Gość: buck
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.08.09, 11:25
Po wysłaniu setek Cv, odbyciu mało owocnych rozmów w sprawie pracy,
zrobieniu kilku kursów, których chyba nigdy nie będę miał okazji
wykorzystać w praktyce zrobiłem chyba już ostatnią rzecz, którą w
tej sytuacji zrobić mogłem - kupiłem bilet w jedną stronę do
Londynu - nie mając załatwionego lokum, pracy, pieniędzy czy
znajomych osób tam rezydujących. Z moich wyliczeń wynikał, iż
stanowi on równowartość 1,5 miesięcznych wydatków na dojazdy do
firm, w których czekałyby mnie kolejne puste nadzieje i obietnice.
Zapewne gdyby istniało coś co by mnie tu trzymało, zastanowiłbym się
kilka razy i przemyślał swoją decyzję. A tak znajomi odeszli,
rodziny już nie ma, patriotyzm pozostaje gorzkim wspomnieniem, a
widok znajomych ludzi mijanych na ulicy budzi jedynie uczucie
zażenowania i przypomina o tym, że jestem od nich gorszym
człowiekiem.Wprawdzie bezdomność to bezdomność, ale jednak nie
chciałbym by ktoś kto mnie zna widział moje upodlenie.
Czy istnieje szansa na to by się to dobrze skończyło?Czy komuś udało
się wyjść na prostą dzięki takiej formule emigracji?