jolunia01
10.05.06, 19:18
Pani Sobiecka może sobie uważać, że
"Pogodzenie pracy z obowiązkami wobec rodziny nie jest wcale aż takie trudne.
Wszystko jest kwestią organizacji."
Taaa, jak się zorganizuje sobie póltoraetatową pomoc domową.
"Przecież w prowadzeniu domu kobietom mogą (i powinni) pomagać mężowie."
Nie każda ma
"Warto włożyć trochę wysiłku w godzenie pracy zawodowej i życia rodzinnego.
(...) Współczesne kobiety potrafią godzić wiele ról. Te pracujące mają może
mniej czasu dla rodziny, ale też zdobywają umiejętności, które mogą
wykorzystać w domu i które ułatwiają im funkcjonowanie w rodzinie."
One przeważnie juz nie maja czasu, bo praca, zakupy, gary, sprzatanie, pranie
itp. całkowicie go zagospodarowuje.
"Negocjacje w pracy niewiele się różnią od negocjowania z dziećmi np.
terminów, w których muszą być w łóżku."
A co tu negocjowac z dwulatkiem?
"(...) przed matkami, które decydują się na dwa etaty, i w domu, i w firmie,
stoi wielka szansa na naprawdę imponujący rozwój wewnętrzny.
I wczesniejsza starość.
Wiele kobiet decyduje się to wyzwanie podjąć. I nie tylko dlatego, że chcą -
lub muszą - zarabiać. Praca jest bowiem nie tylko sposobem na poprawę
finansów, ale też możliwością samorealizacji.
No, pewnie. Do tej pory nie wiedziałam, że samorealizacja to zapieprz po 12-
14 godzin dziennie, żeby mieć na życie.
"I jeszcze jedno: partner pracującej kobiety, patrząc na nią, widzi
atrakcyjną, zaradną osobę, która właśnie jemu rzuca się z miłością na szyję i
całuje dzieci."
A pani Sobieckiej to sie na mózg rzuciło. Ta zaradna osoba to ma ochote
raczej wymoczyc obolałe nogi, cos zjeść i mieć święty spokój, a nie tylko
seks i seks.