Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Renesans komiwojażera

    IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 14.02.07, 14:21
    Dużo zalet tej formy zatrudnienia.Chcialbym poznać również jej wady.
    Obserwuj wątek
      • Gość: Michał Renesans IP: *.aster.pl 15.02.07, 07:22
        Nic tak nie denerwuje człowieka jak pukający do drzwi akwizytor akurat w tym
        czasie gdy jesz obiad.
        • parazyd obniżanie poziomu - Gazeto, nie tędy droga 15.02.07, 09:04
          Z pewną satysfakcją obserwuję zwycięstwo zdrowego rozsądku nad metroseksualną
          modą i nowmową jaka rozpanoszyła się w GW. Ludzie mają swój rozum i nie kupią
          każdej lipy. A tu w GW CODZIENNIE SENSACJA!!! Tylko jakoś dziwnym trafem nie
          widac jej w świecie rzeczywistym, a tylko można o tym przeczytać w GW. Zdaje
          się że te dwa światy coraz bardziej się oddalają...
          Np. komiwojażer to b. ciężka, niewdzięczna, słabopłatna i ryzykowna robota.
          Żeby podnieść jej prestiż, firmy w nazwie stanowiska umieszczają gdzie mogą
          słówko menedżer. Co oczywiście niczego nie zmienia :) Wyrazy otuchy dla
          wszystkich komiwojażerów - życzę wam zmiany pracy na lepszą i tego się
          trzymajcie.
          • Gość: Obi Kameruńczyk promowany przez gazete wybrczą IP: 82.139.156.* 15.02.07, 09:17
            obrońca wolności ,okazał sie zakamuflowanym komwojażerem
            • Gość: x Re: Kameruńczyk promowany przez gazete wybrczą IP: *.aster.pl 15.02.07, 09:46
              muszę przyznać, że nic mnie tak nie irytuje jak kiedy wrócę zmęczona i jakiś
              kretyn dzwoni żeby mi coś sprzedać
              • znajomy_jennifer_lopez No no,domokrążca.Fajna kariera.Kiedy artykuł o k.? 15.02.07, 12:12
                Coś tu się komuś pomyliło
                1) Akwizytorzy to generalnie najgorsza robota jaką znam. O ile jeszcze w l.90-tych ludzie często otwierali drzwi i byli ciekawi (nawet) tego co człowiek ma do zaoferowania o tyle teraz domokrążca kojarzy sie tylko z nastętem którego trzeba zrzucić ze schodów/poszczuć psem o ile nieopatrznie otworzysz drzwi.

                2) Możesz dobrze zarobić jeśli jesteś przestawicielem np sprzedajacym wielkie obrabiarki albo TIRy prezerwatyw. Ale wtedy raczej jesteś handlowcem, to jednak troche co innego
                3) są akwizytorzy i akwizytorzy. Jeśli akwizytorem jest np koleś sprzedający firmie produkt pt "Mój bank dobrze zaiwestuje Wasz milion dolarów" czyli sprzedaje bankowe portfele to ok, bo co innego handlowiec który dodatkowo dostaję spora premie a co innego domokrążca wciskający długopisy po 100zł.
                • Gość: ja Akwizytor to zawsze akwizytor - pogrda dla nich. IP: 80.240.162.* 15.02.07, 22:12
                  i cokolwiek wybiorcza napisze, to sie nie zmieni.
      • Gość: H56 lepiej niech nie pukają IP: *.chello.pl 15.02.07, 07:30
        nie lubię jak mi ktoś nieproszony zakłóca mir domowy, mogę z nerwów puknąć
        • Gość: Kitka Re: lepiej niech nie pukają IP: *.mir.gdynia.pl 15.02.07, 08:53
          Najprościej po prostu NIE WPUSZCZAĆ domokrążców do mieszkania!
      • Gość: jankop same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.chello.pl 15.02.07, 07:39
        najgorszy jest telemarketing, ja zawsze odpowiadam że owszem mogę porozmawiać
        ale...... odpłatnie i to skutecznie zbija z tropu namolnego sprzedawcę
        bezpośredniegom spróbujcie działa.
        • Gość: Sylwia Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: 195.205.118.* 15.02.07, 07:54
          Może tak trochę zrozumienia dla osób z telemarketingu? Sama pracuje od 10 lat w
          call center, w różnych branżach i mogę Ci powiedzieć, że większości przypadków
          praca jest: stresująca, słabo płatna (w większosci miast 650-800zł),
          odpowiedzialna (konsekwencje finansowe), ale jak nie ma innej możliwości i
          trzeba za coś żyć, to...z Twojej strony oczekiwałabym kultury, która wyrażałaby
          się w tym, że mógłbyś chociaż wysłuchać osoby, która do Ciebie dzwoni i potem
          dopiero oznajmić, że dany produkt-usługa Cię nie interesuje.
          • biedronka202 Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 08:02
            Rozumiem, że to Twoja praca Sylwio, ale....dlaczego ja mam słuchać i poświęcać
            czas czemuś, co mnie kompletnie nie interesuje??
            • Gość: Sylwia Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: 195.205.118.* 15.02.07, 08:08
              Może oczekiwałam zbyt wiele:) Jeśli nie masz ochoty słuchać, to masz takie
              prawo, w takim przypadku dobrze by było przynajmniej grzecznie podziękować i
              zakończyć rozmowę, a nie przeklinać, grożić, straszyć, a zdarza się to bardzo
              często. Przykłady nawet w poniższych postach. "Dziękuje, nie interesuje mnie
              państwa oferta"....tak trudno wypowiedzieć takie zdanie, nawet od raz po
              odebraniu telefonu?
              • Gość: ja Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.aster.pl 15.02.07, 10:47
                Rozumiem Cię Sylwia. Nawet kiedyś chętnie brałam w tym udział. Ale jest wiele
                osób również w call center, którym chyba puszczają nerwy. Przykład: dzwoni pani
                i mówi "dzień dobry, dzwonię z o2". Ja na to (bo chcę jak najdszybciej zakończyć
                tę rozmowę) "dziękuję". A ona (agresywnym tonem) "a za co pani mi dziękuje??!!"
                I już chce przypuszczać swój atak. Wtedy nie pozostaje nic innego jak rzucić
                słuchawką, a ludzie o słabszych nerwach rzucą też wiązanką.
                • znajomy_jennifer_lopez Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 12:17
                  Gość portalu: ja napisał(a):

                  > Rozumiem Cię Sylwia. Nawet kiedyś chętnie brałam w tym udział. Ale jest wiele
                  > osób również w call center, którym chyba puszczają nerwy. Przykład: dzwoni pani
                  > i mówi "dzień dobry, dzwonię z o2". Ja na to (bo chcę jak najdszybciej zakończy
                  > ć> tę rozmowę) "dziękuję".

                  Ja też szybko dziekuje żeby nie marnowac jego czasu. Ale jak ktos musi sie wygadac to mu pozwalam, jak sie juz nagada mowie ze nadal dziekuje i dodaje prosbe zeby wiecej nie dzwonił. Daremny trud. ps.niestety czesto dzwoni ponownie, niekiedy trzeba straszyc albo nawet dzwonic do UOKiK, pomaga.
              • wojtek45-1 Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 11:04
                takoz robie z zasady, ale jezeli ta sama "oferta" dzwoni do mnie nastepnego
                dnia, może to byc inna osoba, to moge byc niemiły.
                najczęściej sytuacja wyglada tak: ktos dzwoni na centralę, a potem powołując sie
                na ta rozmowe, przysyła mi spam na e-mail. Jestem cham i zawiadamiam prokuraturę.
                Albo ktos dzwoni na telefon publikowany dla klientów i prosi o połaczenie z
                działem .... , "dyrektorem naczelnym lub wlascicielem", spuszczam po brzytwie
                bez litości.
                • Gość: Michal Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 11:12
                  Ja tam mam z Citibank... Normalnie juz n-razy im mowilem,ze nie jestem
                  zainteresowany zadnym kredytem od nich i ze maja mnie WYKRESLIC ze swojej bazy
                  i NIGDY juz nie dzwonic. Efekt? Taki,ze do dzis dzwonia tak samo czesto choc
                  caly czas im to mowilem. Od zeszlego tygodnia jak slysze Citibank sie rozlaczam
                  bez slowa, bo to juz nie ma sensu.
                  • wojtek45-1 Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 11:35
                    proponuję taki sposób:
                    nalezy grzecznie zapytac kto dzwoni, nazwisko imie , z jakiej firmy itp. a
                    nastepnie: jezeli jeszcze raz z waszej firmy ktokolwiek do mni=e zadzwoni z
                    jakakolwiek oferta zawiadomie prokuraturę, iz nekacie mnie telefonicznie.
                    jak do tej pory skuteczne w 100%.

                    • Gość: 77 Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.bg.univ.gda.pl 15.02.07, 11:42
                      Do siedziby firmy dzwonić można kiedy się chce , no chyba, że mówimy o
                      mieszkaniu prywatnym to jest to karalne!!
                      • wojtek45-1 Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 12:25
                        owszem, ale nie ta sami firma ileś razy pod rząd, pytając o ta sama\osobę i
                        poinformowana, że ma s..., to jest właśnie nękanie...

                  • znajomy_jennifer_lopez Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 12:19
                    Gość portalu: Michal napisał(a):

                    > Ja tam mam z Citibank... Normalnie juz n-razy im mowilem,ze nie jestem
                    > zainteresowany zadnym kredytem od nich i ze maja mnie WYKRESLIC ze swojej bazy
                    > i NIGDY juz nie dzwonic. Efekt? Taki,ze do dzis dzwonia tak samo czesto choc
                    > caly czas im to mowilem. Od zeszlego tygodnia jak slysze Citibank sie rozlaczam
                    > > bez slowa, bo to juz nie ma sensu.

                    Zadzwoń do UOKiK, powiedzą Ci co masz zrobić.
                    Pozdrawiam
                    • Gość: nerwus Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.07, 21:29
                      ale z Ciebie człowieku ograniczona istota! żeby zostać usuniętym z bazy danych,
                      trzeba złożyć odpowiednią dyspozycję, potwierdzając swoją tożsamość jako klienta
                      banku itd. a nie można tego zrobić nieodbierając telefonu/ rzucając słuchawką. a
                      potem tylko biedne ludziki pracujące w tele itp są sfrustrowane, baranie
                      ostrzyżony, przez takich jak ty, którzy żądają wykreślenia. chyba korektorem
                      albo gumką myszką. w uokik dowiesz się tego samego! od tego w banku są prawnicy,
                      żeby jakiś burak mógł im co najwyżej naskoczyć.
                      żenada normalnie! debilu jeden!
          • Gość: &&& jak dzwonią to chowam słuchawkę do szuflady IP: *.eu.org 15.02.07, 08:03
            sami się rozłączają.
            albo pytam od razu skąd mają mój numer zamiast słuchać bełkotu o fantastycznej
            ofercie.
            Pracę można znaleźć także w i nnych miejscach - nie musi się pracować jako
            telemarkieter.
            • Gość: Sylwia Re: jak dzwonią to chowam słuchawkę do szuflady IP: 195.205.118.* 15.02.07, 08:11
              Taki jesteś pewny?
              To zapraszam do każdego mniejszego miasta, nawet na Śląśk, do lubelskiego,
              podkarpackiego, małopolskiego i proszę znależć sobie lepszą pracę. Jak się ma
              rodzinę, dzieci, to trudno mówić o mobilności i w takim przypadku każda praca
              jest lepsza od...zasiłku.
              • Gość: %%% obudź się sfrustrowana osobo IP: *.eu.org 15.02.07, 08:21
                chyba żyjesz w jakimś dziwnym świecie?
                ilu ludzi ma rodziny, dzieci, mieszka na wsi lub w małych miasteczkach i ma
                pracę? niestety Polska jest pełna sierot po socjalizmie i zawodowych
                nieudaczników. Nie powiększaj tego grona - bierz dzieciaki i wioooo z kraju.
            • dwie_szopy_jackson Re: jak dzwonią to chowam słuchawkę do szuflady 15.02.07, 11:08
              Mnie wkurza nastepujaca sprawa. Moj domowy numer telefonu jest zastrzezony,
              mimo to Telekomunikacja Polska S.A. przekazuje go roznego rodzaju firmom, ktore
              wydzwaniaja potem do mnie z jakimis ofertami. Za kazdym razem jak pytam skad
              maja moj numer, slusze odpowiedz ze zostal im przekazany z TP.S.A.
              Strasznie mnie to wkurza.
              • znajomy_jennifer_lopez Jak Ci powiem że jesteś głupi to uwierzysz? 15.02.07, 12:25
                wie_szopy_jackson napisał:

                > slusze odpowiedz ze zostal im przekazany z TP.S.A.
                > Strasznie mnie to wkurza.

                Nie oznacza to jednak że faktycznie został im przekazany przez TPSA (Bronie TP? Chyba jestem mocno chory). Oni tak twierdzą, dane można miec z wielu żródeł...
                Ostatecznie kupić. A może miałes jakis czas nr niezastrzeżony? Albo dzwonią na losowo wybrane nry? Tele2 tez sie podawało za Telekomunikację.
          • Gość: woj Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 08:08
            zainwestuj w angielski i spadaj do Anglii
            (lub w szwedzki i do Szwecji)
            i nie rób kiepskiej roboty za kiepskie pieniądze

            i nie wierzcie w takie artykuły
            dziennikarze są zbyt często skłonni do bujania w obłokach i tworzenia mitów
            a później do kogo mieć pretensje, jak rzeczywistość nie wygląda jak bajka?
            chyba tylko do siebie
          • ropniak1 Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 09:13
            Kultura droga Sylwio wyraża się w powiedzeniu "dzięuję, ale nie mam czasu na
            rozmowę i nie jestem zainteresowany/ana Pani ofertą" a nie w słuchaniu osoby na
            której słuchanie nie ma się ochoty......
          • Gość: Blanka Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:47
            Sylwia, szczerze współczuję. Sama ~15 lat pracowalam w handlu w czasach, gdy
            handel byl handlem, a nie wredną akwizycją, jaką jest obecnie. Kochalam handel.
            Niestety czasy prawdziwego handlu (lata 80-te) sie skonczyly i jedynym
            zajeciem, ktore oferuja mi teraz pracodawcy jest akwizycja. Nadmieniam, ze
            jestem wykształcona (studia mgr i 2 kierunki podyplomowych), niestety, moja
            historia handlowa sprawia, ze pracodawcy widza we mnie jedynie sprzedawcę.
            Dodatkowa barierą, aby zacząć "nowe życie" jest wiek. W 2005 roku skończyłam
            kolejne zdawałoby sie dobre i potrzebne studia podyplomowe, które, mialam
            nadzieje pozwola mi wyrwac sie z tej akwizycji. Niestety wyglada na to, ze po 2
            latach intensywnego (naprawde!) poszukiwania pracy w nowym zawodzie, wyslania
            ~150 aplikacji dyplom ktory mam bedzie kolejnym wrzuconym do szuflady.
            • znajomy_jennifer_lopez Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 12:34
              Gość portalu: Blanka napisał(a):

              > Sylwia, szczerze współczuję. Sama ~15 lat pracowalam w handlu w czasach, gdy
              > handel byl handlem, a nie wredną akwizycją, jaką jest obecnie. Kochalam handel.
              >
              > Niestety czasy prawdziwego handlu (lata 80-te) sie skonczyly

              Tak, te piekne czasy kiedy można było opchnąc znajomym odkurzacze telewizory,
              "kupić" 10 paczek kawy zamiast po jednej jak szara hołota, albo byc jedynym żywicielem rodziny (jeśli pracowałas w mięsnym) niestety się skończyły.
              Ale do dzis pamiętam jak mokra była szynka - nie było wtedy technologi wstrzykiwania wody, W.Sz.P. "sklepowe" robiły to na własną rękę - zawsze dało sie "powiekszyć" mase szynki o ten kilogram zabierany do domu. Taaaa, piękne czasy...
              Nie twierdze ze Ty też kradłas ale tak pamietam tamte "piekne czasy"

              >Niestety wyglada na to, ze po 2
              > latach intensywnego (naprawde!) poszukiwania pracy w nowym zawodzie, wyslania
              > ~150 aplikacji dyplom ktory mam bedzie kolejnym wrzuconym do szuflady.

              Niestety taka jest jeszcze chora rzeczywistość. Ale to sie zmienia bo juz widzę ze zatrudniają (nawet w małych miastach) 50 latków dla których kiedyś nie było żadnej pracy. A Ty? Hmm, jeśli chcesz robić coś więcej musisz albo załozyć firmę albo... partię ;-))
              p.s. Może własnie przez te lata 80-te pracodawcy Cie nie chcą. Boją sie naleciałości "socjalistycznej kultury pracy"?
              • Gość: Blanka Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 17:11
                1.Coz, trudno mi odpowiadac za rok urodzenia, chcialabym miec zawsze 25-35 lat,
                ale jak wiadomo jest to niemozliwe.
                2.W latach 80-tych pracowalam w jednej z dwoch glownych centrali handlu
                hurtowego w Polsce. Ode mnie zalezalo jak bedzie zaopatrzone w papier, zabawki
                i art. sportowe (te branze prowadzilam) cale wojewodztwo, takze nic z
                dodatkowymi paczkami kawy, czy kilogramami szynki.
                3. Zalozylam firme, bo nie mialam cierpliwosci byc wyedukowaną bezrobotną i
                chodzic po roznych castingach, gdzie oczekiwania sa duze, a praca sprzedawcy no
                i teraz to dopiero mam klopoty!!
                Wiem, pomimo bycia handlowcem nigdy nie mialam duszy menadzera i potrzeby bycia
                menadzerem, jak rowniez prowadzenia czegos swojego i moze stad problemy.
          • Gość: reja36 Re: same bzdury artykuł sponsorowany IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:59
            Współczuję, bo znam to z autopsji.
            Z jednej strony ludzie, którzy nic nie chcą, a z drugiej szefowie, którzy
            zadufani w sobie stoją nad nieszczęsnym telemarketingowcem i przeliczaja
            telefony na klientow i klientow na telefony. I te ich gadki typu : bo zeby
            osiągnąć sssukces, to..., bo jak sie ma efffekty, to... bo to są fffakty.
            Upiorne zajecie. Najgorsze to to, ze na dobra sprawe praca w akwizycji jest
            jedyną, ktorą mozna dostac z ulicy.
          • wojtek45-1 Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 10:59
            z zasady nie słucham bo nie mam czasu na bzdury!
            Raz jedna firma usiłował mi wcisnąć jakąś karte na z nizki hotelowe (karta
            płatna kilkaset złotych, a hotele, powiedzmy nie najwyższego lotu, dzwonili do
            mnie kilkanascie razy, nie chcieli przysłać oferty na pismie, bo maja inny
            system. Dopiero postraszenie prokuratorem, o nekanie telefoniczne pomogło. cała
            aferea trwała ok roku!!!!
          • svetomir Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 11:40
            > z Twojej strony oczekiwałabym kultury, która wyrażałaby
            > się w tym, że mógłbyś chociaż wysłuchać osoby, która do Ciebie dzwoni i potem
            > dopiero oznajmić, że dany produkt-usługa Cię nie interesuje

            Czyli oczekujesz, ze zapłacę za coś, co mnie nie interesuje?
            Że zapłace swoim cennym czasem?
            Pięć minut, które chcesz miza brac mogę poswięcić na napisanie kilku zdan mojej
            ksiażki, zabawe z synkiem, czy wreszcie zrobienie sobie kawy,przejrzenie kilku
            artykułów w necie, a Ty oczekujesz, że oddam Ci go za darmo?
            Jeśli mój numer telefonu otrzymałaś od kogo innego niz ode mnie, to dzwoniąc do
            mnie jesteś INTRUZEM i jeśli nie masz ważnej sprawy, to lepiej nie dzwoń, bo
            jak intruz zostaniesz potraktowana.
            • wojtek45-1 Re: same bzdury artykuł sponsorowany 15.02.07, 12:52
              dokładnie tak, nic dodać, nic ująć.
      • Gość: &&& Tylko asertywność IP: *.eu.org 15.02.07, 07:58
        normalne bicie piany, sponsoring i koniobijstwo.

        Żaden, ale to absolutnie ŻADEN domokrążca, komiwojażer czy sprzedawca osobisty
        nie ma do mnie wstępu: kamera+domofon+piesek :E i wreszcie jędrne polskie "spier
        da laj"

        i po jasną cho le rę pismactwo smaży takie artykuły???
        • Gość: Baśka Re: Tylko asertywność?Tylko upokorzenie!!! IP: *.eranet.pl 15.02.07, 08:10
          BZDURY! To najgorsza robota pod słońcem. A takie artykuły piszą ci, którzy
          nigdy nie łazili po ludziach i nie próbowali sprzedawać. Przeganiani od drzwi
          do drzwi. Zawracanie głowy. Od kupowania są sklepy, a nie jakieś łażące typy z
          torbami jak za króla Ćwieczka, żerujące na tym, że ciemny klient nie ma
          pojęcia, że te rewelacje, które są mu wciskane, w sklepie można kupić o połowę
          taniej. Te przywołane w art.firmy to prawie sekty, żerujace na praniu mózgów
          swoich nakręconych akwizytorów. Najlepszy dowód, że w normalnych rozwiniętych
          krajach zdychają, więc przyszli tu i udają "wyższe półki", licząc na ludzką
          głupotę.
          • Gość: %%% Alte tak się manipuluje ludzikami :) IP: *.eu.org 15.02.07, 08:16
            oczywiście że bzdury!
            Panowie pismacy nie skalali się chyba żadną uczciwą pracą.
            Ale trzeba o czymś pisać, więc piszą. Nieważne że to bełkot. Ważne że wierszówka
            będzie wypłacona.
            • Gość: Gosc Re: Alte tak się manipuluje ludzikami :) IP: 195.124.114.* 15.02.07, 08:27
              Listopadowy poranek, szósta rano. Ktoś stuka do drzwi. Mleczarz? Nie.

              nie znam ciecia, wiec pusczam pitbulla na rozpoznanie jak bedzie uciekal znaczy
              sie ze mial zle zamiary :-)

              Kandydat na radnego, który postanawia w bezpośredni sposób poinformować mnie o
              swoich zaletach. Zaspany odbieram ulotkę i słucham przez minutę o programie
              kandydata.

              a co mnie to qrwa obchodzi, sprzedaje mu kopa w dupe i trzaskam drzwiami

              Wreszcie zamykam za nim drzwi, a ulotkę rzucam na stos makulatury. Ale jest
              coś, co różni tę ulotkę od kilkudziesięciu innych: zapamiętałem twarz osoby,
              która mi ją wręczyła.

              no pamietam, jak spotkam gnojka na dzielnicy to dostanie z liscia

              Czyli - kandydata. I o to mu chodziło. Cel został osiągnięty.

              jasne zaglosuje na kogos innego kto nie jest tak upierdliwy

              ale durny artykul :-)))
              • Gość: babka z Wrocka Re: Alte tak się manipuluje ludzikami :) IP: *.magma-net.pl 15.02.07, 08:44
                Podpisuję się pod powyższym postem (autora "gość"). Kandydat na radnego
                stukający do drzwi jest żałosny, ja zapamiętałabym jedno: zagłosuję na
                wszystkich, tylko nie na niego! Drzwi natychmiast zamknęłabym, i też bardzo
                głośno.
                A artykuł potwornie głupi, robi wrażenie, jakby autor wyciągnął starego
                cuchnącego kotleta i próbował nam wmówić, że to świeże mięsko.
                • znajomy_jennifer_lopez Kaziu był szybszy, telemarketował o 2ej w nocy 15.02.07, 12:44
                  No nie wiem, ja akurat popieram że gość chodzi po ludziach a nie jest przywieziony skądś w teczce i po drodze mu tylko montują emblemat "jestem z PiS, kocham Was"
                  (gdzie za "Was" wstawcie sobie: Warszawa, Białystok, Chorzów, Kurza Stópka itd)
                  Pytanie tylko czy zamiast łażenia po domach nie powinien zorganizowac spotkania w pobliskiej świetlicy/garażu/piwnicy? Najlepiej z losowaniem "malucha" - o ile go stać.

                  Gość portalu: babka z Wrocka napisał(a):

                  > Podpisuję się pod powyższym postem (autora "gość"). Kandydat na radnego
                  > stukający do drzwi jest żałosny, ja zapamiętałabym jedno: zagłosuję na
                  > wszystkich, tylko nie na niego! Drzwi natychmiast zamknęłabym, i też bardzo
                  > głośno.
                  > A artykuł potwornie głupi, robi wrażenie, jakby autor wyciągnął starego
                  > cuchnącego kotleta i próbował nam wmówić, że to świeże mięsko.
            • Gość: Adrian Re: Alte tak się manipuluje ludzikami :) IP: *.chello.pl 15.02.07, 12:01
              Dlatego uważam żeze wszystkich grup zawodowych , to właśnie u dziennikarzy jest
              najwiecej Mend i Kanalii, nie w policji czy w służbie zdrowia.Dlaczego? Ano
              dlatego że najcześciej swymi artykułami szerzą kłamstwa i bzdury, zupełnie
              niemające nic wspólnego z żeczywistością(Panie redaktorze weż urlop i popracuj
              przez miesiąc jako Akwizytor, to zobaczysz jak wygląda żeczywistość), a
              zdrugiej strony cechuje ich chamstwo(autentyczny przypadek)- w ubiegłym roku
              czekałem na lotnisku na przylot mojego wuja z niemiec, był 2 trenerem
              reprezentacji piłkarzy Janasa, zająłem miejsce przy barierce i czekajac ponad
              godzinę, zaczołem być brutalnie spychany ze swego miejsca bez
              słowa "przepraszam", oczywiscie nie pozwoliłem na to i słyszę za swoimi plecami
              słowa uważane powszechnie za obelżywe pod moim adresem, odwróciłem się z
              wściekłosci i ciekawosci kto to taki na mnie bluzga, a tu..Fotoreporter z
              kamerą,dojżawszy mnie usiłował znów bezczelnie bez pytania sie "wepchnąć",
              niestety zmusił mnie do tego że bym zniżył sie do jego poziomu i delikatną
              wiązankę posłać by sie odczepił, inaczej sie poprostu z tym delikwentem
              niedało!! Odszedł wielce obrażony, i takich przypadków bezczelnosci ze strony
              dzienikarzy kamerzystów jest wiele!!
          • Gość: MAG Re: Tylko asertywność?Tylko upokorzenie!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 21:02
            Dokładnie. Jeśli ktoś kiedyś był w takiej sekto - firmie na rozmowie
            kwalifikacyjnej to zapewne słyszał dziwna okrzyki z pokoju obok. Tat, tak - te
            okrzyki to doping sekto-menadżera i wtórowanie mu jego teamu, żeby z energią
            ruszali w teren i wciskali shit ludziom za kosmiczne kwoty.
            A tak wogóle to ten artykół chyba jest sponsorowany przez te pseudo firmy, bo
            chyba coraz mniej ludzi interesuje się taka głupkowatą robotą.
        • znajomy_jennifer_lopez Re: Tylko asertywność 15.02.07, 12:39
          Gość portalu: &&& napisał(a):

          > normalne bicie piany, sponsoring i koniobijstwo.
          >
          > Żaden, ale to absolutnie ŻADEN domokrążca, komiwojażer czy sprzedawca osobisty
          > nie ma do mnie wstępu: kamera+domofon+piesek :E i wreszcie jędrne polskie "spie
          > r> da laj"
          >
          > i po jasną cho le rę pismactwo smaży takie artykuły???

          :-))))))))
          Przydaja sie jeszcze wysokie schody...

          Dziennikarze nie wiedza o czym piszą. Ale nie przejmują sie tym bo myśla że ludzie też nie wiedzą o czym oni piszą.
      • Gość: Anty Renesans komiwojażera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 08:44
        Jezu Chryste, ludzie skąd wy bierzecie takie brednie.... szkoda mi Was.
        Wczoraj "Trybuna Ludu" , dziś "Gazeta Wyborcza". Akwizytor szanowany zawód i
        bardzo potrzebny... Buahahaha dobre sobie. Pozdrawiam jełopów z Wyborczej.
      • Gość: michal Renesans komiwojażera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:16
        A ja chciałbym poznać koszty bo to jest główna wada. Takie zabieganie o klienta osobiście zazwyczaj kończy się sprzedażą czegoś co nie jest warte swojej ceny. Przecież to klient musi ponieść koszty dojazdu itp. Ja osobiście mam jedną formułe na takie zabiegi: "Nie dziękuję" (jak będę czegoś potrzebował to drug dotarcia jest kilka, a dobra firma powinna starać sie np. odpowiedzieć na emaila w ciągu max 24 godzin).
        • Gość: Michal Re: Renesans komiwojażera IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 10:51
          Alez odpowiemy Ci na maila w 24 h :D Na kazde twoje pytanie juz sa odpowiedzi,
          o to sie nie martw. W koncu przedstawiciel handlowy z ciut wiekszej firmy (w
          odroznieniu od akwizytora) ma tez szkolenia,na ktorcych dowiaduje sie jakie
          beda "ale" klientow. Poza tym tylko nieliczni sie nadaja, tylko ci bardzo
          komunikatywni, niezniechajacy sie, trwale dazacy do celu itd... W kazdym razie
          im wieksza firma w branzy tym przedstawiciel handlowy lepszy... A do do
          kosztow, oczywiscie,ze klient pokrywa koszty oplacenia pensji przedst.
          handlowego (a te sa czesto wysokie +wysoka premia ale to juz w zaleznosci od
          sprzedazy wiec to jest juz raczje koszt jednostkowy), jego samochodu, benzyny,
          tel kom,pokrycia kosztow jego szkolen, intruktorow itd... ZAWSZE to jest
          drozsze niz gdyby sie samemu zaopatrywalo.. Tylko,ze malo kto lubi stac w
          korkach (to zawsze jest dobry argument dla klientow zaopatrujacych sie np w
          Makro), nie moc poogladac u siebie towaru na zyczenie i wielu innych.. W kazdym
          razie masz racje - to jest GOWNO warte, tylko ze ludzie sie na to lapia...
          Zwlaszcza firmy... Dlatego teraz tak duzo ogloszen - przedstawiciel handlowy...
          dla kilentow biznesowych..
      • Gość: willy Domokrazcy - polska specyfika IP: *.pools.arcor-ip.net 15.02.07, 09:19
        Cos takiego to bylo popularne na zachodzie w latach 30-tych.

        Sam mieszkam zagranica i nikt tu nie lazi, nie puka do drzwi, niczego nie
        wciska, nie wydzwania. Jak jestem u rodzicow w Polsce to non stop przylaza
        jacys domokrazcy dokladnie tak jak opisane na poczatku artykulu. Poza tym
        jeszcze wydzwaniaja na telefon. Po prostu mozna kur*icy dostac...
      • Gość: thomas percy Ale pieprza! IP: *.acn.waw.pl 15.02.07, 09:23
        Az uszy puchna!
        Niech autorzy sobie sami zasuwaja po domach i zbieraja bluzgi od ludzi!
      • Gość: zzzzzzzzzzzzzzzzzz Re: Renesans komiwojażera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.07, 09:34
        Dla mnie akwizycja to totalna porażka. Człowiek robi z siebie idiotę.
      • akondze Re: Renesans komiwojażera 15.02.07, 09:39
        Dziennikarz też człowiek: terminy gonią, a artykuł napisać trzeba... no i
        powstają takie dziwactwa... ;)

        ----------
        ...skwak?
      • trombozuh Renesans komiwojażera 15.02.07, 09:58
        Zdaje się, że pewnym ludziom kasa przesłania wszystko inne, i co gorsza
        dziennikarze w Wyborczej nie starają się nawet tego ukryć.
        Nic tego nie zmieni, że akwizytorzy, choćby nazwali się "wielkimi przezesami do
        spraw sprzedaży", pozostaną śmieciami, i tak będą przez ludzi traktowani.
        Bo obiektywnie trzeba stwierdzić, że gość który zakłoca mi spokój w domu to
        śmieć, którego mam ochotę kopnąć.
        Jeżeli chcę coś kupić, to poszukam sobie tego w internecie, albo pojdę sobie do
        sklepu i tam chciałbym pogadać z kompetentym sprzedawcą, natomiast w domu mam
        ochotę pospać, odpocząć i posiedzieć w spokoju.

      • Gość: dirgone Artykuł na zamówienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:00
        Toż to śmierdzi na kilometr. Jak widać, brak ochotników na akwizytorów.
        Faktycznie, ofert jest mnóstwo, co druga dotyczy akwizycji, ale nikt się do tego
        nie pcha, może czasami jakiś dorabiający student, ale to też na chwilę. Firmy
        sprzedające badziew nie mają pracowników, więc zamówili sobie artykuł
        sponsorowany u pismaka i mają nadzieję, że ktoś głupi się na to nabierze i od
        razu nabierze chęci do pracy za grosze.
        • Gość: Michal Re: Artykuł na zamówienie IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 10:57
          Bys sie zdziwil ile ludzi i jak dlugo pracuje jako przedstawiciele handlowi
          (akwizycja). W mojej bylej firmie bylo 400 takowych. I nie pracuja tak krotko,
          bo maja kontrakty na 5 lat,a po tym czasie niekazdy sie zwolni czy dostanie
          lepsze stanowisko... Malo tego to sie preznie rozwija,a ich pensje rosna...Poza
          tym na jedno nowe miejsce zawsze mielismy okolo 20-30 kandydatow... Bylo w kim
          wybierac,a malokomunikatywny i nie wiedamo czego oczekujacy student nie mial
          czego szukac bo nie przeszedl nawet drugiej rundy...
          • Gość: dave Re: Artykuł na zamówienie IP: *.wro.vectranet.pl 15.02.07, 11:32
            Zgadza sie.. MIELISCIE. Jak widac Ty juz wypadles z rynku, zabralbys sie do
            jakiejs uczciwej roboty a nie o 11 rano w domu na bezrobociu siedzisz.
      • Gość: mieszkaniec Renesans domofonu i ostrego psa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.07, 10:22
        Duże szanse mają tylko w starszych blokach bo na nowych osiedlach i w prywatnych
        domach czeka ich klamka do ucałowania.
      • offon Co za bzdury koleś wypisuje! 15.02.07, 10:33
        Gnojków zakłócających mój spokój, czy to bezpośrednio, czy to telefonicznie,
        należałoby smagać po plecach batem, aż zrozumieją, że nie tędy droga do kariery.
        Hehe, ciekawe, kto uważa inaczej ,nie znam takich.
        • ckodwro Re: Co za bzdury koleś wypisuje! 15.02.07, 10:53
          Ale z was wszystkich frajerzy (mowie do tych cwaniaczkow co to lubia sie z
          luboscia rozpisywac jakby to poszczuli kazdego kto puka do ich drzwi
          pittbulami)!!!! sami macie g.wniane zajęcia, g.wniane stanowiska, sami macie
          pewnie szefa debila który z wami robi co chce bo jest nad wami, wiec nie
          przychodzi do główek nic lepszego jak wyzywanie sie na forum nad ludzmi którzy
          maja jeszcze gorzej od was! zal mi was wszystkch! Proponuje nastepnym razem
          kopnąć bezdomnego na chodniuku w drodze do i z pracy, moze tez pomoze...
          frajerzy. Jak czlowiek nie ma kompleksów, to nie szkaluje innych, proste,
          SZARACZKI
      • Gość: kami Każdy manager powinien od tego zaczynać!!! IP: 62.233.164.* 15.02.07, 10:36
        jak zostanie przeczołgany jak łajza to potem ma szacunek do ludzi większy.
        Powinno się puścić na akwizycję managerów z państwowych spółek i zobaczyć ich
        wartość!

        www.foto-tel.pl/
      • Gość: Michal Re: Renesans komiwojażera IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 10:36
        Przedstawiciel handlowy. Te mniejsze firmy niewiele roznia sie od potocznie
        rozumianej akwizycji, te wieksze maja "wyksztalconych", komunikatywnych,
        usmiechnietych zawsze i cwanych ludzi, ktorzy wykorzystuja milion trickow jak
        nie dopuscic go do slowa. Zasada nr 1 -brak ciszy,rozmowa musie trwac ZAWSZE,
        klient nie moze zaczac sie zastanawiac, myslec
        .
        Jesli zaczyna sie rozmowa w stylu:
        -Dzien dobry Marcin X, (firma z). Chcialbym (nie moglbym, tylko chcialbym aby
        nie bylo odpowiedzi negujacej) rozmawiac z osoba odpowiedzialna za zakup
        (produktu Y)
        - Ale o co chodzi?
        - Rozumiem,ze to Pani jest odpowiedzialna za zakup (aby nie tracic czasu na
        rozmowe z fimry, ktora nie decyduje o tym, bylby wtedy dramat)
        - Tak ja nia jestem (uff juz ja mam:D), ale o co chodzi? (w tym momencie on
        podaje swoja wizytowke i mowiac oznajmiajacym tonem pozwoli pani,ze usiade-
        siada)
        - Nasza firma z x-letnia tradycja o zasiegu ogolnopolskim....
        - Ale ja nie jestem zainteresowana....
        - Nie jest Pani zainteresowana? A gdzie sie Pani zaopatruje w produkt Y?
        - To tajemnica handlowa, nie powiem Panu. Nie rozmawiam z przedstawicielami
        handlowymi (klamstwo,ktore on od razu wyczul)
        - Nie rozmawia Pani z przedst. handlowymi (zdumionym glosem)? Jeszcze nigdy mi
        sie nie zdarzylo,zeby ktos ze mna nie chcial rozmawiac (jeszcze bardziej
        zdumiony glos, klamstwo w zywe oczy,ale ona tego w odroznieniu od niego nie
        wyczuwa) A co Pani sobie ceni korzystajac nawiazujac wspolpraca? Czas,
        pieniadze...?
        - Czas, wie Pan wszystko dostajemy od razu (...)
        - To wszystko nasza firma oferuje (definicja korzysci, wyjasnienie o
        korzysciach (w zaleznosci od tego co sobie klient ceni, znajdzie n-korzysci w
        koncu od czego byly szkolenia jak ucza robienie klientom wody z mozgu; dowod
        spoleczny, zakonczenie tak aby na pytanue - nie sadzi Pani,ze to dogogne
        rozwiązanie odpowiedziec tak bo jak tu zaprzeczyc?)

        Potem kolejna gadka, gadka z korzysciami i uzywaznie pytan wrecz twierdzacych,
        operowanie slowami sadzi Pani, przyzna Pani itd)

        Po takim czyms Pani jest tak zachwycona,ze nawiaze wspolprace... To nic,ze
        oferta tak naprawde jest drozsza tylko ona o tym nie wie, ze wszelkie programy
        lojalnosciowe to pic na wode fotomontaz, to niz ze ta terminowosc nie jest taka
        jak miala byc... To nic,ze na rynku znajda sie produkty lepszej jakosci (choc
        te sa najwyzsze, w koncu on jest doradza, on dba o nas i o to abysmy mieli
        najlepsze rzeczy po najnizszej cenie ;P)... To nic,ze o polowy rzeczach nie
        wiemy,ze moglyby byc inne (tyle ze firma ta nie ma alternatywnych, bo marze
        bylyby dla niej za niskie albo ma wysokie od podwykonawcy...)itp itd Wazne ze
        akwizyzytor (przepraszam na to jedyne slowo by sie przedstawiciel handlowy
        obrazil) zwerbowal kolejnego klienta u niego...

        Ach jak ja to znam:D Czy zycie nie jest piekne? Wiec rada - albo zrezygnujcie
        na poczatku rozmowy kazac piec razy
        (do skutku nie dopuszczajac go do slowa) pod rzad aby wyszedl (za pierwszym sie
        na pewno nie zniecheeci) albo wtopiliscie...


        Pozdrawiam
        • Gość: ja Re: Renesans komiwojażera IP: *.aster.pl 15.02.07, 10:54
          > -Dzien dobry Marcin X, (firma z). Chcialbym (nie moglbym, tylko chcialbym aby
          > nie bylo odpowiedzi negujacej) rozmawiac z osoba odpowiedzialna za zakup
          > (produktu Y)

          Dzień dobry. A ja chciałabym posiedzieć spokojnie w domu, i żeby nikt mi tu nie
          dzwonił. Do widzenia. Miłego dnia.
          • Gość: Michal Re: Renesans komiwojażera IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.07, 11:06
            Hmm z reguly dom zastepuje sie klientami biznesowymi, inaczej mowiac wszystkimi
            firmami zaopatrujacymi sie w te artykuly. Prym wioda akwizytorzy, przepraszam
            przedstawiciele handlowi zaopatrujacy w artykuly biurowe.. Ale nie tylko, to
            jeden przyklad... W koncu od firm zawsze mozna o wiele wiecej wybulic niz
            meczyc sie z jakims kiepsko zarabiajacym domownikiem, ktorego jeszcze ciezko
            zastac o nrmalnych porach;-)
      • dwie_szopy_jackson Re: Renesans komiwojażera 15.02.07, 10:55
        Dla mnie taki pukajacy do drzwi mojego mieszkania akwizytor, to nic innego jak
        SPAM w troche odmiennym wydaniu.
      • Gość: zetisdead A jednak ma się na lepsze IP: *.toya.net.pl 15.02.07, 10:56
        Po raz pierwszy od dawna czytanie komentarzy internautów natchnęło mnie
        optymizmem. Ludzie zaczynają wreszcie odróżniać goowno od twarogu. Jeszcze pod
        koniec lat dziewięćdziesiątych wprasie i innych mediach sporo było tego typu
        dyrdymałów zachwalających rozmaite lipne profesje, posługujących się
        nomenklaturą presji, sztucznego kultu sukcesu itp. formami ideologii wyzysku.
        Poświęcenie programowo mylono tam z poniżeniem, ambicję z małostkowością,
        agresję z samorealizacją. Negatywne skutki takiej propagandy do dziś pokutują
        jeszcze w naszym społeczeństwie (np. bierna postawa obywateli wobec zachowań
        naszej "klasy politycznej" też częściowo wyrasta z tego gruntu).
        Zawód domokrążcy znajdował się w centrum tej propagandowo-ekonomicznej machiny.
        Z jednej strony wspomniana powyżej nowomowa, z drugiej sekciarska konstrukcja
        firm. Sam kilkanaście lat temu musząc szybko zarobić kilkaset złotych
        wpakowałem się na parę miesięcy w taką kołomyję. Mój menager (były piłkarz),
        zwany dumnie trenerem, prezentował poziom inteligencji płuczki klozetowej, na
        porannych mityngach nie wiedziałem, czy parskać śmiechem, czy załamywać ręce;
        tymczasem ludzie pracujący ze mną w większości łykali tę sraczkę i stawali na
        uszach, żeby mieć tzw. "dzwonek". Żenada.
        Okazuje się na szczęście, że doświadczane w ten sposób społeczeństwo, zamiast
        zbydlić się dokumentnie, wyciągnęło konstruktywne wnioski i nie ma zamiaru
        ponownie dać sobie sprzedać tej samej tandety.
        Jeszcze ta kraina nie umiera. :-)
        • znajomy_jennifer_lopez Re: A jednak ma się na lepsze 15.02.07, 12:56
          Gość portalu: zetisdead napisał(a):

          > Po raz pierwszy od dawna czytanie komentarzy internautów natchnęło mnie
          > optymizmem. Ludzie zaczynają wreszcie odróżniać goowno od twarogu

          Kapitalne stwierdzenie!
          Co do tekstów - cóż, każdy lepszy (a nawet gorszy) profesor na mojej uczelni mówił nam że to że coś jest napisane wcale nie oznacza że jest prawdą. Trzeba MYSLEĆ.
          Z drugiej strony bywa że w książkach są po prostu błedy.
          Niestety tekst o akwizytorach wzbudził we mnie poważne wątpliwośći co do wielu innych tekstów GW które wydawały mi sie prawdopodobne (nie moge nie wierzyć we wszystko:-))
      • romulus_remulus Re: Renesans komiwojażera 15.02.07, 10:56
        cały artykuł to jedna wielka bzdura, akwizytor (czy jak go tam inaczej zwać,
        pewnie jakiś manager) to koleś którego każdy normalny człowiek wywala po 2
        sekundach a ci mniej normalni jeszcze psem poszczują.

        Sytuacja, gdy ktoś budzi mnie o 7 ran z powodu jakiegoś gówna jest jedną z
        bardzo nielicznych sytuacji gdy mógłbym komuś dać w mordę (choć zwykle nie
        jestem agresywny)

        chociaż są w tym artykule perełki np:
        "Od wizerunku sprzedawców i poziomu świadczonych przez nich usług zależy poziom
        zaspokojenia potrzeb nabywców."
        LOL, czyli poziom zaspokojenia moich potrzeb zależy od wizerunku sprzedawcy
        :)))))))) nie, nie ważne jest czy towar jest dobry, funkcjonalny wystarczy, żeby
        sprzedawca miał ładny krawat i uśmiech.

        Poziom zaspokojenia moich potrzeb wzrośnie gdy koleś w pięknym krawacie i z
        pięknym uśmiechem po uprzednim obudzeniu mnie o godzinie 7 rano .... zleci ze
        schodów po przepięknym prawym prostym.

      • 0tdr0 Re: Renesans komiwojażera 15.02.07, 11:08
        "Prosze podac adres strony www z Wasza oferta i danymi kontaktowymi- rozpatrez
        propozycje jak bede mial czas" - to swiettnie dziala na telemarketerow.

        A na obsnosnych handlarzy smieciami za 300% ceny- "prosze podac nazwe i model
        produktu, porownam sobie cene na allegro.". Jeden raz moja mama wpuscila takiego
        cwaniaka do mieszkania, a on chcial sprzedac zelazko o wartosci 100 zl za 300
        twierdzac, ze jest warte 1500. Nawet jak mu pokazalem cene identycznego
        egzemplarza na allegro, to klamal, ze to inny model.


        Rozumiem tych ludzi- w wiekszosci sa zupelnie zdesperowani, a pewnosc siebie
        udaja nakladajac "maske". Szkoda mi ich. Ale tych juz wypranych z mozgu i
        gotowych sprzedac wlasna matke, nie cierpie.
        • Gość: norbert76 Ciężka sprawa... IP: 81.210.22.* 15.02.07, 11:45
          Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś ma problem z praca i ima się takiego
          zajęcia. Szczerze współczuję - prawie kilkanaście lat temu "karierę zawodową"
          zaczynałem od call center, na szczęście głównie obsługiwaliśmy abonanetów
          najlepszej (do dziś) płatnej telewizji:).Ale czasami zdarzało się, że trzeba
          było ludziom wciskać jakiej oferty i to było wkurw****ce.
          Plus z tej pracy jest taki, że wiem jak wygląda taka praca od środka i skutkuje
          to tym, że teraz wiem jak postępować z szeroko pojętą akwizycją - czyli jak mi
          się nie chce gadać to kończę od razu, a jak mam chwilę i temat jest w miarę
          ciekawy - to postępuję jak z wampirem - trzymam na dystans, żeby broń Boże nie
          pomyślał, że zapraszam go do swojego świata:).

          Przy okazji przypomniała mi się pewna historia z dawnych czasów, kiedy był bum
          na akwizycję i ktos non stop pukał do drzwi.
          Pukanie do drzwi mieszkania mojego kumpla. Jego matka patrzy przez wizjer i
          wraca do swojego pokoju krzycząc do mojego kumpla "jakiś kolega do Ciebie". Ten
          leci, otwiera drzwi, a tam... owszem jego rówieśnik, tyle, że brudny i z
          Rumuni, z jakimś upapranym kartonem i cały czas mówił 'daj pan' :D.
          Tak mi się jakoś przypomniało..:/

          • 0tdr0 Re: Ciężka sprawa... 15.02.07, 12:17
            Hehehe

            Sam tez mialem w swoim zyciu lacznie miesiac czy dwa na ksztalt akwizycji (choc
            nie sprzedawalem zadnych bubli- bardziej to przypominalo dzialalnosc tego
            "radnego" z artykulu, tylko ze na miescie), oprocz tego bylem rachmistrzem.
            Bardzo fajnie wspominam te czasy i kontakty z ludzmi. Wiele sie mozna bylo
            dowiedziec, sympatycznie pogadac, doradzic, wyrobic pewnosc siebie i w praktyce
            sprawdzic wiedze psychologiczna ze studiow. Wiele osob pozniej spotykalem i
            zostalo pare sympatycznych znajomosci. Jednak nikomu nie musialem niczego
            nachalnie wciskac na sile, a ludzie sam czy to w jednym czy drugim przypadku
            chetnie wspolpracowali i nawiazywali kontakt.

            Za to fatalnie wspominam jedna fuche (bylem mlody i jeszcez bardziej naiwny)
            przeprowadzania "ankiet" dla firmy ubezpieczeniowej (z cyklu tych- "podaj swoje
            namiary i umow sie z naszym wciskiwaczem kitu"). Nie dosc, ze czulem sie jak
            intruz, to jeszcze nikt tego syfu nie chcial wypelniac. Dalem sobie z tym spokoj
            po jednym dniu. Podobnie jak z kilkoma przypadkami zatrudnienia mnie jako
            akwizytora pod plaszczykiem innych prac- ale co powkurzalem rekrutera to moje ;).

            Ogolnie tylko w najgorszej desperacji moglbym sie podjac takiej fuchy. Co innego
            konktakt z firmami- PH to jednak nieco wyzsza polka i wiecej tu tresci a mniej
            formy.

            Chyba sie przejde z kumplem na rozmowe rekrutacyjna na akwizytora (i moze dzien
            probny) za jakis czas- te sekciarstwo, odprawy, dzwony to jednak niezla
            humorystyczna rozrywka i ciekawe zrodlo wiedzy dla osoby stojacej z ironicznym
            usmiechem z boku. Bedzie tez moze material na jakas wierszowke ;).
        • Gość: Wojtek Re: Renesans komiwojażera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.05.07, 01:44
          Zanm inny rekord. Zlapal mnie na parkingu gosc i wciskal wode kolonska (kiosk 5
          zl.) za 40 zl. Potem wspanialomyslnie obnizyl do 20 zl. :-)
      • Gość: amrik Ja na takiego czekam z giwera ;-))) IP: 167.127.24.* 15.02.07, 11:14
        ...
      • mikrobyznesmen Obowiązkowy element szkolenia akwizytorów: 15.02.07, 11:35
        Projekcja dramatu "Śmierć komiwojażera" z Dustinem Hoffmanem i Johnem
        Malkovichem. Umiejącym myśleć powinna dać do myślenia.
        Nie umiejącym myśleć nic już nie pomoże.
      • mmmucha Stop akwizytorom 15.02.07, 12:06
        Wiekszość z nas żyje w dużym tępie z wieloma zajęciami. Kiedy wracamy do domu
        mamy ochotę na chwileczkę zapomnienia, czyli przebrać się w coś wygodnego,
        spokojnie posiedzieć z najbliższymi itp. Dla akwizytorów już chyba nie ma
        miejsca, ja poprostu im nie otwieram drzwi...
      • Gość: Qwe Re: Renesans komiwojażera IP: *.chello.pl 15.02.07, 12:15
        Jakim prawem domokrążca puka do mych drzwi? Przecież w Kodeksie karnym jest
        ochrona miru (spokoju) domowego a nachalne pukanie może go zakłócać. Po drugie
        widać że prywaciarzom od noży laserowych, kremów i wspomnianych żelazek zabrakło
        chętnych do akwizycji. Może po tym tzw. artykule coś się zmieni.
        Mi też akwizycja kojarzy się z Wielkim Kryzysem.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka