kot9912 06.03.06, 22:24 Czy ktoś z Was próbował odebrać sobie życie? Wraz z nn często współistnieje depresja. Dlatego o to pytam. Nie mam z kim o tym porozmawiać (tylko z lekarką). Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
natretna Re: delikatny temat 07.03.06, 14:51 Kiedys o tym myslalm ale za bardzo kochma zycie ... i nie wyobrazm sobie zeby odebrac sobie zycie. Jest jeszcze tyle przed nami , wiec nawet o tym nie mysl ... bo zawsze jak jest zle to znaczy ze kiedys bedzie dobrze .... Odpowiedz Link Zgłoś
inka56 Re: delikatny temat 07.03.06, 15:57 Są momenty, gdy jestem bardzo zmęczona fizycznie i psychicznie wielogodzinnymi przymusowymi czynnościami. Wówczas czuję coś w rodzaju bezsilności i beznadziei, bo słaniam się na nogach, a "coś" każe mi zrobić jeszcze to, czy tamto. Zdarza mi się wtedy zapłakać sama do siebie i krzyczeć "nie wytrzymam dłużej !". Przez ułamek sekundy może i nie chce mi się dalej żyć (po co ?, żeby jutro znów się męczyć ?), ale przez ułamek sekundy. Kocham życie, mimo wszystko, a ponadto bardzo boję się śmierci, mimo, iż jestem wierząca. Ten lęk często nie pozwala mi zasnąć, oblewam się zimnym potem. Rzeczywiście, gdy natręctwa zaczynają nami rządzić, można popaść w depresję. Ale proszę Was wszystkich - wyrzućcie z siebie myśli samobójcze!!! Jesteście młodymi ludźmi, tyle Was jeszcze w życiu czeka. Szanujcie każdą sekundę życia. Jej wartość poznacie w nieco starszym wieku, gdy czas biegnie dużo szybciej. Moja bardzo znerwicowana Mama trzy razy odbierała sobie życie w młodosci, mając trzy córki. A później przeżyła wiele szczęśliwych chwil. Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 07.03.06, 19:34 Dziękuję Wam za wsparcie. Ja mam 1 poważną próbę samobójczą na koncie, to cud, że żyję. Cieszę się, że Wy obie kochacie życie i cieszycie sie nim. Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 08.03.06, 08:24 Kot naprawde lepiej jest zyc ... zawsze po zimie jest wiosna ....jak jest zle to bezie dobrze .. takie jest zycie karuzela ... nastepnym razem, jak bedziesz mial takie mysli pisz do nas ... a nawet jak chcesz mozesz zadzwonic ...jesli to moglo byc Ci w jakis sposob pomoc. Ja zyje z nerwica ale widac jak to mowia moi koledzy "mam zajebiscie silna psychike" Ale nie kazdy musi byc silny. Pamietaj jak cois wal jak w dym :) Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 08.03.06, 17:26 Dziękuję bardzo za wsparcie. Przyznam, że u mnie występuje skomplikowana kombinacja nn z depresją. A wówczas, jak miała miejsce ta próba, to brałam pigułki antykoncepcyjne, które "wpędziły" mnie w taki stan... Także tak źle nigdy nie bedzie bo juz koniec z terapią hormonalną w moim przypadku. U mnie to w ogóle depresja dziwnie przebiega - miałam rok temu stwierdzoną ciężką depresje, a wyniki na uczelni miałam takie, że dostałam wysokie stypendium naukowe za wysoką średnią. Czyli są sfery życia, w których funkcjonuję super. A z drugiej strony mam silną depresję z myslami prześladowczymi. Moja lekarka chciała wysłać mnie na konsultacje do jakiegoś świetnego profesora, bo nie wiedziała już co robić:) BARDZO DZIEKUJE WAM ZA WSPARCIE!!! Ps. "Natrętna", pamiętaj, że jak Tobie byłoby kiedys smutno to na mnie też możesz liczyć, ale widzę, że świetnie sobie radzisz z czego baaaaaardzo się cieszę!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 08.03.06, 19:33 myslami prześladowczymi mzoesz cos wiecej o tym napisac jakie mialas objawy ? A co do pomocy to oczywiscie nie ma za co :) ALe jak cos to sie zglosze. Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 08.03.06, 21:35 Te mysli prześladowcze polegały na tym, że cały czas myślałam, "czułam", że ktoś mnie obserwuje, podgląda, widzi cały czas co robieę, widzi co robię źle i nagrywa to w celu wykorzystania tego przeciwko mnie itp. Myślałam, że to może schizofrenia - bo na to mi ta cała sytuacja wyglądała, ale lekarka wykluczyła tą opcję. Myśli takie moga pojawiać sie w ciężkiej depresji i wcale nie muszą oznaczać schizofrenii. A dlaczego pytasz - miałaś kiedys podobne mysli? Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 09.03.06, 15:33 Dokładnie u mnie tez dlugo zastanawiali sie czy nie mam schizofreni. Slyszałam glosy ...obraz mi sie ruszał wiecznie cos mowilo moje imie wciaz mysle ze ktos spiskuje przeciwko mnie itp itd ....Bałam sie o tyle ze moja babcia tez miala mysl przesladowcze i umarła z przedawkowania lekow przeciwbolowych. Ja kiedys tez mialam problem z tabletkami przeciwbolowymi. Ale ciesze sie ze spotkałam kogos u kogo tak jak u mnie ZOK łaczy sie z myslami przesladowczymi. A masz omamy wzrokowe ? Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 09.03.06, 20:47 Wiesz, omamów wzrokowych nie mam. A u Ciebie jakie te omamy są? Często je masz? Ciekawe czy to częste zjawisko, że lekarze u osób chorych na nn podejrzewają schizofrenię... Ale w książkach nic o tym nie znalazłam, co nie znaczy, że jest takich osób jak my więcej. Przykro mi z powodu Twojej Babci. Sorry, że tyle pytań zadaję w tak krótkim mailu, ale opowiesz mi jak to było z tymi lekami u Ciebie? Ja zauważyła, że bardzo kiedyś uzależniłam się od Stilnoxu (ale to częste zjawisko u osób, które go brały). Strasznie uzależnia ten lek!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 10.03.06, 09:14 Ja byłam no moze nie uzalezniona ale bardzo duzo brałam lekow przeciwbolowych. Ale poradziłam sobie. Omamy mam raz na jakis czas ale trwa to sekunde ...myslałam ze to moze wada wzroku ale przebadali mnie , chyba z 5 razy. Ale czesto jak sie czyms denerwuje to budze sie w nocy z przerazeniem ....dzis np wydawalo mi sie ze cos mnie atakuje :) i nawet wybieglam zpokoju ..ale to tylko nerwy .... Ale w ostrej fazie NN wciaz slyszałam swoje imie , ktos cos mowil a ja slyszałam wciaz to samo. Teraz jest juz duzo lepiej ale najgorsze jest to budzenie sie w nocy ze strachem. Kiedys jak byłam z pewnym chlopakiem, i zostal u mnie na noc, była pewna ze chce mnie zabic ..nie wiem czemu ...tak spanikowałam ze poszłam spac do innego pokoju ...:) teraz mnie to smieszy ale wtedy ... jak widzialam jak podchodzi do plecaka ...juz widzialam ten noz ... Reasumujac mam niezle nasrane pod kopula .... Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 10.03.06, 17:09 No coś Ty, nie znam Cię , ale "czuję", że jesteś świetną kobietą. Dużo przeżyłaś, ale dzieki temu stałaś się dojrzalsza. jak widzę takie naprawdę egoistyczne, puste dziewczyny, dla które nie mają prawie żadnych wartości poza ciszkami i solarium, to wolę to swoje rozumienie świata... Nawet za taką cenę - choroby na nerwicę:) "Natrętna", a co Tobie powiedział w końcu lekarz o tych myślach prześladowczych, jak to zdiagnozował??? Wiesz, dobrze, że dziś umiesz się z tego śmiać:) Choć wtedy muślało być to przerażające. Mnie się też wydaje czasem, że ktoś chce mi coś zrobić złego itp. Np. na wakacjach byłam z chłopakiem nad morzem i nie wiadomo jak nabawiłam sie poparzeń chemicznych. Wylądowałam w szpitalu i do dziś zastanawiam się czy to nie mój (już były) chłopak czymś nie polał mi nóg, bo miałam symetryczne poparzenia łydek. I teraz się zastanawiam, czy nie chciał się mnie pozbyć i "powakacjować" samemu... To głupie, ale mam nadzieję, że kiedys będę się z tego śmiała:) Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 11.03.06, 10:28 Własnie to glupie ...ty to wiesz i jak ale najgorsze jest to ze my to bierzemy na serio ..jakies dziwne gesty slowa ..rosna do rangi dramatu lub zamachu stanu ... Tez tak mam...ktos cos pwoie a ja mysle ze on to mowi zeby mnie obrazic itp Moze iCie oblał ale wiesz jaka jest szansa ze to prawda ? Sama wiesz ze mała. I własnie to kolejny okropny aspekt tej choroby, Ja wiem jedno jelsi wkoncu sie z kims zwiaze ...to ustale z nim jedna zasada ...on musi wiedziec o nerwicy ...i musi byc odporny na te moje "glupoty" Bo jeli ja pomysle ze on np.chce mnie zabic i mu tego nie powiem to poprostu rozstaniemy sie ...Musze miec kogos komu bede mogla o tym mowic ...ze np wydaje mi sie ...ze cos takego zrobiłes itp inaczej zwiarjuje. A co do tego co powiedzieli lekarze to wsumie nic , leczyli mnie tylko na NN Co inneog poszlo w odstawke ... Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 11.03.06, 11:43 Wiesz, moja lekarka mi mówi, że ma wieu pacjentów, którzy znaleźli partnera wspierającego ich, rozumiejącego chorobę. Jak mi czasem opowiada jak razem do niej przychodzą, jak się troszczą o tą osobę to po porostu łezka mi się w oku kręci takie to piękne :) A powiedziałaś już jakiemuś mężczyźnie, z którym byłaś o nerwicy? Ja powiedziałam tylko o depresji i zaczęłam jemu przekazywać informacje co to za choroba i jak wiedziałby już wystarczająco, żeby mnie zrozumieć wtedy miałam zamiar mu powiedzieć. No ale zdradził mnie i się rozstaliśmy więc nie zdążyłam:) A czy masz tak, ze obawiasz sie mieć dzieci bo jeśli rozstaniesz się z partnerem / mężem, to jemu przyznają prawa do opieki?? Wiesz, bo jak wywlecze leczenie psychiatryczne to tak może się stać. A ja bym tego nie przeżyła i strasznie się tego boję - kolejna głupota w głowie:) Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 11.03.06, 16:28 Co do facetow to jakos do tej pory nie udało mi sie znikim zwiazac...miałam roznych facetow ...ale były to glownie ....jedno wieczorowo znajomosci co tez jest moim problemem bo nie zawsze nawet na to mam ochote ale robie "to" zeby pokazac sobie ze jestem atrakcyjna ..itp ...Czasem nawet nie mam przyjemnosci ....i licze rysy na suficie :) Nie byłam jeszcze w zwiazku i nie wieem czy teraz potrafiła bym go załozyc ...nie mam wzorcow z rodziny ...rodzice ..wciaz sie kloca siostry sa juz po rozwodach itp ... A jelsi choodzi o to co piszesz ...ze oni zabiora Ci dzieci ...to akurat jest dosc sensowne bo niestety choroba psychiczna jest dla nas tabu .. Moja lekarka zaproponowała mi pobyt w szpitalu, tobie tez ? Ale ja odmowiłam, bałam sie ze nie bede mogla stamtad wyjsc :( Ze nie bedzie mogła mnie stamtad wyciagnac rodzina ...ze zostane tam ... A co do terapi to mam jedno pytanie jak CI idzie twoja ? Bo ja swoja przerwałam po 4 miesiacach ....czyli zaledwie 4 wizytach .... pierwsze swie wizyty byly krazeniem w kolo ...wiedzialam o to doskonales ze lekarka nie wiem jak sobie zemna poradzic ale na koleinych spotkaniach wgryzła sie ...i ja natychmiast zrezygnowałam....Powiedziałam ze rezygnuje z terpai ...ona powiedziała ze jest to dla niej osobsta porazka ze nie potrafila mi pomoc , ale ja wiem ze ona by mi pomogła ale boje sie czego mogła bym sie o sobie dowiedziec ...Bałam sie ze powie mi np wymysliłam sobie ta chorobe tylko po to zeby zwrocic na siebie uwage .,..cos w tym stylu ... I to własnie pasuje jeszcze do tych mysli mi sie wydawalo ze moja lekarka mnie oszukuje, ze jedno mowi mi a co innego mamie. Ze jak wychodze obgaduja mnie , to samo mialam w szpitalu ...jak bylam chora i podawali mi leki wciaz byłam pewna ze podaja mi zamiast morfiny sol fiziologiczna ...przez co jeszcze bardziej cierpialam ..... I dzis juz wiem jestem maniaczka sprzatania kuchni i łazienki ..gdzie indziej moze byc bajzel ale tam nie !!!!!!! nawet jakto pisze to sie trzese !!! Bo wiem ze zaraz zejde a na dole bedzie syf ze moj ojciec znowu zrobi burdel ..... No to juz chyba koniec , wyzuciłam z siebie wszystko ! :)(ale nie jest mi do smiechu) Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 11.03.06, 18:40 Kiedy lekarka proponowała Ci ten szpital to co się działo - natręctwa się nasiliły? Jak miałam 17 lat leżałam w szpitalu psychiatrycznym, 3 miesiące, ale to był "dziwny " pobyt, bo tylko tam spałam, a od 15 do 21 byłam w domu. Wiesz, takie miejsce wzbudza lęk, ale w moim przypadku było ok, bo na tym oddziale leczyła moja lekarka. Ale jak widzę czasami te reportaże w telewizji to wcale nie dziwię się, że się bałaś. W szpitalach psychiatrycznych najczęściej są łamane prawa pacjenta, to niestety smutna prawda, ale nie wszędzie tak jest. Najlepiej jak lekarz prowadzący pracuje na oddziale, na którym się leży. Albo jak zna się kogoś kto leżał na oddziale i masz pewność, że dobrze tam traktują pacjentów. A jakie są Twoje relacje z lekarką? Jakie jest jej zdanie na temat tego, że nie bierzesz leków? Ta psycholog chyba nie powinna się "wgryzać" na siłę w Twoje życie, powinna dać Ci czas, poczekać, aż sama sie otworzysz, choć intencje miała na pewno dobre. Może chciałabyś iść do innego psychologa? Wiesz, to nie jest tak, że przed każdym sięotworzysz, ale na pewno trafisz na takiego terapeutę, że opowiesz mu o tym co Cię boli. Może nie o wszystkim od razu. Chciałabyś pogadać z psychologiem o swoim życiu itp. ??? Wśród inteligencji jest często tak, że ktoś kto nie ma swojego psychologa jest nienormalny:) Fajnie tak żeby ktoś obiektywnie spojrzał na nasze życie:) I nie bój się oceny - dobry psycholog nie ocenia, tylko słucha i radzi, naprowadza Cię abyś sama znalazła odpowiedzi, których szukasz, wspiera Cię w tym. Ja chodziłam do 2 psychologów, ten 2 (mężczyzna) bardzo mi momógł. Ja też bałam się strasznie negatywnej oceny, tego co sobie o mnie pomyśli, ale prawda jest taka, że to jest ich praca i profesjonalista, mimo, że ciężko się otworzyć może bardzo pomóc. Mój dał mi inne spojrzenie na pewne sprawy i poczułam ulgę:) Może watro byłoby, żę byś pogadała z nim o sytuacji w domu, o tych wzorach? Choć myślę, że masz na tyle wysoką samoświadomość, że potrafiłabyś stworzyć fajny związek. Ale nie przekonasz się o tym jeśli nie spróbujesz. Oczywiście nic na siłę, ale jeśli spotkasz na swojej drodze jakiegoś interesującego mężczyznę to po prostu spróbuj. To że Twoi rodzice się kłócą, Siostry są rozwiedzione wcale nie świadczy, że nie możewsz stworzyć zdrowego związku. mam znajomego, który miał straszne życie w domu rodzinnym(maltretowanie, przemoc), a teraz ma 2 dzieci, super żonę i są kochającą rodziną:) Mam takie pytanko, czy faktycznie po takiej jednonocnej znajomości czujesz się bardziej atrakcyjna i dowartościowana? Ja też kiedys czasem całowałam się z kimś na 1 randce, zeby poczuć się atrakcyjna, ale potem czułam się oropnie... Teraz jestem strasznie niedostępna dla mężczyzn i.. czuję się bardziej atrakcyjan:) Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 11.03.06, 23:56 Co do szpitala odmowilam teraz bym tego chciala ale nie mam kasy na wizyty u psychiatry (płaciłam 100 za wizyte ale wtedy moi rodzice mieli duzo pieniedzy) Teraz od 2 lat nie lecze sie nigdzie z nimkim nie moge porozmawiac o moich problemach....jestem "sama na glebokosci mojej samotnosci" Chcialam pojsc do lekarza ale wciaz nie jestem pewna czy to ma sens moze mi sie to wszystko wydaje !!! Co do jedno nocnych spotkan to chyba jest tak ze łapie sie tego co sie napatoczy ...zeby pokazac sobie ze to ze jestem sama nie oznacza ze jestem nieatrakcyjan itp Kocham sie i nie mam przyjemnosci ....jedna noc i nie widze kogos pozniej nigdy. Ale ostatnio przespałam sie z kolega (przepraszam za szczerosc) i bylo mi z tym tak strasznie zle ze nie moglam patrzec w lustro. Ale on zachował sie spoko wiec nie mam juz takiego bolu. Teraz jest noc ...jestem po alkoholu i serce mi peka jestem nieszczejsliwa ....slucham muzyki ...i chce byc w szpitalu chce wresci zeby wszyscy wiedzieli ze jestem chora i szanowali moje dziwactwa .... Jest mi zle w nocy ale kiedy jest kolejny dzien wstaje z lozka z bole i zaczynam wlake ...nie wiem czy potrafila bym bez tego zyc ...nie wiem kim bym byla W nocy jestem w marzeniach i jest mi dobrze.... Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 12.03.06, 00:09 Nie przepraszaj mnie za szczerość. Myślę, że jeśli jest Tobie tak źle i chcesz pogadać z lekarzem, iść do szpitala to zapisz sie do poradni. Państwowo nic nie płacisz. A są ludzie pracujący z powołania i tak samo życzliwie Cie potraktują. Niczego sobie nie wymyśliłaś. Jesteś wartościową, inteligentną osobą i nie poddawaj sie, szukaj pomocy. Jeśli czujesz taka potrzebe to pójdź do lekarza, państwowo. Mogę Ci podać mój gg jak chcesz pogadać. nie jesteś sama. O szczęście trzeba zawalczyć!!! Odpowiedz Link Zgłoś
inka56 Re: delikatny temat 12.03.06, 13:55 Natrętna, serce mi się kraje, jak czytam o Twoich cierpieniach. Po pierwsze - ja też nie mam środków na leczenie prywatne i korzystam z NFZ. Raz już zmieniłam lekarza, bo mnie nie szanował. Obecna lekarka nie grzeszy serdecznością, ale jest kompetentna i traktuje mnie jak człowieka. Mogę nawet do niej dzwonić, jeżeli np. mam ochotę zwiększyć dawkę leku, nie muszę stawiać się osobiście - dzieli nas 200 km, więc jeżdżę nie za często. Kochanie, pomyśl poważnie o kuracji, chociaż spróbuj!!! Jesteś taka młoda, szkoda życia. Ja też chciałam przechytrzyć chorobęi przerwałam leczenie. Po roku i 4 miesiącach poddałam się i rozpoczęłam frontalną walkę z tym paskudztwem. Pomogły mi w tym przyjaciółki. Jedna z nich znalazła mi Klinikę Nerwic w Krakowie, nawiązałam kontakt z lekarzem, pojechałam w te straszne mrozy aż 700 km na wizytę i poważnie myślę o położeniu się tam na 10 tygodni, bo tyle trwa kuracja. Nie wiem jeszcze, jak to przeżyję, bo panicznie brzydzę się wszystkiego. Alternatywą jest pobyt dzienny w klinice do 16.00 i powrót do domu, ale nie stać mnie na wynajęcie pokoju w Krakowie na 10 tygodni, a mieszkanie u kogoś "kątem" (mam taką propozycję) nie wchodzi w grę, bo jestem bardzo kłopotliwym gościem. Droga Koleżanko, rozważ tę możliwość. Jesteś z Warszawy, w Krakowie nikt Cię nie zna, będziesz się czuła bezpiecznie. W Warszawie natomiast możesz skorzystać z kliniki na ul. Sobieskiego, tam też dzwoniłam. Jak się zdecydujesz, służę telefonami. I jeszcze jedna refleksja. Myślę, że warto nabrać nieco dystansu do siebie i otworzyć się. To bardzo pomaga, przynosi ulgę. Jesteś inteligentną dziewczyną i wyczujesz, komu można zaufać. Ja też kiedys trzasnęłam drzwiami jednej pani psycholog i jednemu lekarzowi, bo mnie wyprowadzili z równowagi. Ale warto próbować. Gdybym mogła cofnąć czas o 30 lat i być w Twoim wieku, walczyłabym o szczęście. Ale ja w Twoim wieku nie miałam pojęcia, ze jestem chora, chociaż na pewno juz wtedy powinnam zacząć leczenie. Myślałam tylko, ze jestem dziwna i trochę nerwowa. Ty natomiast masz tę przewagę, że zdefiniowałaś swój problem i możesz z nim walczyć, póki czas. Proszę Cię, pomyśl o tym. Bo naprawdę warto zadbać o jakość zycia. Leki nie przeszkadzają, a wręcz, mimo przykrych czasami skutków ubocznych, pomagają w nauce i pracy. Przede wszystkim poprawiają nastrój i w jaśniejszych kolorach widzę świat, jest we mnie więcej optymizmu. A wierz mi, jeszcze 1,5 miesiąca temu byłam w strasznym dole i bałam sie rozpoczynać dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 12.03.06, 14:20 Dziekuje wam dziewczyny, jestescie bardzo mile, ale ja nie moge teraz isc do szpitala bo za 2 miesiace matura (koncze technikum) A potem mam wyjechac na staz ,,wiec kolo sie zamyka ...zreszta co ja powiem ...znajomym "bylma w psychiatryku " ? Sama nie wiem czemu tyle lat sie nie lecze , a moze ja jednak nie jestem chora sama juz nie wiem ...przeciez jak byla bym chora to inni by to zauwazyli a moi znajomi uwazaj mnie poprostu za ekscentryka. Sama nie wiem co mam robic wiem ze to co jest w mojej glowie nie jest normalne ..wczoraj na imprezie wciaz przestawialam kieliszki zeby tlyko nie spadly i tak w kolo..... Wiem ze macie racje ale boje sie ze lekarz ...zajrzy za gleboko ...ze dowie sie o mnie rzeczy ktorych sie wstydze ze bedzie cos wiedzial o mnie co mnie zawstydzi ale mi o tym nie powie ...a ja bede wiedziala ze on juz wie ... I własnie te mysli przesladowcze do wszystkiego dopisuje sobie ideologie ... Odpowiedz Link Zgłoś
inka56 Re: delikatny temat 12.03.06, 14:51 Ja też szukałam pretekstu, żebyć uniknąć lekarza. O mojej chorobie wiedzą tylko ci, którym o tym powiedziałam. Pozostali - znajomi na uczelni i studenci - pojęcia nie mają o moim problemie. Więc, podobnie, jak Ty, potrafiłam tyle lat to ukryć, ale to nie znaczy, że nie jestem chora. Więc ten powód wykreślamy. Drugi powód - ja szykuję się do tej kliniki w sierpniu, po zakończeniu roku akademickiego i akcji rekrutacyjnej. Ja też czekam na wyniki matur naszych kandydatów. Termin więc można sobie dostosować. Być może i staż rownież. Ten powód też jest do wykreślenia. Nikt nie musi wiedzieć, gdzie byłaś. Ja powiem, że jadę do sanatorium. Masz tylko jedno życie, a jak mówi Osiecka ustami Maryli Rodowicz: "drugi raz nie zaproszą nas wcale". Chciałabym mieć 20 lat i móc decydować o swoim życiu. Ale u mnie już z górki... Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 12.03.06, 17:15 Z tym "z gorki" to juz mowisz jak moja mama! Wez przestan ja wiem ze chciała bys byc młodsza, ale twoj wiek to nie katastrofa zwłaszcza ze masz jakies zycie ...spełniasz sie ..masz prace znajomych ....Bo jesli ty zaczniesz mowic ze jestes "stara" to ja bede mowila Ci na per Pani ! :) Wiem , moze wrescie sie na to zdecyduje. Gdybys migla podaj mi telefon do jakiegos osrodka w warszawie.Moze sie umowie. Teraz mam dobry nastroj bo siedze sama, i nie mam natrectw ... Odpowiedz Link Zgłoś
kot9912 Re: delikatny temat 12.03.06, 22:31 "Ntrętna", Inka ma racje. Poza tym nie musisz mówić, gdzie będziesz - wątek z sanatorium jest ok. A tak w ogóle to podjęłaś juz decyzję co po maturze chciałabyś robić? Wiesz, wswielu nauczycieli tak straszy maturą, a to jest prosta sprawa! Cieszę się, że teraz nie masz natręctw:) Pozdro! Odpowiedz Link Zgłoś
inka56 Re: delikatny temat 13.03.06, 12:37 Natrętna, przepraszam, ze tak długo czekałaś na odpowiedź, ale chciałam zdobyć dla Ciebie konkretne informacje dotyczace owej kliniki: 1) jest to Klinika Nerwic przy ul. Sobieskiego 9 w Warszawie 2) musisz mieć skierowanie od psychiatry na druku A4, takie, jak do szpitala 3) dzwonisz pod warszawski numer: 45 82 563 do sekretariatu i zapisujesz się na konsultację z lekarzem - wyznaczą Ci termin wizyty. Lekarz zdecyduje, czy kwalifikujesz się na oddział całodobowy, czy na "dochodzący" 4) czas oczekiwania na terapię: 4 - 10 miesięcy, ale czasem ktoś "wypada" i miejsce zwalnia się wcześniej 5) grupy terapeutyczne są zamknięte 6) czas terapii: 10 tygodni Porozmawiaj z lekarzem. Warto zapisać się i spokojnie czekać. Jak bedziesz źle się czuła na oddziale, to możesz zrezygnować. Ja też tak do tego podchodzę, bo nie wiem, co mnie tam czeka. Ale spróbować trzeba! Co do mojego wieku - ja nie czuję sie staro, ale zegar bije. O tym, że nie jestem już młodzieżą przypomniano mi właśnie w klinice nerwic w innym mieście, do którego mam bliżej. Powiedziano mi, że przyjmują pacjentów do 40. roku życia. Widocznie starszych nie opłaca sie leczyć. Ale ja się nie dam. I Tobie też to doradzam. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
inka56 Re: delikatny temat 13.03.06, 12:48 Pod Warszawą w Komorowie mieści się Szpital dla Depresji i Nerwic "Komorów", przy ulicy Sanatoryjnej 1, tel. 758-09-78. Nie wiem, na ile dane te są aktualne, bo nie dzwoniłam tam. Przed chwilą znalazłam w sieci. Odpowiedz Link Zgłoś
natretna Re: delikatny temat 13.03.06, 14:48 inka56 napisała: > Pod Warszawą w Komorowie mieści się Szpital dla Depresji i Nerwic "Komorów", > przy ulicy Sanatoryjnej 1, tel. 758-09-78. Nie wiem, na ile dane te są > aktualne, bo nie dzwoniłam tam. Przed chwilą znalazłam w sieci. Jesli juz to zglosze sie na Sobieskiego. Ale 10 tygodni to dlugo zreszta to czekanie az 4 miesiace :( No nie wiem, czasem czuje sie lepiej i nie wiem czy jest taka potrzeba ...ale z drugiej strony staje sie coraz bardziej dziwna wczoraj nie wiem dlaczego ucieklam, z kuchni ......własciwie to tylko dlatego ze moj ojciec zrobil cos nie po mojej mysli Strasznie wam dziewczyny dziekuje za pomoc, naprawde mi pomagacie ...moge sie wygadac posluchac was ... Odpowiedz Link Zgłoś