Dodaj do ulubionych

Czy często tak bywa?

15.01.05, 13:23
Gdy na wewnętrznej stronie powiek
Przed snem wyświetlasz obrazy
To nie ze mną tańczysz walca
Choć ze mną pod kołdrą stykasz sie udami
Gdy raz na dwa miesiące
Beznamiętnie się kochamy
Moje włosy innego koloru
Moje oczy nie niebieskie
Gdy przyłapuję cię niechcący
W środku nocy na mówieniu
Nie to nie jest moje imię
Ani pierwsze ani drugie!
Wiem że gdy planujesz przyszłość
Niedaleką i tę dalszą
Musisz wspiąć się
Na wyżyny wyobraźni
By mnie gdzieś umieścić
Czy możemy to nazwać końcem?
[Hey "Czy czy czy"]
Obserwuj wątek
    • tesunia Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 13:27
      slogi, a "to dzielo" to Twoje????????????
      nawet mi sie podobawink)
      • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 13:31
        Niestety nie moje, na dole w nawiaskach jest autor.
        • tesunia Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 13:34
          hi,hi,...autor orginalnie sie podpisalwink))))))))))
    • malwina52 Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 13:39
      tak to chyba jednak
      koniec uczucia,
      a czy czesto tak bywa?
      ostatni slyszalam tak statystyke,
      ze co drugi Polak zdradza zone
      a co szosta Polka meza.
      • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:04
        malwina52 napisała:

        > tak to chyba jednak
        > koniec uczucia,
        > a czy czesto tak bywa?
        > ostatni slyszalam tak statystyke,
        > ze co drugi Polak zdradza zone
        > a co szosta Polka meza.

        I to w kraju, gdzie tylu ludzi uważa się za praktykujących.
        • natla Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:22
          Cześć, wreszcie się pokazałeś. smile)
          Opisane jest samo życie, które tak właśnie wygląda, bo tak nas ktoś
          skonstruował, z myślą o utrzymaniu zdrowego gatunku. I dlaczego ma wyglądać
          inaczej u tych co drugich? Oni to po prostu pokrywają hipokryzją. I dlatego nam
          tak naprawdę bardziej jest potrzebna przyjaźń, a miłość, bez której żyć nie
          umiemy, to niestety chwilowy przejaw fizyczny, właśnie dla utrzymania gatunku.
          Dobrze, że istnieje, bo jest piękna, ale też okrutna.
          Brzydko to zabrzmiało, ale tak chyba niestety jest.
          • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:26
            No tak jest, ale mnie to przeraża. Nie zamierzam zacząć słuchać Radia Z Ryjem,
            ale chyba jestem staroświecki.
            • natla Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 15:48
              Mnie już niesmile Chociaż nie wiem, czy chodzi Ci o uczucia czy o hipokryzję. To
              drugie jest dla mnie wstrętne.
              • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 15:49
                Czasami uczucia przechodzą w hipokryzję.
                • natla Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 16:20
                  Fakt i to ta ciemna strona życia, której się należy spodziewać lub wykorzystywać
                  (w tym negatywnym znaczeniu).
        • poloninka Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:38
          Może na wiekszości z Was ten wiersz nie zrobił wiekszego wrażenia, ale na mnie
          tak. Przezywałam takich nocy kilkaset. Byłam zoną zdradzaną. Przez męża, do
          którego miałam pełne zaufanie, ktory był dla mnie najwazniejsza osobą w życiu.
          I oczywiście dowiedziałam się ostatnia. Oszczedzę Wam szczegółów, ale to był
          koszmar. Wytrwałam jeszcze 1,5 roku. 1,5 roku takich nocy i dni. Mój mąż nie
          odszedł ode mnie do tej innej, oczywiście młodszej, bo z wielu wzgledów było mu
          tak wygodnie i dobrze. Sądził, ze kocham go tak bardzo, ze zniosę wszystko.
          Przeliczył się. To ja powiedziałam "koniec". I byłam konsekwentna. "Wychodzenie
          z tej miłości" zabrało mi 2 lata. Dzisiaj nie żałuję tej decyzji, pomimo że
          teoretycznie zyje mi się dużo gorzej. Ale znów jestem radosnym człowiekiem,
          szczęśliwą matką. Nieprawda jednak, że rany się zabliźniają. One zostaną ze mną
          do końca. Oby żadna z Was nie musiała tego doświadczać.
          • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:50
            Podziwiam Cię, szczerze i skromnie.
            • poloninka Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:53
              Żeby zrobiło sie troszkę weselej - to tak naprawdę, to chyba dzisiaj
              jestem "tamtej" kobiecie wdzięczna. Dzisiaj zyję pełniej. I w prawdzie smile
              • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:55
                Mnie życie wciąż wciska w te same ręce, moze dlatego, że nie umiem zasypiać sam.
                • poloninka Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:58
                  Ja też nie umiem zasypiać sama. Dlatego mam potworne problemy ze spaniem. Więc
                  się ciesz, że masz te ręce obok. I nie ryzykuj, bo je stracisz smile
                  • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 15:22
                    Czy stracę?
                    Aby coś zyskać trzeba coś stracić.
                    • poloninka Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 15:40
                      Życie to nie giełda. Nie da się tak łatwo i szybko policzyć zysków i strat.
                      Poza tym zakladając rodzinę, mając dzieci, nie jesteśmy juz tacy wolni,
                      jakbysmy chcieli. Ponosimy odpowiedzialność za cudze życie. Jak tu policzyć
                      zyski i straty..
                      • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 15:43
                        Jestem gejem więc chyba jednak mam większe pole manewru. W tej orientacji zdrady
                        są częstsze (chyba), zatem nie mogę sobie pozwolić na przeżycie iluś lat u boku
                        luja.
                        • poloninka Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 15:52
                          No to teoretycznie masz łatwiej. Ale Ci nie zazdroszczę smile
                          Ludzie zdradzali się, zdradzają i będę to robić. Temat stary jak świat. Ale
                          wszystko można robic brzydko lub ładnie, a przynajmniej mniej brzydko.
                          Krzywdzić bardziej lub mniej. Albo mysleć tylko o sobie. I tyle.
                          • sloggi Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 16:04
                            Zatem czas zacząć uczyć się myśleć tylko o sobie.
                        • natla Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 16:05
                          No właśnie. Obaj partnerzy maja ten sam zapis w genach, ale chyba obaj sobie
                          zdaja sprawę i o tyle Wam łatwiej. Zawsze sie zastanawiałam, czy w takich
                          zwiążkach istnieje miłość, czy tylko sex i fascynacja? I czy związki małżeńskie
                          (czyli papierek) w ogóle mają sens??
          • natla Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 15:56
            Wiesz Połoninko, ja zawsze mówiłam, że gdyby dziewczyny wychodzące za mąż
            zdawały sobie sprawę z tego, że mężczyźni mają zdradę zapisaną w genach , to
            byłyby szczęśliwsze. Myślę o zdradzie fizycznej. 1000 razy gorsza jest zdrada
            psychiczna, o ile można to sobie tak wytłumaczyć. Wszyscy jesteśmy uczuciowi,
            ale panowie potrzebują zmian i udowadniania sobie czegoś tam.
            Nie chcę generalizować, bo wyjątków u obu płci też się można wielu doszukać.
          • lilimarlene1 Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 15:59
            poloninka napisała:

            Nieprawda jednak, że rany się zabliźniają.


            u mnie to ciągle trwa i trwa,a rana sączy...
            Nic tego bólu nie może uśmierzyć.
            Chyba tak będzie do końca.
            • poloninka Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 16:09
              Ten temat to puszka Pandory. Kazda zdrada jest inna. Przyczyn jest wiele. Nie
              jestem hipokrytką. Wiele z nich rozumiem, a przynajmniej nie potępiam.
              Moja rana pozostanie. I już nigdy nie będę taka jaka byłam. Potrafię odnaleźć
              pozytywne strony, tego co się stało ale coś zostało mi zabrane na zawsze. I to
              jest moja krzywda. I Twoja Lili.
            • natla Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 16:12
              Lili, może zadam głupie pytanie, ale czy Wy tego bólu nie pielęgnujecie? Znając
              już życie można myśleć nie po dziewczęcemu. Rozsypały się bajkowe marzenia i z
              tym trudno się pogodzić. Dałyście z siebie wszystko, a jednak zdrada. Zdaje
              sobie sprawę, że to przewraca świat do góry nogami, ale czy oni warci są
              dogrobowego bólu??
              • poloninka Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 16:21
                Natla,to nie jest tak. To nie mysmy ruszyły ten temat. Ja bardzo rzadko
                rozmawiam z kimkolwiek o tym. I nie rozmyślam o tym. To zamknięte. Widok mojego
                męża nie wywołuje we mnie żadnych bóli. Dzisiaj jestem całkiem pogodną
                kobitką. Co nie zmnienia faktu, że w środku coś się zamknęło.
                • natla Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 16:46
                  Jak się zamknęło, to dobrze, ale wynikło mi z dyskusji, że jeszcze nie. Kazdy
                  z nas wraca do trudnych chwil naszego życia i to jest nieuniknione. Zresztą
                  chyba dobrze nie zapominać. Ale nie rozdrapywać.
                  Ja chyba będe też do grobowej deski wracać do mojego oststatniego psa, którego
                  zabiłam. Był to dla mnie okropny wstrząs i pewnie dlatego rozum nie daje rady.
                  A co dopiro zdrada bliskiego człowieka, kiedy nawet taka myśl w ogóle w mózgu
                  wcześniej nie powstanie.
      • oldpiernik Re: Czy często tak bywa? 15.01.05, 14:08
        to sie cieszę, że jestem co pierwszy, hehehe...

        OLDsmile
    • malwina52 Re: wiernosc? 15.01.05, 15:21
      Mam kolege stanu wolnego,
      ktory nigdy nie zainteresowal sie
      kobieta o podobnym statusie,
      interesowaly go tylko kobiety zamezne,
      zdziwicie sie ale bylo ich duzo.
      Jego romamse z mezatkami konczyly sie nieraz
      z wielkim hukiem.
      Tlumaczyl sie, ze nie ma zamiaru wiazac sie
      na stale a mezatki mu to gwarantuja bo predzej
      czy pozniej wracaja do mezow.
      Kobiety wolne domagaja sie deklaracji
      i milosci a jemu chodzilo tylko o seks.
      Takich seks sportowcow obojga plci
      jest chyba sporo.
      Smutne to bo milosc i radosc z zycia rodzinnego
      powinny byc najpiekniejszymi uczuciami.
      • kla-ra Re: wiernosc? 15.01.05, 17:55
        A moim zdaniem,prawdziwa milosc zniesie wszystko,wybaczy i moze po zdradzie byc
        jeszcze piekniejsza niz przed.A wiec konca nie musi byc wcale.
        • natla Re: wiernosc? 15.01.05, 19:12
          A to już zależy od partnerów. Czy ich uczucie jest w stanie pokonać i te
          najgorsze próby. Myślę, że mało jest takich o jakich piszesz. Są, zgadzam się,
          ale to wyjątki. Zdrada w małżeństwach na ogół nie jest do końca wybaczana,
          a często wykorzystywana do ucieczi od niekochanego już partnera.
          Zresztą myślę, że miłość, ta płomienna, prawdziwa, oparta w dużej mierze na
          seksie i fascynacji nie jest w stanie wybaczyć zdrady. Natomiast ta druga,
          późniejsza, którą charakteryzują przyjażń, czułość i przyzwyczajenie, tak.
          O ile oczywiście te uczucia w ogóle występują, a nie jest to tylko znudzone
          sobą małżeństwo.
          I znów powtarzam: niczego nie można generalizować. Co człowiek , to "inność".
          • kla-ra Re: wiernosc? 15.01.05, 19:45
            Nie mozna prawdziwej milosci oprzec na seksie,to zadna milosc to branie i
            dawanie przez jakis moment zycia.A reszta to nadludzka cierpliwosc i dawanie
            siebie drugiej osobie w inny sposob.
            • natla Re: wiernosc? 15.01.05, 19:47
              No i właśnie. Powinnyśmy najpierw zdefiniować miłość, a potem o niej gadać.smile)
              • poloninka Re: wiernosc? 15.01.05, 20:04
                Nie wiem, czy mozna tak zdefiniować miłość i ustalić, która jest bardziej
                prawdziwa. I która potrafi wybaczać. Chyba każda. Jeżeli jest miłość, to zawsze
                warto wybaczać. Problem tkwi w tym, gdzie jest granica wybaczania.
                • natla Re: wiernosc? 15.01.05, 21:11
                  A ja dalej bedę upierdliwa. Co to jest miłość!!!!! Jest kilka jej definicji, a
                  my dyskutujemy nie bardzo wiedząc o ktorej. Każda ją inaczej interpretuje.
                  Gdzie są jej granice? Jak to ustalimy, bedzie lepsze porozumienie. smile)
                  • natla Re: Definicja miłości....... 15.01.05, 21:12
                    zapomniałam zmienić temat. smile
    • natla Re: Czy często tak bywa? 12.04.05, 22:17
      A może pogadamy jeszcze o dobrych uczuciach?
      • yoanna Re: Czy często tak bywa? 12.04.05, 22:23
        od czego zaczniemy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka