Dodaj do ulubionych

Zakochałam sie w 50latku

07.08.06, 20:16
Mój problem jak wyżej...czy jest ktoś skłonny udzielić mi rad...co, jak i
kiedy??? Proszę....dodam, że mam 18 lat.....
Obserwuj wątek
    • natla Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 20:49
      Nie martw sie, przejdzie Ci wink)
      • regine Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 20:59
        Tobie, przejdzie. Czas to najlepszy doradca. Zobaczysz.
        Ale czy i jemu przejdzie ? Czy wie, że się w nim zakochałaś ?
        Bo jeśli z wzajemnością to możesz mieć problem, gdy Ty się odkochasz.
        Zbyt duża różnica wieku. A może nie przejdzie...Miłość nie liczy lat...
        • natla Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:01
          E, tam, dywagujesz Reginko.....przejdzie przy spotkaniu pierwszego, no może
          drugiego z brzegu małolata. I uważaj dziewczyno, bo za jakiś czas może się
          rozlecieć i zostaniesz sama . smile
          • muraszka1 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:09
            Ziulkax,to strata Twego cennego czasu,rozmieniasz swoje zycie na drobne,
            lata poleca,a Ty zostaniesz z reka w nocniku,stracisz najpiekniejsze lata sad
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:09
      Łatwo powiedzieć żeby o nim zapomniec a trudniej wykonać.... Jestem w nim
      zadurzona ok 4 miesięcy i jak narazie nie wyglada nic na to by mialo sie
      zmienic....poprosze jakies rady....ale takie bardziej dokładne....
      • muraszka1 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:10
        to jestes "5",czy X ?
        • natla Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:13
          No właśnie....mnie wychodzi, że jesteś on......to nic, to w końcu moda wink))
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:12
      Musiałam zmienic nck ale ziulkax i ziulek5 to jedna osoba...
      Wracając do tematu to jest to mój instruktor nauki jazdy...najgorsze jest to ze
      egzamin juz zdałam w piatek i koniec naszych spotkań....Mimo to dziś widziałam
      go.....Najgorsze jest to, że mnieszkamy blisko siebie i ja staram sie jak
      najczęściej go widziec. A na chlopców, tzw.małolatów nie lece...bardziej
      podobają mi sie dojrzali mężczyzni....z doświadczeniem....buuu smutno mi...
      • natla Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:16
        A tak w ogóle, to Ty pierwszy raz na forach?
      • e-baba Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:21
        > Mój problem jak wyżej...czy jest ktoś skłonny udzielić mi rad...co, jak i
        > kiedy??? Proszę....dodam, że mam 18 lat.....

        I jaki widzisz w tym problem? Ja też kocham pięćdziesięciolatka, bo podobają mi
        się tylko dojrzali mężczyźni i problemów z tym uczuciem nie mam.
        A po co zdałaś już egzamin na prawo jazdy? Ja, gdybym była zakochana -
        zrobiłabym wszystko, aby mieć przynajmniej parę poprawek i okazję do kolejnych
        spotkań. Nie przyszło Ci to do glowy? To chyba masz mniej lat niz piszesz.
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:22
      Zanim zdałam prawko na tym mnie nie było bo cały czas przesiadywałam na ty o
      prawie jazdy. A czemu pytasz???
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:24
      e-babo gdybym miała czas to napewno oblałabym o to nie raz...ale biorac pod
      uwage ze mam w ty roku mature i musze dojezdzac to prawko bylo i jest mi
      potrzebne.....ale mój problem nadal pozostaje....a ja musze cierpieć.....Wbrew
      Twoim przypuszczeniom mam 18 lat.....a on jest starszy o 32lata....ehhh
      • del.wa.57 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:37
        Odkochaj się najszybciej jak możesz,zbyt duża różnica wieku,rozumiem,że
        podobaja Ci starsi panowie,poszukaj sobie o 10/15 lat starszego ale nie 32
        lata,ten związek nie ma szans przetrwania a ten pan pewnie ma
        zonę,dzieci,chcesz rozbić rodzinę? pewnie ma dzieci w Twoim wieku,albo
        starsze,wybacz,ale taka jest moja rada.
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 21:46
      Del.wa łatwo Ci powiedzieć, żeby zapomnieć, ale jak to zrobić.......Z żona mu
      sie raczej nie układa....a ja bardzo ięsknie do naszych rozmów na każdy
      temat...jak ślyszę "nasz" piosenkę to aż mnie ciarki przechodzą...a jest ich
      niestety niemało...Chciałabym sie z nim jakoś jeszcze spotkać...ale nie mam
      pojecia jak.... Dodatkowych jazd nie wezmę bo sam mnie chwalił, że dobrze jeżdze
      a poza tym mógłby sie domyslec..... Nie chce rozbijac mu rodziny...pragne tylko
      jedyne spotkania z nim jak za czasów kursu.... Podajcie mi jakies rady bo ja juz
      nie mam pomysłów....wiem jestem szalona.....nie mówcie mi, że przejdzie bo ja to
      wiem...nie wyzywjcie mnie bo ja nie chce jego miłości tylko bliskości i rozmowy....
      • del.wa.57 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 22:09
        Dziewczyno,nikt Ciebie nie wyzywa,ale staramy sie przemówić do rozsądku!!!!
        Słyszysz/wasze/piosenki i ciarki po ciele Ci przechodzą,nie chcesz jego miłości
        tylko bliskości,rodziny tez nie chcesz rozbijać,ale marzysz o spotkaniach z
        nim,to co to jest? tak moja droga zakochana jesteś, imponuje Ci ten pan a wiesz
        czym mogą się skończyć te bliskie spotkania,zabrniesz jeszcze dalej i możesz
        juz nie wyjśc z tego i będą problemy,chcesz tego? i nie mów,ze z żoną mu się
        układa,każdy tak mówi.Wiesz,kiedyś moja koleżanka zakochała się się tak jak Ty
        w dużo od siebie starszym facecie,był zonaty,miał dwójke dzieci,ona była w
        Twoim wieku i wiesz co,ciągle czekała,że on weżmie rozwód i będą juz zawsze
        razem/tak jej mówił/wpadal do niej w ciągu dnia,wieczory wiadomo z
        rodziną,dziecmi ona nigdzie nie wychodziła,była mu wierna,żadnych
        koleżanek,dyskotek,wiesz jak to się skończyło? jego żona z którą to tak żle
        żył,urodziła trzecie dziecko a kochaś dalej chciał się spotykać z moją
        koleżanką,wyjechała z miasta/zrobiła się z tego afera/ i wiesz co,do dzisiaj
        nie ułożyła sobie zycia,miała i ma różne miłostki,ale nic na stałe,nie może
        drania zapomnieć a minęło juz 25 lat,chcesz tego?Zastanów się dobrze,przemyśl i
        odkochaj się,poprostu.
        • annal74 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 22:20
          One radzą Ci jak starsze doświadczone kobiety , które widziały i przeżyły już
          nie jedno zakochanie , zbyt wielka różnica wieku nawet gdy bylibyście razem to
          związek będzie wymagał wielkich poświęceń z Twojej strony znam z autopsji ,taki
          związek znam z codziennego życia.
      • natla Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 22:11
        Ziulku, po prostu poszukałam sobie Twojego nicku i nigdzie Cię nie ma. Ale to
        pryszcz.
        Przeczekaj, nie staraj sie o spotkania. Pocierpisz, jak każda i każdy z nas
        swego czasu. Przejdzie. Gwarantuje.
        A to , że z żona mu się nie układa........to stara śpiewka takich panów. Nie
        bądź łatwowierna, bo to dopiero może być dla Ciebie rozczrowanie.
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 22:20
      Hmmm....on nie mówił mi, że z żona mu sie nie układa....słyszałam jego
      rozmowy...itp, itd... A ja naprawde nie chcce z nim romansu...wiem czego chce
      mimo młodego wieku... NA poczatku może i chciałam ale pozniej jak zaczelismy sie
      dogadywac tak porzadnie to on mnie zauroczył soba...on na szczescie o tym nie
      wie... Jest starszy wiec raczej do głowy mu nie przyszło, że jeszcze jakas
      kursantka mogłaby sie w nim zakochać...ale niestety tak sie stało i trafiło na
      mnie...No ale cóż...nie chce nic wiecej oprócz spokania go...porozmawiania o
      jego psie, o drogach i o innych pierdołach. Wiem, że o nim zapomne ale też wiem,
      ze ja chce go jeszcze spotkać...niestety nie wiem jak to zrobić.... dopiero jak
      odbiore plastik to do niego zadzwonie....ale to jeszcze jakies dwa, trzy
      tygodnie.....
      • natla Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 22:34
        Ziulku, 2, 3 tygodnie mogą wystarczyć. Jeżeli wytrzymasz i nie
        zadzwonisz.....zwyciężyłaś zauroczenie. Bo to właśnie zauroczenie....NIC WIĘCEJ.
        • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 22:37
          Własnie o to chodzi ze po odbiorze magicznego kartoniku chce sie z nim
          spotkac....ale czy wczesniej warto>??? nie wiem....pewnie nie....każdy mi to
          powie.....A że zauroczenie to wiem...ale napewno każdy poznał kogos takiego ze
          chciałby z nim przebywac bo dobrze z nim sie rozmawia...i tak jest w moim
          przypadku...o nie miłośc....
          • natla Re: Zakochałam sie w 50latku 07.08.06, 23:23
            Jednak nie igraj z losem. On spadnie jak kot na 4 łapy, a Ty musisz walczyć ze
            swoim zauroczeniem. On ma podobne doświadczenie jak my. Nie ufaj, że potrafi
            je właściwie wykorzystać. Ta znajomość nie ma szans. Bajki sie w życiu
            zdarzają, ale on ma żonę i stabilizację. Zgadnij co wybierze? Włącz
            mózg....koniecznie. Każda rozmowa niby niezobowiązywująca, kosztuje Ciebie
            i tylko Ciebie przedłuzenie czasu "rekonwalescencji". Nie poddawaj się temu
            uczuciu. Staraj sie go nie spotykać. Powiedz sobie .... było...minęło. Zdobyłaś
            kolejne doświadczenie, a to bardzo cenne. I uwierz w czas...on może wszystko.
            • filomena1 Re: Zakochałam sie w 50latku 08.08.06, 07:54
              To i ja dorzuce,
              Kiedy mialysmy po 16 lat . moja najlepsza przyjaciolka od pierwszej klasy podstawowki wyznala mi , ze
              kocha mojego ojca. Moj Tato akurat wyprowadzil sie do innego miasta i odwiedzal mnie 2 razy w
              miesiacu, Jola , bo tak jej bylo na imie. zawsze choc na chwilke wpadala. Chciala choc na moment
              spojrzec na mojego Tate, choc dwa zdania zamienic. Moj Tato nigdy sie tego nie domyslil. a ja Joli nie
              zdradzilam.
              Jola byla rozsadna dziewczyna, kochala sie w starszym od siebie o 30 lat miezczyznie, wiedziala o nim
              wszystko ode mnie. Sledzila kazde jego poczynania, wiedziala jednak, ze jest to milosc jak do Gregory
              Pecka, w ktorym skolei ja podkochiwalam sie gdy mialam 14 lat. Jola nigdy o moim ojcu nie
              zapomniala, Wyszla za maz i urodzila coreczke ktorej dala imie mojego ojca.
              Jola nie zyje, umarla w 4 lata po mooim ojcu. ktorego nagla smierc ja bardzo mocno doktnela. A ja po
              raz pierwszy opowiadam te historie w ogole komu kolwiek, mimo ze anonimowo to jednak troche
              czuje jakbym Jole zdradzila. Uwazam jednak , ze moze ,,,,MOZE tez przyklad pomoze tej mlodej
              dziewczynie Zuli poradzic sobie z uczuciem, godnie i nie krzywdzac ani siebie ani nikogo.
              pozdrawiam
              Fil,
              • filomena1 Re: Konkretnie dodam 08.08.06, 08:07
                wlasciwie powinnas sama wyciaagnac wnioski. ale z uwagi na Twoj brak doswiadczenia zyciowego
                pomoge Ci,
                Otoz , kazde z Was powinno zyc swoim zyciem, Wasze drogi sa rozne i biegna w rozna strone. Nawet
                Wam nie po drodze razem.
                To czy jemu sie uklada z zona czy bez zony , absolutnie nie powinno miec dla ciebie znaczenie.
                wpływac na Twoje postepowanie w stosunku do niego, miec jakiekolwiek wplyw na cokolwiek w
                waszych przyszlych relacjach przypadkowych czy tez zamierzonych spotkaniach.
                Chyba zrozumiałas w czym rzecz, to tak jakbys miala szczescie czasem spotykac Gregory Pecka.
                pozdro Fil,

    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 08.08.06, 12:19
      Już zrozumiałam....wiem, że będzie ciężko, bo zostały mi wspomnienia...Pamiętam
      co robiliśmy tydzień temu i nie mogę sobie poradzzić z tym żeby o tym zapomnieć.
      Napewno byłoby mnie łatwiej gdybyśmy aż ak blisko siebie ie mieszkali, bo
      wczoraj go widziałam.... Ale cóż...ja mam swoje żeycie....mam imprezy. On ma
      prace i żonę...i dzieci... Muszę dać sobie radę sama. Ale dzięki za wasze posty
      bo mi pomogły. MAm nadzieje, że z każda chwilą będzie już lepiej....
      Pozdrawiam...uncertain
      • natla Re: Zakochałam sie w 50latku 08.08.06, 18:22
        No! I tak trzymaj wink)))
        • grazyna10 Re: Zakochałam sie w 50latku 08.08.06, 21:35
          Jesli moge cos doradzic, to przyjrzyj sie innym zaprzyjaznionym panom 50
          letnim, ojcu,wujkowi. Posiedz troche w towarzystwie znajomych twoich rodzicow,
          popatrz jak sie zachowuja, co mowia i wyobraz sobie, ze tak bedzie wygladalo
          twoje zycie towarzyskie. Dla odmiany idz na impreze w gronie rownolatkow i
          wyobraz sobie, ze ten pan mialby tam byc i bawic sie z wami. Pomysl sobie,ze
          za lat 10 on bedzie mial 60, sztuczne zeby, klopoty z prostata itp. Ty bedziesz
          miala ochote isc na tance a dla niego bedzie to za glosnie, za uciazliwe i
          bedzie chcial siedziec w domu przed Tv. Juz teraz za wczasu pomysl o zrobieniu
          kursu pieniegniarskiego, pozniej bedzie jak znalazl. A jak sie bedziesz czula,
          gdy ktos bedzie sie dziwil, ze ty tak zwsze z tatusiem.
          Sory, to wszystko zabrzmialo brutalnie ale moze pomoze. Powodzenia.
          ********
          Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
          ********
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 08.08.06, 22:00
      Grażyno ja nie chce być z nim....ja chce tylko spotkan i naszych rozmów o
      wszystkim i o niczym.... Tylko tego teraz pragne, tylko tego teraz chce....
      Uznacie ze jestem dziwna ale taka juz moja natura jest......... pzd
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 10.08.06, 19:14
      Przeczytałam Wasze rady jeszcze raz i już wiem.... że to tylko i wyłącznie
      zauroczenie.... BAaardzo dziękuje Wam za to, że otworzyliście mi oczy. Mimo
      tego, że zrozumiałam nadal o nim myśle. Ale lada moment odbiorę upragniony
      dokumencik. Na początku będzie mi trudno, bo przecież dużo jeździłam z NIM, ale
      to mam nadzieję szybko minie. Będzie wrzesien, dużo nauki(matura) ale wiem, że
      taka "wakacyjna przygoda" dużo mnie nauczy. Za każdym razem gdy spojrze na
      żonatego mężczyzne pomyślle o wszystkim tym czego tu się dowiedziałam. Jeszcze
      raz dziekuje.... Mam nadzieję, że nikt mnie nie będzie już wiecej potepial.
      Pozdrawiam!
      • gretca Re: Zakochałam sie w 50latku 10.08.06, 20:17
        CZEGO TAKI 50 LATEK MOZE SZUKAC U NIESPELNA 18-LATKI, ktora moglaby byc nawet
        jego wnuczka?
        • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 10.08.06, 21:47
          gretca napisała:

          > CZEGO TAKI 50 LATEK MOZE SZUKAC U NIESPELNA 18-LATKI, ktora moglaby byc nawet
          > jego wnuczka?
          Taki 50latek może szukać dowartościowania się.... Zona go olewa i szuka
          pocieszenia w rękach młodszej...ale to chyba nie na temat...eh
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a CZEKAM NA WĄTEK...ZAKOCHAŁEM SIĘ.... 13.08.06, 16:02
      ziulkax napisała:

      > Mój problem jak wyżej...czy jest ktoś skłonny udzielić mi rad...co, jak i
      > kiedy??? Proszę....dodam, że mam 18 lat.....

      .....W PIĘCDZIESIĘCIOLATCE , mam 18 lat, ect, ect bleble ble.
      Może ktoś i tak nam tu kiedyś po_troluje ? ( sorka,: " potreluje " )
      • regine Re: CZEKAM NA WĄTEK...ZAKOCHAŁEM SIĘ.... 13.08.06, 16:12
        W jednym poście piszesz, że mu się z zoną układa, w drugim, że się nie
        układa...A co zwierzał się Tobie ? Trujesz coś dziewczno.
        Raz piszesz, że prawko odbierasz za trzy tygodnie, w następnym poście, że już
        odebrałaś...Też mi to Petrollem, jakoś zajeżdża... Był kiedyś taki płyn na
        wzmocnienie włosów...Pogubiłam się zupełnie, o różnicy wieku, już nie
        wspomnę ...A zresztą, czy toi chodzi o miłość, czy tylko o pogaduszki.
        Na pogaduszki, radzę wybrać się z rówieśnikami, o psach też można z nimi
        pogadać.
        • del.wa.57 Re: CZEKAM NA WĄTEK...ZAKOCHAŁEM SIĘ.... 13.08.06, 21:32
          Coś troche zaczyna mnie mdlić,macie to samo? Przynudzasz młoda,znajdz sobie
          bardziej interesujące hobby dziewczyno.
          • ziulek5 Re: CZEKAM NA WĄTEK...ZAKOCHAŁEM SIĘ.... 13.08.06, 21:45
            Prawka nie odebrałam. Gdy zaczynałam pisać ten watek(tudzież ten drugi w
            +/-60)dowiedziałąm sie od egzminatora ze plastik moge odebrać za 3tyg, a
            najwczesniej za 2. W tym tygodniu powinnam je odebrać bo mina 2tygodnie a wiem,
            że moje prawko jest już w pwpw i się drukuje. Dlatego w jednym poście mogliście
            przeczytać, że prawko mam. A co do tego faceta.... pisalam nie raz, że nie chce
            mu rozbijać rodziny i chce tylko spotkania z nim i rozmowy. Del.wo to nie jest
            hobby, tylko...pragnienie bliskosci. Wiąże sie to z tym, że miałam kiepski
            kontakt z ojcem(tez to pisałam i chyba coś powinno wam to powiedziec). A rozmowa
            z rówieśnikami to nie jest to samo co rozmowa z dojrzałym mężczyzna. Zanim
            zaczniecie na kogoś najeżdzac zastanówcie sie jak wy byscie sie czuli w mojej
            sytuacji. Dziwne, że tak dojrzali ludzie jak wy nie potraficie mnie zrozumieć i
            udzielic kilku ŻYCZLIWYCH rad. Wiem, że jestem młoda i nie mam doswiadczenia,
            ale człowiek uczy sie całe życie. Uważam też, że starsze osoby powinny dawać
            przykład nam, a nie jedynie oskarzac. Są rózni ludzie i każdy ma ochote na
            odrobine szalenstwa. Moim szalenstwem jest chec spotkan (tylko) i rozmów z
            człowiekiem który troche już jest na tym świecie. Czy to tak dużó??
            • regine Re: CZEKAM NA WĄTEK...ZAKOCHAŁEM SIĘ.... 13.08.06, 22:28
              Nie to nie dużo, sama rozmowa. Nikt Ciebie nie oskarża, zrobisz i tak co
              zechcesz. A rad, otrzymalaś skarbie sporo i to dobrych, za które podziękowałaś.
              Znalazłam tylko nieścisłości w Twoich postach. Więc "wypunktowałam". A co do
              rówieśników, jednak radziłabym, znaleć i z nimi wspólne tematy. A może młodzież
              nie umie już rozmawiać ? Nie wiem, nie znam takiej 18-letniej młodzieży. Mam
              dużo starsze córki. Ale one zawsze miały o czym rozmawiać z
              rówieśnikami..Dziwię się Tobie. To tyle...Zapytaj mamy, moje córki zawsze mnie
              pytały o wszystko i tak zostało do tej pory. Mama jest najlepszym doradcą. A
              nam nie rób wyrzutów. Ale jak zaznaczyłaś w pierwszy swym poście, Tobie nie
              chodzi o rozmowę, Ty się zakochałaś w tym panu. Więc o co Ci chodzi ? Zdecyduj
              sama. Albo rozmowa, albo miłość. A z miłością tak się nie śpiesz, zwłaszcza do
              panów z piędziesiątka na karku. Koniec. Tyle moich rad.
              • ziulek5 Re: CZEKAM NA WĄTEK...ZAKOCHAŁEM SIĘ.... 13.08.06, 22:40
                Na początku myslałam, że to zakochanie...ale z czasem doszłam do wniosku, że to
                silne zauroczenie... i tak zostało. Przez 40godzin spędzonych w samochodzie
                można zgłupiec... Co do rówieśników...hmm nie można z nimi porozmawiać na takie
                bardziej "zyciowe"tematy. A z nim mogłam. Teraz wiem już, że będzie lepiej...
                Wszystko przemija.. i ta miłość, tudzież zauroczenie też przejdzie. Jestem
                dobrej myśli. Czasami te wasze bardziej krytyczne posty pomagają.. Dziekuje Wam
                bardzo za tyle kubłów zimnej wody... Jednak wspomnienia i ciepło na serduchu i
                tak pozostana... Pozdrawiam.
                • skrzydlate Re: CZEKAM NA WĄTEK...ZAKOCHAŁEM SIĘ.... 15.08.06, 11:41
                  a ja mam inny problem.. nie zakochałam się... on ma o 18 lat więcej niż ja,
                  przypominam że jestem 49 latką o dośc młodym wyglądzie, mogłabym uchodzić prawie
                  za jego wnuczkę kiey idziemy razem... i bardzo sobie cenię przyjaźń ze starszym,
                  prawie w wieku mojego ojca panem... jest inteligentny, doswiadczony, czuje ze ma
                  dystans i mądrośc zyciowa, ktorej nei mają moi rowiesnicy... ale niestety jemu
                  nie bardzo wystarcza przyjaźń, już przebąkuje cos o tesknocie i takich tam... a
                  taki sympatyczny... i niestety... zobaczymy zresztą...
    • skrzydlate heh 15.08.06, 11:37
      milośc to piekna rzecz.. jeśli sie zakochałaś, to kochaj dopóki Ci nie minie...
      jakis problem? aha.. jesli obiekt milości nie odwzajemnia uczuć .. to bardzo
      piekną próbę charakteru los Ci ofiarował... smile
      • ziulek5 Re: heh 15.08.06, 12:40
        Dobrze, że choć jedna osoba rozumie mnie. Wydaje mi sie, że to uczucie z czasem
        przechodzi. Ale w tym tygodniu mam nadzieje, że sie spotkamy (odbieram prawko) i
        dopiero wtedy bedę mogła powiedzieć co i jak.... No cóż pożyjemy, zobaczymy...
        Pozdrawiam nieszcześliwie zakochanych...
        • skrzydlate Re: heh 15.08.06, 15:55
          pofilozuje sobie wink miełośc jest jak grypa, leczona mija po pół roku, nieleczona
          po 200 dniach, wszystkiego dobrego... ja osobiscie Cie rozumiem, ale rozumienie
          to nie znaczy pełna akceptacja.. generalnie lubie miec z tzw miełłłości
          przyjemnośc.. nie ładnie? no coż, nei lubie sobie targac mojej resztki kłaczków
          na głowie i miec podbite oczeta.. jeszcze raz pozdrawiam.. starszy pan to
          dopiero bedzie mial jak sie zakocha, u mnie w sasiedztwie taki jeden zakochal
          sie w słodkiej dziewczynie, kochał ją czule i prawdziwie z jakie pół roku a
          potem wrocil grzecznie pod skrzydełka zony, stara dobra kochnia zwyciezyla
          wink)))) oj co to sie dzialo, zona wybaczyla.. ale cierń pozostał, tez miala
          doswiadczenie kobieta ciekawe... trzym sie kobito i myśl czasem w przerwie
          miedzy zalewem uczuc wink .. ja osobiscie wole młodszych od siebie wink
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: heh 15.08.06, 18:12
            skrzydlate napisała:

            > pofilozuje sobie wink miełośc jest jak grypa, leczona mija po pół roku,
            nieleczon
            > a
            > po 200 dniach, wszystkiego dobrego... ja osobiscie Cie rozumiem, ale
            rozumienie
            > to nie znaczy pełna akceptacja.. generalnie lubie miec z tzw miełłłości
            > przyjemnośc.. nie ładnie? no coż, nei lubie sobie targac mojej resztki
            kłaczków
            > na głowie i miec podbite oczeta.. jeszcze raz pozdrawiam.. starszy pan to
            > dopiero bedzie mial jak sie zakocha, u mnie w sasiedztwie taki jeden zakochal
            > sie w słodkiej dziewczynie, kochał ją czule i prawdziwie z jakie pół roku a
            > potem wrocil grzecznie pod skrzydełka zony, stara dobra kochnia zwyciezyla
            > wink)))) oj co to sie dzialo, zona wybaczyla.. ale cierń pozostał, tez miala
            > doswiadczenie kobieta ciekawe... trzym sie kobito i myśl czasem w przerwie
            > miedzy zalewem uczuc wink .. ja osobiscie wole młodszych od siebie wink

            nio, jak młodszy - to choć o te 3 latka....czyli 15-to latek dla ziuziulkxa
            najstosowniejszy by był. I tak czy-madź.
            • ziulek5 Re: heh 15.08.06, 18:53
              Nie umówiłabym sie z młodszym facetem, tym bardziej z 15latkiem. A co do tego
              50latka... to przemyslałam wszystko i sobie odpuszcze go... wiem, ze bedzie
              trudno (i jest) ale nie moge dopuscic do rozwodu. Mam nadzieje, że już nie
              będziecie na mnie źli za moje postepy...bo ze wszytskiego zrezygnowałam. Pozdrawiam.
    • sagittarius954 TO BYŁY CZASY.... 15.08.06, 19:01
      Jako bodajże piętnastolatek zakochałem sie w czterdziestoparoletniej
      nauczycielce chemii, której nie umiałem ni w ząb . Tylko ja już o tym gdzieś
      pisałem forum mężczyzna chyba , to nie będę się powtarzał ....smile)))
      • ziulek5 Re: TO BYŁY CZASY.... 15.08.06, 19:05
        sagittarius954 napisał:

        > Jako bodajże piętnastolatek zakochałem sie w czterdziestoparoletniej
        > nauczycielce chemii, której nie umiałem ni w ząb . Tylko ja już o tym gdzieś
        > pisałem forum mężczyzna chyba , to nie będę się powtarzał ....smile)))
        A ktoś robił Ci z tego wyrzuty??? Bo ja na tym forum zostałam ostro objechana.
        Nie zroumie nikt to tego nie przeszedł....
        • sagittarius954 Re: TO BYŁY CZASY.... 15.08.06, 19:23
          E tam zaraz ostro ... dostałaś rady od ciebie zależy co sobie zrobisz a jak znam
          życie młodość lubi wtykać swoje palce tam gdzie nie potrzeba..smile)
          • ziulek5 Re: TO BYŁY CZASY.... 15.08.06, 19:55
            He he no włąśnie...to sa uroki młodości. Ale teraz już bedzie tylko lepiej...
            Moje prawko gotowe i nie bede od nikogo zalezna... Oj teraz to posmakuje
            młodości.... A 50latek ma swoje życie a ja swoje...i już... koniec z tym...
        • e-baba Re: TO BYŁY CZASY.... 15.08.06, 20:09
          ziulek5 napisała:
          > Bo ja na tym forum zostałam ostro objechana.
          > Nie zroumie nikt to tego nie przeszedł....

          Widzisz sama, jaka jednak młodość jest bezkompromisowa. Gdzie Ty zostałaś tutaj
          objechana?
          Że Ci uświadomiono, że w przypadku związku z 50-latkiem będziesz spędzać z nim
          czas śpiewając w gronie jemu podobnych: "Góralu, czy ci nie żal"
          albo "Wszystkie rybki śpią w jeziorze"? Że na dyskotece, gdzie pójdzie, chcąc
          Ci sprawić przyjemnośc, Twój kolega z klasy zwróci sie do niego: - Te, ojciec?
          A jak niedługo juz pójdzie na zasiłek przedemerytalny i mając wiele czasu
          codziennie będzie czekał na Ciebie pod aulą, gdzie będziesz miała wykłady, a
          ochoty na piwo w gronie Twoich znajomych nie będzie miał, bo jakiś reaumatyzm
          go połamał?

          Kochana, na Twoim miejscu podziękowałabym za te rady uzasadnione wiekiem
          udzielających i - albo skorzystała z nich, albo miała je w ... pięcie i robiła,
          jak czuję.
          A Ty swoje w kółko i poczucie krzywdy u Ciebie coraz większe. A więc zrób, jak
          uważasz i jak Ci serce dyktuje. Nie masz jednak prawa mówić, że rad nie
          uzyskałaś. A jeżeli Ci nie odpowiadają - to juz na to nikt nic nie poradzi.

          Ale najwazniejsze, że jak piszesz - to juz koniec. Masz rację - on ma swoje
          życie i Twoje nie za bardzo do jego pasuje. Korzystaj więc z młodości, bo
          uwierz - nie dosyć, że ona tak szybko mija to na dodatek nigdy nie wraca. Ciesz
          się nią.
          • ziulek5 Re: TO BYŁY CZASY.... 15.08.06, 21:05
            Rad uzyskałam dużo i dziękuje bardzo. Jestem w trakcie ich wykorzystywania i mam
            nadzieję, że skutek będzie szybko widoczny. Baaardzo dziękuje za otwarcie mi
            oczu. Na początku myślałam, że mnie bardzo nie lubicie, ale gdyby tak było nie
            uzyskałabym rad...czy sie myle??? Mam nadzieje, że każda dziewczyna w moim
            wieku, gdy zakocha sie w dużo starszym facecie w pore sie opamieta i dowie co
            nieco od starszych, doświadczonych "koleżanek". Pozdrawiam.
            • takanietaka Re: TO BYŁY CZASY.... 18.08.06, 22:11
              Ech,miła moja ,a ja cie doskonale rozumiem..gdy miałam lat 25 zakochałam sie w
              pięćdziesięciolatku (fak że nie miał żony) był
              cudowny,wspaniały,przystojny,madry,elegancki i swiatowy...było
              nadzwyczajnie ,bylismy razem przez 3-4 lata,niepamietam bo to dawno,ale i
              dzisiaj pamietam co mi sie w nim podobało,i napewno było ciekawiej z nim ,niz z
              moimi kolegami ze studiów!Wszystko w porzadku Ziulku,to sie wydarza,a kazde
              zakochanie,nawet to niezbyt szczęsliwe jest wspaniałym przezyciem ..........
    • ziulek5 Re: Zakochałam sie w 50latku 22.10.06, 19:41
      Powróciłam na to forum odmieniona. Już mi przeszło....to było zauroczenie...na
      szczescie nikomu nie wyrzadziłam krzywdy. Dziekuje za rady i za wszelkie
      niezyczliwe rady.,....wiem ze sie przydały. Jeszcvze raz dziekuje i pozdrawiam....
      • tesunia Re: Zakochałam sie w 50latku 22.10.06, 20:14
        a to cieszy,
        jestes bogatsza o jedno doswiadczenie zyciowe wiecejsmile

        pozdrawiam ,zyczac spotkania wymarzonej milosci
        • goskaa.l Re: Zakochałam sie w 50latku 23.10.06, 08:11
          I mądrzejsza
          Życzę prawdziwej miłości
          • tofika Re: Zakochałam sie w 50latku 12.11.06, 13:28
            tez bym chciala... zawsze to 5 latek mlodszy,
            zakochac moglabym. nie znaczy ze moje zycie ulegloby gruzowi.. no nie... takich
            mozliwosci nie uwzgledniam.. smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka