Gość: bibi
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.06.07, 10:31
Nie jestem absolwentem najlepszej uczelni, nie znam 5 jezykow, nie robie
doktoratu za granica, nie podrozuje po swiecie, nie pochodze z inteligenckiej
wyksztalconej rodziny, moja praca mgr nie byla najlepsza na uczelni, itd.
Szukam pracy juz dlugo, pomimo ze mam wyksztalcenie wyzsze mgr i tak dostaje
oferty z handlu (sklepy) i za 930 brutto.
Zewszad atakuja mnie artykuly o kobietach sukcesu mlodszych ode mnie, po
prywatnych liceach, dobrych studiach, wladajacych kilkoma jezykami,
pracujacych w miedzynarodowych firmach i robiących tam kariere za prawdziwe
pieniadze, a nie za jałmużne 930 brutto.
Czuje sie jak pajac, nieudacznik, kretynka, mega przecietniak, ofiara losu.
Czuje sie..... pzegrana. Pomimo tego, ze duzo przeciez osiagnelam, duzo
wiecej niz inni ludzie, ale jednak ciagle jestem w tyle.
Niby wiem, ze ten wyscig szczurow jest chory, ze nie o to w zyciu chodzi.
Ale czuje sie przytloczona propaganda sukcesu, do ktorego przeznaczono
nielicznych szczesliwcow.
Czuje sie do bani.....