Gość: Madzialena
IP: *.orange.pl
22.10.06, 15:26
Mam suuuuupr pracę!!! Jestem z niej bardzo zadowolona! Nie podam nazwy firmy
ale jest dość znana na rynku. Mam też szefa - chyba też super. Jesteśmy na
"Ty" - jak z wszystkimi z resztą. I jest trochę dziwna sytuacja w relacji
ja-szef. Otóż... Odwozi mnie do domu i potem jeszcze długo gadamy, czasami to
jestem 0 23 w domu. Bez podtextów oczywiście :-). Ostatnio kupił mi karnet
doinstytutu SPA wart...połowe moich poborów! Nie wspominając o pomocy w kupie
mieszkania. Czy traktować to jako system motywacyjny, czy jestem aż tak dobra
w tej pracy, że na to zasługuję...czy coto właściwie ma byc? Poza tym boss
przy każej okazji opowiada, że musze poznać jego kumpli, że muszę spróbować
super sauny (karnet?) itede. Ogólnie jest git. Nie czuje się molestowana czy
coś w tym stylu. Ale sytuacja conajmniej strange... Alo moze budzę takie
współczucie szefa (pochodzę z małej miejscowości) i wziął sobie za cel
hmmm...filantropię??? A co Wy o tym sadzicie?