Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować

    03.12.06, 19:44
    Odpadlam na samej koncowce, bo mam podobno zbyt
    bogata osobowowsc:))))

    Czy możesz, autorko wypowiedzi, powiedzieć, na czym polegało zbytnie bogactwo
    tejże (o ile sama wiesz, bo może "nie udzielają takich informacji"???)

    Do wszystkich:

    Czy nie wydaje wam się co najmniej dziwne, odrzucanie kandydata z takiego
    powodu? Mam sobie przykroić osobowość i iść do pracy?

    To mi przypomina kawał:"Nie mam nic przeciwko pańskim długim włosom, ale w
    czasie pracy proszę ich nie nosić".
    Obserwuj wątek
      • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 03.12.06, 21:32
        Pan dodal wyjasniajaco, ze byloby mu mnie szkoda do pracy u niego. Nie wiem, co
        w takim razie mam sadzic o jego pracownikach://///. Prymitywami sa wg wlasnego
        szefa czy co???
        • kochanica-francuza Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 04.12.06, 00:00
          annajustyna napisała:

          > Pan dodal wyjasniajaco, ze byloby mu mnie szkoda do pracy u niego.

          hmmmm...
          • xo102 Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 04.12.06, 15:32
            uważam, że wydajesz się potencjalnemu pracodawcy osobą nie w pełni
            zrównoważoną. Też tak czasami mówie , jak przychodzi do mnie np. dziewczyna z 4
            kolczykami w jednym uchu , podnieca się przy rozmowie, czerwieni się , nie
            panuje nad emocjami , mówi mi o wszystkim i o niczym, taka typowa kobieta
            podczas okresu.

            Generalnie kobiet wole nie zatrudniać , chyba , że są to mężczyźni.
            • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 04.12.06, 21:36
              He, he...Ubieram sie klasycznie, jestem spokojna i nad wyraz zrownowazona.
              Ale...Mam wiedze i to znacznie wieksza niz przecietni pracownicy w Niemczech (bo
              akurat na tym rynku pracuje). Sama fakt, ze po tygodniu pracy jestem w stanie
              zastapic szefowa dzialu prawnego - szybko sie ucze etc. Nie umiem udawac mniej
              zdolnej, niekumatej etc.
            • kochanica-francuza Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 09.12.06, 17:48
              xo102 napisał:

              > uważam, że wydajesz się potencjalnemu pracodawcy osobą nie w pełni
              > zrównoważoną. Też tak czasami mówie , jak przychodzi do mnie np. dziewczyna z 4
              >
              > kolczykami w jednym uchu , podnieca się przy rozmowie, czerwieni się , nie
              > panuje nad emocjami , mówi mi o wszystkim i o niczym, taka typowa kobieta
              > podczas okresu.

              Typowa kobieta podczas okresu ma 4 kolczyki w uchu i się czerwieni?

              Xo102 - wydajesz mi się osobą nie w pełni zintegrowaną wewnętrznie. Masz wyraźne
              problemy z zaakceptowaniem faktu, że ktoś jest kobietą, oraz faktu, że kobiety
              mają okres (kobieta miesiączkująca wydaje ci się czymś potwornym i
              nieokiełznanym, dlatego wolisz kobiet nie zatrudniać - w twoim biurze osoby
              podlegające cyklowi miesiączkowemu???). Radziłabym konsultację u dobrego psychiatry.
              • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 09.12.06, 18:39
                Kiedys czytalam, ze u mezczyzn tez cos takiego jak cykl hormonalny istnieje.
                Moze xo nie powinien zatrudniac nikogo, tak na wszelki wypadek???
            • krytykantka07 do xo 102 12.12.06, 10:03
              hmmmm xo102 czy ja dobrze widzę? Napisałeś przychodzi? Chyba nie na rozmowę
              kwalifikacyjną :)Bo to znaczy, że jej CV i LM przeszedł. Hmmmmmmmm rekruter nie
              zauważył niczego w LM :) czyżby nos go zawiódł? A może nie warto fatygować
              osoby na rozmowę kwalifikacyjną, jeżeli nadaje się styl pisania LM. To chyba
              jednak strata czasu. Gdyby była sobą przy pisaniu LM, a nie pozowała na kogoś
              kim nie jest, to wiedziałbyś, że na ewentualną rozmowę kwalifikacyjną przyjdzie
              odstawiona conajmniej ekstrawagancko, a do tego bedzie mówić o niczym :). Bo
              list i CV ktoś jej może napisać, ale prezentować będzie się sama. Pozdrawiam
      • awrey Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 05.12.06, 12:08

        Przekonana jestem ze czasem moze w przeszlosci chcialas zerwac z chlopakiem tak
        zeby nie ranic jego uczuc i uzylas zwrotu "To nie Ty, to ja..." (It's not you,
        it's me...).

        Tak samo w takiej rozmowie, jezeli Ci mowia, ze masz "za bogata" osobowosc to
        oznacza, ze nie chca urazic Twoich uczuc ale nie nadajesz sie do pracy w grupie
        (co stwierdzila albo osoba z HR albo sama grupa).

        Byc moze zrobilas wrazenie osoby dominujacej, z trudnym chracterem - przy czym
        wcale nie znaczy ze naprawde taka jestes, tylko przypuszczam ze tak sie na
        interview prezentjesz. To sie czesto zdarza jak kandydat chce sie przedstawic z
        najlepszej strony i konczy na tym ze dominuje rozmowe i rozmowce.

        Potraktuj to jak bardzo cenna wskazowke, ktora warto na innym interveiw
        wykorzystac. Oznacza ona ze z Twoimi kwalifikacjami jest wszytko w porzadku i
        tylko ludzie uwazaja ze bedzie z Toba sie problematycznie wspolpracowalo -
        takie robisz wrazenie. I w ten sposob dali Ci do zrozumienia.
        • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 05.12.06, 22:37
          Podobno jestem typem przywodczym: (testy psychologidzne)////. Dzieki za cenna
          uwage, na pewno wykorzystam w przyszlosci:)))).
          • xo102 Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 06.12.06, 08:59
            hehehe
            typ przywódczy , bo tak mówią testy
            śmiech na sali
            może masz problemy z własną psychiką, masz schizofrenie
            siedzi taka w kącie, szuka pracy obgryza paznokcie i ty przywódczy , bo czasami
            ma atak szałui zaczyna krzyczeć
            hehe
            typ przywódczy dawno miałby pracę i to nie u kogoś, hehe
            • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 06.12.06, 21:02
              Jestes imbecylem???
              • kochanica-francuza do annajustyna 09.12.06, 17:52
                annajustyna napisała:

                > Jestes imbecylem???
                Moim zdaniem on jest nie tyle imbecylem, co osobnikiem nie potrafiącym
                zaakceptować faktu, że kobieta może a) pracować b) mieć cechy przywódcze, c) a i
                b równocześnie.

                Dla niego kobieta to jakaś wściekła niepozbierana istota, która ma okres 365 dni
                w roku.

                Ze swoją wiedzą i przywódczą osobowością stanowisz silne zagrożenie dla jego
                psychiki. Nie może znieść, że istnieją ludzie tacy jak ty. Cierpi na silny i
                nieprzeparty lęk przed kobietami, wręcz psychozę na tym punckie.
                • kochanica-francuza Re: do annajustyna 09.12.06, 17:57
                  w ogóle się nie przejmuj psychotykiem. Mnie imponujesz. Kawał z ciebie zaradnej
                  kobity. :-)
                  • annajustyna Re: do annajustyna 09.12.06, 18:37
                    O, dziekuje za uznanie, ale az taka zaradna, to chyba nie jestem:((((. Aktualnie
                    mam prace tylko do Swiat i raczej mi nie przedluza. Tylko dlaczego chlopaczek
                    przyjety tydzien po mnie do pracy dostal od reki umowe do konca stycznia???
                    Dodam, ze wszystkie zadania wykonuje pod moim nieformalnym "nadzorem"...Coz, mam
                    4 lata pracy zawodowej, a on tylko pol roku:////. Tylko dlaczego ja mam krotsza
                    umowe niz on??? Ech, zycie...
                    • kochanica-francuza Re: do annajustyna 09.12.06, 18:44
                      annajustyna napisała:

                      > O, dziekuje za uznanie, ale az taka zaradna, to chyba nie jestem:((((.

                      Masz kupę zalet. Fakt, czasem byłoby lepiej ich nie okazywać. Zwłaszcza szefowi
                      in spe. ;-) A nawet własnemu szefowi. ;-) Nie udawaj głupiej - po prostu nie
                      odkrywaj kart.


                      Aktualni
                      > e
                      > mam prace tylko do Swiat i raczej mi nie przedluza. Tylko dlaczego chlopaczek
                      > przyjety tydzien po mnie do pracy dostal od reki umowe do konca stycznia???
                      > Dodam, ze wszystkie zadania wykonuje pod moim nieformalnym "nadzorem"...Coz, ma
                      > m
                      > 4 lata pracy zawodowej, a on tylko pol roku:////. Tylko dlaczego ja mam krotsza
                      > umowe niz on??? Ech, zycie...


                      Bo szef jest gejem? ;-)

                      Wiesz co, moim zdaniem oni się ciebie po prostu boją... Skoro po tygodniu jesteś
                      w stanie zastąpić szefową czegoś tam i należysz do najlepszych na rynku...
                      • annajustyna Re: do annajustyna 09.12.06, 18:54
                        Podejrzewam lepsze relacje jego agencji pracy czasowej z kadrami niz mojej...A
                        szefowa jest kobita, b. zreszta atrakcyjna...I miala babke pol-Polke:)))). Aha,
                        chlopaczek siega jej do ucha, bo jest konus, a ona ma wzrost i figure modelki,
                        wiec chyba sie w nim nie podkochuje;)))).
                        • kochanica-francuza Re: do annajustyna 09.12.06, 22:30
                          annajustyna napisała:

                          > Podejrzewam lepsze relacje jego agencji pracy czasowej z kadrami niz mojej...A
                          > szefowa jest kobita, b. zreszta atrakcyjna...I miala babke pol-Polke:)))). Aha,
                          > chlopaczek siega jej do ucha, bo jest konus, a ona ma wzrost i figure modelki,
                          > wiec chyba sie w nim nie podkochuje;)))).

                          Może lubi małych? ;-)))))
            • kochanica-francuza Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 09.12.06, 17:54

              > może masz problemy z własną psychiką, masz schizofrenie

              to jedyna nazwa choroby psychicznej, jaką znasz?



              > siedzi taka w kącie, szuka pracy obgryza paznokcie i ty przywódczy , bo czasami
              >
              > ma atak szałui zaczyna krzyczeć


              1. to nie jest schizofrenia

              2. takiemu komuś NIE wyjdą w testach skłonności przywódcze
        • sirtalent Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 06.12.06, 09:36
          awrey napisała:

          >
          > Przekonana jestem ze czasem moze w przeszlosci chcialas zerwac z chlopakiem
          tak
          >
          > zeby nie ranic jego uczuc i uzylas zwrotu "To nie Ty, to ja..." (It's not
          you,
          > it's me...).
          >
          > Tak samo w takiej rozmowie, jezeli Ci mowia, ze masz "za bogata" osobowosc to
          > oznacza, ze nie chca urazic Twoich uczuc ale nie nadajesz sie do pracy w
          grupie
          >
          > (co stwierdzila albo osoba z HR albo sama grupa).
          >
          > Byc moze zrobilas wrazenie osoby dominujacej, z trudnym chracterem - przy
          czym
          > wcale nie znaczy ze naprawde taka jestes, tylko przypuszczam ze tak sie na
          > interview prezentjesz. To sie czesto zdarza jak kandydat chce sie przedstawic
          z
          >
          > najlepszej strony i konczy na tym ze dominuje rozmowe i rozmowce.
          >
          > Potraktuj to jak bardzo cenna wskazowke, ktora warto na innym interveiw
          > wykorzystac. Oznacza ona ze z Twoimi kwalifikacjami jest wszytko w porzadku i
          > tylko ludzie uwazaja ze bedzie z Toba sie problematycznie wspolpracowalo -
          > takie robisz wrazenie. I w ten sposob dali Ci do zrozumienia.

          Bardzo trafne spostrzeżenia. Ten "typ przywódczy" traktujmy umownie jako
          przykład. Wszystko zależy od tego, jakiej osobowości do zespołu poszukują. Być
          może niepotrzebny im kolejny nieformalny lider, czy też krytyk. Jeżeli mówimy o
          rolach w zespole to przecież dobierając członków zespołu, sensowny HR kieruje
          się właśnie racjonalizacją procesów grupowych. Dlatego warto prezentować się
          tak, by wykazać że dobrze czujemy się nie tylko w jednej ale w 2-3 różnych
          rolach.
          PZDR
          • krytykantka07 Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 09.12.06, 08:13
            Podoba mi się stwierdzenie, dotyczące nieformalnego lidera, aczkolwiek pozwolę
            sobie zauważyć, że przywódcy, to ludzie, którzy mają wizję i tylko oni sa coś
            warci. Nie ci liderzy, którzy zostali na stanowiskach od dawnych czasów i boją
            się konkurencji. Przywódca transformacyjny burzy stary porzadek i ustala nowy.
            Wydaje mi sie, że komuna dokonała wiele spustoszeń w umysłach Polaków. Co z
            tego, że potrafimy nawet rozmawiać w języku angielskim, czy japońskim. Myśleć
            jak Japończycy i tak się nie nauczymy. No cóż podobno polskiego kotła w piekle,
            diabły nie muszą pilnować. A w polskich firmach wystarczy wprowadzić dekalog i
            nie bedzie problemu nawet przy rekrutacji, bo tak naprawde najwięcej zła
            właścicielom firm przynoszą specjalisci ds.rekrutacji. Bo w ich interesie nie
            leży, żeby przyjąć kogoś lepszego od siebie. To mi przypomina dowcip o
            konkursie na sobowtóra Charlie'go Chaplina. Pozdrawiam
      • sirtalent Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 06.12.06, 09:43
        Żeby było dokładnie, dodam że być może kandydatka nie pasowała do TEGO
        KONKRETNEGO ZESPOŁU. możliwe że w innym zespole byłaby mile widziana.
        • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 06.12.06, 21:05
          Dodam, ze zespol mogl miec do mnie pewne ale...Nie chcialabym wyjsc na
          arogantke, ale troche przewyzszalam uroda, wiedza tzw. ogolna i stylem ubierania
          panienki tam pracujace (co nie znaczy, ze nie mialy one zadnych zalet)...
          • sirtalent Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 06.12.06, 21:34
            annajustyna napisała:

            > Dodam, ze zespol mogl miec do mnie pewne ale...Nie chcialabym wyjsc na
            > arogantke, ale troche przewyzszalam uroda, wiedza tzw. ogolna i stylem
            ubierani
            > a
            > panienki tam pracujace (co nie znaczy, ze nie mialy one zadnych zalet)...

            Zatem mogłaś nieco wykraczać poza panującą tam kulturę organizacyjną, jak
            również nie pasować do wystroju wnętrz :P
          • lilithh Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 06.12.06, 23:15
            Dodam, ze zespol mogl miec do mnie pewne ale...Nie chcialabym wyjsc na
            > arogantke, ale troche przewyzszalam uroda, wiedza tzw. ogolna i stylem ubierani
            > a
            > panienki tam pracujace (co nie znaczy, ze nie mialy one zadnych zalet)...

            O urodzie i stylu ubierania nie dyskutuję ;-)
            ale skąd masz tak dogłębną wiedzę o ich wiedzy tzw. ogólnej??? (tak z ciekawości
            pytam)
            • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 07.12.06, 20:30
              Przysluchiwalam sie ich rozmowom. Poza tym wysmiewaly sie z pracownikow etc.
      • woda007 Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 09.12.06, 20:56
        Konkretne stanowiska mają zdefiniowane profile oczekiwań wobec kandydata. Rolę
        gra też otoczenie pracy. Myślę, że jeśli pracodawca był szczery, możesz mu
        tylko dziękować. Wyobraź sobie doktora fizyki atomowej szorującego podłogi -
        aspiracje grają dużą rolę. Najlepiej spełnisz się tam gdzie będą Cię chcieli i
        gdzie będzie odpowiedni dla Ciebie potencjał rozwoju.
        • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 09.12.06, 21:05
          Tylko, ze ja bym sie dobrze zrealizowala w tej pracy - a juz na pewno lepiej niz
          na bezrobociu...
          • krytykantka07 Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 09:35
            Do Annyjustyny
            Wiesz, Napoleon powiedział, że armia baranów, której przewodzi lew, jest
            silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana. Ciekawe, że lwy boją się
            nawet potencjalnych kandydatów na lwów, a może są tylko baranami? Nie łódź sie,
            że gdyby Cie zatrudnili w tej firmie, mogłabyś w niej sie realizować. Gdyby
            tylko zobaczyli prawdziwe Twoje ja, zaraz pożegnałabyś sie z pracą. W Polsce
            ciągle jeszcze nie umie sie oddzielić interesów właścicieli od interesów ludzi
            ich reprezentujacych. No gdyby właściciele sami wybierali sobie ludzi, którzy
            im są potrzebni i rozumieją ich wizję, to proces rekrutacyjny wygladałby
            inaczej. Wiesz, ja napisałam w CV że jestem kreatywna, a przy odpowiedziach na
            pytania (punktowanych), napisałam własne odpowiedzi na rozmowie
            kwalifikacyjnej. Tak więc nie zostałam przyjeta do firmy szkolącej. Jeszcze
            niewielu rekrutujacych rozumie, że kreatywność jest sprawą umysłu i nie da sie
            jej oceniać wg kryteriów ustalonych z góry. Pozdrawiam
            • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 14:30
              Ty to wiesz, my to wiemy, ale nie my decydujemy o rekrutacji niestety:(((.
            • sirtalent Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 17:33
              krytykantka07 napisała:

              > Do Annyjustyny
              > Wiesz, Napoleon powiedział, że armia baranów, której przewodzi lew, jest
              > silniejsza od armii lwów prowadzonej przez barana. Ciekawe, że lwy boją się
              > nawet potencjalnych kandydatów na lwów, a może są tylko baranami? Nie łódź
              sie,
              >
              > że gdyby Cie zatrudnili w tej firmie, mogłabyś w niej sie realizować. Gdyby
              > tylko zobaczyli prawdziwe Twoje ja, zaraz pożegnałabyś sie z pracą. W Polsce
              > ciągle jeszcze nie umie sie oddzielić interesów właścicieli od interesów
              ludzi
              > ich reprezentujacych. No gdyby właściciele sami wybierali sobie ludzi, którzy
              > im są potrzebni i rozumieją ich wizję, to proces rekrutacyjny wygladałby
              > inaczej. Wiesz, ja napisałam w CV że jestem kreatywna, a przy odpowiedziach
              na
              > pytania (punktowanych), napisałam własne odpowiedzi na rozmowie
              > kwalifikacyjnej. Tak więc nie zostałam przyjeta do firmy szkolącej. Jeszcze
              > niewielu rekrutujacych rozumie, że kreatywność jest sprawą umysłu i nie da
              sie
              > jej oceniać wg kryteriów ustalonych z góry. Pozdrawiam

              Ja też bym nie przyjął do firmy szkoleniowej indywidualistki, która nie potrafi
              się zastosować do procedury. W tej branży nie ma miejsca na kreatywność. Liczy
              się wyobraźnia i lotny umysł ale przede wszystkim zrozumienie dla procesów,
              reguł, zasad i ich przestrzegania. Bez cienia złośliwości, po prostu to nie ta
              bajka.
              pozdrawiam,
              Paweł :)
              • krytykantka07 Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 18:02
                Dzięki sirtalent, Twoja opinia jest dla mnie niezwykle cenna. Pozwolę sobie
                jednak zauważyć, że kreatywność potrzebna jest wszędzie, bo to być albo nie być
                firmy. Poza tym jeśli chodzi o jakiekolwiek szkolenia to kluczem do sukcesu
                jest określenie potrzeb, a program bedzie tak dobry jak dobre będą dane
                wejściowe pochodzące z firmy, w której mają być szkolenia. A chyba oboje
                zdajemy sobie sprawe z tego, że przy ignorancji osób które są za przedstawienie
                danych odpowiedzialne - nie będa one obiektywne. A jeśli chodzi o rozmowę
                kwalifikacyjną, to zauważ, że ja napisałam czego można sie po mnie spodziewać,
                więc można było mnie nie zapraszać na rozmowe kwalifikacyjną. Chyba że
                specjaliści i ja inaczej rozumiemy słowo: kreatywność :) Pozdrawiam
                • sirtalent Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 22:59
                  krytykantka07 napisała:

                  > Dzięki sirtalent, Twoja opinia jest dla mnie niezwykle cenna. Pozwolę sobie
                  > jednak zauważyć, że kreatywność potrzebna jest wszędzie, bo to być albo nie
                  być
                  > firmy.

                  No tak, tyle że nie wszędzie osławiona kreatywność (osobiście lubię bardziej
                  starą, poczciwą pomysłowość) jest pożądana w równym stopniu. Taka cecha jest
                  przydatna ale pamiętajmy, że pomysł (idea, kreacja) nie jest celem samym w
                  sobie a ma służyć lepszemu i bardziej efektywnemu działaniu.

                  Poza tym jeśli chodzi o jakiekolwiek szkolenia to kluczem do sukcesu
                  > jest określenie potrzeb, a program bedzie tak dobry jak dobre będą dane
                  > wejściowe pochodzące z firmy, w której mają być szkolenia. A chyba oboje
                  > zdajemy sobie sprawe z tego, że przy ignorancji osób które są za
                  przedstawienie
                  >
                  > danych odpowiedzialne - nie będa one obiektywne.

                  Moje doświadcznia są takie, że ignorancja czy też brak woli współpracy ze
                  strony zleceniodawcy, odgrywa rolę w procesie konkursu ofertowego. Jednak kiedy
                  już wykonawca jest wybrany, to rolą trenera/konsultanta jest dotrzeć do
                  potrzebnych danych i czasem wręcz brak zaangażowania ze strony klienta wychodzi
                  szkoleniom na dobre - trenerzy pracują lepiej kiedy się im nie przeszkadza.

                  A jeśli chodzi o rozmowę
                  > kwalifikacyjną, to zauważ, że ja napisałam czego można sie po mnie
                  spodziewać,
                  > więc można było mnie nie zapraszać na rozmowe kwalifikacyjną. Chyba że
                  > specjaliści i ja inaczej rozumiemy słowo: kreatywność :)

                  pracodawca też nie zobowiązywał się, że zaproszenie na rozmowę oznacza
                  zatrudnienie z automatu :)
                  pozdrawiam,
                  Paweł :)
              • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 19:28
                To wlasnie ja - profesjonalistka o mentalnosci karnego pruskiego urzednika.
                Widzisz, jak sie co do mnie myliszß;)
                • krytykantka07 Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 19:46
                  Do Annyjustyny

                  Nie mylę sie, jeśli chodzi o Ciebie, bo profesjonalizm nie przeszkadza w
                  kreatywności, a raczej ją wspiera, a w przywództwie pomaga ( zarządzanie przez
                  cele). Bo potrafisz lepiej zorganizować pracę sobie i innym. A ty jesteś typem
                  przywódczym ( Twoje słowa). Chyba jednak tej mentalności karnego pruskiego
                  urzędnika nie chcieli zauważyć :)
                  • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 19:51
                    To bylo do Sirtalenta;)))). Nie wiem, czy chcieli, czy nie chcieli. Moze
                    faktycznie nie spodobalam sie tym laskom. Ostatni etap polegal na tzw. dniu
                    obserwacji. Mialam byc wprowadzona w sposob funkcjonowania zespolu i obserwowac
                    te laski przy pracy + zadawac pytania. I niby na tej podstawie stwierdzono, ze
                    mam za bogata osobowosc:///.
                    • krytykantka07 Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 20:02
                      hmmmmmmmm Annnojustyno, czyżbyś zadawała im za trudne pytania? :) widocznie
                      miałaś jakąś wizję ich pracy, a one tego nie wzięły pod uwage, haha. Wiesz
                      wiele można spostrzec po prostu patrząc z boku. Bo wtedy nasuwają sie różne
                      pomysły np. na usprawnienie pracy. Rutyna zabija twórczość :)Pozdrawiam
                      • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 20:27
                        Widac tak bylo, bo naprawde sie nie madrowalam:((((. Ale co tam, widac jakas
                        inna praca jest mi pisana:))). Tez pozdrawiam!
                        • awrey Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 11.12.06, 11:41
                          Annajustyna,
                          Dobrej self-esteem to Ci nie brakuje.

                          Prawda jest taka ze do tego zespolu nie pasowalas - skoro zespol tak
                          zdecydowal. Ludzie musza lubic z Toba pracowac. Nie wystraczy to, ze uwazasz ze
                          bys sie w tej pracy spelniala. Przynajmniej nie w tej sytuacji ktora jest na
                          rynku pracy.

                          Unikatem chcialby byc kazdy, ale prawda jest taka, ze na jedno stanowisko
                          aplikuje po kilku ludzi, z ktorych kazdy moglby dana prace dobrze wykonywac. W
                          zwiazku z tym mozesz sobie rownie dobrze wybrac kogos z kim od poczatku
                          masz "dobra chemie" niz takiego gdzie Ci sie od polaczatku zalacza czerwine
                          swiatlo.

                          Tlumaczysz sobie wszytko, ze jestes "za": za atrakcyjna, za wysoka, za
                          elegancka, za dozo wiesz, zbyt dobrze wyksztalcona.
                          Twoje drugie ulubione wytlumaczenie z tego co piszesz jest Twoja plec: "bo
                          zatrudnili faceta" itd.

                          Przez to, ze masz takie gotowe wytlumaczenia na kazda okazje nie odbierasz
                          wogole tego co Ci ludzie po tych rozmowach kwalifikacyjnych mowia. Nie zwracasz
                          uwagi na wymogi organizacji oraz na specyfike ich procesu rekrutacyjnego, nie
                          potrafisz sie do zespolu zaadoptowac - na czym dokladnie polega
                          Twoja "atrakcyjnosc" jako pracownika?

                          Uzyje porownania, ktore moze lepiej zilustruje co mam na mysli. To tak jakbym
                          miala ochote na pajde chleba ze smalcem a sprzedawczyni mi mowi: Tu mamy taka
                          swietna francuzka bagietke z chrupka skorka, do tego maslo i troche suszonego
                          francuzkiego salami, sera bree itd. Noi co z tego, ze moze ta
                          bagietka "lepsza", ten ser super itd. ? Ja chce chleb ze smalcem - to moze byc
                          smalec z gesi czy smalec z indyka, smalec z cebula, chleb przenny badz razowy
                          i inne warianty - grunt zeby byl chelb i smalec.

                          Natomiast Ty w tej sytuacji tak sie zachowujesz jakbys wiedziala, ze jestes
                          bagietka, idziesz jako bagietka, prezentujesz sie jako mega-bagietka, a potem
                          mowisz "tak, oni wzieli pajde chleba" bo ja "za dobra" bylam.
                          • sirtalent Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 11.12.06, 11:49
                            awrey napisała:

                            > Uzyje porownania, ktore moze lepiej zilustruje co mam na mysli. To tak jakbym
                            > miala ochote na pajde chleba ze smalcem a sprzedawczyni mi mowi: Tu mamy taka
                            > swietna francuzka bagietke z chrupka skorka, do tego maslo i troche suszonego
                            > francuzkiego salami, sera bree itd. Noi co z tego, ze moze ta
                            > bagietka "lepsza", ten ser super itd. ? Ja chce chleb ze smalcem - to moze
                            byc
                            > smalec z gesi czy smalec z indyka, smalec z cebula, chleb przenny badz
                            razowy
                            > i inne warianty - grunt zeby byl chelb i smalec.
                            >
                            > Natomiast Ty w tej sytuacji tak sie zachowujesz jakbys wiedziala, ze jestes
                            > bagietka, idziesz jako bagietka, prezentujesz sie jako mega-bagietka, a potem
                            > mowisz "tak, oni wzieli pajde chleba" bo ja "za dobra" bylam.

                            Świetne porównanie :) I tak firma/zespół kierowali się własnym interesem i
                            swoimi potrzebami. I także annajustyna kieruje się przecież własnymi, wszelkie
                            racjonalizacje służą zachowaniu dobrostanu i pozytywnego obrazu siebie. I
                            bardzo dobrze, bo w sytuacji nagminnego odrzucenia, kandydat na rynku pracy
                            złapałby doła już po pierszych kilku rozmowach. Chyba najlepszy byłby ten złoty
                            środek między realizmem i samowiedzą a motywującym obrazem siebie.
                            • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 11.12.06, 23:13
                              Coz, znam moje atuty i wiem tez, co soba reprezentuje przecietny niemiecki
                              pracownik po tzw. przyuczeniu zawodowym. Nie twierdze, ze jestem idealem. Czy to
                              moja wina, ze czesto w "moje" ewentualne miejsce wskoczyl jakis facet? Albo, ze
                              mialam wyzsze kwalifikacje niz rekruter/pracowawca? Aktualna szefowa chciala
                              mnie z miejsca do pracy: jest wybitnie urodziwa i ma doktorat (ja mam LL.M. -
                              cos posredniego miedzy mgr. a dr.). I do tego jest b. madra i bardzo elegancka.
                              Od razu zlustrowala moj kostium i bizuterie. Trafil swoj na swego:)))). Pzdr!
                              • sirtalent Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 12.12.06, 08:42
                                annajustyna napisała:

                                > Coz, znam moje atuty i wiem tez, co soba reprezentuje przecietny niemiecki
                                > pracownik po tzw. przyuczeniu zawodowym. Nie twierdze, ze jestem idealem. Czy
                                t
                                > o
                                > moja wina, ze czesto w "moje" ewentualne miejsce wskoczyl jakis facet? Albo,
                                ze
                                > mialam wyzsze kwalifikacje niz rekruter/pracowawca? Aktualna szefowa chciala
                                > mnie z miejsca do pracy: jest wybitnie urodziwa i ma doktorat (ja mam LL.M. -
                                > cos posredniego miedzy mgr. a dr.). I do tego jest b. madra i bardzo
                                elegancka.
                                > Od razu zlustrowala moj kostium i bizuterie. Trafil swoj na swego:)))). Pzdr!

                                Skoro się dobrze dogadujesz z szefową (o co niełatwo) to czemu chcesz zmienić
                                pracę ? Może szefowa jest wniebowzięta że ma pracownika, z którym się dobrze
                                rozumie (o co tak samo trudno albo jeszcze bardziej). Próbowałaś zawalczyć o
                                podwyżkę ?
                                pozdrawiam,
                                Paweł :)
                                • krytykantka07 zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 09:27
                                  Sirtalent zaczynasz mnie martwić :) Jeszcze trochę a zaprzeczysz sensowi
                                  istnienia instytucji rekruterów, haha. Może rekruterzy powinni też wytłumaczyć
                                  szefom na czym polega prawdziwe przywództwo? Bo inaczej ich praca idzie na
                                  marne. Jak szef może nie rozumieć się z pracownikiem? W takim razie to nie
                                  pracownika trzeba szukać, tylko zmienić szefa. Pracownik i jego współpracownicy
                                  mają byc lojalni wobec szefa, szef ma być lojalny wobec firmy, więc w
                                  konsekwencji pracownik jest lojalny tylko i wyłącznie wobec firmy :)Jeśli tak
                                  nie jest to nie pomoże rekrutacja najlepszych pracowników. Po pierwsze zostaną
                                  odrzuceni przez rekrutera ( CV, LM, rozmowa kwalifikacyjna), a jak nawet
                                  dostaną pracę, to po drugie...będą musieli wybierać między lojalnością wobec
                                  współpracowników, szefa czy firmy. Zapewniam Cię, że nikt nie wybierze
                                  lojalności wobec firmy :) zgodnie z powiedzeniem: "chcesz miec wrogów to
                                  wyprzedzaj swoich przyjaciół"
                                  • sirtalent Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 10:48
                                    krytykantka07 napisała:

                                    >współpracownicy
                                    >
                                    > mają byc lojalni wobec szefa, szef ma być lojalny wobec firmy, więc w
                                    > konsekwencji pracownik jest lojalny tylko i wyłącznie wobec firmy :)Jeśli tak
                                    > nie jest to nie pomoże rekrutacja najlepszych pracowników.

                                    A co to jest firma ? Biura, logo, samochody, komputery, produkty ? A może
                                    ludzie ? Czy uważasz, że pracownik będzie lojalny wobec szefa dlatego, że tak
                                    ma być ? Czy Twoim zdaniem mam być lojalny względem akcjonariuszy i zarządu ?
                                    Czy sądzisz, że ludzi motywuje do pracy świadomość zysków, jakie przynoszą
                                    przedsiębiorstwu ?
                                    • krytykantka07 Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 11:24
                                      Cóż Sirtalent, widzę, że muszę wyjaśnić, co znaczy kultura
                                      proefektywnościowa :). Bo w tym kontekście rozmawiamy o lojalności." Kultura
                                      taka łączy ludzi, ułatwia im współdziałanie, angażuje w realizowanie celów,
                                      które przyjmują jako wspólne. Menedżerowie traktują swoich podwładnych, przede
                                      wszystkim jak współpracowników, a więc ludzi, z którymi wspólnie mają
                                      realizować cele organizacji. Szeregowi pracownicy widzą w menedżerach swoich
                                      przywódców, reprezentujących ich organizację. Taka kultura wzmacnia pozycję
                                      organizacji". Ludzi nie motywuje do pracy, świadomość zysków jakie przynoszą
                                      akcjonariuszom, ale wykorzystanie przez przywódców piramidy potrzeb wg Maslowa.
                                      Firma to przede wszystkim ludzie bo jeżeli tego nie weźmie się pod uwagę to nie
                                      pomoże logo, samochody, komputery, a nawet piękne biura. Firma to właściwi
                                      ludzie na właściwych miejscach. Odpowiednia kadra która ma wizję i zdolności
                                      przywódcze oraz pracownicy, którzy rozumieją tę wizję i akceptuję strategię
                                      firmy. Wiesz kiedyś czytałam przemówienie ostatniego prezydenta Warszawy w
                                      czasie wojny i do tej pory fragment pamietam. Pozwolę sobie zacytować:"chciałem
                                      by Warszawa była wielka, wierzyłem, że wielka będzie. Ja i moi współpracownicy
                                      robiliśmy plany, kreśliliśmy szkice wielkiej Warszawy w przyszłości. I Warszawa
                                      jest wielka. Stało się to wcześniej niż przypuszczaliśmy...nie za lat 50, nie
                                      za 100 ale dziś... Warszawa broniąca honoru Polski stoi u szczytu swej
                                      wielkości i chwały". Przyznasz przyjacielu, że strategia, taktyka i logistyka
                                      to sztuki wojenne. A co jest potrzebne, żeby wygrać? Wiara w zwycięstwo a nie
                                      prowadzenie wojny domowej, bo nie da się wtedy walczyć z konkurencją, prawda?
                                      Pozdrawiam
                                      • sirtalent Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 12:17
                                        krytykantka07 napisała:

                                        > Cóż Sirtalent, widzę, że muszę wyjaśnić

                                        To nie jest odpowiedź na moje pytania. Odpowiedz "od siebie", bez
                                        podręcznikowych cytatów. Jeśli potrafisz.
                                        • krytykantka07 Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 13:09
                                          Hmmmmmmmmm Sirtalent, czyżbyś nie zauważył, że ja na te pytania odpowiedziałam
                                          zanim zostały zadane? Odpowiedź masz w moich wypowiedziach, bo wszystkie mają
                                          wspólny mianownik, oraz w LM, który wg. Ciebie nadaje się do kosza. Widzisz, ja
                                          nie komplikuję prostych spraw, bo tego co jest oczywiste się nie mówi, bo
                                          oczywiste jest :). Myślę tak, jak cytuję, bo na tej podstawie "opracowałam
                                          sobie własną filozofię życiową". A przy tym mam poczucie humoru. Widzisz
                                          rozwiązania zawsze są łatwe, jeśli są oparte na uczciwości wobec siebie i wobec
                                          innych, ale jednocześnie bardzo trudne, jeśli zmuszają do pracy nad sobą.
                                          Najłatwiej komplikuje się proste sprawy, szuka kozłów ofiarnych oraz
                                          potwierdzenia specjalistów, bo wtedy ignorancja podobno jest mądrością, haha.
                                          Jeszcze jeden cytat: " z ignorancji jednostek nie powstanie mądrość kolektywna"
                                          a ja dodam od siebie: co najwyżej syndrom grupowego myślenia polaryzujący w
                                          kierunku wyznawanych wartości i prowadzący do organizowania się towarzystw
                                          wzajemnej adoracji :)Wiesz jak najłatwiej zadbać o to, żeby pracę, którą jeden
                                          człowiek wykonuje w ciągu godziny ciągnąć w nieskończoność? Ano najlepiej
                                          zlecić tę pracę ludziom, którzy się na tym nie znają, a najlepiej jak mają
                                          tytuły :), a oni stworzą takie obrazy niemożliwości że praca długo nie ruszy z
                                          miejsca . A to wg. Ciebie jest uczciwe? Przecież Ci ludzie nie powinni się tym
                                          zająć, a dlaczego się zajmują? Pozdrawiam.
                                          • sirtalent Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 13:20
                                            krytykantka07 napisała:

                                            > Hmmmmmmmmm Sirtalent, czyżbyś nie zauważył, że ja na te pytania
                                            odpowiedziałam
                                            > zanim zostały zadane?

                                            Tak też myślałem, jeśli w ten sam sposób rozmawiasz ze współpracownikami, lub
                                            też przyszłym szefem to raczej nie jest najlepsza droga do sukcesu.
                                            Wygląda to jakbym się czepiał ale uwierz mi, nie to mam na celu.
                                            • krytykantka07 Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 15:31
                                              Hmmmmmm Sirtalent, a skąd wiesz co ja mam na celu? Nie domyślasz się jeszcze?
                                              Sam napisałeś, że jestem indywidualistką i że moje deklaracje odebrałbyś jako
                                              mocno na wyrost, ale chyba przyznasz, że w każdej wypowiedzi ja je potwierdzam.
                                              Nie myśl, że ja cytuję ksiażki. Cytat jest tam, gdzie jest taki znaczek :" ".
                                              Reszta to moje własne słowa...A co to jest sukces dla mnie ? Sukces firmy jest
                                              moim sukcesem, bo jeśli coś jest dobre dla firmy, to jest dobre i dla mnie. Ale
                                              nie mówię o krótkowzroczności, haha. Podoba mi sie, że się czepiasz :) Bo o to
                                              mi chodziło. Ale przyznam, że dzięki temu bawię sie bardzo dobrze, a Ty?
                                              Może powiedz, że się wymądrzam i wszystkich krytykuję i ostatnią rzeczą której
                                              potrzebujesz to mieć kogoś takiego w zespole :). Wtedy będę mogła
                                              powiedzieć: "nie sądź nikogo po minie bo się w sądzeniu poszkapisz", haha. Na
                                              dowód przytoczę Ci fragment krytyki i moją odpowiedź na forum firmowym.

                                              "Basiu, daj sobie spokój juz z Twoimi wyimaginowanymi postami. Nie widzisz tego
                                              ze wszyscy juz mają Ciebie dość. Ja nie wiem kto z takim omnibusem w x z Toba
                                              pracuje. Bo to ze Ty sie wywodzisz z tej komorki to juz kazdy wie!"

                                              "Do xxx
                                              Droga xxx przykro mi, że nie pasuję do Twojego wizerunku dobrego pracownika,
                                              ale Ty też nie pasujesz do mojego. Skąd w Tobie zapędy dyktatorskie? Szkolenia
                                              i SOOP podkreślają umiejętności interpersonalne, a nie stawianie się ponad
                                              innymi i decydowanie za nich. Powiedz, czy walczysz ze mną, czy ze swoimi
                                              uprzedzeniami... Nigdy nie kryłam, że jestem z x, ale x, z którego byłam dumna,
                                              już od dawna nie istnieje. To tylko kolos na glinianych nogach, a miał szansę,
                                              żeby wykorzystać swój potencjał. Zniszczyła go wojna domowa... Wiesz,
                                              obserwowałam ludzi, którzy ze mną pracują i sądząc po objawach, nie tylko ze
                                              mną wytrzymują, ale nie wydają się być nieszczęśliwi z mojego powodu .
                                              Zaryzykowałabym stwierdzenie, że moje towarzystwo im odpowiada. Sympatia,
                                              zresztą jest dwustronna. Ja tylko unikam ludzi, którzy są dwulicowi, ale to nie
                                              powinno Cię dziwić. Sama byś ich unikała, bo lepszy prawdziwy wróg niż perfidny
                                              przyjaciel. Dlatego ja szanuję wrogów. To, że moje postępowanie budzi różne
                                              emocje, jest już regułą. Ale popatrz na forum. Są ludzie, którzy mnie
                                              rozumieją, popierają a nawet bronią. A może gdybyś miała szansę pracować ze
                                              mną, też nie byłabyś nieszczęśliwa? Może wspólnie osiągnęłybyśmy więcej, bo
                                              widzę, że Ty też na swój sposób chcesz pomagać innym. Jak mówi
                                              Szymborska: ”tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. Pod warunkiem, że
                                              zapomniałabyś o zapędach dyktatorskich, bo to jest sprzeczne z zasadami
                                              wprowadzonymi przez Firmę. Ja stawiam na współpracę, ale drogą do tego jest
                                              zapewnienie równości szans w zespole. Widzę też, że brakuje Ci poczucia humoru
                                              i dystansu. Nie przyjmuj tego, co piszę w moich wątkach i postach do siebie, bo
                                              nie chciałabym wzbudzać w Tobie poczucia winy. Dlaczego więc się bronisz,
                                              atakując mnie? Przemyśl to, co napisałam. A tak na marginesie. Ładnie się
                                              nazwałaś, Omnibus też brzmi ładnie, ale to niezasłużony komplement.
                                              Pozdrowienia."
                                              • sirtalent Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 18:54
                                                krytykantka07 napisała:

                                                > Hmmmmmm Sirtalent ...

                                                hmmmm krytykantko, długością wypowiedzi nie wynagrodzisz mi braku odpowiedzi na
                                                moje pytania.
                                                • krytykantka07 Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 12.12.06, 19:34
                                                  Hmmmmmmmmm Sirtalencie, czyżbyś nie umiał odpowiedzi właściwie odczytać?haha.
                                                  Zapytaj w takim razie konkretnie, bo "jeżeli to co powiedziano, nie jest tym,
                                                  co zamierzano powiedzieć nie będzie zrobione to, co być zrobione powinno" :)A
                                                  widzę, że stawiasz pytania, do których odpowiedzi prowadzą donikąd, hmmmmmmmm
                                                  może niedokładnie, bo do miłej konwersacji :)Pozdrawiam
                                                  • sirtalent Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 13.12.06, 09:07
                                                    krytykantka07 napisała:

                                                    > Hmmmmmmmmm Sirtalencie, czyżbyś nie umiał odpowiedzi właściwie odczytać?haha.
                                                    > Zapytaj w takim razie konkretnie, bo "jeżeli to co powiedziano, nie jest tym,
                                                    > co zamierzano powiedzieć nie będzie zrobione to, co być zrobione powinno" :)A
                                                    > widzę, że stawiasz pytania, do których odpowiedzi prowadzą donikąd, hmmmmmmmm
                                                    > może niedokładnie, bo do miłej konwersacji :)Pozdrawiam

                                                    Tak, rzeczywiście nie umiem odczytać odpowiedzi (czytanie między wierszami nie
                                                    jest moją mocną stroną) Dlatego proszę, żebyś postarała się zniżyć do poziomu
                                                    przeciętnego IQ i odpowiedzieć wprost, językiem zwykłych śmiertelników, tak "na
                                                    jabłkach". Jeśli potrafisz oczywiście. Inaczej dojdę do wniosku, że faktycznie
                                                    dialog prowadzi donikąd i czas go zakończyć.
                                                    pozdrawiam,
                                                    Paweł :)
                                                    • krytykantka07 Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 13.12.06, 09:45
                                                      Widzę, że jednak muszę odpowiedzieć wprost, bo zakończenie dialogu z Tobą
                                                      byłoby dla mnie dużą stratą - w końcu tak miło się gawędzi.
                                                      Więc odpowiedź na pytanie pierwsze: firma to ludzie, produkty, komputery, biura
                                                      i logo, ale to wszystko razem działa w systemie i trzeba znaleźć miedzy nimi
                                                      wzajemne powiazania. Dlatego firmę analizuje się jako całość i tylko wtedy,
                                                      kiedy odnosi sukcesy a nie porażki. Drugie pytanie ma taką odpowiedź: pracownik
                                                      nie może być lojalny dlatego, że tak ma być. Tylko, że to jest dla niego dobre,
                                                      a więc cele firmy (akcjonariusze i zarząd) są zgodne z jego celami. Sam
                                                      widzisz, że celem każdego pracownika jest dobrze zarabiać i realizować sie w
                                                      pracy, prawda? A określenie celów, które wynikają z siebie i uzupełniają sie na
                                                      każdym szczeblu prowadzi do ich realizacji. Jeśli cele akcjonariuszy i zarządu
                                                      są takie, żeby wyciagnać najwięcej jak się da z firmy kosztem pracowników i
                                                      traktować ich jak niewolników ( bo na ich miejsce jest dość chętnych) to jest
                                                      to krótkowzroczna polityka, bo pracownicy rozumiejący cele i akceptujący je,
                                                      wtedy gdy są traktowani jak ludzie, mający swoje potrzeby, potrafią być
                                                      najwiekszym zasobem firmy. Ale o ludzi trzeba dbać, poznać ich i rozumieć.
                                                      Inaczej każdy ciągnie w swoją stronę a sam przyznasz, i tu przepraszam, że
                                                      znowu odpowiem obrazowo: łabędź, ryba i rak nie pociągną wozu, bo ciągną w
                                                      różne strony - łabędź wzbija sie w obłoki, rak idzie do tyłu, a ryba płynie w
                                                      wodzie... Pozdrawiam.
                                                    • sirtalent Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 13.12.06, 12:05
                                                      krytykantka07 napisała:

                                                      > Widzę, że jednak muszę odpowiedzieć wprost, bo zakończenie dialogu z Tobą
                                                      > byłoby dla mnie dużą stratą - w końcu tak miło się gawędzi.
                                                      > Więc odpowiedź na pytanie pierwsze: firma to ludzie, produkty, komputery,
                                                      biura
                                                      >
                                                      > i logo, ale to wszystko razem działa w systemie i trzeba znaleźć miedzy nimi
                                                      > wzajemne powiazania.

                                                      Wzajemne powiązania są dla mnie takie, że to ludzie są kluczowymi aktywami,
                                                      ponieważ bez ich zaangażowania cała reszta to tylko dodatkowe słupki po stronie
                                                      kosztów. Skąd to zaangażowanie i jak się by miało przejawiać ? cdn. >>>


                                                      > kiedy odnosi sukcesy a nie porażki. Drugie pytanie ma taką odpowiedź:
                                                      pracownik>
                                                      > nie może być lojalny dlatego, że tak ma być. Tylko, że to jest dla niego
                                                      dobre,

                                                      kto i na jakiej podstawie ma określć co jest dla pracownika dobre ? decyduje o
                                                      tym zarząd, menadżer liniowy czy wynajęty konsultant ?

                                                      > a więc cele firmy (akcjonariusze i zarząd) są zgodne z jego celami.

                                                      powinny być ale czy rzeczywiście są ? czy wystarczy pracownikom zaprezentować
                                                      cele strategiczne firmy i przekonać ich, że powinni je przyjąć za własne bo to
                                                      im się opłaci ?

                                                      Sam
                                                      > widzisz, że celem każdego pracownika jest dobrze zarabiać i realizować sie w
                                                      > pracy, prawda?

                                                      Nie zgadzam się, to jest daleko posunięte uproszczenie, charakterystyczne dla
                                                      menadżera średniego szczebla. Celem pracowników często bywa: "coraz więcej
                                                      zarabiać", "być lepszym niż inni" (być bardziej profesjonalnym lub po prostu
                                                      posiadać więcej zewnętrznych oznak prestiżu), "nie narobić się a zarobić",
                                                      dominować w grupie, pokonywać "kolejne szczebelki w tzw. porządku dziobania"

                                                      A określenie celów, które wynikają z siebie i uzupełniają sie na>
                                                      > każdym szczeblu prowadzi do ich realizacji.

                                                      Zdecydowanie samo określenie i zakomunikowanie nie zagwarantuje realizacji.
                                                      Potrzeba jeszcze kilku ważnych "składników do tego sosu", m.in. wiarygodności,
                                                      spójności miedzy głoszonymi ideami a zachowaniami menadżerów itp.

                                                      Jeśli cele akcjonariuszy i zarządu>
                                                      > są takie, żeby wyciagnać najwięcej jak się da z firmy kosztem pracowników i
                                                      > traktować ich jak niewolników ( bo na ich miejsce jest dość chętnych) to jest
                                                      > to krótkowzroczna polityka, bo pracownicy rozumiejący cele i akceptujący je,
                                                      > wtedy gdy są traktowani jak ludzie, mający swoje potrzeby, potrafią być
                                                      > najwiekszym zasobem firmy. Ale o ludzi trzeba dbać, poznać ich i rozumieć.

                                                      I tu sę spotykamy we wspólnym mianowniku, jednak moje subiektywne doświadczenia
                                                      wskazują na utopijny charakter takiego podejścia. Komunizm w sferze
                                                      teoretycznych założeń wcale nie był przecież taki zły. Niestety w praktyce
                                                      ludzie nie są zdolni do realizacji wzniosłych ideałów, ponieważ są ludźmi.

                                                      > Inaczej każdy ciągnie w swoją stronę.

                                                      To bardzo ludzkie, zgodne z naszą naturą.


                                                      > znowu odpowiem obrazowo: łabędź, ryba i rak nie pociągną wozu, bo ciągną w
                                                      > różne strony - łabędź wzbija sie w obłoki, rak idzie do tyłu, a ryba płynie w
                                                      > wodzie...

                                                      wozu nie pociągną ale kajak to już mogą - znaczy sukces zależy w dużej mierze
                                                      od dopasowania naszych predyspozycji do roli w jakiej występujemy.
                                                      aby stworzyć z nich zespół trzeba by ich zmotywować do wspólnego działania,
                                                      wskazać cel i pozwolić współdecydować o sposobach jego realizacji. wtedy jest
                                                      szansa, że łabądź będzie płynąć na powierzchni, ryba pod wodą a rak też będzie
                                                      dawał z siebie wszystko tak, jak potrafi - czyli pchając. sukces będzie zależał
                                                      od koordynacji ich działań i motywowania. ale czy będą chcieli słuchać sowy,
                                                      która przyjdzie i powie: "róbcie co wam mówię bo jestem najmądrzejsza i wiem co
                                                      jest dla was dobre, wiem jak to trzeba zrobić i wszystko co musicie to słuchać
                                                      moich poleceń". ;)

                                                      ps. ciekawie się rozmawia, mam jednak poczucie, że zbyt daleko odbiegamy od
                                                      tematu rekrutacji. dlatego proponuję przenieść się z tą dyskusją tu:
                                                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=809
                                                      być może jacyś praktycy zarządzania włączą się i zrobi się jeszcze ciekawiej.
                                                    • krytykantka07 Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 13.12.06, 13:02
                                                      Wiesz Sirtalencie, podoba mi się to porównanie z sową, haha. Nawet nie wiesz
                                                      jak mi pomogłeś. Wiesz wg mnie to nie sowy powinni słuchać, ale ryba i rak
                                                      powinni słuchać łabędzia. Bo to łabędź powinien wiedzieć, że trzeba płynąć na
                                                      powierzchni (bo to też potrafi), a nie rwać sie w obłoki ( wtedy pociągną
                                                      kajak). Jest też alternatywa: ryba i rak powinni przekonać łabędzia, żeby nie
                                                      bujał w obłokach, a jak chce, to niech sam ciągnie w górę wóz haha. Najczęściej
                                                      nie posłuchają sowy, haha, bo jeśli jest najmądrzejsza to zbagatelizują
                                                      problem. Wiesz kto jest tą sową? Ano właśnie specjaliści którzy z zewnątrz
                                                      przychodzą do firmy np na szkolenia albo przeprowadzają rekrutacje...To co jest
                                                      dla samego pracownika dobre, wie tylko on. Natomiast, to żeby realizował czyjąś
                                                      wizję zależy od tego jakich ktoś użyje argumentów żeby go przekonać.
                                                      Najcześciej ludziom wydaje się, że wiedzą czego chcą, dlatego łatwo sie nimi
                                                      manipuluje, wykorzystując myślenie strategiczne. Ale postawowe potrzeby
                                                      pracownika muszą być zaspokojone, bo inaczej nie ujawnią się potrzeby wyższego
                                                      rzędu i sam napisałeś to, co ja wcześniej o piramidzie potrzeb wg Maslowa :)
                                                      PS. Widzisz, że sam nie wiedziałeś, że chcesz ze mną rozmawiać, a realizujesz
                                                      mój plan. A wiesz chociaż jaki on jest? To, że podałeś mi stronę i napisałeś
                                                      żeby się tam przenieść z dyskusją, traktuję jako zaszczyt, bo napisałeś
                                                      wcześniej, że nie zatrudniłbyś indywidualistki, a kogoś takiego nie chciałbyś
                                                      mieć w zespole :)Czyżbyś się przekonał sam, że jest inaczej? Czy może ja
                                                      odpowiednio Tobą manipuluję :). Chociaż mam pewien plan, którego na razie nie
                                                      zdradzę... Pozdrawiam.
                                                    • sirtalent Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 15.12.06, 09:39
                                                      krytykantka07 napisała:


                                                      Widzisz, że sam nie wiedziałeś, że chcesz ze mną rozmawiać, a realizujesz
                                                      > mój plan. A wiesz chociaż jaki on jest?

                                                      Rozmawiam z każdym, kto ma coś sensownego do powiedzenia. Nie bardzo jednak mam
                                                      ochotę na realizowanie Twoich tajnych planów. Nie to żebym się czuł jakoś
                                                      specjalnie manipulowany (aby tak było, musiałabyś mieć do zaoferowania coś, na
                                                      czym mi zależy). Natomiast takie Twoje słowa utwierdzają mnie w przekonaniu o
                                                      słuszności wcześniejszych moich domysłów, które przemilczę ze względu na
                                                      publiczny charakter wypowiedzi. Skoro w ten sposób traktujesz ludzi i w ten
                                                      sposób z nimi rozmawiasz, nie dziw się że zbierasz żniwo.

                                                    • krytykantka07 Re: zwierzę które ma ogon jest kotem 15.12.06, 09:59
                                                      Dzięki za komplement. Więc uważasz, że mam coś sensownego do powiedzenia? No i
                                                      do tej odpowiedzi chciałam Cię sprowokować :), bo skreśliłeś mnie na wstępie,
                                                      ale sie zreflektowałeś, haha. Powiedz, dlaczego ludziom tak trudno jest
                                                      uwierzyć, że ktoś nie chce im zrobić krzywdy? Czyżby mieli niskie poczucie
                                                      własnej wartości? Czy ja napisałam, że Tobą manipuluję, żeby Tobie dokuczać?
                                                      Skąd wiesz, że nie działam w Twoim interesie? Wiesz, mam takie powiedzenie,
                                                      które stosuję: żeby kogoś uratować czasami trzeba go najpierw znokautować. Ale
                                                      nie zrozum tego dosłownie, haha. Pozdrawiam.
                                • annajustyna Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 12.12.06, 20:10
                                  Bo to jest niestety pracy tymczasowa://///.
                            • sirtalent autopoprawka :) 12.12.06, 08:38
                              sirtalent napisał:

                              > kandydat na rynku pracy
                              > złapałby doła już po pierszych kilku rozmowach.

                              I tak nie najgorzej bo mogłem napisać "pirszych" :D
                • sirtalent Re: Ciekawy problem - pozwolę sobie zacytować 10.12.06, 22:47
                  annajustyna napisała:

                  > To wlasnie ja - profesjonalistka o mentalnosci karnego pruskiego urzednika.
                  > Widzisz, jak sie co do mnie myliszß;)

                  Ależ nie mogę się mylić, ponieważ nigdy nie pozwoliłbym sobie, nawet w
                  najmniejszym stopniu, oceniać kogokolwiek na forum. Jeśli cokolwiek napisałem
                  to z pewnością odnosiłem się do faktów, zachowań, postaw ale nigdy do osób,
                  których przecież nie znam :)
                  pozdrawiam,
                  Paweł :)
                  • krytykantka07 do Sirtalenta 11.12.06, 07:40
                    Masz rację, że pracodawca nie musiał mnie zatrudnić z automatu. Wcale tego nie
                    oczekiwałam. Ale podać tak bzdurny powód? Powiedział, że szukali osoby
                    doświadczonej w szkoleniach, a ja napisałam w LM, że nie mam doświadczenia.
                    Więc sam przyznasz, że jeśli taki był powód niezatrudnienia mnie , to nie
                    musiałałam się do potencjalnego pracodawcy fatygować. Bo tylko przeprowadziłam
                    analizę skuteczności szkoleń przeprowadzonych przez bardzo ważną firmę z różnej
                    maści certyfikatami :)na forum firmowym i zapewniam Cię, że uwagi
                    współpracowników były dowodem na to, że bez wiary w słuszność tego co się robi
                    nie można osiągnać żadnego sukcesu. A opinie osób zarządzajacych firmą na temat
                    szkoleń jak również opinie samych szkolących były mocno nierealistyczne. Ale
                    wiesz, to w końcu dziecko odkryło, że król jest nagi :)...Przede wszystkim na
                    rozmowie o tym mówiłam jak również o tym, że jeśli chcesz sie czegoś dowiedzieć
                    na temat potrzeb szkoleniowych to przede wszystkim obejrzyj sobie schemat
                    organizacyjny danej firmy i wytłumacz jako znawca od ZZL, że jeśli ktoś sie na
                    tym nie zna a Ty nie zwrócisz uwagi na nieodpowiednie ustalenie powiazań, to w
                    danej firmie może dojśc do mobbingu, a Ty jako osoba odpowiedzialna za
                    szkolenie kadry, usankcjonujesz mobbing w tej firmie. Wydaje mi się więc że
                    własnie tego należy w firmach uniknać, bo chyba nie muszę Cię przekonywać, że
                    właśnie wspomniany mobbing jest najwiekszym zagrożeniem dla zysków pracodawców.
                    I dlatego ja uważam, że firma szkoląca, która przeprowadzała szkolenia w mojej
                    firmie, powinna była zwrócić uwage na to, że jako pracownik umysłowy nie moge
                    uczestniczych w szkoleniach dla pracowników fizycznych. Jednym słowem, jeśli
                    miałam szkolenia pt " rozwój kompetencji kierowniczych" wraz z innymi mistrzami
                    a moje stanowisko sie nie zmieniło, to nie moge mieć szkoleń z szeregowymi
                    pracownikami , bo ja ten etap mam już za sobą. A o degradacji z karty opisu
                    stanowiska pracy nie mogłam wnioskować. Natomiast pracodawca nie mógł
                    wnioskować że jako osoba, która miała stanowisko mistrzowskie przed studiami
                    zarządzania, po ich ukończeniu cofnie sie w rozwoju...Tym bardziej, że w umowie
                    o urlop szkolny napisał: podwyższenie kwalifikacji :)... Tak więc przyjacielu
                    nie chodziło o polemikę, ale o uczciwość. Bo szkolenia ( chociaż rekrutowanie
                    też )trzeba traktować jak misję i brać za to co sie robi odpowiedzialność,
                    prawda? Bo tak naprawde rekrutujący wcale nie muszą skierować najlepszych
                    potencjalnych pracowników, ale dopóki tego nikt nie sprawdzi, pracodawca sie o
                    tym nie dowie. Myślę, że pewnym pomysłem byłoby zlecenie rekrutowania dla
                    jednej firmy kilku niezależnym firmom rekrutujacym i przedstawienie im
                    wszyskich potencjalnych kandydatów na pracowników. Jak myślisz, czy typowania
                    byłyby takie same? Pozdrowienia
                    • sirtalent Re: do Sirtalenta 11.12.06, 09:11
                      krytykantka07 napisała:

                      > Masz rację, że pracodawca nie musiał mnie zatrudnić z automatu. Wcale tego
                      nie
                      > oczekiwałam. Ale podać tak bzdurny powód? Powiedział, że szukali osoby
                      > doświadczonej w szkoleniach, a ja napisałam w LM, że nie mam doświadczenia.
                      > Więc sam przyznasz, że jeśli taki był powód niezatrudnienia mnie , to nie
                      > musiałałam się do potencjalnego pracodawcy fatygować.

                      Cóż, z punktu widzenia rekrutera, najlepiej powodów nie podawać. Jeśli kandydat
                      pyta wprost to coś odpowiedzieć trzeba. Najczęściej podaje się jakiś
                      niepodważalny powód, który nie godzi w poczucie własnej wartości kandydata.
                      Czy wolałabyś by powiedzieli, że ich zdaniem nie pasujesz do zespołu albo że
                      masz wybujałe ambicje, nadęte ego i nie sprawdzisz się w roli trenera mimo
                      dużej wiedzy merytorycznej ? Oczywiście to tylko jaskrawy przykład, wcale nie
                      twierdzę że tak jest.



                      > analizę skuteczności szkoleń przeprowadzonych przez bardzo ważną firmę z
                      różnej
                      >
                      > maści certyfikatami :)na forum firmowym i zapewniam Cię, że uwagi
                      > współpracowników były dowodem na to, że bez wiary w słuszność tego co się
                      robi
                      > nie można osiągnać żadnego sukcesu. A opinie osób zarządzajacych firmą na
                      temat
                      >
                      > szkoleń jak również opinie samych szkolących były mocno nierealistyczne. Ale
                      > wiesz, to w końcu dziecko odkryło, że król jest nagi :)...Przede wszystkim na
                      > rozmowie o tym mówiłam jak również o tym, że jeśli chcesz sie czegoś
                      dowiedzieć

                      Trudno mi się do tego odnieść, ponieważ nie wiem jakie masz kwalifikacje do
                      tego, by oceniać skuteczność szkoleń. Przypomnę jednak, że efekty szkolenia
                      zależą również od innych czynników (np. motywacja pracowników, komunikacja
                      wewnętrzna, postawa kadry zarządzającej średniego i wyższego szczebla). Mogło
                      być tak, że szkolenie było ok. a to, że nie przyniosło pożądanych efektów jest
                      wynikiem innych, niezdefiniowanych problemów w organizacji. "Ile firm
                      szkoleniowych/konsultingowych trzeba żeby rozwiązać problem w organizacji ?
                      Wystarczy jedna byle dobra ale ORGANIZACJA MUSI CHCIEĆ" - parafrazując znany
                      dowcip.

                      >
                      > na temat potrzeb szkoleniowych to przede wszystkim obejrzyj sobie schemat
                      > organizacyjny danej firmy i wytłumacz jako znawca od ZZL, że jeśli ktoś sie
                      na
                      > tym nie zna a Ty nie zwrócisz uwagi na nieodpowiednie ustalenie powiazań, to
                      w
                      > danej firmie może dojśc do mobbingu, a Ty jako osoba odpowiedzialna za
                      > szkolenie kadry, usankcjonujesz mobbing w tej firmie. Wydaje mi się więc że
                      > własnie tego należy w firmach uniknać, bo chyba nie muszę Cię przekonywać, że
                      > właśnie wspomniany mobbing jest najwiekszym zagrożeniem dla zysków
                      pracodawców.

                      określenie potrzeb szkoleniowych jest moim zdaniem wypadkową między tym, co
                      wynika z owego schematu a tym, co się dzieje między ludźmi w rzeczywistości.
                      generalnie jestem zdania, że to schematy są dla ludzi a nie na odwrót.
                      przez mobbing rozumiem świadome znęcanie się psychiczne nad podwładnymi lub
                      współpracownikami i jest to na tyle ważny a jednocześnie "niebezpieczny" temat,
                      że poruszanie go na forum pracowniczym w sposób nieformalny, oceniam jako
                      bardzo ryzykowne.

                      > I dlatego ja uważam, że firma szkoląca, która przeprowadzała szkolenia w
                      mojej
                      > firmie, powinna była zwrócić uwage na to, że jako pracownik umysłowy nie moge
                      > uczestniczych w szkoleniach dla pracowników fizycznych. Jednym słowem, jeśli
                      > miałam szkolenia pt " rozwój kompetencji kierowniczych" wraz z innymi
                      mistrzami>
                      > a moje stanowisko sie nie zmieniło, to nie moge mieć szkoleń z szeregowymi
                      > pracownikami , bo ja ten etap mam już za sobą. A o degradacji z karty opisu
                      > stanowiska pracy nie mogłam wnioskować. Natomiast pracodawca nie mógł
                      > wnioskować że jako osoba, która miała stanowisko mistrzowskie przed studiami
                      > zarządzania, po ich ukończeniu cofnie sie w rozwoju...Tym bardziej, że w
                      umowie>
                      > o urlop szkolny napisał: podwyższenie kwalifikacji :)

                      Być może firma szkoleniowa zwróciła na to uwagę ale decydenci po stronie
                      Twojego pracodawcy mieli akurat takie oczekiwania. Czasem trudno jest
                      organizować osobną grupę dla 2-3 osób i nie każdy zleceniodawca takie
                      rozwiązanie zaakceptuje bo to są dodatkowe koszty.

                      ... Tak więc przyjacielu
                      > nie chodziło o polemikę, ale o uczciwość. Bo szkolenia ( chociaż rekrutowanie
                      > też )trzeba traktować jak misję i brać za to co sie robi odpowiedzialność,
                      > prawda? Bo tak naprawde rekrutujący wcale nie muszą skierować najlepszych
                      > potencjalnych pracowników, ale dopóki tego nikt nie sprawdzi, pracodawca sie
                      o
                      > tym nie dowie. Myślę, że pewnym pomysłem byłoby zlecenie rekrutowania dla
                      > jednej firmy kilku niezależnym firmom rekrutujacym i przedstawienie im
                      > wszyskich potencjalnych kandydatów na pracowników. Jak myślisz, czy
                      typowania
                      > byłyby takie same?

                      Dlatego tak dobrze mają się rekruterzy zewnętrzni, ponieważ korzystanie z ich
                      usług ma być gwarancją nie tylko profesjonalizmu ale i obiektywnej, bezstronnej
                      oceny kandydatów. I wiele firm z tych usług korzysta, pomimo posiadania
                      własnych HaeRów.
                      pozdrawiam,
                      Paweł :)
                      • krytykantka07 Re: do Sirtalenta 11.12.06, 09:46
                        Wiesz Sirtalencie, chyba nie powinnam już pisać, haha bo jeszcze zdominuję ten
                        wątek forum, a do tego zapewnię sobie wyłączność na Twoje opinie. Pozwolisz
                        jednak, że skopiuję coś dla Ciebie i sam oceń, czy takie sprawy można było
                        poruszać na forum firmowym, które jak było powiedziane służyło do tworzenia
                        zgranego i dobrze poinformowanego zespołu pracowników. Oto moja wypowiedź, gdy
                        dowiedziałam sie, że w firmie są zwolnienia a jeszcze nie wiedziałam że mnie
                        zwolnią. Oczywiście pisałam wcześniej.
                        Do moderatorów
                        Nie bez powodu, właśnie w tym wątku poruszam ten problem. Może jestem naiwna,
                        ale uwierzyłam, że forum jest anonimowe, a piszący na forum nie będą
                        prześladowani, bo też są anonimowi. Przede wszystkim jednak uwierzyłam, że
                        forum miało służyć budowaniu dobrze poinformowanego zespołu pracowników. A może
                        nie zrozumiałam, tego, co zostało powiedziane przez moderatora? Dlaczego
                        powiedział coś, w co nie wierzy? Marketing do wewnątrz, co za ironia...Nie
                        rozumiem czegoś jeszcze: moderatorzy zastrzegli sobie prawo usuwania niektórych
                        wypowiedzi, dlaczego więc nie skorzystali z tego prawa? Czy robili dobrą minę
                        do złej gry? Wszystkie moje wątki i posty mają wspólny mianownik: są
                        nacechowane wiarą w zasady wyznawane przez Firmę. Dlaczego nie zostały
                        usunięte? Gdyby tak się stało, nie napisałabym nic więcej. O wiele łatwiej jest
                        udawać, nie myśleć i interesować się tylko wypłatą. Ja nie umiem udawać,
                        chociaż mam do stracenia więcej niż inni... Żeby skutecznie zniszczyć ludzi, to
                        najlepiej przyznawać im rację(nawet biernie się przyglądając), zachęcać do
                        działania i zacierać ręce, a w odpowiednim momencie – ukarać, bo byli naiwni i
                        uwierzyli. Ludzie mogą się przyzwyczaić do tego, że są nikim i nic nie znaczą.
                        Ale dawać im nadzieję, że jest inaczej, aby tym mocniej uderzyć - to okrutne.
                        Wcześniej uwierzyłam w SOOP, później w szkolenia a teraz w forum... Nie
                        spodziewam się odpowiedzi na te pytania, nie zaskoczy mnie usunięcie tej
                        wypowiedzi. Zrozumiem, co to znaczy. Wiem, mogą mnie zwolnić. Niekoniecznie z
                        powodu pisania na forum. Powód zastępczy zawsze się znajdzie np. reorganizacja.
                        No cóż, reorganizacja to wspaniała możliwość do usuwania osób niewygodnych.
                        Jest to metoda stwarzania pozorów postępu, w czasie, gdy naprawdę rodzi się
                        chaos, marnotrawstwo i demoralizacja (podwójna moralność). Wygląda na to, że
                        przez wiarę w zasady, otworzyłam puszkę Pandory (wątek FMEA). Zawsze można
                        powiedzieć, że zmieniają się priorytety, ale czy to wszystko tłumaczy? Na tym
                        forum często był poruszany problem zmiany postaw pracowników pod wpływem
                        szkoleń i wniosek nasuwa się sam. Największym błędem popełnianym przez ludzi
                        jest tzw. choroba zaprzeczeń. W przypadku tej choroby nie można nic zrobić,
                        dopóki się nie dojdzie do tego, że jest źle. Organizacja im dłużej będzie się
                        oszukiwać, tym później zacznie działać. W czasach gospodarki rynkowej nie jest
                        to najlepszym rozwiązaniem, bo konkurencja nie udaje… Cudzych wzorców nie da
                        się skopiować. Trzeba stworzyć własne, takie, które pomogą Firmie osiągnąć
                        cele, a te są specyficzne dla każdej firmy. Jeśli chodzi o firmę chemiczną,
                        szkolenia bez wiary w ich sens, to za mało. Niedostosowanie wiąże się z
                        powstawaniem aspektów środowiskowych, a nie tylko dodatkowych kosztów. Od lat
                        90-tych poszukuje się menedżerów z umiejętnością przekonywania, a nie
                        forsowania swoich racji wbrew opinii środowiska społecznego. Czy w naszej
                        Firmie tacy są? Jeśli nie ma, to lepiej na szkoleniach uczyć ludzi
                        posłuszeństwa, a nie nowego myślenia . Skąd w naszej Firmie autokraci i czy
                        tego uczą na szkoleniach? Jeśli chodzi o zasady ZZL, na pewno nie. Uczą
                        szacunku i wiary w człowieka. Uczą inteligencji emocjonalnej, sprawiedliwości i
                        uczciwości. Łatwo jest rządzić ludźmi posłusznymi, ale trudno zarządzać ludźmi,
                        którzy zaczynają myśleć. A najgorzej jeśli nie potrzebują zachęty z zewnątrz,
                        bo mają rozwiniętą automotywację, są zorientowani na zadania i rozumieją
                        potrzebę zmian. Czym kończą się zmiany, jeśli, ci co mają je przeprowadzić do
                        nich nie dojrzeli, a tylko udawali, bo byli zbyt przywiązani do tego, co mają?
                        Żeby zrozumieć, nie trzeba być psychologiem. Wystarczy przeczytać „Wesele”...
                        Kolejne pyrrusowe zwycięstwo...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka