banitka51
16.01.20, 18:58
My pamiętamy. Wprawdzie były to z reguły śniegi PRL-owskie, ale w swej istocie niewinnie białe. Płatki śniegu o przeróżnych kształtach wirowały w świetle latarni, powoli tworząc wspólnotę puchowej otuliny szarej ziemi, jezdni czy chodników, czapy na dachach i koronkowe taśmy na gałęziach. Jazda na sankach, ślizganie się na chodnikach z niewielkimi ślizgawkami, do których wystarczył rozpęd i buty, łyżwy na różnych stawach, jeziorkach czy wylewanych lodowiskach. Wyjazdy na narty. Jasne noce, rozświetlone odbitym od śniegu światłem. Skrzypienie zmrożonego śniegu pod stopami. I obowiązkowy orzeł. Cieszy mnie, że takie zimy tworzyły moje życie i żal mi tych współczesnych dzieci.