Ceremonia picia herbaty

24.02.08, 09:37
Byłam wczoraj na pokazie ceremonii picia herbaty - w naszej bibliotece jest
taki cykl spotkań "Klimaty kulturowe".
Zastanawialiśmy się, dlaczego Japończycy tak celebrują tak prozaiczną
czynność, dlaczego to trwa tak długo i dlaczego ważny jest każdy gest.
Prowadząca (Polka, ale po szkole w Japonii - bo są tam specjalne szkoły uczące
tego ceremoniału) odpowiedziała, że Japończycy uważają, iż należy się tym
chwilom celebracja bo:
- już może nigdy nie będziemy pić herbaty z tymi samymi osobami
- w tym samym miejscu
- z tych samych czarek.
Nazwała ten pogląd po japońsku, a dotyczy on wyłącznie picia herbaty. Dla mnie
łączy się nierozerwalnie z filozofią zen.

Dlaczego o tym napisałam? Nasuwają mi się ostatnio refleksje w zw. ze "smugą
cienia", którą przekroczyłam. I tak mnie uderzyło, że były takie chwile w
życiu, kiedy czuliśmy się szczęśliwi, chcielibyśmy je powtórzyć,choć w
przybliżeniu stworzyć/ odtworzyć tamtą atmosferę, ale niestety nic z tego nie
wyjdzie.
I przypomniało mi się, przy okazji wyglądania przez okno i sprawdzania jaka
dziś pogoda, jak spędzaliśmy w ogródku pod tymż oknem pewne niedzielne
popołudnie. Ciepełko, ptaszki śpiewały- mój syn z dziewczyną, córka z
chłopakiem, ja ze swoim partnerem. Graliśmy w jakąś grę, budowaliśmy miasta,
przekomarzaliśmy się, jedliśmy biszkopt z owocami, piliśmy kawę. Nie miałam
wtedy poczucia, że jest to chwila szczęścia. Dziś przemknął mi ten widok przed
oczami i stwierdziłam, że byłam wtedy szczęśliwa. Nie ma już tych par, nie da
się odtworzyć podobnej sytuacji. Mieliście takie dni? I takie refleksje?
I tak sobie myślę, może należałoby uczyć takich ceremoniałów, żeby uzmysłowić
ludziom, że szczęście jest chwilą ulotną i trzeba o takie chwile dbać.

*********************************************************************
Nie patrz na różnice między mężczyznami a kobietami jak na problem. Sekret
polega na tym, żeby dostrzec w nich szansę.
    • inka-1 Niedzielne wspolne zasiadanie przy stole... 24.02.08, 09:50
      nie wspomne juz o codziennosci...zanika,gdyz zapedzeni bierzemy
      udzial w ,,wyscigu szczurow"a inne wartosci ..ulatuja niepostrzezenie
      • graga211 Re: Niedzielne wspolne zasiadanie przy stole... 24.02.08, 10:22
        Miewam bardzo często i wiele: jakiś dźwięk, barwa, zapach, wszystko
        to razem i kazde z osobna potrafia przenieść mnie w odległe miejsca
        w odległym czasie i przypomniec wszystkie szczegóły tamtej chwili. A
        co ciekawe, wtedy bynajmniej nie działo nic takiego nadzwyczajnego,
        żeby musiało tak trwale zapaść w moją pamięć.....
        • inka-1 My wracamy do takich klimatow.... 24.02.08, 10:27
          czy jednak potrafimy zaszczepic to mlodszym ..doceniac
          atmasfere..zwolnic..
          • emi152 Re: My wracamy do takich klimatow.... 24.02.08, 11:44
            Mam dni, kiedy zwalniam i funduję sobie coś w rodzaju ładowania
            akumulatorków. Wtedy nic i nikt nie jest w stanie mi przeszkodzić.
            Ten zwyczaj przejęły moje córki i dołączają do mnie. To może być
            wypad do lasu,do ZOO, do teatru, na koncert, albo zwyczajne
            gotowanie, pieczenie w domu i konsumpcja. Tak naprawdę od nas
            zależy, jak żyjemy. Młodzi też to rozumieją...często bardziej, niż
            mysmile) Życzę miłej niedzielismile)
            • sagittarius954 okruch szczęścia wydobyty z pokładów pamięci 24.02.08, 12:38
              Tak , doświadczałem tego nie raz, na dokładkę przypominam sobie twarze tamtych
              osób, nieraz uśmiechnięte, nieraz poważne , a nieraz czuję tamtą atmosferę
              zaistniałą gdzieś i tylko już nie mogę sobie przypomnieć z kim .
        • del.wa.57 Re: Niedzielne wspolne zasiadanie przy stole... 24.02.08, 18:08
          Podobnie jak Graga,te wspólne sobotnio-niedzielne obiady,rozmowy i opowiesci
          zdarzeń,wydarzeń z tygodnia choć nic nie zapadło mi głęboko w pamięć,mam to
          oczywiście przed oczyma,pamiętam i wiem,ze były to bardzo miłe chwile.
          Czy dzisiaj młode mamy zasiadają z rodziną do wspólnych obiadów? chyba coraz
          mniej,każdy złapie coś dla siebie,jedzą w szkołach,gdzies na mieście a
          soboty,niedziele też każdy wypoczywa jak chce.
          • ovaka terażniejszośc jest cenna, 24.02.08, 19:28
            ale chyba dowiadujemy sie tego na starośc.Młody człowiek zyje
            przyszłościa , to jutro ma sie cos zdarzyć, w przyszłym tygodniu za
            rok..to wtedy zacznie sie TO najwazniejsze.Obecna chwila umyka w
            oczekiwaniu wieczornej randki, a na randce , do szczęścia brakuje
            nam (według nas !0 tej pieknej sukienki, albo innego chłopaka, albo
            zeby to było na wakacjach itd.A doskonałośc chwili chyba człowiek
            dostrzega gdy przystanie i rozgladnie sie ...no i wtedy gdy ma
            mozliwośc porównania róznych chwil.Wtedy mazna odkryc że byliśmy
            szczęśliwi nie w Paryzu , tylko w Pcimiu, i wcale nie w
            ekskluzywnej restauracji ale w barze mlecznym.Okazuje sie że
            pieknych momentów było mnówstwo .Doskonałośc chwili..to sie wie
            chyba potem?
            • regine Re: Sobotnio-niedzielne rodzinne spotkania 24.02.08, 23:20
              Śniadania, obiady, wypijanie popołudniowej kawy, czy herbaty, z
              ciastem. Gdy są dzieci u mnie w domu, udaje mi stworzyć atmosferę
              celebracji tej rodzinności. Zresztą córki postępują tak samo. Są to
              2 dni w tygodniu, gdy możemy współnie, bez pośpiechu, zasiąść do
              współnego śniadania, porozmawiać o tym co zdarzyło się w ciągu
              tygodnia, poświęcamy sobie w ten sposób więcej czasu. Zjadamy
              spokojnie, bez łapania niczego w biegu, obiad niedzielny. Te
              spotkania są dla nas świętem, jemy nie tyle dużo, co długo,
              poświęcając czas na wspólne rozmowy, na które w powszedni dzień nie
              ma czasu.Czasami gdy jestem sama, brakuje mi tych spotkań. Ale wiem,
              ze w rodzinach córek, te dwa dni są przeznaczone tylko i wyłącznie
              dla rodziny, na rozwiazywanie problemów, plany różne i wspomnienia.
              Dla mnie i moich córek, które nadal kultywują tą tradycję, są to dni
              spędzane tylko z rodziną i przeważnie w domu. Potem spacer i c.d.
              rozmów, czasami wspomnień. Cieszę się, że to coś, swoim córkom
              zaszepiłam i że nadal to trwa.
              • regine Re: Sobotnio-niedzielne rodzinne spotkania 24.02.08, 23:23
                Dodam jeszcze, że w moim domu i w domach moich córek, są wielkie
                stoły. Tam, przy nich odbywają się te nasze rodzinne spotkania. Nikt
                nie siedzi na uboczu, z talerzem pod brodą. Duży współny stół i przy
                nim rodzina. To jest to co łączy ludzi...
Pełna wersja