Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak sobie wywalczyć podwyżkę?

    IP: *.bsi.bytom.pl 17.01.08, 08:10
    Bajki, bajki, bajki...
    Jeżeli, tak jak w przypadku wyimaginowanego "Michała" wszyscy, których szkolił dostawali więcej od niego - miał argument, mógł iśc szkolić następnych u konkurentów. Jeżeli takiego argumentu ci brak - no cóż...
    Twój szef nie osiągnał tego co ma dlatego, że jest idiotą. Dlaczego ma ci zapłaćić więcej, skoro nie musi? Wszystkie przedstawione wyżej argumenty sprowadzają się w gruncie rzeczy do "bo ja tak chcę". Wbrew temu co z hurraoptymizmem wypisuje gazeta.pl, nikt (prawie) nie da ci podwyżki, bo cię lubi i jesteś dla niego cenny, a GUS wyliczył, że w Wawie dostawcy pizzy zarabiają 37,9% więcej, niż rok temu. Jeżeli chcesz cokolwiek wywalczyć, musisz mieć już przygotowany plan B: odejście z pracy i poszukanie innej, lepiej płatnej. Jeżeli szef może kupić twoją pracę za tyle, ile płaci ci obecnie, a wie, że jej nie zmienisz, to już zawsze bedziesz czekać "do wiosny".
    Obserwuj wątek
      • Gość: Pingo Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.cust-83.exponential-e.net 17.01.08, 08:35
        Tydzien temu wlasnie mialem taka rozmowe.
        Wyglada na to ze szef nie da wiecej.
        Tez poczekam do wiosny.
        • Gość: ps Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: 89.174.237.* 17.01.08, 08:40
          i tak do usr. smierci...
      • Gość: Krychaj Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: 62.242.2.* 17.01.08, 08:40
        Dokladnie tak, jesli chce sie zarabiac wiecej to najprosciej zmienic
        prace. Rozmowy o podwyzkach, szczegolnie w Polsce sa trudne i przez
        pracodawcow bardzo niemile widziane. No ale nie ma rzeczy
        niemozliwych.
        • eliksir Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? 17.01.08, 14:04
          Jezeli praca Ci sie podoba to czemu od razu ja zmeiniac?
          Ja takmialem, chcialem wiecej ale tez chcialem pracowac tam gdzie pracuje.
          Niestety szefowa postanowila ze sie potarguje i pokaze mi ze jest w tym lepsza
          niz ja. Zaproponowala podwyzke o 20%, ja chcialem o 40% o czym jasno
          powiedzialem i nie uwazalem ze to duzo.
          Propozycje szefowej przyjalem (bo co robic? planu B nei mialem bo naprawde
          chcialem zostaj w tej pracy, ale na stawce z ktorej bede zadowolony, przegladu
          rynku nie mialem w ogole, pracy nei szukalem bo przeciez prace mialem).
          Ale oprocz tego zaczalem sie rozgladac po rynku, wyslalem CV i dostalem praca na
          warunkach o ktorych marzylem - nie tylko finansowych ale tez rozwojawa. Zlozylem
          wymowienie, szefowa zrobila oczy i zapytala dlaczego nic wczesniej nei mowilem!
          Zaproponowala podwyzke, 100% w porownianiu do mojej starej pensji, a 40% dwa
          miesiace wczesniej nei chciala dac, dopiero wtedy zrozumialem ile warta jest
          moja praca.
          Podziekowale i jestem zadowolony z nowej pracy, a osoba z dylematem prsic czy
          nie zycze odwagi.
      • cotbus76 Czysta teoria... przynajmniej u mnie w małym 17.01.08, 09:30
        mieście. Zarobki utrzymują się na stałym niskim poziomie ustalonym w
        czasie gdy posiadanie pracy przez osobę z wyższym wykształceniem
        było "mrocznym przedmiotem pożądania" i żeby go mieć każdy zazwyczaj
        musiał się zgodzić na oficjalną gołą najniższą krajową i jej
        okolice. Oczywiście pracodawca mamił możliwością podwyżek za bycie
        sumiennym, ciężko pracującym pracownikiem. Zazwyczaj ten cud miał
        nastąpić w bliżej nie określonej przyszłości jak firma będzie w
        dobrej kondycji finansowej. Niestety firmy w mojej okolicy są w
        stałej "padaczce" choc patrząc na poziom życia ich właścicieli oraz
        wąskiej grupki ich zaufanych pracowników (czyt. kierowników) trudno
        jakoś w to uwierzyć. Na takich ludzi żadne teoretyczne sposoby nie
        działają (sprawdzone empirycznie:) co najwyżej budzą uśmiech
        politowania z naiwności "wykształciucha". Oczywiście można
        powiedzieć basta i udać się do eldorado - wielkiego miasta z niskim
        bezrobociem i tam poszukać pracy za wyższą pensję. Wielu moich
        znajomych tak zrobiło i ... okazało się, że nawet w dużym mieście
        szanse znalezienia pracy za wynagrodzenie pozwalające na godne życie
        oraz zapewnienie sobie własnego dachu nad głową nie są dla "homo
        novus" z prowincji takie łatwe. Oczywiście mam na myśli normalnego
        człowieka a nie bezdzietnego supermena przed 30-stką z 3
        fakultetami, 8 językami i poszukiwaną na rynku specjalizacją
        zawodową.Bo śledząc perypetie zawodowe rodziny i znajomych odnoszę
        nieprzyjemne wrażenie, że w naszym kraju praca jest tylko dla
        superzdolnych, superinteligentnych i błyskotliwych ludzi a nie ma
        miejsca dla zwykłych ludzi chcących po prostu zarobić na swoje
        utrzymanie solidną pracą. Ciekawa jestem jak sobie poradzą Ci
        wszyscy geniusze od wizji i rozwoju jeśli ktoś nie wykona za nich
        codziennej rutynowej pracy, której niestety nie brakuje w żadnej
        firmie ?
        • Gość: coss Re: Czysta teoria... przynajmniej u mnie w małym IP: *.bsi.bytom.pl 17.01.08, 10:40
          bezdzietnego supermena przed 30-stką z 3
          > fakultetami, 8 językami i poszukiwaną na rynku specjalizacją
          > zawodową.

          I chyba o takich właśnie pisane są artykuły w "Pracy". Bo pod prawie każdym widzę mnóstwo komentarzy, które mówią o prawdziwej sytacji Polsków.

          Na pocieszenie - tacy goście umierają młodo :D
          • Gość: gostek Re: Czysta teoria... przynajmniej u mnie w małym IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 17.01.08, 12:34
            Nie chce cie podlamywac, ale bezdzietny przed 30stka z solidnym wyksztalceniem,
            blyskotliwy, z inicjatywa i 5 jezykami i dyplomem znanej uczelni to faworyt
            rozmow kwalifikacyjnych na calym swiecie, nie tylko w Polsce. Pewnie cechy
            osobowosciowe, czy wychowanie odgrywaja tutaj pewna role, nie mniej takim
            ludziom warto pozazdroscic samodyscypliny, determinacji i ciaglej pracy nad
            soba. Zdecydowanie nie sa to piwne miski z brzuchem przed telewizorem otoczone
            gromadka dzieci, zfrustrowane niskimi zarobkami i brakiem perspektyw w zyciu. No
            ale to chyba rowniez kwestia priorytetow w zyciu.
            • cotbus76 Re: Czysta teoria... przynajmniej u mnie w małym 17.01.08, 13:11
              To oczywista oczywistość cytując klasyka, że taka osoba jest
              faworytem rozmów kwalifikacyjnych. Ale świat nie składa się tylko
              z "brzytew" oraz pijących piwo przed telewizorem przyszłych klientów
              pomocy społecznej. Nie jest czarno-biały. Są też ludzie po środku to
              jest ci, którzy będą dobrze i solidnie pracować, aby zarobić na
              wygodne i pozbawione trosk materialnych życie. Gdy człowieka stać na
              opłacenie rachunków, utrzymanie siebie i rodziny a nawet jakieś
              drobne przyjemności (np. wyjazd na wakacje, wyjście do restauracji,
              kina, wypad na weekend z przyjaciółmi itp.). Po prostu dla ludzi,
              którzy pracują żeby żyć a nie jak oczekuje wielu pracodawców żyją
              aby pracować. A zarobki u nas są jakoś tak dziwnie ukształtowane, że
              ludzie Ci o ile znajdą pracę zarabiają tyle lub niewiele więcej niż
              wegetujący przed telewizorem piwosz bez kwalifikacji.
              • niedo-wiarek Re: Czysta teoria... przynajmniej u mnie w małym 17.01.08, 13:39
                W Polsce praca jest... pod warunkiem, że nie oczekuje się za nią zapłaty ;)
      • Gość: JJ Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: 212.127.95.* 17.01.08, 09:34
        Jeden komentarz wart więcej niż cały artykuł...
      • Gość: Brodeek Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 09:35
        Niestety prawda jest taka, że na prawdziwą poprawę warunków
        finansowych można liczyć zmieniając pracę, tzn. negocjując od
        podstaw z nowym pracodawcą. Gdzieś czytałem, że badania pokazują iż
        dotychczasowi pracodawcy są skłonni do podwyżek max. o ok. 10%. Co
        to jest 10%?! Negocjując warunki u nowego pracodawcy często
        spokojnie można dostać nawet 50-100% procent więcej! Ponadto
        zyskujemy rewelacyjną kartę przetargową w rozmowie z naszym starym
        szefem..
      • Gość: zniesmaczona Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.01.08, 09:59
        Mało przydatny artykuł i w ogóle nie odzwierciedlający realiów w przeciętnej
        polskiej firmie.
        Przyłączam się do opinii poprzedników, że często jedynym sposobem na podwyżkę
        jest zmiana pracy.
      • Gość: AntyPolityk Szefie daj mi podwyżkę IP: 195.205.192.* 17.01.08, 10:01
        - Szefie daj mi podwyżkę!
        - Nie dam!
        - No daj!
        - Nie dam!
        - Bo powiem wszystkim że mi dałeś!
        - No dobra.
        • Gość: tomeczek Re: Szefie daj mi podwyżkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 14:14
          A wersja negatywna:

          Pracownik: Szefie, pracuję tu już pięć lat i ani razu nie prosiłem o podwyżkę.
          Szef: To teraz pan wie dlaczego udało się panu przepracować tu aż pięć lat.
      • Gość: Staff 100% sposób na podwyżkę IP: *.chello.pl 17.01.08, 10:22
        Jeśli dobrę chcesz podwyżkę i okazję do zabawy:

        - zejdź pod ziemię
        - zrób "głodówkę"
        - wyślij żonę do Warszawy
        • Gość: coss Re: 100% sposób na podwyżkę IP: *.bsi.bytom.pl 17.01.08, 10:35
          buhahahahaa...!

          Tuwim by się nie powstydził.
      • Gość: Duncan Sciema... IP: 192.193.245.* 17.01.08, 10:34
        Jest tylko jedno ALE do takich porad a dotyczy ono miedzynarodowych
        korporacji. W takich organizacjach proces podwyzkowy jest bardzo
        sformalizowany, rozciagniety w czasie ale w miare regularny (tzn
        odbywa sie co roku) i podwyzki poza tzw cyklem to droga przez meke,
        bo muszą to zaaprobować różnie misiaczki na samym szczycie.
        Nawet najlepiej przygotowany czlowiek uslyszy od szefa - poczekaj do
        stycznia, lutego, kwietnia, etc, etc.
      • Gość: emzk Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.gaja.net.pl 17.01.08, 10:36
        a może szanowni "pracownicy" zastanowią się czy należy im się podwyżka.szlag
        mnie trafia jak przychodzi do mnie ktoś nowy do pracy i nim pokaże co potrafi
        pyta ile bedzie zarabiał.to jest chore.polacy chcą zarabiać a nie pracować i
        taka jest prawda.u mnie kucharz (ale kucharz a nie pan co potrafi zrobić
        "włoskie danie" z pulpy i makaronu) zarabia ok 3500 na ręke i co? i nic i nie ma
        takich ludzi.to jest chore żebym w wieku 50lat jako szef firmy po 30 latach w
        branży stał na kuchni i klepał kotlety (bo akurat mam wykształecenie w tym
        zawodzie i papiery mistrzowskie.uważam że media też sa winne syt. bo nakręcały
        ten i tak głupi naród do emigracji...
        żenada... i najlepiej jeszcze przedsiębiorcom dowalić.pamietaj narodzie - jak
        nas zabraknie to kto bedzie na tą całą "budżetówke" pracował.
        • Gość: luks czego oczekujesz .. IP: *.multiserv.com 17.01.08, 10:45
          od gosci przychodzacych do roboty nei wymagajacej wysokich
          kwalifikacji?
        • Gość: coss Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.bsi.bytom.pl 17.01.08, 10:51
          > a może szanowni "pracownicy" zastanowią się czy należy im się podwyżka.

          No cóż. Nie rozpatrujemy tutaj "czy" tylko "jak".

          szlag
          > mnie trafia jak przychodzi do mnie ktoś nowy do pracy i nim pokaże co potrafi
          > pyta ile bedzie zarabiał.

          Też denerwuja mnie rozkręcone żądania płacowe oderwane od rzeczywistości, ale... czego ty oczekujesz? Że przyjdzie do ciebie jakiś jelen i będzie pracował nie pytając ile za to dostanie? To jest jedno z dwóch podstawowych pytań, które stawiam na rozmowie kwalifikacyjnej. Ile twoim zdaniem powienien pracować u ciebie kucharz, zanim łaskawie poinformujesz go, ile dostanie? Dzień, tydzień, miesiąc? Bądźże poważniejszy, drogi przedsiebiorco.
        • niedo-wiarek Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? 17.01.08, 10:59
          Gość portalu: emzk napisał(a):

          > a może szanowni "pracownicy" zastanowią się czy należy im się podwyżka.szlag
          > mnie trafia jak przychodzi do mnie ktoś nowy do pracy i nim pokaże co potrafi
          > pyta ile bedzie zarabiał.


          Wolny rynek. Wiń swoich kolegów oszustów, którzy nauczyli pracowników takiego stosunku do "pracodawców". Skoro pracownik jest tylko towarem, to "pracodawca" także. A tak przy okazji- za te Twoje 3500 to niedługo nawet pani od sklejania pulpetów nie znajdziesz, nie mówiąc o wykwalifikowanym kucharzu ;)
        • 0tdr0 Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? 17.01.08, 11:44
          > a może szanowni "pracownicy" zastanowią się czy należy im się podwyżka.szlag
          > mnie trafia jak przychodzi do mnie ktoś nowy do pracy i nim pokaże co potrafi
          > pyta ile bedzie zarabiał


          No bo on powinien przestac jesc, pic na probe. Powinien tez na probe
          zminimalizowac potrzeby biologiczne i psychologiczne swoich dzieci, zony i psa.
          One to zrozumieja. A to, ze jeden na kilkunastu pracodawcow po okresie probnym
          da mu dobrze zarobic (mimo dobrze wykonanej pracy)- to juz kalkulacja i
          inwestycja pracownika. Tylko ile czasu mozna zyc minimalizujac wszytkie potrzeby
          i dorabiajac po godzinach, zeby oplacic rachunki?


          >to jest chore.polacy chcą zarabiać a nie pracować i
          > taka jest prawda.


          Nie odbiegaja tutaj specjalnie od polskich poracodawcow, ktorzy chca swietnei
          zarabiac, ale nie chca placic za wykonana dla nich prace. Te stwierdzenie
          ilustruje rzeczywistosc i tysiace artykulow prasowych w ktorych wypowiadaja sie
          pracodawcy na temat braku pracownikow za "co laska".


          > u mnie kucharz (ale kucharz a nie pan co potrafi zrobić
          > "włoskie danie" z pulpy i makaronu) zarabia ok 3500 na ręke i co? i nic i nie m
          > a
          > takich ludzi.

          Dziwne. Znam paru kucharzy (od absolwentow gastronoma po osob z duzym
          doswiadczeniem). Ci pierwsi nie zarobia nawet 1500 zl netto, a Ci ostatni od
          dawna szukaja pracy w zawodzie, gdzie zarobia wiecje niz 2500. Placa 3500 dla
          doswiadczonego kucharza trafia sie albo w Wawie, albo za granica, albo drobnemu
          odsetkowi gdzie indziej- sa tez tacy szczeciarze, ale ich jest bardzo malo.


          > to jest chore żebym w wieku 50lat jako szef firmy po 30 latach w
          > branży stał na kuchni i klepał kotlety (bo akurat mam wykształecenie w tym
          > zawodzie i papiery mistrzowskie.

          Widocznie zle szukasz, albo kazdego szanujacego sie kucharza odstraszy
          koniecznosc pracowania na probe za niska stawke i nadzieje na 3500 zl netto "za
          jakis czas". Podawaj wysokosc pensji w ogloszeniach (i podpisuj umowe, ze po
          miesiacu probnym stawka bedzie tyle wynosic), a bedziesz mial zmartwienie z glowy.


          >uważam że media też sa winne syt. bo nakręcały
          > ten i tak głupi naród do emigracji...

          A mi sie wydawalo, ze "glupi narod" zmadrzal i postanowil robic to samo za o
          wiele lepsze pieniadze. Tak swoja droga z reguly "glupi narod" o wiele lepiej
          finansowo sobie radzi na emigracji niz w Polsce- kto wiec jest glupi?


          > żenada... i najlepiej jeszcze przedsiębiorcom dowalić.pamietaj narodzie - jak
          > nas zabraknie to kto bedzie na tą całą "budżetówke" pracował.

          Ktos sie znajdzie- jest wiele firm, ktore sobie swietnie radza i nie narzekaja.
          Budzetowka moze tez wyemigrowac.
          Co wiecej- sam sie zwolnie ze swojej firmy i zaloze wlasna, jesli tylko rynek
          sie przerzedzi. Czekam z niecierpliwoscia na masowe plajty pracodawcow, ktorzy
          na rynku daja sobie rady tylko dzieki maksymalnym wykorzystywaniu taniej sily
          roboczej.


          • Gość: broda Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.08, 15:09
            > Budzetowka moze tez wyemigrowac

            Chyba żartujesz. Po kilku latach pracy w "budżetówce" człowiek
            najczęściej nie jest zdolny do konkurencji na wolnym rynku pracy.
            Niestety fatalne nawyki, przyzwyczajenia i zwykłe opierda..nie się w
            pracy wyniesione z budżetówki jest w większości nie do przyjęcia dla
            normalnego pracodawcy.
            • 0tdr0 Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? 17.01.08, 21:07
              Nie zgodze sie z Toba.
              Znam osoby, ktore wyemigorwaly i swietnie sie znalazly w firmach prywatnych.
              Osoby mlode, najwyzej pare lat po studiach, choc nie tylko.
              Co wiecej- ja sam pracowalem w oswiacie i wiem, ze roznie bywa. Kazda firma czy
              to prywatna czy tez budzetowa ma swoja specyfike. I tutaj, i tutaj mozna trafic
              na bumelantow, albo osoby cala energie marnujace na uzeranie sie z wewnetrznymi
              procedurami/przelozonymi i glupimi pomyslami.
        • Gość: ka-mi-la789 Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 12:49
          > a może szanowni "pracownicy" zastanowią się czy należy im się
          podwyżka.

          Tacy sami "pracownicy" jak i "pracodawca". A podwyżka to nie jest
          coś, co "się należy". Jeżeli chcesz, żeby pracował dla Ciebie
          człowiek o potrzebnych Ci kwalifikacjach, to ją dajesz. Jeżeli Ci na
          tym człowieku nie zależy, to nie dajesz. Tylko wtedy nie jazgocz, że
          Ci się krzywda dzieje, bo pracownika nie możesz znaleźć.

          to jest chore żebym w wieku 50lat jako szef firmy po 30 latach w
          > branży stał na kuchni i klepał kotlety.

          No rzeczywiście, straszny despekt spotkał pana hrabiego :-/. Jeżeli
          uważasz, że "to jest chore" (cóż za bogata polszczyzna, swoją
          drogą), to zapewnij pracownikom wyższe pensje albo lepsze warunki
          pracy. Wtedy oni będą Ci klepać po kotletach.

          uważam że media też sa winne syt. bo nakręcały
          > ten i tak głupi naród do emigracji...

          Media winne, Wielka Brytania z Irlandią winne (bo otworzyły rynki
          pracy), wszyscy winni Twoim nieszczęściom, tylko nie Ty. A
          symptomem "głupoty" narodu jest oczywiście to, że woli pracować za
          La Manche za kilkakrotnie wyższe pensje niż dawać się traktować jak
          szmaty w Polsce za 900 zeta brutto.

          pamietaj narodzie - jak
          > nas zabraknie to kto bedzie na tą całą "budżetówke" pracował

          Naród już się sfajdał z przerażenia.
      • niedo-wiarek Z doświadczenia wiem, 17.01.08, 11:02
        że tylko szantaż jest skuteczny. Przywiązanie do firmy i troska o dobre stosunki z szefem z góry stawiają człowieka na przegranej pozycji. Jeleniom się nie płaci ;)
        • Gość: gosc_portalu Lepiej od razu zmienić, serio. IP: *.aster.pl 17.01.08, 22:48
          > że tylko szantaż jest skuteczny. Przywiązanie do firmy i troska o dobre
          stosunki z szefem z góry stawiają człowieka na przegranej pozycji.

          Zgoda.

          >Jeleniom się nie płaci ;)

          Też zgoda, ale moje wnioski są inne - zamiast szantażować, lepiej od razu
          zmienić pracę na lepiej płatną. Nieudany szantaż to strata czasu, a udany
          zostawia pracownika w niekorzystnej pozycji - gdy rynek się odwróci, szantażysta
          będzie pierwszy do zwolnienia, a o inną pracę będzie już dużo trudniej. Poza tym
          nowa praca to nowe doświadczenia.
          Co innego, gdy szef sam będzie cię chciał zatrzymać, wtedy można łaskawie
          ponegocjować :-)
      • Gość: emzk Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.gaja.net.pl 17.01.08, 11:11
        praca nie wymagająca wysokich kwalifikacji - dobre ;_)
        który z was prowadzi własną firmę drodzy mędrcy?
        bo jeśli jest tak jak mówicie to trzeba się wynieść z PL i zaorać przestrzeń
        pomiędzy odrą a bugiem
        czyli jak?skoro zatrudniam ludzi to jestem frajerem, jak place duzo to tez
        jestem frajerem jak malo to chamem i świnią.bezsensu.... ;-)
        jak bedziecie pracowac po 16h na dobe przez 30 lat to pogadamy bo na razie
        widze tu samych "młodych wilczków" co pokończyli (jak mniemam)studia i teraz
        chca cały świat zwojować...eh.wracam do pracy.
        pozdrawiam
        • cotbus76 Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? 17.01.08, 12:58
          Wszędzie w normalnym świecie (odliczając skanseny komuny i inne
          bananowe republiki) osoba inwestująca w swoje wykształcenie ma
          przynajmniej szansę na pracę z godnym wynagrodzeniem i osiągnięcie w
          pewnej kilku/kilkunastoletniej perspektywie takiego poziomu zarobków
          by wieść bezpieczne i wygodne życie. I nie mówię tu o ludziach
          kończących prestiżowe uczelnie i/lub o ponadprzeciętnych
          zdolnościach oraz talentach. A jaką perpektywę ma u nas "młody
          wilczek" świeżo po studiach o ile nie osiągnął na nich
          ponadprzeciętnych wyników, nie ma na końcie wybitnych osiągnięć w
          jakiejś dziedzinie albo nie daj Boże nie może się wykazać żadnym
          doświadczeniem zawodowym (tj. np. nie połączył nauki z robieniem w
          firmach za "białego murzyna" w ramach bezpłatnych praktyk). Jego
          perspektywa jest mniej więcej taka, że jak znajdzie wreszcie
          pracodawcę, który przyjmie go na etat to jest więcej niż pewne, iż
          stawka jego wynagrodzenia ustalona przy przyjęciu do pracy, będzie
          wzrastać w najlepszym razie o kilka procent rocznie. Szanse awansu w
          większości znanych mi firm są żadne, bo z uwagi na wysokie koszty
          pracy większość z nich ma poziomą strukturę organizacyjną. A nie
          rzadko jest tak, że szef oczekuje od swego pracownika, że ten tak
          jak i on będzie pracował przysłowiowe 24h na dobę aby firma rosła w
          siłę a szef żył coraz dostatniej. Problem w tym, że pracownik nie
          wie na co konkretnie może liczyć jeżeli będzie ciężko i solidnie
          pracować dla firmy. A najczęściej nie spotyka go za to nawet
          banalne "dziękuję". Dlaczego ? Nie wiem, choć czasami odnoszę
          wrażenie, że niektórzy pryncypałowie mają do nas pracowników
          stosunek taki jak ziemianin do chłopa pańszczyźnianego, który
          najpierw kazał mu się zaharowywać za darmo w swoim majątku a potem
          nie mieściło mu się w głowie, że chłop może nie chcieć całować po
          nogach swojego dobroczyńcę.
        • hoogo Czyli jednak 3500 za 2 etaty nie za jeden? 18.01.08, 23:26
          No i widać te twoje kokosy - 3500 za 16 godzin dziennie stania w smrodzie ze
          spalonego tłuszczu to już co innego niż "nie mogę znaleźć kogoś kto by chciał
          pracować za 3500 pln"
      • Gość: wolny ptak Warto walczyc o swoje IP: *.imo.design.kyushu-u.ac.jp 17.01.08, 11:21
        Granice stoja otworem i to jest dla mnie jeden z podstawowych
        argumentow w rozmowach z (potencjalnymi) pracodawcami: ze jak chca,
        abym dla nich pracowal, to musza mi zaplacic tyle, zeby oplacalo mi
        sie zostac w kraju/wrocic, gdy juz wyjechalem.

        Nie pracuje po to, zeby przewegetowac od pierwszego do pierwszego,
        tylko zeby korzystac z urokow zycia. I mam powody ku temu, zeby sie
        cenic.
      • Gość: mufik Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.dip.t-dialin.net 17.01.08, 13:11
        ... hmm ten caly artykul wyglada mi na kopie tekstu z gmx.de Akurat dzisiaj tam
        cos podobnego przeczytalem
      • Gość: ulka podwyzka to obowiazek pracodawcy IP: *.scansafe.net 17.01.08, 13:50
        W innych krajach, w powaznych firmach nie ma mowy o wywalczaniu
        podwyzek!!! to jest wpisane w umowe. pracodawca ma obowiazek co rok
        podnosic pensje. czy w Polsce tez to w koncu nastapi??? z pewnoscia
        za 40 lat.
      • Gość: smieszna_agora Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.adsl.inetia.pl 17.01.08, 14:03
        Hehehe... agora ma poczucie humoru:) Te wszystkie rady to żywcem przepisane z jakiegoś durnego hamerykanckiego poradnika typu "Jak zmienić swoje życie"?
        Jak zwykle, gdy idzie o sprawy zatrudnienia, okazuje się, że agora żyje w kompletnie innej rzeczywistości niż polskie społeczeństwo.
        Mój brat pracował na 1/2 etatu, chciał podwyżkę, teraz dostał 3/4 etatu, a szef na prośbę o podwyżkę "no przecież dostaje pan więcej niż przedtem". LOL. Tacy są polscy pracodawcy.
      • Gość: tomeczek Lista klientów, lista kontraktów, lista zysków... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 14:12
        A z czym ma przyjść ktoś na stanowisku nie generującym zysków? Np. księgowi, sekretarki, sekretarko-asystentki, kadrowcy i podobni? Od nich też się wymaga znajomości języków, także obcych :) znajomości przepisów (a w księgowości czy kadrach dotyczy to wszystkich a nie tylko głównych księgowych).
        Jakie argumenty zaproponuje im autor artykułu do przedstawienia szefowi? Czy księgowa ma przyjść z listą faktur i innych papierów wprowadzonych do programu księgowego? Sekretarka z wyliczeniem ilości połączonych rozmów telefonicznych, z podziałem na te po polsku i te w językach obcych? Zresztą teraz sekretarkowanie nie polega już tylko na łączeniu rozmów i parzeniu kawy, często to całe organizowanie pracy biura...
        • niestaly_czytelnik Jak może poprawić swoje wyniki np. kierowca 17.01.08, 18:32
          autobusu rozkładowego? A no dajmy na to szybciej nim jeździć :-) :-)

          Żenujące jest jak się słyszy, że w zawodach niepodatnych na
          zwiększanie wydajności niektórzy "pryncypałowie" każą przedstawiać
          swoje wyniki...
      • Gość: MiK73 Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.devs.futuro.pl 17.01.08, 14:38
        Nie znalazłem w opiniach żadnej wypowiedzi człowieka pracującego
        rękami, a nie głową (tzw. robotnika). W tej sytuacji, jako
        przedstawiciel "klasy pracującej" fizycznie, chciałbym poprosić
        redaktora, który zamieścił ten artykuł, aby doradził mi, jak zwykły
        hutnik, mający nad sobą brygadzistę, mistrza, kierownika, kierownika
        odziału, szefa produkcji, prezesa i w końcu właściciela, którym jest
        pewien holding, jak zarządać tej wymarzonej od 12 lat podwyżki i
        właściwie od kogo. "Najniżsi" w tej piramidzie mówią, że oni to
        właściwie nic nie mogą..., mylą się, oni mogą... potrącać . Myślę,
        że ktoś specjalnie wymyślił taką piramidkę, żeby nie było wiadomo i
        łatwo "uderzyć" o podwyżkę. Wybieram się wkrótce do kierownika, aby
        porozmawiać o kwestii wynagrodzenia. Nie chcę emigrować jak mój brat
        (Irlandia), jak szwagier (Niemcy), jak koleżanka (USA) i jeszcze
        kilka osób. Chcę za swoją, ciężką, fizyczną pracę godziwie żyć.
        Szanowny Panie Redaktorze: POMOCY !!!
        • downbrown Re:do MiK73 17.01.08, 15:32
          Z calym szacunkiem dla twojej osoby, nie znam nikogo w Polsce, kto by zyl
          "godziwie" za swoja ciezka, fizyczna prace. Szczerze mowiac, denerwuje mnie
          troche ta wyuczona bezradnosc: zle mi, malo zarabiam, ale nic na to nie poradze
          nie wyjade, bo nie chce emigrowac, jak moj brat, szwagier, itd. Mamy otwarte
          rynki europejskie, duza grupa polskich pracownikow fizycznych wyjezdza na
          zorganizowane w Polsce, legalne kontrakty za granica, pracujac w swoim wyuczonym
          zawodzie, np elektryk, slusarz itd, nierzadko podnoszac tam kwalifikacje, stajac
          sie bardziej atrakcyjnym dla pracodawcy po powrocie do Polski. Dlaczego nie
          sprobowac? Wiem, ze rodzina, ze dom, tradycja, itp, ale trzeba wybrac, albo
          stabilna i bezpieczna wegetacja albo ryzyko, szansa na podniesienie kwalifikacji
          i lepsza placa. Mobilnosc zawodowa znana jest od wiekow na calym kontynencie. W
          Europie podobno najbardziej mobilni sa Anglicy i nikt sie nie dziwi, ze
          wyjezdzaja masowo za praca do Nowej Zelandi czy Australii. W Stanach rzadkoscia
          jest spotkac kogos, kto przepracowal w tym samym miejscu cale zycie.

      • Gość: xxx Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 14:50
        Czy może mi ktoś podać jakie są płace urzędników: ZUS, KRUS, Urząd
        Woj, itp. - średnio
        • Gość: ~~ Re: Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: 195.187.32.* 17.01.08, 16:23
          ministerstwo, zaraz po studiach, prawo najlepiej, jezyk obcy jeden,
          1800 - 2200 brutto
          ktos sie smiał ze urzednicy nie wyjada...
          juz wyjezdzaja...
          koncepcja "jednego okienka" wejdzie w zycie przymusowo dobrowolnie
          bo bedzie tylko jeden pracownik...
      • mercatorr609 Jak sobie wywalczyć podwyżkę? 17.01.08, 15:32
        ja mam to w tej chwili tzn. przygotowywuje się do mocnej rozmowy o podwyżce (też
        mocnej) i dlatego staram się miec mocnego asa w rękawie--tzn zaklepaną inną
        posadę w innej firmie. jezeli bedziesz szedł po podwyżkę na golasa tylko dlatego
        ,że chcesz to ja też nie dałbym takiemu lebiedze podwyżki. Wykaż ,że jesteś wart
        większych pieniędzy, że inny pracodawcaw właśnie za lepsze pieniądze chce
        właśnie Ciebie! Dobra, więcej się nie wymądrzam, bo zmądrzałem dopiero po 2óch
        czekaniach do wiosny:)
        Powodzenia.
      • damianbsc Jak sobie wywalczyć podwyżkę? 17.01.08, 18:11
        Kazdy wie, ze nalepsza metoda na podwyzke i dajaca najwieksza kwote jest zmiana
        pracy.
      • Gość: gosc USA Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: 67.130.145.* 17.01.08, 20:05
        rozumiem frustracje Polakow , ale moja pozycja jest taka jako szefa,
        powiedz w jaki sposob twoja praca przyczynila sie do sukcesow firmy
        ( ja wiem , ale chce uslyszec twoja opinie), konkretne fakty,
        obnizenia kosztow, zwiekszenie zyskow, obnizenie czasu procesow etc,
        poza tym to ocene robia twoi koledzy rowniez , co oni mysla o twojej
        pracy , co mysla szefowie innych dzialow z ktorymi wspolpracujesz,
        poza tym jak zrealizowales zadania roczne ktore sa wyznaczne przez
        szefa, w koordynacji z toba, poza tym czy masz odpowiednia
        osobowosc, czy chetnie przyjmujesz ekstra zadania, taka ocene robi
        sie raz w roku w korporacjach amerykanskich aby otrzymac podwyzke w
        granicach 3-4 %( nie pisze o promocji , to jest inna sprawa
      • Gość: brazos Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.08, 23:53
        Jak czytam teksty Staszewskiego to mnie wszystko w brzuchu od
        śmiechu boli. Nie ma chyba ani jednego materiału, w którym Wojtuś
        nie przekonywałby sam siebie, że jest świetny. Co za żenada:(. I tak
        od ilu już lat? 10 - 15? Nie wiem czy on ma wogóle jeszcze palce od
        ciągłego wysysania z nich tych głupot mogły mu odpaść, albo zamienić
        się w przyssawki:). I to jest jeden z najlepszych (podobno) autorów
        tej gazety? Rozpacz. Kiedy oni skończą z tą propagandą? Chyba nie za
        mojego życia. Pozdrawiam wszystkich trzeźwych.
      • Gość: Gość Jak sobie wywalczyć podwyżkę? IP: *.itvp.pl 24.01.08, 21:06
        Zerżnięte z TimesOnline.

        Na tym blogu: krayrad.blogspot.com/2008/01/jak-zada-podwyki.html

        Autor przynajmniej odesłał do źródła inspiracji.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka