Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Do wybitnych magistrów bez pracy

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 12:02
    Do napisania tego posta skłoniły mnie liczne wypowiedzi osób, które, jak same piszą, pokończyły elitarne kierunki z doskonałymi średnimi, mają ponadprzeciętną inteligencję i zdolności, piszą doktoraty, a jakoś nikt ich nie chce zatrudnić, bo "w Polsce nie ma pracy dla osób po studiach/wybitnych/ukierunkowanych humanistycznie".

    Jako osoby z tytułem magistra, powinniście znać takie pojęcie jak błąd ekologiczny.Oznacza ono wnioskowanie o cechach jednostek na podstawie danych dot. grup społecznych, do których należą. Jego przykładem jest zdanie "w Polsce spada bezrobocie, najniższe jest w dużych miastach i wśród osób z wyższym wykształceniem, dlatego (ten oto tu) magister w Warszawie nie powinien mieć trudności ze znalezieniem pracy". Może ono prowadzić do odwrotnego wniosku, iż "jako, że jestem magistrem w Warszawie i nie mogę znaleźć pracy, w Polsce nie spada bezrobocie, zaś w dużych miastach i wśród osób z wyższym wykształceniem z pracą jest kiepsko". Jesteście absolwentami dobrych studiów, mieliście świetne średnie - powinniście więc rozumieć, iż oba powyższe zdania są błędne.

    Nie piszę tego, aby udowodnić, że jest świetnie. Razi mnie tylko, kiedy ktoś, kto chwali się dyplomem, ocenami, stypendiami itp., popełnia jednocześnie oczywisty i rażący błąd, podpierając nim często całą konstrukcję swojej wypowiedzi. Pewnie nie przesądza to o Waszych problemach z zatrudnieniem, ale gdybym prowadził rozmowę kwalifikacyjną i wypalilibyście przede mną z tego typu tekstami, dwa razy bym się zastanowił przed przyjęciem was do pracy.
    Obserwuj wątek
      • Gość: tsa Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 11.10.07, 16:37
        a mnie razi to ze ktos ow tak wybitnie uzdolniony strzela sobie
        samobója na całe zycie wybierajac takie kierunki jak politologia ,
        historia , pedagogika które nijak sie maja do rynku pracy . powinni
        wprowadzic znaczne utrudnienia dla osob ubiegajacych sie na kierunki
        humanistyczne . brakuje nam inzynierow , technikow , informatykow i
        przede wszystkim roboli z młotkiem w reku reszta jeszcze przez sto
        lat nie znajdzie pracy bezrobocie zejdzie do 5% oni dalej beda tutaj
        na forach płakac .chyba ze naprawde tak max młodych ludzi emigruje
        ze politologa zrobia za dyrektora zoo
        • Gość: Kimi Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 17:50
          Ja skończyłam polonistykę i nie żałuję tego wyboru. Na studiach
          technicznych na pewno bym się nie sprawdziła.
          • Gość: tsa Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 11.10.07, 17:58
            tu nie chodzi o to czy komus sie podobało na studiach czy
            nie .problemem jest brak perspektyw. po polonistyce jak najbardziej
            tez .... tobie sie moze i udało złapac etat w szkole -natomiast zbyt
            wiele osob nie bedzie go miało nigdy - dzieci coraz mniej. szkoły
            raczej zamykaja nie powstaja nowe
            • Gość: Kimi Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 11:54
              tsa napisał(a):problemem jest brak perspektyw. po polonistyce jak
              najbardziej
              > tez .... tobie sie moze i udało złapac etat w szkole

              Poloniści pracują nie tylko w szkołach. Na mojej uczelni było bardzo
              dużo specjalziacji np. PR.
              Ja dostałam pracę w bardzo dużej międzynarodowej firmie. Jeśli ktoś
              zna języki obce - to jaki ukończył kierunek nie jest wcale takie
              ważne.
            • Gość: gosc MIKI Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.adsl.inetia.pl 05.11.07, 21:01
              NIKT normalny nie chce pracowac w ...szkole. Ci co chca ZAWSZE
              pracuja... To najgorsza "sciezka". Dobra dla ...tych , co ...no
              szkoga gadac. Podobnie z : policja, wojskiem i celnikami!!!
            • hendrix83 Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 09.11.07, 02:39
              dlatego ja ucze w przedszkolu i szkole w Islandii za 12000zł miesięcznie
            • hendrix83 Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 09.11.07, 02:40
              dlatego ja ucze w przedszkolu i szkole w Islandii za 12000zł miesięcznie. W przedszkolu dzieci islandzkie. w szkole polskiego.
        • absolwencina Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 01.11.07, 10:04
          "a mnie razi to ze ktos ow tak wybitnie uzdolniony strzela sobie
          samobója na całe zycie wybierajac takie kierunki jak politologia ,
          historia , pedagogika które nijak sie maja do rynku pracy"

          szanowny przedmówca trochę przesadził, fakt, kierunki trochę mało
          rynkowe, ale...

          po pierwsze - jak można sobie strzelić samobója na całe życie,
          wybierając w wieku 19 lat kiepski kierunek studiów, rozumiem, jakby
          taki 19 latek np. popełnił morderstwo, ale skreślać kogoś tylko
          dlatego, że będąc młodym i głupił wybrał taki kierunek studiów , a
          nie inny ?

          po drugie - podobno zawód zmienia się conajmniej dwa, trzy razy w
          życiu;

          po trzecie - chyba rzadko który 19 latek jest na tyle rozsądny, aby
          myśleć co będzie za pięć lat na rynku pracy;

          i wreszcie po czwarte, trochę nie związane z tematem, jak ja kocham
          absolwentów tych kierunków rynkowych (informatyka, itd), którzy
          wywyższają się ponad tzw. ofiary (politologów, humanistów itd);
          może jestem zazdrosny, bo sam informatykiem nie jestem, ale nie mogę
          się doczekać, kiedy np rynek się nasyci i panom informatykom mina
          zrzednie, po pracodawcy przestaną się o nich bić;

      • Gość: rebel Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.07, 19:12
        a przecież rozwiązanie jest takie proste - zlikwidować kierunki
        humanistyczne na uczelniach prywatnych, a na ich miejsce wprowadzić
        kierunki techniczne...
        • Gość: tsa Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 11.10.07, 19:21
          dokładnie bo cały bajzel jest przez niedostosowanie do potrzeb
          rynku. kiedys jeszcze nie tak dawno studia były tylko dla
          nielicznych - był prestiz .Mgr to był "ktoś"
          dzisiaj uniwersytet to budka z piwem .mcdonald dla kazdego , byle by
          zapłacił w dziekanacie .
          • Gość: Alibi Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.lama.net.pl 11.10.07, 19:31
            jeszcze do niedawna studia nie byly jedynie sposobem na rozwiniecie
            kariery.

            i wyobraz sobie tsa - ze dla niektorych ludzi studia to poszerzanie
            zainteresowan, realizacja pasji, a nie tylko slepy pomost do
            zdobycia genialnej, czy nawet jakiejkolwiek pracy.

            zgadzam sie ze problem jest, ale dotyczy on tylko tych co narzekaja
            i sie dziwia ze po pewnych studiach nie maja pracy takiej jaka by
            chcieli. nie wrzucajcie do jednego wora wszystkich 'humanistow', bo
            nie wszyscy studiuja po to zeby potem miec dobrze platna prace.
          • Gość: filc Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.centertel.pl 12.10.07, 12:31
            Do edukacji powinien mieć dostęp każdy, i tutaj niema wątpliwości. A
            skoro uważasz iż lepsi mogą kończyć studia a gorsi nie to masz
            dziwne poglądy, bardzo dziwne.
        • Gość: rwetest Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.07, 19:25
          Gość portalu: rebel napisał(a):

          > a przecież rozwiązanie jest takie proste - zlikwidować kierunki
          > humanistyczne na uczelniach prywatnych, a na ich miejsce wprowadzić
          > kierunki techniczne...

          Hahaha, tym sposobem byś zlikwidował prywatne szkółki niedzielne. Nikt nie chce
          studiować kierunków technicznych bo dla większości sztudentuf matma, fiza,
          biola, chemia to czarna magia, lepiej poczytać jakiegoś gotowca z polaka i
          zaliczenie gotowe. Poczytaj fora typu kuchnie i łazienki, budowa domu itp. a sam
          stwierdzisz że większość ludzi niema podstawowej wiedzy technicznej nawet tej z
          podstawówki.
        • Gość: abc Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 11.10.07, 19:47
          > a przecież rozwiązanie jest takie proste - zlikwidować kierunki
          > humanistyczne na uczelniach prywatnych, a na ich miejsce
          > wprowadzić
          > kierunki techniczne...

          heh sorry, ale stworzenie 'prywatnej' politechniki to wydatek
          kosmicznie wiekszy niz zarzadzanie i marketing - tutaj nie chodzi o
          same biurka, krzesla, komputery i kadre potrzeba jeszcze troche
          sprzetu, ktory duzo wiecej kosztuje...
      • poszukiwacz_pracy Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 11.10.07, 19:54
        Nie wyobrażam sobie sytuacji w której typowy humanista idzie na studia na
        politechnikę. Przecież wiadomo że na studiach technicznych podstawą jest
        matematyka a z niej humaniści są z reguły cieniutcy i dla nich takie studia
        byłyby męką. Np informatyka przecież to sama matma, na innych kierunkach jest
        podobnie.
        • Gość: tsa Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 11.10.07, 20:11
          przedmioty scisłe wymagaja systematycznej pracy dla wiekszosci osób
          wygodniej isc na pedagogike pospac troche popic na akademikach i
          myslec jakos to bedzie za 5 lat bedzie lepiej
          • scibor3 Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 11.10.07, 20:29
            Doprawdy? Jako absolwent chemii na UW nie zauważyłem tego. Co więcej osoby
            "systematycznie pracujące" to zazwyczaj były miernoty przepełzające z semestru
            na semestr. Co do alkoholu, to istnieje podobna zależność. Jak ktoś mi mówi, że
            jest abstynentem, to od razu wiem, że dupa z niego a nie chemik. Robię w tym
            zawodzie już kilkanaście lat i zawsze się to sprawdzało.
      • wielki_czarownik Ale paskudni ci humaniści! Fuj! 11.10.07, 20:31
        Co za chamy z tych humanistów! Nic pożytecznego nie robią. Przecież wiadomo, że dzieci w szkołacz uczą się same, filmy same się kręcą, gazety same piszą, praca w fabrykach sama organizuje (eksperyment Hawthorne się kłania), przepisy prawne same się piszą, wyroki w sądach same się wydają, ubrania same projektują...
        Najlepiej całą tą humanistyczną swołocz wystrzelać! Będziemy budować komputery, samochody, maszyny... Tylko po co?
        Stworzymy najlepsze auto świata, ale nie będzie komu go zareklamować. Stworzymy najlepszą kamerę na świecie, ale nie będzie komu nakręcić filmu.
        A potem wszystko to popadnie w zapomnienie, bo nie będzie zasranego humanisty-archiwisty, który zapisze nasze osiągnięcia, ani skretyniałego humanisty-nauczyciela, który nauczy nasze dzieci czytać, pisać, mówić w obcych językach etc.
        • Gość: tsa Re: Ale paskudni ci humaniści! Fuj! IP: *.chello.pl 11.10.07, 21:11
          ok niech sobie pisza bzdury ale jeeesssssst ich za dużo. znacznie za
          duzo
          • wielki_czarownik Pytanie 11.10.07, 21:26
            Dlaczego za dużo? W końcu to człowiek jest najważniejszy. Ludzie chcą być humanistami, to rynek musi się dostosować do tych potrzeb. Bez rynku ludzie wyżyją (patrz ZSRR, Korea Północna) ale rynek bez ludzi nie przetrwa nawet sekundy.
            Nowoczesna gospodarka wcale nie wymaga ścisłowców. Zauważ, że ta "topowa ekonomia" to nie są fabryki, ale banki, firmy rozrywkowe, doradcze, handlowe itp. A tu bardzo ważny jest nie ścisłowiec, który w pamięci sprawdza, czy 30 cyfrowa liczba jest liczbą pierwszą, czy nie, ale wygadany humanista, który wciśnie klientowi największy kit za grubą kasę.
            Potrzeba 100 inżynierów, żeby zaprojektować samochód i 1000 humanistów, którzy go będą sprzedawać. Ot co!
            • Gość: tsa Re: Pytanie IP: *.chello.pl 11.10.07, 21:34
              TO dlaczego nasi humanisci moga co najwyżej sprzatac w szkockich
              knajpach ? absolwent szkoły technicznej raczej budzi wieksze
              zainteresowanie dla pracodawcy nad Wisła .Chyba bez dwóch zdan
              inaczej z nim romzwiaja. humaniste nie szanuje sie do tego stopnia ,
              ze z Bozej łaski przyjmowany jest z reguły na przedstawiciela ds
              śróbki -zwalniany po średnio 3 miesiacach ze wzgledów ekonomicznych
              (zus , nowe siły -nowy zapał etc)
              • Gość: Magaa Re: Pytanie IP: *.wroclaw.mm.pl 11.10.07, 21:46
                Humanista to zwykle ktos kto nie umie matematyki i fizyki. Nie czyni go to wiec od razu wygadanym i wybitnym doradca badz sprzedawca (czym tu sie zreszta chwalic-ze humanista moze byc ph?? A kto nie moze?) I te wlasnie miernoty, nie majace glebszego celu w zyciu badz pomyslu jak je wykorzystac ida po liceum na politologie, socjologie itp. zasilajac pozniej szeregi narzekajacych wyksztalconych z piatkami w indeksie.
                Dodam ze nie mowie tu o ludziach ktorzy humanistami sa z zamilowania, tylko wlasnie o tej rzeszy ludzi ktorzy nie wiedzieli co robic po szkole sredniej, wiec wybrali kierunek na ktorym moga wykuc i zaliczyc. Na polibudzie raczej by nie dali rady a tak prosze, wyzsze wyksztalcenie w kieszeni
                • wielki_czarownik Re: Pytanie 11.10.07, 21:54
                  Życzę powodzenia w skończeniu moich studiów na zasadzie "wykuć na pamięć i zdać". Pierwsze spotkanie z doktorem K. zapamiętałabyś do końca życia :)
                  Studia humanistyczne wbrew pozorom nie są takie łatwe. Mam dobrego kolegę, któy skończył informatykę. Zerknął kiedyś (jak jeszcze studiowałem) czego się uczyłem i powiedział, że on by nie dał rady tego zaliczyć. Ja zerknąłem na jego notatki i powiedziałem to samo.
                  Po prostu różne studia - różny sposób nauki, różne zdolności.
                  • Gość: Magaa Re: Pytanie IP: *.wroclaw.mm.pl 11.10.07, 22:01
                    Nie wiem jakie studia konczyles, ale mialam kolezanke na politologii, ktora trafila tam wlasnie metoda odrzutu innych kierunkowi i jej studia polegaly na wyryciu 1, 2, 5 ksiazek i napisaniu testu/wypracowania na dany temat. Ja bym pewnie takich studiow nie skonczyla bo by mi sie nie chcialo tego robic. Ona skonczyla na samych 5 i jest teraz w anglii w knajpie:) I dobrze, ja tez nie mam nic przeciwko takiej robocie jesli kase przynosi. Przynajmniej nie jeczy na forum ze pracy w polsce znalezc nie moze.
                • Gość: pliva-barr Re: Pytanie IP: *.chello.pl 11.10.07, 22:01
                  "ida po liceum na politologie, socjologie itp"
                  socjologia to nie jest typowy kierunek humanistyczny -trudno zeby
                  ktos badał rynek robił wykresy i analizy w exelu nie znajac
                  tabliczki mnozenia badz procentów,ale ok co do poitologii to sie
                  zgodze
                  "humanisci z zamiłowania"
                  5 lat for fun niewielu jest takich
                  "Na polibudzie raczej by nie d
                  > ali rady"
                  i vice versa na uniwerku by tamci polegli
                  "I te wlasnie miernoty, nie maja
                  > ce glebszego celu w zyciu badz pomyslu jak je wykorzystac ida po
                  liceum na poli
                  > tologie, socjologie itp. zasilajac pozniej szeregi narzekajacych
                  wyksztalconych
                  > z piatkami w indeksie."
                  ale durnie no szok
                  "czym tu sie zreszta chwa
                  > lic-ze humanista moze byc ph?? A kto nie moze?"
                  no własnie sek w tym ze bardzo nie wielu moze bo to tak naprawde
                  bardzo ciezka i niewdzieczna robota -popatrz na rotacje u ph
                  • Gość: Maga Re: Pytanie IP: *.wroclaw.mm.pl 11.10.07, 22:08
                    Rotacja jest dla tego ze do obrzydliwa praca, a nie dlatego ze trudna. I nie wymaga humanistycznego myslenia tylko bezwzglednego nastawienia na wlasne cele i umiejetnosci wciskania kitow. Taka umiejetnosc moze posiadac kazdy, bez wzgledu na odchyly matematyczno-polonistyczne.
                    A co do socjologii, to moze i racja. Tyle ze znowu mam przyklad kolezanki ktora takie studia wybrala, a noga z matmy byla nieprzecietna. Nie sadze zeby w exelu potrafila wiecej niz wpisac swoje imie w komorke. Ale te studia prywatne skonczyla... Dlatego zrobilam takie uogolnienie
                • Gość: rebel Re: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 09:38
                  "Humanista to zwykle ktos kto nie umie matematyki i fizyki"

                  to zdanie jest taką samą oczywistością, jak i to, że każdy inżynier
                  potrafi się ładnie wypowiedzieć ustnie jak i na piśmie? ;)

                  większych głupot jeszcze na tym forum nie czytałem...takimi zdaniami
                  przyspieszasz tylko proces ludzkiej deewolucji <który de facto od
                  jakiegoś czasu już postępuje>, a człowieka sprowadzasz do
                  jedynowymiarowego tworu organicznego bardziej zbliżonego do
                  ośmiornicy a nie szympansa...ludzie są bardziej wielowymiarowi niż
                  może się wydawać...

                  niedawno miałem problem z ustawieniem internetu...wezwałem sąsiada,
                  który skończył szkołę polsko-japońską, specjalność systemy
                  komputerowe....zarabia grube pieniadze w firmie
                  informatycznej...siedział godzinę, wszystkiego spróbował i
                  powiedział że nie może pomóc, że musze mieć zepsuty modem..;)

                  nastepnego dnia, przyszedł humanista, amator komputera, od razu
                  zauważył że problemem jest gniazdko..;D
              • wielki_czarownik Re: Pytanie 11.10.07, 21:51
                Ciekawe co mówisz, gdyż np. moja znajoma humanistka jest bankowcem w Anglii.
                A sprzątanie w knajpach? Wielu ludziom to wystarcza. Mają pieniądze na dom, samochód, telewizor... Zarabiają więcej niż ścisłowiec w Polsce... Odwalają swoje 8 godzin w robocie i wracają do domu. Nic ich nie obchodzi. Całkowite oddzielenie życia osobistego i zawodowego. Źle im? Sam bym mógł w knajpie sprzątać, jakby mi dobrze płacili.
              • Gość: Kimi Re: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 18:43
                Gość portalu: tsa napisał(a):

                > TO dlaczego nasi humanisci moga co najwyżej sprzatac w szkockich
                > knajpach ?

                Moja kuzynka, tez po polonistyce, uczy w Londynie w szkole językowej
                języka polskiego. Moja siostra po prawie pracuje na uczelni w
                Niemczech. Jej koleżanka, też po prawie, pracuje w dużej
                międzynarodowej firmie. Prawda jest taka, że sam papierek rpacy nie
                da, trzeba być jeszcze obrotnym i znać język.
              • Gość: bibi Re: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 14:52
                Gość portalu: tsa napisał(a):

                > TO dlaczego nasi humanisci moga co najwyżej sprzatac w szkockich
                > knajpach ? absolwent szkoły technicznej raczej budzi wieksze
                > zainteresowanie dla pracodawcy nad Wisła .


                Dlatego ze Polska to intelektualne dno. Był juz taki fajny temat na
                tym forum, jakies 2 lata temu. Wypowiadaly sie w nim osoby po
                studiach humanistycznych, ktorych w Polsce nikt nie chcial
                zatrudnic, a za granica znalazly dobrze platne prace w swoim
                zawodzie.
            • scibor3 Re: Pytanie 11.10.07, 22:24
              Mylisz się. bez produkcji i rozwoju w krótkim czasie zacząłbyś handlować babkami
              z piasku za klonowe liście.

              " wygadany humanista, który wciśnie klien
              > towi największy kit za grubą kasę."

              O ile tym towarem będą chińskie gacie, sprzedawane na bazarze, to masz rację.
              Natomiast jezeli bedziesz próbował handlować poważnym towarem to za próbę
              wciskania kitu zostaniesz błyskawicznie spuszczony po sznurku. Jak ktoś zaczyna
              stosować terminy "maksymalny", "profesjonalny" itd. to mi się automatycznie
              włącza odruch wymiotny. Nie widzę też przeszkód aby absolwent nauk
              przyrodniczych albo technicznych nie mógł być wygadany. Co więcej, spora część
              "ścisłowców" ma humanistyczne hobby. Ja, na przykład, interesuję się
              średniowieczem a wykształcenie zawodowe pozwala mi szerzej spojrzeć na
              zagadnienie od strony np. rekonstrukcji technologii czy badań DNA które to z
              kolei są czarną magią dla przeciętnego historyka albo archeologa.

              > Potrzeba 100 inżynierów, żeby zaprojektować samochód i 1000 humanistów, którzy
              > go będą sprzedawać. Ot co!

              A jest 50 inżynierów i 10000 humanistów. Aż na usta ciśnie się cytat z Bunscha
              (z pamięci, o urzędnikach): namnożyło się ich tylu, ze nie spluniesz abyś
              którego nie opluł. I w tym cały problem. Nie w tym problem, że istnieją, bo
              przecież są potrzebni tyle, że jest ich zbyt wielu jak na obecne potrzeby
              gospodarki i społeczeństwa.
              • wielki_czarownik Re: Pytanie 11.10.07, 23:08
                scibor3 napisał:

                > Mylisz się. bez produkcji i rozwoju w krótkim czasie zacząłbyś handlować babkam
                > i
                > z piasku za klonowe liście.

                Ale interes by się kręcił.


                > O ile tym towarem będą chińskie gacie, sprzedawane na bazarze, to masz rację.
                > Natomiast jezeli bedziesz próbował handlować poważnym towarem to za próbę
                > wciskania kitu zostaniesz błyskawicznie spuszczony po sznurku. Jak ktoś zaczyna
                > stosować terminy "maksymalny", "profesjonalny" itd. to mi się automatycznie
                > włącza odruch wymiotny.

                A co powiesz np. o Peugeocie 307? Najgorsze technicznie auto ostatnich lat, beznadziejnie niedopracowane, awaryjne, ale... Sprzedaje się jak ciepłe bułeczki. Przykłady można mnożyć. Zdecydowana większość konsumentów to debile, którzy kupią absolutnie wszystko.

                Nie widzę też przeszkód aby absolwent nauk
                > przyrodniczych albo technicznych nie mógł być wygadany.

                A ja nie widzę przeciwskazań, aby humanista nie miał problemów z cyferkami.

                Co więcej, spora część
                > "ścisłowców" ma humanistyczne hobby. Ja, na przykład, interesuję się
                > średniowieczem a wykształcenie zawodowe pozwala mi szerzej spojrzeć na
                > zagadnienie od strony np. rekonstrukcji technologii czy badań DNA które to z
                > kolei są czarną magią dla przeciętnego historyka albo archeologa.
                >

                Kulą w płot :) Mam kolegę archeologa i akurat oni się w kwestiach technologiczno-genetyczno-antropoogicznych całkiem nieźle orientują.


                > A jest 50 inżynierów i 10000 humanistów. Aż na usta ciśnie się cytat z Bunscha
                > (z pamięci, o urzędnikach): namnożyło się ich tylu, ze nie spluniesz abyś
                > którego nie opluł. I w tym cały problem. Nie w tym problem, że istnieją, bo
                > przecież są potrzebni tyle, że jest ich zbyt wielu jak na obecne potrzeby
                > gospodarki i społeczeństwa.

                Ludzie chcą być humanistami, więc rynek musi się dostosować. Proste :)
                • scibor3 Re: Pytanie 11.10.07, 23:42
                  > scibor3 napisał:
                  >
                  > Ale interes by się kręcił.

                  Skoro potrafisz na obiad zjeść babkę z piasku i owinąć się w listek to nie ma
                  sprawy. Juz dziś możesz wypiąć się na rynek pracy ;-)

                  > A co powiesz np. o Peugeocie 307? Najgorsze technicznie auto ostatnich lat, bez
                  > nadziejnie niedopracowane, awaryjne, ale... Sprzedaje się jak ciepłe bułeczki.
                  > Przykłady można mnożyć. Zdecydowana większość konsumentów to debile, którzy kup
                  > ią absolutnie wszystko.

                  Ty o detalu i handlu typu bazar a ja o prawdziwym handlu za prawdziwe pieniądze.
                  Tu się nie da wciskać kitu. Albo znasz swój produkt i konkurencji od podszewki
                  albo nie sprzedasz nawet pudełka zapałek.
                  >
                  > Nie widzę też przeszkód aby absolwent nauk
                  > > przyrodniczych albo technicznych nie mógł być wygadany.
                  >
                  > A ja nie widzę przeciwskazań, aby humanista nie miał problemów z cyferkami.

                  Też nie widzę. Tyle, że na ogół tych "cyferek" nie znają a "cyferki" to dopiero
                  początek. Matematyka to tylko i aż narzędzie do poznania swojej specjalności. No
                  i na ogół wymagany jest "papierek" a do wciskania kitu nie jest konieczny.

                  >
                  > Kulą w płot :) Mam kolegę archeologa i akurat oni się w kwestiach technologiczn
                  > o-genetyczno-antropoogicznych całkiem nieźle orientują.

                  Szczerze? Im się wydaje, że się orientują. Przynajmniej w genetyce. I nie mówię
                  tego gołosłownie. Podobnie jak studentom ochrony środowiska, że znają chemię i
                  biologię. Przez pewien czas byłem asystentem na pracowni ze studentsmi z ochrony
                  środowiska. To była po prostu masakra.

                  > Ludzie chcą być humanistami, więc rynek musi się dostosować. Proste :)

                  Ludzie chcą też aby zawsze świeciło słońce i było lato. Więc przyroda musi się
                  dostosować. Tak więc do jutra. Może się spotkamy na opalanku na plaży. Proste
                  jak drut ;-).
                  • Gość: rebel Re: Pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 10:21
                    1. które kierunki nalezy zaliczyć do kierunków humanistycznych?
                    typowo teoretyczne czy też wszystkie, tzw. tanie na które uczelnia
                    niemusi łożyć zbyt wysokich funduszy?
                    niewątpliwie filozofia i polonistyka to studia humanistyczne...
                    połowicznie można tu też zaliczyć historię i pedagogikę...
                    z socjologią i politologią są już większe problemy, gdyż o ile na
                    uczelniach państwowych maja one charakter interdyscyplinarny, o tyle
                    na prywatnych nadal pozostają w sferze nauk humanistycznych...

                    2. ideał kształcenia dla każdego człowieka to nie mniej nie więcej
                    jak tylko zróżnicowanie, podział okresu nauki na okres ścisły i
                    humanistyczny...najbardziej pojętną osobą byłby człowiek który
                    najpierw pobierał wykształcenie z obszaru nauk ścisłych, by potem
                    poświęcić się studiowaniu kierunku oferujacego wiedzę abstrakcyjną i
                    odmienne metody obserwacji świata <niż chwytanie, krojenie i
                    analizowanie zwłok>

                    3.Starałem się jak mogę, ale wśród znajomych którzy poświęcili się
                    studiom ścisłym nie potrafię odbnaleźć choćby jednej osoby, w której
                    te studia nie zabiłyby lub nie przytępiły etycznej strony
                    osobowości...

                    4." Ludzie chcą też aby zawsze świeciło słońce i było lato."
                    Brak zastosowania w tym przypadku kwantyfikatora szczegółowego
                    powoduje powstanie metafora, która sama w sobie jest błędem
                    językowym...

                    to powiedziałem ja...humanista
                  • wielki_czarownik Re: Pytanie 12.10.07, 10:34
                    scibor3 napisał:

                    >
                    > Skoro potrafisz na obiad zjeść babkę z piasku i owinąć się w listek to nie ma
                    > sprawy. Juz dziś możesz wypiąć się na rynek pracy ;-)
                    >

                    Jakoś tyle lat ludzie żyli w zasadzie bez nauk ścisłych...


                    >
                    > Ty o detalu i handlu typu bazar a ja o prawdziwym handlu za prawdziwe pieniądze
                    > .
                    > Tu się nie da wciskać kitu. Albo znasz swój produkt i konkurencji od podszewki
                    > albo nie sprzedasz nawet pudełka zapałek.
                    > >

                    Ale co to ma wspólnego z naukami ścisłymi? Prawdzwy - największy handel to handel głupotami. Patrz np. Ikea, Nestle, Coca-Cola itp. Tu jest tylko kwestia odpowiedniego wciśnięcia kitu.
                    Niby czemu ludzie kupują Colę, skoro mają setki tańszych zamienników o praktycznie identycznym smaku?


                    > Też nie widzę. Tyle, że na ogół tych "cyferek" nie znają a "cyferki" to dopiero
                    > początek. Matematyka to tylko i aż narzędzie do poznania swojej specjalności. N
                    > o
                    > i na ogół wymagany jest "papierek" a do wciskania kitu nie jest konieczny.
                    >

                    A wygadanie to też nie wszystko. Ponadto sam papierek o niczym nie świadczy. Papier wszystko przyjmie.


                    > Szczerze? Im się wydaje, że się orientują. Przynajmniej w genetyce. I nie mówię
                    > tego gołosłownie. Podobnie jak studentom ochrony środowiska, że znają chemię i
                    > biologię. Przez pewien czas byłem asystentem na pracowni ze studentsmi z ochron
                    > y
                    > środowiska. To była po prostu masakra.

                    Ale czy my mówimy o archeologu czy o genetyku? Bo to chyba różnica - prawda? Archeolog zna się na innych naukach w takim zakresie, w jakim jest to mu przydatne.


                    > Ludzie chcą też aby zawsze świeciło słońce i było lato. Więc przyroda musi się
                    > dostosować. Tak więc do jutra. Może się spotkamy na opalanku na plaży. Proste
                    > jak drut ;-).

                    Różnica polega na tym, że na słońce nie mamy wpływu, ale rynek to my.
                    • Gość: rwetest Re: Pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.07, 10:48
                      Skoro rynek to my to tu masz odpowiedź na problemy humanistów. Rynek ich nie
                      potrzebuje i tyle.
            • bliskopis Re: Pytanie 01.11.07, 02:57
              > Ludzie chcą być humanistami, to rynek musi się dostosować do tych
              potrzeb.

              No nieee, takich rzeczy to nawet w Erze nie ma! W praktyce to jedni
              ludzie musza sie dostosowac do innych ludzi (bo ten rynek to po
              prostu INNI LUDZIE, ich oczekiwania i wymagania).

              Co do roli 'marketingu' to racja, ale tu trzeba miec tzw. 'gadke', a
              jeszcze lepiej chromosomy XX, wymiary 90-60-90 i pszeniczne wlosy do
              pupy. Takich rzeczy nie naucza na zadnych studiach, trzeba to miec
              we krwi (no, moze jakis kurs sie przyda).

              Nowoczesna gospodarka wymaga scislowcow, stety czy niestety. Racja,
              jesli atutem kraju ma byc 'tania sila robocza' (znasz-li taki
              kraj?), to rzeczywiscie wystarcza robotnicy przy tasmie i sejlsmeni.
              Ale to nie jest nowoczesna gospodarka... Banki udzielaja kredytow
              (nie tylko na konsumpcje!), filmowcy potrzebuja nowych bajerow do
              efektow specjalnych, handlowcy musza czyms handlowac... Zreszta,
              udzielales sie kiedys na Militariach wiec nie musze Ci tlumaczyc kto
              projektuje te nowoczesna bron... Humanisci decyduja tylko kiedy i
              przeciw komu jej uzyc ;-)))

              Poza tym ciekawe co sprzedaja wygadani absolwenci kierunkow
              humanistycznych w Korei Pln :-)))
            • Gość: paweł Re: Pytanie IP: *.icpnet.pl 08.11.07, 22:33
              ok mam kolegę, studiowalismy razem na polibudzie, on dodatkowo
              poszedł po 4 roku na pedagogikę (dwa kierunki robił dziennie). Praca
              magisterska z pedagogiki polegała na badaniach (czyt. wyciągnięciu
              wniosków z kilku książek), promotor patrzył nie na treść ale wagę
              magisterki (min 100 stron). Polibudy jeszcze nie skończył. Jest
              wygadanym super sprzedawcą za 1000 zł miesięcznie...
        • Gość: :) Re: Ale paskudni ci humaniści! Fuj! IP: *.stk.vectranet.pl 30.10.07, 16:40
          :D:D:D dobre :)
        • Gość: ello Re: Ale paskudni ci humaniści! Fuj! IP: 195.69.81.* 02.11.07, 22:45
          wielki_czarownik napisał:
          > Co za chamy z tych humanistów! Nic pożytecznego nie robią. Przecież wiadomo, że
          > dzieci w szkołacz uczą się same, filmy same się kręcą, gazety same piszą, prac
          > a w fabrykach sama organizuje (eksperyment Hawthorne się kłania), przepisy praw
          > ne same się piszą, wyroki w sądach same się wydają, ubrania same projektują...
          > Najlepiej całą tą humanistyczną swołocz wystrzelać! Będziemy budować komputery,
          > samochody, maszyny... Tylko po co?
          Rozmarzyłem się. Byłoby pięknie, nie?

      • Gość: Milia Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.ists.pl 11.10.07, 22:05
        Boszzz ale głupoty piszecie...nie znoszę takich podziałów .... i wcale się nie
        zgadzam z tym że humaniści to ci którym majca nie szła dobrze....równie dobrze
        można powiedzieć że ścisłowiec to ktoś kto miał 2 i 3 z polaka...a tak poza tym
        to po niektórych studiach hum. można naprawdę dobrze zarabiać (np prawniczych
        czy filologii). A jeszcze moja osobista uwaga , wogóle nie przeceniałabym
        znaczenia studiów.... jak ktoś ma głowę na karaku to po zawodówce sobie lepiej
        poradzi iz zadufany w sobie mgr. inż. ps nie jestem humanistką , pisałam to z
        obiektywnego pkt. widzenia
        • Gość: Magaa Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.wroclaw.mm.pl 11.10.07, 22:12
          >równie dobrze
          > można powiedzieć że ścisłowiec to ktoś kto miał 2 i 3 z polaka
          Z reguly tak jest, z uwagi nie na brak rozumu, ale na typowo scisle podejscie do tematu. Wypracowanie takiego "scislego umyslu" nie bedzie laniem wody na 10 stron no bo i po co? Skoro raz to napisal w 5 linijkach, to nie bedzie pisal innymi slowami jeszcze 10 razy. Nie oceniam tu bynajmniej tak czesto wlasnie jest, szczegolnie u informatykow chyba, tak mi sie z doswiadczenia wydaje
      • Gość: pajagum Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.icm.edu.pl 11.10.07, 23:04
        Rany, ale dyskusję sprowokowałem.
        Parę uwag:
        1. 'Humanista' i 'student/absolwent kierunku potocznie uznawanego za humanistyczny', lub, tym bardziej, 'ktoś, kto nie potrafi liczyć' to są dosyć odległe od siebie pojęcia. Pamiętam anegdotkę o tym, jak pewien profesor zgasił studenta, który na zajęciach ze statystyki próbował usprawiedliwić swoje braki w matematyce tym, że "jest przecież humanistą". Odpowiedź brzmiała: - A grekę Pan zna?

        Prawda jest taka, że, o ile wymóg znajomości greki możnaby uznać za anachroniczny, to wciąż bycie humanistą to coś więcej niż skończenie odpowiedniego kierunku studiów. Ba, kierunek studiów w ogóle nie musi tutaj odgrywać roli. Znam co najmniej kilka osób związanych edukacyjnie i zawodowo z naukami ścisłymi, które uważam za bliskie ideałowi humanisty. Nie o kierunek studiów bowiem chodzi, a raczej o pewne przymioty umysłu związane z uczestnictwem w kulturze, jej percepcją i rozumieniem.

        2. Istnieje cała gama zawodów "humanistycznych", tj. związanych z szeroko pojmowaną kulturą. Czy "humaniści" - ci błędnie rozumiani, czyli studenci/absolwenci kierunków potocznie uważanych za humanistyczne - mają do nich łatwiejszy dostęp? Trudno powiedzieć. W branży, w której pracuję, faktycznie preferowane są osoby po tego typu studiach, ale dosyć częste są też przypadki osób po politechnice, które mają cechy wymienione w pkt. 1 i również bardzo dobrze sobie w niej (tej branży) radzą. Są też osoby po kierunkach "humanistycznych", które wylatują z pracy po 2 tygodniach.

        3. Studia "humanistyczne" niewątpliwie są wartościowe - tyle tylko, że jedynie w przypadku osób, które przejawiają zdolności w tym kierunku. One na socjologii, filozofii, czy politologii, będą mogły się rozwinąć, poznać idee, z ktorymi ciężko byłoby im się zetknąć gdzie indziej, zdobyć odpowiedni warsztat. Osoby, które nie przejawiają w tym kierunku zdolności, jakoś przebrną przez studia, ale z humanistami będą mieli wspólnego tyle, co cymbał matematyczny, który przetrwał politechnikę na ściąganiu od kolegów, z porządnym inżynierem.

        5. Problem w tym, że faktycznie na studia "humanistyczne" jest znacznie łatwiej się dostać niż na ścisłe, w związku z czym beztalenci trafia się po nich więcej niż po politechnikach - zwłaszcza tych wypluwanych masowo przez różne Wyższe Szkoły Czegośtam i Czegoś. Osobiście uważam, że nie każdy musi i nie każdy powinien mieć dyplom magistra i z chęcią bym te wszystkie uczelenki pozamykał, ale to już temat na inną dyskusję ;]
        • Gość: rebel Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 10:04
          "5. Problem w tym, że faktycznie na studia "humanistyczne" jest
          znacznie łatwiej
          > się dostać niż na ścisłe, w związku z czym beztalenci trafia się
          po nich więce
          > j niż po politechnikach - zwłaszcza tych wypluwanych masowo przez
          różne Wyższe
          > Szkoły Czegośtam i Czegoś. Osobiście uważam, że nie każdy musi i
          nie każdy powi
          > nien mieć dyplom magistra i z chęcią bym te wszystkie uczelenki
          pozamykał, ale
          > to już temat na inną dyskusję ;]"

          cóż za faux pais słowne...;)

          od dawien dawna obowiązuje ten sam schemat, jeśli chodzi o
          studiowanie nauk humanistycznych versus studiowanie nauk ścisłych...
          a mianowicie na politechnikę jest dużo łatwiej się dostać, dużo
          trudniej się na niej utrzymać...i odwrotnie...na uniwersytet jest
          dużo trudniej się dostać...za to dużo łatwiej jest się na nim
          utrzymać i dotrwać do końca...
          imputowanie głupoty i epatowanie błędami rzeczowymi niezbyt dobrze
          świadczy o umyśle ścisłym, którego gros umiejętności opiera się
          właśnie na potędze rozumu i zdolności logicznego myślenia..;)
          • Gość: kasia_g Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 12.10.07, 11:36
            dokładnie tak jest, na poltechnice jest sie trudno utrzymać, ja
            ukończyłam dwa kierunki humanistyczne, pozostałam na uniwerku,
            jestem zadowolona z mojej pracy, studenci lubią pracować z młodymi
            wykładowcami, co do płac jest to jedyny mankament ale za granicę się
            nie wybieram...lubię swoją pracę, dostałam ją bez problemu, znam
            języki, często jeździmy na konferencje za granicę więc wykorzystuję
            moje umiejętności. nie uważam siebie ani moich znajomych za osoby "
            bez talentu".każdy moze wybrać takie studia jakie chce i nikomu nic
            do tego....ja nie żałuję.
            • Gość: tsa Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 12.10.07, 18:35
              kasia_g TYLKO ZE to nie chodzi o ciebie . tobie sie "fuksło"zostałas
              na uniwersytecie jak myslisz ile osób z kilku tysiecy corocznych
              absolwentów zostanie?
              zbyt duza liczba humanistów jest problemem na naszym rynku
              pracy .Powodów jest wiele .Podstawowym to szkoły prywatne i zbyt
              łatwe studia
              • Gość: rebel Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 19:06
                a szkoły prywatne nadal będą tworzyły miejsca na kierunkach
                humanistycznych gdyż wykształcenie takiego studenta kosztuje je
                zdecydowanie mniej niż dajmy na to informatyka...tak więc dochód
                uczelni będzie większy...a że są to firmy prywatne, więc na
                pierwszym miejscu nie stawiają zapenienia absolwentom solidnego
                wykształcenia, a własnie zarobek...

                posłów, kórzy głosowali za ustawą o szkolnistwie prywatnym
                należałoby wyszukać i powywieszać..;D
          • agulha Do wybitnych "humanistów" 12.10.07, 20:00
            Humanista wiedziałby, jak się pisze "faux pas", a nawet, co to znaczy i w jakim
            języku ('fałszywy krok' po francusku).
            Sugerowanie, że wykształcenie inne niż humanistyczne wyklucza postępowanie
            zgodne z etyką, jest obraźliwe. Jestem po studiach medycznych, miałam i mam
            znajomych po różnych studiach, były dwie sytuacje w moim życiu, kiedy miałam
            okazję się przekonać, kto jest kim i co sobą z etycznego punktu widzenia
            reprezentuje, i nie zauważyłam tu zależności od kierunku studiów. Przyzwoicie
            zachowali się przedstawiciele zawodów ścisłych i technicznych, medycznych oraz
            osoby po studiach humanistycznych. Osoba, która zachowała się JAK ŚWINIA, była
            po studiach, które trudno zaliczyć do ścisłych czy humanistycznych, są tak mniej
            więcej pośrodku między ścisłymi a artystycznymi. I co z tego wynika? Nic nie wynika.
            • Gość: rebel Re: Do wybitnych "humanistów" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.07, 20:21
              "Humanista wiedziałby, jak się pisze "faux pas", "

              Romanista wiedziałby, jak się pisze 'faux pas'...

              "a nawet, co to znaczy i w jakim
              języku ('fałszywy krok' po francusku)."

              Rozbieżności więc brak...

              "Sugerowanie, że wykształcenie inne niż humanistyczne wyklucza
              postępowanie
              zgodne z etyką, jest obraźliwe. Jestem po studiach medycznych"

              czyli coś w ten deseń - "Przykro mi, ma Pan raka, jednak nie
              będziemy pana leczyć, gdyż szanse na pana wyleczenie są zbyt małe w
              stosunku do ryzyka utraconych w wyniku pana zgonu funduszy" ;)

              Zresztą wskazałem, że nie chodzi mi o każdego przedstawiciela nauk
              ścisłych...nie można jednak zaprzeczyć że dany typ wykształcenia
              wpływa w dużej mierze na percepcję otaczającego nas świata..i tak
              osoby uczące się na na kierunkach technicznych, kształcą się do
              wewnątrz, osoby na uczelniach typu uniwersytet - na
              zewnątrz...niestety ja tego nie wymyśliłem, że przedmiotem badań
              humanistów jest drugi człowiek, zaś przedmiotem badań umysłów
              ścisłych jest jakaś idea..:)
              i tak jednak duży wpływ na ludzki pogląd ma fakt, jakim człowiekiem
              jest się wewnątrz, przed podjęciem decyzji o wyborze kierunku...

              wszystko w myśl maksymy ' wkładajac g.wno do pieca, chleba nie
              otrzymasz'...;)

              "Osoba, która zachowała się JAK ŚWINIA, była po studiach, które
              trudno zaliczyć do ścisłych czy humanistycznych, są tak mniej"

              z pewnością zły politolog!

              ;D

            • Gość: tracki Re: Do wybitnych "humanistów" IP: *.chello.pl 12.10.07, 20:27
              to świnie sa i wsród humanistów i wsród scisłowcow to nie ma
              znaczenia ..czysty przypadek .swinią to jest ten profesor który dla
              kasy otwiera 3 szkółki prywatne w których sam przyjmuje i rozdaje na
              lewo i prawo za kase dyplomy mimo iz na uniwersytecie tez prowadzi
              zajecia z tego samego kierunku .jednym słowem działa w
              konkurencji .okrada młodych ludzi z perspektywy .jest pazerną świnia
              do potegi bo dzieki niemu zamiast np 60 historyków w powiecie
              rocznie konczy kierunek 3 razy tyle(A POTRZEBA TYLKO DO 60 MAX!) -a
              etatów jest tylko dla 60 w zawodzie i zaczyna sie wyscig
              szczurów ,wielka emigracja trwa a dyplom jest jak papierek coraz
              czesciej niestety toaletowy
              • mijo81 Re: Do wybitnych "humanistów" 12.10.07, 21:02
                Dajcie ludziom sobie wybrać, jak ktoś nie lubi przedmiotów ścisłych
                to po co ma się męczyć na politechnice...poza tym na kierunkach
                technicznym sa najwięksi alkoholicy
            • Gość: starycynik Re: Do wybitnych "humanistów" IP: *.dhcp.uno.edu 31.10.07, 20:36
              "były dwie sytuacje w moim życiu, kiedy miałam
              > okazję się przekonać, kto jest kim i co sobą z etycznego punktu
              widzenia reprezentuje, i nie zauważyłam tu zależności od kierunku
              studiów.

              A ja u lekarza bylem wiecej razy niz 2 i zapewniam cie ze jest taka
              korelacja, niestety niezbyt pochlebna dla lekarzy.
          • news21 Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 12.10.07, 23:59
            Jak byś rebel był humanistą to byś wiedział jak się pisze faux pas.
            • Gość: rebel Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 00:26
              już nie przesadzajmy,

              tak samo mógłbym napisać, iż gdybyś był Polakiem wiedziałbyś jak
              poprawnie napisać 'jakbyś'...;)

              a tak na serio,a) humanista nie musi znać języka francuskiego;b)
              humanista też popełnia błędy - raz na dziesięć prób..;>
              • agulha Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 13.10.07, 01:50
                Nie trzeba znać każdego języka, z którego człowiekowi wykształconemu, a już
                zwłaszcza humaniście, wypada znać pewne zwroty i słowa. Przykłady: "Alea iacta
                est", "No pasaran", "Kinder, Kuche, Kirche", "dolce far niente", "femme fatale",
                "głasnost'". Kiedyś było tego znacznie więcej - w sarmackiej Polsce, jak
                wiadomo, przetykano wypowiedzi łaciną, a kto czytał książki Wańkowicza czy
                Magdaleny Samozwaniec, a trafił na wydanie bez przypisów, to też mógł się
                zdziwić. Pamiętam wzmiankę o kolorze "cafe au lait" - nie znałam wtedy
                francuskiego i nie wiedziałam, o jaki kolor chodzi. No, ale ja miałam wtedy może
                12 lat...A teraz się dowiaduję, że żeby wiedzieć, co znaczy "faux pas" i jak to
                się pisze, trzeba przez pięć lat marnować państwowe środki i studiować filologię
                romańską...A ja myślałam, że środki te są sensownie wykorzystywane, bo kandydat
                z taką wiedzą to ZACZYNA te studia (za moich czasów na romanistykę język
                francuski zdawało się na egzaminie wstępnym, czy to się zmieniło?). A potem uczy
                się starofrancuskiego, literatury i historii tego kraju...
                • Gość: rebel Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 08:27
                  znać, w sensie poprawnego używania zwrotu w sferze werbalnej, to nie
                  to samo co znać pisownię danego zwrotu...

                  poza tym by mi było się nazwać z czystym sercem humanistą...w
                  zasadzie bliżej mi do trójczłonowej hybrydy matematyczno-
                  przyrodniczo-humanistycznej<społecznej>...;>
                  • Gość: MJ Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.10.07, 14:23
                    Tak sobie czytam i czytam te wypowiedzi i powiem tak - zbyt dużą
                    wagę przywiązujecie do wykształcenia, a zbyt małą do konkretnych
                    umiejętności - i myślę, że jest to po części błąd niektórych
                    pracodawców. Jestem z wykształcenia socjologiem, natomiast pracuję
                    głównie na liczbach - Excel, VBA + SQL. Byłem na kilku rozmowach
                    wcześniej gdzie poszukiwali osoby dobrze znającej ww. aplikacje ale
                    zawsze gdy przewijał się wątek wykształcenia potencjalny pracodawca
                    kręcił głową sugerując, że wolałby matematyka, ekonomistę lub
                    informatyka. W końcu trafiłem na testy praktyczne do pewnego banku i
                    okazało się, że wypadłem dużo lepiej od np. statystyka.
                    Wykształcenie akurat w tym przypadku nie gra zbyt dużej roli -
                    ważniejsze są konkretne umiejętności, które można zdobyć tylko i
                    wyłącznie studiując ..... działanie konkretnych aplikacji :-).
                    • Gość: bibi Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.07, 15:03
                      Gość portalu: MJ napisał(a):

                      > Tak sobie czytam i czytam te wypowiedzi i powiem tak - zbyt dużą
                      > wagę przywiązujecie do wykształcenia, a zbyt małą do konkretnych
                      > umiejętności


                      Trafiłeś w samo sedno sprawy.
                    • Gość: rebel Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.07, 15:17
                      Oui...

                      <mam nadzieję, że choć teraz napisałem coś poprawnie w języku
                      francuskim i nikt się do tego nie przyczepi...;)>
      • Gość: mgr inz Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.07, 15:07
        Głupoty piszesz
        Ja jestem po politechnice - studia dzienne i co ?
        Guzik!!!
        A to brak doświadczenia, a to jezyk obcy nie najwyższych lotow - więc gdzie ta
        praca dla inżynierów.
        Nie masz odpowiedniego nazwiska, wujka prezesa lub tatusia dyrektora to spadaj
        TYLE
      • Gość: marian Studia humanistyczne są dużo niżej cenione niż IP: 213.227.87.* 15.10.07, 11:40
        studia techniczne czy medyczne i tak jest na całym świecie.
        Niezaleznie od tego że dana osoba jest uzdolniona i ma wybitne
        wyniki jeżeli skończy kierunek humanistyczny będzie miała problemy z
        pracą.
        • Gość: rebel Re: Studia humanistyczne są dużo niżej cenione ni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.07, 13:26
          na całym świecie? ;D

          proponuję poczytać czasem coś więcej niż strony internetowe...np.
          książkę, i to w takiej twardej obwolucie, bez obrazków..;)

          a wtedy jasny stanie się fakt, że pewne dyscypliny humanistyczne są
          cenione w krajach anglosaskich na równi jeśli nie wyżej od dyscyplin
          techniczno-przyrodniczych...no ale cóż, tam mamy do czynienia z
          krajami rozwiniętymi, a nie krajami rozwijającymi się takimi jak
          polska...to własnie w takim kraju jak USA, gdzie mieszczą się liczne
          siedziby matki wielkich korporacji, potrzebny jest cały sztab ludzi
          od PR, handlu, marketingu i zarządzania...inżynierów w takich
          firmach zsyła się do korporacji filialnych w Chinach czy w Polsce..;)

          a samo zapotrzebowanie na inżynierów w danym kraju nie świadczy o
          tym że państwo należy do elity światowej, ale właśnie do grupy
          państw produkujących i wysyłających surowce <inżynierów do pracy na
          zachód> a nie gotowe produkty...

          o statusie państwa świadczy liczba posiadanych korporacji o zasięgu
          międzynarodowym, a których siedziba mieści się w polsce...ile takich
          korporacji mamy w polsce?
          żadnej..;)
      • Gość: gimli Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.aster.pl 25.10.07, 22:36



        ludzie dzielą się prosto na mądrych i głupich więc przestancie pierd..
        o humanistach czy umysłach ścisłych
      • Gość: aaa Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.07, 01:45
        ble , ble ble, blad a i owszem ale w twoim rozumowaniu - mianowice -
        praca jest tyle tylko , ze nie chca placic za ta prace, proponujac
        jakies "zasilki" , trudno abym poszedl pracowac w zawodzie prawnika
        do ktorego uczylem sie 5 lat na studiach , 3 lata
        pracowalem /aplikowalem/ za darmo a wrecz jeszcze za to placilem nie
        majac nic z tego (nawet lat pracy), dodatkowo przez 2 lata bawilem
        sie w studia doktoranckie i za to wszystko otrzymac mialbym w
        galicji pomiedzy 800 a 1200 zl mies w urzedzie lub 1100 do 1400 zl
        mies za 12 godzin dziennie 6 dni w tygodniu w kancelarii na
        stanowisku wielofunkcyjnym tj od sprzataczki poprzez
        kuriera/sekretarke do pisarza pism procesowych - a i oczywiscie
        wszedzie musialem pochwalic sie dypolmami i srednia . Owszem byl i
        taki przypadek gdzie w organach panstwowych szef komorki
        ogranizacyjnej powiedzial ze mnie nie zatrudni bo mam za wysokie
        kwalifikacje ( wiedzialem wiecej o jego robocie niz on sam ).
        Ale na koniec slow kila , masz racje , nie dyplom, nie stanowisko
        ale wyskosc zarobkow sie liczy dlatego jeszcze nie tak dawno temu
        szukajac pracy w zawodzie prawnika pierwsze o co pytalem
        potencjalnego pracodawce to o wysokosc proponowanych zarobkow.
        Jesli padala odp ponizej 1300 zl na reke to odpowiadalem ze chyba
        sobie jakies "jaja robi" i wychodzilem ... , z innymi
        potencjalnymi pracodawcami dajacymi powyzej tej kwoty negocjowalem
        aby otrzymac co najminej 2000 zl , niestety nie wyszlo. A teraz
        final - powiem ci tak a zabrzmi to dosc wulganie - w dupie mam juz
        swoje dyplomy, srednie i cala wiedze jak sie w ostatnich latach
        nauczylem , schowalem juz to wszystko gleboko do szuflady,
        wyciagnalem dyplom ze szkoly sredniej dalem do tlumaczenia przez
        biegego, powtarzam jezyk ,pakuje walizy i spadam z tego durnego
        kraju , albowiem mam w dupie tak zyc , wole na swoja emeryture
        pracowac gdzis indziej, zarabiac normalnie i zyc normalnie, miec -
        wydawac - zyc. Nota bene z twojej wypowiedzi wygladasz mi na
        czkowieka , pracodawce ktoremu wydaje sie, ze za powiedzymy 1200
        zl/mies bedzie mial pracownika ambitnego, nastawionego na rozwoj,
        podejmujace wyzwania,chetnie zostajacego po godzinach, pracowitego
        a w dodatku w posiadajacego pelnie kwalifikacji - STOP-OBUDZ SIE-
        OKRES FOLWARCZNO-PANSZCZYZNIANY JUZ DAWNO TEMU MINAL!!!!
      • Gość: INA Re: Do wybitnego pracodawcy IP: *.chello.pl 30.10.07, 11:21
        "a mnie razi to ze ktos ow tak wybitnie uzdolniony strzela sobie
        samobója na całe zycie wybierajac takie kierunki jak politologia ,
        historia , pedagogika które nijak sie maja do rynku pracy . powinni
        wprowadzic znaczne utrudnienia dla osob ubiegajacych sie na kierunki
        humanistyczne . brakuje nam inzynierow , technikow , informatykow i
        przede wszystkim roboli z młotkiem w reku reszta jeszcze przez sto
        lat nie znajdzie pracy bezrobocie zejdzie do 5% oni dalej beda tutaj
        na forach płakac .chyba ze naprawde tak max młodych ludzi emigruje
        ze politologa zrobia za dyrektora zoo"


        Najlepiej to zatrudnij sobie zwykłych roboli, niech oni ci odwalaja
        pracę a najlepiej to jeszcze za darmo, no bo po co ludziom placić,
        prawda???
        Ja nie ma ochoty być inżynierem, technikiem czy informatykiem,
        akurat mnie to nie kręci...skończyłam studia w innym kierunku i tez
        proszę sobie wyobrazić cięzko dziś o pracę, mimo że te kierunki,
        ktore ukończylam, dziś akurat bardzo się rozwijają. ale co z tego???
        Tak więc jest to prawdą , że bezrobocie wzrasta. To że ostatnio
        trochę zmalało jest wynikiem wląśnie wyjazdów emigracyjnych za
        pracą. Ale nastają nowe pokolenia, nowi absolwenici opuszczają
        uczelnie, nie wspomnę juz o dotychczasowych bezrobotnych, i co
        dalej???
        • Gość: qwer odemnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.10.07, 09:36
          postanowiłem zabrać głos. Rebel ma racje że uczelnie prywatne
          strasznie zdeprecjonowały rynek. Zauważmy, że uczelnie prywatne to w
          98% uczą na kierunkach humanistycznych. Bo taniej, wystarczy
          tablica, kreda, jakiś wybitny teoretyk i jazda, można brać kasę.
          Politologi i marketingu jest w brud. a to raczej kierunki które
          niczego konkretnego nie oferują. Aby założyć uczelnię techniczną
          trzeba mieć dobry sprzęt, wyposażenie, laboratorium itd. Jest
          przesyt humanistów na rynku, i to fakt. Zwłaszcza , że ludzię się
          wybierają na te kierunki bo tam z reguły łatwiej zdać.

          Słowa rebela, że humaniści są superetyczni a techniczni
          zdemoralizowani to jakieś brednie. Te dwie sprawy są od siebie
          niezależne. Można nie mieć żadnego wykształcenia i mieć silny
          kręgosłup a można i odwrotnie. Także ten poglad to głupota. A
          jeszcze ten przykłąd z lekarzem który rebel wymyślił to już żenada.
          Tu już chyba wychodzą ultralewackie poglądy rebela według których
          każdy żołnierz jest zły a każdy biedny superdobry.

          Moim zdaniem powinny byc jakies ograniczenia na studia
          humanistyczne. A na samych tych studiach powinno się uczyć ludzi
          rzeczy bardziej praktycznych i przydatnych. Sam pamiętam na I roku
          jeden ultragłupi przedmiot polegający na zakuwaniu głupich regułek
          i ......dat urodzin i śmierci ludzi którzy je wymyślali. Cała grupa
          parę dni zakuwała te brednie. Dziś mineło zaledwie parę lat i zero z
          tego pamiętam. Do niczego mi się to nie przydało. Ani mnie rozwineło
          ani w czymś pomogło. Zamiast tego mógł nas ktoś czegoś konkretnego
          nauczyć. A tak 60 godzin wykładów i ćwiczeń zmarnowane, dosłownie.

          Także ten kult uczelni humanistycznych to głupota. Mój kolega się
          uczył socjologi przez 5 lat i dziś mówi szczerze że nic z tego nie
          pamięta apracuje w innym zawodzie jako zawodowy kierowca.


          • Gość: rebel Re: odemnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 17:57
            "postanowiłem zabrać głos. Rebel ma racje że uczelnie prywatne
            > strasznie zdeprecjonowały rynek. Zauważmy, że uczelnie prywatne to
            w
            > 98% uczą na kierunkach humanistycznych. Bo taniej, wystarczy
            > tablica, kreda, jakiś wybitny teoretyk i jazda, można brać kasę.
            "

            to teraz pomyśl, jak się skończy wprowadzenie opłat <czesne>na
            studiach państwowych, dziennych....faktycznie, uczelnie będą
            bogatsze, będą miały możliwść zakupu sprzętu komputerowego,
            organizowania zajęć praktycznych..ale, runie ostatni bastion,
            ostatnia rzecz która odróżnia jeszcze studia państwowe od
            prywatnych - renoma...

            niestety żadna uczelnia państwowa w Polsce <może poza UJ> nie ma
            odpowiedniej marki i tradycji, która potrafiłaby się oprzeć
            negatwnym skutkom prywatyzacji całkowitej szkolnictwa...

            "Słowa rebela, że humaniści są superetyczni a techniczni
            > zdemoralizowani to jakieś brednie. Te dwie sprawy są od siebie
            > niezależne. Można nie mieć żadnego wykształcenia i mieć silny
            > kręgosłup a można i odwrotnie. Także ten poglad to głupota."
            a) grałem Robin Hooda, a humaniści byli w tym wypadku biednym ludem,
            który należy chronić przed złym szeryfem..;>
            b)nie o to mi chodziło...wiesz dobrze, że kontekst społeczny ma
            olbrzymi wpływ na przebieganie procesu socjalizacji, ale też na
            rozwój psychiczny człowieka...nie twierdzę więc że każdy humanista
            będzie moralny, a inżynier nie...po prostu, jesli by Cię wychowywały
            wilki, wiadomo że zamiast mowy komunikował byś się przy pomocy
            warknięć, a miast całować partnerkę, byś ją przed stosunkiem
            gryzł..;>

            "Tu już chyba wychodzą ultralewackie poglądy rebela według których
            > każdy żołnierz jest zły a każdy biedny superdobry.
            "
            nie ultralewackie...po prostu widzę co jest dziś potrzebne, a bez
            czego można by się spokojnie obejść..:)

            "Także ten kult uczelni humanistycznych to głupota. Mój kolega się
            > uczył socjologi przez 5 lat i dziś mówi szczerze że nic z tego nie
            > pamięta "

            sorry...ale mimo wszystko kolega powinien pamiętać może nie
            wszystko, ale wiedzę z zakresu dajmy na to pomiarów ilościowych czy
            jakościowych kultywować należy jeśli jest się socjologem...to się
            tyczy wszystkich kierunków...wiedza świadczy o tym, że się
            studiowało a nie chodziło na studia..;/

            pzdr.
      • zawsze.pannaanna Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 31.10.07, 14:16
        Zgadzam się z autorem tematu. Dla wielu osób uzyskanie tytułu
        magistra to szczyt szczytów i jesteśmy cudowni i lepsi od innych.
        Przeszkadza mi to zwłaszcza kiedye widze młode osoby, które są
        jeszcze w tarkcie studiów i pracują chcąc zdobyć doświadczenie, a
        sama mam znajomych, którzy kończąc nawet elitarne uczelnie mieli
        problemy ze znalezieniem pracy. I wtedy rzeczywistość weryfikuje, to
        czego nikt im na tych elitarnych uczelniach nie powiedzial. Nie
        wystarczy tytuł naukowy. Coraz ważniejsze są umiejętności i cechy
        które są przydatne w danej branży.
        Wiele miejsc, nawet w internecie (np.Profeo, o którym już tu
        pisałam), skupiających specjalistów pomaga rozejrzeć się w
        środowisku branżowym. Czasami wcale tytuł doktorancki nie jest twoim
        atutem (w niektorych branżach może świadczyć o posiadaniu
        nieporządanych cech - a łatwiej uczy się niedoświadczonego, niż
        zmienia stare nawyki).
        Dlatego ciągle liczy się nie tylko dyplom, ale i predyspozycje do
        wykonywania konkretnej pracy - a tego nikt was nie nauczy, drodzy
        magistrzy, jak nie życie.

        :) pozdrawiam
        • Gość: rebel Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.07, 17:59
          "tytuł doktorancki"

          a cóż to za potworek frazeologiczny?;D
          • tunrida81 Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 01.11.07, 12:25
            Niestety tyle ludzi z mgr nie ma pracy w Polsce lub wyjeżdża na Zachód.
            Przyczyna takiego stanu - za dużo pseudo szkół prywatnych. dawniej był Uniwerek
            i Polibuda i ktoś po studiach był kimś i nie miał trudności z pracą a teraz 90%
            ludzi ma mgr ze szkół prywatnych i czują się że mają wielkie studia i wyższe a
            tak naprawdę nie różnią się niczym od tych ze średnim wykształceniem.
            • Gość: INA Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 01.11.07, 19:01
              Wiesz co , nie masz racji...
              Piszesz, że ludzie kończą studia w szkolach prywatnych i myślą, że
              maja wielkie studia...
              Może nie myslą, ze mają wielkie studia ale myslą że studia
              skończyli, zdobywają dyplom i chcą znaleźć odpowiednią dla siebie
              pracę. Poza tym skończyć dziś uczelnię czy prywwatną czy prestiżową
              to jest naprawdę olbrzymi wysiłek. Po pierwsze, inwestujesz w swoje
              wykształcenie olbrzymią kasę. Znam przypaki, że osoby pracujące,
              które sytuacja w pracy zmusiła do podjęcia studiów (bo są np. po 40-
              tce i muszą utrzymac się w pracy), często brały kredyty, żeby studia
              opłacić a zdobycie dyplomu kosztowało ich niejedną nieprzespaną noc,
              po ktorej zasuwają na 8 rano do pracy i harują po 10 godzin
              dziennie. Tak więc nie pisz, że zdobycie dyplomu jest pestką bo to
              jest naprawdę ogromny wysiłek i trud dla ludzi pracujących, często
              mających dzieci i wszystkie obowiązki na swojej głowie. Nie wspomnę
              o kosztach dojazdów, zakupu książek, itp. rzeczy.
              Po drugie osobiście kończyłam dwie jak to nazywasz prestiżowe
              uczelnie i to całkiem niedawno i pies z kulawą nogą mimo, że
              uczelnie jak to nazywasz prestiżowe + doświadczenie zawodowe w moim
              przypadku, nie robi na nikim większego wrażenia. Wyobraź sobie, że
              nawet wybierałam się na studia podyplomowe do Kożmińskiego ale
              niestety, sytuacja finansowa zmusiła mnie do zrezygnowania z tych
              studiów. A szkoda, bo jest to kierunek ktory mnie bardzo interesuje
              i na dodatek bardzo rozwojowy.
              Tak więc jesteś bardzo surowa w swojej ocenie. Wiem, że są ludzie
              młodzi bardzo zdolni, wolni , bez zobowiązań,którym rzeczywiście
              nauka przychodzi łątwo i przyjemnie, rownież są i takie osoby ,
              ktore pracują zawodowo , mają rodziny , dzieci ale to nie znaczy, że
              zdobycie dyplomu choćby z uczelni pseudo prywantej przychodzi
              każdemu tyle co splunąć.
              Na dodatek , ja jecze podczas pierwszych studiów milam przywilej
              wykorzystywania urlopów szkolnych, wieszjak to wszystkich kuło w
              oczy??? ile się nasłuchalam i ilr się wszyscy nagadali, no bo pani
              przecież byla na urlopie....tyle, ze ja nie grzałam ty..lka na p-
              laży tylko dzień w dziń siedzialam obłożona książkami, notatkami i
              innymi materialami ktore udałomi się zdobyć żeby przyzwoicie
              przygotowac się do egazminu i ukończyc szkołę z pozytywnym wynikiem.
              Nie wpsomnę że nie mialam czasu zjęść, zrobić zakupów, i zarywalam
              noce aż sama głowa opadala mi na stól.
              Pozdrawiam

              • Gość: munieczko Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 01.11.07, 20:16
                Prawda jest taka, że prywatne uczelnie po prostu powinny być
                zlikwidowane. Produkują one niezliczone rzesze magistrów, którym
                potem trudno znaleźć pracę. Nie każdy musi być studentem, a prywatne
                pseudo uczelnie powodują niezdrową sytuację na rynku, mamy
                największy odsetek magistrów (a szczególnie pseudo magistrów) na
                rynku. Mogłoby być u nas jak w UK, wszystkie uczelnie państwowe są
                płatne, ale nie ma uczelni prywatnych. A w Poldonii one rosną jak
                grzyby po deszczu, bo niestety, prowadzenie takiej pseudo uczelni
                jest interesem bardzo dochodowym.
                • Gość: s Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 01.11.07, 22:59
                  Wiesz co , nie masz racji...
                  Piszesz, że ludzie kończą studia w szkolach prywatnych i myślą, że
                  maja wielkie studia...
                  Może nie myslą, ze mają wielkie studia ale myslą że studia
                  skończyli, zdobywają dyplom i chcą znaleźć odpowiednią dla siebie
                  pracę. Poza tym skończyć dziś uczelnię czy prywwatną czy prestiżową
                  to jest naprawdę olbrzymi wysiłek. Po pierwsze, inwestujesz w swoje
                  wykształcenie olbrzymią kasę. Znam przypaki, że osoby pracujące,
                  które sytuacja w pracy zmusiła do podjęcia studiów (bo są np. po 40-
                  tce i muszą utrzymac się w pracy), często brały kredyty, żeby studia
                  opłacić a zdobycie dyplomu kosztowało ich niejedną nieprzespaną noc,
                  po ktorej zasuwają na 8 rano do pracy i harują po 10 godzin
                  dziennie. Tak więc nie pisz, że zdobycie dyplomu jest pestką bo to
                  jest naprawdę ogromny wysiłek i trud dla ludzi pracujących, często
                  mających dzieci i wszystkie obowiązki na swojej głowie. Nie wspomnę
                  o kosztach dojazdów, zakupu książek, itp. rzeczy.


                  A co to ma wspólnego z rzetelną wiedza potrzebną mi jako
                  pracodawcy ????
                  Ja tyrałem po studiach ETI w Stnach przez 5 klat w serwisach, ale
                  czy to mnie do czegos tu upoważnia ?

                  SŁOWO "WYZSZE WYKSZTAŁCENIE" powinno być zarezerwowoane dla Akademii
                  Medycznej, Politechniki Gdańskiej i Warszawskiej,
                  reszta tomozę jacys licencjaci, douczeni czy jakos tak
                  LUDZIE ! Dajecie sie okradać 1
                  • tunrida81 Re: Do wybitnych magistrów bez pracy 02.11.07, 08:47
                    Gość portalu: s napisał(a):

                    > Wiesz co , nie masz racji...
                    > Piszesz, że ludzie kończą studia w szkolach prywatnych i myślą, że
                    > maja wielkie studia...
                    > Może nie myslą, ze mają wielkie studia ale myslą że studia
                    > skończyli, zdobywają dyplom i chcą znaleźć odpowiednią dla siebie
                    > pracę. Poza tym skończyć dziś uczelnię czy prywwatną czy prestiżową
                    > to jest naprawdę olbrzymi wysiłek.

                    Olbrzymi wysiłek to może jest ale nie na prywatnych. Co ty porównujesz np
                    Politechnikę to jakiejś tam prywatnej uczelni. Na prywatnych płacą, i tylko o
                    kasę im chodzi. Słuchaj znam z autopsji kilka prywatnych uczelni i nauka wygląda
                    tam tak: na wykłady chodzić nie trzeba, a egzaminy są, tylko że fizycznie się
                    nie odbywają. Sadzisz że zdobycie dyplomu na uczelni prywatnej równe jest na
                    takim poziomie zdobycia co na uczeni państwowej. na uczelniach prywatnych często
                    kadra jest mało dokształcona. Koleżanka wykłada na uczelni prywatnej (też
                    skończyła prywatną,nie chodziła na wykłady i przeszła by tylko przejść), na
                    państwowej nawet nie miałaby szans.

                    Po pierwsze, inwestujesz w swoje
                    > wykształcenie olbrzymią kasę. Znam przypaki, że osoby pracujące,
                    > które sytuacja w pracy zmusiła do podjęcia studiów (bo są np. po 40-
                    > tce i muszą utrzymac się w pracy), często brały kredyty, żeby studia
                    > opłacić a zdobycie dyplomu kosztowało ich niejedną nieprzespaną noc,
                    > po ktorej zasuwają na 8 rano do pracy i harują po 10 godzin
                    > dziennie. Tak więc nie pisz, że zdobycie dyplomu jest pestką bo to
                    > jest naprawdę ogromny wysiłek i trud dla ludzi pracujących, często
                    > mających dzieci i wszystkie obowiązki na swojej głowie. Nie wspomnę
                    > o kosztach dojazdów, zakupu książek, itp. rzeczy.

                    Tu nie chodzi o trud w sensie że ktoś tam pracuje i dla niego jest ciężko
                    pogodzić naukę z praca tylko o poziom nauczania na prywatnych i państwowych. W
                    pracy jedna osoba skończyła ten sam kierunek prywatnie co druga państwowo. Ta z
                    prywatnej (nie pracowała, chodziła dziennie ale prywatnie) nic kompletnie z
                    tych studiów nie wie, a tamta mimo ze orłem na państwowej nie była to wie o 100%
                    więcej od niej. Na jednej z prywatnych uczelni wykładowca aby poprowadzić
                    zajęcia musiał z książek czytać, bo wiedzy żadnej nie miał.
                    • Gość: INA Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.chello.pl 02.11.07, 16:43
                      A co ty uważasza , że na Politechnice to nie płacisz??? Tak samo
                      ściągają z ciebie kasę , ile wlezie...chyba że studia dzienne.
                      Uważasz ,że ta Wielka Politechnika to co...???tak samo wykujesz,
                      zaliczysz i semestr do przodu.
                      Kto nie chodzi na wyklądy to nie chodzi, ja akurat chodziłam i to
                      prawie na wszystkie (chyba, ze bylam chora) oraz wiele osób
                      studiujących ze mną również, bo nikt nie chiał mieć później
                      zaległości i prosić się łąski szanownych wspólkoelżanek o
                      pożyczenie notatek.
                      Ja akurat bardzo duzo pamiętam ze szkoły, w tym właśnie studiów na
                      Uniwersytecie Warszawskim (wg. ciebie jakaś tamn uczelnia???), tyle,
                      że i na tej uczelni trzeba za swoją więzę słono płacić, nikt za
                      fryko nie da ci dyplomu. Chyba że rozmawiamy o studiach dziennych.
                      Oczywiście ,że na studiach zaocznych czy wieczorowych jest dużo
                      bardziej trudno, bo studenci dzienni, maja wyklądy codziennie i też
                      niejednokrotnie olewją swoją na nich obecność ,a studen zaoczny musi
                      więcej czasu poświęcic na siedzenie w książkach bo musi przerobić
                      materiał na zjazdach co drugi tydzień + to co studenci na z
                      dziennych.
                      Poziom nauczania jest wysoki, tyle, że jeśli ktoś sie nie przyklada
                      to i rzeczywiście później nic z tego nie pamięta.
                      Akurat ja i moje koleżnaki przyklądałyśmy się do nauki i dużo rzeczy
                      pamiętamy. Nie ma to żadnego znaczenia czy uczelnia taka czy inna.
                      Jak jesteś zdolna i chcesz się uczyć to na każdej uczelni będziesz
                      orlem.

                  • Gość: nick Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.icpnet.pl 11.11.07, 00:18
                    dlaczego Gdańskiej? wrocławska czy poznańska gorsze?
      • truten.zenobi problem kujona??? 02.11.07, 09:07
        myślę że masz rację i ten problem najlepiej obrazuje jaki mamy poziom kształcenia

        1. w systemie edukacji premiuje się kujonów niezdolnych do samodzielnego
        rozwiązania problemy
        2. spada bezrobocie ale poszukiwani są głównie fachowcy do wykonania prac które
        maja bezpośredni związek z przychodem a nie biurokratów "do pierdzenia w stołek"
        3. ważna jest nie tylko wiedza ale też umiejętność jej wykorzystania i
        umiejętność współdziałania (zdolności interpersonalne)

        i... fakt faktem można się tylko zastanawiać jak ktoś kto nie rozumie tych
        komunałów mógł otrzymać dyplom jakiejkolwiek uczelni
      • Gość: lolo Re: problem kujona??? IP: *.mlyniec.gda.pl 04.11.07, 14:51
        taa-
        • Gość: qwer Re: problem kujona??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.07, 09:25
          nie ultralewackie...po prostu widzę co jest dziś potrzebne, a bez
          czego można by się spokojnie obejść..:)

          w 1938 też tacy mysliciele byli nazywali się......KPP. Sam rozwiń
          skrót, podobno znasz historie rebel.
          • Gość: rebel Re: problem kujona??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 20:41
            KPP - grupa idealistów, którzy nie byli nigdy w stanie zrealizować
            choćby części swych zamiarów...a świat ideai byłby piękny, pod
            warunkiem że nie istniałby żaden, choćby pojedynczy człowiek,
            któryby upatrywał w ich istocie słabości...
      • Gość: wideogosc Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.adsl.inetia.pl 05.11.07, 20:50
        ja tezzastanowilabym sie. Malo - to mialo juz miejsce. Ci poszli, bo
        taka decyzje podjelam. Wilkom mowie ... NIE!!!! Pozdrawiam.
        • Gość: qwer Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 07:35
          KPP - grupa idealistów, którzy nie byli nigdy w stanie zrealizować
          choćby części swych zamiarów...

          sorry rebel ale dowodzisz , że jesli chodzi oo historie to jesteś
          dyletantem. ale ok masz takie poglądy, twoje świete prawo. Masz
          prawo być radykalnym lewakiem. Choć z tej pozycji trudno cos zrobić
          naprawde konkretnego
          • Gość: rebel Re: Do wybitnych magistrów bez pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.07, 11:27
            "sorry rebel ale dowodzisz , że jesli chodzi oo historie to jesteś
            dyletantem."

            cóż, jak widać komunizm dla niektórych ma jedną i tę samą formę, a
            KPP patrzyła w Stalina jak w obrazek...tylko przypomnę że lewicowcy
            w tamtym czasie byli mocno podzieleni, a wszędzie praktycznie w
            Europie, poza ZSRR komuniści byli związani bardziej z ideą komunizmu
            w wersji Trockiego i silnie związani z Międzynarodówką....a jeśli
            znamy stosunek Stalina do Międzynarodówki, to wszystko staje się
            jasne...

            nie jestem radykalnym lewakiem, nie jestem zwiazany z żadną opcją
            polityczną...

            ale chyba wrażliwość społeczna może być mylona z radykalnymi
            poglądami...

            to tyle...

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka