Dodaj do ulubionych

Paranoja chrztu katolickiego

22.11.22, 19:13
Wszystkie cztery Ewangelie opowiadają o chrzcie Chrystusa w Jordanie, podkreślając przy

okazji jego wielkie znaczenie (Mt 3, 13-17; Mk 1, 9-11; Łk 3, 21-2; J 1, 31-33).

Jednak w tradycji Kościoła zastąpienie obrzędu Janowego dokonuje się w formie, której nie spodziewał się nawet sam Jan, chociaż Jezus samodzielnie kazał się Janowi ochrzcić. Jest to bardzo wyraźne i wielkie zaskoczenie nie tylko dla Jana Chrzciciela, który w tzw. Duchu Świętym nieomylnie ponoć odgaduje, że Jezus jest właśnie tym oczekiwanym Mesjaszem. Jeśli tak rzeczywiście było, to w takim razie Jezus absolutnie nie mógł być ochrzczony, ponieważ w żadnym wypadku nie można zaliczyć Go do grona grzeszników. A to właśnie tylko oni, przez uzyskanie odpuszczenia grzechów powinni przygotować się na Jego przyjście.

Przyjmijmy jednak obowiązujące w tradycji tego Kościoła założenie, że sakrament chrztu ustanowił Jezus, a Kościół dookreślił ich przebieg. W przypadku chrztu potrzebna jest woda i konkretne słowa: „ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Te tajemnicze słowa ceremonii chrztu muszą być wypowiadane i udzielane osobowo indywidualnie przez celebrytę w imię Trójcy Świętej, a sama formuła musi być być wypowiedziana w liczbie pojedynczej.

Przy tej okazji wynikł problem sakramentów udzielanych przez księży, którym

kiedyś udzielono nieważnego chrztu. Tak może się dziać i dzieje się, gdy prostą biblijną naukę zastępuje się wymysłami ubabranego w religijność ludu (tradycja) i teologów.
6 sierpnia 2020 roku Kongregacja Nauki Wiary wydała notę doktrynalną, w której jasno

określiła, że chrzest udzielany formułą „my ciebie chrzcimy” jest nieważny. Dlaczego zmiana

jednego słowa powoduje tak daleko idące konsekwencje?

Biblia wyraźnie mówi o tym, że żeby być zbawionym musisz uwierzyć i wyznać to słowami, że Jezus umarł za Twoje grzechy i że jest Twoim Zbawicielem. Konsekwencją takiej zmiany w sposobie myślenia, czyli nawrócenia jest to, że będziesz chciał być ochrzczonym.
Tay samym katolicki "chrzest" nie ma sensu, bo niemowle nie może żałować za grzechy, bo rodzi się bez grzechu. Chrzest jest symbolem przyjęcia nowego życia. Ale kto jest w stanie zmierzyć granice katolickiego chrześcijaństwa, poza którą znajdują się już tylko wrogie i nadające się jedynie do bezwzględnego zwalczania schizmy?
Sama historia katolicyzmu podpowiwda, że takich granic na próżno jest szukać w przestrzeni lansowanych teologii watykanistów.

Gdy w okresie renesansu odkrywano Nowy Świat, długo zastanawiano się w Kościeie nad tym, czy Indianie na pewno są ludźmi. Na podstawie tzw. myślenia "mitycznego" uważano, że tylko „my" nimi jesteśmy. Podstawową przycztną takiego stanowiska były poważne systemowe dywagacje, skąd wzięli się „tam" Indianie, skoro Biblia nic o nich nie wspominała? Snując najprzeróżniejsze domysły, że może są oni np. potomkami Chama, usiłowano „wpasować" tę niespodziewaną anomalię w dotychczasowy obraz antropologii biblijnej. W ten sposób Ci Oni" stawali się ludźmi o tyle, o ile przyjęli uznany ceremonialny chrzest.
Niestety, tak oczywiście nie było i nie tak jest, że chrześcijaństwo jest strukturalnie identyczne ze starożytnymi religiami oraz ich mitologiami. W tym zakresie wręcz przeciwnie — nastąpiła fundamentalna zmiana.

W jaki sposób t fundamentalną zawilość może pojąć dziecko a tym bardziej niemowlak?
Wprowadzaony chrzest niemowląt jest zupełnie bez sensu, ponieważ nawrócenie może dotyczyć tylko dorosłego i świadomego człowieka, zdolnego do upamiętania się. A że nie jest to takie proste, świadczy o tym nie tylko tragiczny fundamentalizm oszołoma, który tak, jak wielu innych katolików tworzy własne doktrynerstwo katolicyzmu na indywidualny pożytek. W końcu nie robi nic nowego, bo wieli papieży robiło to sasmo.

Przyczyny nawiedzeń i wizji bywają różne.
Religia była, jest i będzie jednym wielkim łgarstwem budowanym na kolejnych kłamstwach: - kłamstwie o grzechu pierworodnym,
- kłamstwie o życiu wiecznym,
- kłamstwie o piekle,
- kłamstwie o skuteczności modlitwy,
- kłamstwie o tym, że religia jest źródłem moralności,
- kłamstwie o kreacjonizmie,
- kłamstwie o Wielkim Ojcu, który słyszy każde nasze słowo i czyta każdą naszą myśl.

Do tej listy kłamstw trzeba koniecznie dodać kłamstwo mówiące o tym, że religia postrzega mężczyzn i kobiety jako sobie równych.
Obserwuj wątek
    • privus Re: Paranoja chrztu katolickiego 22.11.22, 21:32
      Chrzest to takie teologiczne dzieło na pisi kredyt.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka