Dodaj do ulubionych

Radość życia .

25.09.08, 11:05
Co to jest radość życia i co możemy pod to stwierdzenie podciągnąć. Czy tylko
wszystkie sprawy wywołujące uśmiech i chęć do częstego powtarzania ich smile
Obserwuj wątek
    • milata2 Re: Radość życia . 25.09.08, 11:47
      Dla mnie to wewnętrzny ład, harmonia, optymizm, apetyt na życie. To
      nie zaburzone relacje "być" i "mieć". Radość życia przejawia się w
      życzliwości do ludzi i świata, do umiejętności zachwytu nad każdym
      źdźbłem trawy i kroplą rosy. Radość wynika z mojego wnętrza, co
      ważne jest to również umiejętność dawania . Zawsze mamy coś do dania
      drugiej osobie, a jej radość potęguje moją radość. To również
      umiejętność spojrzenia na siebie i innych z dystansu.
        • malwina52 Re: Radość życia . 01.10.08, 09:59
          Życie nie musi obfitować w wielkie wydarzenia.
          Codzienny obowiązek prosty i niepozorny wystarczy,
          by je upiększyć i uszlachetnić wtedy radość
          sama przychodzismile.


          Czym dla mnie jest radość życia???
          a tym, ze żadne wątpliwości dla mnie już nie istnieją,
          wiem co mamsmile, wiem co chcesmile

          • natla Re: Radość życia . 01.10.08, 10:33
            Obecnie dla mnie radością życia są spełnione obowiązki, a raczej nie
            obowiązki, a założenia.
            I jeszcze coś, ale nie śmiejcie się.....ruch, wysiłek fizyczny. Po
            długim forsownym spacerze, czy gimnastyce, jestem cudownie zmęczona
            i uśmiechnięta wew. i zew. jak trzeba. smile Mięśniak się ze mnie robi?
            No nie, tak źle jeszcze nie jest. Po wysiłku fizycznym mam okropną
            ochotę na wysiłek intelektualny.
            • goskaa.l Re: Radość życia . 01.10.08, 14:36
              natla napisała:

              > Obecnie dla mnie radością życia są (...)
              > I jeszcze coś, ale nie śmiejcie się.....ruch, wysiłek fizyczny.

              Cieszę się, że nie jestem osamotniona w tym względzie. Ja po prostu bez ruchu
              nie istnieję! Przez długie lata ruszałam sie w różny sposób, aż pojawił się mój
              TŻ, który z różnych powodów ma ograniczenia ruchowe. I ja też siadłam, a w ślad
              za tym "siąściem" pojawiły się tusza i nadciśnienie. W tym roku powiedziałam
              KONIEC! Nie oglądając się na nikogo chodzę na zajęcia w pobliskim (3 minuty od
              domu) klubie fitness i bardzo mi z tym dobrze! Tusza powoli ustępuje, a
              ciśnienie wróciło do normy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka