Nika. Błyskotliwa, kreatywna, sprawna, szybka, pracowita i dzielna; z nogami do dziąseł i błyskiem w oczach, co bardzo jej pomogło, kiedy ex był odszedł pobawić się nowymi zabawkami na innym podwórku. Nika nigdy nie odpuszczała i nie było dla niej rzeczy niemożliwych. Dobrze zarabiała, ale i ciężko pracowała. Wzbudzała podziw koleżanek, pracodawców, własnych dzieci i obcych ludzi.
Choroba. Urodziła się w gabinecie lekarskim. Rozpoznanie ucieszyłoby pewnie dr Hause'a, ale nikogo innego. Leczenia brak, ale jeśli Nika będzie żyła oszczędnie, to może...Nika zrobiła to, co zwykle: starała się podejść do sprawy rozsądnie. Spisała testament, ubezpieczyła się, poinformowała synów w prostych żołnierskich słowach o tym "może". Choroba to potężna czarodziejka. Wywraca życie do góry nogami. Uczy, co jest w nim tak naprawdę ważne. Usuwa w cień to, co zbędne. Przegnała Nikę.
Babol. Widzę go, kiedy siadam przed lustrem. Jest beznadziejny: ponury, słaby i biedny. Podobno nie ma brzydkich kobiet, ale babol przeczy tej opinii. Zbyt słaby, żeby pracować, zbyt młody, żeby mieć przyzwoitą emeryturę. Babol wyszył sobie pacyfkę na białym sztandarze i wymachuje nim wszystkim pod nosem: nie mam zamiaru już o nic ani z nikim walczyć. Wolę podawać piłki z autu.
(widzisz, Sagi, babole są uważne

)
Czy gdyby Nika wiedziała, to, co wie babol, żyłaby inaczej? Już się nie dowiem. Straciłyśmy kontakt.