ga10
05.03.05, 13:03
Mam 45 lat. Na imię Grażyna. Muszę zrobić coś, aby nie zwariować. Ale nic mi się nie chce. Pierwszy
raz w życiu wchodzę na forum. Pierwszy raz w życiu robie wiele żeczy. Uczę się akceptowania
samotności, pustki, siebie. Agresji, arogancji, bezwzględności najbliższego mi człowieka. Pierwszy raz
dotykam okazywanej mi pogardy. Nie pomagają obrazki, które maluję, wiersze, które piszę. Nie pomaga
nic. Zmuszam się by żyć bo nadzieja kawalek słońca jutro lub kiedyś tam jest mimo wszystko silniejsza.
I całe szczęście choć nie rozumiem tej sprzeczności. Rozpacz i nadzieja? Tyle we mnie zła ile brakuje
dobra... Tyle we mnie lęku by wstać, wyjść i zacząć życie na nowo. Nie umiem być sama bo nigdy nie
byłam.