19.04.05, 10:21
Coraz częściej nachodzą mnie myśli, że to już niedługo. Zaczynam pomału
szykować wszystko co potrzebne do szpitala, rety to jakaś obsesja. Chyba za
dużo naczytałam się o porodach przedwczesnych. Biorę fenoterol a i tak mam
skurcze kiedy tylko mija jego działanie i to mnie tak wybija z rytmu. Czasami
brzuch mi tak strasznie ciąży, że zastanawiam się czy dziecko jeszcze jest we
mnie, czy może już wystawiło nóżkę albo rączkę na zewnątrz. Kurcze, zwariować
można. Z drugiej jednak strony wierzę, że wszystko z moim dzieckiem będzie
dobrze, nawet gdyby miało przyjść wcześniej na świat. A jak Wy się czujecie?
Czas teraz wolniej płynie.
jch 32 tc
Obserwuj wątek
    • koleandra Re: poród 19.04.05, 10:36
      Po ostatniej wizycie u gina skórczy mam zdecydowanie mniej ale te co są stają
      się odrobinę bolesne. Z tym ciążeniem brzucha mam identycznie, wrażenie jakby
      mi dziecko już wypadało. Wyprawiam ostatnio przeróżne wygibasy, robię świecę i
      chodzę na czworaka - to wszystko po to aby pomóc dziecku w obrocie głową na
      dół. Na razie nic z tego sad ...mały uparciuch!
      Jeśli o poród chodzi to chciałabym jak najbardziej naturalnie ale boję się...
      Pakowanie mam zamiar zacząć koło połowy maja, po następnej wizycie u lekarza.
    • elza78 Re: poród 19.04.05, 10:41
      jch 6 a gdzie rodzisz??
      Redlowo??
      • jch6 Re: poród 19.04.05, 15:11
        W Redłowie, jak najbardziej.
        • domii Re: poród 19.04.05, 22:00
          ja na razie wogole jeszcze nie mysle o porodzie - nie dociera do mnie mysl, ze
          to co raz blizej.
          Ale do moich znajomych dotarlo - i pytaja sie mnie czy sie boje porodu! Jeszcze
          kilka takich pytan i napewno zaczne wariowac!
          D. (31tc)
        • elza78 Re: poród 20.04.05, 08:47
          a tak troche offtopick'owo, to w redlowie daja za darmo zzo?? podobno tak tam
          jest ...
          rodzilas tam juz??
          • jch6 Re: poród 20.04.05, 10:06
            Rodziłam w Redłowie ponad 4 lata temu, ale miałam cc pod narkozą, więc nie wiem
            jak jest z zzo, zresztą do tego czasu mogło się wszystko zmienić. Teraz też
            będę miała cc i również wybieram narkozę, nie chcę mieć świadomości, że właśnie
            w tej chwili kroją mój brzuch. Małą dostanę zaraz po wybudzeniu, bo przy
            narkozie nie czekają aż minie działanie tak jak przy zzo. CC miałam około 9
            rano, a około 13 byłam w stanie leżeć i cieszyć się w pełni świadomie
            macierzyństwem, oczywiście karmiłam od samego początku, jak tylko mnie
            wybudzili. Byłam oszołomiona, więc wszystko załatwiły położne. Nie mogę
            narzekać, byłam zadowolona. Nikt mnie nie zmuszał do szybkiego wstania, żeby
            zająć się dzieckiem. Dopiero na 3 dzień zajmowałam się sama moją kruszynką,
            tzn. przewijałam, wstawałam w nocy, żeby wyjąć ją z łóżeczka do karmienia.
            Redłowo nie rozczarowało mnie wtedy, chociaż nie byłam umówiona z żadnym
            lekarzem, wszystko poszło na żywioł. CC robili mi w pośpiechu, przy pełnym
            rozwarciu i pamiętam, że kiedy wieźli mnie na salę operacyjną, ktoś mnie
            trzymał za rękę, ktoś głaskał po głowie, wszyscy byli baaardzo mili. Pani
            anestezjolog tłumaczyła mi spokojnym głosem co będzie po kolei robić. Wszystko
            to sprawiło, że nie czułam strachu, marzyłam tylko o tym, żeby podali wreszcie
            narkozę, żeby chociaż na chwilę przestało mnie rozrywać od środka. Teraz będzie
            CC, ale zadbam o to, żeby nie było to kwestią przypadku. Mam umówionego na
            zabieg lekarza. To naturalnie nie jest cc na życzenie tylko ze wskazań
            ortopedy. Nie wiem jak teraz jest w Redłowie, ale pamięć o tym co było 4 lata
            temu napawa mnie otuchą. Mam tego samego lekarza, który zrobił mi wtedy cc i
            jestem cała szczęśliwa, bo to jest bardzo spokojny i ciepły człowiek. Pamiętam,
            że wtedy przed zabiegiem trzymał mnie za rękę i uspokajał. Aż dziwne, że u nas
            w Polsce można trafić na tyle ciepła. Hehehe, ale ja zawsze miałam w życiu dużo
            szczęścia. Życzę Wam wszystkim porodów w takiej miłej atmosferze.
    • mamalgosia Re: poród 06.05.05, 11:26
      Specjalnie wywlikłam ten wątek, żeby nie zakłądać nowego. Jakoś ostatnio coraz
      bardziej boję sie porodu. Próbuję sobie mówić, że na strach jeszcze przyjdzie
      czas - przede mną jeszcze około 6 tygodni ciąży. Ale rozum swoje, a boję się
      nadal. I o to, czy dziecko będzie zdrowe. I czy będzie tak ryczało jak
      poprezdnie (22 godziny na dobę. W szpitalu było słychać tylko moje dziecko. Inne
      spały lub płakały, a mój wrzeszczał)
      • mamagocha Re: poród 06.05.05, 11:38
        Bardzo dobrze Małgosiu, że odkopałaś ten wątek. Ja kiedyś rozpoczęłam podobny
        "boję się porodu" - strach nie przeszedł a nawet się pogłębił. Ostatnio nawet
        czasem płaczę w nocy ze strachu. W nocy bo nie chcę martwić męża moim stanem.
        Jest to mój pierwszy poród i może stąd moje obawy. Na tamtym wątku dziwczyny
        pisały, że nie ma się czego bać ale jeśli dobrze pamiętam właśnie Ty napisałaś,
        że przeżyłaś już jeden i nadal się boisz bo wiesz jak to wygląda, bo pamiętasz
        ten ból.
        Nie ma minuty żebym nie myślała o porodzie lub o zdrowiu mojego dziecka. Czy
        napewno ma 10 paluszków, czy napewno jest zdrowe czy... czy... tysiące pytań!!
        Do tego boje się, że nie dam sobie rady z dzieckiem.
        Co nic męczą mnie koszmary, naprawdę zaczynam się martwić moim stanem
        psychicznym ale mam nadzieję, że nie tylko ja mam tyle wątpliwości, że to
        nieodłączny obiaw ciężaróweksmile
        • hayet Re: poród 06.05.05, 11:53
          ja tez mam takie mysli. Moze nei pacze, ale tez sie boje. Boje sie czy wszystko
          pojdzie dobrze, czy nie bedzie komplikacji czy dzidzia bedzie zdrowa czy ja dam
          sobie rade, jak to wszystkobedzie wygladalo. Nadal nie moge sobie tego
          wszystkiego wyobrazic, no i siebie w centrum tego wszystkiego.
          Przerazaja mnie wszystkie sprawy fizjologiczne zwiazane z porodem. Niby czytam,
          pytam, ale to nic nie daje..
          • mamagocha Re: poród 06.05.05, 12:02
            Wczoraj w szkole rodzenia zwiedzaliśmy oddział położniczy. Widziałam dziewczyny
            czekające na poród i po porodzie. I nie powiem żeby mnie to uspokoiło, wręcz
            przeciwnie!!!!!
            Sprawy fizjologiczne są dla mnie najtrudniejsze do pokonaniasad(
            MAMO CZEMU MNIE TAK WYCHOWAŁAŚ....smile))))
            • mamalgosia wizyta na porodówce 06.05.05, 13:27
              Też byłam na takiej w pierwszej ciąży, ze szkoły rodzenia. Jeju, spac po tym nie
              mogłam. NIby się trochę oswoiłam z terenem, ale jakoś mi to nie pomogło. jedyne,
              że potem wiedziałam gdzie iść. Ale mnie w ogóle szpitale przerażają
              • ewucha28 Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 13:34
                Ja mialam super porod i wspominam b.dobrze i mąż przymowal moj porod (nie przy
                glowie a centralnie-nie mial wyjcia)Wszystko trwalo dość szybko.
                Jestem osobiscie za goleniem krocza-latwiej potem utrzymac czystosc i
                higiene ,ja gole zawsze wiec nie sprawia mi to roznicy,poproscie o czopki
                glicerynowe to bedzie latwiej przec bez obawy przykrego niekontrolowanego
                zalatwienia sie,nacięcie u kobiet rodzących po raz pierwszy jest czesto
                stosowane,chroncie krocze w miare mozliości,ale nie upierajcie sie gdy moze
                dojsc do rozerwania,lepeij naciąc niz popekac.Jesli macie mozliwość zzo to
                proscie o nie nie ma potrzeby meczyc siebie i dziecka.
                • rosanna Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 13:44
                  ewucha28 napisała:

                  > Ja mialam super porod i wspominam b.dobrze i mąż przymowal moj porod (nie
                  przy
                  > glowie a centralnie-nie mial wyjcia)Wszystko trwalo dość szybko.
                  > Jestem osobiscie za goleniem krocza-latwiej potem utrzymac czystosc i
                  > higiene ,ja gole zawsze wiec nie sprawia mi to roznicy,poproscie o czopki
                  > glicerynowe to bedzie latwiej przec bez obawy przykrego niekontrolowanego
                  > zalatwienia sie,nacięcie u kobiet rodzących po raz pierwszy jest czesto
                  > stosowane,chroncie krocze w miare mozliości,ale nie upierajcie sie gdy moze
                  > dojsc do rozerwania,lepeij naciąc niz popekac.Jesli macie mozliwość zzo to
                  > proscie o nie nie ma potrzeby meczyc siebie i dziecka.

                  Ewa ja podobnie jak Ty, mam dobre wspomnienia.
                  Mialam nacinane krocze, ale lepsze to niz popekac,
                  polozne byly przemile przy szyciu, golenie oczywiscie w domu.
                  Naatomiast jakos nie moge sie przekonac do lewatywy, nikt mi jej
                  nie proponowal i nic sie nie dzialo, poparlam 4 razy i urodzilam.
                  • ewucha28 Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 13:47
                    Ja mialam czopki glicerynowe,sama je sobie aplikowalam w toalecie,dostalam je
                    od poloznej i ciesze sie bo po porodzie ma sie problemy z zalatwianiem sie, a
                    takie czopki to przynajmniej mnie wyczyscily przed porodem,tez poparlam potem 4
                    razy i po wszystkimwink)))
                    • hayet Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 13:48
                      ja tez zamawiam latwy i szybki porod - porod raz, prosze

                      :o))
                      • mamagocha Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 13:54
                        JA TEZ!!!

                        A co do czopków, czy można je dostac w aptece?
                        W szkole rodzenia położna powiedziała, że w szpitalu nie przeprowadzają lewatywy
                        i lepiej żeby sobie samej w domu przed wyjazdem zrobić. Czy zamiast lewatywy
                        można sobie zaaplikować czopki glicerynowe? Po jakim czase działają?

                        Co do golenia to nie mam problemów bo zawsze się goliłam, teraz wyręcza mnie w
                        tym mąż.

                        Problemem pozostaje jedynie wypróżnienie przed porodem.
                        • ewucha28 Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 14:00
                          No mozna je kupic w aptece,ale powinni miec w szpitalu i jak wezmiesz go bedac
                          w szpitalu to sie przed porodem wyproznisz,faza pierwsza porodu troche
                          trwa,zdązysz przed parciem zrobic to i owo.
                          • mamagocha Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 14:04
                            Oby smile)))
                        • hayet Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 14:02
                          moja polozna mowila oleatywie tylko zapolmnialam jak sie nazywa...chyba cos na
                          E.
                          MI mowila natomiast, zeby nie robic w domu, zeby nie bylo sensacji w trakcie
                          podrozy, no chyba, ze sie odczeka do wyprozenienia w domu i dopiero pozniej
                          jedzie.

                          Jesli chodzi o golenei to tez nie mam z tym problemu, nawet jakos sobie nie
                          wyobrazam nie ogolonej siebie podczas porodu i pozniej po.
                          • mamagocha Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 14:06
                            Tak, tak...trzeba poczekać. Ale lewatywa działa błyskawicznie.

                            Hihihihi....wyobraziłam sobie podróż do szpitala zaraz po lewtywie bez
                            opróżnienie w domu...hihihihi. To dopiero byłaby szybka jazdasmile))))
                            • hayet Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 14:09
                              oj tak...najgorzej to byloby na jakis gorkach pagorkach...ach te nasze drogi...
                          • agablues Re: wizyta na porodówce 06.05.05, 15:55
                            hayet napisała:

                            > moja polozna mowila oleatywie tylko zapolmnialam jak sie nazywa...chyba cos
                            na
                            > E.

                            Enema smile
        • mamalgosia Re: poród 06.05.05, 13:26
          mamagocha napisała:

          W nocy bo nie chcę martwić męża moim stanem.
          Właśnie mnie też najgorsze myśli nachodzą gdy nie mogę zasnąć. Przypomina mi się
          wszystko: szpital, te światła, ból, lewatywa, golenie, brrr.

          >
          > Nie ma minuty żebym nie myślała o porodzie lub o zdrowiu mojego dziecka. Czy
          > napewno ma 10 paluszków, czy napewno jest zdrowe czy... czy... tysiące pytań!!
          > Do tego boje się, że nie dam sobie rady z dzieckiem.
          Jak słowo daję, mam to samo. MOże nie tak aż co do minuty, ale coraz częściej.


          > Co nic męczą mnie koszmary, naprawdę zaczynam się martwić moim stanem
          > psychicznym ale mam nadzieję, że nie tylko ja mam tyle wątpliwości, że to
          > nieodłączny obiaw ciężaróweksmile
          > Pewnie tak. W mniejszym lub większym stopniu., Obawiam się, że ja mam ten
          większy stopieńsad
          • mamagocha Re: poród 06.05.05, 13:32
            Do porodu to ja oszaleje,jak nic popadnę w obłędsmile)
            Dopiero co byłam na badaniach a już znow chcę lecieć na usg żeby się przekonac
            czy wszystko jest ok!!
            • pocahontas_kw Re: poród 06.05.05, 14:55
              Podobno strach w 6 - 7 miesiącu jest naturalny i dośc typowy, a potem robi się
              juz tak cięzko,że zaczyna się pragnąć porodu....Nie wiem ile w tym prawdy. Ja
              jakoś nie panikuję, wierze w siłę dobrego nastawienia, poza tym moje nerwy to
              nerwy małej, wiadomo,że ona wszystko czuję, a nie chcę jej szkodzić. Martwią
              mnie kwestie organizacyjne, mam duzo do zrobienia, kupienia itd., moja mała
              wie,że ma zakaz bycia wczesniakiemsmile przed 14 czerwca ma dzioba z brzuszka nie
              wychylac i koniec. Poród....niepokoi mnie, bo wiadomo ból, ale nie jestem
              przerazona. Poboli i przestanie. Z dzieckiem sobie tez raczej poradze,
              [przeciez to moje dziecko, więc kto sobie lepiej poradzi niz ja, pewnie nie od
              razu będę super matką, ale wierzę w siebie. Z fizjologia jestem pogodzona i
              gotowa na wszystko, łącznie z tym, że mi hemoroidy dadza w kość. O zdrowie
              małej nie drżę, bo może to głupawo zabrzmi, ale czuję,że wszystko jest ok.
              Druga sprawa,że nie mam czasu rozmyślać zanadto, bo co tu duzo gadać zarabiam
              pieniądzę i to mnie absorbuje, oczywiście nie chodze juz do pracy, ale mam
              zleconka do rekraacyjnej realizacji w domu. Bedzie dobrze...tak sobie myślę.


              Życze wam wszystkim pozytywnych myśli i dobrego nastawienia
              pocahontas i Marysia 35tc.
          • jancze Re: poród 06.05.05, 15:04
            Ja chcę, żeby mój mąż był ze mną, po to, żeby o wszystko on się martwił i
            zabiegał i żeby to on zachował zimną krew (chociaż tego nigdy nie można sobie
            zamówić), a ja się spokojnie zajmę porodem i niczym więcej. Wbijam mu to do
            głowy od kilku miesięcy, że ma zachować zimną krew..... Ponieważ poprzednio
            urodziłąm córkę 2 ygodnie po terminie i z zakażeniem, więc teraz upewniłam się
            już po jakim czasie od terminu biorą do szpitala, i jak postępują. Mojemu
            lekarzowi też o tym powiedziałam i na następnej wizycie da mi skierowanie na
            różne badania w kierunku możliwych zakażeń (a nie chodzę przywatnie). Po prostu
            zabezpieczam się przed tym, co znam. Chociaż wszystkiego i tak nie przewidzę.
            Czopki glicerynowe mam, golenie zamówiłam u męża, więc tylko spokojnie czekać.
            Gdy urodziłam pierwszy raz, nie miałam nikogo do pomocy (nie mam mamy ani
            teśiowej), nikt z rodziny się specjalnie nie palił, moja babcia dopiero, gdy
            Gabi miała 6 miesięcy zabrała prawnuczkę na pierwszy spacer dookoła bloku,
            wcześniej cały czas miałam małą "na głowie". I jakoś sobie pooradziłam, myślę,
            że wcale nie tak źle, i że nie ma się czego obawiać.
            "Kiedyś" nie było internetu.
    • koleandra Re: poród 06.05.05, 15:35
      No to zaczęła sie panika, he he.
      Ja też zaczynam panikować, najbardziej boje sie perspektywy porodu
      pośladkowego. Równo za 6 dni mam wizytę u gina i ten mi powie jak ułożone jest
      dziecko. Brrr... na samą myśl aż mnie ściska w żołądku.
      Na drugim miejscu boję się bólu bo choć poprzedni poród już częściowo
      zapomniany i chyba aż tak najgorzej to nie było ale pamiętam jedną moją mysl
      wtedy - że ja wole umrzec niz tak cierpiec dalej. No bo chyba jak już o śmierci
      myslałam to musiało boleć, nie?
      Oby jak najdłużej sobie dzieciaczek pomieszkał w brzuchu i oby ten maj jeszcze
      trwał i trwał...
      Poza tym naczytałam się o traktowaniu pacjentek przez lekarzy i położne i...
      powiem Wam, że te sytuacje są mi dobrze znane. Badanie, zero komentarza, ja nic
      nie wiem, położna daje zastrzyk w tyłek a nie odezwie sie nawet słowem co to za
      zastrzyk i od czego on jest...
      Ech.....
    • agablues Re: poród 06.05.05, 16:04
      I ja coraz częściej myślę o zbliżającym się porodzie.
      Ciągle ten sam dylemat - naturalnie czy jednak zdecydować się na cesarkę.
      Dzidzia już waży ok 3 kg i jest to moje największe dziecko w moim brzuchu smile Z
      drugiej strony jak znów bedzie ekspress - to nie zdążą mnie nawet znieczulić.
      Dlatego chyba zdam się na Opatrzność. Czasami myślę, ze jak bedę mocno już
      umęczona - boli mnie wszystko, dokucza mi zgaga, siusiam co 5 min, bolą mnie
      plecy, pachwiny i mocne kopniaki dzidzi - po prostu pojadę do szpitala i
      poroszę o cesarkę smile
      Lęków wielkich nie mam, rodziłam dwa razy, więc już wiem jak to jest. Lęki mam
      innej natury - raczej o zdrowie dziecka. Staram się jednak byc dobrej myśli, bo
      cóż innego mi pozostało? Póki co nadal się ratuję robótkami - zajmuję głowę i
      ręce i czas jakoś upływa.

      Będzie dobrze - musi być - zawsze tak sobie powtarzam.
      Pozdrawiam, aga
    • vikas Re: poród 06.05.05, 19:37
      Jakoś nie boję się porodu,a tego jak mogą się ze mną obejść.
      Ciągle nie mam pewności czy naturalnie,czy cesarka.Dowiem
      się w środę na wizycie.Tak chciałabym urodzić już ze względu na
      ciężar i puchnięcie,drętwienie itp.Chciałabym też zobaczyć
      swoje dzieci jestem bardzo ciekawa,jak będą wyglądać itp.
      Chcę już je przytulać i karmić,cieszyć się nimi.
      Poród sam w sobie jest przerażający,ale świadomość tego,że innej
      możliwości nie ma i ja nic nie zmienię jakoś mnie uspakaja.Trzeba
      to przezyć,jak się zacznie to się potoczy i bedzie działo się swoim
      rytmem,tylko niech wszystko będzie ok!!!
    • guleranda Re: poród 06.05.05, 20:29
      Mnie ciągle strach nie dopadł.To znaczy nie boje się bólu i porodu.Gdybym byla
      pewna ze dzidzia jest zdrowa,pępowina jej sie ni obwinie itp.to w ogóle bym sie
      niczym nie martwiła.
      Nie pakuje się.Zacznę po 18.o5 (ostatni egzamin na studiach)wczesniej, tak jak
      pokahontas, nie ma mowy żeby mała się "wychylała".Oczywiscie nie bede miała nic
      do gadania w razie czego,ale póki sie nie spakuję to może ona bedzie o tym
      wiedziała i z nieprzygotowana mama nie bedzie chciała jechac do szpitalasmile
      Poza tym remont....jeszcze potrwa conajmnie 2 tygodnie,a pózniej
      przeprowadzka...oj jeszcze tyle trzeba załatwic.To mnie trochę przeraża,ale
      jestem dobrej myśli.
      • jch6 Re: poród 08.05.05, 20:03
        Ja czekam na poród jak na wybawienie. Wiadomo, że zawsze towarzyszy temu jakiś
        strach, ale to przecież nieuniknione więc po co się zadręczać. Damy radę
        dziewczyny.
    • vikas Re: poród 08.05.05, 21:22
      Czytając i słuchając o zwiastunach porodu wnioskuję,
      że u mnie to kwestia jakiś 2 góra 3 tygodni.
      Brzuszek się opuścił(tak od tygodnia),a tak dzieje
      się na 2-3 tyg.przed porodem.
      Ciągnienie dołu(dziecko wkracza do miednicy),rozdrażnienie,
      zaparcia wszystko się zgadza,tylko czekać.
      Acha jeszcze owy czop śluzowy może odejść na chwilę przed porodem,
      lub około tygodnia do trzech możliwe,że u mnie to już się stało
      bo coś takiego zauważyłam wcześniej,ale pewna nie jestem.
      Damy radę!!!
      • mamalgosia Re: poród 09.05.05, 10:43
        vikas napisała:

        > Czytając i słuchając o zwiastunach porodu wnioskuję,
        > że u mnie to kwestia jakiś 2 góra 3 tygodni.
        > Brzuszek się opuścił(tak od tygodnia),a tak dzieje
        > się na 2-3 tyg.przed porodem.
        NO, podobno


        > Ciągnienie dołu(dziecko wkracza do miednicy),rozdrażnienie,
        > zaparcia wszystko się zgadza,tylko czekać.
        O, to ja to mam od początku ciążysmile))


        >
        • vikas Re: poród 09.05.05, 11:32
          Każdy organizm jest inny i inaczej reaguje.Być może
          Gosiu skoro u Ciebie te zmiany towarzyszą od początku
          ciąży to właśnie przed porodem miną i to bedzie zwiastunem
          rychłego porodu.Oczywiście mogą się też nasilić czego jednak
          Ci nie życzę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka