Do dziś mam pod językiem smak pomidorowej robionej przez babcię , kompotu z
rabarbaru i skrzepłego rosołu mordowanego przeze mnie łyżką przez kilka godzin
. Zaczarowany ogród babci i dziadka i żal, że nie mogłem pod 120 wiśniami
posadzonymi wokół niego spędzić pierwszego dnia wakacji pod każdym z nich . I
nie udało mi się zrealizować pozostania w szkole na tyleż wakacji

Do smaków
wybijających się z dzieciństwa zaliczyłbym wieczór wigilijny przy stole wraz z
całą rodziną przy choince ustrojonej w jabłuszka ,cukierki oraz kolorowy
łańcuch robiony samodzielnie w okresie adwentu . I chociaż zakopana pierwsza
kolejka z myślą o podwojeniu ilości parowozów i wagoników , dawno już
połączyła się z ziemią ,to mam nadzieję spotkać ją jeszcze raz


Jak i
świętego Mikołaja