Dodaj do ulubionych

jestem po 50-ce niewiele

20.02.05, 00:06
Niech ktoś napisze ,jestem wdowa dopiero 1.5 roku -jak przetrwać .Jeszcze nie
mogę się z tym pogodzić.....Jak przetrwać otaczającą mnie samotnosć ?????
Obserwuj wątek
    • natla Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 00:25
      Regino, nie jsteś sama. Rozglądnij się. Napisz coś więcej o sobie, jak
      oczywiście masz ochotę. I poczytaj nas, zobaczysz, nie jest źle. Ze wszystkiego
      w życiu można wyjść, jeżeli się chce.
      • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 18:35
        natla napisała:

        > Regino, nie jsteś sama. Rozglądnij się. Napisz coś więcej o sobie, jak
        > oczywiście masz ochotę. I poczytaj nas, zobaczysz, nie jest źle. Ze
        wszystkiego
        >
        > w życiu można wyjść, jeżeli się chce.
        >
        >
    • malwina52 Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 10:07
      Wszystko potrzebuje czasu,
      a pogodzic sie musisz i zyc.
      chyba nie zaponmialas i umiesz zyc dalej
      i uzywac zycia,potrafisz sie smiac i cieszyc
      chocby z wygodnego lozka i przytulnego mieszkanka.
      Ja jestem wdowa juz 12 lat i uwierz mi kobiety
      maja w sobie duzo sily.
      • pia.ed Do regine pytania 20.02.05, 10:57
        A jak z przyjaciolmi? Chyba przedtem mieliscie wspolnych przyjaciol, czyzby
        wszyscy Cie opuscili kiedy najbardziej potrzebujesz wsparcia?

        Mialas chyba tez wlasnie kolezanki, co z nimi?

        A dzieci, mieszkaja w domu czy tez pozakladaly wlasne rodziny
        i powyprowadzaly sie? Nie masz jakiejsc pomocy,
        chocby praktycznej z ich strony?

        Chyba jeszcze pracujesz, czy praca nie jest dla Ciebie zapomnieniem?
        Sa kursy wieczorowe, np jezykow, zapisz sie,
        czym wiecej bedziesz robic, tym mniej bedziesz myslala o samotnosci.
        • regine Re: Do regine pytania 20.02.05, 19:14
          pia.ed napisała:

          > A jak z przyjaciolmi? Chyba przedtem mieliscie wspolnych przyjaciol, czyzby
          > wszyscy Cie opuscili kiedy najbardziej potrzebujesz wsparcia?
          >
          > Mialas chyba tez wlasnie kolezanki, co z nimi?
          >
          > A dzieci, mieszkaja w domu czy tez pozakladaly wlasne rodziny
          > i powyprowadzaly sie? Nie masz jakiejsc pomocy,
          > chocby praktycznej z ich strony?
          >
          > Chyba jeszcze pracujesz, czy praca nie jest dla Ciebie zapomnieniem?
          > Sa kursy wieczorowe, np jezykow, zapisz sie,
          > czym wiecej bedziesz robic, tym mniej bedziesz myslala o samotnosci.
      • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 18:58
        malwina52 napisała:

        > Wszystko potrzebuje czasu,
        > a pogodzic sie musisz i zyc.
        > chyba nie zaponmialas i umiesz zyc dalej
        > i uzywac zycia,potrafisz sie smiac i cieszyc
        > chocby z wygodnego lozka i przytulnego mieszkanka.
        > Ja jestem wdowa juz 12 lat i uwierz mi kobiety
        > maja w sobie duzo sily.
        • malwina52 Re: jestem po 50-ce niewiele 21.02.05, 17:28
          zapraszam na pogaduchy,
          znajdziesz mnie w katalogu
          jako Malwina52
    • rockwood1 Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 11:22
      Zostalam wdowa majac 27 lat,dzis mam 55.Nauczylam sie zyc sama bo widac takie
      bylo moje przeznaczenie.Jako mloda wdowa duzo ucierpialam od ludzi,jezeli
      pojawil sie jakis mezczyzna przy moim boku to dla nich bylo oczywiste,ze sie
      lajdacze,jesli nie bylo nikogo to byla wersja z nia cos jest nie
      tak,mloda,sama? ciekawe.Nigdy nie byly miejscowe plotkary zadowolone zawsze
      mialy "cos"do powiedzenia na kazda jedna kobiete,dziewczyne.One
      wiedzialy"najlepiej"i "dokladnie"Ech,wspomnienia bola. Balam sie plotek wiec
      nie wychodzilam w zasadzie nigdzie zostalam do dnia dzisiejszego sama dlaczego?
      bo ludzie do tego doprowadzili.Moze ty bedziesz miala lepszych sasiadow,ktorzy
      nie beda "zagladac"do Twojego zycia bez Twojego zaproszenia,zycze Ci tego z
      calego serca.
      • amarylka Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 13:53
        rockwood1 napisała:

        > Zostalam wdowa majac 27 lat,dzis mam 55.Nauczylam sie zyc sama bo widac takie
        > bylo moje przeznaczenie.Jako mloda wdowa duzo ucierpialam od ludzi,jezeli
        > pojawil sie jakis mezczyzna przy moim boku to dla nich bylo oczywiste,ze sie
        > lajdacze,jesli nie bylo nikogo to byla wersja z nia cos jest nie
        > tak,mloda,sama? ciekawe.Nigdy nie byly miejscowe plotkary zadowolone zawsze
        > mialy "cos"do powiedzenia na kazda jedna kobiete,dziewczyne.One
        > wiedzialy"najlepiej"i "dokladnie"Ech,wspomnienia bola. Balam sie plotek wiec
        > nie wychodzilam w zasadzie nigdzie zostalam do dnia dzisiejszego sama
        dlaczego?
        >
        > bo ludzie do tego doprowadzili.Moze ty bedziesz miala lepszych
        sasiadow,ktorzy
        > nie beda "zagladac"do Twojego zycia bez Twojego zaproszenia,zycze Ci tego z
        > calego serca.
        Bardzo przykro ze nie udalo ci sie wyrwac z tego " magicznego kregu sasiadow" a
        przeciez to oni cieszyli sie przez te lata radościa swoich rodzin podczas gdy
        ty sledzilas ich reakcje na ciebie i twoje zycie a moze to nie oto chodzi
        oddalas swoje zycie w ich rece a Ty ich po prostu nie obchodzisz bo oni sa
        zajęci soba pomyśl nad tym
        • krista57 Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 14:16
          życie mamy tylko jedno,trzeba nauczyć sie żyć nie zwracając uwagi na
          innych /myśle o sąsiadach,znajomych,rodzinie/,znależc swój świat,drobne
          przyjemności,rozwinąć zainteresowania.
          Kiedyś i tak zostajemy sami bo nasi partnerzy wcześniej odchodzą,dzieci tez
          zakładają rodziny.
          Wiem,ze niedługo zostanę całkiem sama w dużym mieszkaniu i wiesz co?... za
          namową koleżanek z tego forum kupię sobie kota,zeby ktoś na mnie czekał.



    • mada50 Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 14:18
      mówi się,że czas leczy rany,ale wobec śmierci bliskiej osoby to nie zawsze się
      sprawdza
      1,5 roku w cierpieniu i rozpamiętywaniu to straszne,jednak spróbuj wypełnić tak
      swoje życie,aby nie było samotne
      zachowaj w sercu najlepsze wspomnienia i żyj dalej,nie można inaczej
      pomocną dłoń napewno wyciągnęli do Ciebie rodzina i przyjaciele i korzystaj z
      tej pomocy,zajmij myśli czymś ważnym,spełnij swoje dawne marzenia,na które
      kiedyś nie miałaś czasu czy możliwości
      łatwo jest radzić,ale na tym forum jest nas więcej "kobiet po przejściach"
      wdów,samotnych,rozwiedzionych,porzuconych,zdradzonych,które myślą pozytywnie
      i które poradziły sobie ze swym nieszczęściem lub miały to szczęście,że
      znalazły przyjazne dusze.
      • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 19:33
        mada50 napisała:

        > mówi się,że czas leczy rany,ale wobec śmierci bliskiej osoby to nie zawsze
        się
        > sprawdza
        > 1,5 roku w cierpieniu i rozpamiętywaniu to straszne,jednak spróbuj wypełnić
        tak
        >
        > swoje życie,aby nie było samotne
        > zachowaj w sercu najlepsze wspomnienia i żyj dalej,nie można inaczej
        > pomocną dłoń napewno wyciągnęli do Ciebie rodzina i przyjaciele i korzystaj z
        > tej pomocy,zajmij myśli czymś ważnym,spełnij swoje dawne marzenia,na które
        > kiedyś nie miałaś czasu czy możliwości
        > łatwo jest radzić,ale na tym forum jest nas więcej "kobiet po przejściach"
        > wdów,samotnych,rozwiedzionych,porzuconych,zdradzonych,które myślą pozytywnie
        > i które poradziły sobie ze swym nieszczęściem lub miały to szczęście,że
        > znalazły przyjazne dusze.
        • fanka8 Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 19:51
          Bardzo Ci współczuję, może napiszesz w jakim mieście mieszkasz? Może ktoś w
          podobnej sytuacji podpowie, jak sobie poradził mieszkając w Twojej okolicy?
          Wiem, że trudno jest wyjść ze swojej skorupki, ale warto. To nie będzie wcale
          znaczyło, że zapomniałaś o mężu, zwłaszcza, że on na pewno widząc Cię taką
          odizolowaną od świata martwił by się!
          • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 20:57
            Mieszkam 7 km. od naszej kochanej stolicy .Bywam w tetrach, kinach ale nie mam
            się z kim nawet wrażeniami podzielić? Idę bo muszę zabić wolny czas ,którego
            mam bez liku-córki dbają o mnie ,żeby mi niczego nie brakowało ! Ale wszędzie
            czuję się obco .Na pomoc tutaj gdzie jestem nie mogę liczyć-same młode
            małżeństwa-osiedle wyludnia się dniem bo wszyscy do pracy ,po pracy do
            domów.Ciągle wracam do tego co minęło bezpowrotnie i nie mogę się w nowej
            rzeczywistości odnależć.Może czas zrobi swoje... czekam.. Dzękuję za słowa
            wsparcia. Możemy popisać na GG.Pozdrawiam-REG
            • pia.ed Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 21:59
              A moze tak odpowiedz lub podaj ogloszenie towarzyskie w prasie?
              ZAWSZE BEDZIESZ MIALA CO ROBIC, CHOCBY CZYTANIE LISTOW ZAJMIE CI CZAS!
      • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 20:15
        Dziękuję za słowa otuchy .Nie spodziewałam się ze aż tyle osób wspiera mnie w
        moim bólu i samotności .I to dzięki komputerowi na który namówiły mnie dzieci
        bo tylko taki kontakt z nimi mam .Ja się nie nudzę robię tyle rzeczy żeby
        zapomnieć.Ale ??? jak zbliza się wieczór robi się cicho aż dzwoni w
        uszach ,wracają te najgorsze wspomnienia .Co dziwne zawsze ja byłam wsparciem
        dla męża on mnie bardziej potrzebował jak ja jego i nagle go zabrakło i świat
        zawalił mi się.Musiałam sprzedać mieszkanie bo za duże.Zlikwidowałam wszystko
        zostawiłam sobie tylko rzeczy z którymi byłam związana szczegolnie.To tak
        jakbym spaliła się w ciągu godziny.Meble naczynia ze wszystkim sie rozstałam
        bez żalu chcąc ja najszybciej zamknać ten rozdział mego życia.I co z
        tego,ciągle wraca tęsknota aż do bólu.Nie pomaga płacz. Ani radość z moich
        dziewczyn ,że poukładały sobie wspaniale życie , są na stanowiskach .....że
        maja wszystko.Pogodziły się z utrata ojca -ja chyba nie potrafię??? CiAgle mam
        wszystko przed oczami.... może czas uleczy rany ale jak długo na to trzeba
        czekać?????Kiedy się zapomni??? DZIĘKUJĘ mada50, moze przeczytasz....
        • mada50 Re: jestem po 50-ce niewiele 21.02.05, 09:58
          Reginko bądź z nami,tu masz naprawdą przyjaciół,fantastyczne kobietki,które nie
          pozostawią żadnego listu bez należnej uwagi (ukłon w stronę natli),
          tu się możesz wyżalić ile tylko potrzebujesz,pogadać na każdy temat,podzielić
          się uwagami,
          tu się czuje przyjaciół (ktoś napisał- interciółki),tu się chce wracać,
          wypij z nami kawę,możesz upiec ciasteczka i nas poczęstować(byle nietuczące)
          i nagadać się dowoli.
          • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 21.02.05, 14:09

    • rwpg Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 19:59
      Ponad rok temu po 33 latach małżeństwa rozwiodłem się. Żona tak zmanipulowała
      dorosłe już dzieci (30 i 25 lat), że tuż przed wyprowadzeniem się poniżyły mnie
      bardzo. A zatem dla mnie "umarła" cała moja rodzina. Uwoerz mi, że ból,stres z
      tym związany jest nie mniejszy od Twego. Nie chę się widzieć z byłą żona, ale z
      dziećmi bardzo chcę.One tego nie chcą, to jest ich dodatkowa zemsta za ojcu. Za
      co - do dzisiaj nie wiem. Wyprowadziłem się, zająłem urządzaniem nowego
      mieszkania, dbam o nie, o czystośc i inne sprawy, a przyszło mi się nauczyć i
      polubić wiele rzeczy nigdy nie wykonywanych. Czas mijał, tamto odchodzi w
      zapomnienie. Ale nie to, że z dziećmi nie mam kontaktu. Też czuję się samotny w
      domu. Może to się zmieni, jest nadzieja, ale tylko nadzieja... Jedno co bardzo
      radzę - nie przestań dbać o siebie, bo jak sobie zaczniesz odpuszczć, to
      przyjdzie najgorsze - obojętność, apatia i beznadzieja totalna...
      Pozdrawiam.
      • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 20:28
        Właśnie tego się booje a najgorzej ,że nie ma tu córek ,które mnie mobilizuja
        do tego ,żebym była zadbana ,żebym wychodziła z domu.Kochany zieć
        zadbał,zebym "Jezioro łabedzie " obejrzała bo Dzień Matki był,jestem na prawie
        wszystkich premierach w kinach,mam wszystko o czy może marzyć matka i
        teściowa.Dla męza ja zawsze byłam "podporą " a potrzebował jej prawie 30 lat i
        do końca .Sama borykałam się z tym 30 letnim związkiem bo było różnie-jak to w
        życiu... Ale skąd taka pustka ,taka tęsknota za tym co nie wróci...????
        DZIĘKUJĘ i POZDRAWIM .REG.
        • natla Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 22:07
          Reginko, bardzo uważnie przeczytałam wszystkie listy w tym wątku i chciałabym
          kilka rzeczy wypunktować:
          1. nie jesteś jedyną osobą z takimi okrutnymi problemami, a szczególnie
          z samotnością (dają sobie jakoś radę, więc czemu Ty nie możesz)
          2. czy na pewno robisz wszystko, żeby coś zmienić, czy też świadomie lub
          podświadomie pielęgnujesz tęsknotę i samotność
          3. czy próbowałaś kontaktu z grupami ludzi,; myślę tu o chodzeniu na jogę,
          kurs czegoś tam, basen, gimnastykę itp , tak aby poznawać ludzi, móc o nich
          myśleć, pomogać im i dostać pomoc od nich
          4. czy nie wpadło Ci do głowy,żeby spróbować pochodzić do psychologa, daleka
          jestem od wiary w amerykańskich psychoanalityków, ale myślę, że takie rozmowy
          dobrze by Ci zrobiły
          5. spróbuj się wciągnąć w nasze forum, rozmawiać z nami o swoich problemach
          i o naszych, pośmiej się z nami
          6. rozmawiać możemy z Tobą w każdej chwili na naszym osobistym czacie, na który
          adres znajdziesz w wątku "ciepło i przytulnie"; wystarczy, że wrzucisz ten
          wątek na górę, a Ci co będą akurat na forum, chętnie z Tobą poplotkują
          7. podpisuję się pod tym co napisał rwpg: musisz dbać o siebie, ubierać się dla
          siebie, bo jak sama sobie zbrzydniesz , to będzie naprawdę źle. Mój 90-letni
          ojciec , mimo wieku i dolegliwości z nim związanych, prawie zawsze ubiera się
          sam, powolutku i porządnie, chyba ze tak jak dziś struł się papierosami
          i ciśnienie mu spadło do 50/30. Rzadko Go widzę nieogolonego i w szlafroku.
          Podziwiam Go za to.smile

          Spróbuj popatrzeć na siebie z zewnątrz. Ciesz sie córkami, ich udanym życiem,
          pomyśl ile ludzie mają z tym problemów. No i walcz z bezsennością, porozmawiaj
          z lekarzem.
          A nade wszystko szukaj bratniej duszy!!!!
          Zresztą jak już możesz o tym pisać , to na pewno idzie ku lepszemu. smile))
    • toskania8 Re: jestem po 50-ce niewiele 20.02.05, 23:31
      Regino, dorzucę i ja swoje trzy grosze.
      Jeśli już do nas napisałaś, to zrobiłaś pierwszy, ale bardzo wielki, ważny
      krok. I już nie mów, że nie masz przyjaciół, bo masz nas.
      Opowiem Ci trochę o sobie.
      Tomek umarł po czterech dniach choroby, która najpierw wydawała się zwykłym
      przeziębieniem.
      Świat runął. Myślałam, że się już nie podniosę. Dzień mijał, chodziłam między
      ludźmi i nie wiedziałam, co mówią. Potem przychodziłam do domu, siadałam i
      płakałam.
      I pomogli mi ludzie. Dobrzy, życzliwi ludzie, do których mogłam dzwonić i po
      prostu mówić. Mówiłam, mówiłam, bo straszliwie bałam się ciszy. A przyjaciele
      cierpliwie słuchali. W domu ciagle brzęczał telewizor albo radio, żeby nie było
      ciszy.
      Nie wyobrazałam sobie, że jeszcze będę umiała się roześmiać, czymkolwiek
      interesować, cieszyć. To była zima. Kiedy przyszła wiosna nie mogłam zrozumieć,
      że się zaczyna jakby nigdy nic. Ale stopniowo, powoli zaczęłam się uśmiechać,
      zaczęłam wracać do dawnych zainteresowań.
      To nie jest zdrada Jego pamięci. Mam Go w sercu ciagle i zawsze. Ale przecież
      Ten, który odszedł, nie chciałby widzieć Cię smutną, załamaną, zrozpaczoną.
      Chciałby widzieć Cię wesoła i radosną.
      Mnie to nagłe odejście Tomka nauczyło jednego - nie wolno nic odkładać na
      potem, na jutro, bo może nie być jutra.
      I właśnie dlatego nauczyłam się na nowo cieszyć życiem.
      Ale najważniejsze, to nie odsuwać się od ludzi. On naprawdę są obok Ciebie.
      Tylko do nich wyjdź. Może sąsiadka. może da się odświeżyć jakąś dawna,
      zapomnianą znajomość ? Ja utrzymuję kontakty nawet z koleżankami z podstawówki.
      Poczytaj nasze wątki. Czasem są śmieszne, czasem refleksyjne.
      Najpierw poczytaj, może z czasem się włączysz.
      I jeszcze coś - moim lekarstwem na pusty dom były dwa śmieszne, kochane rude
      koty. Pisałam o nich w wątku "nasze zwierzaki" - jest tam wiele opowiastek o
      kotkach, pieskach i innych przyjaciołach. Poczytaj.
    • natla Re: jestem po 50-ce niewiele 21.02.05, 17:34
      Krista napisała 21.02.05. o 16,51

      Regino - zapraszasz nas do pogadania na GG.
      Podam Ci mój adres i napisz do mnie jak chcesz. Przejdziemy na gg. Krista.

      krista@gazeta.pl
    • natla Re: jestem po 50-ce niewiele 21.02.05, 21:13
      Mira54 21.02.05. o godz. 16,00 napisała:

      Witaj Regino!
      Cieszę się, że otworzyłaś się przed nami. Nie jesteś sama z takimi problemami.
      Wielu z nas na tym forum, to również samotni ludzie. Pamiętaj, że życie mamy
      tylko jedno i od nas zależy jak go przeżyjemy. Nie zamykaj się w tej samotności.
      Szukaj przyjaciół również tam, gdzie teraz zamieszkałaś. Zorientuj się, czy w
      Twoich obecnych stronach jest Związek Emerytów i Rencistów ewentualnie Klub
      Seniora. Dołącz do nich. Ci ludzie przeważnie są też samotni, także w naszym
      wieku. Organizują sobie wiele rozrywek typu: wycieczki, zabawy itp.
      Pozdrawiam.
      ps. możemy pogadać w poczcie.
    • rwpg Re: jestem po 50-ce niewiele 24.02.05, 21:50
      Widzisz Regino?... Pewnie tu zaglądasz w oczekiwaniu na słowo pocieszenia, a te
      przyjaciółki opuściły Cię... Bo tak to jest w biedzie, jest się wtedy samemu
      (samej). Takie są prawa natury...
      Życzę Ci powodzenia wszelkiego... Będzie dobrze, zobaczysz...
      • chminka Re: jestem po 50-ce niewiele 24.02.05, 21:53
        slowa pocieszenia sa w kazdym z watkow do ktorego zaprosilismy regine...nie
        mozna w nieskonczonosc kogos pocieszac, jezeli to pocieszanie nie jest juz az
        tak potrzebne..prawda reginko?
      • natla Re: jestem po 50-ce niewiele 24.02.05, 21:54
        O jakich Ty mówisz przyjaciółkach, bo chyba nie o nowych czyli nas. Jest cały
        czas z nami i do tego rozgadana. Dół jej minął, albo mija. smile))
        • chminka Re: jestem po 50-ce niewiele 24.02.05, 22:32
          no! rwpg tylko bez macenia....))))
        • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 24.02.05, 23:48

        • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 25.02.05, 00:16

      • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 25.02.05, 00:10

        • malwina52 Re: jestem po 50-ce niewiele 25.02.05, 08:24
          Reginko! dol, gorka, tak ma wiele z nas,
          drap sie szybko na gorke!
          pokibicuje Ci,
          tez miewam glebokie doly
          i wtedy popyczac mi potrzebny!
          • natla Re: Regina i polskie serce 01.03.05, 18:13
            Reginko, dopiero dziś zauwazyłam Twój wpis.
            Link znajduje się w trzecim od góry liściku Chudejbaby w watku "POLSKIE SERCE".




            • regine Re: Regina i polskie serce 01.03.05, 18:25
              Znalazłam -klikam.Przykro mi ,że nie dostałaś wiadomości ,którą Ci wysłałam
              były 2.Ale od wczoraj jakieś dziwne rzeczy dzieją mi się z komputerem nie mogę
              pojąć!!!Czekam do soboty na bezpłatny serwis -tak córka to określiła.Muszą
              jakoś ni ten komputer poustawiać bo wszędzie są jakieś nowaści ,które trzeba
              zaktualizować i na serwisantów muszę czekać-obiad im za to postawię.Wreszcie i
              ja zjem jak człowiek .Ale obiecuję że będziesz miała tą wiosnę choć w nie
              polskim wydaniu.Serdecznie pozdrawiam .Jutro odezwę się na ten 2-gi kontakt Pa
    • goskaa.l Re: jestem po 50-ce niewiele 16.12.05, 16:08
      Przerzucam na pierwszą stronę, bo szkoda, żeby poszedł do lamusa.
      Spójrzcie, jak forum zmieniło Renię!!!
      • regine Re: jestem po 50-ce niewiele 16.12.05, 17:53
        Gosiu, no, no, no...Ja Ci pokażę...Te 2 moje pierwsze założone watki, już dawno
        do lamusa powinne trafić, ale z tym muszę lecieć do biura Adminki.
        Ale fakt, faktem, zmieniłam się.
        Córka mi Was "podrzuciła", mówiąc "mamuś to coś dla ciebie"...
        Jak ja się strasznie bałam, pisząc do Was, czy mnie zaakceptujecie, jak to
        wszytko będzie...
        No i jakoś poszło..Już w lutym roczek minie, chyba 20 lutego.
        Cieszę się ,że jestem z Wami, że zostałam zaakceptowana taka jaka jestem.
        Mam swoje plusy i minusy jak chyba każdy..Ale jak nie piszę choć troszkę, lub
        gdy wyjeżdżam nie mam Was...sad(( Jaka pustka, tęsknota, aż dziwnie się czuję...
        Kocham Was Wszystkich i Dziękuję, za to,że mogę z Wami być,że jesteście zawsze
        obok. Kochani Wirtualni Przyjaciele smile))))))))
        • krista57 Re: jestem po 50-ce niewiele 16.12.05, 22:05
          Reniu Ty naprawdę umiesz pięknie pisać.Wzruszyłam się do łez.
          Przez ten niecały roczek zrobiłas sie "asem" tego forum,wszystkiego dopilnujesz
          kazdego witasz i na wszystko reagujesz.
          Jestem tylko ok 2 miesiace dłuzej ale nie opanowałam tak dobrze niektórych
          zagadnien związanych z kompem.
          Pozdrawiam Wirtualną Przyjaciółkę.
          • takanietaka Bravo Regina 16.12.05, 22:22
            To ,prawda Regino,stałaś sie niezbędna i zawsze w poblizu nas wszystkich !
            No i lubie że nam wynajdujesz te wszystkie "dyskusyjne" linki i wątki.A
            takiej animacji od czasu do czasu trzeba...........Dzięki!
            <<nigdy nic nie wiadomosmile)>>
            • regine Re: Bravo Regina 17.12.05, 01:37
              O matko, za co mi dziękujecie !!!!
              To tylko dzięki Wam zaistniałam, jestem i będę zawsze,
              Tak długo jak będzie istniało to forum,
              Staram się robić to jak umiem, na wielu rzeczach się nie znam.
              To dzięki Wam, żyję w pełnym tego słowa znaczeniu.
              Znam, wiele z Was ze zdjęć, wiem jak wyglądacie, co lubicie,
              co was drażni, lub zachwyca. Lubię odgadywać, człowieka, zawsze staram się Was
              dokładnie czytać, wracam do starych wątków, odkrywam wiele, wiele w Was.
              Dlatego tutaj jestem smile)
              Kocham ludzi, potrafię współczuć, staram się pomagać, tak mnie wychowano.
              Ale to normalny ludzki odruch. To dzięki Wam stałam się tym człowiekiem,
              któremu się zdawało, że już wszystko za nim ...Nic przed nim.
              To dzięki Wam twardo stoję na nogach.
              A co do wątków, są czasami zbyt kontrowersyjne, ale lubię takie dyskusje..
              Widzę Was, "oczami" wyobraźni jak rozmawiacie, dyskutujecie...
              A ja stoję "obok" i Was sobie wtedy oglądam smile)
              Wtedy dowiaduję się najwięcej o Was Wszystkich.
              Nie lubię zakłamania, obłudy, złośliwości i nietolerancji.
              Nie lubię "farbowanych lisów", wolę najgorszą prawdę prosto w oczy,
              Zawsze byłam taka, jaką jestem tu, na forum.
              Nigdy nie udawałam nikogo innego.
              Tak to tylko ja, najpierw reg, potem regine.
              A teraz normalnie Regina, Renia, jak kto woli. Mam takie jedno marzenie....
              Abyśmy kiedyś mogli się spotkać, wyściskać, wygadać, napić dobrego wina w
              kawiarence, wypić kawę...Czy się spełni ??? Czas przyniesie odpowiedź...
              Bo się popłakałam jak bóbr...A tyle jeszcze chciałam napisać.
              Któraś z Was napisała mi, jak byłam w Izraelu, Reniu wracaj, tak tu nam Ciebie
              brakuje, tak smutno na forum bez Ciebie....
              Nie wierzyłam, nie wierzyłam...Aż do dzisiaj, do teraz...
              DZIĘKUJĘ, DZIĘKUJĘ SERDECZNIE !!!!!!!! BUZIAKI DLA WSZYSTKICH BEZ WYJĄTKU, JA
              ROZDAJĘ smile)))))))))
              • natla Re: Bravo Regina 17.12.05, 01:48
                Najważniejsze, że wyszłaś z dołka i trwasz smile
        • malwina52 Re: jestem po 50-ce niewiele 16.12.05, 22:21
          Reniu, kazdy z nas zaczynal
          z odrobina niepewnosci,
          ale udalo sie
          i masz racje ciagnie
          na forum przywitac sie
          i choc slowko skrobnac,
          no to w lutym swietujemy smile)))
          usciski wieczorne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka