Dodaj do ulubionych

A w Białymstoku kury piejom

12.07.09, 06:46
Oznajmiając wszem i wobec, że niedziela święta nastała i kogut do rosołu
rozebrany smile
Gospodynie uprasza się o zagniecenie sowicie cienkiego makaronu a gospodarzy o
wstrząśnienie karafkismile
big_grin
Obserwuj wątek
    • super222 Re: A w Białymstoku kury piejom 12.07.09, 07:07
      A jeszcze:
      gospodarz musi sie ogolić.
      Brzytwa, pędzel, miseczka
      z wodą (nie musi być święcona),
      pod brodą ręcznik z napisem
      *co ja ugotuję, to każdemu smakuje*,
      albo *dobrej gospodyni, ciasto w rękach
      rośnie*. Dzieci jeszcze śpią... big_grin
      Miłego dnia. crying
    • bona0601 Re: A w Białymstoku kury piejom 12.07.09, 08:47
      My raczej sledzikujemy, ale proszę bardzo,zapraszam na tego rozebranego koguta.
      Gorzej z makaronem. Cienki nie wyszedł,jakoś w sklepach nie umieją odpowiednio
      go rozwałkować.Karafka wstrząśnięta , ale nie mieszana. Nie , to nie ten
      tekst.Ale jest. Zyczę miłego dnia i smacznego obiadu.
      • misia007 Re: A w Białymstoku kury piejom 12.07.09, 17:16
        U nas ani rosołu ani makaronu bo my jarosze, za to karafka zawsze!!!!A jutro
        makaron będzie, tyle że penne.
        • natla Re: A w Białymstoku kury piejom 13.07.09, 09:25
          Pamiętam urok "niedzielnych" obiadów z dzieciństwa. Ciemna, duża
          jadalnia, zawsze oświatlona lampami (jedno okno wychodzące na
          częściowo zabudowany północny balkon) i wnoszone kolejne potrawy,
          niekoniecznie z rosołem na czele smile Przy stole zasiadało minimum 5
          osób, ale na ogół więcej. Po przeprowadzce do bloku, czar prysł. Za
          jasno wink, a i skład jedzących już inny i inne potrawy i w ogóle.
          • super222 Re: A w Białymstoku kury piejom 13.07.09, 11:19
            <...a i skład jedzących już inny i inne
            potrawy i w ogóle>, a wcześniej <...i wnoszone
            kolejne potrawy, niekoniecznie z rosołem
            na czele>. Koniec cyt.
            Zupełnie jak bym czytała M. Dąbrowskiej
            *Noce i dni*. Kury też dzisiaj nie takie jak
            dawniej. Gdy Basia wyszła za Bogumiła, to była
            jeszcze, no wiecie...Rano, po kilku nocach
            w małżeńskiej łożnicy, goniąc kury po podwórku
            usłyszała instrukcję od gospodyni, że należy
            kure *pomacać*, żeby wiedzieć kiedy zniesie jajo.
            Wówczas spłoniona młoda mężatka odpowiedziała:
            *o tym, to ja już wiem - moja...(zapomniałaim),
            ale wszyscy wiedzą o którą aktorkę chodzi.
            Nie, w dzisiejszych czasach takich kur
            już nie ma. Jajka rodzą się w ogromnych halach,
            kogut tam dostępu także nie ma, no i tego macania
            ...też nie.
            Kurcze - trochę za długie,
            ale być może prejdzie. big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka