Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutto?

    IP: 213.17.168.* 30.05.06, 09:21
    z tego co wiem to duże firmy na wejsciu bez problemów płacą absolwentom w
    granicach 2000-3000 brutto. Czy zatem problem pokolenia 1200 brutto dotyczy
    również Warszawy?
    Obserwuj wątek
      • Gość: d Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: 62.148.83.* 30.05.06, 09:36
        Gość portalu: daniel napisał(a):

        > z tego co wiem to duże firmy na wejsciu bez problemów płacą absolwentom w
        > granicach 2000-3000 brutto. Czy zatem problem pokolenia 1200 brutto dotyczy
        > również Warszawy?


        A np. nauczyciel czy przedszkolanka?W całej Polsce tyle samo zarabiają.
      • Gość: kinia Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 09:40
        jest

        to bzdura ze w warszawie jest super hiper kolorowo i ze jak skonczys studia to
        stajesz sie japiszonem z pensją minimum 5tys.

        konczysz studia a propozycja pracy to własnie 1000 - 1200brutt

        zlą sytuacją pogarszają przyjezdni - wynajmują kawalerke w kilka osób, przywożą
        jedzenie z domu na wsi (w warszawie wszystko jest groższe) i zaniżają stawki,
        bo cieszą się jak dzieci z pensji 1tys brutto.
        • Gość: monia Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.e-wro.net.pl 30.05.06, 10:32
          hm...ja myślę ,że rynek pracy psuja absolwenci ,którzy mieszkaja z mamusią i
          tatusiem, często pensja to dla nich kieszonkowe, bo utrzymuja ich rodzice,
          żywią i płaca za rachunki rodzice, często dają zatankowany samochód itp. itd.-
          a 1200 złoty na piwo i kosmetyki toi dla nich ok....
          • Gość: kinia Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 17:14
            chyba nie wiesz co wypisujesz? nie znam absolwenta wsrod moich znajomych (a
            studiowalam dziennie na prestizowej uczelni), dla ktorych nobilitujące jest
            mieszkanie z rodzicami i zarabianie wyłącznie na piwo i kosmetyki. Być moze
            myslisz o absolwentach LO, bo w takim razie moge sie zgodzic, ze mieszkają z
            rodzicami i zarabiaja tylko na swoje przyjemnosci.
            • Gość: Robert Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.wyszkow.tnp.pl 30.05.06, 17:26
              takkk ??!! tylko ze ja jestem znowu po technikum i jakas nei moge roboty
              znalesc...! to z czego ja mam kvrwa zyc ??!! pytam sie !
              • Gość: kinia Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 17:30
                ale dlaczego masz pretensje do mnie?
                ministerstwo gospodarki, min. pracy i polityki społecznej - warszawa, plac
                trzech krzyży.
                • Gość: zaradny? Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.ols.vectranet.pl 30.05.06, 17:34
                  Miszkam w mieście kilka ładnych razy mniejszym od wa-wy,skończony ogólniak i
                  nie mam problemów (bez żadnych znajomości) z zarabianiem kilka razy
                  tyle.Czasami mi się wydaje że się w czepku urodziłem.Ale jakoś nie mogę tego
                  sobie uzmysłowic biorąc poprawkę że szkołę kończyłem 10 lat temu.
                  • Gość: kinia Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 17:39
                    zapraszam do warszawy, ciekawe ile tu wyciągniesz.
                    • Gość: zaradny Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.ols.vectranet.pl 31.05.06, 15:07
                      Kinia wiesz tak się składa że współpracowałem z firmą z Wa-wy w moim mieście i
                      miałem propozycję "przejścia" do oddziału z Wa-wy za większe pieniądze ale..No
                      właśnie dla mnie kasa to nie wszystko.Osobiście nie lubie dużych,zasmrodzonych
                      i zakorkowanych miast (nie pisze tylko o wa-wie)U siebie z centrum do domku za
                      miastem mam może 10 max 15 minut jazdy.Ciszę spokój,las,rzekę i raptem kilku
                      sąsiadów.Więc co z tego że miałbym większą kasę skoro więcej płaciłbym za
                      paliwo,jedzenie,mieszkanie itd. oprócz tego tracił kilka godzin życia dziennie
                      na dojazdy.Obecnie do mojej firmy jak "depnę" jestem w 5-7minut a mieszkam
                      kawałek za miastem.
            • garraretka do kinii 30.05.06, 17:34
              ja również studiowałam dziennie na pestiżowej warszawskiej uczelni i mam mnóstwo
              znajomych, którzy w czasie studiów albo nawet po ich skończeniu nie mieli nawet
              pojęcia ile ich rodzice (sic!) płacą za mieszkanie, ile wynosi średni rachunek
              za gaz, nie wspominając o kosztach typu jedzenie. W przeciwieństwie do
              "przyjezdnych", którzy o wszystko musieli zadbać sami.
              • Gość: kinia Re: do kinii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 17:38
                ale o czym to świadczy? o niczym, o tym że pare osób żyło "pod kloszem". Ja
                uradziłam sie w warszawie i tu studiowałam. I możesz sobie myśleć, że było mi
                łatwiej, może i trochę tak. Ale jak konczysz studia i musisz sie wyprowadzic,
                to na prawde nie wiesz, na co wydac ten tysiąc złotych, na czynsz, na opłaty, a
                może na jedzenie.... a gdzie zycie, gdzie kultura? Gdzie teatr, książki,
                wyjście na kawę?
                • garraretka Re: do kinii 30.05.06, 17:58
                  za 1000zł netto nie ma mowy o kinie, teatrze czy książkach - dlatego wynajmują
                  kawalerki w kilka osób a jedzenie przywożą z domu.
                  Ale czy to znaczy, że należy ich "piętnować" za to, że biorą pracę za 1200 zł
                  brutto?
                  • Gość: kinia Re: do kinii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 18:34
                    to po co sie godzą na takie warunki, nie wierze w to ze u siebie (gdziekolwiek
                    to jest) nie zarobiliby tego tysiąca.

                    po co to wszystko? ludzie nie dajmy sie zwariować.
                    trzeba żyć, a nie egzystować za marne grosze

                    nasi dziadowie walczyli o wolną Warszawę, rodzice o wolność słowa i swodobę
                    myśli, to i my walczmy o poszanowanie praw człowieka i o godność, bo tego nam
                    nikt nie odbierze.
                    • garraretka Re: do kinii 30.05.06, 18:48
                      Gość portalu: kinia napisał(a):

                      > to po co sie godzą na takie warunki, nie wierze w to ze u siebie (gdziekolwiek
                      >
                      > to jest) nie zarobiliby tego tysiąca.
                      >


                      i tutaj wychodzi Twoje - bez urazy - krótkowzroczne spojrzenie. Wyobraź sobie,
                      że są w Polsce rejony gdzie bezrobocie sięga 40% i NIE MA MOŻLIWOŚCI aby zarobić
                      nawet najniższą krajową. Dlatego 1000 zł na rękę dla takich osób to szczyt marzeń.


                      > po co to wszystko? ludzie nie dajmy sie zwariować.
                      > trzeba żyć, a nie egzystować za marne grosze
                      >

                      często lepiej jest mieć chociaż "marne grosze" niż nie mieć ich w ogóle.


                      > nasi dziadowie walczyli o wolną Warszawę, rodzice o wolność słowa i swodobę
                      > myśli, to i my walczmy o poszanowanie praw człowieka i o godność, bo tego nam
                      > nikt nie odbierze.

                      tutaj masz rację - tyle, że godnością się nie najesz ani nie zapłacisz rachunków.
                    • Gość: ula Re: do kinii IP: *.e-wro.net.pl 30.05.06, 19:07
                      ja jestem z wrocka i ok, można tu bez problemu pracować za marną kasę, jak się
                      poszuka za lepszą...ale przecież nie o to chodzi, wiele osób z mojej uczelni -
                      AE-wybywa do Warszawy na staże oferowane przez firmy jak Deloitte,Ernst& Young,
                      P& G....twierdzą ,że to szansa na 2000-3000 na starcie! a tego,że wybajmuja
                      mieszkanie w kilka osób nie potępiam, jak również tego,że odwiedzając rodziców
                      biora jedzonko....co w tym złego?
                    • Gość: Elcia Re: do kinii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 10:10
                      Ktoś musi pracować za 1200 brutto żeby ktoś inny (np. kierownik lub pracownik
                      biurowy)mógł zarabiać 5 tys. Absolwenci zaczynają śwoje życie zawodowe z
                      zarobkami 1200 brutto, ale później jak nawiążą więcej znajomości, jak pokażą ,
                      że są warci polecenia, wykarzą się uczciwością i pracowitością to z czasem będą
                      zarabiać kilka tys.zł. Ja jestem takim przykładem: zarabiałam 700 zł netto jako
                      absolwentka techniukum ekonomicznego i studentka (zaocznie) administracji
                      publicznej. Jak ludzie, z którymi pracowałam zobaczyli jakie jest moje podejście
                      do pracy i jak jestem odpowiedzialna to szepneli znajomym co nieco, którzy mają
                      własne firmy i teraz jestem na wysokim stanowisku i zarabiam kilka razy tyle co
                      w poprzedniej pracy (podstawy) do tego dochodzą jeszcze premie i nagrody,
                      prezenty na święta i inne okazje. A moja koleżanka tkwi do tej pory w mojej
                      poprzedniej pracy bo ma dwie lewe ręce i zero chęci do pracy. Ja już wyciągnęłam
                      wnioski z tego co spotkało mnie w życiu. Wszyscy chcialiby od razu po szkole
                      zarabiać kokosy, ale niestety trzeba się wykazać. Pozdrawiam wszystkich i życzę
                      powodzenia w szukaniu LEKKIEJ ale dobrze PŁATNEJ PRACY.
                      • Gość: z życia wzięte Re: do kinii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 15:58
                        nie zawsze właściwe podejście do pracy - odpowiedzialność, uczciwość,
                        pracowitość wystarczy aby zostać poleconym;

                        trzeba mieć szczęście i trafić na właściwych ludzi, którzy tego typu cechy
                        potrafią docenić;
                    • Gość: Przyjezdny Re: do kinii IP: *.34.pl / 80.51.236.* 01.06.06, 18:52
                      nie mogę się z Tobą zgodzić. Po pierwsze na wsi (czy też małych miasteczkach)
                      nie wszystko jest tańsze. Robiłem ostatnio porównanie i artykuły spożywcze są w
                      cenach porównywalnych, natomiast niektóre usługi w Wawie są nawet tańsze (być
                      może wynika to z większej konkurencji na rynku). Po drugie wszyscy przyjezdni
                      których znam raczej nie cieszą się z 1000 PLN gdyż taką kwotę wydają na
                      przejazdy i telefony. Zarabiają kilka razy więcej i raczej nie zaniżają stawek.
                      A dlaczego wyjeżdżają? - bo bo tam gdzie mieszkają nie mają warunków do tego
                      aby się dalej rozwijać i realizować. Pozdrawiam :-)
        • Gość: maliniak Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.pekao.com.pl 01.06.06, 17:51
          Gość portalu: kinia napisał(a):

          > jest
          >
          > to bzdura ze w warszawie jest super hiper kolorowo i ze jak skonczys studia
          to
          > stajesz sie japiszonem z pensją minimum 5tys.
          >
          > konczysz studia a propozycja pracy to własnie 1000 - 1200brutt
          >
          > zlą sytuacją pogarszają przyjezdni - wynajmują kawalerke w kilka osób,
          przywożą
          >
          > jedzenie z domu na wsi (w warszawie wszystko jest groższe) i zaniżają stawki,
          > bo cieszą się jak dzieci z pensji 1tys brutto.

          Jedzenie w Warszawie jest tansze niz w mniejszych miescowosciach...

          maliniak
          • Gość: zaradny Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.ols.vectranet.pl 01.06.06, 18:39
            Taa a w szczególności w restauracjach i za grosze piwo w pubach:)))Powiedz mi
            ile kosztuje u ciebie w osiedlowym sklepie (nie hipermarket) chleb,masło,piwo.
      • Gość: krzysiek dzisiaj prawie stałem się pokoleniem 900 brutto!!! IP: *.lublin.mm.pl 30.05.06, 20:08
        jeśli znacie firmę horvath to właśnie takie wynagrodzenie zaproponował mi jej
        prezes...
        • Gość: ula Re: dzisiaj prawie stałem się pokoleniem 900 brut IP: *.e-wro.net.pl 30.05.06, 22:00
          chyba niżej nie można? jejku, przerażające, to chyba nie jest jakaś mała
          firma , bo coś nazwa znajoma?
          • Gość: krzysiek Re: dzisiaj prawie stałem się pokoleniem 900 brut IP: *.lublin.mm.pl 31.05.06, 20:01
            w wawie zatrudniają około 40 osób mają oddziały w Poznaniu i Katowicach więc
            chyba nie taka mała. aha miałem być asystentem w dziale audytu
            • Gość: zegna Re: dzisiaj prawie stałem się pokoleniem 900 brut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.06, 16:21
              A w ogłoszeniu napisali, że oferują atrakcyjne wynagrodzenie... To dopiero
              hipokryzja...
              Może im się o jednym zerze zapomniało... albo "2" na początku...:-)))
        • martunia.ewa Re: dzisiaj prawie stałem się pokoleniem 900 brut 31.05.06, 15:46
          Pracuje w jednej z najbardziej znanych koroporacji w Warszawie w branzy
          telekomunikacyjnej. Przyjechałam to z małęgo miasta moja pierwsza rozmowa i od
          razu praca na bardzo odpowiedzialnym stanowisku za 1500 netto Porazka i jak tu
          przezyc w Warszawie, no jak !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!powie mi ktos jak
          mam to zrobic!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: shark Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.acn.waw.pl 30.05.06, 22:04
        Gość portalu: daniel napisał(a):
        > z tego co wiem to duże firmy na wejsciu bez problemów płacą absolwentom w
        > granicach 2000-3000 brutto. Czy zatem problem pokolenia 1200 brutto dotyczy
        > również Warszawy?

        Jakby się ludzie szanowali, toby im nie oferowano 2000-3000 zł (a tym bardziej
        1200 zł)...
        • Gość: ula Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.e-wro.net.pl 30.05.06, 22:37
          uważam, że 3000 dla absolwenta, który zdobywa doświadczenie jest ok...dlaczego
          wg Ciebie taki ktoś sie nie szanuje?
        • garraretka Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt 30.05.06, 22:49
          Gość portalu: shark napisał(a):

          > Jakby się ludzie szanowali, toby im nie oferowano 2000-3000 zł (a tym bardziej
          > 1200 zł)...

          ludzie się zaczną "szanować" gdy bezrobocie w Polsce spadnie do 5-8%.
          Póki jest 4 czy 5 razy wyższe - ludzie będą pracować nawet za 1000 zł.
          • Gość: corgan jessssu... nie wrzucaj wszystkich do 1 wora! IP: *.chello.pl 31.05.06, 01:18
            > ludzie się zaczną "szanować" gdy bezrobocie w Polsce spadnie do 5-8%.

            W Warszawie bezrobocie wynosi 5%, Poznaniu wynosi 6%, w Krakowie ok. 7%,
            Gdansku 8% - czy w tych miastach ludzie mogą się szanować? No chyba mogą, ale
            póki co jedni się szanują inni nie - może problem z szanowaniem jest we łbach?

            W Radomiu bezrobocie wynosi 28%, w Elblągu ok. 25% - czyli tutaj ludzie nie
            mogą się szanować?

            Ok, teraz profesje - powszechnie brakuje spawaczy, budowlańców, pielęgniarek,
            zaczyna powoli brakować ludzi w innych zawodach i profesjach - gazety pisza o
            kelnerach, recepcjonistkach, fryzjerach, kierowcach itp. Chyba nie ma do
            wzięcia tłumów bezrobotnych inzynierów, informatyków... No ale jest multum
            panienek po zarządzaniu i marketingu, po socjologii, psychologii albo prawie.
            Więc budowlaniec albo spawacz - co sie jeszcze niektórym nie mieści w głowach -
            może stawiać warunki w jakich będzie pracował, ale taka panienka po ekonomii
            może mieć bardzo ograniczone pole manewru. Bo na miejsce spawacza nie ma
            chętnych a na miejsce pracy w biurze są dziesiątki podań.

            Można spokojnie przyjąć że jedni mogą sie szanowac a inni nie. Nawet w Radomiu
            albo Elblągu. Bo widzisz - tak się właśnie dzieje, że ludzie mimo "wielkiego
            bezrobocia" mają wybór - np. doświadczony spawacz z Elbląga nie musi podejmowac
            pracy w Elblągu za 1000zł a wykfalifikowany informatyk z Radomia też nie musi
            podejmowac pracy w Radomiu za 900zl bo "jest wielkie bezrobocie". Jeden może
            wyjechac do Gdańska, drugi do Warszawy, nawet oboje - za granicę. I takie są
            efekty - mimo "wielkiego bezrobocia" - bywa że brakuje wykfalifikowanych ludzi
            do pracy w regionach gdzie owo bezrobocie wysokie jest i gdzie powinny być
            tysiace ludzi na miejsca pracy a tu d...pa blada - nie ma.

            > ludzie będą pracować nawet za 1000 zł.
            ale jak napisałem powyżej - jedni będa, inni nie.
            • garraretka corgan... 31.05.06, 11:13
              Czytaj ze zrozumieniem.
              Twój wywód może i ma odrobinę sensu ale nijak się ma do mojej wypowiedzi.
            • korkix78 Re: jessssu... nie wrzucaj wszystkich do 1 wora! 31.05.06, 19:34
              Twoj wywod ma BARDZO duzo sensu, zze tak wybije sie z mody na agresje i krytyke
              wszystkiego
              • Gość: corgan dzięki :) IP: *.chello.pl 31.05.06, 22:15
        • Gość: corgan oferty pracy za 2000-3000 zł wykończy wiele firm IP: *.chello.pl 31.05.06, 01:57
          bo cześć firm nie będzie stać na tyle aby płacić pracownikom. W sytuacji
          dalszej presji płacowej jedne firmy podejma wyzwanie, będą płacić więcej i
          tańczyc jak im praciwnicy zagrają a inne będą musiały upaść. Czyli "płać więcej
          albo giń".

          Wbrew pozorom - to nie będzie złe zjawisko. Szkoda by Wam było Bieedronki albo
          Żabki? Mi wcale... Dobrze by było, żeby wyższe płace oczyściły kraj np. z
          beznadziejnych miejsc pracy choćby firm ochroniarskich, supermarketów albo
          innych McPrac.

          Ktoś moze powiedzieć że jak firma upadnie to ludzie wylądują na zasiłku.
          Poprawka - nie wszyscy z firmy a prędzej zarządy i kierownictwo, bo wiele razy
          widziałem że szeregowi pracownicy dawali sobie świetnie radę na rynku i po
          zwolnieniu znależli nową prace bez problemu. Problemy z zatrudnieniem mieli za
          to ludzie z kierownictwa bo rynek aż tak bardzo z gumy nie jest i a im wyżej
          sie wskoczy tym trudniej znaleść pracę zakładając że szuka się pracy na
          podobnym poziomie.

          Im pracownik będzie droższy tym pracodawcy będą bardziej szanować ich czas,
          pracę i zdrowie.
      • Gość: warszawinka Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.chello.pl 31.05.06, 09:53
        W Warszawie duże firmy, a małe z resztą też płacą na wstępie 1000-1200 brutto i raczej wcale nie są
        skore do ich późniejszego podnoszenia. Prędzej w małych miejscowościach zarobisz więcej. A i
        oczywiście chodzi o zarobki osób po studiach i z doświadczeniem, nie wiem ile płacą absolwentoam,
        ale nie sądzę aby było to coś więcej.
      • Gość: Elcia Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 10:19
        Z tego co wiem to moja znajoma pracująca w ministerstwie (jako pracownik biurowy
        , a nie sprzątaczka) zarabia 1500 brutto. To jest chore żeby osoba
        odpowiedzialna za tak wiele ważnych rzeczy zarabiała tak marne grosze.
        • Gość: ?? Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.wyszkow.tnp.pl 31.05.06, 11:02
          hmmm 2000-3000 zł za staz w Warszawie ?? czy ja dobrze zrozumiałem...?Bo u mnie
          w miescie to 450 zeta za miesiac a staz trwa od 6 do 12 miechów. Cos tam Elcia
          wspominała ze jest absolwentką znaczy była po technikum ekonomicznym ja tez nie
          dawno skonczyłem te technikum i nie wiem gdzie mnie z takimi kwalifikacjami
          przyjmą ?? Moge robic jak naj bardziej za te 800-1000 zeta miesiecznie przeciez
          to jest początek a tyle na wsepie by mi wystarczyło...
          • Gość: gość Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 11:15
            może się elci trafiło, że trafiła na firmy, które dobrze płacą, ale ludzie z
            większym stażem i kwalifikacjami zarabiają od niej dużo mniej, zalezy gdzie
            trafisz, nie zawsze praca po znajomości jest dobrze płatna kochani,
          • Gość: pigwa Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.e-wro.net.pl 31.05.06, 12:06
            część firm płaci za staż 2000-3000 zł, robi wieloetapową rekrutację i przyjmuje
            studentów na okres wakacji do udziału w swych projektach, trudno się na taki
            staż dostać ale zarobki są takie, jak wspomniałam, sa to firmy Deloitte,
            Ernst&Young, Pricewaterhousecoopers, P&G, Accentture i kilka innych, robią
            wstępne nabory na Dniach Kariery Na uczelniach, nie jest to ściema bo kolega z
            mojej grupy był na takim stażu w Ernst&Young i był bardzo zadowolony
            • garraretka Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt 31.05.06, 13:22
              Gość portalu: pigwa napisał(a):

              > część firm płaci za staż 2000-3000 zł, robi wieloetapową rekrutację i przyjmuje
              >
              > studentów na okres wakacji do udziału w swych projektach, trudno się na taki
              > staż dostać ale zarobki są takie, jak wspomniałam, sa to firmy Deloitte,
              > Ernst&Young, Pricewaterhousecoopers, P&G, Accentture i kilka innych, robią
              > wstępne nabory na Dniach Kariery Na uczelniach, nie jest to ściema bo kolega z
              > mojej grupy był na takim stażu w Ernst&Young i był bardzo zadowolony


              taaak? a ile jest tych firm? Liczmy, że będzie ich 10 i każda przyjmie
              dziesięciu praktykantów / stażystów - to i tak suma sumarum daje to zatrudnienie
              max 100 osobom - w dodatku tylko na określony czas - bo do pracy na stałe
              zostanie przyjętych może 25% z nich. To chyba nie jest jakaś oszałamiająca liczba.
              Dlatego pokolenie 1200 brutto w Warszawie ma się całkiem dobrze a ci, którzy
              dostają na starcie powyżej 2k mają naprawdę dużo szczęścia i/lub są po prostu
              rewelacyjni.
              • Gość: pigwa Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.e-wro.net.pl 31.05.06, 13:32
                nie wiem ile jest tych firm ,ale są....we Wrocku trudno jest dostać staż za 2-3
                tyś, a nie każdy może sobie na wyjazd pozwolić, więc tych kilkanaście firm to
                chyba szansa....nie twierdzę,że w stolicy nie ma pokolenia 1200 brutto, ale
                szansę na wyższe zarobki są według mnie większe....
      • Gość: anja Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 11:24
        Geodeta bez uprawnień po politechnice zarabia około 1200 zł. W WPG czyli
        najwiekszej warszawskiej firmie geodezynej dostaje nawet mniej.
      • Gość: mroczny_muzykant Re: czy w Warszawie też jest pokolenie 1200 brutt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 13:06
        a ile jest dużych firm w Warszawie które na wejściu nie płacą pracownikowi nic
        <bezpłatne staże>???

        :/
      • Gość: Załamana Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.elblag.dialog.net.pl 31.05.06, 13:18
        To poniżające płacić tyle swojemu pracownikowi, z takich pieniedzy nie można
        normalnie żyć.
        No ale szef który zarabia 3000 netto ma to w d...
        • Gość: zrownowazona Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 16:46
          Dla mnie problem jest tez w tym,ze ludzie nie mysla o pracy i przyszlosci w
          czasie studiow. Ja pracowalam cale studia,nie tak na zaboj, ale cale 5 lat i po
          studiach:
          a) nie musialam szukac pracy, bo sama mnie znalazla
          b) zarabiam ponad 2000 netto w pierwszej pracy po studiach.

          Fakt, mieszkam w Warszawie, ale jestem z malego miasta na Pomorzu. I musialam
          sie napracowac na to co mam, ale warto bylo, bo choc moze kosztem studenckich
          wakacji, to teraz nie musze sie martwic, ze nie mam z czego zaplacic za szkole
          czy wyjechac na urlop.

          • Gość: a_ja_mam_dość Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.aster.pl 31.05.06, 17:41
            Dzisiaj roześmiałam się jednemu Panu po rozmowie w nos. Skończyłam studia na UW (filologia), znam chiński biegle, 3 języki dobrze. Zapowiadało się nieźle - dział współpracy z zagranicą, niejako specjalista ds. eksportu. A tu facet wyjechał, że na początku (to jest 6 miesięcy próbnego!!!)to ok. 1600-1800 brutto, a jak mi będzie dobrze szlo, to 2000 brutto. A ja te jego 1600 brutto to wydaję miesięcznie na opłaty. A na jedzenie, itp., itd.? To ja już wrocę z podkulonym ogonem do klepania tłumaczeń.
            • Gość: kinia Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 22:58
              duża piątka i tak trzymaj, nie ma to jak poczucie własnej wartości i godność
              osobista.
          • Gość: zaradny Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.ols.vectranet.pl 31.05.06, 17:42
            No widzisz a ja rozpocząłem działalność gospodarczą w klasie maturalnej (co
            prawda miałem 20 lat-mały poślizg:)) i po 5 latach to kupiłem mieszkanie.
            (5lat=studia)Po kolejnych 5 z kawałkiem czyli obecnie mam działkę na której
            powstaje fajny domek.Po tych latach nie żałuję że nie poszedłem na studia
            aczkolwiek chcę skończyć (przyda mi się) studium 2-letnie.
            • beti222 Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! 31.05.06, 19:17
              A ja jestem studentką, urodziłam się i mieszkam w Warszawie. Znalazłam parcę na
              poczcie, pracowałam tam 1,5 roku i rzuciłam to, bo stwierzdiłam, że za 1000
              złotych nie będę tyrać. Teraz szukam pracy gdzie zapłacą mi więcej, a jak w
              ciągu roku nie znajdę to wyjeżdżam do Francji lub Anglii. Tam płacą więcej. Też
              uważam, że nie jestem niewolnicą całodniową za marne grosze. Pozdrawiam.
            • Gość: Kinga Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 22:57
              a po co ci studia? widac nie wykształcenie w twoim wypadku miało znaczenie, a
              smykałka do interesów.
            • 1realista Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! 01.06.06, 15:27
              zaradny to może pochwal się skąd miałeś środki na start. Gdyby każdy miał środki na start to nikt by nie pracowal najemnie.Mielibysmy setki tysięcy małych firm.
              • Gość: zaradny Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.ols.vectranet.pl 01.06.06, 15:45
                Już się "chwalę".Potrzebowałem jakieś 50zł (już teraz nie pamiętam czy nie
                mniej) za zarejestrowanie działalności gospodarczej.Majątek:))Podpisałem umowę
                o współpracy (wtedy) z Commercial Union.Po 2 latach "podkupiła" mnie Hestia na
                menagera ze stałą pensją (2000r) 2400zł+prowizja+nadprowizja od agentów mi
                podległych.Teraz ciężko sprzedać ubezpieczenie na życie ale np. OC samochodowe?
                Obowiązkowe.Teraz sobie policz (nawet dodatkowo dorabiając)Ubezpieczenie auta
                nawet ze zniżkami to średnio ok 500zł.Ty z tego masz (też średnio)
                10%.Ubezpiecz 2 auta dziennie i masz 3tys.Trzeba chcieć,niestety nachodzić się
                na początku.Powiem teraz tak.Robie obecnie w zupełnie innej branży jednak
                klienci a jest ich sporo którzy u mnie ubezpieczali auta przedłużają nadal u
                mnie tyle że poprzez biuro innego agenta.Dostaję połowę prowizji czyli ok 5%.Co
                przy częstych obrotach pow. 20tys zł daje na rączke 1000zł tyle że ja nic nie
                robie:) podsyłam tylko do kolegi i zapisuje że był ode mnie.Sorki za długi post
                ale chcem doradzić,pomóc cokolwiek.Idąc dalej tropem własnej DG dziesiątki firm
                potrzebują.Kolejna w której pracowałem PWP.Stała 2200netto + 10-20% od obrotu w
                dobrych miesiącach no problem 7-8tys na ręke.A te firmy ciągle potrzebują.

                Nie trzeba kapitału żeby działać,trzeba wykorzystać kogoś (firmę) który daje ci
                swój towar,usługę inne.Dzięki mojej pracy "ładnie" wygląda moje CV i w zasadzie
                bez zbędnych rozmów dostałem obecnie pracę menagera w małej aczkolwiek bogatej
                firmie.Dostaje stałą (niezłą:))+ % od obrotów całej firmy.W zasadzie nikogo nie
                interesowało moje wykształcenie a to że chcem,nie poddaje sie,potrafie i to co
                robie robie bardzo dobrze.Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieje że może komuś
                pomogłem choć trochę.Jeżeli choć trochę zmotywowałem to będe zadowolony.
                • 1realista Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! 01.06.06, 16:11
                  Wtedy to było żniwo dzisiaj już tak się nie uda kosić klientów. Ludzie nie mają pieniędzy i robią tylko obowiązkowe ubezpieczenia. I stali sie już odporni na handlowców.

                  Widzisz nie każdy chce być handlowcem. Niektórzy lubią tworzyć towary. A tam zarobki duzo niższe. A to ci ludzie tworzą pieniądze które potem masz jako handlowiec. Gdyby wszyscy handlowali to państwo tej wielkości padnie.
                  • Gość: zaradny Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.ols.vectranet.pl 01.06.06, 17:31
                    Ja podałem przykłady jak można zarobić.Co do życiowych ubezpieczeń zgodzę się
                    po części dlatego że dobrze sprzedają się ubezpieczenia w zakładach pracy (za
                    złamanie palca,smierć rodzica,urodzenie dziecka etc.)Tu jest możliwość duużej
                    kasy bo np. jak ubezpieczysz 50 osób w firmie,każdy płaci ok 50zł m-cznie daje
                    to 2500zł składki a z tego masz ok 20% prowizji czyli 500zł ale miesiąc w
                    miesiąc już tam nie zachodząc!!Tworzyć towar to produkcja.Ubezpieczenie to
                    usługa.Żeby tworzyć towar nie wystarczy mieć kasę.Potrzeba pomysłu.Jak jest
                    dobry pomysł to wierz mi że znam takich co mają kilka dużych "baniek" żeby
                    zainwestować,są fundusze unijne itd.Ale jak ktoś nie ma pomysłu,kasy i biadoli
                    że 1000zł m-cznie to źle to chyba lepiej być handlowcem (przynajmniej na razie)
                    za ładnych kilka razy więcej.No chyba że się myle.Poza tym tam nie masz szefa(w
                    pewnym sensie),sam sobie ustalasz dzień pracy.Dodatkowo możesz w zasadzie
                    zarobić ile chcesz to zależy od włożonego nakładu pracy.

                    Więc reasumując jeżeli komus nie pasuje kilka tysięcy jako handlowcowi niech
                    nie narzeka że proponują mu na posadzie 900zł.Ja bynajmniej generalnie ok 700-
                    800 to na paliwo wydaję m-cznie:)Nie wspominając że jestem palący to kolejne
                    150-200.A gdzie opłacić mieszkanie,jedzenie,piwko:))WAKACJE za granicą?

                    P/S poza tym dodałem że po kilku latach pracy pieniądze same do ciebie dzwonią:)
                    (w przypadku ubezpieczeń of course)
                  • Gość: violka Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.catv.net.pl 04.06.06, 16:02
                    Ale smęcisz...znajdź coś w czym jesteś dobry i nie wymyslaj przeszkód na
                    usprawiedliwienie tego, że innym się powiodło a tobie nie
                    • 1realista Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! 05.06.06, 12:52
                      Fiołku, zarobki na stanowisku handlowca nie są szczytem moich marzeń. Zakładałem że zaradny obstawia tego typu "produkcję". Styl wypowiedzi o tym świadczy. Dziwi mnie ten zaszczyt handlowania ( wszystko jedno jakim towarem) przy rownoczesnym zapominaniu o wyprodukowaniu towarów. Ma to sens na krotką metę w dłuższej skali jest szkodliwe dla gospodarki ponieważ przypomina to handlowanie pieniądzem. To trochę tak jak z wartościa gieldową (nikt nie wie co to jest naprawdę a bardzo przypomina hazard). Zabawa dla zabawy choć bezproduktywna.
                      • Gość: zaradny Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.06, 14:58
                        Realista zgadzam się że całe życie być handlowcem to na pewno nie szczyt marzeń
                        ale chyba lepiej nim byc i mieć kasę niż narzekać że zarabia się 900zł albo
                        pracować w sklepie na 2 zmiany.Kolejna sprawa którą już podałem żeby coś
                        wytwarzać trzeba mieć na inwestycję lub super biznas plan,a wiele osób
                        pisało "ciekawe kto ci pomógł,mama tata itd." No i tu odpowiedź sam sobie
                        pomogłem dzięki byciu handlowcem zdobyłem kasę ale chyba co ważniejsze
                        doświadczenie dzięki czemu jestem menadżerem(nie mającym kompletnie nic
                        wspólnego z ubezpieczeniami).Kolejna sprawa pieniądze które zarobiłem umozliwią
                        mi otwarcie pub-u (niestety nie bede nic produkował:))

                        Kolejny raz reasumując od czegoś trzeba zacząć.I jeszcze jedno ,ubezpieczenie
                        to raczej usługa.
                        • 1realista Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! 05.06.06, 15:49
                          Problem wlaśnie leży w utrudnionym starcie dla ludzi mających pomysł i mogacych wynegerować spore dochody na produkcji.A te co sa na rynku niewykorzystują srodków na rozwoj.
                          Natomiast nie rozumiem pojecia "być menadżerem" Czyli kim własciwie? Nadal pozostajesz w danej sferze ( czy to uslug czy to produkcji).W sumie to mnie smieszy ta ciągła pogoń za forsą. Masz kasę jesteś ktoś, nie masz jesteś nikim? W tych kategoriach myslenia całe grona wynalazców byłyby bezużyteczne... A to dzieki nim jest rozwój.
                          A pub jednak generuje pewna ilośc miejsc produkcyjnych.
                          • Gość: zaradny Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.ols.vectranet.pl 05.06.06, 16:00
                            No widzisz staram się:))Niestety na co innego mnie na razie nie stać,poza tym
                            pub zawsze był moim marzeniem.Jako menadżer jestem kadrą w pewnym sensie
                            zarządzająca ale zajmuje się też marketingiem.Mimo że mam pomysły na produkcje
                            to po 1.mnie nie stać po 2.nadal wolę pub:))Pozdrawiam
                            • 1realista Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! 05.06.06, 16:20
                              czyli prosty wniosek końcowy:
                              masz marzenia ? zostań handlowcem - wtedy je zrealizujesz ;;;-)))
                              ( niezłe hasło reklamowe. Copyright C 2006)

                              pyt. retoryczne(???) tylko co zrobić z tymi ktorzy lubią tworzyć i za cholerę nie da ich się namowić do handlowania?
                              • Gość: zaradny Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.ols.vectranet.pl 05.06.06, 16:30
                                No tacy jeżeli mają naprawdę twórczy umysł powinni szukać sponsora,dotacji
                                pożyczki np. z UP.Nie wiem ile obecnie dają ale chyba coś około 30tys (może
                                ciut więcej obecnie)
        • Gość: krzysiek Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: *.lublin.mm.pl 31.05.06, 20:05
          mi tyle zaproponowano i "przyszły szef" powiedział że go nie interesuje jak
          sobie poradzę, to mój problem. aha rekrutacja 3 etapowa na koniec rozmowa po
          angielsku która trwała chyba z 1,5 godziny i najniższa krajowa. po trzech
          miesiącach 30% podwyżka oczywiście jeśli się sprawdzę i szef dalej będzie
          widział we mnie "materiał" na dobrego asystenta działu audytu...
          • Gość: Switch Re: Wiekszosc pracuje za ok. 900 brutto! IP: 80.54.5.* 05.06.06, 11:05
            Mam propozycje.
            Podawajcie nazwy takich firm jak opisana przez Krzyśka.

            Oszczędzimy sobie czasu i nerwów. A jak tacy mądrzy biznesmeni sie połapią ze nikt nie chce u nich pracować za 750 zł to moze coś się na lepsze zmieni. Jakoś nie dociera do tych matołów, którzy przeciez sami niedawno konczyli studia, ze ci co teraz je kończą to nie dla wasnej przyjemności studiowali tylko zeby ich zadowolić, zeby mieli kogo zatrudnić.

            Zdaje sobie sprawę ze wielu moze moją propozycje odebrac jako dziwną nieco. Przecież kiedy oni będą siedziec przez 2 tygodnie na tych 1,5 godzinnych rozmowach po których sie dowiedzą ze dostaną 900 brutto to ja w tym czasie znajde coś lepszego. Ludzie pomózmy sobie. Walczmy z krwiopijcami!!!
      • Gość: Młody Można zarobić wielokrotność tego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.06, 12:18
        Mam 25 lat, mieszkam w Wawie i w zeszlym roku skonczylem studia. Doświadczenie
        zawodowe zdobywałem od drugiego roku - pracowałem w różnych firmach. Dziś
        pracuję w niedużej ale prężnie działającej firmie. Zarabiam ponad 10 000
        miesięcznie "na rękę", mam wielu znajomych w moim wieku, którzy zarabiają ok. 5
        tysięcy i kilku którzy zarabiają ok. 10 000. To oznacza, że jednak można. Acha -
        i wbrew stereotypom mam też czas na książki, kino, przyjaciół i z niczego nie
        rezygnuję "dla kariery"
        • Gość: tedzikooo Re: Można zarobić wielokrotność tego IP: *.wyszkow.tnp.pl 01.06.06, 13:38
          TY młody słuchaj napisz jaka to praca ? wkrec mnie gdzies tam do tej
          firemki...nawet za 1000 pojde robic...
        • Gość: EXSZAFKA Re: Można zarobić wielokrotność tego IP: 82.160.28.* 02.06.06, 09:29
          A smoki tam są?. Ładne bajki opowiadasz.. . W konću Polska to nie Ameryka lat70-
          ych.
      • akondze do gardzących pracą za 900-1600 zł 01.06.06, 14:39
        Można mieć poczucie własnej wartości, ale trzeba rozróżnić tutaj dwie rzeczy:
        godność osobistą oraz wartość rynkową... a ta ostatnia niestety dla osób zaraz
        po studiach jest dość niska, ale ma tendencję do istotnego wzrostu wraz z
        czasem i zdobywanym doświadczeniem...

        Dotyczy to zwłaszcza kierunków, które wyprodukowały mnóstwo absolwentów:
        ekonomia, prawo i inne... tak więc facet z firmy audytorskiej na pewno znajdzie
        sobie asystenta za 900 zł, a ten co zrezygnował z tej opcji może tego później
        żałować, bo stracił okazję do nauki... a tak właśnie powinno się to traktować:
        praca jako nauka, przynajmniej na początku: jak ktoś się będzie dobrze uczył,
        dostanie lepsze stopnie (pieniądze), jak będzie się uczył gorzej, będzie jechał
        na trójach i miernych (900zł brutto)... niewielu udaje się od razu wstrzelić w
        wysoką stawkę: trzeba to przyjąć z pokorą i zaakceptować ten fakt: działają tu
        proste prawa ekonomii

        Gdybym był świeżo po studiach ekonomicznych i chciał zostać w przyszłości
        audytorem, na pewno bym przyjął tę pracę za 900 zł i starał się w niej jak
        najlepiej wykazać i jak najwięcej nauczyć, no a później przecież firmę zawsze
        zmienić można, a BARDZO DOBRY specjalista (bardzo dobry, a nie przeciętniak)
        sobie na pewno poradzi i zostanie właściwie doceniony... problem w tym, by być
        bardzo dobrym i nie mieć wygórowanych ambicji na początku...

        ----------
        ...skwak?
        • akondze Re: do gardzących pracą za 900-1600 zł 01.06.06, 14:42
          ...z ambicjami źle się wyraziłem: trzeba je mieć, natomiast nie należy mieć
          wygórowanych oczekiwań, bo się można mocno poparzyć...

          ----------
          ...skwak?
        • 1realista Re: do gardzących pracą za 900-1600 zł 01.06.06, 15:19
          > trzeba to przyjąć z pokorą i zaakceptować ten fakt: działają tu
          > proste prawa ekonomii

          brednie.
          przecież gdy pracownik podnosi kwalifikacje to powinein dostać wyższą pensję a tak się wcale nie dzieje.Przy tym poziomie bezrobocia nie działają te mechanizmy. Przeciez do 8 lat nic sie nie poprawia.
        • zegna Re: do gardzących pracą za 900-1600 zł 01.06.06, 17:05
          Wszystko to prawda, co piszesz... Tylko że firma, która płaci 900 brutto zdaje
          sobie sprawę, że ten pracownik prędzej czy później się zwolni, a w takiego, o
          którym wiemy, że się zwolni nie warto inwestować. Takie firmy traktują ludzi
          jak tanią siłę roboczą i wcale im nie zależy, żeby nauczyli się czegoś więcej.
          Ma wykonywać polecenia i koniec.

          Inicjatywa, zaangażowanie, kreatywność... A po co? A jaką motywację do
          wspomnianych obok ma ten pracownik? Wynagrodzenie to wciąż główny motywator do
          pracy... Jak nie kasa, to może czynniki pozapłacowe: komórka służbowa, karnet
          na siłownię, czy basen, kurs językowy a może dofinansowanie studiów
          podyplomowych... Czy wierzysz, że firma, która płaci 900, zapłaci kilka tys. za
          studia? Ja nie...


          To fakt, że absolwenci mają wiedzę i potencjał, ale nie konkretne umiejętności,
          czyli mało się nadają do samodzielnej pracy, ale pensja dla nich na tym
          poziomie to przesada. Praca ma usamodzielnić tego człowieka, a przy tej stawce,
          to niemożliwe...

          W tym wątku ktoś wspomniał o pracy za 900 jako asystent audytora. Sprawdziłam
          tę ofertę i... firma napisała, że oferuje "atrakcyjne wynagrodzenie"...
          Hipokryzja... Czego spodziewasz się po takiej firmie? Ja niczego dobrego :-)
        • Gość: krzysiek Re: do gardzących pracą za 900-1600 zł IP: *.lublin.mm.pl 01.06.06, 17:06
          teoretycznie to wszystko się zgadza... teoretycznie. jak długo można pracować
          za osiemset i jeszcze kilkanaście złotych netto ??? perspektywy przejścia są
          dosyć ograniczone z prostych dwóch przyczyn: "nie akceptujemy ŻADNYCH spóźnień"
          i "przed 19-tą nikt z pracy nie wychodzi" i może jeszcze jedno "święta jest
          tylko niedziela.." dlatego po analizie możliwości wyrwania się na ewentualną
          rozmowę w lepiej płatnej pracy doszedłem do wniosku że będzie to praktycznie
          niemożliwe i dlatego zrezygnowałem z mglistej możliwości nauki... zadziałał tu
          jeszcze chyba czynnik psychologiczny-"najniższa krajowa" która totalnie mnie
          zdeprymowała
          • Gość: mroczny_muzykant Re: do gardzących pracą za 900-1600 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 19:15
            zastanawiam sie tylko...gdzie na tym forum jest kącik dla ludzi których zarobki
            mieszczę się w widełkach 0-900 brutto?

            :/
        • Gość: Switch Re: do gardzących pracą za 900-1600 zł IP: 80.54.5.* 05.06.06, 11:07
          To jak mam dostać 900 brutto w firmie audytorskiej to ja wole prace w sklepie monopolowym na prowincji za 1300 na ręke ;)
      • inecita Myślę ze są OSOBY a nie pokolenie 02.06.06, 11:01
        Mam 25 lat i w moim otoczeniu (znajomi z dzielnicy, liceum, poprzednich miejsc
        pracy a przede wszystkim ze studiów)praktycznie nikt tyle nie zarabia, znam
        dosłownie jedną osobę która zarabia 750 zł na rękę, ale mam wrazenie ze ona po
        prostu nie ma ochoty i chęci zakręcic sie za czyms lepszym, znam moze ze 3
        osoby zarabiające 1600-188 ale większośc to osoby zarabiające trochę powyzej
        2000 na rękę, a przy tym wszyscy wymienieni uwazają swoje miejsca pracy i
        pensje za bardzo kiepskie i poszukują zmiany, więc nie wiem gdzie
        to "Pokolenie", owszem, sa takie jednostki, ale pokolenie to chyba za duzo
        powiedziane
        • Gość: klemantynkas Re: Myślę ze są OSOBY a nie pokolenie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.06.06, 15:00
          A moj m mial mozliwosc przejscia do PL za 10 tysiecy brutto plus nowe sluzbowe
          auto i paliwo darmowe, ale nie zdecydowalismy sie..bo ofreta wydawala nam sie
          taka sobie..
          Ludzie, to jest przerazajace co ja czytam..wierzyc sie nie chce i chyba sama
          szybko zapomnialam ze tyralam w PL za 1200 brutto w przedszkolu..
        • Gość: na chwile Re: Myślę ze są OSOBY a nie pokolenie IP: 82.210.154.* 02.06.06, 17:51
          > Mam 25 lat i w moim otoczeniu (znajomi z dzielnicy, liceum, poprzednich miejsc
          > pracy a przede wszystkim ze studiów)praktycznie nikt tyle nie zarabia, znam
          > dosłownie jedną osobę która zarabia 750 zł na rękę, ale mam wrazenie ze ona po
          > prostu nie ma ochoty i chęci zakręcic sie za czyms lepszym, znam moze ze 3
          > osoby zarabiające 1600-188 ale większośc to osoby zarabiające trochę powyzej
          > 2000 na rękę, a przy tym wszyscy wymienieni uwazają swoje miejsca pracy i
          > pensje za bardzo kiepskie i poszukują zmiany, więc nie wiem gdzie
          > to "Pokolenie", owszem, sa takie jednostki, ale pokolenie to chyba za duzo
          > powiedziane

          to zależy w jakiej okolicy się mieszka, bo tam, gdzie nowe ładne bloki i osiedle chronione to pewnie jest inaczej niż tam gdzie wiekszość ludzi
          ja z kolei znam wiele osób zarabiających rzeu do 1100 neto (od ciecia, przez policjanta, inżyniera z firmy, nauczycielkę po prawnika w instytucji państwowej) i kilka zarabiających po 4 tysiące (informatycy)
          • Gość: aga re: IP: *.k.omnitec.pl 05.06.06, 09:56
            Mieszkam na jednym z blokowisk w Warszawie, po prawej stronie Wisły, na osiedle
            strzezone dopiero się przeprowadzam. Co do opisanych znajomych oczywiscie
            pochodza z róznych srodowisk, ale nikt raczej nie urodził i nie wychował się na
            strzezonym osiedlu, bo w 1981 roku takich nie było, a jesli teraz na nim
            mieskza to tylko dlatego ze zdobył pieniadze na to mieszkanie w ostatnim czasie
            co tylko potwierdza moją tezę że młodzi ludzie z mojego otoczenia nie zarabiają
            1200 brutto, a w kazdym razie nie ma ich tylu by mówic o całym pokoleniu
            • Gość: na chwile Re: re: IP: 82.210.154.* 05.06.06, 16:54
              ta ?
              to w takim razie dlaczego 30% osób zyje na granicy nędzy/minimum socjalnego
              dlaczego najwyższ stawki podatkowe płaci tak mało osób ? dlaczego tyle osób kupuje produkty z jedynką, dlaczego kupują w scondhandach, dlaczego wybierają partie populistyczne w nadzieji na cud ?
              czy uważasz, że jest tak super i wszyscy są bogaci ?
              bo 1200 zarabia chyba z dwie trzecie pracujących a średnią 2300 wyrabiają głównie prezesi po 200 000 miesiecznie ?
              ty piszesz o ułamku procenta społeczeństwa (pozostaje sobie życzyć oby ten ułamek był coraz większy)

              > strzezonym osiedlu, bo w 1981 roku takich nie było, a jesli teraz na nim
              > mieskza to tylko dlatego ze zdobył pieniadze na to mieszkanie w ostatnim czasie

              tak, ale mógł te pieniądze zdobyć np. przez spadek lub zaciągając kredyt na 30 lat i trzy czwarte kasy dali rodzice
              • loyezoo Re: re: 05.06.06, 18:29
                Akurat z secondhandami trochę przesadziłeś.Znam baaaardzo dobrze sytuowane
                kobiety które tylko tam się ubierają i akurat nie chodzi o oszczędność:)
                • Gość: aa Re: re: IP: *.chello.pl 06.06.06, 10:28
                  A ja upuje w secondhandami, bo mni ena ciuchy w sklepach poprostu nie stac.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka