izis52
03.02.12, 07:36
Większość rodaków od ubiegłego wtorku, w mniejszy lub większy sposób angażowała się w sprawę "uprowadzenia" 6-miesiecznej Magdy z Sosnowca. Telewizja karmiła nas obrazkami matki rozwieszającej ulotki o zaginionej córeczce oraz mądrych głów, sporządzających portrety psychologiczne i snujących dywagacje. Śląska policja całe siły skoncentrowała na poszukiwaniach. Jeszcze Rutkowski i może inni działali. Mimochodem nasłuchiwałam wieści, a jednak intuicyjnie jak wielu innych - czułam, że coś w tej historii jest fałszywe. Po obejrzeniu rewelacji Rutkowskiego, nadal mam "pomieszanie" odczuć. Jak to możliwe, aby matka po wypadku, nie wzywała pomocy i z zimną krwią zaniosła dziecko do lasu ? Na dodatek w toku dochodzenia przeprowadza się badania DNA na okoliczność ojcostwa ? Czując wielki niesmak, złość - zastanawiam się nad pokrętnymi meandrami ludzkich umysłów oraz ciągle emocjonalnym odbiorem takich historii.