Dodaj do ulubionych

Wszystkie kłopoty duże i małe

24.11.07, 19:09
"Jestem sama. Nie ułożyło mi się życie. Nie mam przyjaciół, rodziny,
znajomych. Nikt mnie nie kocha, nikt nie lubi. Nie mam po co żyć.
Chcę umrzeć".

"Niedawno zauważyłam, że wypadają mi włosy. Są coraz rzadsze. Lekarz
powiedział, że niedługo zupełnie wyłysieję. Wstydzę się wyjść na
ulicę. Całymi dniami siedzę w domu i rozpaczam. Chcę umrzeć".

To są wymyślone przeze mnie sytuacje.
Co o nich myślicie?
Który z tych kłopotów jest poważniejszym kłopotem?
Obserwuj wątek
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 19:35
      waleria-1 napisała:

      > "Jestem sama. Nie ułożyło mi się życie. Nie mam przyjaciół,
      rodziny,
      > znajomych. Nikt mnie nie kocha, nikt nie lubi. Nie mam po co żyć.
      > Chcę umrzeć".
      >
      > "Niedawno zauważyłam, że wypadają mi włosy. Są coraz rzadsze.
      Lekarz
      > powiedział, że niedługo zupełnie wyłysieję. Wstydzę się wyjść na
      > ulicę. Całymi dniami siedzę w domu i rozpaczam. Chcę umrzeć".
      >
      > To są wymyślone przeze mnie sytuacje.
      > Co o nich myślicie?
      > Który z tych kłopotów jest poważniejszym kłopotem?
      Poważniejsze kłopoty - to te z cytatu nr. 1
      Co do cytatu nr.2 ----to: zakładam perkukie i ide na podbój światasmile
      • inka-1 Re: dla kazdego jego klopot bedzie tym ... 24.11.07, 19:54
        najpowazniejszym,to co jeden z nas uzna za blachostke dla drugiego
        bedzie powodem depresji (czasem samobojstwa).Dlatego trzeba sluchac
        co mowia inni,bo czasem przywyknie sie do uzalania,bierze
        za ,,sposob na zycie")a okazuje sie to krzykiem rozpaczy..
      • waleria-1 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 19:59
        Padalcowa (o, rany, jak mi jednak trudno tak się do Ciebie zwracać)
        ja jednak myślę inaczej.
        Przewrotnie podałam takie- wydawałoby się- skrajne sytuacje.
        Bo według nnie skala problemu nie zależy od tego, jakim on się
        wydaje w oczach innych- lecz od tego, jak go przeżywa osoba, którego
        on dotyczy i w jakim stopniu potrafi sobie z nim poradzić.
        To, co nam się może wydawać banalne, dla innego człowieka może być
        tragedią, z którą nie może sobie poradzić.
        Bo być może to jest ta kropka nad "i" która przepełniła jego czarę
        goryczy?
        Bo być może człowiek, któremu właśnie wypadają włosy, ma tyle
        kompleksów, problemów z samym sobą, że ten kolejny jest już dla
        niego nie do udźwignięcia?
        Może ten drugi człowiek czuje się tak mały, nieważny, że kolejny
        problem wzrasta dla niego do -niezrozumiałej dla innych- tragedii?
        Są ludzie silni psychicznie i są ci słabi.
        Dla jednych wtoczenie po raz kolejny głazu na szczyt góry nie jest
        problemem.
        Inni nie są w stanie przesunąć maleńkiego kamyczka leżącego na ich
        drodze.
        I nie jest tu ważne, że głaz waży tonę, a maleńki kamyczek-
        zaledwwie kilka gramów...
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 21:40
          waleria-1 napisała:

          > ja jednak myślę inaczej.
          skala problemu nie zależy od tego, jakim on się
          > wydaje w oczach innych- lecz od tego, jak go przeżywa osoba,
          którego
          > on dotyczy............
          No więc ja odpisałam - jak ja bym przeżywała. Nie mam pojęcia, jak
          podeszła by do tej sprawy dana_poszczególna osoba ( nie ja ).
          Jak ja moge odpowiedzieć za inną osobę ?
          Problema poruszone w twym poscie wydają mi się ( może na pozór
          tylko? ) zupełnie oczywiste.
          Ponadto uważam, że jeżeli ktokolwiek ma inne zdanie i uważa, że
          wypadanie włosów zaburza jego/jej egzystencję....to dla mnie znaczy
          tylko, że ta - dana, przykładowa osoba wykracza poza NORMĘ.
          A wszystko co wykracza poza NORMĘ ( tu już statystyka się kłania -
          dla wszystkich, którzy zapytają : " a co to jest NORMA " ) podlega
          L E CZ E N I U .
          • ovaka Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 21:58
            no ,cóz ..kłopot drugi jest konkretny, trzeba sprawdzic
            zdrowie ,albo, potem popracowac w sobie nad pogodzeniem sie z tym,
            a to pewno niełatwe.A ten pierwszy ..wielki co prawda ..ale bym
            była cyniczna ..i powiedziała .."kochana , jak sobie posłałałas
            tak sie wysypiasz" I tez pomyslałabym że w taką osobę nie
            warto "inwestować" swoich sił..no może gdybym była
            młodsza ,miałabym i złudzenia i siły.Ale w zyciu dosyc sie
            napatrzyłam na takie strasznie nieszczęśliwe , i juz mnie to nie
            bierze!Taka to jest pewnie z tych , co jak im sie poradzi "weź
            sobie psa" (ci co maja zwierzęta wiedza że jest to super recepta!)
            to zaraz zacznie narzekac że dywan będzie zakłaczony i że bedzie
            musiała rano wstac ,żeby psa wysikac ... No to pewnie ma dywan
            czysty i nic nie musi ..nawet baaardzo nic nie musi!
            • natla Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 22:05
              No i właśnuie Ovaka.....w tym cała tragedia.
              A swoja szosą, ciekawa jestem, czy takie kobiety zdają sobie sprawę
              z własnej winy? Bo jeżeli nie, to są tylko nieszcześcliwe, a jeżeli
              tak, to katastrofa. Mam taką znajoma. Chyba juz o niej tu pisałam.
              Jest samotna do bólu tylko na własne zamówienie. I im starsza, tym
              gorsza dla otoczenia. Nuiby zdaje sobie z tego sprawę, ale nic nie
              robi, zeby zmienić. Tzn. próbowała nawet, ale jej nie wyszło. To
              jest dopiero tragedia.
              • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 22:24
                ip.norwegian.no/ip/AvaSearchDateAction.aspx?TripType=2&D_City=WAW&A_City=ATH&D_Day=10&D_SelectedDay=01&D_Month=20
                0806&R_Day=28&R_SelectedDay=01&R_Month=200806&AdultCount=1&ChildCount
                =0&InfantCount=0&IncludeTransit=true&MinSeatsAvailable=1&flightLeg=-
                1&MaxPrice=-1&tracker=FCContinue&dFare=406&rFare=671
    • kryzar Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 19:47
      nie bardzo wiem które kłopoty są duże a które małe
      ad1 poczytałabym na głos to co napisałam czyli jaka jestem sama itd
      i pomyślałabym dlaczego jest tak a nie inaczej. Włączyłabym
      komputer i zagadała na pięćdziesięciolatkach. Ktoś się odezwie,
      ja odpowiem i już znacznie lżej na duszy.
      ad2 zmieniłabym lekarza, kupiłabym perukę i inaczej spojrzała na
      siebie, a potem włączyłabym komputer i dalej jak w punkcie 1
      Gorzej jak brak komputera, ale można założyć perukę uśmiechnąć się do siebie i
      poszukać kafejki internetowej a dalej jak w punkcie 1
      Pozdrawiam Kr
    • regine Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 20:08
      Ani ad.1, ani ad. 2, to nie są w/g mnie kłopoty. ŻADNE, aby z ich
      powodu umierać.A teraz troszkę jaśniej:
      Ad. 1)
      - To, że jestem sama, może taki jest mój wybór...?
      - Z życiem bywa różnie, raz pod wozem, raz na wozie...
      Warto walczyć o to, by coś zmienić a nie czekać. Wybór też tylko
      mój. Sami jesteśmy kowalami swego losu. Losowi tylko można pomóc.
      - A czy ja kocham innych, czy lubię kogoś ? Może tu tkwi problem, że
      nikt mnie nie kocha i nie lubi ? A może wystarczy, że tylko mnie
      lubią, czy muszą mnie wszyscy kochać ?...?
      Nie widzę sensu, aby umierać z tego powodu. Życie jest piękne, choć
      czasami daje w kość.
      Ad.2)
      też nie problem. Za często patrzę w lustro i zaczynam wydziwiać.
      Trzeba spojrzeć na młode osoby, chore dzieci i młodzież gdy po
      różnych chorobach i leczeniu zmagają się z problemem wypadania
      włosów i łysieniem, ich mi jest bardzie żal. Mi i w peruce będzie do
      twarzy.
      Nie rozpaczam z tego powodu, są naprawdę ważniejsze rzeczy.
      Nie siedzę w domu i nie zalewam się łzami. A też nie mam zamiaru
      umierać z tak błahego powodu, jak wypadające włosy.
      ~~~~
      Żaden z kłopotów nie jest dla mnie poważny, by myśleć "Chcę umrzeć ".
      • regine Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 20:15
        Zapomniałam dodać, że to ja tak myślę. Dla innych i padający deszcz
        i plama na spódnicy może być dramatem. Każdy wszystko odbiera
        inaczej. Może, tak jak nazwała to Inka, trzeba się "wsłuchać" w
        ten "krzyk rozpaczy" i starać się zrozumieć co jest dla kogo
        ważniejsze. A moze to tylko podtekst, może kryje się pod tym
        wszystkim zupenie inny, nie taki znowu błahy powód, do "Chcę
        umrzeć"...
        • baremi Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 21:13
          A może to tylko przesadne skoncentrowanie się wyłącznie na sobie? I nie dostrzeganie tego co wokół, prawdziwych dramatów a nie wymyślonych, czyli zwykły egocentryzm?
          Sorry, nie żal mi takich ludzi.
    • waleria-1 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 23:41
      Ja myśle tak: k a ż d y dramat jest dramatem- dla osoby, która go
      przeżywa.
      Jezeli idę ulicą i przewrócę się- to podniosę się i kuśtykając pójdę
      dalej. Ale gdy dziecko się przewróci- jego kolanko będzie go tak
      długo bolało, póki mama nie podmucha - bez wzgledu na to, jaka to
      bedzie rana,
      Jeżeli przypali mi się grzanka na śniadanie- wyrzucę ją i
      natychmiast zrobię sobie nową. Ale moje koleżanka pomyśli "jak
      zwykle mi nic nie wychodzi.Jestem do niczego".
      Jeżeli ciężko zachoruję- do upadłego będę walczyć o swoje zdrowie.
      Ale moja znajoma położy się do łóżka i powie "już nic z tym nie mogę
      zrobić".

      Każdy po swojemu przeżywa swoje życie. Każdy w tym życiu ma swoje
      dramaty. Jeden ma w sobie siłę, aby je zwalczyć. Inny poddaje się.
      Ten, który ma siłę- przeniesie góry.
      Ten, który jest słaby- złamie się przy najmniejszym podmuchu wiatru.
      Dla siłacza- podmuch wiatru będzie niezauważalny. Nie pojmie
      słabości tego słabego.
      Dla słabego- sam cień góry do przytłoczy. Nie zrozumie siły
      silniejszego.
      Czy możemy przyrównać siłę jednego do słabości drugiego? Czy możemy
      mierzyć je jedną miarką?

      Czy w ogóle mamy prawo oceniać, dlaczego coś dla kogoś jest
      najważniejsze w życiu? Co jest on w stanie pokonać, a czego nie?
      Co ma prawo być j e g o i t y l k o jego dramatem?

      • ovaka Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 24.11.07, 23:46
        Walerio, masz racje ....teoretycznie .Każdy jest inny -fakt,ale
        żeby cos omawiać, dyskutowac ,porozumiewac sie to musimy milcząco
        chociazby przyjąc jakies wspólne miary i pojecia -inaczej sie nie
        da !Więc najpierw słowa,słowa..że kazdy jest inny ..a potem nasze
        wspólnie wytworzone hierarhie wartości co gorsze a co lepsze ..czy
        złamana reka ,czy smierc drugiej osoby. czyli ważenie na wagach
        wspólnych ,a nie kazdy na swojej
        • waleria-1 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 25.11.07, 00:03
          ovaka,
          tak niestety jest w życiu. Pięknie m y ś l i m y o życiu, z
          daleka kochamy wszystkich ludzi. Wszystkich rozumiemy.
          A potem przychodzi twarda rzeczywistość. I już nie kochamy tak
          bardzo tego zrzędliwego staruszka z klatki obok. Ani tej sąsiadki,
          co dokarmia wszystkie piwniczne koty.
          Bo staruszek nie powinien zrzędzić. Nikt nie powinien zrzędzić.
          A staruszka nie powinna dokarmiać. Nikt nie powinien dokarmiać.
          Musimy mieć jakąś miarkę, to oczywiste.
          Lecz dobrze, jak od czasu do czasu spojrzymy uważniej na tę miarkę.
          Zakceptujemy to, że komuś spoza niej wystaje stopa, a ktoś inny może
          się nią trzy razy owinać dookoła.
          A przynajmiej będziemy się starać zaakceptować.
          • ovaka Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 25.11.07, 00:07
            walerio, ale to że komus wystaje stopa, a ktos moze sie owinąc ,to
            możemy zauważyc tylko dlatego że ta miara jest wspólna!I własnie ta
            miara pozwala nam dostrzegac róznice miedzy ludźmi!
            • waleria-1 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 25.11.07, 00:19
              ovaka,
              właśnie dokładnie to miałam na myśli.
              Musimy mieć jakiś odnośnik- miarę. On pozwoli nam dostrzec różnice.A
              jeżeli tak, to jest szansa na to, że rówież pozwoli je zaakceptować.
              To jest oczywiste.
              Pozdrawiam serdecznie.


              • baremi Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 25.11.07, 06:54
                Za dużo teorii Walerio, zbyt wiele słów. Wracając do podanych przez Ciebie przykładów - jeden i drugi to nadmierne skupianie się tylko na swoich problemach. Ciężko jest takim ludziom pomóc, bo oni nie chcą pomocy czyli wyjść z dołka, tylko pomocy w użalaniu.
                Nie jestem niewrażliwa i cieszę się jeśli mogę pomóc komuś kto tej pomocy potrzebuje naprawdę, bo sam chce pomóc sobie, ale na chwilę się zagubił.
                A co do kotów. Hmmm... sama karmię piwniczne koty, leczę je i szukam domów dla tych najbiedniejszych. I jeśli akurat spotkam parę staruszków, którzy opiekują się podwórkiem, pomagam im wybierać kartony ze śmietnika. Może m.in. dlatego nie mam czasu na roztkliwianie się nad sobą.
    • waleria-1 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 25.11.07, 19:22
      Więc dalej.
      Ostatnie dwa słowa "chcę umrzeć" użyłam dla uwypuklenia problemu (
      tak, jak projektant mody na pokazach uwypukla nadmiernie ramiona w
      ubraniach, aby podkreslić, zwrócić na coś uwagę).
      Dalej-
      dawno temu w telewizji był program "Telewizja nocą". Prowadzacy
      współczuli -słusznie- ludziom mającymi różne problemy . Były to w
      ogólnym pojęciu tzw. duże problemy.
      Ale kiedyś w studiu młody człowiek opowiedział o swoim problemie- na
      tle tamtych malutkim, ale dla niego- olbrzymim, nie do pokonania.
      Został wyśmiany.
      Kłopoty duże i małe...Kiedy i dla kogo duże, kiedy i dla kogo małe?
      Osoby postronne nie są w stanie ocenić.

      Beremi,
      to prawda, w dyskusji w necie używam dużo, często, niestety, zbyt
      dużo słów. Wiem o tym- jak również o tym, że może to być dla innych
      męczace. Nie mam ścisłego umysłu i nie potrafię inaczej. Każdy z nas
      ma swój sposób przekazu.
      Ale czy tak do końca jest prawdą, że jest w tym za dużo teorii?


      • ovaka Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 25.11.07, 19:57
        Kiedys , tak sie złozyło ,przez kilka miesiecy pracowałam w
        telefonie zaufania.I od razu pierwszego nocnego dyzuru zetknęłam
        sie z telefonem młodej osoby ,myslałam że dziewczyny co chciała sie
        zabic , i juz dłuzej nie mogła zyc..długo to twała, kilka telefonów
        zanim sie okazało o co chodzi ...był to młody chłopak ,pewnie 15-16
        letni ,który cierpiał z powodu ..ze jak jest cisza to tak słychac
        że on tak głosno przełyka sline ,ze wszyscy słysza .Uważał ze to
        kompromitujace i z tego względu rezygnował z bycia z innymi , aby
        uniknąc tych sytuacji ..Ojej ..jak było z nim trudno ..był
        zrozpaczony, a najbardziej tym ,ze jak był w kinie z koleżanka no
        to cały czas było słychac jak on prełyka ..-bez komentarza.A on
        naprawde był zrozpaczony i naprawde chciał juz nigdy nie byc z
        nikim w jednym pomieszczeniu.
        • waleria-1 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 25.11.07, 20:02
          Ovaka,
          to bardzo dobry przykład.
          • baremi Re: Wszystkie kłopoty duże i małe-Wlerio 25.11.07, 20:11
            przepraszam Cię. Prostuję: 'Za dużo teorii Walerio, zbyt wiele słów' - jak dla mnie, pogubiłam się.
            • waleria-1 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe-Wlerio 25.11.07, 22:21
              Wszystko w porządku, Beremi.
              Istotnie dyskusje w necie- i nie tylko w necie- idą czasem w
              różnych, nieoczekiwanych kierunach. Wielu kierunkach, zdarza się,
              bardzo mało z sobą powiązanych lub...wcale.
              Dajemy temat- a on po jakimś czasie zaczyna żyć swoim własnym życiem.
              Czasem też dla przekazania swoich myśli używamy tak wielu
              róznorodnych argumentów, że mogą one sprawiać wrażenie zupełnie
              oderwanych.
              Pozdrawiam smile))
    • skrzydlate Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 26.11.07, 22:51
      powiem tylko tyle - chcieć to móc
      • skrzydlate Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 26.11.07, 22:52
        tak w związku z chceniem i umieraniem ... diabelnie nie lubię teoretyzować i
        tego typu kokieterii też nie lubię
        • natla Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 26.11.07, 23:26
          A ja mysle, ze kłopoty/problemy to właśnie te różne niebanalne
          odcienie życia. Szkoda że dopiero z biegiem lat uczymy sie widzieć
          problemiki w problemikach, a problemy rozwiązywać. Myślę, że w
          naszym wieku brak tej umiejętnosci zahacza o infantylizm. Choć nie
          przeczę, ze czasem bywają problemy przerastające człowieka.
          • skrzydlate Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 27.11.07, 09:27
            nie do końca rozumiem.. to znaczy rozumiem te część o odcieniach życia,
            przykład: nie jestem za modelem cierpiącej matki.. czytaj: matka w aureoli ze
            łzami bólu wyglądająca z każdego kąta - totalne wyniesienie cierpiętnictwa i
            poświęcenia na piedestał.... tym niemniej mam wrażenie że bez pewnej dawki
            cierpienia nie urodzi się współczująca, rozumiejąca, odczuwająca i pełna empatii
            kobieta-człowiek, kobieta - matka, kobieta -żona. To był przykład.
            Kontynuując - co z tymi problemikami? Może jest tak, że ktoś chce owinąc kogoś
            swoją niewidzialną siecią cierpiętnictwa żeby sobie powampirzyć bo to jest takie
            fajne i skuteczne, a może tylko potrzebuje przyjaznej dłoni na chwilkę żeby już
            dalej iśc samodzielnie...
            • natla Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 27.11.07, 09:56
              Problemiki w problemikach.....tzn. nie zatruwać sobie i innym życia
              np. z powodu złamanego paznokcia czy rozbitej szklanki.
              • inka-1 Re;sztuka jest nie stac sie toksycznym dla.. 27.11.07, 11:16
                otoczenia...kazdy ma jakies problemy i potrzebuje sie wyzaliz,jednak
                czesto przeradza sie to w styl zycia i wtedy jest to toksyczne dla
                otoczenia.Trudno w tych przypadkach odroznic czy
                to ,,styl,depresja..wolanie o pomoc...??ale nikt nam nie obiecywal
                ze bedzie latwo zyc..
              • ovaka Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 27.11.07, 11:18
                a tak przy okazji cierpienia..nie jestem zwolennikiem
                cierpietnictwa, ale to "amerykańskie" bycie szczęśliwym , od rana
                do wieczora, jako obowiazek ..i te cwiczenia typu :jest super, ja
                jestem super wszystko jest super sa dla mnie przykładem bezdennej
                głupoty.Nie neguje tego w odniesieniu do codziennosci i codziennych
                kłopotów,ale niech to nas nie pozbawia głebszego spojrzenia na los
                człowieczy -który jest pełnen cierpienia , niepewności i absurdu.
                Nie amputujmy w sobie tej wielkiej mozliwości która jest w nas,
                spogladania czasem w przepaśc niewypowiedzianego i strasznego.To
                jesttez wielkośc z tym życ i dawac temu radę!
                • natla Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 27.11.07, 11:32
                  Znowu się musze podpisać pod Tobą Ovaka wszystkimi 4 kończynami.
                • skrzydlate Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 28.11.07, 22:00
                  jasne,
                  ale to usmiechanie się i działanie z pozytywnym "imagiem" - to jest tylko występ
                  teatralny...
                  jak zauwazyłam - ludzie wola pogodnych i uśmiechnietych, kiedy walczylam o prace
                  i przetrwanie nigdy nie pokazywalam po sobie jak mi ciezko i zawsze świadomie
                  sprawialam wrazenie czlowieka sukcesu bez problemów, to taki sposob na
                  sprzedanie samego siebie, naprawde skuteczny .... nasladowalam tez niektorych
                  kolegow, ktorzy nawet jak czegos nie umieli - udawali ze umieja wychodząc z
                  zalozenia ze jesli nawet czegos nie wiedzą to sie naucza, takie przekuwanie
                  mozliwosci na realną rzeczywistośc, usmiech zaczyna ten wysiłek i uśmiech go
                  kończy w rezultacie......... nie wierzysz - sprawdź wink
                  • grazyna10 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 28.11.07, 22:52
                    Lata temu, moja corka zachorowala. Miala wtedy 17lat i prawie nie
                    chodzila. Dla mnie to bylo strasznym dramatem dla niej zas nie bylo
                    problemem to, ze prawie nie chodzi ale to, ze na skutek lekow ma
                    obrzeknieta twarz. Prosty przyklad na odrebne postrzeganie tej samej
                    sytuacji. Inna jest tez ludzka odpornosc na niepowodzenia. Jednego
                    niepowadzenia mobilizuja do dalszego dzialania a innego przytlocza
                    ze szczetem. Jedna osoba, pozar domu skwituje slowami, no trudno,
                    zbudujemy drugi inna osoba przypalona grzanke potraktuje jak dramat
                    i kataklizm. A co do pomocy, to niestety zycie mnie nauczylo,
                    pomagac tylko tym, ktorzy o te pomoc poprosza. Nie wtedy kiedy mnie
                    sie wydaje, ze ktos pomocy potrzebuje. Za takie wydawanie sie juz
                    pare razy po lapkach dostalam.
                    • skrzydlate Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 29.11.07, 10:32
                      ja jestem porąbana, najlepiej funkcjonuje w stresie, jak mi dobrze zaczynam sie
                      op...ć i mi wszystko wisi generalnie wink
    • waleria-1 Re: Wszystkie kłopoty duże i małe 29.11.07, 12:35
      Sądzę, że- jak to w życiu bywa- wszyscy po części mamy rację. Bo są
      ludzie, dla których najwiekszym szcześciem jest być nieszczęśliwym-
      lecz nie zawsze potrafimy rozróznić (przynajmniej na początku
      znajomości), czy to własnie z takimi mamy do czynienia.
      I w naszym wieku powinniśmy już umieć sobie radzic z problemami-
      lecz nie zawsze potrafimy.
      I powinniśmu chodzić z głową wysko podniesioną i z uśmiechem na
      ustach- lecz czasem tak w duszy łka, ze głowa sama opada na
      piersi...

      Przyznam, ze najbliższy jest mi wywód Grazyny10- właśnie o to mi w
      tym wątku chodziło, a w każdym razie w jego głównym temacie.

      Skrzydlate- nie tylko Ty jesteś porąbana. Bo jak zaczyna iść jak po
      maśle, to życie robi sie strasznie nudne. Ale jak na swojej drodze
      natknę się na jakiś dołek, to od razu dostaje takiego kopa do
      działania...że wszystko od razu nabiera nalezytych proporcji.
      Co oczywiscie nie znaczy, ze nie rozumiem tych, którzy mają
      dokładnie odwrotnie. Bardzo dobrze rozumiem- mam nadzieję.
      • sagittarius954 Re:Świąteczny kłopot 26.12.07, 09:04
        Barszczyk czerwony nie chce "wyjść. Jakiś zaczarowany ,albo stoliczek jest z
        tych "nakryj sie "smile))
        • natla Re:Świąteczny kłopot 26.12.07, 10:41
          Nie chce wyjsć z obrusu czy z koszuli smile
          • sagittarius954 Re:Świąteczny kłopot 26.12.07, 11:09
            Z garnka .smile
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re:Świąteczny kłopot 26.12.07, 11:43
              sagittarius954 napisał:

              > Z garnka .smile

              Zrób grzybową smile))), grzyby, jak są z wkładką mięsna - to i same
              wyjdą ( z garnka smile)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka