Gość: anonim
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.07.14, 21:58
Mąż znalazł ogłoszenie na stronie internetowej Powiatowego Urzędu Pracy w Białymstoku że w In poście w Białymstoku potrzebują doręczycieli, w ogłoszeniu w miejscu wynagrodzenie było podane 1800 zł i trzeba mieć własny samochód. Poszedł na rozmowę i został od razu przyjęty na tygodniowy okres próbny. Pani z którą rozmawiał powiedziała mu że przez tydzień wypłata będzie zależała od ilości dostarczonych listów oraz od pozostawionych awizo. Kolejnego dnia maż rozpoczął pierwszy i ostatni dzień w pracy w inpost. Okazało się że za listy polecone które są awizowane nie ma żadnej kasy a trzeba jeszcze je zawieść do najbliższego punktu awizowego inpostu np sklep, kiosk ruchu. Mąż rozmawiał z osobą która pracuje w inpost i jest doręczycielem. I ta osoba mu powiedziała że ostatnio on zarobił przez cały miesiąc 450 zł. Może jeżeli ktoś dostał rewir roznoszenia listów w centrum Białegostoku i ma kilka rewirów to może zarabia więcej, ale za 450 zł miesięcznie i jazda swoim samochodem to się nie opłaca iść do takiej pracy jak się ma rodzinę. A jeszcze jak samochód się popsuje to nawet na części nie starczy.