Gość: vinca
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
06.08.04, 16:40
Właśnie dowiedziałam się, że przyjęto mnie do nowej pracy. Najpierw radość, a
potem rozmowa z matką... Na wieść, że zarabiać będę ok 1300 zł (na rękę),
wzruszyła ramionami że tak mało, że mój brat po zawodówce zarabia 2 tysiące
(robota po znajomości w piekarni), a ja po studiach w biurze tylko tyle, że
ciekawe jak ja bym się utrzymała gdybym miała męża i dzieci, na moje
argumenty, że to praca o której marzyłam, i że kiedy zdobędę tam
doświadczenie bardzo możliwe że gdzie indziej zarabiać będę więcej,
powiedziała tylko "pożyjemy zobaczymy", i że "ona mi wcale źle nie życzy,
ale...". Cała radość prysła niczym bańka mydlana;-( A tak się cieszyłam, tym
bardziej że tą pracę zawdzięczam tylko sobie, a nie żadnym znajomościom...