Dodaj do ulubionych

"nasz maluch"

06.06.08, 09:02
ma już 35 lat. Bardzo miło wspominam podróże "maluchem" i rzeczywiście przy
umiejętnym pakowaniu można było zmieścić prawie wszystko. Pralkę automatyczną
Polar-bio również i wiele innych rzeczy też
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5284561,Urodziny__Malucha____Fiat_126_p_konczy_35_lat.html
Obserwuj wątek
    • sagittarius954 Re: "nasz maluch" 06.06.08, 11:22
      Ostatniego malucha , zamienilem na syrenkę , ale pralkę polską miałem przez
      dobre kilkanaście lat , psuła się nagminnie , pewne procedury demontażowe
      opanowałem do perfekcji , choc nostalgii z powodu jej braku nie odczuwam , pora
      wziąć się do naprawy elektroluxa , tez wspaniała pralka smile))
    • szyszkasosny Re: "nasz maluch" 06.06.08, 18:37
      Tak, tak - bardzo był pojemny i pakowny. Pierwszy nasz maluch kupiony w peweksie
      jeździł z nami 7 lat. Miał już dziury w podwoziu, założone dywanikiem.
      Przewoziliśmy nim: pralkę automat jak wyżej, bojler elektr. 100 litrowy, 2 owce
      dla ojca, rury pcv kanalizacyjne. Rury wystawały przez okno i w czasie jazdy
      grały na różne tony, aż ludzie się oglądali po drodze.
      Pamiętam wyprawy na wczasy - z południa Polski nad morze - bez bagażnika. W lukę
      między fotele z tyłu pakowało się bagaż, na to wykładało śpiwór i koce i dwoje
      dzieci kotłowało się po tym tapczaniku całą drogę. Ach czasy...
    • skrzydlate Re: "nasz maluch" 06.06.08, 19:42
      mój pierwszy.. jedyny, czerwony, truskaweczka... bagażniczek maleńki a ja z
      dwójką dzieci nad morze... siedzieli na rzeczach... słodki był... po jakims
      czasie uzywania trzeba go było uruchamiać waląc czyms twardym z rozrusznik
      jednocześnie kręcąc kluczyjkami w stacyjce.. ile zabawy przy tym było, bo dwie
      osoby były potrzebne, łapanka była na ulicy zawsze... a jak zmieniałam sama
      popsute boczne światełko, w obecnym już bym nie udała rady samodzielnie, za
      bardzo przekombinowany ... a tam?... przykleiłam na gumę do żucia... bo inaczej
      się nie chciało trzymać... i jeździł z tą guma ... słodki był.. guma była nie
      wyżuta zbyt dobrze wink
      • milata2 Re: "nasz maluch" 07.06.08, 15:19
        Z "maluchem" mam trzy wspomnienia, które najbardziej wryły mi się w
        pamięć.
        Pierwszy raz jak jechaliśmy do rodziny; każdy napotkany tir
        powodował u mnie gęsią skórkę i wydawało mi się, że siedzę w
        pudełku od zapałek, które za chwilę zostanie wciągnięte pod koła
        tira.
        Drugie, jak swojej „młodzieży” kupowałam wieżę; było nas troje, a
        pudeł więcej od nas, trzymaliśmy je również na kolanach, sięgały pod
        sufit i prawie nic nie było widać....
        Trzecie, smutniejsze, bo skasowaliśmy autko, a ja ze strzaskanym
        nadgarstkiem, znalazłam się w szpitalu, gdzie pod narkozą składano
        mi kosteczki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka