Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Największa Dilbertoza poza oryginalną Dilbertozą..

    IP: *.union01.nj.comcast.net 20.05.03, 18:40
    ...Odbywa się codziennie, "24/7" od miesięcy na forum tzw "Polonia"
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44 -
    w 95% opanowanym przez paru kompletnych oszołomów wypisujących jakieś
    niestworzone banialuki o tzw "polskiej pułapce paszportowej" czyli sytuacji
    przyjeżdżania do Polski z obcym paszportem i bycia "zablokowanym" aż do
    załatwienia polskiego, wymaganego teoretycznie od Polaków z obojętnie jakimi
    paszportami.
    Oznaczałoby to oczywiście (teoretycznie) - po niewróceniu z urlopu w
    terminie - utratę pracy w kraju stałego pobytu, brak możliwości spłacania
    różnych pożyczek, w tym n.p. zajęcie domu przez bank wraz z wystawieniem
    niespłaconych mebli na deszcz i ogólny horror urzędowy jak prosto z Franza
    Kafki.
    Zjawisko jest b. ciekawe, bo poza tym że bazujące na nieprawdzie, to prócz
    normalnych wśród Polaków pyskówek wydaje się jedymym co "polonijnych"
    forumowiczów zajmuje. Żadne tam Unie Europejskie czy udział PL w działaniach
    w Iraku. ("Kwach wysłał 200 ZOMOWCÓW i mysli, że..." itp).
    Nic tylko "pułapka paszportowa" i "pułapka paszportowa".

    Idą wakacje. Pora wyjazdów, wakacji, urlopów itd. Proponuję więc akcję
    społeczną: zaadoptujmy zagubionego w schizofremicznych strachach Polonusa!
    To są często biedni ludzie i wszystko co mają to niespłacony komputer i
    jakąś pracę bez której są DEAD. Kuracja z kartofli ze zsiedłym mlekiem dwa
    razy dziennie z zamianą na pierogi z piwem RB na deser powinna może pomóc...

    Pełny wymiar Dilbertozy nadaje zjawisku typowa reakcja sosjologiczna typu:
    powtórzyć jakiś idiotyzm wystarczającą ilosć razy i stanie się
    rzeczywistością - a w każdym razie czymś w co wielu zaczyna naprawdę
    wierzyć..

    Teoretycznie każda sytuacja paszportowo-graniczna jest możliwa w każdym
    kraju. Wiadomo, że we WSZYSTKICH BEZ WYJĄTKU budkach paszportowych świata na
    ogół nie siedzą skorzy do żartów jowialni jegomoście dodatkowo w ogóle
    nieczuli na jaśniepańskość polskiego "turysty" typu
    www.wrestlingmuseum.com/images/models/killerkowalski.jpg

    W praktyce zjawisko OCZYWIŚCIE nie istnieje (latam do Polski co i rusz z PL
    i US paszortami i żadnej pułapki nigdy nie widziałem, nie spotkałem tez
    nikogo ktoby widział
    www.joorl.com/Stargate/Second%20Page/Angry%20Kowalski.jpg
    Owszem, polska S.G. mówi podobno o 270 przypaków zatrzymań z różnych powodów
    w całym ubiegłym roku, ale czytając wypowiedzi tzw "forumowych Polonusów"
    czyli najczęściej prostych debili w różnych kątach świata wygląda na to
    jakby z tyłu portu lotniczego "Okęcie" był jakiś obóz z drutami i wieżami
    strażniczymi do którego zagania się Polonusów po odebraniu dolarów i
    walizek. Co ciekawsze wielu wydaje się wierzyć.
    Przoduje - pewnie z nudów - Australia z Kanadą i USA i resztą peletonu
    pedałujących z czerwonymi z zawziętości pyskami zaraz potem.

    Co jest - w/g mnie RZECZYWISTĄ DILBERTOZĄ w temacie paszportów i podróży
    Polaków to sposób traktowania Polaków przez Ambasady i Konsulaty
    wymienionych krajów za całkiem zresztą niemałe pieniądze.
    Np. $100 na Pięknej u Amerykanów ZA SAMO PODEJŚCIE!??
    Jeśli policzyć ile tam luda codziennie grzeczniutko stoi to zarabiają tam
    całkiem odjazdową kasę jakiej mógłby pozazdrościć niejeden średni a bez
    wyjątku każdy mały bank. I BEZ PODATKU. Kasę, którą upokarzani całym tym
    procesem Polacy przynoszą w zębach skamląc i podtykając lodowemu "panu
    Konsulowi" teczki pełne zaświadczeń od kwitów na węgiel do stanów kont,
    których W ŻYCIU nie pokazaliby NAWET własnej ukochanej teściowej.

    ZAPRASZAM DO BEZNADZIEJNEJ ZABAWY NA FORUM "POLONIA"!
    Obserwuj wątek
      • zlosliwe_bydle Ty jednak jestes zaklamany czeresniak 20.05.03, 22:00
        Tu sie przywlokles skarzyc? Nie miales odwagi tego napisac na Polonii? Ty chyba
        jestes jednak konfident.
        • Gość: Funnel Re: Mirko klamies,chlopcze ! IP: 142.173.84.* 20.05.03, 23:10
          Paszportowa pułapka

          Od 1 stycznia 2003 konsulaty rygorystycznie egzekwują przepisy regulujące wjazd
          na teren Polski osób pochodzenia polskiego. Regulacje te są ostro krytykowane
          przez Polonię i nazywane "pułapką paszportową". Polega ona na tym, że
          wjeżdżając do Polski osoby o polskim pochodzeniu mogą się legitymować dowolnym
          posiadanym paszportem. Wyjechać mogą tylko przedstawiając polski paszport.
          Jeżeli takiego nie posiadają, mogą zostać zatrzymane. Zasada ta dotyczy także
          osób, które mając rodziców Polaków urodziły się za granicą, nigdy nie mieszkały
          w Polsce i nie znają naszego języka - np. znana aktorka Stephanie Powers (wł.
          Stefania Zofia Federkiewicz).

          Czytając opinie Polaków mieszkających za granicą, zapisane na forum
          internetowym www.forumpolonia.com na którym wspominają swoje kontakty z polską
          administracją, nieodparcie przypominają się doświadczenia bohaterów
          powieści "Proces" czy "Zamek" Franza Kafki. Przepisy regulujące zasady na
          jakich mogą przyjechać do Polski, lub w jaki sposób mają zrzec się polskiego
          obywatelstwa, są tak rozbudowane, że czytający je ludzie gubią się w nich i
          dochodzą do wniosku, że regulacje nawzajem sobie przeczą i w wielu przypadkach
          czynią niemożliwym wyrobienie sobie polskiego paszportu, czy zrzeczenie się
          polskiego obywatelstwa. Ustawa paszportowa, która obowiązuje od 1 stycznia tego
          roku głosi, że "Kto będąc obywatelem polskim i posiadając jednocześnie
          obywatelstwo obce posługuje się przed polskimi organami dokumentami tożsamości
          innymi niż polskie, podlega karze grzywny" do 5000,- zł. Zostać obywatelem
          polskim jest bardzo prosto Nie trzeba się nawet urodzić w Polsce, mieszkać tu
          ani znać naszego języka. Wystarczy, że jedno z rodziców będzie posiadało
          obywatelstwo polskie i w ciągu trzech miesięcy od urodzenia nie zadba o
          zaznaczenie, że dziecko przyjmuje obywatelstwo drugiego rodzica. Jednak aby
          wyrobić sobie polski paszport za granicą, trzeba, oprócz poniesienia niemałych
          kosztów, uzbroić się w cierpliwość.

          Dlatego wielu Polaków posiadających podwójne obywatelstwo popełnia wykroczenie,
          posługując się przy przekraczaniu granicy paszportem innym niż polski. Z
          dyskusji na polonijnych stronach internetowych wynika, że wielu rodaków, chcąc
          uniknąć kłopotów, rezygnuje z odwiedzenia Polski, ich dzieci depolonizują się
          całkowicie, nie mając szans na odwiedzenie kraju rodziców, a polskie
          pochodzenie może być istotną przeszkodą w robieniu kariery w administracji
          kraju ich zamieszkania.

          Udowodnij, że nie jesteś Polakiem
          Uczestnicy wspomnianego forum są przekonani, że każda osoba wyjeżdżająca z
          Polski, legitymująca się paszportem innego kraju, a mająca polsko brzmiące
          nazwisko lub wpisane miejsce urodzenia w Polsce, może zostać przez służby
          graniczne poproszona o okazanie polskiego paszportu. Według nich, aby udowodnić
          w takiej sytuacji, że nie jest się Polakiem należy mieć specjalny dokument
          wydawany przez prezydenta RP osobom, których wniosek o zrzeczenie się polskiego
          obywatelstwa został pozytywnie rozpatrzony.

          - Ostatni raz odwiedziłam kraj w 1998 roku i od tego czasu nie byłam, bo
          obawiam się problemów na Okęciu z powodu nieposiadania polskiego paszportu,
          który jest mi zbyteczny, bo mam jeden - USA, tu płacę podatki, tu mieszkam, a
          nie tam - pisze na forum www.forumpolonia.com emigrantka z Polski. - Nie będę
          ryzykować. Mój urlop chcę spędzić godnie, bez nerwów i wróżenia z fusów:
          wypuszczą mnie czy mnie nie wypuszczą do mojego domu, mimo że należałoby
          odwiedzić groby rodziców i moich bliskich. Ale cóż, mogę jechać wszędzie, tylko
          nie do Polski. Poruszyło mnie do głębi traktowanie małżeństwa - Amerykanów
          polskiego pochodzenia. Pisał o tym "Dziennik Polski". Wyłapano ich na Okęciu,
          bo zdradziło ich typowo polskie nazwisko - Stasik. Pan Stasik przybył do Polski
          jako do kraju swoich przodków. Nie mówił po polsku. Jego żona wyjechała z
          Polski jako dziecko. Jak podawał "Dziennik", pana Stasika omal nie pobito, bo
          według polskiej służby granicznej powinien mieć polski paszport i mówić po
          polsku. Że służba graniczna w Polsce powinna znać angielski nikomu jakoś do
          głowy nie przyszło. Wybroniła go jego żona, która nie zapomniała polskiego.

          - Każda sprawa jest traktowana indywidualnie - informuje funkcjonariusz SG
          dyżurujący pod bezpłatnym numerem informacyjnym 0 800 422322. - Osoba, która
          obawia się, że mogłaby mieć jakiekolwiek problemy z przekroczeniem polskiej
          granicy, powinna zwrócić się z zapytaniem do polskiej placówki dyplomatycznej
          zanim tutaj przyjedzie. Generalnie Straż Graniczna nie ma zadania sprawdzać,
          czy ktoś może się danym dokumentem posługiwać czy nie. Sprawdzamy jedynie, czy
          dokument nam przedstawiony jest prawdziwy, aktualny i czy przedstawia nam go
          osoba, której dane są w tym dokumencie. Jeżeli, dajmy na to, pan Kaminski
          przedstawi nam własny, ważny paszport USA i nie będzie figurował w ewidencji
          obywateli polskich, to nie mamy żadnego powodu, aby wymagać od niego jakiegoś
          innego dokumentu.

          Zalegalizować, przetłumaczyć, umiejscowić
          Konieczność okazania polskiego paszportu budzi tak wiele emocji głównie ze
          względu na skomplikowaną procedurę uzyskiwania paszportu. Wśród wprowadzonych
          od tego roku procedur pojawiła się m.in. konieczność umiejscawiania dokumentów
          wydanych za granicą w Polsce.

          - Od 1 stycznia wnioski paszportowe możemy rozpatrywać wyłącznie w oparciu o
          polskie akty stanu cywilnego - informuje Andrzej Janik, konsul RP w Kanadzie. -
          Dotykamy tutaj problemu umiejscawiania, czy też rejestracji obcych aktów stanu
          cywilnego w polskich księgach stanu cywilnego. Aktów urodzenia dzieci, aktów
          zawarcia małżeństwa itp. Każda osoba, która wnosi o wydanie paszportu
          polskiego, winna, poza innymi dokumentami, które do tego są potrzebne, okazać -
          na przykład w przypadku dzieci - polski akt urodzenia dziecka. Oznacza to, że
          dziecko polskiego pochodzenia urodzone w np. w Kanadzie aby przyjechać na
          wakacje do Polski musi złożyć podanie o paszport, a żeby to zrobić musi mieć
          wydany w Polsce polski akt urodzenia, który jest odpowiednikiem aktu
          kanadyjskiego.

          - Jeśli chodzi o akty urodzenia dzieci, można umiejscowienia dokonać w urzędzie
          stanu cywilnego ostatniego miejsca zamieszkania albo matki, albo ojca -
          oczywiście, jeśli obydwoje są obywatelami polskimi - wyjaśnia dalej konsul. -
          To nie musi być czynione w urzędzie w Warszawie, chyba że ktoś mieszkał w
          Warszawie. Zachęcamy, aby to czynić za pośrednictwem znajomych i rodziny, bo
          zajmie to na pewno znacznie mniej czasu. Proponujemy następujący sposób:
          prosimy przyjść do konsulatu, zalegalizować dokument, sporządzić pełnomocnictwo
          do załatwienia tej sprawy przez kogoś w Polsce. Oba dokumenty wysłać listem
          poleconym lub kurierem do Polski. W Polsce ten kanadyjski akt urodzenia należy
          przetłumaczyć u tłumacza przysięgłego, a następnie z trzema już dokumentami
          (tj. zalegalizowanym oryginałem, pełnomocnictwem oraz urzędowym tłumaczeniem)
          udać się do urzędu stanu cywilnego gdzie, na ogół po kilku dniach, będzie można
          odebrać polskie akty urodzenia.

          Akt urodzenia posłuży polskim urzędnikom do nadania osobie urodzonej poza
          Polską lub takiej, która wyjechała z Polski zanim wprowadzono ewidencję PESEL
          do nadania jej numeru ewidencyjnego, bez którego nie można wydać paszportu.

          - Jestem w trakcie wyrabiania polskiego paszportu - pisze internauta z
          Francji. - Jak na razie to istna droga cierniowa! Należy zalegalizować moje
          zaślubiny wedle prawa polskiego (1-2 miesiące) - 83 euro; należy wyrobić PESEL -
          60 euro; wyrobić paszport (ok 2 m-cy) - 118 euro; opłata stała - 20 euro.
          Czyli razem 281 euro. Ale to nie koniec, bo to samo muszę powtórzyć w stosunku
          do dzieci. To istne kpiny z tym co powymyślali! Haracz (dlatego, że matka
          Polka) za wpisanie ich do ksiąg urzędu stanu cywilnego w Polsce od "głowy" 90
          euro plus wyrobienie podlotkom paszportu pol
          • Gość: Mirko O co chodzi Stasikom IP: *.union01.nj.comcast.net 21.05.03, 03:15
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=6121436
            • Gość: Mirko Jak dołuje się dowolne forum do spodu za pomocą... IP: *.union01.nj.comcast.net 23.05.03, 04:33
              kilku debilnych oszołomów

              O tak:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44

              Tak więc polscy miłośnicy sympatycznego biurowego Dilberta cieszcie się
              spokojem, miłym humorem i kulturą jakie tu panują w odróżnieniu
              od "polonijnego mexikoplatzu" z polskimi paszportami na sprzedaż za flaszkę...
      • Gość: Up mirko, jestes mistrzem od... IP: *.NYCMNY83.covad.net 23.05.03, 13:54
        zmieniania wszystkiego w sracz. Forum Komputery i Polonia to malo dla ciebie. Ciagle
        japanie w Konsulacie w NYC tez ci malo. Ciekaw jestem co dalej? Moze Wysokie
        Obcasy, a moze Anoreksja i Bulimia?
        • Gość: Funnel Re: O co chodzi Stasikom ? IP: 142.173.84.* 24.05.03, 11:26
          Margaret Stasik, lat 37, od dziewietnastu lat w USA:

          - Wracac na stale do Polski? To chyba kiepski dowcip! Pierwszy raz od
          wyjazdu pojechalam tam z mezem w zeszlym roku. Zostalismy potraktowani tak
          strasznie, ze tego nie sposób opisac. Na Okeciu nie chcieli mnie wypuscic, bo
          nie mialam polskiego paszportu. A przeciez przyjechalam do USA z rodzicami
          jako mloda dziewczyna i Ameryka, a nie Polska, jest teraz moim domem. Jakis
          urzednik nakrzyczal na mojego meza, zeby nie udawal, ze nie potrafi mówic po
          polsku. Mój maz nosi polskie nazwisko, ale urodzil sie w Stanach, jego
          rodzice i dziadkowie takze, a o swoich polskich korzeniach wie tylko tyle, ze
          jakis pradziad przyjechal do Ameryki za chlebem w XIX wieku. Maz naprawde nie
          mówi slowa po polsku, bo polskiego nie znal juz jego ojciec i jego
          dziadkowie, choc podobno byli polskiego pochodzenia. Ale nie dalo sie tego
          wytlumaczyc urzednikowi na lotnisku w Warszawie. Czekalam tylko, kiedy
          jeszcze meza uderzy.

          Z kolei w powrotnej drodze strasznie przekopano nam bagaze. Pamiatki, które
          kupilismy w Polsce, zostaly w rezultacie zniszczone. Wystapilam o
          odszkodowanie, ale dostalam list, ze mi sie nie nalezy, bo celnicy maja prawo
          przeprowadzac kontrole.

          Mój maz dlugo sluzyl w US Navy (marynarka wojenna USA - przyp. lm). Zjezdzil
          pól swiata, byl w wielu miejscach, uwazanych za zacofane, niebezpieczne lub
          wrogo nastawione do Amerykanów, ale mówi, ze takiej dziczy, jak ostatnio w
          Polsce, jeszcze nie widzial. Powiedzial, ze wiecej tam nie pojedzie, a ja
          calkowicie popieram jego zdanie. Pamietam jednak Polske z mlodosci, czuje sie
          z nia nadal uczuciowo zwiazana i dlatego wstyd mi, ze sami Polacy i to na
          lotnisku, gdzie powinno sie szczególnie dbac o podobne rzeczy, potrafia sie
          tak kompromitowac wobec Amerykanów.

      • Gość: grafiti Re: Największa Dilbertoza poza oryginalną Dilbert IP: *.lu.dl.cox.net 27.05.03, 16:53
        Gość portalu: Mirko napisał(a):

        > bycia "zablokowanym" aż do
        > załatwienia polskiego, wymaganego teoretycznie od Polaków z obojętnie jakimi
        > paszportami.

        Mirko, to ciekawe: "wymaganego teoretycznie" to dla ciebie znaczy "nie
        wymaganego wcale"?
        Kto tu robi Dilberozy? Ale Mirko jest ekspertem w tych sprawach. Moze pisac
        czarno na bialym w ksiazkach i przepisach polskich urzedow a Mirko/Dilbert
        smieje sie z innych ktorzy to czytaja i traktuja to powaznie, zamiast sluchac
        Mirko/Dilberto i ignorowac wszystkie rzadowe przepisy bo Mirko "wie lepiej".
        grafiti
        • Gość: Mirko Re: Największa Dilbertoza poza oryginalną Dilberto IP: *.union01.nj.comcast.net 02.06.03, 14:24
          Kolejny przykład na CIEMNOTĘ I WIOCHĘ Polaków siedzących gdzieś w
          amerykańskich piwnicach i na kanadyjskich strychach i żyjących gdzieś w swoim
          świecie iluzji i czarów wynikających z wiecznego zawieszenia pomiedzy dwoma
          światami. Już nie w PL a keszcze (nigdy?) nie w tam.

          Już wyjaśniam "teoretycznie". (Który to już raz?)
          Bo ISTNIEJE przepis wymagający od Polaków posiadających obce obywatelstwa ale
          i nadal polskie przyjazdu do Polski z polskim paszportem.
          DOKŁADNIE tak jak wracając potem do USA, Australii czy Kanady MUSZĄ okazać się
          odpowiednimi paszportami tych krajów a nie paszportem polskim czy czesko-
          słowackim. Tak jest zresztą napisane w pouczeniach n.p. amerykańskiego
          paszportu, żeby w krajach innych obywatelstw posiadacze tegoż okazywali się
          paszportem tamtego kraju a nie amerykańskim.
          Praktyka jest taka, że w odróżnieniu od USA czy Kanady Polonus może wjechać i
          wyjechać z PL na jakim paszporcie chce i nikt się nie czepi.

          Pisanie na tym czy innych forumach o "pułapkach paszportowych" to spam i
          kłamstwo.
          • Gość: Up Re: Najwie˛ksza Dilbertoza poza oryginalna˛ Dilber IP: *.NYCMNY83.covad.net 02.06.03, 21:50
            Gos´c´ portalu: Mirko napisa?(a):

            > Pisanie na tym czy innych forumach o "pu?apkach paszportowych" to spam i
            > k?amstwo.

            Sam qutasie zaczales
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=6116046&a=6116046
            • Gość: mirka Re: Najwie˛ksza Dilbertoza poza oryginalna˛ Dilbe IP: *.nyc.rr.com 04.06.03, 02:04
              Gos´c´ portalu: Up napisa?(a):

              > Gos´c´ portalu: Mirko napisa?(a):
              >
              > > Pisanie na tym czy innych forumach o "pu?apkach paszportowych" to spam i
              > > k?amstwo.
              >
              > Sam qutasie zaczales
              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=6116046&a=6116046
      • Gość: Andy Re: Największa Dilbertoza poza oryginalną Dilbert IP: *.acn.pl 06.06.03, 16:15
        Masz racje "MIRKO", ale nie do konca,
        Polska nie jest taka jak opisuja forumowicze - a Polacy nie sa tacy jak mozna
        by sadzic z lektury czytania forum /obojetnie ktorego/.
        Czytajac skrajne opinie, czlowiek nie chce wyrazac swoich...
        Co moge dodac? - pojade na Mazury, do ludzi biednych - ktorzy poczestuja mnie
        "ziemniakami z kwasnym mlekiem" - jestem podbudowany na duchu.
        Polska to nie jest stereotyp, tak jak nie jest stereotypem Ameryka.Kazde
        upraszczanie jest niestety falszem.
        Pozdrawiam serdecznie...!
        • Gość: Mirko Re: Największa Dilbertoza poza oryginalną Dilbert IP: *.union01.nj.comcast.net 09.06.03, 18:37
          Mazury faktycznie najlepiej chyba wpływają na tzw "światopogląd" a nie
          czytanie oszołomów na "forumach". I o tej porze roku - BEZ KOMARÓW!
          Gratuluję więc Mazurów.
          Mój - w sprawie paszportów, EU itp, jest taki, że polski paszport - przedmiot
          zażartych bitew na drewniane czołgi napędzane historycznymi silnikami z Syren
          i Trabantów ( www.knplogic.co.uk/are_u_mad.html ) ZDECYDOWANIE "warto"
          mieć a żadnej półapki w Polsce nie ma choć pewnie z pojedyńczych przypadków
          granicznych gdzie zawsze się przecież coś ciekawego dzieje powstała klechda
          domowa rozpuszczana masowo przez ludzi mających czas o tym pisać 1536 razy pod
          dowolnymi "nickami" i z zacytowaniem paragrafów prawa polskiego, które od
          Polaka wymaga FAKTYCZNIE polskiego paszportu. Prawo jest - egzekucji nie ma.
          Czyli DOKŁADNIE "po polsku". Zawsze tak w PL było i osobiście nie wiedzę
          problemu.
          DOKŁADNIE takie samo prawo jak na n.p. granicy amerykańskiej - wymagania
          amerykańskiego paszportu od Amerykanina czy kandyjskiej od ... itd.
          Inne posiadane jeszcze przez nich paszporty - nikogo nie obchodzą, chocby
          miały na okładce orła z dwoma głowami a amerykański ma skromnie tylko z jedną
          i to bez żadnej korony.
          Ale Jasiek Kowalski "ze Stalowyj" a od 7 lat z "Czikago" MUSI do PL "wlatać"
          jako AMERYKON, bo on "tyro jezd Amerykon".

          Problem w tym, że jakoś tak w życiu jest, że jeśli coś warto mieć to niestety
          szybko okazuje się, że nie jest to ani tanie ani proste do zdobycia.
          (Jak n.p. 10-cio letnia amerykańska wiza w cenie $5-10 tys. za nieudolnie
          podrobioną!).
          Półroczne oczekiwanie na polski paszport za granicą i cała bateria
          altyleryjska opłat "konsularno-formalnych" + 1300 towarzyszących "kwitów na
          węgiel i zeszłoroczne szczepienie psa" i polski wyciąg z aktu ślubu
          amerykańskiej żony to CZYSTA DILBERTOWA PARANOJA i to conajmniej na skalę
          europejska i NA PEWNO jesteśmy (Polska) w czołówce peletonu kandydującego na
          Starym Kontynencie do nagrody im. Ś.P. Nieśmiertelnego Frantza Kafki w postaci
          pucharu goryczy, który żeby odebrać - trzeba dać łapówkę ale jednocześnie nie
          dać się przyłapać przy tym przez dziennikarza, który to potem opisze i jeśli
          jesteśmy płotką - pójdziemy siedzieć za próbę wyłudzenia pucharu.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka