Dodaj do ulubionych

Wspomozcie mnie duchowo

30.05.06, 23:01
Po ponad 30 latach beztroskiego palenia z dnia na dzien postanowilam rzucic.
Dzisiaj jest moj drugi dzien bez papierosa. Staram sie caly czas cos robic
ale ciagnie mnie - choc jedno pociagniecie. Jak na razie jestem dzielna,
ale... Moze jakies rady od osob, ktorym sie udalo.
********
Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
********
Obserwuj wątek
    • dankarol Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.05.06, 23:05
      Najgorzej jest przez pierwsze trzy dni, a potem przy pierwszych trzech
      spotkaniach towarzyskich. Ale jak sie przetrwa, to jest łatwiej. Po paru dniach
      papierosy zaczynaja śmierdzieć i jest łatwiej.
    • regine Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.05.06, 23:06
      Tak trzymaj Grażynko !!! Mi się udało tylko tak 3 razy po 3 miesiące...sad
      Nie umiem powiedzieć, dlaczego zaczęłam.
      Niech Tobie się to uda, czego Ci bardzo życzę...smile
      Noszę się z takim zamiarem również, ale brak chyba mocnej woli, postanowienia...
      • dankarol Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.05.06, 23:12
        Ja miałam łatwiej, bo sie założyłam, że wytrzymam, a jako krakowianka, nie
        mogłam przegrać kasy. Wszak centuś jestem. Mówiłam sobie, wytrzymam jeszcze
        godzinkę, a potem jeszcze jedną. Niestety wiem to po sobie, bo już raz
        wcześniej rzucałam, że nie można rzucać stopniowo. Swojego ostatniego papierosa
        wypaliłam 5 lat temu i jakoś nie mam już chęci na następnego.
    • vogino55 Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.05.06, 23:08
      Miałem antrakty w paleniu od 3 do 6 miesięcy nawet,,,i wiem ze trudno cos
      doradzić(sad(( Trzymaj się postanowienia,kciuki zaciskam hej
      wojciech
      • sagittarius954 Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.05.06, 23:18
        Widzisz grażynko ja pójdę w twoje ślady od 4.07 taką datę sobie wyznaczyłem ,
        jakbys miała problemy to wiedz że ja też je mogę mieć, ale przestanę, ten absmak
        zawsze z rana i kogo tu pocałować nikt się nie dasad(
        • del.wa.57 Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.05.06, 23:52
          Grażynko,trzymam kciuki bardzo mocno,nie umiem Ci doradzić bo sama palę,ale jak
          postanowiłaś rzucić to wytrwaj jesteśmy z Tobąsmile
    • natla Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 01:26
      Grażynko, rozumiem Cie jak nikt sad((
      Ja chodzę z niezapalonym papierosem w ustach. Jeżeli paliłaś tak jak ja, czyli
      przy każdej czynności i wszędzie, to zajęcie się czymś nie pomoże Ci, ale
      jezeli paliłaś jak moja przyjaciółka tylko w wolnych chwilach, to pracuj,
      szukaj zajęcia.
      Guma do żucia też dobra, ale chyba najlepszy jest mózg. Już niedługo będzie Ci
      szkoda tych dni męki i moze będzie łatwiej.....Trzymaj się, moze Tobie się uda.
      • ania091951 Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 02:00

        Musisz wytrzymac Grazynko.Palilam paczke dziennie tez bylo ciezko jak rzucalam
        palenie,ale udalo sie nie pale juz 6 lati jestem szczesliwa z tego powodu.

        Trzymam kciuki napewno sie uda powodzenia
    • banitka51 Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 02:44
      gratuluję! miałam kilka lat bez papierosów (dwa bez, rok z okazjonalnym, co nie
      smakował, w gronie palących, za to jaki zakręt w łebku!). Niestety, wróciłam.
      Nie jadłam - nie jestem jadliwa w ogóle - a przytyłam 18 kg, to było nie do
      zniesienia, wszędzie było mnie za dużo. Ćwiczenia fizyczne były też, niech mi
      tylko się nie sypną rady "a trzeba było", bo się wszystkiego próbowało. Nie
      mogłam siebie znieść takiej, wolę śmierdzieć i czuć luz w 40 (rozmiar). Ale po
      kilku latach abstynencji nie zapalę normalnego - tylko mentol mi "wchodzi".
      Ja rzucałam powoli, wyznaczając sobie godziny na dymek, coraz bardziej je
      oddalając. I dużo piłam wody (zostało mi to). I unikałam znajomych - palaczy.
      Trzymam kciuki,żeby Ci się UDAŁO także nie przytyć! Mam nadzieję, że u mnie to
      było nienormalne (jak cała reszta mnie).
      • graga21 Och, och!!! 31.05.06, 03:36
        Obudzilam sie, nie moge zasnac, wiec weszlam i zobaczylam.
        BIEDNA SIEROTO!!! Palilam prawie 30 lat, przestalam z dnia na dzien, az sama
        sobie dziwilam sie, az nie moglam uwierzyc, az nie podziekowalam tej, ktora mi
        zakodowala obrzydzenie do papierocha... A moi znajomi wspominaja, ze wrecz
        je "jadlam"!
        Jesteś moja imienniczka, dlatego zycze Ci ZWYCIESTWA, bo warto. Zobaczysz, że
        świat ma duzo wiecej zapachow i smakow, a poza tym nareszcie bedziesz miala
        poza soba ten wredny smrod, ktory towarzyszy palaczom. I to dziwne spojrzenie i
        jeszcze dziwniejsza "akceptacje" ludzi niepalacych, ktorzy jednak z
        obrzydzeniem podchodza do palaczy.
        Trzymaj sie i nie daj sie!!!!!
        Przytyjesz, ale nie przejmuj sie, to przejdzie.
        banitko, 40 rozmar?!?! Jestes szczesliwa, gdyz oznacza, ze wbijesz sie i w 38.
        Ja juz nie....
        • banitka51 Re: Och, och!!! 31.05.06, 11:46
          grago, 38 to już wspomninie sprzed rzucania palenia. ale jak byłam niepaląca, to
          44 w biuście się nie zapinało...a spróbuj kupić cokolwiek niepodobnego do wora
          dla cyca 46!
          Niżej zawsze było mniej i tak zostało...
    • goskaa.l Wytrzymaj!!! 31.05.06, 06:41
      Błagam, wytrzymaj!!! Skoro już drugi dzień możesz bez, to zastanów się, czy to
      w porządku, żeby takie małe cuchnące coś miało rządzić porządną babą? Przecież
      to Ty masz sobą rządzić!!!
      A tak bardziej poważnie, kiedy już uda Ci się z tym skończyć, zapamiętaj, że
      nigdy i pod żadnym pozorem nie wolno Ci sięgnąć po papierosa!!! Jesteś
      nikotynistką i konieczna jest pełna abstynencja. Jeśli zapalisz (lub
      pociągniesz od kogoś), zaczniesz palić na nowo. Tak jak alkoholik, któremu
      jeden kieliszek otwiera drogę powrotu do nałogu, były palacz musi być
      abstynentem.
      Gośka, której się udało.
      • malwina52 Re: Wytrzymaj!!! 31.05.06, 07:27
        wiem z autopsji co przezywasz,
        trzymam kciuki za powodzenie
    • pillowbook Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 07:53
      Witaj,
      Paliłam ponad 30 lat - osiągnęłam poziom 3 paczki dziennie(o zgrozo!).
      Pewnego dnia, moja koleżanka z pracy powiedziała, że nie pali "już" 3 dni
      dzięki plastrom.
      Oczywiście poleciałam, zakupiłam, przylepiłam i .... paliłam dalej.
      Po 2 miesiącach zastanowiłam się co robię.
      W nocy z czwartku na piątek, w kwietniu 2002 roku wypaliłam ostatniego
      papierosa.
      Było bardzo trudno, ale powiedziałam sobie, że muszę sobie samej udowodnić, że
      coś mogę zrobić, że potrafię poradzić sobie z tym okropnym nałogiem.
      Po dwóch tyg. niepalenia musiałam wymyć całe mieszkanie - śmierdziało okropnie.
      Często śniło mi się że palę.
      Ostatnio, jakieś pół roku temu - mój mózg próbował mnie przekonać,że właściwie
      to wystarczy mi jeden papieros na tydzień (wcześniej był jeden dziennie, paczka
      na tydzień, itp). Nie dałam się przekonać.
      Jestem szczęśliwa, że mogę powiedzieć "nie palę". Teraz wiem jak musiałam
      cuchnąć brudną popielniczką.
      Często wącham moje włosy, które pachną!
      W pierwszym roku niepalenia robiłam sobie co miesiąc prezenty za kwotę, którą
      puszczałam z dymem.
      Oczywiście przytyłam.
      Nie bardzo mogłam poradzić sobie ze zgubieniem 10 kilogramów (znowu o zgrozo!)
      Wreszcie kolega doradził żebym przeczytała książkę M.Montignaca "Jeść aby
      schudnąć".
      Przeczytałam, zastosowałam się do wskazówek i ... w dwa miesiące schudłam 6kg.
      Bardzo cenię sobie to, że pachnę i odsuwam się od palaczy.
      Wielu palących stara się nie "zatruwać" życia niepalącym, ale większości nawet
      do głowy nie przyjdzie,że komuś może smród z ich peta przeszkadzać.
      Wiadomo, że ci którzy palili są mniej tolerancyjni dla palaczy.
      Myślę,że to dlatego iż mają porównanie: śmierdziałem - pachnę i bardziej to
      doceniają.
      Tak więc trzymaj się. Nie daj przekonać się nawet w snach, że jeden papierosek
      nie zaszkodzi.
      Jak już poczujesz, że pachniesz, że od znajomych, którzy właśnie wypalili
      papierosa cuchnie, że ich ubranie - mówmy otwarcie - śmierdzi, że możesz sobie
      kupić coś fajnego za tę kasę. To wszystko będzie cię umacniało w wytrwaniu.
      A kilogramy? na wszystko jak się okazuje jest sposób.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      • maladanka Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 09:18
        Trzymaj się - jestes dzielna! Mój mąż rzucił palenie 7 lat temu - a palił te
        najgorsze sporty a potem chyba popu;arne to sie nazywało - z tym,że on sobie
        inna technike rzucania przyjął - stopniowe ograniczanie -
        Jest szczęsliwy,dziwi sie jak mógł palic? No i nie musi znosic róznych
        ograniczeń.
        Spij duzo - szybciej zleci ten pierwszy okres.
        Podziwiam wszystkich którzy zrywają z nałogami - to jest trudne - to jest
        możliwe. Ze przytyjesz? niekoniecznie - jesli zamiast słodyczy bedziesz chrupać
        rzodkiewki,pomidorki - zaczyna sie sezon nowalijek - i do tego duzo marszu
        przed siebie - będzie dobrze!


        • krista57 Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 11:18
          Zyczę powodzenia!
          Kilka lat temu jadąc na wczasy odchudzająco-zdrowotne/same warzywka/postanowilam
          rzucić palenie.Atmosfera byla sprzyjająca.Inny rozkład dnia,inne odżywianie/bez
          kawy/,nowe znajomości...i udało sie.Wrocilam po dwoch tygodniach jako osoba
          niepaląca.Jakies było moje szczęscie,gdy nie musiałam juz myslec czy zabralam ze
          sobą papierosy,czy wystarczy mi na wieczor? Znajomi stawiali mnie za wzór,ze
          jednak mozna z dnia na dzień rzucić palenie.
          Nie paliłam 9 miesięcy.
          Popełnilam jednak straszny błąd.
          Uwazałam,ze jestem na tyle silną osobą,ze skoro potrafiłam przestać to nic mi
          nie zaszkodzi ,jezeli w czasie nocnej zmiany zapalę "cudzesa".
          Tak to sie zaczęło.
          Obecnie palę ca 10 szt.dziennie.Rodzina i znajomi uwazają mnie za "czarną owcę"
    • banitka51 Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 12:27
      trzymam kciuki. I to powoduje, że mniej palę.
      Grażyno10!! zmobilizowałaś mnie!
      Tyle, że ja swoim, sprawdzonym sposobem.
      Od dzisiaj nie palę przy kompie. To dużo mniej będzie.
      I biorę się za pranie firanek.
      Jak zacznę tyć, to z pewnością zrezygnuję, ale - może już metabolizm inny, niż
      14 lat temu?
      • mi.ka.n Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 15:24
        Ja nigdy nie paliłam.Ale towarzysz mego życia palił nałogowo kilkadziesiąt
        lat.Nie pomagało zmniejszanie rzucania palenia.Aż w końcu przestraszyła go
        diagnoza,że to sie żle moze skończyć I półtora roku temu rzucił z dnia na
        dzień.Na razie trwa w tym z czego i ja sie cieszę bo nie musze wdchac dymu i
        byc bierna palaczka.Silnej woli Ci zyczę bo ta jest najlepszym sprzymierzeńcem.
        • e-baba Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 21:02
          Grazynko, mam nadzieje, że dalej nie palisz. Jeżeli tak, to niech poeciecha
          bedzie mysl, że jutro z pewnością bedzie łatwiej. A pojutrze i popojutrze -
          jeszcze lepiej.

          A swoją drogą, sporo na tym Forum niewolników tytoniowego dymku. Tylu tu
          mądrych ludzi, więc przy tej okazji niech mi ktoś wytłumaczy: po co my w ogóle
          palimy? Tacy "starzy" a tacy głupi jesteśmy. Dlaczego?

          I niech mi nikt nie tłumaczy, że trudno jest rzucic palenie. Robiłam to już
          dziesiątki razy... A ile jeszcze razy przede mną?

          • grazyna10 Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 22:00
            Kochani, 3 pelne dni bez papierosa. Dzisiaj nawet specjalnych pokus nie mialam.
            Za to rano wstalam ubralam szlafrok i... natychmiast wlaczylam pralke, jesuuu
            jak ten szlafrok smierdzial. Dobry objaw jak zaczynam czuc papierosowy smrodek.
            Wpadla dzisiaj szwagierka i oczywiscie pierwsze co, to zapalila. Wcale nie
            mialam ochoty do niej dolaczyc a po jej wyjsciu dlugo wietrzylam kuchnie.
            ********
            Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
            ********
            • regine Re: Wspomozcie mnie duchowo 31.05.06, 22:16
              I tak trzymaj, nie pozwalaj palić sobie w domu. Niech inni to uszanują.
              2-3 godzinna rozmowa, może odbywać się bez papierosa. Wiem, można spokojnie
              wytrzymać. A ubranie faktycznie nasiąka dymem, tak jak i włosy.
              Podziwiam Cię, życzę sukcesów smile)
            • goskaa.l Brawo! 02.06.06, 07:27
              Brawo, brawo, brawo!!! I tak trzymaj dalej!!! A ja trzymam za Ciebie kciuki,
              zeby Ci się udało!
    • malwina52 3 dzien mija 01.06.06, 19:03
      trzymaj sie!!! najgorszy chyba przezyc pierwszy tydzien,
      jak Ci sie uda moze znajdziesz nasladowcow smile))
      • maladanka Re: 3 dzien mija 01.06.06, 19:30
        jutro będzie 4-ty- wytrwasz! Dlaczego masz należeć do tych co tu i tam im nie
        wolno?
        • natla Re: 3 dzien mija 01.06.06, 19:32
          Grażynko, gratulacje, ale nie popadaj w euforię....uważaj!
        • dankarol Re: 3 dzien mija 01.06.06, 19:34
          Jako była palaczka trzymam za ciebie kciuki. smile))) Jeśli już czujesz smrodek
          papierosów, to jesteś na dobrej drodze. Pamiętaj co dzień będzie łatwiej.
    • banitka51 Poznań z Tobą! 02.06.06, 02:02
      • banitka51 Re: Poznań z Tobą! 02.06.06, 02:06
        tekst mi wcięło...
        Pewna spółdzielnia mieszkaniowa w Poznaniu ma zamiar wpisać w swój regulamin
        zakaz palenia papierosów na balkonach. Nic na razie nie ma o paleniu w otwartym
        oknie, ale skoro powstaje taka inicjatywa mieszkańców, to coraz więcej ludzi
        smród tytoniu razi.
        Zdradź, czy jesteś osamotniona w rzucaniu czy też pozostała rodzina niepaląca?
        • grazyna10 Re: Dzien 5 02.06.06, 13:05
          Trzymam sie dzielnie. Ogarnal mnie szal sprzatania. Wszystko mi smierdzi, wiec
          wymylam cala chalupe,zwlaszcza kuchnie bo to byla nasza palarnia. Meza nie ma w
          domu wraca dzisiaj w nocy. Nie bedzie mial wyjscia albo tez rzuci albo wyniesie
          sie z paleniem do garazu. Zeby bylo smieszniej to on MUSI rzucic palenie (astma
          w stanie zaawansowanym) i tlumaczy sie, ze nie moze bo ja pale. Ciekawa jestem
          jaki teraz pretekst znajdzie hehehe
          • goskaa.l Re: Dzien 5 02.06.06, 13:45
            Oj, to mi się podoba! Biedak straci dotychczasowy argument.
          • del.wa.57 Re: Dzien 5 02.06.06, 14:02
            Też jestem ciekawa,jaki argument/wyszuka/Twój mąż Grażynkosmile)))
            Trzymam kciuki oby tak dalej.
            • tesunia Re: Dzien 5 02.06.06, 21:49
              dzielna jestes grazynko,
              powiem Ci,ze tu w wiekszosci ludziska palacy wychodza na balkony lub po prostu
              na dwor,
              mysle,ze slubny dla honoru meskiego rzuci palenie bez oporu...
              tak trzymaj....kryzys juz masz za soba.
              • grazyna10 Re: Dzien 6 03.06.06, 10:11
                Malzonek wrocil, sklonil sie z szacunkiem przedemna i poszedl bez szemrania
                palic do garazu. Zbiera sie w sobie aby tez rzucic. Ma teraz pozytywny
                przyklad. Nie poganiam go, sam musi do tego dojrzec bo inaczej nic z tego nie
                bedzie.
                Wiecie, co az sie boje, cos za latwo mi to poszlo, zastanawiam sie kiedy
                przyjdzie kryzys. A moze to ten wymyslony nikotynowy potworek pomogl. Walka z
                samym soba jest trudna a tak to mam konkretnego przeciwnika z ktorym moge
                walczyc.
                ********
                Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                ********
                • dankarol Re: Dzien 6 03.06.06, 10:39
                  Tak trzymaj. Dokąd będziesz mieć motywację, będzie dobrze. Nie popadaj w tylko
                  w samouwielbienie wink Jeśli tylko stwierdzisz, że to pesteczka, przyjdzie ten
                  potworek kryzys i nawet nie będziesz wiedziała kiedy. Trzymam kciuki, żeby Ci
                  sie udało wytrwać.
                  • natla Re: Dzien 6 03.06.06, 12:35
                    Pamiętaj, że to podstępne bydle....wink
                    • regine Re: Dzien 6 03.06.06, 13:07
                      Długo już walczysz. Dasz radę, tylko tak jak Natla pisze, "to podstępne bydlę",
                      może zaatakować znienacka...Uważaj, nie daj się. Czego Ci bardzo życzę smile)
                      • maladanka Re: Dzien ... 06.06.06, 09:10
                        I co? jak tam? napisz -
                        • natla Re: Dzien ... 06.06.06, 09:45
                          Grażynko, właśnie.....
                          Jak się złamałaś, to trudno, nic na siłę, ale mam nadzieje, że wytrzymujesz,
                          chyba że kogoś zabiłaś. wink)
                          • del.wa.57 Re: Dzien ... 06.06.06, 12:00
                            Witam Grażynko,jak znosisz/odwyk/napisz coś,pozdrówkasmile)
                            • grazyna10 Re: Dzien 9 06.06.06, 20:02
                              Nie chcialam Was wszystkich zanudzac. Trzymam sie dzielnie, ani pol dymka nie
                              pociagnelam, choc przyznam sie ze mam ochote. Jestem sama zaskoczona, bo ani
                              specjalnie nerwowa sie nie zrobilam, nie podjadam tez wiecej, jakos nie mam tez
                              checi nikogo mordowac. Moze po prostu trafilam z tym rzucaniem w idealny
                              moment? Jakos zaczynam nabierac wiary, ze mi sie uda. Dziekuje za wsparcie i
                              zainteresowanie, to tez pomaga. Glupio by mi bylo zawiesc was wszystkich.
                              ********
                              Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                              ********
                              • natla Re: Dzien 9....BRAWO 06.06.06, 22:59
                                Bardzo się cieszę, a szczególnie z tego, że nie cierpisz, ale.....uważaj.....smile
                                Może ja trafie w taki moment, tylko jak go złapać wink)
                              • goskaa.l Re: Dzien 10 07.06.06, 06:48
                                No to już dziś jest dekada!!!
    • maladanka Re: Wspomozcie mnie duchowo 06.06.06, 20:11
      Brawo! Brawo! Ale pamietaj,żeby sobie pieniążki zaoszczedzone odkładać do
      świnki - i tak by z dymem poszły i nagrodę sobie też rób i pamiętaj -
      kibicujemy Ci wytrwale...chyba już z górki smile
      • del.wa.57 Re: Wspomozcie mnie duchowo 06.06.06, 20:34
        Palaczka trzyma kciuki Grażynkosmile)
        Wytrzymaj,tak bardzo chciałaś nie palić,powodzenia życzę a jak mąż?
        • dankarol Re: Wspomozcie mnie duchowo 06.06.06, 20:49
          Ani mi się waż nas zawieść wink))
          • graga21 Re: Wspomozcie mnie duchowo 07.06.06, 09:49
            Wlasnie, wlasnie - ani sie waż! Idzie Ci pieknie, ale badz czujna i wszystkie
            mysli o papierochu natychmiast odsuwaj od siebie. Wiem, bo wracalam po 2 ,
            potem po 3 miesiacach juz niepalenia. Dopiero kiedy zaczelam same mysli
            niszczyc w ich zarodku - udalo sie.
            A mena masz rewelacyjnego. Moze w koncu i on dojrzeje do rzucenia? Byloby duzo
            latwiej potem. Na FS swoje zmagania opisywala margo.pf bodaj w styczniu b.r.
            Rzucali razem z pomyslnym efektem.
            Trzymam kciuki, Imienniczko!
            • ira.mak Re: Wspomozcie mnie duchowo 07.06.06, 15:32
              Grażynko ja też już 4 m-ce nie palę i żyję [choć z lekka tyję],ale doszłam do
              wniosku że modelką to już raczej nie zostanę-fakt że ja rzuciłam po wizycie w
              takim gabinecie BRT,I POMOGłO! Przedtem prawie jadłam te papierosy,paczka było
              mało ,nie mogłam sobie nawet wyobrazić porannej kawy bez papierosa i
              proszę...Nawet przekonałam męża i od miesiąca też nie pali.I mam nadzieję że nie
              zapalimy czego i tobie życzę.Tak trzymaj.
              • dankarol Re: Wspomozcie mnie duchowo 08.06.06, 13:47
                No to teraz dwie będziemu dopingowali do wytrwania. Wierzę że dacie rady.
                • grazyna10 Re: Zaczal sie kryzys 09.06.06, 22:43
                  Oj zaczelo w tym drugim tygodniu byc ciezko. Jeszcze sie nie zlamalam ale jest
                  trudno. Cos za latwo mi szlo w pierwszym tygodniu, nawet troche nienormalne to
                  bylo. Ide spac, zawsze to pare godzin odwlecze sie, moze uda sie kryzys
                  przetrwac.

                  ********
                  Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                  ********
                  • dankarol Re: Zaczal sie kryzys 09.06.06, 22:46
                    Dasz radę , wierzymy w ciebie
                  • maladanka Re: Zaczal sie kryzys 09.06.06, 22:46
                    nie mów,że rzucasz, mów,że nie zapalisz w ciągu najbliższej godziny, a potem,że
                    w ciągu znów najbliższej i zrób cos,żeby po papierosy było 100 km pod górę !
                    • natla Re: Zaczal sie kryzys 09.06.06, 23:01
                      Maleństwo, tego "cosia" właśnie brakuje...
                      Grażynko, wytrzymaj, szkoda tych 10 dni...trzymam mocno kciuki.
                      • ania091951 Re: Zaczal sie kryzys 10.06.06, 04:51
                        Wytrzymasz ja tez wytrzymalam. Tez bylo ciezko trzymam kciuki
                        • grazyna10 Re:15 dni 12.06.06, 23:40
                          No, kurde, chyba mi sie uda. 15 dni bez papierosa.

                          ********
                          Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                          ********
                          • maladanka Re:15 dni 13.06.06, 09:18
                            Hip hip hurra! Należą sie ogromne lody albo ciacho albo ciuszek albo coś co
                            sprawi Ci ogromną przyjemność,żebym ja chociaz 3 dni na jakiejś diecie
                            wytrzymała!
                          • malwina52 Re:15 dni 13.06.06, 09:34
                            o cholerka dzielna jestes!!!!1
                            masz we mnie super podziwiaczke
                            trzymaj sie
                            • del.wa.57 Re:15 dni 13.06.06, 11:08
                              No super Grażynko,powinno Ci sie udać,trzymamy kciuki!!!!
                              Masz charakter dziewczyno,bużkasmile))))))
                              • dankarol Re:15 dni 13.06.06, 11:13
                                Pamietaj wierzę w Ciebie. Jeszcze troche i będzie łatwiej. Tylko nie daj sie
                                nawówić na jednego dymka.
                                • mania1119 Re:15 dni 13.06.06, 13:12
                                  to ja tez sie biore w garsc (choc w innym aspekcie) razem z Toba!Skoro Ty
                                  wytrzymujesz-to ja moze tez dam rade(zajmuje okropnie duzo miejsca...)
                          • banitka51 Re:15 dni 14.06.06, 01:43
                            masz na koncie 15 dni, świetnie. A ile Ci brakuje do zbilansowania na zero? (ile
                            dni paliłaś?).
                            • grazyna10 Re:16 dni - Banitko 14.06.06, 23:15
                              Chyba nie uda mi sie tych dni zbilansowac. Palilam 34 lata. Latwo mozna zrobic
                              rachunek, teraz mam 51 plus 34 to da 85 lat. No, moze uda mi sie dozyc takiego
                              wieku.
                              A teraz sie przyznam: wlasnie po skonczonym meczu buuu z ciezkiej rozpaczy
                              pociagnelam sobie jednego macha i wiecie co? Nie dosc, ze sie zanioslam kaszlem
                              to musialam natychmiast umyc zeby i wypic butelke wody mineralnej aby
                              zneutralizowac ten okropny smak i zapach. A mimo wszystko czuje w ustach
                              niesmak. Lo matko jedyna i ja takie paskudztwo przez 34 lata uzywalam. Teraz
                              dopiero zaczynam wierzyc, ze mam szanse zostac bylym palaczem.
                              ********
                              Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                              ********
                              • dankarol Grażynko 14.06.06, 23:40
                                i ten niesmak sobie zapamietaj i wiecej już nie powtarzaj tego smile))) wierzę w
                                Ciebie.
                                • krista57 Re: Grażynko 14.06.06, 23:52
                                  Grażynko,chyba bedę musiała skorzystac z Twego doswiadczenia.
                                  W poniedzialek idę wyciąć tarczycę.Przeciez nie będę palic z rozciętą szyją.
                                  Moze to mnie zmobilizuje do rzucenia!
                                  Polę prawie 35 lat z jedną kilumiesięczną przerwą buuuuuuuuuuuuuuu
                                  • grazyna10 Re: Krista 15.06.06, 18:41
                                    Powodzenia przy tarczycy. Kazdy powod jest dobry, probuj. Mi rozcieta szyja nie
                                    przeszkodzila w paleniu (hihi przynajmniej widzialam, ze dobrze mnie zszyli bo
                                    dym mi szyja nie uciekal), nie przeszkodzila mi nawet ciaza. Palilam 34 lata z
                                    jedna trzymiesieczna przerwa. Przemowila dopiero do mnie wizja nikotynowego
                                    potworka zacierajacego rece z radosci przy kazdym papierosku a do tego
                                    zapraszajacego do mojego ciala swoich gosci typu: pan Kaszelek, pani Zadyszka z
                                    pania Chrypka. Moze to jest glupie ale w moim wypadku podzialalo skutecznie
                                    (mam nadzieje), nie musialam walczyc z sama soba bo mialam (i mam jeszcze
                                    nadal) konkretnego przeciwnika. Jesli moj przyklad kogos zmobilizuje i komus
                                    pomoze, to znaczy ze osiagnelam podwojny sukces.
                                    Trzymam kciuki za wszystkich, ktorzy tez chca sprobowac walki z nikotynowym
                                    potworkiem. Czerwcowy "Twoj Styl" zamiescil artykul na temat rzucania palenia
                                    (tam znalazlam okreslenie nikotynowy potworek)
                                    ********
                                    Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
                                    ********
                                    • del.wa.57 Re: Grażynko, 15.06.06, 18:57
                                      Brawo,myślę,że zwycięzyłaś i masz to p o m a ł u za sobą,kurcze,tak Ci smakował
                                      papierosek? pewnie musiałas spróbować i bardzo dobrze,że tak
                                      Ciebie...odrzuciłosmile)
                                      Podziwiam Ciebie dziewczyno.
                              • kryzar Grażyno 10 15.06.06, 19:01
                                Życzę wytrwałości!!!!!!!
    • kesaira Re: Wspomozcie mnie duchowo 15.06.06, 23:10
      Grażko, wspomagam Cię i ja.
      Nie znam Twojego bólu, ale inne bóle znam...
      Byłam w ciężkim stanie, lekarze dawali mi trzy dni życia - bo i sespa się
      przyplątała - ale przypomniałam sobie, że jeden pacjent w USA odseparował sie
      od rodziny, zamieszkał w hotelu i oglądał na video same komedie. Okazało się,
      że potem wyzdrowiał.smile) Nie, ja od synów się nie odseparowałamsmile)

      Mimo wszystko, mimo przeciwności, mimo głupawych rad medyków---oglądaj
      komedie ! W pewnym momencie zaczniesz sie śmiać i będzie to znak, że
      zdrowiejesz. smile)

      Żyję jusz dość długo by docenić piękno rozgwieżdżonej nocy...np. Na swoim
      tarasie, w chwilach traumatycznych oglądałam rpozgwieżdżone niebo. Z lornetką
      przy oczach długo wpatrywałam się w niebo. Dawało mi ono wiele otuchy, przede
      wszystkim dystans do aktualnej sytuacji życiowej. Polecam ! Jak znajdę w
      komputrze swój wiersz jaki napisałam z tych moich trudnych chwil, podeślę.

      Robić swoje---na przekór przeciwnościom !!
      Naogladałam sie w klinice tragediom dwudziestolatków, siedemnastolatków.
      Wszystko co nas dotyczy hartuje nas, a czasem pozwala spojrzeć z innej niż
      dotychczas perspektywy. Innej nie znaczy, gorszej. Odnajdź w sobie radość,
      proszę, a poczujesz, że życie dalej ma smak! Czasem trzeba zerwać z toksycznymi
      układami rodzinnymi, bo żyje się tylko raz...
      • kesaira Re: Wspomozcie mnie duchowo 15.06.06, 23:12
        Sorrrryyyyyyyyyyyyyyyy
        pomyliłam się.

        Oczywiście Grazko trzymam kciuki za definitywne rzucenie palenia papierosów.
        Może pójdę w Twoje slady.
    • grazyna10 Re: trzy tygodnie 19.06.06, 08:39
      Trzy tygodnie juz minelo od chwili wypalenia ostatniego papierosa. Sama sobie
      nie moge sie nadziwic, ze taka dzielna jestem, chyba sobie w nagrode zapale
      hehehe zart oczywiscie

      ********
      Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
      ********
      • natla Re: trzy tygodnie 19.06.06, 08:44
        Gratuluję, ale nie popadaj w samouwielbienie, proszę. To bydle może wrócić
        nawet po miesiącach.
        Trzymam za Ciebie przy każdym papierosie, bo pomagasz mi w ograniczeniu. Dobre
        i to. smile
        • anka125 Re: trzy tygodnie? 19.06.06, 11:28
          Ja nie paliłam 4 lata.Przedtem 30 lat palenia...Rzuciłam z dnia na dzień.Ale nie
          paląc przytyłam 20 kg! Zaczęłam palić z powrotem.Muszę schudnąć .A w naszym
          wieku niestety nie działają żadne diety odchudzające ani inne specyfiki tego
          typu.Wracam do palenia.
          • maladanka Re: trzy tygodnie? 19.06.06, 16:09
            mam palącą koleżankę,wazy 140 kg -
            • dankarol Re: trzy tygodnie? 19.06.06, 20:33
              Przestałam palić przeszło 5 lat temu, a przytyłam parę kilo dopiero ostatnio,
              odkąd dużo czasu spędzam przy komputerze, więc nie mogę zgonić tego na brak
              papierosów. Myślę, że tyje się od braku ruchu, większej ilości słodyczy, czy
              innego jedzonka, a nie od braku dymu w płuckach.
              • ellam Re: trzy tygodnie? 19.06.06, 20:57
                Wspieram Cię mocno, Grażyno. Wytrwaj, bo warto. Nie palę już prawie 23 latasmile)).
                Paliłam w młodości kilka lat. Nikt, nigdy i za nic nie jest w stanie namówic mnie na papierosa. Wystarczy, że pali mój mąż. Nie mam nadwagi, ale też nie podjadam słodyczy i chipsów.
              • dankarol Re: trzy tygodnie? 30.06.06, 11:07
                Hej dziewczyny rzucające palenie, nic ostatnio nie mówicie, mam nadzieję, że
                utrwalacie dalej swoje postanowienia
    • ira.mak Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.06.06, 15:31
      Jestem z tobą trzymam kciuki-ja paliłam trochę dłużej,dorobiłam sie
      POCHP[PRZEWL.OBTURACYJNA CHOROBA PłUC] i po co mi to było?Więc pomyśl i nie
      wracaj do nałogu.A jeśli nie wytrzymasz to idz do gabinetu BRT,Są juzwkażdym
      prawie mieście-ja właśnie dzięki temu już 4 m-ce nie palę.Smiem twierdzić że to
      pomaga.Zyczę wytrwałości,ja mam zamiar już nie wracać do nałogu,a kiedyś
      dosłownie zjadałam papierosy.Można bez nich żyć.
    • banitka51 a waga? 30.06.06, 16:35
      a ciągotki do lodówki/słodyczy? a inne zastępstwa nałogu nałogiem? NIC?
      No to laurowy wieniec Ci się należy! (chociaż liście, gdy wyschną, mogą kusić do
      zrobienia skręta...)
      • del.wa.57 Re: a waga? 30.06.06, 16:42
        Banitko,waga stoi....gdzieś w łaziencesmile))))
        Najlepiej na nią nie wchodzić.
        • grazyna10 Re: Miesiac 30.06.06, 17:34
          Nie pale nadal, ale musze przyznac ze robi sie to coraz trudniejsze. Tak
          jednego dymka, jednego papieroska dla przyjemnosci... Nawet moja wizja
          nikotynowego potworka jakos zbladla i nie moge go sobie wyobrazic. Na wage nie
          wchodze na wszelki wypadek, chyba jest mnie ciut wiecej ale nie dramatycznie.
          Przede mna odwiedziny corki (palacej) jak wytrzymam i nie zapale w czasie jej
          wizyty to bedzie dobrze, ale cienko ze mna. Z drugiej strony tlumacze sobie,ze
          skoro wytrwalam najgorszy pierwszy miesiac, to... No, zobaczymy
          ********
          Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
          ********
          • natla Re: Miesiac 30.06.06, 17:42
            Grażynko, trzymam, szkoda by było....ale juz dałaś troche organizmowi odsapnać.
            Czy Ci juz pisałam, że jesteś niesamowicie podobna do mojej uczennicy, też
            Grażyny? Gdyby nie tytul forum, to byłabym przekonana, ze to ona. Przynajmniej
            na zdjęciu z wizytówki.
          • del.wa.57 Re: Miesiac 30.06.06, 18:12
            Brawo,Grażynko podziwiam Ciebie jasne,ze to nie łatwe,ale tak bardzo
            chciałaś''nie palić'' wytrwaj,córka musi wyjśc na balkon czy do ogrodu na
            papieroska,napewno zrozumie.Nie przejmuj się paroma kg,więcej-to normalne z
            czasem i waga się unormuje,trzymam kciukismile
            • dankarol Re: Miesiac 30.06.06, 18:17
              Grażynko wytrwaj, dasz radę. Ja gdy rzucałam palenie, miałam w mieszkaniu rano
              i wieczorem palaczkę palącą masę papierosów i do tego namawiającą do palenia i
              mnie się udało, więc Tobie tym bardziej się uda. Trzymam kciuki
              • del.wa.57 Re: Miesiac 30.06.06, 18:45
                Podziwiam moją siostrę(w tym temacie) paliła strasznie dużo,prawie trzy paczki
                fajek dziennie,to też kosztuje!!!!i właśnie z tego względu zostawiła papierosy
                z dnia na dzień,ma rentę chorobową około 400zł,nie paliła przez rok,potem
                zapaliła mentolowego i....znów zaczęła kopcić,po dwóch miesiącach powiedziała
                stop i nie pali już blisko dwa lata.
                • krista57 Re: Miesiac 01.07.06, 23:48
                  Moj niezyjący ojciec porzucił papierosy dopiero wtedy,gdy zaczęły mu doskwierac
                  wrzody żołądka/cierpiał okrutnie/,nosił przy sobie zawsze zapałki i zapalał sobie
                  "ot tak".
                  Zauważyłam,że znani mi panowie jakos łatwiej rzucają palenie nam kobietom trudniej
                  to przychodzi.
                  Grażynko,wytrwałosci,najgorsze za Tobą!
    • wirella Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.06.06, 21:06
      Współczuję CI.Parę razy rzucałam palenie, radzono mi,aby ograniczała ilość
      papierosów stopniowo i nic z tego nie wyszło Nie palę już napewno od 5 lat a
      może i od 6-ciu;stracilam rachubę. Ostatnim razem miałam silną motywację od
      tego zależało czy będę mogła pracować. Szef nie znosił palaczy.Bardzo
      cierpiałam, przytyłam 16 kg;dotychczas ich nie zrzuciłam ;przez 2 lata miałam
      pod ręką paczkę papierosów. Podobnie jak Anonimowi alkoholicy stosowałam
      program na 24 godziny. Jednak dotychczas nie pozbyłam się uzależnienia dym
      papierosowy nie przeszkadza mi, w przeciwieństwie do pełnych popielniczek.
      Miewam (coprawda rzadko )) koszmarne sny w których palę. Wśród moich
      przyjaciół i znajomych tylko 2 osoby nie rzuciły palenia. Tak Więc trzymaj się,
      dasz radę, skoro takiemu "nałogowi" jak ja się udało.
      • natla Re: Wspomozcie mnie duchowo 30.06.06, 21:16
        Tylko dwie? wink)
        • wirella Re: Wspomozcie mnie duchowo 01.07.06, 10:39
          natla napisała:

          > Tylko dwie? wink)

          Tak. rodziny nie podliczam.
      • grazyna10 Re: Wirella 30.06.06, 21:51
        co to znaczy program na 24 godziny?
        • wirella Re: Wirella 01.07.06, 10:38
          Grażynko !Program na 24 godziny to np. postanawiasz ,że nie zapalisz 24 godz,
          gdy to się uda znów starasz się przez 1 dobę nie palić itd( w moim przypadku
          rozciągnęło się na lata, czego i Tobie życzę). Dłuższe terminy są mniej
          mobilizujące.
          • grazyna10 Re: Wirella 01.07.06, 22:03
            A widzisz, to ja wlasnie cos takiego zupelnie nieswiadomie zastosowalam. Czas
            tylko wyznaczam sobie krotszy, rano mowie sobie - zapale wieczorem a wieczorem,
            ze rano.
            A kto potrafi mi powiedziec po jakim czasie opuszcza czlowieka nieustanna mysl
            o papierosie. Juz wiem, ze miesiac to nie, moze trzy miesiace a moze po pol
            roku. Lo matko jak czlowiek sobie sam skomplikowal zycie, najpierw zaczynajac
            palic a teraz rzucajac palenie. Ufff jeszcze troche, moze sie uda

            ********
            Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
            ********
            • natla Re: Wirella 01.07.06, 22:06
              Grażynko, to "cecha osobnicza". Niektórzy zapominają o papierosie prawie
              natychmiast, a niektórzy pamiętają całe życie, ale im dłużej nie palą, tym
              pamięć sie robi krótsza i mniej namolna. smile
              • mania1119 Re: Wirella 01.07.06, 22:22
                To musi sie udac!Na pewno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka