Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    On nie chce isc do pracy!

    IP: *.umwd.pl 06.07.09, 07:56
    Witam.Mój partner skończył studia i znalazł pracę.Po roku z powodu redukcji
    stanowisk (kryzys!) został zwolniony.Następnie przyjeto go do innej firmy na
    okres próbny i rozwiązano z nim umowę po 2 tygodniach (!).Uprzedzam,że nie z
    jego winy,po prostu nowe szefostwo zweryfikowało plany i postanowiło zwolnić
    nowozatrudnionych.Pech - zdarza się zwłaszcza teraz i zwlaszcza w prywatnych
    firmach.Obecnie jest bez pracy .Wydaje mi się że on nie wie co chce w życiu
    robić.To jest ok ale chyba dlatego powinien szukać i próbować żeby znaleźć
    satysfakcjonującą pracę.Ma 1000 pomysłów na minutę niekoniecznie przystających
    do rzeczywistości.Nic jeszcze nie umie bo ma małe doświadczenie i siedzi w
    domu. Ostatnio stwierdziłam że on chyba nie chce isc do pracy i robi wszystko
    żeby jej nie znaleźć.To mnie strasznie wkurza bo tego nie rozumiem.Pewnie ma
    uraz i boi się po ostatnim doświadczeniu ale tak już jest i trzeba szukać
    dalej.Wogóle to dobrze nam ze sobą świetnie się rozumiemy ale praca to temat
    tabu.On wybrzydza nie chodzi na rozmowy każda próba wyjaśnienia sprawy kończy
    się niesamowitą awanturą.Jednocześnie wiecznie słyszę że kiedyś będziemy mieli
    duzo ppieniędzy,będziemy podróżować itd. Tylko za co?! Ja szanuję pracę i
    uważam że każdy człowiek powinien zrobić wszystko żeby ją mieć. Czuję się
    bezsilna i mocno zaniepokojona.Nie rozumiem jego podejścia i boję się czy w
    przyszłości (po ślubie) on się ogarnie.Może pisze chaotycznie ale naprawdę nie
    wiem co robić...
    Obserwuj wątek
      • faguinek Re: On nie chce isc do pracy! 06.07.09, 08:21
        Sytuacja zwolnień i tego co się dzieje w pracy to jest życiowa
        chamówa. To może zrazić bardzo a pewne zdarzenia, które dotknęły
        partnera pewnie zataił przed Tobą. Są duże szanse, że znajdzie pracę
        i znowu zostanie wyrolowany.
        Powinniście razem ten problem rozwiązać bo "wkurzenia" tylko
        pogarszają.
        • wujek-leszek Re: On nie chce isc do pracy! 06.07.09, 08:53
          To naprawdę trudna sytuacja, bo człowiek który dopiero wchodził w świat pracy
          zawodowej i kariery - "na Dzień Dobry" został zbity po pysku. Wcale mnie nie
          dziwi, że teraz nie chce szukać pracy i nie przejmuj się komentarzami jakichś
          idiotów. Spróbujcie znaleźć rozwiązanie dobre dla was obojga - jakiś kompromis
          (on oczywiście musi(!!!) iść do pracy, ale warto abyście razem to wypracowali).
          • kretynofil Skoro on jest taki pomyslowy, to moze powinien... 06.07.09, 12:20
            ...zalozyc firme i zaczac zarabiac na tych pomyslach?

            A tak na marginesie (bo widze, ze juz jest jeden wpis w tonie "tez tak mam"):
            skad Wy tych facetow bierzecie, Drogie Panie? Naprawde nie widzicie ze facet to
            oferma i nieudacznik?

            Zawsze mnie to zastanawia... Ok, kobieta sie roztyje po dzieciach, w koncu
            wszyscy zaczynaja nosic wymemlane dresy i rozdeptane klapki - ale zeby wiazac
            sie na powaznie z kims kto od samego poczatku jest leniem i oferma?

            Po cholere?

            I nie zarzucac mi tu materializmu, bo nie chodzi o to, zeby facet zarabial
            kokosy, tylko zeby sie czul odpowiedzialny za rodzine - bo od tego jest jak dupa
            od srania.
            • Gość: gość To patentowany leń IP: *.bielanski.med.pl 06.07.09, 13:00
              Ale z pewnością jest bardzo atrakcyjnym mężczyzną.Skoro wszystkie
              rozmowy o pracy kończą się awanturami,chłopak faktycznine nie chce
              pracować.Woli pozostać na utrzymaniu kochanki,lub mamusi. Znałem
              dwóch takich. Jeden jest już w przytułku, a drugi na najlepszej
              drodze / utrzymywany przez kochankę do 50 rż/.Śmieszne,ale prawdziwe.
              • Gość: Romek skoro ma duzy i nos i znajdzie sie potwora ktora IP: *.pvpn.iad.witopia.net 06.07.09, 15:32
                ma za co bubka utrzymac to raczej nie ma problemu.
                Gorzej w przypadku mlodych dziewczyn jesli np. bubek popychajc potwore trwoni
                rodzinny majatek. Kupic potworze smoczka dura play, zaszyc dziure czy co ?
            • ambivalent Re: Skoro on jest taki pomyslowy, to moze powinie 06.07.09, 13:15
              Bo jak sie czlowiek zakocha to bardzo latwo jest sobie wszystkie
              niedociagniecia wytlumaczyc. Albo niezauwazyc. Przerabialam to.
              Glupie, ale coz poradzic :)





              kretynofil napisał:

              > ...zalozyc firme i zaczac zarabiac na tych pomyslach?
              >
              > A tak na marginesie (bo widze, ze juz jest jeden wpis w tonie "tez
              tak mam"):
              > skad Wy tych facetow bierzecie, Drogie Panie? Naprawde nie
              widzicie ze facet to
              > oferma i nieudacznik?
              >
              > Zawsze mnie to zastanawia... Ok, kobieta sie roztyje po dzieciach,
              w koncu
              > wszyscy zaczynaja nosic wymemlane dresy i rozdeptane klapki - ale
              zeby wiazac
              > sie na powaznie z kims kto od samego poczatku jest leniem i oferma?
              >
              > Po cholere?
              >
              > I nie zarzucac mi tu materializmu, bo nie chodzi o to, zeby facet
              zarabial
              > kokosy, tylko zeby sie czul odpowiedzialny za rodzine - bo od tego
              jest jak dup
              > a
              > od srania.
              >
            • Gość: Karamija Mamy równouprawnienie IP: *.chello.pl 06.07.09, 13:31
              Skoro baba może siedzieć w domu pod pozorem hodowli progenitury,
              która ma już 17-18 lat, ale mama nadal "musi" czuwać nad jej
              rozwojem, to czemu facet z definicji "MUSI" zapierdzielać do usranej
              śmierci za co i tak nie usłyszy dobrego słowa? Osobiście, jako
              kobieta (!!!) uważam, że nie przeszkadzałby mi facet siedzący w
              domu, gdybym ja dobrze zarabiała, ale istnieje jeszcze jedno "ale".
              Lepiej, jak pracuje się we dwoje, bo w razie kryzysu, a co za tym
              idzie, przeważnie będącego konsekwencją tegoż - bezrobocia, zawsze
              istnieje szansa, że jedna ze stron zachowa etat i będzie co do
              przysłowiowego gara włożyć. Lecz to powinno obowiązywać obie strony.
              Czyli zero tolerancji dla zapasionej kwoki, która pierdzi w kanapę,
              choć mogłaby z powodzeniem zarabiać na dom, podczas gdy dzieciom
              dobrze zrobiłoby coś takiego, jak przedszkole (korzystniejsze dla
              rozwoju małolata niż nudne przechadzki po parku ze znudzoną mamuśką
              lub wspólne sesje serialowe;)). W rodzinie mam macochę, która już 26
              lat siedzi w domu i nadal "nie może podjąć pracy" ze względu na
              nastoletniego syna, który "za pięć minut" będzie pełnoletni i
              potrafi korzystać z klucza do mieszkania oraz zna drogę ze szkoły do
              domu, jak też i (zapewne) pubu do miejsc odległych. Mam też siostrę,
              która dopiero co wyszła za mąż i mimo skończonych dwóch fakultetów
              woli siedzieć na karku mężowi, nie pracując, choć o dzieciach to
              jeszcze nawet nikt u nich nie słyszał. Generalnie - fajnie jest
              pracować i liczyć na siebie, a nie wisieć na cudzym ramieniu, choćby
              to byli: mąż, żona, ojciec czy matka.
              • kretynofil Zasadnicza roznica miedzy facetem a kobieta... 06.07.09, 13:56
                ...to ci....

                A konkretnie - jej przeznaczenie, czyli ciaza.

                Dlatego wlasnie, mimo szacunku dla rownouprawnienia i dowolnych ukladow w
                zwiazkach, uwazam ze facet MUSI byc w stanie zaopiekowac sie kobieta i zapewnic
                jej godne warunki - bo jesli wystepuja powiklania w trakcie ciazy (a to sie
                czesto zdarza), to na przychod ze strony kobiety nie mozna liczyc.

                Poniewaz facet nie moze przejac "obowiazku" pologu, to naturalnym jest ze musi
                umiec zarobic na utrzymanie kobiety.

                I tyle.

                A "mamusie" pelnoletnich synalkow powinny byc traktowane z naleznym i
                skrupulatnie wykonanym okrucienstwem - bo nie dosc ze same flaczeja, to jeszcze
                wychowuja kretyna i nieudacznika, ktory potem (jak autorce watku) zmarnuje zycie
                jakiejs biednej kobiecie. I w tym aspekcie sie z Toba zgadzam.

                No i na koniec, tak naprawde powaznie: co to za facet, ktory nie moze zapewnic
                rodzinie utrzymania? Ja nie mowie ze oznacza to od razu, ze kobieta ma siedziec
                w domu, czy cos takiego - po prostu co to za facet, ktory nie potrafi sobie w
                zyciu poradzic?!
                • Gość: Jednorazowy Taaaa te zagrożone ciąże... IP: *.acn.waw.pl 06.07.09, 14:06
                  Jeszcze się nie spotkałem z taką sytuacją, aby caluśką ciążę trzeba było leżeć.
                  Jak baba jest leniwa to zawsze znajdzie powód do wylegiwania się z dupą na kanapie.
                  • kretynofil Jedno nie ma nic do drugiego... 06.07.09, 14:27
                    > Jeszcze się nie spotkałem z taką sytuacją, aby caluśką ciążę trzeba było leżeć.

                    A ja owszem - oczywiscie nie cale dziewiec miesiecy, tylko okolo siedmiu, ale
                    tak, to sie zdarza. Na pewno czesciej niz za czasow naszych rodzicow...

                    > Jak baba jest leniwa to zawsze znajdzie powód do wylegiwania się z dupą na
                    kanapie.

                    Oczywiscie - ale my nie o tym. Ja tylko tlumacze dlaczego moim zdaniem
                    rownouprawnienie nie oznacza ze facet moze sobie na leniuchowanie pozwolic...
                    • Gość: Jednorazowy Re: Jedno nie ma nic do drugiego... IP: *.acn.waw.pl 06.07.09, 14:36
                      Teraz to się często zdarza, bo jak baba trochę gorzej się poczuje to musi się
                      wylegiwać bo przecież ciąża "zagrożona". Napisałeś o jednym przypadku -
                      prawdopodobnie lipnym, znajoma to niezły leń musi być skoro 7 miesięcy leżała,
                      pewnie skończyła ciążę z 20 kg nadwagi - a w poście napisałeś że to jest często.
                      Na podstawie jednego przypadku, wysuwasz wniosek że coś jest częste...
                      • kretynofil Dyskusje na tym forum... 06.07.09, 14:42
                        ...zaczynaja przypominac forum onetu...

                        A gdzie ja Ci napisalem, biedne dziecie, ze znam tylko jeden przypadek
                        zagrozonej ciazy?

                        Zapytales czy slyszalem o takim przypadku kiedy kobieta musiala lezec cala ciaze
                        - to Ci odpisalem ze owszem, zetknalem sie z czyms takim (kolezanka Najlepszej z
                        Zon).

                        Natomiast to co napisalem o wiekszej ilosci zagrozonych ciaz nie bylo oparte na
                        tym jednym przykladzie, tylko na obserwacji ktora mnie uderzyla niedawno - ja
                        znam tylko jedna pare, ktorej dziecko urodzilo sie bez jakichkolwiek
                        komplikacji
                        .

                        A z ta Twoja niechecia do kobiet, to coz, pozostaje mi wspolczuc :)
                        • Gość: Jednorazowy Re: Dyskusje na tym forum... IP: *.acn.waw.pl 06.07.09, 14:51
                          Jasne, wycofuj się rakiem. Pewnie o innych przypadkach słyszałeś w
                          ...telewwizji. Ja znam dużo par, którym urodziły się zdrowe dzieci, Komplikacje
                          podczas porodu dotyczą raczej dzieci a nie kobiet...
                          • kretynofil Ale jakim rakiem, biedne dziecie? 06.07.09, 14:56
                            Sa leniwe baby?

                            Sa. Zgadzam sie.

                            Sa faceci nieudacznicy?

                            Sa. Wyraznie to pisze.

                            Sa kobiety, ktore ciazy uzywaja do zrobienia sobie wakacji?

                            No sa. Nie twierdze ze nie. Pewnie nawet jest ich sporo.

                            Niemniej jednak przykladow powaznych problemow z utrzymaniem ciazy moglbym Ci
                            podac kilkanascie - i nie ma to nic wspolnego z niczyim lenistwem.

                            Natomiast faktem jest ze Ty masz jakas obsesje na punkcie kobiet i to mnie
                            dziwi. Moze nie dziwi, ale w jakis sposob drazni? Cos pomiedzy...

                            No i ja nie mowie o komplikacji podczas porodu, tylko problemow z donoszeniem
                            ciazy - czyli raczej o poronieniu.
                        • Gość: wsx strach otworyc konserwe... IP: *.acn.waw.pl 06.07.09, 19:01
                          To przestan sie tu udzielac.
                          O czym watek by nie byl, to zawsze widze Ciebie w roli eksperta. Masz wogole
                          czas na zycie poza netem?
                  • Gość: Maja Re: Taaaa te zagrożone ciąże... IP: *.chello.pl 06.07.09, 14:28
                    Całą ciążę to może i nie, ale osobiście znam kobietę, która pięć miesięcy
                    spędziła na oddziale patologii ciąży.
                  • Gość: eMka Re: Taaaa te zagrożone ciąże... IP: *.acn.waw.pl 06.07.09, 15:34
                    A owszem, są takie przypadki np. po skróceniu szyjki macicy
                    praktycznie ruszać się nie powinno przez całą ciążę, o ile chce się
                    urodzić...
                  • Gość: theorema Re: Taaaa te zagrożone ciąże... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 22:55
                    To mało chłopczyku słyszałeś o życiu chyba. Ja znam panią która dwie ciąże
                    przeleżała po 8 miesięcy w łóżku. Mąż ją musiał myć, pielęgnować odleżyny i
                    basen podawać. Tak, to się zdarza! Zanim będziesz miał kobietę i pomyślisz o
                    dziecku z nią - zastanów się, czy w razie czego umiałbyś zdobyć się na takie
                    poświęcenie, przy jednoczesnej intensywnej pracy zarobkowej. Tak jak i ja
                    zastanawiam się, czy mój altruizm jest wystarczający do tego, aby takie coś
                    przejść. Odpowiedź brzmi nie, tak samo, jak nie dam rady dziecka nosić na
                    rękach, nie wytrzymam ciągłego hałasu i zawracania d...przez następne 14
                    lat(zanim zacznie na dobre się samo sobą zajmować i preferować kumpli a nie
                    rodziców).Większość panów z upodobaniem wypisuje o tym powołaniu kobiety do
                    ciąży i dzieci - jak to się łatwo rodzi te dzieci cudzym wysiłkiem!- a moim
                    powołaniem jest zupełnie co innego i chętnie się swojego kobiecego powołania
                    wyrzeknę. Mogę utrzymywać nawet męża, jeśli będzie fajny i mnie będzie
                    inspirował duchowo i intelektualnie, jego kasa mnie nie obchodzi, jak i gardzę
                    podejściem facetów p.t. "płacę i wymagam" - rodzenia dzieci, obsługi i
                    nieustannego podziwu, bo pan mąż "chodzi do pracy" jejku! Dopóki śmiesz nazwać
                    kobietę w zagrożonej ciąży leniwą - zostaw jej dupę w spokoju i przestaw się na
                    samoobsługę.
            • Gość: Ala Re: Skoro on jest taki pomyslowy, to moze powinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 21:19
              Ja to się zastanawiam, kto go w tej chwili utrzymuje? Albo rodzice albo dziewczyna. Może rzeczywiście zrobiło mu się zbyt dobrze.. Kurczę, ja to bym się ze wstydu spaliła tak na kimś żerować. Co innego przejściowo, dopóki się nie pozbieram a co innego przez zwykłe wygodnictwo.
          • Gość: hegemon® to w koncu co sie liczy?? IP: *.aster.com.pl 06.07.09, 12:40
            bo moge sie zalozyc ze kazda kobieta definiujac swoj ideal i czym sie kieruje przy wyborze partnera wskaze ceche - zaradny

            a jak to sie ma do rzeczywistosci widzimy na powyzszym przykladzie :-)

            ktorych w ostatnim czasie zaobserwowalem sporo podobnych,

            wnioskuje z tego ze tak naprawde liczy sie pociag sexualny a reszta to pie...nie

            tyle ze mezczyzni sie do tego przyznaja a kobiety nie
      • Gość: mmm Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.aster.pl 06.07.09, 09:12
        A z czego żyje? Jak ze swojej kasy to daj mu kobieto święty spokój.
      • Gość: ottoja Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.07.09, 11:06
        normalnie to chyba post o moim facecie,któtko po 3dziestce, 1000 pomyslow na minute , czesto nierealne w jego wydaniu, idiotyczne wydawanie pieniedzy,zero inwencji w szukaniu pracy ,zarobki 4 krotnie mniejsze od moich , ciagle sieje focha,siedzi na allegro, cos tam sobie dlubie , jak pojawi sie 500 zl wiecej to odrazu wwydac ,zerka na moje konto i ile mi wplywa, czasami trzeba mu cos przelac aby mial na wydatki ,, kieszonkowe,, i to jest moj mąż do tego!! wzielismy slub na studiach , na ostanim roku ( nie bylam w ciazy od razu napisze)i teraz stwierdzam ze slub sie powinno brac przynajmniej 5 lat po studiach i nie piszcie ze teraz jest kiepska sytuacja w kraju, dla mnie brak checi do pracy oznacza kiepską sytuacje!!
        • Gość: mampracę Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 11:29
          i się cieszę.Ten kryzys nie jest taki jak poprzednie i nie będzie
          krótki.Ja tam złudzeń nie mam-dobrze to było i nie wróci,tak więc
          zażalenia do Boga,że świat mu się nie udał.
        • Gość: E Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 12:43
          Bój się Boga kobieto!!! Aleś wdepła :O a chociaż w łóżku dobry? Bo jak nie to
          nawet na ytzrymanka się nie nadaje :/
          • Gość: ottoja Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.07.09, 12:48
            oj wdeplam wdeplam na kazdym gruncie
            • Gość: teść Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.chello.pl 07.07.09, 08:47
              To się rozwiedź kwoko z nim, ale co wtedy? Nie będziesz mogła mieszkać w
              mieszkanku od jego mamy?
          • Gość: ZiomisławPaliblant Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.e-wro.net.pl 07.07.09, 09:19
            Ale musi mieć wielkiego penisa, bo innych zalet u takiego pasożyta się nie spodziewam.
      • bima5 Re: On nie chce isc do pracy! 06.07.09, 11:53
        Nie obraź się ale lepiej żebyście w tej sytuacji na razie dzieci nie mieli, sama
        rozumiesz . Coś mi sie wydaje że trafilas na obiboka. Jakby mu zależalo to by
        poszedł do marketu pracować (dla mnie żaden wstyd). Popatrz ile ludzi po
        studiach łapie się każej pracy jaka sie nawinie?
        • Gość: Luśka Znam to :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.09, 13:04
          Tylko ze ja po roku utrzymywania "Pana " , mieszkania, samochodu i dziecka
          imając się dodatkowych prac poza 8 godzinnym etatem (również w wekendy)
          wywaliłam Pana do mamusi. Proponowałam pomoc w znalezieniu pracy ale każda moja
          propozycja kończyła się nawet nie awanturą jak w Twoim przypadku a zwyczajnym "
          nie bo nie ". Więc oglądanie tv całymi dniami, leżenie na kanapie, przewalanie
          się z boku na boku. Kiedy tylko zaczynałam temat praca słyszałam " nie czepiaj
          się przecież coś w końcu znajdę" . Wszystko spadło na moje barki - dosłownie,
          rano dziecko do przedszkola, ja do pracy i biegiem po kilkanaście godzin
          dziennie. Zepsute klocki hamulcowe? Oczywiście ja jadę je wymieniać bo jeśli mam
          prosić po raz któryś to wole to zrobić sama. Jego rola nagle ogranicza się do
          ... wyjścia na siłownie. Rok później: jestem sama z córką, jest nam świetnie:) "
          Pan " pracuje , nie pracuje, znowu pracuje i znowu nie pracuje, ale już nie jest
          jak było i nie jesteśmy razem. Ale czuje ulgę, na prawde, poradziłam sobie i
          wiem ze dalej tez sobie poradzę i powiem tak "uciekaj jeśli jeszcze możesz" I !!
          albo się otrząśnie i zawalczy o Ciebie starając sie pozbierać albo po prostu
          jest wiecznym dzieckiem jak juz ktoś tu napisał i lepiej sobie dac spokój z kims
          kto ściąga w dół i jest wiecznie nie zadowolony ze chce mu sie pomóc. Pozdrawiam
          i trzymam kciuki.
      • Gość: realista Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.acn.waw.pl 06.07.09, 12:10
        "Duży dzieciak". Nie chcę cię martwić ale ta przypadłość jest praktycznie
        nieuleczalna.
      • eye-witness Re: On nie chce isc do pracy! 06.07.09, 12:12
        Jaki uraz? Jest zwyczajnym leniem. Duuuzo pieniedzy moze bedziecie mieli, jak TY
        je zarobisz. Wyjscie za maz za kogos, kto boi sie pracy, nie jest dobrym pomyslem.
      • przylga Re: On nie chce isc do pracy! 06.07.09, 12:30
        I ma rację!!!!!!!!! Ja też nie pracuję już od 5 lat, a właśnie
        wymieniłem auto na nowe i kupiłem domek na Mazurach.
        • Gość: prawdaboli Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.chello.pl 06.07.09, 12:55
          bedziecie podózować jak cyganie taborem to jest możliwe
      • Gość: Franek Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.srv.volvo.com 06.07.09, 13:06
        Zanim przeczytasz te wszystkie posty o tym, jaki Twój facet to leń i
        nieudzacznik. 10 lat temu też tak miałem, trudno mi było znaleść
        pracę, jak już znajdowałem to zaraz wylatywałem. Byłem załamany. I
        naprawdę miałem dość tych wszystkich serdecznych ludzi, którzy
        ciągle wokół dawali mi radę i wypominali, że jeszcze nie mam pracy.
        Te ich rady kończyły się awanturą. Znalazłem po prawie roku i
        właśnie mija 10 lat awansów i podwyżek. Z kategorii gołodupiec,
        znalazlem się w kategorii "Nieźle ustawiony". Ale ja już mam żonę:
        dziewczynę, która w okresie, kiedy nie miałem pracy wspierała mnie i
        nie pozwoliła załamać, a potem zadowoliła się moją pierwszą pracę za
        stosunko niską pensję.
        • Gość: gosc Re: On nie chce isc do pracy! IP: 94.72.127.* 06.07.09, 13:22
          Zwalniano go nie z jego winy. Do tej pory pracował tylko w dwóch miejscach i już
          się zraził?

          Ojj tam od razu od leni wyzywać, ale fakt faktem, że tak dłużej być nie może.

          BTW nie męczy go ta sytuacja?
        • kretynofil Misiu pysiu... 06.07.09, 14:05
          ...10 wiosen temu to byla "troche" inna sytuacja :)

          Wtedy znalezienie jakiejkolwiek pracy bylo trudne, dzisiaj pracy jest
          pelno - bezrobocie wprawdzie rosnie, ale nadal jest sporo ofert. Moze malo
          platnych, to fakt, ale wlasnie na tym polega elastycznosc, zeby umiec pracowac
          za grosze...

          Nie wspominajac juz o tym, ze sa rozne pakiety stymulacyjne ulatwiajace
          zalozenie wlasnej firmy - preferencyjny ZUS przez dwa lata (okolo 300 PLN / mc w
          zeszlym roku, teraz to nie wiem, bo ulga mi sie juz skonczyla), doplaty unijne
          itd. Tak wiec jesli taki chloptas nie moze znalezc nic dla siebie, to moze
          powinien sam stworzyc miejsce pracy?

          Jesli ma hobby to spokojnie na nim zarobi... Moj kumpel dorobil sie mieszkania
          sprzedajac... przedmioty w grze Diablo 2 (ale fakt ze mieszkania byly wtedy
          "troche" tansze :P).
        • Gość: małgorzata Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.07.09, 14:08
          Co innego wspierac faceta ktory ma jakies ambicje, natomiast
          wspierac kilka lat tam gdzie abmicji nie widac to raczej bez sensu.
          Z drugiej strony kobiet raczej nikt nie wspiera........
          • Gość: Berek Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 16:16
            Gość portalu: małgorzata napisał(a):
            > Z drugiej strony kobiet raczej nikt nie wspiera........

            To zdanie akurat jest nie na miejscu. Jesli facet nie pracuje to
            zona powinna go wspierac (nie wyreczac oczywiscie) w jego szukaniu
            pracy zeby mogl wypelnic obowiazek wobec rodziny o ktorym tu
            niektorzy postuluja. Jesli zona nie pracuje to maz wspiera ja jak
            cala rodzine. Zgodnie z lansowanym tu stereotypem dla kobiety praca
            to troche jakby dla zabicia wolnego czasu bo ona nie musi pracowac
            (od tego jest maz) gdyz jest powolana do rodzenia dzieci. Maz
            powinien ja wspierac w staraniu sie o dziecko i w jego wychowaniu.
            Wiec prosze nie mowic ze kobiet nikt nie wspiera.
            • Gość: gg Re: On nie chce isc do pracy! IP: 213.134.187.* 06.07.09, 19:49
              Zgodnie z lansowanym tu stereotypem dla kobiety praca
              > to troche jakby dla zabicia wolnego czasu bo ona nie musi pracowac
              > (od tego jest maz) gdyz jest powolana do rodzenia dzieci. Maz
              > powinien ja wspierac w staraniu sie o dziecko i w jego wychowaniu.

              To aktura jest poglad lansowany przez jedno takie biedne dziecie. Prosze nie
              uogolniac ;)
      • dz0nu Re: On nie chce isc do pracy! 06.07.09, 13:49
        cóż droga jest tylko jedna... ktoś (może Ty, może brat - jeśli ma czy mama)musi
        mu uświadomić, że dla siebie samego to może i pracy nie mieć ale dla Ciebie i
        domu musi mieć, więc tak naprawdę jeśli się będzie talej opierał i obijał to w
        końcu stanie przed wyborem, albo Ty i praca albo nic. Teraz co możesz zrobić to
        delikatnie podchodzić do problemu, wspierać, mówić, że rozumiesz że mu ciężko
        ale przemycać w rozmowach, że nie wyobrażasz sobie życia z bezrobotnym. Może
        niech sobie Kiepskich poogląda ....
      • lisbeth25 Re: On nie chce isc do pracy! 06.07.09, 13:58
        Mnóstwu kobiet nie chce się pracować zawodowo i jakoś nikt nie robi z
        tego tragedii. Widocznie trafiłaś na ten sam typ. Skoro nie odpowiada
        Ci to, że jest na Twoim utrzymaniu to po prostu się z nim rozstań.
      • nessie-jp Re: On nie chce isc do pracy! 06.07.09, 14:38
        A czy nie wydaje ci się, że należałoby zapędzić tego człowieka przede wszystkim
        do psychiatry? A przynajmniej do psychologa.

        Cechy, które opisujesz (1000 pomysłów na minutę, słomiany zapał, ogromna
        drażliwość, nierealistyczne plany, niemożność utrzymania pracy, brak poczucia
        odpowiedzialności) to dość typowe objawy choroby psychicznej. Niekoniecznie
        bardzo poważnej, ale można i trzeba to leczyć, zanim się utrwali i pogorszy.

        No i na pewno należy bardzo poważnie zastanowić się nad dziećmi w takiej sytuacji.
        • kretynofil Pojechalas, nessie, po bandzie... 06.07.09, 14:45
          Akurat takie objawy ma tez depresja, ktora w lagodnej formie trudno nazwac
          "choroba psychiczna"...

          Niemniej jednak zmajstrowac bachora z takim bachorem to dramat - i tu sie
          zgadzam, zadnych dzieci ta dziewczyna nie powinna planowac...
          • nessie-jp Re: Pojechalas, nessie, po bandzie... 06.07.09, 15:02
            kretynofil napisał:

            > Akurat takie objawy ma tez depresja, ktora w lagodnej formie trudno nazwac
            > "choroba psychiczna"...

            A jak ją nazwać? To JEST choroba psychiczna. Jesteśmy chyba (ty i ja, wybacz
            poufałość) ludźmi na tyle cywilizowanymi, że potrafimy użyć pojęcia "choroba
            psychiczna" bez stygmatu i bez negatywnego nacechowania.

            Tak jak katar czy skolioza jest chorobą fizyczną, tak samo depresja jest chorobą
            psychiczną.

            Z tym, że opisane objawy pasują bardziej do lekkiego rozchwiania nastrojów (od
            depresji po manię), czyli raczej do choroby dwubiegunowej.

            I tak jak do leczenia skoliozy potrzebny jest ortopeda i fizjoterapeuta, tak do
            leczenia utrwalonej ChAD lub depresji potrzebny jest psychoterapeuta i
            psychiatra. Oni naprawdę nie zajmują się wyłącznie "wariatami".
            • kretynofil Droga nessie, nie musisz mi tego tlumaczyc :) 06.07.09, 15:11
              Bo akurat to co piszesz to prawda - ale w Twoim rozumowaniu jest blad.

              Co z tego ze my sobie bedziemy tacy postepowi i w ogole nie bedziemy
              stygmatyzowac zaburzen umyslowych, podejdziemy do nich jak do kataru i juz; co z
              tego, skoro potencjalny czytelnik Twojego posta odczyta "choroba psychiczna"
              jako pejoratywne okreslenie?

              Wielokrotnie sie przepychalem z Mara o to czy nalezy uzywac okreslenia "czynsz"
              kiedy mysli sie o oplatach na rzecz administracji wspolnoty mieszkaniowej - i
              Mara ma racje, to czynsz nie jest, ale ja nadal uwazam ze mozna tego slowa w
              takim kontekscie uzywac.

              Bo najwazniejsze, kiedy chce sie ludziom powiedziec cos waznego, to to zeby
              mowic do nich ich wlasnym jezykiem.

              I dlatego uwazam ze nazywanie depresji czy rozchwiania nastrojow "choroba
              psychiczna" (wobec nadal panujacych skojarzen) jest szkodliwe i moze prowadzic
              do zaniechania leczenia tychze.

              O, i tyle.
            • Gość: mayaa Re: Pojechalas, nessie, po bandzie... IP: *.chello.pl 06.07.09, 16:43
              jestem psychologiem , tak sie sklada i jak widze takie wypociny nt. chorob
              psychicznych jak tu zaprezentowane to mnie zatyka:(( jak jest sie dyletantem to
              naprawdę nie należny sie wypowiadać na pewne tematy.
              Gdzie ty widzisz objawy d. dwubiegunowej?? Jezu. Ta chorob to bardzo powazna
              psychoza i silnymi objawami a dziewczyna pisze o zniechęceniu chlopaka, moze o
              lenistwie, braku motywacji. Nie robmy z normalnych załamań zyciowych jednostek
              chorobowych! Pewnie nigdy w zyciu nie spotkales sie z naprawdę psychicznie
              chora osobą. Wysylanie chlopaka do psychologa moze by i pomoglo ale z 2 strony
              on sam powinien przetrawić ta sytuacje, znaleźć motywacje w sobie. Wydaje mi sie
              ze ciagle rozmawianie o tym co sie dzieje i zmuszanie go do aktywnosci nie
              pomaga , wrecz przeciwnie. Dziewczyno odpusc sobie troche. Po pierwsze, to JEGO
              zycie, JEGO decyzje i w perspektywie konsekwencje. Umknelo Ci to, ale to częste
              .Owszem jesteś partnerka ale ludzie często nie potrafia zachowac tej podstawowej
              odrębności i dac drugiej osobie koniecznej przestrzeni. On moze czuc sie
              naciskany, nie zostawilas mu miejsca do wlasnych decyzji i do zycia generalnie.
              Zaakceptuj tez fakt ,ze moga ci sie one w ogole nie spodobać..., ale to juz,
              brutalnie , Twoj problem...Wlasnie, bo czy dla niego tez? Obiektywnie wydaje sie
              to oczywiste ale moze on potrzebuje czasu na takie poobijanie się? Niczego tu
              nie wartościuję , w przeciwieństwie do większości forumowiczów, wskazuje jedynie
              na mechanizmy.

              Inna sprawa, Ci to moze oczywiście nie odpowiadac, w takiej sytuacji mozesz
              starć sie zmieniac Jego( czy slusznie? Powtórzę, Tobie pzreszkadza chyba
              najbardziej ta sytuacja) ale mozesz tez zmienić sytuację, odchodzac bądź robiąc
              cos innego > Proste.

              Niemniej jezeli jego "zawieszenie" będzie sie przeciągało. czyto ludzkim
              obowiazkiem bylo by skierowanie chlopaka po pomoc itp.
              • nessie-jp Re: Pojechalas, nessie, po bandzie... 06.07.09, 19:05
                Gość portalu: mayaa napisał(a):

                > jestem psychologiem , tak sie sklada i jak widze takie wypociny nt. chorob
                > psychicznych jak tu zaprezentowane to mnie zatyka:(( jak jest sie dyletantem to
                > naprawdę nie należny sie wypowiadać na pewne tematy.

                Może jednak pozostawisz wypowiadanie się na takie tematy... lekarzom? Bo jednak
                psychologia to jest, wybacz, paranauka.

                Objawy ChAD znam niestety doskonale, mam w rodzinie osobę, która od wielu lat
                cierpi na tę chorobę.
              • senseiek Kretynofil wypowiada sie we wszystkich tematach ;) 07.07.09, 01:07
                > jestem psychologiem , tak sie sklada i jak widze takie wypociny nt. chorob
                > psychicznych jak tu zaprezentowane to mnie zatyka:(( jak jest sie dyletantem to
                > naprawdę nie należny sie wypowiadać na pewne tematy.

                Kretynofil ma to do siebie, ze wypowiada sie we wszystkich tematach jakie tylko znajdzie.. ;)
                • Gość: tomeczek Re: Kretynofil wypowiada sie we wszystkich temata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.09, 18:47
                  senseiek napisał:

                  > Kretynofil ma to do siebie, ze wypowiada sie we wszystkich tematach jakie tylko
                  > znajdzie.. ;)

                  zazdrościsz mu tego, że zawsze wypowiada się z sensem? :)
                  • senseiek Re: Kretynofil wypowiada sie we wszystkich temata 07.07.09, 23:30
                    > zazdrościsz mu tego, że zawsze wypowiada się z sensem? :)

                    No, ba! To moj idol! ;)
      • Gość: W.Wojtek Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 15:00
        Nie chce iść..
        TRUTEŃ
        Pogrzeb w jego rodzinie. Kto tam naprawdę portki nosi
        Pogoń nieroba póki nie jest za późno. Jak sobie pozwolisz na utrzymywanie
        nieroba do do końca życia ugrzęźniesz.
        A ile piwek dziennie obala???
        Wygoń do mamusi. niech go utrzymuje. Żadne gadki o stresie, szczególnej sytuacji
        i kiedyś.... jakoś.. to będzie nic nie zmienią.
        Coraz więcej chłopów zamienia się w nieudaczników, rozmemłanych wrażliwców,
        niezdolnych do decydowania, planowania, wyboru celów.
        Najchętniej tkwiliby u boku kobiety przedsiębiorczej , zaradnej ale która broń
        Boże nie zarabiała by więcej od nich.
        To strasznie boli jak baba wiecej zarabia..
        O czyś takim jak "głowa Rodziny " to nawet nie ma co marzyć..

        A i tak nic nie zrobisz.. utkwisz w chorym układzie na lata...

        WW
        • Gość: gość Skąd w was tyle agresji IP: 94.72.127.* 06.07.09, 15:10
          Ciekawe czy w realu też jesteście tacy zażarci w dyskusjach tak jak tutaj.
          Jak nie macie gdzie wylać żółci idźcie na ring

          • kretynofil Ale jakiej zolci? 06.07.09, 15:15
            Przeciez on ma racje i na nikogo nie pluje. Po prostu stwierdza fakt ze
            pokolenie mezczyzn wychowanych przez nadopiekuncze mamusie fanatycznie oddane
            idei bezstresowego wychowania jest rozmemlane i pozbawione sily, energii,
            odpowiedzialnosci, ktore to cechy uprawniaja do noszenia spodni.

            I tyle.

            A jak kogos to boli to juz jego problem.

            Dygresja o zarobkach tez jest boska - bo istotnie, wielu facetow o tym mowi. Jak
            pierwszy raz to uslyszalem to nie moglem uwierzyc :)
      • Gość: piter Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.09, 15:08
        Znam takiego klienta, który po studiach trochę popracował (robotę miał
        załatwioną), ale go zwolnili. Od paru lat nie pracuje, utrzymuje się z jakiś
        dorywczych prac. W międzyczasie rozwaliło mu się małżeństwo, coraz więcej pije.
        Uciekaj od takich obiboków, szkoda czasu i zdrowia. Facet, który nie chce
        pracować, to ciotka.
        • senseiek I co ciekawego jeszcze napiszesz homofobie? 07.07.09, 02:09
          > Facet, który nie chce
          > pracować, to ciotka.

          I co ciekawego jeszcze napiszesz homofobie?
          Homoseksualisci nie maja dziewczyn/zon, zeby mozna bylo mowic, ze dziewczyna/zona ich utrzymuje.. ;)
          Utrzymuje ich (jesli sa leniwi), chlopak, a w niektorych krajach nawet maz.. ;)
      • Gość: hyazinth Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.mofnet.gov.pl 06.07.09, 15:20
        nie napisałaś ( albo nie zauważyłem)jak długo to trwa a to ważne w
        tym przypadku. Po studiach przez rok szukałem pierwszej pracy i
        chwilami naprawdę przychodziło całkowite załamanie. Pierwsze 3 prace
        były okropne: 1)firma do której każdego dnia mógł wejść komornik, a
        pieniądze minimalne, 2)firma z tak permanentnym stresem że po dwóch
        latach zaczynałem się jąkać a na dźwięk kroków dyrektora żołądek w
        gardle (nie było jak zmienić bo był to okres najwyższego bezrobocia
        i wyżu demograficznego a córka było w drodze). wiedziałem że praca
        może być ciężka ale nie aż tak.

        Dopiero od trzech "odprostowałem się" psychicznie lat robię co lubię
        i jeszcze mi płacą.
        NIe oceniaj partnera negatywnie za to że się zniechęcił ale pytanie
        na jak długo. W końcu mężczyzna powinien się otrzepać i iść dalej.
        Jeżeli obecna sytuacja pomimo twojego wsparcia (a wiesz mi że jest
        potrzebne) będzie przeciągać się ponad miarę to być może nie nadajr
        się na partnra w dorosłym życiu.
        A może przez to przejdzie i będzie silniejszy.
        • Gość: groszek Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.swietojanska.net 06.07.09, 16:33
          od dwudziestu lat moim męzem jest taki właśnie facet. Zawsze zarabiałam więcej
          od niego, nie robiłam z tego problemu a on nigdy nie próbował osiągnąć więcej.
          Przez 10 lat trwał taki stan rzeczy ale byliśmy szczęśliwi i wszystko się
          układało. Najpierw mieszkanie, samochód, dzieci (tylko w drugiej zwolnienie w
          upalne lato, niech który facet pracuje tak spuchnięty, że nie może kończyn w
          stawach zginać - to uwaga do jednorazowego). Potem on zwolniony z kolejnych
          trzech firm, załamanie, depresja. W sumie trzy lata bez pracy!!! Pomagałam,
          wspierałam, opiekowałam się, w końcu pisałam za niego listy motywacyjne i
          rozsyłałam po firmach. Gdy zagroziłam odejściem natychmiast znalazł pracę - dużo
          poniżej możliwości i oczekiwań finansowych. Tylko na chwilę... Tkwi w niej już
          kilka lat. I chyba jej już nie zmieni. Ledwie zarabia na swoje potrzeby. Na
          potrzeby rodziny już nie starczy. A mnie nie starczy już sił i argumentów.
          Więc jeśli on się nie zmieni (raczej nie można na to liczyć) to zmienię stan
          cywilny.
          Jeśli Twój narzeczony już na początku drogi - zawodowej i waszej wspólnej tak
          się zachowuje, nie licz na to, że będzie lepiej. Będzie gorzej....
          • senseiek Re: On nie chce isc do pracy! 07.07.09, 04:36
            > A mnie nie starczy już sił i argumentów.
            > Więc jeśli on się nie zmieni (raczej nie można na to liczyć) to zmienię stan
            > cywilny.

            Mysle, ze powinnas tak zrobic, bo kobiety twojego pokroju nie zasluguja by z
            kimkolwiek byc..
      • Gość: Eurazja Jest jak w tym dowcipie... IP: *.chello.pl 06.07.09, 16:42
        O trzech kobietach, co się starały o pracę. Jedna znała trzy języki
        obce, druga miała trzy fakultety, a trzecia 30 lat i 10 lat
        doświadczenia zawodowego. I kto wygrał? Ta z największym biustem,
        oczywiście. Podobnie jest z tymi facetami, nie ci mają powodzenie,
        co sumiennie pracują i są odpowiedzialni, ale ci z największymi
        czyt. najsprawniejszymi "wackami". Często nam, kobietom, prawdziwy
        obraz partnera przesłania jego "słodkie pierdzenie"
        czyli "srutututu" - kwiatki, miłosne sms-y i inne duperele oraz
        hokus-pokus wyczyniany w łóżku, po prostu lepszy wydaje się być
        buhaj, co poniekąd tłumaczy biologia i ewolucja. Baba podświadomie
        szuka dawcy spermy, a ten niekoniecznie musi być Einsteinem. A że
        leniwy, opryskliwy i z brzydką mordą? To też nie problem. Po prostu
        kobitki kochają chamów, drani, przez których płaczą, a nie doceniają
        przyzwoitych egzemplarzy, którzy często lądują koniec końców pod
        butem jakiejś hetery, bo ładne i często niegłupie laski wolą się
        katować życiem z troglodytą niż normalnym szczęściem małżeńskim. Po
        prostu kochamy trudności.
      • Gość: dg Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.07.09, 18:35
        Zostaw go.
        • Gość: gość Re: On nie chce isc do pracy! IP: 188.33.102.* 06.07.09, 23:34
          Ja mam taki sam problem ale byłam głupia i rozwodze sie dopiero
          teraz.Mam 17 lat pracy on 7. Jak siedział w domu nic nie robil nawet
          nie sprzatal i nie gotowal a ja ciagle naiwnie wierzylam,ze to sie
          kiedys zmieni. Niczego sie nie dorobilam bo ciagle na nas dwóch
          pracowalam. Pasozyt i leń.Zrujnowal mi zycie. Kochałam go i dlatego
          dalam sie tak robic. Dopiero niedawno mi przeszło.
          Radzę tupnac noga postawic na swoim spakowac i wystawic walizki bo
          jak sie przyzwyczai to koniec. Kazda praca niedobra będzie.
          • 25wanilia Re: On nie chce isc do pracy! 07.07.09, 00:51
            Nie zgadzam się z większością powyższych postów. Bo wydaje mi się, że trochę
            znam taką sytuację, od strony tego chłopaka, jestem w podobnej...
            Nie mogę znaleźć pracy, partner nie za bardzo mnie wspiera, a jak już się tym
            zainteresuje, to kończy się awanturą... Bo jak on znajdzie mi w necie jakąś
            ofertę, którą ja już znam (i np. widzę, że pojawia się już 4ty raz w tym roku),
            to pieje z zachwytu co on mi tu nie wynalazł, dopytuje czy już aplikowałam, a
            jak powiem że nie to się znęca że czemu itp.
            Nie mam znajomych i siedzę sama w domu, nie mam żadnych znajomości. Czuję się
            coraz gorsza, coraz bardziej zbyteczna.
            NIE CHODZI O TO, ŻEBY RZUCIĆ TAKĄ OSOBĘ I WYZYWAĆ JĄ OD LENIÓW I NIEUDACZNIKÓW.
            Mój partner nierzadko opowiadał jak w jego firmie przyjmowano nowe osoby i jakie
            błędy one popełniały, jak niekiedy stawały się pośmiewiskiem. Między innymi z
            tego powodu ja boję się poważniejszej pracy. Nie mam doświadczenia - nieraz
            prosiłam go, by opowiedział mi, jak przebiegają niektóre procesy w firmie, żeby
            nauczył mnie w komputerze czegoś, czego ja nie umiem. W ten sposób chciałam się
            przygotować do pracy, ale on mnie olewał.
            Rzeczy czasem nie są takie oczywiste i proste, jak Wam się wydaje, Wam, którzy
            macie pracę. Nie wiecie, kiedy możecie się znaleźć w sytuacji tego chłopaka z
            głównego wątku. Wszyscy są świetni w doradzaniu i organizowaniu czyjegoś życia.
            Wiele zależy od predyspozycji, znajomych, doświadczenia w pracy itp.
            CO RADZIŁABYM AUTORCE POCZĄTKOWEGO POSTU? Motywować partnera. Zebrać na
            spotkaniu wspólnych/osobnych znajomych, podczas których będziecie rozmawiać o
            pracy. O obowiązkach, o rekrutacji. Cudze sukcesy i doświadczenia motywują do
            działania. Starać się rozmawiać, spędzać czas z partnerem w taki sposób, by ten
            mógł poznać swoje mocne strony, które mógłby wykorzystać w pracy. Prosić
            bezrobotnego partnera o pomoc w rozwiązaniu problemu ze swojej pracy - to
            pobudza zaangażowanie i sprawia, że ta osoba czuje się ważna i potrzebna.

            • Gość: FF Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.lanet.net.pl 07.07.09, 22:39
              Robisz kilka bledow. Pierwszy: zakladasz, ze jak juz raz napisalas, i nikt sie nie
              odezwal, to drugi, trzeci, czwarty raz sie nie uda. Nie prawda. Ja napisalem 4 listy do
              tej samej firmy, kazdy troche inny, w koncu sie udalo i pracuje tam juz kilka lat.
              Kiedy moja zona nie miala pracy, tez jej radzilem pisac po kilka razy. Od roku pracuje
              w firmie, do ktorej napisala 3 CV.
              Jak jeszcze to czytasz to odezwij sie. Pogadamy gdzies na czacie.
              • 25wanilia Re: On nie chce isc do pracy! 08.07.09, 11:45
                Nie jestem pewna czy to było do mnie, choć znajduje się pod moim postem
      • dawid_kp Re: On nie chce isc do pracy! 07.07.09, 00:25
        powiem wprost, twój partner to gamoń. Jeżeli nie radzi sobie w sytuacji młodego
        człowieka bez zobowiązań, to jak ma być podporą rodziny w przyszłości? Ja czasy
        młodego "po studiach" wspominam dziś jako sielankę, to było 10 lat temu i nie z
        wszystkim było łatwo. Jeśli nie chcesz potem sama zasuwać w pracy i przy
        dzieciach, znajdź sobie innego.
      • Gość: muzina z africa Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.09, 02:07
        krazy, krazy zloty pieniadz, ludzi gubiac....ludzi mieniac
      • doradca-kariery Re: On nie chce isc do pracy! 07.07.09, 07:30
        Witam

        Twój partner potrzebuje pomocy specjalisty od rynku pracy - szkoda, żeby siedział w domu i sie marnował. Wyraźnie cierpi i chce sobie sam z tym poradzić, ale nie umie. Praca dla doradcy zawodowego albo lidera klubu pracy - nauczą go radzenia sobie z tego typu porażkami, poruszania się po rynku pracy, realizowania swojego planu zawodowego (najpierw go z nim stworzą). Jest wiele miejsc, gdzie mozna szukac pomocy - bezpłatnie w Urzędzie Pracy, może Biuro Karier jego uczelni albo albo płatnie w prywatnej firmie.
      • Gość: Basia Re: On nie chce isc do pracy! IP: 193.109.212.* 07.07.09, 09:23
        Odstaw od garnka i będzie zmuszony iść do pracy . Nie utrzymuj
        faceta , bo przestanie Cię szanować , wiem to z własnego
        doświadczenia.
      • Gość: iga Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.09, 21:04
        Jesteś jak moja matka! Nie miałam pracy przez kilka miesięcy,
        dlatego, że mam swoje ambicje i byle gdzie nie pójdę a ona cały czas
        mnie obgadywała że jestem próżna, że nie chce mi sie robić itp. Było
        mi ciężko, nie wiedziałam co z sobą zrobić, potrzebowałam wsparcia
        chociażby duchowego. Dodam, że nie mieszkałam z nią, utrzymywałam
        się z oszczędności i tak naprawdę co jej do tego! To mój wybór, moje
        życie i innym wara od tego. A jakby tego był mało moja matka nie
        pracuje od 10 lat, jej praca polega na kontrolowaniu życia innych i
        wprowadzaniu dyktatury w domu. Zawsze sobie przypomina, że ma córkę
        jak mi w życiu dobrze idzie, a jak mam gorsze dni to jeszcze mnie
        przybija. Boli Cię to, że on siedzi w domu? Może jemu też nie jest
        łatwo? I na pewno nie pomoże puste gadanie o znalezieniu pracy. To
        może jeszcze pogorszyć sytuację
        • Gość: gość Re: On nie chce isc do pracy! IP: 94.72.127.* 09.07.09, 21:14
          Ile ludzi- tyle zdań. Każdy ma (swoją) rację, i każdy ma do tego prawo.
          Jak jest naprawdę wie sam (nie)zainteresowany ;)

      • Gość: doradca zawodowy Re: On nie chce isc do pracy! IP: *.centertel.pl 10.07.09, 21:38
        Twoj chlopak zalamal sie po pierwszym niepowodzeniu z praca i
        chwilowo się pogubil. Nie sluchaj tego co mowią niektorzy , że jest
        leniwy i tym podobne bzdury. Trzeba mu pomoc.Ne napisalas jakie
        skonczyl studia i gdzie pracowal( co konkretnie robil)Jemu moze
        pomoc tylko ktos z zewnatrz i powinien to byc zdecydowanie wlasnie
        doradca zawodowy. Jesli ci na nim zależy i chcesz pomocy to
        odpisz.Basia

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka