grazyna10
03.08.06, 21:50
W mojej okolicy rozpoczela sie wlasnie 4 dniowka rowerowa. Sa wytyczone i
oznakowane trasy. Mozna sobie wybrac 25, 40 lub 60km. Po zaliczeniu
wszystkich 4 dni dostaje sie medal pamiatkowy. Mialam ochote na taka 4
dniowke juz od dawna i wreszcie w tym roku sie zdecydowalam. Wybralam sobie
trase 40 km. Te 40 km to jest w przyblizeniu. W pierwszym dniu trasa liczyla
47km do tego nalezy doliczyc 12 km na dojazd i powrot z miejsca startu. Nawet
bylam zaskoczona ale poszlo zupelnie niezle, miesnie nie spacjalnie bolaly,
troche tylek. W polowie trasy niestety zaczelo padac i wrocilam do domu
kompletnie przemoczona, (lacznie z bielizna) pomimo kutki p.deszczowej. W
drugim dniu juz od rana deszcz tworzyl jedna sciane wody i w takiej sytuacji
nie zdecydowalam sie na jazde. W koncu ma to byc nie tylko wyczyn ale tez i
przyjemnosc. Dzisiaj pojechalam znowu. Trasa 42 km + 12. Cudowne widoki,
trasa poprowadzona przez przez wioski i lasy. Pogoda tym razem dopisala,
chociaz wiekszosc trasy trzeba bylo pedalowac pod wiatr. Miesnie nadal
sprawuja sie dobrze ale posladki bola tak bardzo, ze chyba jutro nie dam rady
wsiasc na rower. Moja sasiadka wytumaczyla mi ze holenderki maja tylki prawie
od urodzenia przyzwyczajone do roweru ja zas nie i stad problem. Zobaczymy
jak to bedzie jutro, bardzo bym chciala pojechac chociaz na medal przez ten
deszczowy dzien nie mam juz szans. Normalnie na 4 dniowke zapiasalo sie
prawie 2 tys. ludzi. Wczoraj w tej koszmarnej ulewie jechalo ponad 300 osob.
Podziwiam. A jeszcze wam powiem, ze na takiej 40 km trasie to ja za mlodziez
robie. Wiekszosc uczestnikow ok. 70 lat. Widok wart zobaczenia, ludzie jada
calymi grupami. Przyjezdzaja specjanie na takie imprezy, zatrzymuja sia na
kempingu i roweruja, roweruja, roweruja...
W jezyku holenderskim jest czasownik, ktory mozna przetlumaczyc - rowerowac,
czyli jechac rowerem.
********
Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
********