Gość: JA
IP: *.umwd.pl
06.07.09, 07:56
Witam.Mój partner skończył studia i znalazł pracę.Po roku z powodu redukcji
stanowisk (kryzys!) został zwolniony.Następnie przyjeto go do innej firmy na
okres próbny i rozwiązano z nim umowę po 2 tygodniach (!).Uprzedzam,że nie z
jego winy,po prostu nowe szefostwo zweryfikowało plany i postanowiło zwolnić
nowozatrudnionych.Pech - zdarza się zwłaszcza teraz i zwlaszcza w prywatnych
firmach.Obecnie jest bez pracy .Wydaje mi się że on nie wie co chce w życiu
robić.To jest ok ale chyba dlatego powinien szukać i próbować żeby znaleźć
satysfakcjonującą pracę.Ma 1000 pomysłów na minutę niekoniecznie przystających
do rzeczywistości.Nic jeszcze nie umie bo ma małe doświadczenie i siedzi w
domu. Ostatnio stwierdziłam że on chyba nie chce isc do pracy i robi wszystko
żeby jej nie znaleźć.To mnie strasznie wkurza bo tego nie rozumiem.Pewnie ma
uraz i boi się po ostatnim doświadczeniu ale tak już jest i trzeba szukać
dalej.Wogóle to dobrze nam ze sobą świetnie się rozumiemy ale praca to temat
tabu.On wybrzydza nie chodzi na rozmowy każda próba wyjaśnienia sprawy kończy
się niesamowitą awanturą.Jednocześnie wiecznie słyszę że kiedyś będziemy mieli
duzo ppieniędzy,będziemy podróżować itd. Tylko za co?! Ja szanuję pracę i
uważam że każdy człowiek powinien zrobić wszystko żeby ją mieć. Czuję się
bezsilna i mocno zaniepokojona.Nie rozumiem jego podejścia i boję się czy w
przyszłości (po ślubie) on się ogarnie.Może pisze chaotycznie ale naprawdę nie
wiem co robić...