przyszłość. Na razie tyle do
          życia mi wystarczy (na Boga, przecież jestem sama! przecież tak jak piszesz -
          ile osób za takie pieniądze musi utrzymać 4 osobową rodzinę!)
          Jeszcze raz dzięki
      • Gość: Lisa Re: Ręce opadają;-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.04, 22:06
        Droga Vinco,
        Jeszcze coś. Twoja praca to dopiero początek kariery. Przeciez nie skończyłaś
        jeszcze studiów. Rozwijasz się - twoje zarobki wzrosły prawie trzykrotnie (500
        zł - 1300 zł). Nie wiem, ile czasu pracujesz, ale pewnie nie dłużej, niż 2 lata.
        Możesz zajść daleko. Twoja mama już raczej nie. I w tym chyba tkwi problem.
        Nieważne jest, co się robi, ile ma się lat - ważny jest właśnie postęp,
        niekoniecznie w sensie zarabiania ogromnych pieniędzy i ogromnej kariery. Tutaj
        chyba tkwi pies pogrzebany. Twoja mama po prostu Ci zazdrości. Pewnie wyobraża
        sobie, jak szukałaby pracy, będąc koło pięćdziesiątki z wykształceniem zawodowym...
        Niestety nie rozumiem takiego podejścia. Ale wiele kobiet, które mają problem ze
        swoim życim, zamiast coś z tym problemem zrobić, niszczy życie innym, młodszym
        kobietom. Często swoim córkom. Paranoja.
        Moge Ci jeszcze powiedzieć, kto wytykał mi w przeszłości zbyt niskie zarobki i
        "brak perspektyw". Jedna pani sugerowała mi nawet, że jestem na utrzymaniu
        rodziców i jak umrą, to sobie nie poradzę (sama już wtedy byłam matką i nie
        korzystaliśmy z niczyjej pomocy, wręcz przeciwnie - mąż dyskretnie pomaga swojej
        mamie, gdyż ma ona bardzo niską emeryturę). Chyba nie muszę tego komentować:
        - gospodyni domowa (dość łatwe studia na niezby cenionej uczelni skończyła w
        ciągu chyba 9 lat, nie dostała pracy nawet w Tesco na kasie, teraz zbiera
        pieniądze w jakiejś szemranej firmie kredytowej.
        - kilka nauczycielek - uważały, że jak one mało zarabiają, to i ja nie powinnam
        nawet myśleć o lepszej pracy i nie mam na nią szans - na szczęście myliły się,
        - kierowca pracujący na umowę-zlecenie za śmieszne pieniądze
        - robotnik zarabiający mniej od swojej żony, też nie krezuski.
        - bezrobotna z państwa bardzo opiekuńczego...
        Jeszcze raz - paranoja. Tak się nade mną użalali... A ja sobie jakoś radzę. Nie
        zarzekam się, że nigdy nie będę pracowała za 500 zł. To się też może zdarzyć.
        Jeżeli nie będę miała innego wyjścia, to zjem tę żabę. To przecież nie będzie na
        zawsze...
        Jeszcze raz Cię pozdrawiam.
        P.S. Jestem chyba kilkanaście lat od Ciebie starsza. Gdy studiowałam (pod koniec
        lat 80-tych), zewsząd słyszałam, żę "to się nie opłaca". Minęło kilka lat,
        komuna upadła - sytuacja się zmieniła. Teraz też może się chwilowo wydawać, że
        "się nie opłaca".
        A gdybym miała wybierać między pracą w piekarni za 2000 zł, a mieć 700 zł mniej
        i pracować w biurze, wybrałabym to drugie. Stanowczo lepsze rozwiązanie. I
        bardziej "prorodzinne".
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka