Dodaj do ulubionych

Do ja87 ,do innych tez

06.10.05, 12:43
czesc. jestem tu nowa osoba i moja sytuacja jest bardzo podobna do twojej.
Niedawno zerwal ze mna chlopak z powodu nerwicy natrectw. Czytajac twoje
wypowiedzi czulam sie jakbym czytala o sobie. Tylko ze ja nie umiem sobie z
tym wszystkim poradzic i mam ochote sie zalamac chociaz wiem ze to nie jest
wyjscie. Ale jak slysze od niego ze on musi byc sam bo tak bedzie lepiej i dla
mnie i dla niego to... nie wiem co myslec o tym:( Tez sie przyjaznimy tyle ze
to nie jest latwe. Ciesze sie z tej przyjazni ale momentami mam ochote sie
odciac od niego bo nie moge zniesc tego ze nie jestesmy razem. Pewnie tez to
przezywalas. Czy przyjazn jest rzeczywiscie lepsza niz zwiazek?
Obserwuj wątek
    • ja87 Re: Do ja87 ,do innych tez 06.10.05, 13:24
      Powiem Ci, że ja nie umiem jak na razie żyć bez niego, może nawet nie chcę... On
      ma nerwicę, no ale co z tego?! Ja wierzyłam, że to nie jest przeszkoda. Jednak
      przekonałam się, że jest i to ogromną. Nie z mojej strony - ale z jego. Nie mógł
      znieść, że niszczy mi życie swoją chorobą, że jedyna osoba, do której "coś"
      czuł, musi ciepieć razem z nim. Dlatego powiem Ci tak: ja też to przeżywam i
      cierpię, że już nie jest "moim" chłopakiem, że nigdy mnie nie pocałuje, nie
      przytuli, nie pojedziemy kolejny razn na wspólne wakacje jako para, że nie
      obudzi mnie rano pocałunkiem a ja wtulę się w jego ramiona....
      Ale jest "ze mną" choć nie jako mój chłopak, jest jako przyjaciel i tak naprawdę
      nic się między nami nie zmieniło poza "cielesnymi" oznakami tego, że nie
      jesteśmy już parą. W naszych głowach nic się nie zmieniło. Może to głupie, ale
      ja nadal wierzę, że jeśli to jest prawdziwa miłość, jeśli kochamy się głęboką
      miłością to pokonamy to wszytsko! A jeśli nie to przecież go nie tracę - wiem,
      że nigdy mnie nie opuści - jako przyjaciel....
      A czy jest ciężko? Czasami niesamowicie!! Czasami płaczę i płaczę i chcę się od
      niego oderwać, zapomnieć, ale nie potrafię.... Może nawet nie chcę?! Z biegiem
      czasu wszystko staje się jakieś łatwiejsze, coraz bardziej wierzę, że nam się
      życie ułoży - jak nie razem to osobno, ale w głębokiej przyjaźni i uczuciu,
      które na zawsze w nas pozostanie, na zawsze....


      p.s do ma15: Jak dokładnie wygląda Twoja historia? Jeśli masz ochotę to napisz
      coś:)


      Pozdrowienia:)
      • ma15 Re: Do ja87 ,do innych tez 06.10.05, 17:44
        Bylismy ze soba kilka miesiecy ale od samego poczatku wiedzialam ze jest chory.
        Chodzil na terapie jeszcze za nim go poznalam. I bylo coraz lepiej (przynajmniej
        tak to wygladalo) ale nagle powiedzial ze nie mozemy juz byc razem jako para ,
        jedynie mozemy sie przyjaznic. Tlumaczy to tym ze mu sie choroba wrocila i
        lepiej bedzie jak bedzie sam. Probowalam z nim rozmawiac przekonac go zebysmy
        poszli razem na terapie ale sie uparl a ja widze ze nic nie wskuram. I nie wiem
        co myslec juz bo ta przyjazn wyglada podobnie jak zwiazek (jesli wiesz o co mi
        chodzi). A moze to tak na poczatku tylko jest. Pewnie sie to jeszcze zmieni ze
        100 razy zanim stanie w jednym miejscu. Mam takie mieszane uczucia ze chyba
        zwariuje. Ale podobnie jak ty nie moge zyc bez niego i nie chce. I masz racje
        nerwica to jest przeszkoda dla nich nie dla nas. Mam ochote sama sie wybrac na
        terapie, moze bardziej bym go zrozumiala a mi by to pomoglo ustabilizowac
        siebie. I jeszcze mnie dobija to ze sytuacja lubi sie powtarzac. Bylam juz
        kiedys w podobnej sytuacji z innym chlopakiem ktory tez nie mogl byc ze mna bo
        mial problem ze soba, ale tamten zerwal calkowicie kontakt. To tez bolalo z tym
        ze nie szrpalo tak mna. Sama nie wiem co gorsze juz przyjaznic sie czy nie. Ale
        w tym wypadku nie chce zrezygnowac z tej przyjazni. Wierze w to ze bedzie dobrze
        , ze albo bedziemy przyjaciolmi albo odbudujemy nasz zwiazek.
        Ciesze sie ze moge z kims porozmawiac o tym , bo tego trzeba doswiadczyc zeby to
        zrozumiec. A w moim otoczeniu nie ma takiej osoby ktora przezyla cos podobnego.
        • ja87 Re: Do ja87 ,do innych tez 06.10.05, 19:07
          hmmm, no to mogę z ręką na sercu powiedzieć, że Cię rozumiem... Trochę głupio,
          że taka sytuacja nas łączy, no ale cóż zrobić... Powiem Ci, że my na początku
          też zachowywaliśmy i nadal zachowujemy się tak, jak związek (wiem, dokładnie
          wiem, o co Ci chodzi). Teraz to czasami ulega zmianie, bo ja nie chcę się głupio
          czuć, [przecież zrezygnował ze mnie! - więc dlaczego mam się zachowywać jakby
          nic się nie stało?! Ale z drugiej strony kiedy go widzę, kiedy widzę, ze każde
          niemal spotkanie jest dla niego niesamowitą radością, kiedy widzę, że on też
          chciałby mnie przytulić to nie mogę wytrzymać i po prostu to robię. Wtedy czuję
          się taka szczęśliwa, zapomniam wtedy o tym wszystkim, co przechodzę. Ale ciągle
          ta myśl nie daje mi spokoju, skoro jesteśmy razem i jest nam ze sobą dobrze to
          dlaczego tak nie może zostać?! NAprawdę nie mam pojęcia... I chyba nigdy się
          tego nie dowiem niestety... Ale pozostaje wierzyć, może coś się wyjaśni...

          A powiedz mi (jeśli to nie jest żadną tajemnicą oczywiście), ile masz lat i i le
          lat ma Twój chopak, jak się poznaliście, po jakim czasie powiedział Ci o tym, że
          ma nerwicę i ile czasu już ją ma?

          Nie martw się, jakoś to będzie. Przynajmniej wiemy, że nie jestśmy same:)
          Pozdrowienia
          • ma15 Re: Do ja87 ,do innych tez 07.10.05, 10:19
            Nie wiem czy mam sie smiac czy plakac ale nie ma tego zlego co by na dobre nie
            wyszlo. Cos w tym musi byc ze sie tak dzieje. Albo nam sie to kiedys przyda albo
            im. Nas dzieli tylko rok roznicy. do trzydziestki jeszcze pięć latek:) Jak nigdy
            nie lubialam poznawac facetow na imprezach to akurat jego musialam poznac w
            takim miejscu:) A o jego chorobie dowiedzialam sie na drugim czy trzecim
            spotkaniu. I to przez przypadek. Nie wiem dokladnie od kiedy jest chory bo
            twierdzi ze ma to odkad pamieta.
            Szkoda ze takie choroby wogole istnieja. Zastanawiam sie czy jakby wyzdrowial
            moglibysmy byc razem czy juz to raczej nie bedzie mozliwe bo zycie nas zmienia.
            Ale wierze w to ze bedzie dobrze niezaleznie czy bedziemy z nimi czy z innymi
            czy same:)
            Tylko ta nadzieja jest troche "meczaca".
            Ciekawa jestem czy jest ktos kto byl na ich miejscu i wrocil do swojej dziewczyny?

            ps: do Ja87: A wy ile macie latek?:) Myslisz ze to forum jest calkiem bezpieczne?
            • ja87 Re: Do ja87 ,do innych tez 07.10.05, 13:27
              No to my jesteśmy troszkę młodsi, ja mam 18 a on 20:)
              Z tym wyzdrowienie to bądź ostrożna, bo to nie jest wszystko takie proste jak
              się Nam wydaje. Ja odkąd dowiedziałam się o chorobie mojego chłopaka (hmmm...
              wypadałoby raczej napisać byłego chłopaka), zaczęłam się strasznie tym wszystkim
              interesować, dużo cztałam, rozmawiałam z innymi ludźmi i wiem, że naprawdę
              ciężko wyjść z nerwicy, ale jest to możliwe! Oczywiście potrzeba dużo czasu,
              cierpliwości i wytrwałości, pracy nad sobą... Wydaje mi się, że jak się tylko
              chce, to wszystko można, tyle że to jest trudne.
              Nadzieja jest okropna, paradoks, ale to prawda. ja żyję w takim rozstrojeniu,
              jakby w 2 światach, jakby we mnie siedziały 2 osoby: jedna, która już się z tym
              pogodziła i próbuje odbudować swój świat na nowo, a druga, która ciągle walczy,
              wierzy, próbuje... No i to naprawdę jest straszne, tak odczuwać dwa skrajne
              uczucia, być na "rozdrożu". No ale co nam pozostaje? Tylko czekać...

              P.s Co masz na myśli mówiąc o bezpieczeństwie tego forum?
              • ma15 Re: Do ja87 ,do innych tez 07.10.05, 14:15
                Ja czuje dokladnie to samo, jakbym miala rozdwojenie jazni. A z wiekiem takie
                rzeczy coraz bardziej dobijaja. Ja sie juz od dawna interesuje takimi
                "psychologicznymi sprawami" i nie przypuszczalam ze ktos bardzo mi bliski bedzie
                na chorowal. I wkurza mnie to ze nie moge nic z tym zrobic. Wiem ze ta choroba
                jest uleczalna i trzeba na to duzo czasu i wysilku. Tylko ze moj "byly chlopak"
                woli uciec przed choroba zamiast walczyc z nia. Nie moge patrzec na to jak on
                cierpi i chcialabym mu byc w stanie pomuc, tylko ze to on sam musi sie z tym
                uporac. Ja moge go tylko wspierac na ile mi na to pozwala. No i czekam...

                ps: a zastanawialam sie nad swiomi danymi mowiac o bezpieczenstwie ale w sumie
                to nie istotne.
                • ja87 Re: Do ja87 ,do innych tez 07.10.05, 15:56
                  Będzie dobrze, musi być... Ja tam wierzę:)
                  • ma15 Re: Do ja87 ,do innych tez 07.10.05, 18:14
                    Tez wierze:)

                    Rozmawialas moze z kims kto sie z tego wyleczyl?
                    • ja87 Re: Do ja87 ,do innych tez 08.10.05, 15:36
                      Kiedyś przez internet rozmawiałam z dziewczyną, która mówiła, że właściwie nie
                      ma już objawów nerwicy, że można powiedzieć, że się wyleczyła, choć nadal brała
                      leki. Ale sama nie wiem, co o tym myśleć... Czasami sie też tak zastanawiam,
                      czy to da się wyleczyć tak do końca, zapomnieć o tym wszystkimi, zacząć żyć od
                      nowa...
                      • ma15 Re: Do ja87 ,do innych tez 08.10.05, 18:08
                        dzisiaj sie czuje okropnie, dopadly mnie chwile zwatpienia ibrak nadziei:( do
                        tego zaczelo mi sie wydawac ze tez mam to co on. pewnie mi to przejdzie ale
                        takiich dni jest wiele i nie wiem co wtedy robic i myslec.

                        ps: do Ja87: jak objawia sie u twojego chlopaka ta nerwica? (jesli mozesz
                        powiedziec)
                        • ja87 Re: Do ja87 ,do innych tez 08.10.05, 19:59
                          Wiesz co? To zaskakujące, bo właśnie ja też jakoś niespecjalnie się dzisiaj
                          czuję właśnie z powodu tej sytuacji, jaka jest pomiędzy mną a moim "byłym"
                          chłopakiem:(
                          Dlaczego to wszystko musi być takie dziwne i trudne? :/

                          ps. do ma15
                          Bardzo chętnie pogadałabym z Tob a na ten temat, ale może lepiej przez maile? Co
                          myslisz na ten temat? jeśli tak, to napisz do mnie na tego maila z gazety.
                          Pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka