moonshana
11.09.09, 18:56
w grudniu zeszłego roku, tuż po świętach kupiłam przecenionego
sabotka. kwitł, a ponieważ sabotka nie miałam - zachwyciłam sie i
zapakowałam do samochodu. nie wiem, czy pamiętacie - ale było wtedy
zimno. zaliczyłam jeszcze wizytę w pracy (mała kontrolka) i do
domu.kwiat przez ten czas był w nieogrzewanym samochododzie. i dziad
jeden od grudnia mi kwitnie. wlaśnie policzyłam - miał już 10
kwiatów. dwa ostatnie opadły w stadium pąka - i już, już miałam go
przenosić w ciemniejsze miejsce - gdy wypuścił następnego pąka. i tu
moje pytanie: (może i głupie ale sabotków nie miałam i sama już nie
wiem) czy tak długie kwitnienie nie osłabia rośliny? gdzieś
słyszałam że jak sabotki za długo kwitną to potem zamierają. mam
nadzieję że to bzdura, szkoda by było tak wytrzymałego gada.ktoś
wie, co zrobić? potraktować go brutalnie i uciąć pęd kwiatowy? niech
odpoczywa... czy pozwolić mu kwitnąć jak długo zechce a potem się
zobaczy?
pytanie nr dwa. dwa lata temu wychodowałam z nasion kloniki
pokojowe. w zeszłym roku jesienią zciachałam je nieco i odstawiłam w
kąt. teraz, ponieważ wyrosły ponad moje możliwości przechowywania (
nie mam gdzie ich ustawić - są za duże) zamierzam obciąć więcej niż
pół. przeżyją?
proszę o odpowiedź:)