Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    CZY WARTO DO NOWEJ ZELANDII?

    IP: *.bresa.com.pl 09.07.01, 13:23
    BYŁ TU TAKI INTERESUJACY WĄTEK O AUSTRALII. A JA PROSZĘ O OPINIE O N. ZELANDII.
    JAK Z PRACĄ, NAUKĄ, JAKIE WARUNKI ŻYCIOWE I PERSPEKTYWY.- ANGIELSKI PERFECT,
    POZ, MAĆ
    Obserwuj wątek
      • Gość: Kuba_Wr Re: CZY WARTO DO NOWEJ ZELANDII? IP: *.ict.pwr.wroc.pl 09.07.01, 14:18
        Gość portalu: mać napisał(a):

        > BYŁ TU TAKI INTERESUJACY WĄTEK O AUSTRALII. A JA PROSZĘ O OPINIE O N. ZELANDII.
        > JAK Z PRACĄ, NAUKĄ, JAKIE WARUNKI ŻYCIOWE I PERSPEKTYWY.- ANGIELSKI PERFECT,
        > POZ, MAĆ
        Słyszałem o planie zasiedlania Nowej Zelandii młodymi, wykształconymi rodzinami
        imigrantów, ale szczegółów niestety nie znam
        • Gość: Piotr Nowa Zelandia - warto! IP: *.ak.nz.asiaonline.net 16.07.01, 06:48
          Jestem tu półtora roku i zostaję. Jak dla mnie warto. Wbrew pozorom kraj nie jest
          rewelacyjnie bogaty, w Stanach na przykład zarobi się znacznie więcej, ale za to
          jest tu czysto, spkojnie, w miarę bezpiecznie a przede wszystkim nikt przesadnie
          się nie spieszy. Jest też nudno i prowincjonalnie, ale dla jednych to wada a dla
          innych zaleta.
          Z legalną pracą sezonową może być problem - zdaję się że prawie wszystko
          idzie dla studentów z Wlk. Brytanii w ramach jakiejś wymiany. Warto natomiast
          pomyślec o osiedleniu lub pracy przez kilka lat. NZ jako kraj słabo zaludniony
          podobnie jak Australia potrzebuje imigrantów. Poszukiwani są oczywiście ludzie
          młodzi i wykształceni, najlepiej z odpowiednim zawodem. Trzeba pozałatwiać
          trochę papierków i przejść przez w sumie przyjazną ale powolną biurokrację.
          Obowiązuje system punktowy - punkty dostaje się za wiek, wykształcenie,
          staż pracy itp. Więcej informacji na stronie:

          http://www.immigration.govt.nz/

          O pracę jeśli jest się legalnie nie jest strasznie trudno (jeśli ma się odpowiedni
          zawód). Uważać muszą tylko np. lekarze, weterynarze, architekci, elektrycy -
          - trzeba poświęcić trochę czasu i pieniędzy na nostryfikację dyplomu.

          Generalnie kilka rad:

          - NIE KORZYSTAĆ Z POŚREDNIKÓW MIGRACYJNYCH !!! Zedrą tylko skórę
          i nic nie załatwią.

          Najlpiej:

          - pogrzebać trochę w sieci, załapać kontakty z pośrednikami pracy.
          - przyjechać na wizę turystyczną, odbyć kilka interview, po otrzymaniu
          propozycji pracy udać się z papierami osobiście do Immigration
          Service.

          Gdy ma się ofertę pracy w ręku urzędnicy w Immigration Service nie
          robią większych problemów. Gdy pracy się nie załapie - cóż - zawsze
          zostaną wspomnienia z fajniej wycieczki....
          Lista potrzebnych papierów jest na podanej stronie.


          Pozdrowienia z zimowego (ale ciepłego) Auckland

          Piotr
          • Gość: Sylwia Re: Nowa Zelandia - warto! IP: 10.1.1.* / *.zamosc.sdi.tpnet.pl 16.07.01, 17:16
            Do Piotra:
            Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam twój opis. Wielkie dzięki,
            serdeczne podziękowania za ostrzeżenie. Ja również chciałam wyjechać do NZ
            na kurs j.angielskiego i pewne biuro mi tak to długo załatwia, że pewnie
            nie mam na co czekać. Może jako turystka wybiorę się do tego kraju.
            Pozdrawiam.
            • Gość: Omi Re: Nowa Zelandia - do Piotra!!! IP: 195.205.4.* 18.07.01, 11:34
              Piotrze, a czy jest gdzieś w NZ polonijna gazeta, albo polonijne radio. Chodzi
              mi o to, czy może się tam zaczepić człowiek, który w Polsce pracuje w mediach.
              • Gość: Piotr Re: Nowa Zelandia - do Piotra!!! IP: *.ak.nz.asiaonline.net 19.07.01, 05:23
                Jakieś radio kiedyś nadawało, ale podobno było do kitu i chyba już nie działa.
                O prasie nie słyszałem wogóle. Na stronie www.mediapoland.com znalazłem też
                jakieś radio nadające w Internecie, ale to chyba bawią sie jacyś amatorzy.

                Generalnie na polskie media jest tu za mały rynek. W Auckland mieszka jakieś
                4000 Polaków, w Wellington pewnie koło 1000, w pozostałych miastach pojedyncze
                osoby.

                Tu akurat lepsza by jednak była Australia. Polonia w Sydney jest spora, mieszka
                też podobno trochę Polaków na Tasmanii.
            • Gość: ToeToe Do Sylwii IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.09.02, 07:27
              Jakies trzy miesiace temu przylecialam do Auckland jako absolwentka informatyki
              na wizie turystycznej... Recesja w IT i tutaj ma sie calkiem dobrze, ale.... do
              odwaznych swiat nalezy. Jak masz jakies pytania, to smialo...
              toetoe@poczta.gazeta.pl
              Pozdrawiam,
              tt
              • Gość: ToeToe :)) IP: *.jetstream.xtra.co.nz 16.09.02, 07:32
                Ups... Powyzsza odp skierowana jest do Iwony :))
              • Gość: af a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 08:20
                tt,

                mieszkasz w PapaToeToe??
                • Gość: ToeToe Re: a IP: *.world-net.co.nz 22.09.02, 08:04
                  Niedaleko :))
                  • Gość: af Re: a IP: 2.4.STABLE* / 192.168.2.* 22.09.02, 16:55
                    Mangere???
                    • Gość: ToeToe Re: a IP: *.jetstream.xtra.co.nz 23.09.02, 07:17
                      Nie :))
                      A znajomosc topografii Auckland, to z wlasnego, zyciowego doswiadczenia??
                      Pozdrawiam,
                      tt
                      • Gość: af Re: a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.02, 14:28
                        Nie,

                        dostałem residence permit i w grudniu lecę do Auckland. Mam mapę i studiuję
                        geografię. Moja zona jest stewardessą i stara się o pracę w ANZ i Jetconnect.
                        Dlatego interesują nas dzielnice blisko lotniska. Czytałem jednak statystyki i
                        wiem, że w tym rejonu Pakeha stanowią wyraźną mniejszość. Trochę się tego
                        boimy, mimo, że nie jesteśmy uprzedzeni rasowo.

                        Co o tym sądzisz?

                        Mieszkasz niedaleko?

                        • Gość: ToeToe Re: a IP: *.jetstream.xtra.co.nz 23.09.02, 23:29
                          PR oczywiscie gratuluje.(Tym bardziej, ze sama jestem dopiero w trakcie
                          zalatwiania :))... Auckland jest miastem emigrantow... Ja pracuje w Manukau i
                          Pakeha z cala pewnoscia nie jest sa tu mniejszoscia.. Chociaz gdyby nawet byli
                          to mi by to osobiscie nie przeszkadzalo... Nastawcie sie pozytywnie..
                          Pozdrawiam serdecznie,
                          tt.
          • Gość: Iwona Re: Nowa Zelandia - warto! IP: *.mat.uni.torun.pl 07.08.01, 22:37
            Do Piotra:
            Dzieki za list. Przeczytalam go z wielkim
            zainteresowaniem, poniewaz od pewnego czasu bardzo
            powaznie mysle o pracy w Nowej Zelandii. Probowalam
            zalatwic to oficjalna droga, ale okazalo sie, ze
            konieczne jest uznanie polskiego dyplomu (skonczylam
            informatyke) i zdanie odpowiedniego egzaminu z jezyka
            angielskiego - a to trwa! Jak wyglada procedura
            przyznawania uprawnien imigranta jezeli pojade na wize
            turystyczna i znajde pracodawce gotowego mnie
            zatrudnic? Czy nadal bedzie to system punktowy?
            Bardzo prosze o odpowiedz na adres:
            ivon@mat.uni.torun.pl






            • Gość: Sabina Re: Nowa Zelandia - warto! IP: *.prem.tmns.net.au 08.08.01, 11:06
              Jeden z poprzednikow napisal:"
              "Gdy ma się ofertę pracy w ręku urzędnicy w Immigration Service nie
              robią większych problemów. Gdy pracy się nie załapie - cóż -
              zawsze
              zostaną wspomnienia z fajniej wycieczki.... "
              Slusznie, ale zapomniales dodac, ze przez caly okres zalatwiania wizy
              immigracyjnej delikwent MUSI przebywac POZA granicami kraju. tak w Australii,
              jak i w NZ. Zalatwianie jej w trakcie pobytu jest wlasciwie prawie niemozliwe.
              Tak wiec po znalezieniu pracy najlepiej byloby wyjechac do ktoregos z krajow
              sasiedzkich i tam przeczekac ten administracyjny okres. To jednak wiaze sie z
              kosztami!!!
              Mieszkam w Australii od 11 lat i sama natknelam sie na ten drobny problemik
              pare lat temu.

              Nie jedz wiec "na wariata", bo to droga wycieczka!!

              Pozdr.
              Sabina
              • Gość: Piotr Re: Nowa Zelandia - warto! IP: 210.48.117.* 10.08.01, 03:08
                Nie wiem jak bylo pare lat temu, ale poltora roku temu zalatwialem sobie
                wize do pracy bedac w NZ na wizie turystycznej (trwalo to 4 dni),
                potem bedac w NZ na wizie do pracy bez wiekszych problemow staralem
                sie o pobyt staly (trwalo to 6 miesiecy). Nie musialem nigdzie wyjezdzac.
                Podstawa bylo byc caly czas w Nowej Zelandii LEGALNIE.

                Obojetnie czy jest sie w NZ czy poza trzeba skladac te same papiery i
                obowiazuje ten sam system punktowy. Dobrze jest tylko przygotowac
                sobie wszystkie papiery przed wyjazdem - ciezko jest starac sie o
                przetlumaczony wyciag z indeksu czy zaswiadczenie o niekaralnosci
                listownie.

                Jesli chodzi o uznanie polskiego dyplomu informatyka, to trudnosci wielkich
                nie ma, zajmuje to tylko troche czasu. Moj mgr inz z Politechniki Wroclawskiej
                po 9 miesiacach oczekiwania zostal uznany za rownowazny tutejszemu
                MSc. Nie mialo to i tak wiekszego znaczenia. Dla potrzeb systemu
                punktowego wystarczyloby zeby uznali go za "Bechelor", dla pracodawcy
                nie ma znaczenia jaki mam papier tylko co umiem.

                Ogolnie - przed wyjazdem trzeba poswiecic jakis rok na przygotowania
                i zbieranie papierow.
                • Gość: Piotr Re: Nowa Zelandia - warto! IP: 210.48.117.* 10.08.01, 03:21
                  Niniejszym kopiuje to co wyslalem do grupy "Polonia i Polacy za Granica":
                  ----------------------------------------------------------------------------------------

                  Kilka praktycznych porad jak emigrowac do Nowej Zelandii:
                  ---------------------------------------------------------

                  Zaczne od opisania co ja zrobilem, potem przejde do porad:

                  1. Kontaktowalem sie z posrednikiem migracyjnym (wielki blad!),
                  zbieralem informacje, przygotowywalem papiery, oszczedzalem
                  pieniadze.
                  2. Wkurzywszy sie na posrednika pojechalem na wize turystyczna
                  "w ciemno" majac ze soba CV, kilka dokumentow, kontakty na
                  firmy posredniczace w szukaniu pracy (te kontakty akurat sa
                  bardzo pozadane), nagrane terminy na kilka interview.
                  3. Otrzymawszy szczesliwie oferte pracy popedzilem niezwlocznie
                  do Immigration Service i wyrobilem sobie roczna wize do pracy.
                  4. Wrociwszy z urlopu do Polski podziekowalem szefowi za
                  wspolprace, odpracowalem grzecznie okres wypowiedzenia,
                  spakowalem manatki, uzupelnilem potrzebne papiery i po 3
                  miesiacach ponownie bylem w NZ. Oferta z NZ na szczescie
                  jeszcze byla aktualna. (kazac pracodawcy czekac 3 miesiace
                  to tez blad!)
                  5. Natychmiast po przyjezdzie zlozylem papiery o pobyt
                  staly dla siebie i zony. Po 6 miesiacach nam go przyznano
                  w zwiazku z czym wybralem sie do Polski na 2 tygodnie
                  i wrocilem do NZ z zona (moja wycieczka oczywiscie nie
                  byla niezbedna, ale szalec to szalec).

                  Teraz porady na podstawie doswiadczen i bledow:

                  1. ABSOLUTNIE NIE KORZYSTAC Z POSREDIKOW MIGRACYJNYCH!!!
                  Zedra spore pieniadze w zamian za watpliwa pomoc. Czasami
                  nawet moga zaszkodzic (w moim przypadku akurat dzieki
                  "pomocy" posrednika omal nie znalazlem sie w NZ bez kilku
                  niezbednych papierow). Wszystkie potrzebne imformacje
                  mozna znalezc samemu, biurokracja w NZ tez nie jest az tak
                  grozna jak strasza. Lepiej zachowac ta forse na start w
                  nowym kraju niz dawac ja za nic jakims niewydarzonym
                  prawnikom.

                  2. Zbierac jak najwiecej informacji o kraju gdzie sie
                  chce wyjechac, procedurze migracyjnej, potrzebnych
                  papierach. Wymagania stawiane imigrantom i potrzebne
                  papiery sa dokladnie opisane na stronie:

                  http://www.immigration.govt.nz/

                  3. Oszczedzac pieniadze na start, w miedzyczasie zbierac
                  potrzebne papiery.

                  - dobrze jest zaczac od niezbednego egzaminu z angielskiego
                  (IELTS) - jest wazny 2 lata. Zdaje sie to w British Council
                  w Warszawie (gdzies kolo Palacu Kultury - Aleje Jerozolimskie
                  ilestam).
                  - wszystkie posiadane papiery (swiadectwa urodzenia, slubu,
                  dyplomy, wyciagi z indeksu itp) nalezy kserowac u notariusza
                  (kopia potwierdzona czy cos takiego - ponad 5 zl za strone),
                  potem to ksero tlumaczyc u tlumacza przysieglego (razem z
                  pieczatka notariusza). Oryginalow lepiej nigdzie nie wysylac,
                  a liczba pieczatek robi wrazenie na urzednikach.
                  - Na dlugo przed rozpoczeciem procedury migracyjnej dobrze
                  jest skontaktowac sie z NZQA (New Zealand Qualification
                  Authority - http://www.nzqa.govt.nz/) i wyslac im kopie dyplomu i
                  wyciagu z indeksu w celu oceny kwalifikacji. Immigration
                  Service zwykle wymaga tej oceny (chociaz to nie jest regula).
                  Przekladanie papierow w NZQA moze potrwac i 9 miesiecy.
                  - Dokumenty, ktore sie szybko przeterminowywuja zalatwiac
                  na koncu. Zaswiadczenie o niekaralnosci wazne jest 6 miesiecy
                  i wyrabia sie to w jakims sadzie w Warszawie (nie pamietam
                  gdzie), badania lekarskie wazne sa 3 miesiace - lista
                  uprawnionych lekarzy w Polsce na stronie NZIS. Mozna tez
                  je zrobic na miejscu, ale chyba jest znacznie drozej.

                  4. Przygotowac bardzo porzadne CV, porozgladac sie za
                  posrednikami pracy (ci dzialaja za darmo - placi pracodawca -
                  i sa bardzo pomocni), wyslac CV do jak najwiekszej ilosci i
                  gdy znany jest juz termin wyjazdu poumawiac sie na mozliwie
                  duzo rozmow kwalifikacyjnych. Na miejscu trzeba tez koniecznie
                  przegladac odpowiednie ogloszenia w lokalnych gazetach.
                  Wymagany jest oczywiscie pewien staz pracy. Immigration
                  Service wymaga 4 lat stazu aby zaakceptowac aplikacje,
                  pracodawcy podobnie.

                  Namiary na posrednikow:

                  http://www.iconrec.co.nz/
                  http://www.andrewspartners.com/
                  http://www.wilsonwhite.co.nz/
                  http://nz.eresourcing.tmp.com/
                  http://www.candle.co.nz/
                  http://www.laceylee.co.nz/
                  http://www.duncanryan.co.nz/

                  Oferty pracy dla informatykow:

                  http://www.nzjobs.co.nz/
                  http://www.it.jobstuff.co.nz/cgi-bin/wspd.sh/itsearch.w
                  http://netclassifieds.nzherald.co.nz/employment/

                  (Adresy skopiowalem ze starych zakladek, nie wszystkie
                  moga dzialac, moze byc oczywiscie kilka nowych o
                  ktorych nie wiem. Najlepiej odpalic ulubiona wyszukiwarke
                  i poszalec).

                  5. Wyjechac na wize turystyczna i niech sie dzieje!
                  W Polsce nie ma ambasady NZ. Wize wyrabia sie w konsulacie
                  Brytyjskim (Warszawa, tez gdzies kolo Palacu Kultury,
                  zdaje sie, ze na ulicy Emilii Plater).
                  Trzeba wykazac sie praca w Polsce (zaswiadczenie o urlopie),
                  srodkami na pobyt, rezerwacja hotelu itp. Zwykle wiza
                  wazna jest miesiac - czasu niewiele wiec trzeba sie sprezac.
                  Dobrze zainstalowac sie w centrum miasta. Namiar na tani
                  hotelik w samym centrum Auckland (standard kiepsko-przyzwoity,
                  ale tanio i blisko na wszystkie rozmowy):

                  http://www.aspenlodge.co.nz/

                  Poza Auckland i Wellington informatyk raczej pracy nie znajdzie.
                  Mozna probowac tez w Christchurch albo Palmerston North, ale
                  szanse sa znacznie mniejsze.

                  Majac pisemna oferte pracy nalezy natychmiast wybrac sie
                  osobiscie do Immigration Service (w Auckland - 450 Queen Street).
                  Zwykle jest tlum, wiec dobrze jest byc wczesnie rano. Trzeba
                  uzbroic sie w cierpliwosc - urzednicy maja do czynienia z
                  tlumem nie bardzo mowiacych po angielsku ludzi - moga byc
                  poirytowani, ale generalnie sa mili. Moga odsylac po kilka
                  razy w celu uzupelnienia dupereli (ja chodzilem cztery i
                  chyba juz im sie znudzilem), ale informatyk z powazna oferta
                  pracy i dyplomem powinien dostac wize do pracy od reki.
                  Z wiza do pracy, bedac na miejscu mozna spokojnie starac
                  sie o pobyt staly, co trwa okolo 6 miesiecy.

                  Inna sciezka (nie wyprobowana, ale powinna zadzialac):
                  Rozwiazanie opisane powyzej ma jedna wade: trzeba znalezc
                  wyrozumialego pracodawce. Bez wizy do pracy ciezko jest
                  o oferte pracy, bez oferty nie da sie wyrobic wizy i kolo
                  sie zamyka. Byc moze lepiej jest od razu starac sie o
                  pobyt staly. Od niedawna Immigration Service wydaje
                  obiecujacym kandydatom na pobyt staly 6-miesieczne wizy
                  do pracy "w ciemno" - na szukanie pracy. Z takim czyms
                  w paszporcie zrozumienie u pracodawcy powinno byc wieksze.

                  KONIECZNIE - trzeba miec jakies oszczednosci na start.

                  6. Podsumowanie i refleksje.

                  - Dobrze sie przygotowac
                  - Bedac na miejscu zdziala sie znacznie wiecej niz
                  korespondencyjnie
                  - Oferta pracy jest NIEZBEDNA (punkty na pobyt staly
                  sa ustawione tak, ze bez oferty duzo sie nie zdziala,
                  poza tym z czegos trzeba zyc). Aby otrzymac oferte trzeba
                  odbyc rozmowe na miejscu. Nikt nie zatrudni w ciemno.
                  - Trzeba byc przygotowanym na to, ze jakas czesc misternego
                  planu zawiedzie na calej linii i trzeba bedzie
                  improwizowac.

                  - NIE LICZYC ABSOLUTNIE NA JAKIES KOKOSY I LATWY START!
                  Mimo, ze za pensje informatyka mozna utrzymac spokojnie
                  2 osoby, calkiem przyzwoicie mieszkac blisko centrum
                  i jeszcze troche odlozyc.
                  Na poczatku moze byc ciezko. W NZ przez pierwsze dwa
                  lata nie mozna starac sie o zadne zasilki.
                  Z drugiej strony na prawde WARTO WYJECHAC - dlaczego?
                  To temat na osobny, dlugi list.

                  - Najlepiej od razu zapomniec o powrocie. Inwestycja
                  w wyjazd jest tak duza, ze trzeba szybko zaakceptowac
                  nowy kraj z jego wadami i zaletami. W koncu to Ty go
                  wybrales i winic mozesz tylko siebie. Prawie tak jak
                  w malzenstwie.

                  Powyzsze rady, mimo ze specyficzne dla Nowej Zelandii
                  moga miec tez sens dla Australii i Kanady.
                  • Gość: Piotr Szanse znalezienia pracy przez informatyka w NZ IP: 210.48.117.* 10.08.01, 04:06
                    Jeszcze kilka drobnych uwag.

                    Moim zdaniem obecnie szanse dla informatykow w NZ sa obecnie dosc spore.
                    Rynek jest dosyc maly, ale panuje niedobor fachowcow. Z racji specyfiki tego
                    kraju nie dotarlo tu zalamanie sie dot com-ow ani ogolnoswiatowe spowolnienie
                    rozwoju. Wprost przeciwnie - dziwnym trafem wlasnie teraz bezrobocie tu
                    spada (obecnie ponizej 6%) a gospodarka przyspiesza.

                    Generalnie nie ma co liczyc na zatrudnienie w jakiejs wielkiej firmie przy jakims
                    wielkim projekcie bo czegos takiego tu nie ma. Dominuja firmy niewielkie
                    (do 30 osob) i zawod Analityk-Programista. Aby scisle specjalizowac
                    sie w jednym lub drugim zdaje sie rynek jest za maly. Podobnie jak w Polsce
                    malo jest porzadnego projektowania a sporo atakowania problemow "z marszu".
                    Byc moze jest to wrazenie bledne - nie mialem wiele okazji dlugo rozgladac
                    sie po tutejszym rynku pracy. Tu gdzie pracuje jest fajnie i tyle.

                    Nie nalezy tez liczyc na rewelacyjne zarobki. Owszem - da sie przyzwoicie
                    zyc, informatycy zarabiaja sporo ponad przecietna, ale gdy ktos chce sie szybko
                    dorobic i wrocic to raczej nie w tym kraju.
              • Gość: Sylwia Re: Nowa Zelandia - warto! IP: 213.241.42.* 03.09.01, 13:44
                Czytam wszystkie wypowiedzi z wielką przyjemnością i pełnym zrozumieniem.
                Sama często myślę o wyjeździe do pracy za granicę.
                fascynuje mnie Australia ale nie mam zielonego pojęcia czy wogóle są tam realne
                szanse zatrudnienia.
                Sabino proszę Cię bardzo jeśli możesz udziel mi paru wskazówek i informacji.
                Jestem inzynierem budowlanym z 3 - letnim stazem pracuję jako doradca
                inwestycyjny. Czy jest zapotrzebowanie w tym zawodzie w Australii i jaki mają
                pogląd na Polaków? Czy nasz dyplom jest tam uznawany i czy trzeba zdawać jakieś
                specjalne egzaminy zawodowe i językowe.
                A przede wszystkim czy uważasz, że warto tam się znaleźć.
                Pozdrawiam Cię serdecznie i jeśli możesz podaj swój adres e-mail z chęcią się z
                Tobą skontaktuję.
      • Gość: x Re: CZY WARTO DO NOWEJ ZELANDII? IP: *.proxy.aol.com 11.08.01, 19:14
        x
        • Gość: rejk Re: CZY WARTO DO NOWEJ ZELANDII? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 21:24
          do Piotra!!!!!
          jestem inżynierem budownictwa z 3-letnim stażem, czy firmy tam działające w tej
          branży są zainteresowane przyjęciem Polaków, czy są problemy z tym
          wykształceniem. Jak uważasz, czy lepiej jechać samemu i wszystko załatwiać, czy
          może jechać z rodziną, z doświadczenia wiem że samemu jest bardzo trudno. Czy
          jest możliwy kontakt z tobą e-mailowy, jesli tak to daj znać a ja postaram się
          ciebie odnależć.
          • Gość: Piotr Re: CZY WARTO DO NOWEJ ZELANDII? IP: *.ak.nz.asiaonline.net 22.08.01, 04:44
            Gość portalu: rejk napisał(a):

            > do Piotra!!!!!
            > jestem inżynierem budownictwa z 3-letnim stażem, czy firmy tam działające w tej
            >
            > branży są zainteresowane przyjęciem Polaków, czy są problemy z tym
            > wykształceniem. Jak uważasz, czy lepiej jechać samemu i wszystko załatwiać, czy
            >
            > może jechać z rodziną, z doświadczenia wiem że samemu jest bardzo trudno. Czy
            > jest możliwy kontakt z tobą e-mailowy, jesli tak to daj znać a ja postaram się
            > ciebie odnależć.

            Najpierw najlepiej byłoby upewnić się czy ten zawód nie wymamga tu rejestracji.
            Strony NZIS wspominają o architektach a nawet elektrykach i hydraulikach,
            ale nie ma tam nic o "civil engeneer" czy czymś takim. Jeśli rejestracja jest
            wymagana to jest kłopot - legalnie nie możesz bez niej podjąć pracy, a żeby
            ją otrzymać trzeba zdawać miejscowe egzaminy.
            Wybrać się w ciemno warto tylko gdy jest sporo ofert pracy w zawodzie, a
            najlepiej po umówieniu się e-mailem na kilka rozmów kwalifikacyjnych.
            Najlepiej chyba jednak samemu - mniejsze koszty na starcie, rodzinę można
            ściągnąć gdy wyprawa się uda (samemu też są mniejsze koszty w razie
            konieczności powrotu). Poza tym rodzina w Polsce gdy sprawy nabiorą
            pozytywnego obrotu może być bardzo przydatna jeśli nagle potrzebne okażą
            się jakieś dokumenty albo zdecydujecie się przesłać rzeczy, które nie
            zmieszczą się w walizce.
            Zorientować się w rynku pracy można na stronach:

            http://www.jobstuff.co.nz/
            http://netclassifieds.nzherald.co.nz/employment/

            Piotr
            • Gość: imp Fao: Pior IP: *.hg.mdip.bt.net 09.09.01, 21:04
              Piotrze, piszesz o koniecznosci zdawania egzaminow w zawodzie architekta. Czy
              nie wystarczy nostryfikacja polskiego dyplomu w NZ? Czy orientujesz sie moze
              jak wyglada sytuacja na rynku pracy dla architektow wlasnie (mam ok 2 lata
              dowswiadczenia w Polsce i za granica, angielski perfect, umiem pracowac na
              programach CAD). Pozdrawiam
      • Gość: WPL Re: CZY WARTO DO NOWEJ ZELANDII? Czy w ogóle na zachód? IP: *.polkomtel.com.pl 03.09.01, 18:43
        Weźcie też pod uwagę mój mały głos.

        Skończyłem na zachodzie studia magisterskie z dobrze sprzedającej się
        dziedziny. Ocierałem się o różne możliwości zostania w różnych krajach
        anglojęzycznych, mieszkając tam w sumie parę lat. Zastanawiałem się. Wróciłem
        na chwilę do Polski, żeby zobaczyć co się zmieniło i zacząłem studia
        doktoranckie. Zostałem i tu pracuję. Teraz czasem wyjeżdżając służbowo na
        konferencje za granicę spotykam Polaków, którzy w podobnej sytuacji jak moja
        podjęli inną decyzję. Zostali - jeden w Seattle, drugi w Londynie, jeszcze inny
        w Monachium. Zarabiają więcej ode mnie. Niektórzy parę razy więcej, inni
        nieznacznie. Ale:
        - różnice zarobków się zmniejszają
        - mają większe koszty stałe (mieszkanie, itp.) - bo żyją w krajach o wyższych
        średnich pensjach, a rynek to wykorzystuje
        - mają znacznie gorsze możliwości awansu z eksperta do menedżera zespołu
        ekspertów
        - w pierwszym pokoleniu są "imigrantami": dopiero ich dzieci mogą poczuć się
        elitą w swoim kraju.
        - jeśli mieszkają w NYC, czy Chicago, pada na nich cień głupiego Polaka
        z "grinpointu" czy "milłoków". Z tego można szybko wybrnąć pokazując, że jest
        się w trudnej intelektualnie dziedzinie lepszym od Amerykanów.

        Faktem jest jednak, że żyją w bardziej cywilizowanych krajach, w których nie ma
        wielu polskich absurdów (np. mogą do pracy dojeżdżać z domku w górach czy nad
        jeziorem normalną autostradą, albo czystym i eleganckim pociągiem; ich krajem
        nie rządzi większość populistycznych amatorów, których wybiera źle wykształcony
        naród; mają zdrowy system opieki zdrowotnej i emerytalny; a dookoła ludzi o
        mentalności nieco zdrowszej niż polski zaścianek ...).

        Możemy wszyscy się stąd wynieść, albo popracować nad własnym krajem i zmienić
        co trzeba. Trochę to potrwa...
        • Gość: Przemek Re: CZY WARTO DO NOWEJ ZELANDII? Czy w ogóle na z IP: 2.4.STABLE* / 192.168.2.* 14.09.02, 11:00
          Piotr,

          Mam nadzieję, ze tu jeszcze czasem zaglądasz.

          Rok temu z uwagą czytałem Twoje posty. Odpowiedziałeś nawet na moje pytanie.

          Pod wpływem Twoich słów podjąłem decyzję. Zastosowałem się do Twoich rad i
          właśnie otrzymałem miły list z Londynu informujący mnie o pozytywnym
          rozpatrzeniu mojego podania o Residence Permit. Trwało to 8 miesięcy. W grudniu
          lecę z rodziną do Auckland.

          Wyobraź sobie, że niedaleko Ciebie w Auckland będzie mieszkał ktoś, kogo
          ostatecznie przekonałeś do tej decyzji.

          Pozdrowienia dla małżonki. Rodzina się już chyba powiększyła??

          Przemek

          • Gość: d Re: CZY WARTO DO NOWEJ ZELANDII? Czy w ogóle na z IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.02, 12:06

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka