Gość: szukacz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.10.07, 08:37
Firma, o któej myślałam, że nie da się powiedziec nic złego.
międzynarodowa korporacja. trafiłam przez przypadek, poprosił mnie o
pomoc w tłumaczeniu szef i zaproponował, żebym przesłała CV i resztę
na jego maila, a on chętnie podeśle do osoby, która akurat szuka
pracownika bo obecna pracownica w ciąży. Złożyłam, wysłałam,
zostałam zaproszona na rozmowę, którą przeprowadzała ŻONA szefa.
Oprócz tego, że spełniałam wszystkie warunki, o których przeczytałam
w GW-praca, to byłam o kilka rozmiarów mniejsza od złośliwej żony
szefa (która doczepiła się, że jestem matką, ona zresztą tez ma małe
dziecko)to na dodatek młodsza. I to się nazywa w Polsce REKRUTACJA.
ciekawe swoją drogą, co na to powiedzą w głównej filii w Wlk.
Brytanii?