Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca czy rodzina?

    10.05.06, 19:18
    Pani Sobiecka może sobie uważać, że

    "Pogodzenie pracy z obowiązkami wobec rodziny nie jest wcale aż takie trudne.
    Wszystko jest kwestią organizacji."
    Taaa, jak się zorganizuje sobie póltoraetatową pomoc domową.

    "Przecież w prowadzeniu domu kobietom mogą (i powinni) pomagać mężowie."
    Nie każda ma

    "Warto włożyć trochę wysiłku w godzenie pracy zawodowej i życia rodzinnego.
    (...) Współczesne kobiety potrafią godzić wiele ról. Te pracujące mają może
    mniej czasu dla rodziny, ale też zdobywają umiejętności, które mogą
    wykorzystać w domu i które ułatwiają im funkcjonowanie w rodzinie."
    One przeważnie juz nie maja czasu, bo praca, zakupy, gary, sprzatanie, pranie
    itp. całkowicie go zagospodarowuje.

    "Negocjacje w pracy niewiele się różnią od negocjowania z dziećmi np.
    terminów, w których muszą być w łóżku."
    A co tu negocjowac z dwulatkiem?

    "(...) przed matkami, które decydują się na dwa etaty, i w domu, i w firmie,
    stoi wielka szansa na naprawdę imponujący rozwój wewnętrzny.

    I wczesniejsza starość.

    Wiele kobiet decyduje się to wyzwanie podjąć. I nie tylko dlatego, że chcą -
    lub muszą - zarabiać. Praca jest bowiem nie tylko sposobem na poprawę
    finansów, ale też możliwością samorealizacji.
    No, pewnie. Do tej pory nie wiedziałam, że samorealizacja to zapieprz po 12-
    14 godzin dziennie, żeby mieć na życie.

    "I jeszcze jedno: partner pracującej kobiety, patrząc na nią, widzi
    atrakcyjną, zaradną osobę, która właśnie jemu rzuca się z miłością na szyję i
    całuje dzieci."
    A pani Sobieckiej to sie na mózg rzuciło. Ta zaradna osoba to ma ochote
    raczej wymoczyc obolałe nogi, cos zjeść i mieć święty spokój, a nie tylko
    seks i seks.
    Obserwuj wątek
      • Gość: moon20 Re: Praca czy rodzina? IP: *.netia.pl 11.05.06, 08:15
        Święta racja! kobieta, która pisała ten atrykuł chyba jest samotna, a jeżeli
        nie to zapewnie siedzi sobie w domku pisząc atrykuły. Nie chcę nikogo oceniać,
        ale nawet najlepsza organizacja dnia nie zawsze pomoże. Pracuję zawodowo, mam
        dziecko, męża, studiuję zaocznie, staram się pogodzić wszystkie obowiązki, ale
        jest to bardzo trudne. Nie mogę liczyć na niczyją pomoc. Czasami czuję się jak
        w jakimś matrixie, jedyną moją radością jest dziecko. Mimo że dzielimy
        obowiązki z mężem są czynności których on w zaparte nie chce zrobić. Każdą
        wolną chwilę poświęcam rodzinie i nadrobieniu zaległych prac domowych. Więc
        niech nikt mi nie opowiada, że wszystko z łatwością da się zorganizować!!!
        • Gość: Delfina Re: Praca czy rodzina? IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 11.05.06, 08:55
          Nikt nie twierdzi, że to się da zorganizować Z ŁATWOśCIĄ, ale się da!
          Przebywanie w pracy po 14 godzin dziennie i robienie w tym samym czasie studiów
          to rzeczywiście extreme, zwłaszcza gdy w domu jest małe dziecko, ale normalna
          kobieta decyduje się na dziecko, gdy wszystkie sprawy typu studia itp. są już
          pozałatwiane. A jeśli pozostaje sama praca i jest mąż, który pomaga (a każdy
          może taki być, to tylko kwestia wychowania go), to uważam, że jest możliwe
          pogodzenie wychowania dziecka z pracą zawodową.
          • nikitiki Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 13:11
            ja juz nie daje rady:(




            teraz już wiesz jako produkt Microsoftu wybrać ;)

            Product Advisor
            • Gość: Paweł [...] IP: *.kompania.net 11.05.06, 13:38
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • postawy Praca oczywiście, przy Polskim bezrobociu 11.05.06, 15:43
                Dziś w naszym kraju, jeśli pracujesz, rodzina musi pójść na drugi plan. Smutna
                konieczność :((
                • Gość: Miś Zawsze i wszedzie ludzie musza pracowac IP: 5.5R* / *.ext.ti.com 11.05.06, 17:06
                  postawy napisał:
                  > Dziś w naszym kraju, jeśli pracujesz, rodzina musi pójść na drugi plan.
                  > Smutna konieczność.

                  Tylko w niebie (i w piekle) ludzie nie musza pracowac. Na ziemi niemal wszyscy
                  ludzie musza pracowac. Czasem w rozwinietych i bogatych krajach sa rodziny
                  zyjace z zasilkow opieki spolecznej. Dzieci w tych rodzin sa zwykle znacznie
                  gorzej wychowane niz z rodzin gdzie rodzice pracuja. Syn krolowej angielskiej
                  nie musi zbyt duzo pracowac ale nie daje go za przyklad dla moich dzieci.
                  • rocznik_74 Re: Zawsze i wszedzie ludzie musza pracowac 11.05.06, 17:33
                    Jak juz wspominasz kraje rozwiniete i bogate to tam przede wszystkim promuje
                    sie decyzje o macierzynstwie i zamiast smiesznego becikowego, sa ulgi podatkowe
                    na kazde dziecko, potem na studia itp rosnace z kazdym dzieckiem w rodzinie.

                    Z jednej strony to ze jest z dzieckiem co wydaje sie bezcenne, a z drugiej
                    wliczajac koszt przedszkoli (np. w USA ok $600-800 na miesiac) ew. opiekunek to
                    nie bardzo oplaca sie przecietnej mamie pracowac dopoki dzieci nie pojda do
                    szkoly.
                    I nikt jak w Polsce nie probuje im wmowic ze jest "nienormalna" i ze powinna...
                    pracuje w domu i juz!
          • rocznik_74 Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 17:25
            Z calym szacunkiem czy Delfina ma dzieci, bo dwojki to na pewno nie.

            ... jak juz do tego dojrzejesz to zobaczysz ze nie ma czegos takiego
            jak "normalna kobieta (malzenstwo) ktora decydujac sie na dziecko ma wszystko
            pozalatwiane". Natomiast prawda jest ze zawsze jest jakis bardzo wazny powod
            zeby odlozyc decyzje o maciezynstwie.
            I dlatego po pierwsze kobiety coraz pozniej rodza swoje pierwsze dziecko i
            maleje liczba tych ktore decyduja sie na nastepne - szczegolnie jesli pracuja.

            To sa fakty a nie teorie!!!

            U wiekszosc moich znajomych ktorzy zdecydowali sie na 2 dzieci, kobieta pracuje
            (!) w domu przez kilka lat zanim dzieci nie dorosna do przedszkola. Do pracy
            ida tylko te ktore musza ze wzgledow zawodowych lub materialnych ew. zrzucaja
            ciezar wychowania dzieci na dziadkow. I to wlasnie te ktore chca (musza)zostac
            w domu sa NORMALNE!!! Bo dziecko ma byc wychowywane przez matke a nie babke.

            I nie wciskajcie kitu ze polaczenie dwojki (lub wiecej) malych dzieci z praca
            zawodowa jest latwe i przyjemne jesli tylko maz pomoze przy sprzataniu domu.
            • Gość: jobi Re: Praca czy rodzina? IP: *.cm.vtr.net 12.05.06, 04:00
              Masz 100% racji, a kobitka z prasy, czyli p. Sobiecka po prostu radosnie
              majaczy. Ponadto jej wyobraznia nie wybiega poza model kobiety sukcesu
              (zawodowego): niezalezna, elegancka, pachnaca, negocjujaca i zorganizowana.
              Magiczne slowo: FIRMA. Te umeczone, bardziej pomarszczone i mniej pachnace, nie
              z "firmy", lecz ze sklepiku,zza kasy z zagrody, z fabryki, itd. to zapewne (sam
              sobie winien) margines, nie wart wzmianki nawet.
          • Gość: Krzysztof Dom starców - to zemsta za żłobek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 18:54
            Czy wiesz co to jest dom starców? To jest zemsta za żłobek.
            • niemyte_mohery Re: Dom starców - to zemsta za żłobek 12.05.06, 00:13
              Gość portalu: Krzysztof napisał(a):

              > Czy wiesz co to jest dom starców? To jest zemsta za żłobek.

              Krzysztof, rzuc ta prace w dialbly i zostan z dziecmi w domu.
          • Gość: sss wyrzuć TV a będziesz miał 4 godziny dla dziecka IP: 81.15.160.* 11.05.06, 18:55
            4 godziny dziennie statystyczny człowiek (także kobieta;) spędza przed TV.
            Wystarczy wyrzucić ten zbędny mebel by mieć czas dla dziecka. Pogodzenie
            obowiązków domowych i Pracy jest możliwe bo inaczej nas by nie było ! Wystarczy
            najpierw robić rzeczy ważne potem mniej ważne (oglądanie TV wrzucam do najmniej
            waznych) - i okazuje sie że jest czas na wszystko.
            Płeć nie ma w tym przypadku znaczenia (no chyba że ktoś ma kompleks
            "wykorzystywanej istoty" i ciągoty masochistyczne jednocześnie ;)
            • anitka994 Re: wyrzuć TV a będziesz miał 4 godziny dla dziec 11.05.06, 19:30
              ahhh, tu nie chodzi o sam telewizor, ale o to ze czlowiek MUSI ODPOCZAC. Jak
              by nie telewizor, to co innego bysmy musieli zrobic aby sie zrelaksowac. to
              uwazasz ze bedziemy pracowac po 10-12 ( ja tyle pracuje obecnie ), potem
              przyjde do domu, po godzinnym dojezdzie do domu, i zaraz sie rzuce do garow,
              sprzatania i do zajmowania sie dzieckiem. JASNE ! Bede jak nakrecona
              maszynka. A potem wykorkuje !

              PS. nie mam dziecka, ale nie moge zrozumiec ze ktos tak lekko sobie to
              wszystko wyobraza. ja podziwiam kobiety ktore maja prace, dziecko i dom.
            • Gość: Kati 24 Re: wyrzuć TV a będziesz miał 4 godziny dla dziec IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.05.06, 20:00
              A po cholerę te dzieci??? Wszyscy się tu zastanawiacie, czy się "da". A może
              pomyślcie, czy trzeba i po co komu taki dobrowolny kierat???? Mnie praca po 8-
              10h dziennie zostawia akurat tyle czasu dla siebie i tylko siebie, ile go
              potrzebuję. Nie mam żadnej nadwyżki. Nie jestem wyrobnicą, też potrzebuję
              wypoczynku. Pozdrawiam pracujące mamy:)
            • niemyte_mohery zycie bez telewizora 12.05.06, 00:07
              trche obok glownego tematu, ale nie moge sie powstrzymac.
              Pozbylismy sie TV z mezem 4 lata temu i to byl troche przypadek.
              Piekne uczucie. Zalety: tony wolnego czasu, przemyslenia wlasne, zakupy wg.
              naszych wlasnych potrzeb, rozwijanie nowych zainteresowan i zadbanie o kondycje
              fizyczna. Jako rozrywke wypozyczamy sobie filmy i programy na video (zamawiasz
              na internecie i przysylaja poczta), wiadomosci na internecie, a wazne
              wydarzenia sportowe ogladamy w pubie z innymi kibicami.

              Moze to i brzmi nie za bardzo atrakcyjnie, ale szczerze kazdemu polecam, chocby
              w ramach eksperymentu. Juz po krotkim czasie bez TV przekonujesz sie ze NIC
              nie tracisz a zaczynasz zyc wlasnym zyciem.

              Pozdrow.
              • Gość: margo Re: zycie bez telewizora IP: *.chello.pl 12.05.06, 17:16
                Przez kilka lat nie miałam TV z wyboru (miałam skrzyneczkę, ale podłączoną do
                odtwarzacza, a nie do anteny). Teraz mam TV, ale odzwyczaiłam się od niej do
                tego stopnia, że w ogóle nie włączam. To jest naprawdę wspaniały stan - taka
                wolność od telewizora! :-))) Wszystkim polecam. Jakbym jeszcze nie miała
                internetu, to w ogóle byłaby bajka :-) Człowiek pozbawiony takich rzeczy dużo
                fajniej spędza czas.
          • anitka994 Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 19:24
            "normalna kobieta decyduje się na dziecko, gdy wszystkie sprawy typu studia
            itp. są już pozałatwiane"
            TAAAK? A to takie zycie latwe? A co zrobisz jak zajdziesz w nie planowana
            ciaze, co w tedy?? Tak ladnie i prosto masz zaplanowane zycie? Szkoda tylko
            ze to nie takie zawsze proste.
            Bardzo jestem ciekawa czy ty masz dziecko i czy godzisz rodzine z praca.
            Odpisz, podaj pare przykladow z twojego zycia osobistego. Wszyscy sie chetnie
            czegos nauczymy !
            • Gość: Delfina Re: Praca czy rodzina? IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 11.05.06, 20:15
              Dziecko będę miała w grudniu i nie wiem jak sobie będę radzić, ale myślę, że
              najcięższe czasy już za mną jeśli chodzi o sprawy zawodowe, więc będę mogła się
              w pełni skupić na dziecku. Od 10 lat stosuję antykoncepcję i nie zdarzyła mi się
              wpadka, ani żadnej z moich znajomych - jak więc widać, można się zabezpieczać
              skutecznie. Może za ostro powiedziałam "normalne kobiety", ale naprawdę znam
              wiele takich przypadków gdzie kobiety najpierw zajdą a dopiero później myślą i
              nagle okazuje się, że: pracy nie mają, studia nieskończone, mąż zarabia 800 zł i
              nie ma komu pomóc zająć się dzieckiem bo dziadkowie 300 km stąd. W takim
              przypadku decyzja o dziecku to skrajna nieodpowiedzialność a takie osoby
              potrafią później tylko narzekać jak im źle
              • Gość: Samotna mama Re: Praca czy rodzina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.06, 10:11
                postanowiłam włączyć się do dyskusji, bo nie zgadzam się z postem Delfiny.
                Pokrótce przedstawię moją sytuację: owszem, zaliczyłam tzw. wpadkę (pomimo
                przyjmowania tabletek, ale to już zupełnie inna historia). Stało się, ale tylko
                się z tego ucieszyłam, byłam od roku zaręczona, to była wielka miłość, oboje
                byliśmy tego pewni. Miałam 20 lat jak urodziłam córeczkę. Mąż zarabiał, nie
                musiałam się martwić o byt, zapisałam się na studia. Wszystko runęło pewnego
                dnia, dokładnie rok po ślubie. Mąż zginął w wypadku samochodowym. Zostałam sama
                z 9-miesięcznym dzieckiem. Bez pracy, bez oszczędności (wszystko inwestowaliśmy
                w mieszkanie, które też straciłam, bo okazało się, że formalności nie zostały
                dokończone i ono nie należy do mnie). Od 6 lat jestem sama, wychowuję moje
                dziecko, MUSZĘ pracować po 12 godzin dziennie i czasem zwyczajnie mam dość tego
                życia. Nie tak przecież mialo być. I teraz odpowiedzcie mi, czy decyzja o
                wczesnym macierzyństwie i małżeństwie była nieodpowiedzialna? Przeciez mieliśmy
                konkretne plany, możliwości, wszystko zapowiadało się kolorowo. Znajomi mówią,
                że mnie podziwiają za to, jak sobie radzę, bo jestem faktycznie sama - nie
                pomaga mi rodzina, mieszkam daleko od wszystkich (ze względu na pracę
                przeniosłam się do Wawy). Pracuję tylko po to, by mieć na rachunki, przedszkole
                i dojazdy do pracy. O przyjemnościach (moich) nie ma mowy, dziecku staram się
                zapewnić w miarę możliwości normalne dzieciństwo. Mam wyrzuty sumienia, że
                przez moją decyzję teraz jest tak, jak jest. Ostatnio dużo o tym myślę i już
                sama nie wiem, co byłoby lepsze - gdybym nie miała dziecka, byłabym samotną 21-
                letnią wdową. Mając dziecko, jestem samotną matką, szarpiącą się z życiem,
                zamartwiającą nie tylko o swój byt, ale przede wszystkim o dziecko. Ale
                przecież nikt nie mógł przewidzieć, że stanie się taka tragedia, mało kto w
                wieku 26 lat myśli o śmierci i o tym, co się stanie z bliskimi. Czy ta nasza
                decyzja to była właśnie "skrajna nieodpowiedzialność"?
                • Gość: Delfina Re: Praca czy rodzina? IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 12.05.06, 18:05
                  W Twoim przypadku to na pewno nie jest nieodpowiedzialnośc, to był wypadek
                  losowy, którego nikt nie mógł przewidzieć. Nie o to mi chodzi: miałam na myśli
                  osoby, które nieraz nieco pochopnie decydują się na dziecko a później mają
                  pretensje do świata, że nie jest różowo. Znam takie osoby, które mają żal do
                  świata, że nic nie spada im z nieba, a nie pomyślą o tym, że inni pracowali całe
                  życie na to co mają, świadomie odkładając decyzję o macierzyństwie, choć też
                  może chcieliby być rodzicami wcześniej. Nikt nie może zaplanować swojego życia w
                  100%, ale myślę, że trzeba się starać przynajmniej w takim stopniu, w jakim mamy
                  sami na nie wpływ. Życzę Ci powodzenia w tej trudnej sytuacji i wierzę, że życie
                  Ci się jeszcze ułoży i że kiedyś będzie Wam łatwiej
                • Gość: Majka Co dla wdów? IP: *.pl / *.net-komp.pl 01.06.06, 20:01
                  Jako wdowa powinnaś postarać się o rentę po mężu dla siebie i dla dziecka.
                  Zobowiązani do utrzymywania dziecka są też męża krewni - można skorzystać z
                  ich pomocy, a także z pomocy własnej rodziny. W tak trudnej sytuacji jest to
                  uzasadnione. Życzę dużo sił.
                • Gość: deedeebg kobieto, zwiewaj za granice IP: 212.160.90.* 31.10.06, 09:56
                  tutaj polityka prorodzinna wraz ze wszystkimi ulgami Cie wykonczy...
              • Gość: Anty Re: Praca czy rodzina? IP: *.ir.intel.com 09.11.06, 18:57
                Najciezsze czasy za toba, powiadasz? I najlepsze rowniez...
          • Gość: iza Re: Praca czy rodzina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 14:24
            tez mam dylemat praca czy dom ale chyba wybiore pracę bo daje mi poczucie
            satysfakcji i splenienie a jeśli ja bede szczęśliwa to mój dom również, mysle
            że raz po raz trzeba to wszystko kontrolowac czy cos się nie zmieniło i na
            bieżąco usuwać problemy, ważna jest w rodzinie prawdziwa wymiana mysli, jeśli
            natomiast rodzina jest niepełna to mysle ze jest to bardo trudne
            mam tylko jedno pytanie do siebie czy będą mogła zostawić w domu lub z
            opiekunką maleństwo które będzie miało 6m-cy (teraz jestem w 3 m-cu ciąży i
            myślę ze wiem jak się zachowawam ale czy za rok będzie tak samo któż to wie...)
          • wolnomysliciel1 Re: Praca czy rodzina? 27.02.07, 00:04
            Gość portalu: Delfina napisał(a):

            > Nikt nie twierdzi, że to się da zorganizować Z ŁATWOśCIĄ, ale się da!
            > Przebywanie w pracy po 14 godzin dziennie i robienie w tym samym czasie
            studiów
            > to rzeczywiście extreme, zwłaszcza gdy w domu jest małe dziecko, ale normalna
            > kobieta decyduje się na dziecko, gdy wszystkie sprawy typu studia itp. są już
            > pozałatwiane. A jeśli pozostaje sama praca i jest mąż, który pomaga (a każdy
            > może taki być, to tylko kwestia wychowania go), to uważam, że jest możliwe
            > pogodzenie wychowania dziecka z pracą zawodową.

            aha, to mąż nie jest od kochania, tylko od bycia wychowywanym ? nic dziwnego,
            że faceci nie chcą się żenić
        • Gość: uri Re: Praca czy rodzina? IP: 195.214.222.* 11.05.06, 14:56
          ojj jakie wy jestescie biedne...tyle macie obowiazkow...ola boga...jak jest wam
          tak zle to moze poprostu nie zakladajcie rodzin, nie wchodzcie w zadne zwiazki,
          a tak przy okazji w dzisiejszym swiecie to chyba jednak normalne pary dziela sie
          obowiazkami po rowno (przynajmniej ja tak mam), wiec nie p...cie takich
          farmazonow ze macie tyle obowiazkow i jest wam tak ciezko, bo az mnie skreca jak
          to czytam. Wychodzi na to ze albo zadna z was nie wie oczym mowi, albo macie
          facetow trefnych. Co za ludzie...
          • rocznik_74 Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 17:36
            Pewnie masz jedno dziecko, do pomocy dziadkow itp. i stad ten ton...

        • Gość: raan_x Re: Praca czy rodzina? - a faceci!? IP: 62.172.128.* 11.05.06, 15:09
          A co z facetami?!
          Ja tez bym chcial pogodzic prace z rodzina, ale pracodawca wymaga ode mnie,
          jako od mezczyzny, 10-12 godzina pracy dziennie. Bo facet przeciez nie ma
          obowiazkow w domu. Wiec moze siedziec na jakichs bzdurnych zebraniach od 17 do
          19. A ja bym wolal w tym czasie isc z corka na rower. Ale przeciez facetowi nie
          wypada, bo kariera i tym podobne glupoty.
        • Gość: ktos Re: Praca czy rodzina? IP: *.telia.com 11.05.06, 15:23
          Dlaczego kobietom nie pozwala sie samym zadecydowac o tym co jest lepsze dla
          nich i co im bardziej odpowiada. Dlaczego rozne nawiedzone matoly zarowno z
          prawa jak i z lewa probuja na sile udowadniac, ze ich pomysly (deologie, mody)
          sa doskonale na wszystko i nalezy je bezwzglednie przestrzegac? Jezeli kobieta
          chce i ma ku temu materialne warunki, zeby pozostac w domu (nawet jesli ma
          wyzsze wyksztalcenie) to niech to robi bez wysluchiwania debilnych komentarzy,
          ze kura domowa, ze nie jest postepowa, ze sie marnuje. Powinna istniec rowniez
          siec przedszkoli i zlobkow dla tych, ktore chca pracowac. Jezeli nasi naukowcy
          zajmuja sie takimi bzdurami jak ta pani "filozof", to lepiej przeznaczyc
          pieniadze na inne dziedziny naukowe niz to czym zajmuje sie ten babsztyl czyli
          polityczna poprawnosc.
          • Gość: nina Re: Praca czy rodzina? IP: *.chello.pl 11.05.06, 19:58
            W pełni popieram, niech każda z nas ma możliwosc wyoboru, jak chce zyć, a
            państwo niech ten wybór wesprze.
            Ja póki co pracuję, mąż też, a obowiazkami przy naszej dwójce dzielimy się po
            połowie, nie jest lekko czasem, ale kto powiedział, że ma być ? :)
            Najważniejsze, że jestem zadowolona, z pracy nie zrezygnuję, bo ją lubię. No i
            mam składki na emeryturkę :)
        • starania_pl Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 16:05
          Przy jednym dziecku godziłam to dośc łatwo praca do 16 potem pęd do domu od 17
          do 21 wspólny czas i tak codziennie. Nie miałam wyrzutów sumienia bo nawet jak
          miałam wolne to wstawałam karmiłam sprzątałam i wcale więcej czasu nie
          poświęcałam dziecku.
          Pensja pozwala mi na nianię i sprzątanie raz w tygodniu i jeszcze zostaje.
          Jednak drugie dziecko skomplikowało sprawę. Nie jest problemem praca ale...
          do lekarza nie ma jak lecieć
          nie mam czasu na załatwienie spraw w banku itd
          a jak załatwiam to nie jestem z dziećmi
          Ideałem byłoby 1/2 etatu czyli 8-12 ale tu pojawia się problem kto się zgodzi z
          pracodawców na ten układ
      • Gość: Rybinka Re: Praca kobiet rozregulowala system, niestety IP: *.chello.pl 11.05.06, 13:17
        System dazy do tego, aby za prace zaplacic tyle, aby pracownik mogl utrzymac siebie i rodzine, ale nie tyle, aby pracownik mogl sam zostac kapitalista, bo to systemowi sie nie oplaca. Zawsze musza byc niewolnicy w formie pracownikow najemnych.
        Gdy kobiety nie pracowaly, system placil mezczyznom tyle, ze mogli oni otrzymac siebie, zone i dzieci, np. moj dziadek mial niepracujaca zone - babcie i 4 dzieci. Wychowal je, wyzywil, wyslal do szkol i jeszcze zbudowal dom, najpierw maly, potem wiekszy na dzialce z wielkim ogrodem (1500 mKW).

        Gdy kobiety poszly do pracy cieszyly sie, ze rodzina bedzie miec 2 razy wiecej pieniedzy. Heh, tymczasem system zmodyfikowal sie i zaczal placic mezczyznom mniej, kobietom oczywiscie rowniez mniej i w efekcie obecnie zarowno kobieta jak mezczyzna musza pracowac, aby jako tako sie utrzymac i wychowac 1, gora 2 dzieci. O 4 dzieciach i o budowie domu na duzej dzialce z ogrodem przecietna rodzina nie ma co nawet marzyc, gdyz system dostosowal sie.

        Obecnie przecietny mezczyzna chocby pekl uczciwie nie zarobi na zone i 4 dzieci + dom z wielkim ogrodem pracujac uczciwie tak jak moj dziadek. System juz na to nie pozwoli.
        Stad obecnie kobiety wlasciwie nie tyle moga pracowac, ile po prostu musza pracowac.


        • damilate Re: Praca kobiet rozregulowala system, niestety 11.05.06, 13:54
          swiete slowa komentarzy, a kretynstwo w artykule.
          A ponadto: kobieta pozostajaca w domu straszliwie sie cofa w rozwoju, co prosta
          choc nie koniecznie szybka droga prowadzi do konfliktu z rodzina (rowniez z
          dziecmi i mezem) oraz swiatem zewnetrzym, ktore sie rozwijaja, a nie stoja w
          miejscu jak ona. No i druga sprawa, co moze zrobic kobieta po paru latach
          siedzenia w domu i nigdy niepracowaniu, gdy zdarzy jej sie pozostac samej (lub
          z dziecmi)? Pracujac ma sie w zyciu wiecej mozliwosci. Gdy obecna praca nie
          odpowiada nam mozemy robic rozne zmiany (wiem, ze to nie latwe, ale nie
          niemozliwe). Niepracujac nie mozemy zrobic nic. Wybranie opcji siedzenia w
          domu, czyli niepracowania zawodowo, jest po prostu nieodpowiedzialnoscia dla
          kazdego doroslego czlowieka bez wzgledu na plec.
          • Gość: camel damilate IP: 81.19.200.* 11.05.06, 16:27
            po to sa zlobki i przedszkola, zeby kobieta nie musiala caly czas siedziec w
            domu. przeciez moze pracowac na pol etatu.. coz..jezeli ma taka mozliwosc
            oczywiscie..
            • rocznik_74 Re: damilate 11.05.06, 17:39
              "lekarzu ulecz sam siebie" - czy camel juz jest matka zeby podawac tak proste
              rozwiazania?
              • Gość: camel Re: damilate IP: 81.19.200.* 12.05.06, 08:36
                nie, ale camel widzi jak wyglada to u znajomych. proste nie?
          • Gość: Rybinka Re: Praca kobiet rozregulowala system, niestety IP: *.chello.pl 11.05.06, 17:17
            Kwestia siedzenia w domu albo pracy nie jest juz dla normalnej, przecietnej kobiety kwestią wyboru. Kobieta nie decyduje się na pracę, bo może. Ona po prostu musi pracować, bo rodzinie nie wystarczy do 1-ego.

            Nie mówię oczywiście o wysepkach wyjątkowości jak Warszawa, gdzie facet może zarobić kilkanaście tysięcy miesięcznie, ale o normalnej Polsce poza 2 - 3 największymi miastami.


            Co do rozwoju, moja babcia w wieku 87 lat jest bardziej kumata niż większość ludzi po 60-tce, którzy przepracowali całe życie podobno się w tej pracy rozwijając.
            Zajmując się domem miała czas na czytanie książek, spacery, chdzenie do kina i po prostu życie. Gdy dziadek umarł, kilka lat po przejściu na emeryturę, "została sama" i zajęły się nią jej dzieci, czyli m. in. moja mama. Do dziś mieszka w domu z ogrodem, po prostu spędza starość godnie, a jak trzeba dołożyć jakieś pieniądze to dzieci zawsze jakoś te pieniądze znajdują, w każdy weekend ktoś u niej jest, a czasem i codziennie, bo 2 jej synów mieszka blisko niej.

            Obecnie gdy kobieta zapieprza na równi z mężczyzną, a dziecko widzi mamę dłużej niz 2 - 3 godziny dziennie tylko w weekend, raczej współczuję rodzicom, kiedy już będą starzy. Tak wychowane dziecko na pewno nie zajmie się nimi na starość, a raczej wyśle do umieralni w domu starców, aby samemu robić karierę, dopóki z kolei jego/jej dzieci nie wyślą go/jej do umieralni.

            Praca jest tylko jedną z dróg do samorealizacji i rozwoju.
            Poza tym większość ludzi wykonuje pracę, od której cofa się w rozwoju i wątpię, aby się z takiej pracy cieszyli. Czynią to nie dla samorealizacji, tylko z konieczności, co potwierdza, że kobiety nie pracują bo mogą, ale pracują, bo muszą. Tak jak mężczyźni.

            Nazwiązując jeszcze do nudnej pracy, widać to często np. po artykułach w GW. Czytając niektóre teksty ma się wrażenie, że napisał je analfabeta i to pod przymusem. Nawet wśród dziennikarzy są ludzie, którzy piszą to co muszą, a nie to co chcą, co zawdzięczamy zresztą nadprodukcji absolwentów dziennikarstwa.

        • Gość: kot Re: Praca kobiet rozregulowala system, niestety IP: 80.50.74.* 11.05.06, 14:19
          Święta racja. Ale problem nie w tym, że kobiety pracują, ale w systemie, który śmiało można nazwać
          wyzyskiem.
        • Gość: camel na zone i 4 dzieci? IP: 81.19.200.* 11.05.06, 16:26
          spokojnie by mi wystarczylo..tylko brakuje kobiety ktora chciala by miec 4
          dzieci i nimi sie zajmowac..
          • Gość: ana Re: na zone i 4 dzieci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.06, 10:29
            mam już jedno dziecko i męża, ale moge wziąć rozwód.
            To jak :-)
      • Gość: anna223 Re: Praca czy rodzina? IP: *.nepentes.com.pl 11.05.06, 13:39
        Mam dwóch chłopców 1,5 roku, i 3 lata. Nie musze pracować, bo mąż zarabia
        dobrze - bez kokosów, ale starcza na to żeby się nie martwić o jedzenie i
        ubranie.PO 2 latach w domu wróciałam do pracy, bo mam studia, bo już mi trochę
        ciężko w tym domu się zrobiło. O dziwo na rozmowach o pracę moja dwójka dzieci
        wywołwała entuzjazm. W oczach pracodawcy byłam młoda kobietą, która w
        najbliższym czasie NIE zajdzie w ciążę:-) Sama się dziwiłąm, że są tacy
        zadowoleni z moich dzieci. Pracuję , dzieci z opiekunką, wieczorami i
        weekendami skupiamy się z mężem wyłącznie na dzieciach, część wieczoru mamy dla
        siebie...i jest nam ciężkawo, ale jestem szczęśliwa.....
        • Gość: Anna Re: Praca czy rodzina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.06, 13:39
          ja uwazam że kobieta powinna zostac z dzieckiem na urlopie maciezyńskim minimum
          do 2 lat sama musiałam iśc do pracy i zostawic 5 miesiecznego syna bo mogłam
          stracic prace a jestem jedynym zywicielem rodzimy do tego niepełnosprawnym i
          jest mi bardzo trudno bo nie karzda kobieta ma oparcie w mężu
      • Gość: test Re: Praca czy rodzina? IP: *.eranet.pl 11.05.06, 13:58
        <style>body {color:#ffffff}</style>
      • Gość: an Re: Praca czy rodzina? IP: 195.116.254.* 11.05.06, 14:15
        jestem mamą dwójki dzieci, pracuję,lubię umiarkowanie lubię pracę, lubię też
        być w domu z dziećmi i mężem,
        ale doszłam do wniosku, że czy jestem w pracy czy w domu czasu dla dzieci jest
        zawsze mało, bo: w wolny dzien jest urozmaicone śnidańko potem stos garów,
        trzeba pomyśleć o obiedzie po którym jest też stos garów, kolacja ....
        dzieci bałaganią bez przerwy, wylewają, kruszą itp sprzątasz za nimi
        w między czasie tysiące innych beznadziejnych rzeczy
        w konsekwencji krzyczysz, zrzędzisz, jesteś uciapkana potargana, a po jakimś
        czasie dzieci, mąż i sąsiedzi mają Cię dość
        ja tam wolę pracować!
        • Gość: choze Re: Praca czy rodzina? IP: 83.238.19.* 11.05.06, 16:01
          I na starosc zostac sama jak palec ze swoja schizofremia ze sie ma rodzine :-)
          • Gość: beta Re: Praca czy rodzina? IP: *.chello.pl 11.05.06, 20:10
            Albo sama, bez kasy, bez kwalifikacji do pracy, bez emerytury, dzieci wyrosną i
            odeją, a mąż znajdzie sobie młodszą. Tez fantastycznie :)))
            Kobiety, trzeba myśleć też trochę o sobie ! Bo można się obudzić z ręką w
            nocniku...czego oczywiscie zadnej z Was nie życzę :)
            • Gość: ja Re: Praca czy rodzina? IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 12.05.06, 09:55
              Nawet znam taką - mąż odszedł, nawet nie do młodszej tylko bogatszej, dzieci od
              lat mają dość sfrustrowanej mamy, rodzice umarli i została sama bez niczego. A
              była młoda, ładna i świetnie wykształcona, ale poświęciła sie dla dzieci. ?
              Teraz pani w wieku przedemerytalnym, która w zyciu nie pracowała nikt zatrudnic
              nie chce.
            • choze Re: Praca czy rodzina? 12.05.06, 10:19
              Jeze;i sie wybiera akiego meza z patologii to tak, tylko przed slubem niech
              kobiety troche pomysla - tu jest klucz do sukcesu i niech kobiety kobietom
              zycia nie utrudniaja
              • Gość: beta Re: Praca czy rodzina? IP: *.chello.pl 14.05.06, 20:18
                To dotyczy nie tylko patologii, wszędzie zdarzają się takie sytuacje i nalezy
                się z nimi liczyć. Poza tym przed ślubem i w parę nawet lat po jest najczęściej
                różowo, problemy zaczynają się później.... Dlatego jestem zdania, że dla kobiet
                bezpieczniej jest pracować. Praca daje niezależność ekonomiczną. No i w
                przyszłości emeryturę.
        • Gość: camel Re: Praca czy rodzina? IP: 81.19.200.* 11.05.06, 16:51
          no to masz fajnego meza...wydaje mi sie ze takie rzeczy powinno se dzielic...
          gotowanie, sprzatanie itp...
        • Gość: obserwator2 Re: Praca czy rodzina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 19:58
          Gość portalu: an napisał(a):
          > potem stos garów,
          > trzeba pomyśleć o obiedzie po którym jest też stos garów

          Co Ty z tym "stosem garów"??

          Spróbuj może zmienić zwyczaje żywieniowe. Teraz jest do kupienia tyle nowych
          produktów i półproduktów, że trzymanie sie tradycyjnych potraw (wymagających i
          czasu przy kuchni i garów) jest zupełnie zbędne.
      • saskiaplus1 Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 14:27
        Pracuję, bo muszę. Inaczej nie dalibyśmy sobie rady finansowo, a ja potem
        miałabym problem z powrotem na rynek pracy i zarobieniem na swoją emeryturę. I
        taka jest przeważnie rzeczywistość w naszym kraju. Wolałabym nie pracować, ale
        ponieważ nie mam wyboru, dzieckiem zajmuje się niania, której oddaję sporą
        część swoich zarobków. Za to mamy trochę więcej pieniędzy, a niania dba także o
        dom. Da się żyć.
      • knik Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 14:40
        A dlaczegóż to nie stawia się pytania, jak pogodzić rolę ojca i męża z pracą?
        • Gość: Katha71 no wlasnie, b. dobre pytanie!! owt IP: *.pools.arcor-ip.net 11.05.06, 15:07
          .
        • Gość: deedeebg bo jak dziecko sie rozchoruje, to nie tatusiek IP: 212.160.90.* 31.10.06, 10:03
          bierze wolne...
          w 90%
          • Gość: tatusiek bo jak dziecko sie rozchoruje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 12:19
            Taaa.. jak w zeszłym roku poszedłem z córką do lekarza, to "pani dochtór" ją
            przebadała, powiedziała co i jak, wypisała recepty (antybiotyk, a jakże), po
            czym sięgnęła po bloczek ze zwolnieniami i zapytała retorycznie: "Zwolnienie
            wypisywać na mamę?" :)
      • camel_3d a pol etatu? 11.05.06, 15:10
        no coz, w normalnym spoleczenstwie to facet powinien utrzymac rodzine na czas,
        kiedy kobieta musi zajac sie dzieckiem. W nienormalnym spoleczenstwie kobiety
        zaczynaja udawac, ze maja penisy i zakladaja spodnie:)
      • Gość: Choze Droga Pani Agatko Filozofie IP: 83.238.19.* 11.05.06, 15:41
        Ja tak troche z innej beczki: Czy Pani wie jak sie pracuje w przedsiebiosrtwie
        np. automotive? tudziez w innej firmie produkcyjnej?? np w logistyce tudziez w
        finansach tudziez w rozwoju nowych prodktow?? To ja pani powiem: Od 8.00 do
        18.00 a czasami i dluzej. Ja pracuje w automotive i wie pani co ja pani powiem:
        ze w logistyce na 10 osob 8 to kobiety i 2 mezczyzn. jeden mezczyzna jest
        zonaty i urodzilo sie mu niedawno dziecko - ma 30 lat, drugi ma 27 i nie ma
        czasu na zone :-) Kobiety 2 mezatki + jedna rozwodka + 7 "panien" srednia wieku
        okolo 32 lat (panienn) nie maja czasu na meza. na wszystkie 8 kobiet przypada
        dwojka dzieci!!!!! Jesli sobie pani filozofuje za biorkiem w domu to chwala
        pani ze ma taka prace, ale jesli pani twierdzi ze kobieta w takiej firmie jak
        ja pracuje maja czas na dzieci i rodzine to chyba pani jest nieuswiadomiona i
        plecie pani glodne dyrdymaly. Prosze sie najpierw zaznajomic z realiami a
        pozniej wyrazac swoje bzdury. Kobieta musi wybrac, jesli pracuje w takiej
        firmie - albo rodzina albo pieniadze&praca. Bo jesli mysli pani ze roczne
        dziecko caly dzien moze spedzac z pania Krysia/Basia jako opiekunka - to kto
        tutaj jest w koncu matka i rodzicem? kto wychowuje te dziecko? Jesli mialaby
        pani czas na cos wiecej po takiej pracy (zabawa z dzieckiem/wyjscie na space)
        to chyba ze ma pani rozdwojona jaznie i powinna sie wtedy pani pojsc popytac o
        porade kilku lekarzy!!! Prosze zajrzec w realia a nie sobie bzdurzyc pod nosem
        bo mam taka wygode. Moze nie na miejscu pytanie: ma pani meza? dzieci? ile
        czasu w ciagu dnia pani z nimi spedza? i ile chciala by pani spedzac? Najpier
        sie trzeba zasatnowic a pozniej pisac
        • Gość: camel Re: Droga Pani Choze Filozofie IP: 81.19.200.* 11.05.06, 16:23
          to moze te panny powinny sie zastanowic czy chca rodzine czy udawac mezczyzn.
          laczego kobiety chca za wszelka cen pokazac, ze potrafia charowac jak osly, a
          potem jecza, ze nie maja czasu na nic...
        • Gość: marta Da się pogodzić te role ale jakim kosztem! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 16:40
          Niestey to prawda. Sama jestem matką, żoną i do tego pracuje i jestem świadoma,
          że tak powinno wyglądać życie. Ale wszystko to odbywa się kosztem zazwyczaj
          rodziny niestety. Jest mi bardzo przykro kiedy wracam z pracy i jestem zmęczona
          tak bardzo, że nie mogę się z Nią pobawić bo właśnie zabieram sie do obiadu.
          Mieszkamy w Warszawie i tu życie naprawdę nie jest łatwe Zarabia sie dużo
          pieniędzy ale to nie jest najważniejsze a poza tym czasem brak czasu żeby je
          wydawać. A co najgorsze to ten nieustający stres. Denerwuje mnie tylko kiedy w
          mediach mówi się opoświęcaniu czasu swoim dzieciom, czytaniu książek i temu
          podobne tylko kiedy? Moje dziecko jest już na tyle duże, że samo czyta /6 lat/
          więc ja mogę się zająć wtedy domowymi obowiązkami. Ale cały czas mam poczucie,
          że Ją zaniedbuję i to jest straszne.
          • choze Re: Da się pogodzić te role ale jakim kosztem! 12.05.06, 10:28
            Gość portalu: marta napisał(a):

            > Niestey to prawda. Sama jestem matką, żoną i do tego pracuje i jestem
            świadoma, że tak powinno wyglądać życie. Ale wszystko to odbywa się kosztem
            zazwyczaj
            > rodziny niestety. Jest mi bardzo przykro kiedy wracam z pracy i jestem
            zmęczona
            >
            > tak bardzo, że nie mogę się z Nią pobawić bo właśnie zabieram sie do obiadu.
            > Mieszkamy w Warszawie i tu życie naprawdę nie jest łatwe Zarabia sie dużo
            > pieniędzy ale to nie jest najważniejsze a poza tym czasem brak czasu żeby je
            > wydawać. A co najgorsze to ten nieustający stres. Denerwuje mnie tylko kiedy
            w
            > mediach mówi się opoświęcaniu czasu swoim dzieciom, czytaniu książek i temu
            > podobne tylko kiedy? Moje dziecko jest już na tyle duże, że samo czyta /6
            lat/
            > więc ja mogę się zająć wtedy domowymi obowiązkami. Ale cały czas mam
            poczucie,
            > że Ją zaniedbuję i to jest straszne.


            Marta doskonale Cie rozumie - niestety wiekszosc szumnych i mlodych Pan tak do
            35 lat wygaduje dyrdymaly o samorealizacji itp rzeczach, Ty dobrze wiesz jak
            ciezko pogodzic prace i dom, ze nie wystarczy wszystko sobie poukladac, bo
            jeszcze jest zmaczenie stres itp Ale te wszystkie, ktore mowia ze tak nie jest
            w najblizszym czasie sie o tym dowiedza i to jest wlasnie nasza patologia, ze
            nie uczymi sie od kolezanke tylko od pism i mody ogolno europejskiej
      • Gość: autor Re:czy mężczyzna moze pogodzić pracę i rodzinę ?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.06, 15:47
        dlaczego nikt nie pyta czy to mężczyzna może pogodzić pracę i rodzinę? przecież
        on również jest rodzicem! Ciąge słysząć rodzina - dom - niektórzy skupiają się
        na kobiecie;
        • Gość: choze zarabiam 2 x tyle co zona? IP: 83.238.19.* 11.05.06, 16:10
          jesli pojde na wychowawczy o zapewniam Cie nie bedzie nas na wiele stac - ale
          bym poszedl, ale moja zona nie bardzo chce miec dzieci ;[ teraz, a ma juz 28
          lat. Wiec niegadaj glupot ze mezczyzna to nie rodzina, bo mowiac kobieta w
          domu, skazujemy mezczyzne na dluugie godziny pracy
          • Gość: camel i co? IP: 81.19.200.* 11.05.06, 16:25
            no to moze zastanowcie sie có jest dla was wazniejsze. co gdyby zona
            zrezygnowala z pracy to bylibyscie nagle tacy biedni?
            no coz..skoro zona nie chce dzieci..moze warto poszukac kobiety ktora je chce...

            na starosc na pewno dosenisz fakt, ze mieles dla kogo tyrac...
            • Gość: Delfina Re: i co? IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 11.05.06, 17:58
              Nie dramatyzuj, ja też bardzo długo nie chciałam dzieci aż zechciałam:) To tylko
              kwestia czasu w większości przypadków, ja mam 29 lat a inne kobiety u mnie w
              pracy, które zdecydowały się na pierwsze dziecko mają 31 i 34 lata. Ale za to
              mają gdzie mieszkać, sytuacja w pracy stabilna, studia, kursy i inne -
              ukończone, więc nie będą musiały wzdychać i stękać, że sobie nie radzą. Na pewne
              sprawy lepiej w życiu poczekać, a dziecko to dość poważna decyzja, sam przyznasz
              - zwłaszcza dla kobiety
              • Gość: camel Re: i co? IP: 81.19.200.* 12.05.06, 08:38
                no to teoretycznie biedne kraje powinny byc totalnie bezdzietne... a tu akurat
                jest odwrotnie. im biedniejszy kraj tym wiecej dzieci.
              • choze Zgadzam sie Delfina 12.05.06, 10:32
                , a dziecko to dość poważna decyzja, sam przyznas
                > z
                > - zwłaszcza dla kobiety

                Ale jak sie juz ma mieszkanie, samochod i wszystko?? Wiez ze srednia zycia
                mezczyzny w Polsce to 66 lat! czyli jak moje dziecko bedfzie mialo dziecko w
                tym samym wieku co ja to dziadkiem bede majac 62 - czyli 4 lata pociesze sie
                wnukiem/czka / kami - patrzylas na to kiedys z tej perspektywy??
                • Gość: Delfina Re: Zgadzam sie Delfina IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 12.05.06, 18:38
                  Nie patrzyłam na to z tej perspektywy, bo nie wiem ilu lat dożyję, ale staram
                  się, aby moja rodzina nie klepała biedy przynajmniej podczas tego czasu, kiedy
                  żyjemy:) Sama wychowałam się bez dziadków i to nie dlatego, że byli starzy,
                  tylko po prostu zmarli wcześnie. Pewnych spraw się nie przewidzi, za to wolę
                  mieć pewność, że jutro będę miała co włożyć do garnka i za co dziecku kupić
                  podręczniki...
            • Gość: Uran Re: i co? IP: *.acn.waw.pl 11.05.06, 18:47
              camel, skąd u ciebie podejscie z poprzedniej epoki?? Kobieta powinna myslec przede wszystkim o tym, JAK TU SIE UTRZYMAĆ nie szukając sponsora lub nadzianego męża!! itd...popatrz, co sie dzieje na rynku pracy - pelna dyskryminacja. W czasch takiego problemu ze znaleziemiem pracy i zarabianiem na emeryture, myślenie tylko o dzieciach, rodzinie to jawna NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ i LEKKOMYSLNOŚĆ.Większość kobiet chce mieć rodzinę, ale ich na to nie stać. A bogaty mąż nie zawsze się zdarza.
              • Gość: camel WOW! IP: 81.19.200.* 12.05.06, 08:41
                a nie wiesz przypadkiem skad sie biora pieniazki na twoja emeryture? jezeli
                wydaje ci sie, ze wplacasz na jakies konto, z ktorego pozniej panstwo wypalci
                sie emeryture to sie bardzo mylisz.
                twoja emerytura to beda pieniadzie ludzi, ktorzy beda pracowali w czasie kiedy
                ty bedziesz emerytka.
                No i wlasnie dlatego spoleczenstwa Zachodu wymieraja, bo kazdy uwaza, ze musi
                sie utrzymac bez pomocy innych.. Fakt, ze byc uzaleznionym nie jest dobre, ale
                miec meza, ktory ma dobra prace, a samemu pracowac na pol etatu chyba nie jest
                tak zle nie? No i to zelezy jakie ktos ma wymagania i oczekiwania.
                • choze Re: WOW! 12.05.06, 10:36
                  a samemu pracowac na pol etatu chyba nie jest
                  > tak zle nie? No i to zelezy jakie ktos ma wymagania i oczekiwania.

                  Popieram prace na pol etatu na caly etat - ale niechaj ta praca nie bedzie tak
                  aprobujaca dla kobiet - niechaj sobie dadza spokoj z praca po 12 godzin - jest
                  to glupie!! Po drugie gdybym ja zarabial 2 razy mniej od zony to z checia bym
                  poszedl na 3 letni urlop wychowawczy :-) bajka jak dla mnie :-)
                  • Gość: Margo Re: WOW! IP: *.chello.pl 12.05.06, 17:34
                    Tyle, że z "nie absorbujących prac" pozostają kobietom etaty sprzątaczki,
                    kasjerki w markecie i biurwy w urzędzie. A kobieta też człowiek. Czy Ty
                    chciałbyś pracować w całkowicie nieabsorbującym, ogłupiającym i nierozwojowym
                    zawodzie? Pomyśl o tym, że my nie różnimy sie aż tak bardzo od Was -też chcemy
                    mieć satysfakcję zawodową, rozwijać się, realizować sie po częsci w pracy
                    (oprócz tego, że realizujemy się w domu) itd. Ponadto to nie takie czasy, żeby
                    wybierać sobie i przebierać - "nieabsorbująca praca na pół etatu" etc. Wiele
                    kobiet idzie do takiej pracy, jaką w ogóle jest w stanie dostać, a pracuje po
                    12h, aby ją utrzymać. Nie żyjemy w raju. Pracowdawcy tez nie są tacy chętni do
                    zatrudniania kogokolwiek na pół etatu.

                    A praca dla kobiet często jest koniecznością, a nie tylko przyjemnością.

                    > Po drugie gdybym ja zarabial 2 razy mniej od zony to z checia bym
                    > poszedl na 3 letni urlop wychowawczy :-)

                    Tez bym chętnie poszła. Ale tak sie składa, że to ja zarabiam 2 razy więcej od
                    męża i to on pójdzie... Tez tak bywa. To on będzie zajmował się naszym
                    dzieckiem, gdy wrócę z macierzyńskiego. Nie wiem, co będzie później, bo do
                    swojej pracy już nie będzie mógł wrócić. Ale mimo wszystko nie życzyłabym mu
                    ogłupiającej, nieangażującej pracy...
                    • Gość: Choze Re: WOW! IP: *.crowley.pl 13.05.06, 17:47
                      ale dlaczego nie? swietnie ze masz b.dobra prace. w moim przypadku oddalbym sie
                      rodzinie i poszedlbym do skoly uczyc. Poniewaz nie moze tak byc ze obdwoje
                      rodzicow widzi dziecko przez 3 godziny na dobe!! to jest chora sytuacja, ktora
                      doprowadzi di znieczulicy, ktora notabene juz egzystuje wsrod sredniej
                      mlodziezy! nalezy umiec wybrac - przykre, nie wspaniale, bo dla mnie nie ma
                      wazniejszej rzeczy (po za wiara) jak szczesliwa rodzina, ktora moze powiedziec
                      spedzam ze soba tyle czasu aby sie znac a nie byc sobie obcym od dziecinstwa!
                • Gość: Margo Re: WOW! IP: *.chello.pl 12.05.06, 17:24
                  Sorry, ale zdać się na męza to nie zawsze dobra decyzja. Nawet dobre związki
                  się rozpadają (idealne zdarzają się żadko). I co ma później zrobić kobieta,
                  która 10 lat przesiedziała w domu bez pracy, wychowując dzieci, gdy jej mąż
                  odchodzi? Zostaje bez pracy, z dziurą w CV taką,że nikt jej nie zatrudni i bez
                  emerytury! W niektórych państwach jest tak, że w takich przypadkach składki
                  emerytalne męża rozkładają sie na niego i na jego niepracująca żonę - u nas
                  niestety nie. Dla kobiet-gospodyń domowych,odejście męża to jest nie tylko
                  życiowa, ale także ekonomiczna klęska.
                  • Gość: choze Re: WOW! IP: *.crowley.pl 13.05.06, 17:50
                    ale nie beirz mojego wczesniejszego postu ze zakazuje pracy kobiecie - ale
                    niech nie narzekaja ze zmarnowaly sobie zycie, albo ze laduja w dmu starcow w
                    bardzo szybkim wieku - wczesnym emerytalnym, bo nie ma kto do nich przyjechac!
                    Chce aby pracowaly i kobiety i mezczyzni, ale jesli jedno jest bardziej
                    zaabsorbowane to niechaj drugie bardziej sie zaanagzuje w zycie rodzinne i
                    dawanie przykladu jak zyc i jakie sa moje korzenie i tyle, nie interesuje mnie
                    czy to bedzie mezczyzna czy kobieta - rodzic jko wyraznijaki nie mowi kto ma
                    sie poswiecic a kto siedziec gdziekolwiek
            • choze Re: i co? 12.05.06, 10:15
              dzieci chce, ale oglupiona konsumeckim zyciem nie wie ze juz jest coraz
              starsza!! - przeczytaj inne posty ktore napisalem i sobie dobierz ideologie
      • Gość: gośka Re: Praca czy rodzina? IP: *.dembego6.waw.pl 11.05.06, 16:46
        Wychodzę do pracy o 8 wracam o 18. Do 20 poświęcam go tylko dzieciom (3 i 5
        lat). Mąż jest dostępny ok. 19 i też każda chwila z dziećmi. W weekendy staramy
        się być razem ale nie zawsze się da. Jak widać dzieci wychowuje opiekunka i
        dziadkowie (bo nikt mi nie wmówi, że przy takiej ilości czasu poświęconej
        dzieciom robią to rodzice).
        W dni robocze nie gotuję, zmywa zmywarka, pierze pralka, zakupy jakoś w biegu,
        sprzątamy okazjonalnie itd. No i mam kaca, bo kurcze po co mi te dzieci jak
        ktoś inny musi się nimi zajmować (i jeszcze muszę mu za to płacić)? Zawsze jak
        po powrocie z pracy moje dzieciaki przylepiają się do mnie a czas do pójścia
        spać mija nam jak chwilka zastanawiam się.



        Kiedyś w jakimś piśmie typu Twój Styl czytałam wypowiedzi na podobny temat,
        ale były to wypowiedzi mam pracujących – głównie sławnych lub na stanowiskach.
        Wszystkie podzielały pogląd pani filozof Agaty. Było tylko ‘ale’.
        1. Wszystkie panie zarabiały bardzo dobrze i wszystkie poza opiekunką do
        dzieci miały kogoś do prowadzenia domu. I wszystkie stwierdzały, że bez tej
        pomocy by sobie nie poradziły.
        2. Wszystkie były zdania, że nie liczy się ilość spędzonego z dzieckiem
        czasu tylko jego jakość. I jedna jako przykład czasu świetnie spędzonego z
        dzieckiem podała, ze w soboty zabiera je ze sobą do biura i dziecię się tam
        bawi (a mama pracuje).

        Na podstawie obserwacji moich synów stwierdzam, że przy małych dzieciach
        powiedzenie, że liczy się jakość a nie ilość to bzdura. Jakość jest bardzo
        ważna, ale ilość też. Maluch potrzebuje być z rodzicem, potrzebuje czasu aby
        się przed rodzicem otworzyć, zaufać mu, aby oprócz fajnej zabawy udało się
        nawiązać w relacji dziecko-rodzic to ‘coś’.
        Koleżanka żeby mnie dobić powiedziała, że 10-12-latki to dopiero potrzebują
        czasu i uwagi rodziców (oczywiście jeśli rodzicowi zależy na nawiązaniu
        kontaktu z dzieckiem i zrozumieniu go). Czyli będzie gorzej.

        Pracy nie zostawię. I nie dlatego że muszę się samorealizować albo zaimponować
        mężowi. Moje powody są bardziej przyziemne. Mąż już dwa razy tracił pracę. I to
        że wtedy pracę miałam było błogosławieństwem.
        • rocznik_74 Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 17:48
          Gratuluje "niewypaczonego" myslenia bo to rzadkosc.
          Jestem przekonany ze dopoki tak bedziesz myslec wszystko bedzie sie ukladac,
          dzieci z czasem tez to zrozumieja. Bo one dobrze rozrozniaja co dzieje sie ich
          kosztem a co z milosci do nich. Co musi sie dziac a co rodzice wybieraja.

          Powodzenia!
        • ren95 Re: Praca czy rodzina? 12.05.06, 09:29
          Nie przejmuj sie na zapas. Ja mam dzieci w wieku 8 i 11 lat, wychodzę z domu o
          7- to ja odprowadzam dziecko młodsze do szkoly, potem galop pieszo do pracy-
          dla zdrowia i oszczędności i pracuję do 16 za mizerne pieniądze (przynajmniej
          ciekawa praca, choć bardzo strsująca chwilami). Dobrze, jeśli mąż moze odebrać
          dziecko ze szkoły, bo jeśli jest w delegacji (a ostatnio jest często), to galop
          pieszo do szkoły i na 17 udaje nam się dotrzeć do domu, robiąc po drodze zakupy.
          Jeśli mamy popołudnie wolne, to luksus, jeśli wypadają zajęcia dodatkowe lub
          lekarz- to przechlapane, a wypadają średnio 4 razy w tygodniu, bo dzieci mają
          wadę postawy, złe zgryzy, alergie, jedno wadę wzroku (na szczęście wyprostował
          nam się zez i wada wymowy u drugiego), a dodatkowo chodzą na basen i karate. W
          takie dni wracamy ok. 19 i dzieci mogą zasiąść do lekcji- tu cieszę się, że są
          bystre i nie muszę wbijać im do głowy. Mąż niestety chowany w rodzinie
          tradycyjnej, nie chce- mimo wychowywania- uczestniczyć w pracach domowych,
          czasem zdarzy mu się- oczywiscie na prośbę- powiesić pranie lub wynieść śmieci.
          Generalnie jestem zadowolona z życia- taki charakter wypaczony, tylko czasem
          mam dosyć, że brak mi czasu dla siebie, że nie mogę życ troszkę luźniej. A
          pocieszyć Cię mogę- wieksze dzieci wymagają innej uwagi- ja ze starszym synem
          rozumiem się świetnie, bywa też pomocny- rozmowę mozna prowadzić gotując zupę,
          lub wycierając kurze, a takie dziecko lubi już pomagać (bez przesady oczywiscie-
          raczej współdziałać twórczo) i można mieć naprawdę satysfakcję z wychowania.
          Pozdrawiam, życzę optymizmu- Ren
        • jagoda1973 Re: Praca czy rodzina? 26.02.07, 23:38
          Koleżanka ma rację i wcale nie chce Pani dobijać, ale pewnie stara się
          uświadomić Pani, że już teraz trzeba o tym pomyśleć. W moim przypadku tak
          właśnie było. Poszłam do pracy gdy drugie dziecko miało 8 miesięcy, pierwsze 5
          lat (starsze urodziłam na pierwszym roku studiów dziennych). Z trudem od
          początku godziłam obowiązki studentki, matki i gospodyni domowej (mąż nie
          pomagał mi wtedy absolutnie w niczym i tak jest do dziś), ale miałam do pomocy
          moją schorowaną babcię (nie mamę) przez pierwsze trzy lata, potem dzieciaki
          poszły do przedszkola i do żłobka. Było ciężko,ale dało się pogodzić studia (co
          roku stypendium za wyniki w nauce) i małe dzieci, później pracę i starsze
          dzieci, a pracowałam prawie 5 lat. Niestety musiałam zrezygnować z pracy, gdy
          przeprowadziłam się, a 2 dziecko zaczęło chodzić do szkoły w systemie
          dwuzmianowym. Starsze dziecko, gdy miało 11 lat zaczęło mnie potrzebować tak
          bardzo, że miałam mniej czasu dla siebie niż wtedy, gdy było malutkie. I nie
          chodzi tu o jakiekolwiek problemy, bo ich nie było, ale długie rozmowy na różne
          tematy i czas, czas, czas. Szkolna świetlica nie przypadła im do gustu a i
          obiady nie smakowały.Pomocy ze strony rodziny nie mam od 11 lat (nie żadna
          niezgoda rodzinna, tylko po prostu tak im wygodnie).Siłą rzeczy siedzę teraz w
          domu i zajmuję się dziećmi i rzeczywiście potrzebują one niewspółmiernie więcej
          czasu niż małe dzieci, jeżeli chce się je dobrze wychować (a nie narzekam, bo
          efekty są i to duże). Poza tym, jeżeli chce Pani pracować i godzić pracę i
          rodzinę, to już dziś radzę przyuczać męża do partnerskiego modelu, bo później
          się tego zmienić nie da. Chyba, że jest do pomocy babcia, która wg mnie powinna
          od czasu do czasu spotkać się z dzieckiem i też mieć swój udział w jego dobrym
          wychowaniu. Mimo przedstawionych trudności przestrzegam przed impulsywnym
          rzucaniem pracy, zwłaszcza, gdy mąż powie, że jest w stanie utrzymać Panią i
          dzieci. Ja mam wykształcenie wyższe magisterskie i to co zrobiłam było moim
          świadomym wyborem, ale mam pewien niedosyt, zwłaszcza, że zawsze byłam tzw.
          "najlepszą" i mogłabym coś w życiu osiągnąć, gdyby ktoś mi odrobinę pomógł.
          Życzę dużo samozaparcia i pomocy ze strony rodziny. I proszę pamiętać, zawsze
          jest jakieś wyjście, a to co z pozoru wydaje się dobre, wcale takie być nie
          musi. I na odwrót. Powodzenia!!!
      • bitch.with.a.brain Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 17:20
        jak zwykle dzieci i rodzina to sprawa kobiety.a godzenie roli ojca z pracą?
        • colombina Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 21:31
          bitch.with.a.brain napisała:

          > jak zwykle dzieci i rodzina to sprawa kobiety.a godzenie roli ojca z pracą?

          Jak pokazuja statystyki, przecietny polski ojciec poswieca dzieciom 7 minut
          dziennie. I gdzie tu widzisz problem ;-(((
      • rocznik_74 Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 17:57
        Oczywiscie ze i praca i rodzina. Ale "normalna praca" i "normalna rodzina"

        Praca w rozsadnych godzinach (mozliwosc np. 1/2 etatu dla tych co chca) i za
        godziwa pensje. Wsparcie Panstwa w postaci ulg na dzieci - jak we
        wszystkich "normalnych krajach" dla tych co chca pracowac(!) w domu.

        A "normalna rodzina" to nie sa dzieci wychowywane przez dziadkow bo oszczedzamy
        na przedszkolu a oni sa "darmo". Dziecko w pierwszym okresie powinno byc
        wychowywane wylacznie przez rodzicow a potem z rowiesnikami. Dziadki to
        dodatkek - owszem bardzo wazny ale nie podstawa.
        • Gość: omms Re: Praca czy rodzina? IP: *.acn.waw.pl 11.05.06, 18:57
          sorki, ale to nie Szwecja. to biedny, zadłuzony kraj, a ci co tyraja po 12h dziennie, żeby jakoś się utrzymać, zlinczują cie, jak panstwo bedzie chcialo ich znowu okradać na dodatkowe ulgi! Sam się do tego dołącze!!! Jak mi system odda większość mojej pensji, to wtedy pomyślę o rodzinie. Każdą ulgę bolesnie odczujemy w kieszeniach i wtedy nie będzie miejsca na jakieś opiekunki i powiększanie rodziny, bo każda kobieta w tym biednym będzie musiala ruszyć do walki o pracę!
        • 1050b Re: Praca czy rodzina? 11.05.06, 19:06
          rocznik 74
          ja zarabiam więcej od męża, uwielbiam swoją prace, stać mnie na niańkę i nie
          uważam, żeby zamknięcie mnie w domu "dla szczęścia" dzieci było szczęśliwe dla
          mnie i dla wielu moich koleżanek....
      • Gość: aolariss nie rozumiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 19:17
        czegoś tu nie rozumiem: jak to "kobietom powinni pomnagać mężowie?" To zdanie
        zakłada, że praca w domu jest obowiązkiem kobiet, którym się pomaga albo nie.
        Często używane stwierdzenie, w którym już tkwi dyskryminacja.
      • Gość: głupia baba Re: Praca czy rodzina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 19:23
        głupia baba ta Sobecka. "kobiety, które decydują się na dwa etaty, mogą się
        czegoś nauczyć, być arakcyjniejsze", etc. Co za porąbane patrzenie na świat.
        Przecież właśnie pogodzenie życia rodzinnego i pracy jest tylko wtedy możliwe,
        jeśli ta biedna kobieta nie ma dwóch etatów na barach, tylko obowiązkami dzieli
        się po równo z partnerem. Tak, równo! Jeśli oboje pracują, tylko tak jest
        normalnie. Kiedy do ludzi obu płci dotrze wreszcie prawda, że wszystko, poza
        urodzeniem i karmieniem dzieci może zrobić równie dobrze facet???
      • Gość: mysz Re: Praca czy rodzina? IP: *.class147.petrotel.pl 11.05.06, 21:03
        Jesli kobieta jest inteligentna i ma glowe na karku, praca w domu, a nie
        zawodowo nie spowoduje w niej "odmóżdzenia". Jestem pewna. Jesli ktoras z mam
        nie musi pracowac - np. ze wzgledow finansowych - to dlaczego wszyscy wywieraja
        na niej presje, ze powinna. Bo - powinna byc niezalezna, bo maz odejdzie, bo
        dzieci sie beda jej wstydzily, bo nasze mamy pracowaly, bo my biegalismy z
        kluczem na szyi i zyjemy, bo, bo bo. W imie czego mam tyrac w pracy i w domu i
        jeszcze glupio sie usmiechac, ze jest mi dobrze? A jesli wole zamiast
        nierozwijajaca mnie praca zajac sie domem i czytaniem ksiazek, to co? To
        oznacza, ze jestem leniwcem i pasozytem? I ze jestem gorsza od kobiet, ktore
        siedza po kilka godzin w pracy, ktora je meczy. (nie mowie o kobietach, ktore
        MUSZA wrocic do pracy). Dlaczego pokutuje mit, ze kobieta musi pracowac. Ze maz
        ma jej pomagac. Dziecko jest wspolne, dom wspolny. Maz ma w nim sie udzielac, a
        nie pomagac mi w sprzataniu, na przyklad. I ma zajmowac sie dzieckiem, a nie
        pomagac mi w wychowywaniu go. A wy ciagle swoje - ze kobieta ma byc maszynka do
        pracy. Zawodowej i domowej. Dzieci potrzebuja rodzicow. Ale jesli rodzice
        pracuja - a dzieci siedza z niania, to krzywda im sie nie stanie. Ale jesli
        ktos chce poswiecic swoj caly czas tylko dla dziecka, i co wazne - ma do tego
        predyspozycje i cierpliwosc, to powinno sie to uszanowac. Autorka artykulu za
        bardzo chyba uposcila sprawe - dobra organizacja nie zalatwi wszystkiego. Ale
        jako, ze ona z PiS-u, to nie wziela pod uwage, ze moga byc samotni rodzice, ze
        niektorzy partnerzy odchodza i ze nie kazdy ma mozliwosc samorealizacji czy
        wspinania sie po szczeblach kariery.
        • Gość: aga Re: Praca czy rodzina? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.06, 22:00
          Ze wszystkich dzieciatych znajomych- kobiet ktore znam, wiem, ze pracuja nie
          dlatego, ze sie chca realizowac tylko dlatego, ze musza. Ja akurat moglam sobie
          pozwolic na siedzienie z dzieckiem w domu- jestem juz dwa lata. I nie wiem czy
          to takie nierozwijajace. Jak wracalam po 11 godz. z pracy nie mialam sily, zeby
          sie z dzieckiem pobawic czy zajac. Lezalam i przysypialam a maly bawil sie
          obok. Dochodzila do tego jeszcze mysl, ze dzieckiem zajmuje sie jakas stara
          baba, ktora tak naprawde ma go w nosie i najwazniejsze bylo, ze spedzala czas
          tak jak ona chciala, a nie tak jakby zalezalo od tego dobro dziecka. Teraz mam
          czas na czytanie ksiazek, uczenie sie jezyka jestem wypoczeta i mam ochote
          zajmowac sie dzieckiem. Przeciez nie trzeba siedziec cale zycie z dzieckiem-
          mozna to zrobic przez pierwsze lata dziecka- zawsze to lepsze niz nic.
      • Gość: kobieta pracujaca Re: Praca czy rodzina? IP: *.aster.pl 11.05.06, 21:55
        Chyba tu wszystkich juz popapralo. 25 lat temu kobiety pracowaly i zyly i nie narzekaly. Kazdy
        robil co do niego nalezalo. A teraz sie ludziom w glowach przewraca. Definitywnie za duzo
        telewizji i internetu a za malo efektywnie spedzanego czasu.
      • Gość: milupa Re: Praca czy rodzina? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 22:31
        filozofia a życie
      • Gość: Ija Ijewna Praca i rodzina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 22:33
        Jeżeli obydwoje w małżeństwie pracują, to obydwoje też powinni zajmować się
        domem. Wtedy nie jest tak, że kobieta ma dwa etaty, a mężczyzna jeden, tylko -
        mniej więcej - po półtora.
        Nie dajmy się zwariować. Zagonić tatusiów do roboty! Od razu docenią wartości
        rodzinne. ;-)
      • Gość: Malwina Re: Praca czy rodzina? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.05.06, 22:58
        Popieram. Pani Sobiecka chyba nie ma męża ani dzieci, ale ma gosposie i
        spokojną posadkę, z której nikt nie zamierza jej wyrzucić.
        Na pewno realizuje swoje służbowe szczęście harując po 12 godzin dziennie, je
        obiady przez 12 lat w sluzbowym obrzydliwym barze, wszyscy pracownicy ją
        chwalą, jaka ona zdolna i wraca codziennie do domu z pracy kolo 20.00
        śmierdzącym od niedomytych ludzi autobusem - to jest samorealizacja i
        spełnienie słuzbowej kariery ! Ciekawe, czy daje sobie radę sama z dziećmi, o
        ile je ma, bo aby spełnić swoej poglądy, na pewno angazuje swoją teściową,
        babcię i matkę - bo inaczej dzieci żyłyby głodne i samopas. Co za zakłamanie.
      • Gość: look Re: Praca czy rodzina? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.06, 23:55
        alle ty mądra jesteś.nie wszyscy faceci myślatylko o seksie dla faceta seks to
        relakkks dla was nie.
      • july64 Re: Praca czy rodzina? 12.05.06, 08:12
        Nie wiem czy wypowiadała się juz jakaś mama, która była w obydwu sytuacjach,
        tzn. pracowała i wychowywała dziecko oraz nie pracowała zawodowo i wychowywała
        dziecko. Ja wróciałam do pracy jak córka miała 2 miesiące - został z nią mąż,
        mleczko ściągałam. Gdy mała skończyła rok, sama zrezygnowałam z pracy i
        zostałam z malutką w domu. Teraz ma ona 2 lata i 4 miesiące, a ja spodziewam
        się w sierpniu kolejnego dziecka. Nie wrócę do pracy - mam porównanie, co mi
        sie opłaca. W domu jest mniej nerwowo, od kiedy jestem w nim z dzieckiem. Mąż
        chętnie był z malutką, ale tęsknił już do ludzi bardzo i troche się męczył.
        Praca była bardzo stresująca i wiązała się z delegacjami, z których nie mogłam
        się za bardzo wymówić. Mam dużo czasu dla dziecka, męża i domu. To, że jest
        mniej pieniędzy teraz nie jest tragedią, choć czasem jest bardzo ciężko - wiem,
        że to zaprocentuje w wychowaniu dziecka, babcie pomimo, że są teoretycznie do
        usług nie wychowałyby mi dziecka, a na pewno by ją rozpieściły. A do pracy
        wrócę może za jakieś dwa-trzy lata. Zaznaczam, że mąz nie zarabia kokosów,
        sporo brakuje do średniej krajowej :)
        Pozdrawiam mamy, które mają możliwość zdecydowania :) a nie są zmuszone
        koniecznością (czytaj: pieniędzmi) do powrotu do pracy.
        • Gość: matka Polka Re: Praca czy rodzina? IP: *.server / 82.160.121.* 12.05.06, 10:10
          Mam dóch synów, 2,5 i 4,5 roku. Jak młodszy miał rok wrócilam do
          pracy.Wytrzymałam rok!!! Nie mam babci, cioci, teściowej i całego sztabu do
          pomocy. Mąż jak nie na półrocznej misji to na poligonie, służbie albo wraca po
          21.00. Z pracy wracałam po 18, niania byla owszem(zresztą jej pensja pochłaniała
          większość mojej). Nocki niedospane, albo wogóle nie przespane, ponieważ dzieci
          często chorują, zwlaszcza zimą. Samorealizacja!!! Rozwój osobisty, owszem, ale
          nie jak padasz na twarz i ciągle dzwonisz do domu z pytaniem czy gorączka
          spadła!!!Staralam się bardzo, chcialam mieć pracę i "normalny" dom, dosyć mam
          wyrzutów sumienia!!!Teraz jestem kurą domową, ale dobrą matką, ktora ma wszystko
          pod kontrolą. Boli mnie tylko jak ktoś mówi,że przez siedzenie w domu spada
          poziom mojej inteligencji.
          • niemyte_mohery opinie 12.05.06, 15:01
            Gość portalu: matka Polka napisał(a):

            > pod kontrolą. Boli mnie tylko jak ktoś mówi,że przez siedzenie w domu spada
            > poziom mojej inteligencji.

            Polacy sa niezwykle opiniotworczym narodem i to niestety w sposob chamski z
            buciorami w czyims lozku. Prawda jest taka, ze zycie to wybory, nieraz
            najlepsze z najgorszych a decyzja nalezy TYLKO do tego kto bedzie ponosil jej
            konsekwencje.

            Dlatego glowa do gory, zrobilas to co bylo dla Ciebie i Twojej rodziny
            najlepsze a opinie "zyczliwych" po prostu olej. Wiecej pewnosci siebie zycze i
            powodzenia ;-)
            • Gość: matka Polka Re: opinie IP: *.server / 82.160.121.* 13.05.06, 19:09
              Dzięki!!! Jedna mądra kobiecina powiedziala mi ostatnio, że w życiu chodzi o to
              żeby żyć i być zadowolonym z tego co się robi, a ja właśnie teraz tak się
              czuję-spokojna i szczęśliwa. Jak dzieci podrosną, wtedy z czystym sumieniem
              wrócę do pracy.
      • Gość: łe tam... Re: Praca czy rodzina? IP: *.um.poznan.pl 12.05.06, 09:53
        za tak male pensje jak sa w polsce nie da sie miec dzieci...
      • Gość: ewa Re: Praca czy rodzina? IP: *.gliwice.pl 12.05.06, 09:59
        super artykuł i super opinie, każdy znajdzie coś dla siebie. Tylko dlaczego w
        życiu realnym nie jest tak różowo?
        Wiadomo, jeśli masz rodzinę i pracę, i do tego pracować zarobkowo musisz, to na
        pierwszym miejscu jednak postawisz pracę (wiadomo nie uszanujesz pracy, to Ci
        podziękują). Tak więc urodzisz jedno dziecko, może dwoje - bo który pracodawca
        zgodzi się na kilkakrotne pobyty na samym macierzyńskim, że o wychowawczym nie
        wspomnę. I marzenia o wielodzietnej rodzinie można pogrzebać.
        Hasła w stylu "możne pogodzić", często należałoby zamienić na hasło "musi
        pogodzić", bo po prostu nie ma wyjścia. Dlaczego? Oczywiście finanse, finanse i
        finanse. Musi być dyspozycyja w pracy, musi być zawsze na bieżąco, a w domu?
        Też musi, ale jak już dzieciaki trochę większe i bardziej samodzielne to
        zaczyna się i nie ma się co czarować, łagodniejsze podchodzenie do pewnych
        domowych obowiązków.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka