sagittarius954 12.07.09, 06:46 Oznajmiając wszem i wobec, że niedziela święta nastała i kogut do rosołu rozebrany Gospodynie uprasza się o zagniecenie sowicie cienkiego makaronu a gospodarzy o wstrząśnienie karafki Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
super222 Re: A w Białymstoku kury piejom 12.07.09, 07:07 A jeszcze: gospodarz musi sie ogolić. Brzytwa, pędzel, miseczka z wodą (nie musi być święcona), pod brodą ręcznik z napisem *co ja ugotuję, to każdemu smakuje*, albo *dobrej gospodyni, ciasto w rękach rośnie*. Dzieci jeszcze śpią... Miłego dnia. Odpowiedz Link
bona0601 Re: A w Białymstoku kury piejom 12.07.09, 08:47 My raczej sledzikujemy, ale proszę bardzo,zapraszam na tego rozebranego koguta. Gorzej z makaronem. Cienki nie wyszedł,jakoś w sklepach nie umieją odpowiednio go rozwałkować.Karafka wstrząśnięta , ale nie mieszana. Nie , to nie ten tekst.Ale jest. Zyczę miłego dnia i smacznego obiadu. Odpowiedz Link
misia007 Re: A w Białymstoku kury piejom 12.07.09, 17:16 U nas ani rosołu ani makaronu bo my jarosze, za to karafka zawsze!!!!A jutro makaron będzie, tyle że penne. Odpowiedz Link
natla Re: A w Białymstoku kury piejom 13.07.09, 09:25 Pamiętam urok "niedzielnych" obiadów z dzieciństwa. Ciemna, duża jadalnia, zawsze oświatlona lampami (jedno okno wychodzące na częściowo zabudowany północny balkon) i wnoszone kolejne potrawy, niekoniecznie z rosołem na czele Przy stole zasiadało minimum 5 osób, ale na ogół więcej. Po przeprowadzce do bloku, czar prysł. Za jasno , a i skład jedzących już inny i inne potrawy i w ogóle. Odpowiedz Link
super222 Re: A w Białymstoku kury piejom 13.07.09, 11:19 <...a i skład jedzących już inny i inne potrawy i w ogóle>, a wcześniej <...i wnoszone kolejne potrawy, niekoniecznie z rosołem na czele>. Koniec cyt. Zupełnie jak bym czytała M. Dąbrowskiej *Noce i dni*. Kury też dzisiaj nie takie jak dawniej. Gdy Basia wyszła za Bogumiła, to była jeszcze, no wiecie...Rano, po kilku nocach w małżeńskiej łożnicy, goniąc kury po podwórku usłyszała instrukcję od gospodyni, że należy kure *pomacać*, żeby wiedzieć kiedy zniesie jajo. Wówczas spłoniona młoda mężatka odpowiedziała: *o tym, to ja już wiem - moja...(zapomniałaim), ale wszyscy wiedzą o którą aktorkę chodzi. Nie, w dzisiejszych czasach takich kur już nie ma. Jajka rodzą się w ogromnych halach, kogut tam dostępu także nie ma, no i tego macania ...też nie. Kurcze - trochę za długie, ale być może prejdzie. Odpowiedz Link