Dodaj do ulubionych

Być macochą

21.10.06, 23:34
Przydarzyło mi się. Wyszłam za mąż z przychówkiem, sama też z dziecięciem,
zrobiłam z męża ojczyma, stając się macochą.
Próbowałam roli tej dobrej, ale wyszło jak w bajkach - jestem fe. I mam
spędzić (przygotować, obsłużyć oraz dostosować się do dyktowanych terminów) BN
wspólnie. Chyba się powieszę. Nie potrafię funkcjonować wobec kogoś, komu "się
należy". Siedzenie, czekanie, obsługa, prezenty. Z siebie nie daje kompletnie
nic. Sprawa byłaby prosta, gdyby mąż nie miał wnuczka.
Cholera jasna, może ktoś mnie poratuje MĄDRĄ radą?
Czy może zwiać gdzie pieprz rośnie?
Obserwuj wątek
    • malwina52 Re: Być macochą 21.10.06, 23:49
      chyba ucieczka niczego nie zmieni,
      no i gdzie ten pieprz rosniesmile
      poczatek masz juz dobry bo widzisz,
      ze Cie wykorzystuja wiec sie nie daj,
      "nie " pocwicz sobie na spacerze
      i uzywaj, zacznij byc slabowita macocha
      a nie sluzaca na zwaolanie,
      domyslam sie ze to dorosle dziecie
      wiec ma rece i nogi, bedzie sie wkurzac,
      ale kiedys Ci podziekuje za to "nie"
      a szanowny malzonek tak na to patrzy
      i nic nie zrobi, moze sprobuj w nim znalezc
      sprzynierzenca, co dwie glowy to nie jedna,
      napewno mu zalezy na Waszym zwiazku,'
      zycze oby sie udalo i obys nie zmykala
      ja osobiscie za pieprzem nie przepadamsmile
      nie masz lekko, ale wierze, ze wylezie z Ciebie
      ta dobra odrobina egoizmu i sobie z tym
      pasierbem poradzisz, pozdrawiam
      • natla Re: Być macochą 22.10.06, 00:00
        Zaskoczyłaś mnie problemem. Czy dopiero teraz się "objawił"? Czy mieszkacie
        wszyscy "cuzamen do kupy"? A ona ma jakiegoś meża?
        Twój małżon pewnie niczego nie zauważa.....jak to chłopywink)
    • sagittarius954 Re: Być macochą 21.10.06, 23:58
      Czyli mieszkacie razem , zwodowac pasierbów(?) , niech płyną swoją drogą , a ty
      z mężem na Polinezję, tylko czy tam pieprz rośnie .
      • banitka51 Nie mieszkamy w tym samym kraju 22.10.06, 00:37
        podobno (może Sagi się wypowie) facet nie córki kobiety, jeśi sam wcześniej
        spłodził...
        Miałam przez nich (niespłacone kredyty, windykacje, wcześniej inne perturbacje)
        sporo nieprzewidzianych kłopotów. Mąz pasierbicy to bucek, potrafi oscyścić
        pólmisek mięsny, zanim doniosę surówkę. Chcą przyjechać na BN...
        • banitka51 Re: Nie mieszkamy w tym samym kraju 22.10.06, 00:42
          miało być "facet nie pokocha córki kobiety"...
        • sagittarius954 Re: Nie mieszkamy w tym samym kraju 22.10.06, 01:06
          Nie rozumiem , jak to nie pokocha . Naprawdę byś chciała, żeby pokochał twoją
          córke ? Może ja polubić i to bardzo, nie ma żadnej przeszkody , ważne żeby ją
          traktował jak swoje dziecko , tylko jeśli już nauczył się traktować swoje dzieci
          nie okazując im ojcowskiej miłości to ciężko wymagać od niego tego samego w
          stosunku do córki. Ja żony ani dzieci narazie nie zmieniam, ale nie wydaje mi
          się żebym nie mógł córki kochanej osoby nie polubić . A dlaczego nie pokochac ?
          Bo poznałbym ja jako dorosłą osobę a z miłością do dorosłych osób jest zupełnie
          inaczej niż do dzieci .
          • banitka51 Re: Nie mieszkamy w tym samym kraju 22.10.06, 01:44
            sagi - jako facet - wiesz, że ojciec uwielbia córkę(i) - statystycznie. Jak ma
            swoją, to "obca" ma marne szanse. Jak nie ma swojej, to ta obca ma spore szanse
            na sympatię.
            ALE NIE TO JEST MERITUM WĄTKU. Pogubimy się w pobocznych dywagacjach.
            Czekam na podpowiedzi, co mam z BN zrobić. Obsługiwać na gwizdek nie zamierzam.
            Na wyjazd w góry - hen - daleko nie mam kasy. Jaki unik będzie do przełknięcia?
            Także przeze mnie?
            • natla Re: Nie mieszkamy w tym samym kraju 22.10.06, 02:01
              no chyba Ci aktorsto zostało. Skoro nie mozecie wyjechać, to chyba
              niepolitycznie by było zrobić awanturę typu...ja albo ona na święta. Pozostają
              Ci więc 2 wyścia....wg mnie, myślącej w środku nocy wink
              1. Niechaj przyjeżdża, ale Ty robisz rybę i stół, ona resztę, bo Ty nie dajesz
              juz rady
              2. zapraszasz również swoja córcię i obu proponujesz wspólne urządzenie Wam
              świąt w Waszym domu. A Ty 2 lewe rączki. Wszystko oczywiście z uśmiechem.
              Moze to nieładnie, ale musisz się jakos bronić.
              • banitka51 Re: Nie mieszkamy w tym samym kraju 22.10.06, 03:08
                pkt 2 realny - moja z pewnością przyjedzie. Tyle, że święta sama zrobi. Bo
                pasierbica bedzie miaszkała u swojej teściowej i "wpadnie" na wigilię.
                brrr. mam uraz do wpadających na wigilię, co to dzielą te wieczerzę na 2 lub 3
                domy. Dla mnie to wieczór szczególny.
                Nie lubię czekać z rybą, bo ktos nie dojechał, a jak dojedzie, wysłuchać, że nie
                ma ochoty nic jeść, bo już było sporo i jeszce gdzieś musi.
                Swojej wigilii nie mam wtedy. Ani przy takich gościach jeść, ani czekać, aż wyjdą...
                No, chyba,że sama wyjadę...
                Aktorstwo odpada, a pasierbica od kilku lat (może skrępowana finansowym
                bałaganem, zostawionym przed wyjazdem?) zachowuje się, jakbym nie istniała.
                Może zrobić wigilię na 100 osób? wtedy się utopią tacy goście w morzu przyjaciół...
                finansowo nierealne, niestety...
                • krista57 Re: Nie mieszkamy w tym samym kraju 22.10.06, 10:44
                  Jeżeli będą tylko na wigilię to naprawdę nie widzę problemu.Jest to dzień
                  szczególny .Poczekasz,nakarmisz,wysłuchasz i z ze sztucznie przylepionym usmiechem
                  nie dasz się sprowokować.Wiem,ze to dzien na który zawsze czekamy ale dla
                  utrzymania więzi rodzinnych zrób proszę wszystko.
                  Opowiem Ci moją historie.Spędzam od jakis 15 lat wigilię tzw składkową/kazdy ma
                  wyznaczone dania do przywiezienia/ z rodziną i znajomymi.Ci niektórzy znajomi
                  są z kolei ludzmi bliskimi dla kogos z Rodziny.Rokrocznie 15 osób czeka przy
                  stole wigilijnym zastawionym ciepłymi potrawami i parującym barszczem z uszkami
                  na 2 osoby notorycznie się spózniajace.Nikt z tych 15 osób nie daje po sobie
                  poznać,ze jest wkurzony.Zachowujemy spokój bo wiemy ,ze tak samo będzie w roku
                  natępnym.Mamy do wyboru zrobić kolację u siebie i dla siebie...ale ten czas
                  cudowny kazdy woli spędzac w większym gronie bo spiewanie kolęd to prawie
                  chór,a nocnym zmywaniem garów nikt się nie przejmuje.

                  Potraktuj wiec niechcianych gosci jak kogos z ulicy,kogo w ten dzień trzeba
                  obsłużyc na pstryknięcie.
    • sagittarius954 Re: Być macochą 22.10.06, 10:33
      Tak sobie myslałem , a nie lepiej rozwiazać tej sprawy raz na zawsze ? Cięcie
      może okazać się radykalne , lecz w rezultacie powinno Ciebie najbardziej
      satysfakcjonować. No bo ile możesz udawać.
      • banitka51 Z udawaniem mam problem 22.10.06, 11:02
        co nie znaczy, że jestem szczera do bólu i walę wszystko jak kawę na ławę.
        Nie można mojej pasierbicy nie lubić, (jej dziecka też), afronty przyjmuję jako
        gafy, co każdemu mogą się zdarzyć. Wiem, że zazdrość podsuwać może najgłupsze
        pomysły.
        Tylko nie wiem, czy dam radę psychicznie, jeśli moja córka nie będzie mogła
        przyjechać. Ciężko siedzieć przy Wigilii na miejscu gosposi. Dziadek zajęty
        wnuczkiem, młodzi sobą, a obsługa - jak to już pisałam - wręcz niewidzialna...
        • natla Re: Z udawaniem mam problem 22.10.06, 13:21
          Oj przestań juz marudzić.
          Przychodzą, zdejmują płaszę, a Ty zaczynasz...."basiu", choć ze mną do kuchni,
          zanieś na stół, przełóż swoją sałatkę do slaterki.....pozbieraj talerze, na
          kredensie leżą talerzyki i filiżanki, bądź tak dobra i przynieś itp itd.
          A jeszcze jej mężulka mozesz pogonić.
          Jak sie dasz niewidzieć, to juz Twoja sprawa....ja bym tego nie wytrzymała.
          Oczywiscie musisz być w świetnym humorze, ona wynosi talerze, a Ty podchodzisz
          do dziecka i zagadujesz......Banitko kochana, to się da zrobić smile)
          • banitka51 Natlo 22.10.06, 13:47
            to, co proponujesz już ćwiczyłam. "jestem w gościach" - usłyszałam kategoryczną
            odmowę kilka razy.
            miałam nadzieję, że się jakieś pasierby/macochy odezwą...
            serio - pewnie nie będzie tak źle, wyjadę do wrocka...
          • tofika Re: i ja sprobuje zabrac .. glos... 22.10.06, 14:00
            Banitko,
            cos Ci powiem bbb waznego...
            otoz moja mama majac 27l wyszla za mojego tate.. wdowca z 5 dzieci malutkich...
            to tak na marginesie...
            ale zeby kliknac tu do Ciebie..inna sprawe analizowalam.. czyli Twoja...
            ja poprostu na Ciebie .. i twoj sposob myslenia troszke az buntuje...
            zaraz, nic nie poznalas swojego meza zanim bylo przed slubem?
            czy to jest" mezalians"
            poporostu trudno uwierzycm by mezczyzna co do swoich cech charakteru Ciebie
            dojrzala kobiete zauroczyl , ze nic niewlasciwego nie widzialas?w jego
            postepowaniu, zachowaniu,, traktowaniu Ciebie?..nic nie jadlas ani nie pilas
            gdy 1 raz Ciebie u siebie goscil... ?
            bo to by nam troszke moze wyjasnilo, dlaczego sama sobie urzadzilas az tak
            nieszczesliwy los...
            dlaczego p[ytam.. bo kiedys dyskusja w innym watku byla o zyciu nowych zwiazkow
            po slubie... wlasnie ludzi w naszym wieku
            bo widzisz tu na forum , jest czas do dyskusjii , wypowiadania .. na podstawie
            Twojego wpisu.. a przypuscmy gdyby ktos z rodziny meza opowiedzial?
            My tylko tu widzimy Twoja sytuacje w jakiejs znalazlas..
            --
            • mania1119 Re: i ja sprobuje zabrac .. glos... 22.10.06, 22:56
              Banitko.Zacznijmy od początku:dlaczego wybrałaś sobie taki nick?
              • banitka51 maniu, 22.10.06, 23:47
                tłumaczyłam się z banicji na początku.
                imię moje było zajęte. ot, co.
                • natla Re: maniu, 23.10.06, 00:02
                  Mania, taż ona jest Banitką całą gębą....skazano ja na banicję z Wrocławia do
                  Łodzi, czego bidula przeżyc nie może. Jak jej napisałam przy jej wątku
                  prywatnym, że z Łodzi jest, to nawet nie wiesz ile sie nasłuchałam wink)))
            • banitka51 tofiko 22.10.06, 23:45
              mniemany był (i jest właściwie) conajmniej o.k. Córka jego była za wodą z matką,
              jak go poznałam, i ojca znac nie chciała, a powodów wywlekać nie ma co. PO
              naszym ślubie zjawiłą się, nieoczekiwanie, pilnować... (domyśl się, czego).
              Sympatyczna, inteligentna, było ok. Potem zdarzyło się kilka hm... zawłaszczeń?
              przywłaszczeń? zadysponowań? = naszych horrendalnych długów.
              Co ón winien, że tak się dziecię rozwinęło? Ma wnuczka, którego kocha, bo trudno
              go nie kochać. I DLATEGO (TYLKO) kontakty są.
              a w ogóle - to tak na serio wielkiego problemu z BN nie będzie - albo, jak radzi
              Krista - wielka liczbowo-gościowo wigilia, albo we wrocku.
              miałam w intencji temat do rozwinięcia - macochowo-pasierbowy...
              w razie 'nowego' związku w pewnym wieku - aktualny.
    • filomena1 Re: Być macochą- Banitko! 23.10.06, 10:58
      Nie . to nie możliwe. Prawdziwa Banitka , by tak nie napisała. tzn, nie miałaby takiego problemu.
      Podejrzewam. że Banitka pisze cos nowego, chyba. i potrzebuje rożnych spojrzen na taki problem,
      Do jakiegos pisma, do nowego opowiadania.
      zaraz . zaraz. cos to kiedys zmawiały sie P.,.a.d.a.l.c.o.wa na jakies namiary.
      Banitko ? przyznaj sie gdzie publikujesz?
      Buzka
      Fil.
      • banitka51 Re: Być macochą- Banitko! 23.10.06, 13:45
        nooooooooo, fil, liczyłaś swoje zmysły? coś mi więcej wychodzi....
        • mania1119 Re: Być macochą- 23.10.06, 20:00
          Tak mnie zaciekawilo.Fakt,ze sie zagapiam i nie szukam wstecz a powinnam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka