w_jak_wruda Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 12.10.09, 10:47 W sobote pierwszy raz startowalam ze swoim koniem w zawodach ujezdzeniowych )))) I zajelismy 2 miejsce w swojej klasie )) Dzieki Smoku ))))))))) Odpowiedz Link
fallen86 Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 19.10.09, 23:24 w_jak_wruda napisała: > I zajelismy 2 miejsce w swojej klasie )) To jakoś w koniach mechanicznych się określa? tę klasę... Odpowiedz Link
wajego Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 12.10.09, 10:46 Jak to było w "Over the top"?... Aha. "Drugi to frajer. Tylko zwycięzca się liczy.". Gratuluję koniowi Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 12.10.09, 11:50 I troche zdjec z zawodow z moim zwierzem www.facebook.com/photo.php?pid=104038&l=0ebcb7638b&id=100000125558870 przygotowania: www.facebook.com/photo.php?pid=104035&l=1853d928f3&id=100000125558870 start (moja mina niezla ;-P) www.facebook.com/photo.php?pid=104036&l=555aadee97&id=100000125558870 i juz po www.facebook.com/photo.php?pid=104037&l=26969c58dc&id=100000125558870 Odpowiedz Link
wajego Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 12.10.09, 12:32 Coś Ty mu z grzywą zrobiła??? Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 12.10.09, 14:31 Ma ladna fryzurke ulozona ;-P ))))) Odpowiedz Link
chinsk.i.smok Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 12.10.09, 14:15 z moim zwierzem www.facebook.com/photo.php? pid=104038&l=0ebcb7638b&id=100000125558870 piękne jest to zdjęcie! Odpowiedz Link
pomysl.po.wypiciu Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 12.10.09, 15:18 w samej rzeczy, bardzo takie eleganckie Odpowiedz Link
alo_ha Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 13.10.09, 09:03 WOW gratulacje, jestem pod wrażeniem Odpowiedz Link
tamten_ludzik Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 12.10.09, 12:53 Kobieta na koniu, mmm... Odpowiedz Link
mojave777 Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 13.10.09, 11:54 Gratulejszyn! A nietypowa fryzura konia skojarzyła mi się z którymś odcinkiem "Tytusa, Romka i Atomka", gdzie skrzaty złośliwie zaplatały koniom warkoczyki w stajni eM. ___ "Prawie" sprawdza się tylko w przpadku rzutu podkową lub granatem Odpowiedz Link
nowy_conrad Re: WRUDEJ GRATULUJEMY 2. MIEJSCA 16.10.09, 13:12 Respekt ... ja pierwszy raz w galopie w tym roku na urlopie. Odpowiedz Link
alo_ha może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany... 16.10.09, 15:14 W te wakacje wsadzono mnie na pełnowymiarowego konia, pierwszy raz w zyciu. Dwuzdaniowa instrukcja obsługi i jazda w teren - łącznie z galopem. Konik był nawet charakterny, ciekawe doświadczenie. Co i gdzie zrobić w PL, najlepiej to jeszcze w okolicach Wawy, żeby tak sobie pojeździć, w terenie. Myśl o godzinach spędzonych na lonży mnie nie kręci nie mam na to ani czasu, ani zapału, ani miłości to tych w sumie miłych zwierząt, ale pojeździć czasem bym chciała. Wykonalne to u nas? Odpowiedz Link
nowy_conrad Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 16.10.09, 15:42 www.jezdziecki.eu/plan.html Kupujesz i jedziesz Odpowiedz Link
alo_ha Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 16.10.09, 15:57 Conradzie! Pytałam zorientowanych w temacie! Odpowiedz Link
pomysl.po.wypiciu Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 16.10.09, 16:28 nie znam sie, mi jazda konna nie podpasowala ale wydaje mi sie ze, zeby pojezdzic trzeba wpierw nauczyc sie jezdzic na lonzy Odpowiedz Link
alo_ha Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 17.10.09, 00:40 Mi się też tak wydawało, póki mnie na rzeczonego konia nie wsadzono i tragedia się nie stała. Z tym że, szefem wszystkich koni był pan który jednym gwizdnięciem był w stanie opanować cztery konie z początkującymi jeźdźcami, ten sam pan rozpędził konie do galopu. Czyli to, że da się to ja wiem, ale czy da się to w PL? Odpowiedz Link
chinsk.i.smok Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 18.10.09, 20:54 Znam miejsce, gdzie można jechać w teren pod Wawą, tgam jeżdżę i choć mam cholernie daleko to sobie to cenię, ze lasy blisko i tereny, a nawet całodzienne rajdy to norma. Co prawda uważam, że ze dwie godziny na padoku nie zaszkodzą, ale ostatecznie to instruktor decyduje, czy zabiera Cię w teren, czy nie - po ocenie umiejętności. Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 09:32 Nie mam pojecia gdzie w/pod Warszawie mozna pojezdzic w terenie nie umiejac jezdzic de facto. Pewnie sa takie miejsca, tak jak sa miejsca gdzie mozna przyjsc, wziac konia i robic z nim co sie chce (czytaj np.: galopowac non stop, az zwierzak straci sily), ale to poza moimi zainteresowaniami . Odpowiedz Link
alo_ha Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 11:17 Wruda, kurcze nie chodzi o to żeby zrobić koniowi krzywdę. Przecież oczywiste jest, że jedzie się z kimś kto jest szefem, to ona ustala zasady i się zasady tej osoby respektuje. Nie wiem po co różne środowiska tworzą aurę niedostępności, ja właśnie w takiej świadomości żyłam, że bez wielu godzin ćwiczeń, zakupu własnego toczka i niewiadomo czego jeszcze do konia nikt nie pozwoli mi się zbliżyć. A jednak okazało się, że jest to możliwe, ale pewnie zależy to od podejścia, chęci i umiejętniści panowania nad grupą przede wszystkim ludzi i koni. Odpowiedz Link
wajego Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 11:36 alo_ha napisała: > Nie wiem po co różne środowiska tworzą aurę niedostępności, Dokładnie tak jest. Koniarze, golfiści, kate-surferzy, paralotniarze itd, długo by wymieniać. Zawsze mnie to szczerze bawiło. Co ciekawe wystarczy wyjechać za którąś granicę i nimb elytarności pęka. No, ale tam o tym nie widzą... Odpowiedz Link
rrrmarek Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 15:31 wajego napisał: > alo_ha napisała: > > > Nie wiem po co różne środowiska tworzą aurę niedostępności, > > Dokładnie tak jest. Koniarze, golfiści, kate-surferzy, paralotniarze > itd, długo by wymieniać. Zawsze mnie to szczerze bawiło. > Co ciekawe wystarczy wyjechać za którąś granicę i nimb elytarności > pęka. No, ale tam o tym nie widzą... > Jeszcze apropos tego nimbu elytarności, o którym bąknąłem coś w innym poście, to tak mnie naszła refleksja, że za granicą ten nimb peka łatwo, bo widzi się na przykład, jak ludzie szaleją na dobrze wytrenowanych koniach albo latają na paralotni, wyciąga się garść euro i płaci komuś, żeby też spróbować. Na wakacjach to łatwo przychodzi. W domu, w kraju, kiedy szara codzienność szczerzy kły, trudno myśleć o nietypowych rozrywkach i pewnie dlatego jawią się one wtedy jako coś wyjątkowego Odpowiedz Link
alo_ha Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 10:40 Dwie godziny na padoku są do przyjęcia ale własnie o coś takiego mi chodziło, że dostaje się konia, który jest w jakiś tam sposób przewidywalny i numeru nie odstawi i jedzie się z instruktorem, z kimś kto wie co i jak, panuje nad grupą zarówno koni jak i ludzi Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 12:44 Nie chodzi o nimb niedostepnosci. Ja moge np.: zaprosic na przejazdzke na moim koniu, nie ma problemu . Chodzi o to, ze to jest sport kontuzjogenny i jesli chodzi o jezdzcow i zwierzeta. Znam przypadek, gdzie dziewczyna slabo jezdzaca pojechala w teren na bardzo spokojnym koniu i pechowo spadla na drzewo (nawet srednio jezdzaca osoba by sie utrzymala w siodle)- rezultat, skomplikowane zlamanie miednicy, uszkodzenia organow wewnetrznych, nie urodzi dziecka w naturalny sposob, moze wogole nie donosi/zajdzie w ciaze. Itp itd. Jesli chodzi o konie - coz, ja mam swojego zwierzaka i wiem, jakie to de facto sa delikatne zwierzeta. Wiec mam dosc negatywne nastawienie do stajni, gdzie traktuje sie je jak maszynki do zarabiania kasy. I tyle. Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 12:45 A, no i dlatego nie polece zadnego miejsca, gdzie bez "nimbu niedostepnosci" mozna wziac konia i pojechac w teren. Odpowiedz Link
wajego Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 12:50 Nie jest bardziej kontuzjogenny niż np. jazda rowerem po terenie. W tym roku parę razy byłem o milimetry czołem od grubych gałęzi, a jakoś kasku nie noszę. A tak w ogóle wydaje mi się, ze nie do końca zrozumiałaś alohę. Sie odłączam bo to dyskusja donikąd. Odpowiedz Link
rrrmarek Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 13:41 wajego napisał: > Nie jest bardziej kontuzjogenny niż np. jazda rowerem po terenie. A ile czasu uczyłeś się jeździć na rowerze, zanim pojechałeś nim w teren? Pierwszy raz w życiu wsiadłeś na rowerek trzykołowy w wieku powiedzmy lat pięciu i od razu do lasu, przez piach, przez wystające korzenie, wąwozami, górami i dolinami? )) Ja konno miałem okazję jeździć parę razy w życiu i nie wydaje mi się, żebym opanował kontrolę nad zwierzem lepiej niż przez pierwsze pół roku nauki jazdy na rowerze w wieku szczenięcym. Koń to jednak trochę coś innego niż rower Mnie to się wydaje, że ludzie we wszystkim to by chcieli iść na łatwiznę, taki kolejny przejaw konsumpcjonizmu: chcę jeździć na koniu, ale bez nauki, już od razu w terenie. Może za granicą tak można, u nas się trzeba najpierw trochę nauczyć i moim zdaniem bardzo dobrze. Co do elytarności, na przykład wspomnianego tu paralotniarstwa, to też się nie zgodzę, bo akurat jako początkujący paralotniarz wiem o co w tym chodzi, z czym to się wiąże i jak to wszystko działa. Paralotniarze to bardzo przyjacielscy ludzie [ci, których do tej pory spotkałem ], ale bez nauki i podstawowej wiedzy latać się jednak nie da. A jakaś elitarność jest oczywiście wpisana w każdy rodzaj "dziwnego" sportu, właśnie ze względu na czas i pieniądze, które trzeba zainwestować, żeby móc go uprawiać. No i właśnie dlatego są to sporty elitarne - jak samo słowo wskazuje - nie uprawiane przez masy. A nimb niedostępności może i istnieje, ale niekoniecznie po stronie koniarzy/paralotniarzy/kitesurferów, tylko po stronie całej reszty, która jeszcze nie miała z tematem do czynienia Pozdrawiam wszystkich! Odpowiedz Link
chinsk.i.smok Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 13:48 Brrrrawo RRRRRmarek! Odpowiedz Link
wajego Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 13:54 To zapisz 5-letnie, zdrowe, dziecko na zajęcia z jazdy konnej. W szeroko pojętej Warszawie. Wtedy pogadamy. Porównania konia z rowerem od koniarza bym się nie spodziewał. Jak również wsadzania dorosłej osoby na rowerek trzykołowy. Zresztą nie o to chodziło w tamtej mojej wypowiedzi, która zresztą była ostatnią w tym temacie Odpowiedz Link
chinsk.i.smok Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 14:49 Wajego - od ręki zapiszę. Odpowiedz Link
rrrmarek Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 15:28 Szkoda, że to była Twoja ostatnia wypowiedź w tym temacie, bo pewnie już nie przeczytasz mojej odpowiedzi, ale mimo to napiszę. wajego napisał: > To zapisz 5-letnie, zdrowe, dziecko na zajęcia z jazdy konnej. W > szeroko pojętej Warszawie. Wtedy pogadamy. Nie zrozumiałem, co masz na myś.li i do czego pijesz. > Porównania konia z rowerem od koniarza bym się nie spodziewał. Jak > również wsadzania dorosłej osoby na rowerek trzykołowy. Zresztą nie > o to chodziło w tamtej mojej wypowiedzi, która zresztą była ostatnią > w tym temacie > Tu Ty mnie nie zrozumiałeś. Ani nie jestem koniarzem, bo jak napisałem - siedziałem w siodle parę razy w życiu, dosłownie parę. Po drugie nie zamierzałem nikogo dorosłego wsadzać na rowerek trójkołowy. Wręcz przeciwnie, chciałem Ci przypomnieć, że szczycąc się jak to niebezpiecznie jest dla Ciebie jeździć rowerem po lesie, zapomniałeś o tym, kiedy nauczyłeś się w ogóle jeździć na rowerze i ile czasu zajęło Ci przejście z trójkołowki na rower trekkingowy. I w związku z tym ani przez chwilę nie porównuję konia do roweru, wręcz przeciwnie. Koń to COŚ INNEGO niż rower. To raczej Ty porównujesz jazdę konną do jazdy na rowerze, przynajmniej pod względem kontuzjogenności. Tylko właśnie zapominasz o tym, że żeby dobrze, naprawdę dobrze jeździć na rowerze, jeździć po lesie i nie wywalać się w piachu, na korzeniach, nie walnąć się gałęzią w głowę, trzeba na nim spędzić trochę czasu. Dokładnie tak samo jak na koniu, a nie że tak od razu hop siup, przez łąki, przez pola. Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 18:05 Czy na rowerze mozna sie zabic? Mozna. Roznica jest taka, ze z roweru na prostej drodze trudno spasc, rower zawsze jedzie tam gdzie Ty chcesz (a konie czasem jada w prawo, chociaz Ty chcesz w lewo ), rower sie zatrzymuje kiedy sie z nim rozstaniesz (kon moze Cie pociagnac za soba jesli zostanie Ci noga w strzemieniu, co w przypadku osob tak sobie jezdzacych nie jest niczym trudnym), moze Cie przy okazji skopac (kopniecie w glowe nie chroniona toczkiem/kaskiem grozi smiercia lub kalectwem), rower nie boi sie nagle wylaniajacych sie zza krzaka ludzi i psow itp. Zgadzam sie z Markiem, ze byc moze elitarnosc pewnych sportow nie jest spowodowana snobizmem czy kosztami, ale wlasnie koniecznoscia dluzszej nauki, koniecznoscia przyswojenia zasad bezpieczenstwa, nauczenia sie ich itp. I nie uwazam tego za cos zlego, mimo wszystko na koniu latwiej sie zabic niz na rowerze. Byc moze jestem taka surowa w swoich sadach, bo przez 15 lat mojej przygody z konmi widzialam wiele wypadkow a o jeszcze wiekszej ilosci slyszalam. Widzialam tez co sie dzieje z konmi, ktore sie traktuje jak sprzet. I tyle. Odpowiedz Link
alo_ha Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 20:16 Odpowiadam w pierwszym lepszym wątku, ale ogólnie na wszystko, chyba się źle zrozumieliśmy. Może dla kogoś kto jeździ konno od dziecka to wyda się dziwne, ale ja jako prawie 30 letnia baba nigdy nie przypuszczałam, że będę jeździć konno, że kiedykolwiek spróbuję. Przeświadczenie to było we mnie dlatego, że jako dziecko / nastolatka nigdy nie byłam na obozie jeździeckim, taka zabawa była niedostępna, gdzieś daleko i przede wszystkim kosztowna. I zawsze było przeświadczenie, sygnał, że trzeba być niewiadomo jakim miłośnikiem koni, trzeba poświęcić bardzo dużo czasu itp. O tym mówię jako o aurze niedostępności. A tu nagle niespodzianka, że jednak można, oczywiście przy spełnieniu pewnych warunków ale można. WOW. Dlaczego jest to równoznaczne z konsumpcjonizmem, męczeniem zwierząt, jak ja głupia w ogóle mogłam o tym pomyśleć?! Ale przyjmuję argument, że konie są płochliwe, że mogą się nie słuchać, że można spaść tylko dlaczego to ma dla mnie oznaczać godziny spędzone na padoku, które nie zagwarantują mi, że się nic nie stanie. To może mała metafora narciarska. Jestem początkującym narciarzem to nie pcham się na czarną trasę, ale czy mam się dołować i zniechęcać na oślej łączce? Lepiej wybrać lekką trasę niebieską. Ja właśnie chciałam się dowiedzieć czy mam możliwość spróbowania takiej trasy niebieskiej, bo na oślą łączkę jestem za stara, a na czarną trasę za rozsądna. Odpowiedz Link
alo_ha Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 20:22 rrrmarek napisał: > Mnie to się wydaje, że ludzie we wszystkim to by chcieli iść na łatwiznę, taki > kolejny przejaw konsumpcjonizmu: chcę jeździć na koniu, ale bez nauki, już od > razu w terenie. Może za granicą tak można, u nas się trzeba najpierw trochę > nauczyć i moim zdaniem bardzo dobrze. A mi się wydaje, że nie ma powodu do umartwiania się. A przepraszam jako początkujący paralotniarz od razu sam latasz czy najpierw w tandemie ufając, że ten drugi wie co robi??? Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 21:29 A gdzie ja napisalam o "konsumpcjonizmie, męczeniu zwierząt"? Odpowiedzialam na pytanie gdzie w Wa-wie pojezdzic w terenie - to znaczy uchylilam sie od odpowiedzi (a zostalam niejako wywolana ) . E... ale logika . Well, no dobra, niepotrzebnie wogole sie wtracilam ;-P. A w jezdziectwie nie ma czegos takiego jak niebieska trasa. Po prostu konie sa nieprzewidywalne i niestety to jest sport, ze lata dupogodzin tak zwanych (czyli to nieszczesne jezdzenie po padoku) = zwiekszenie bezpieczenstwa na nawet najprostszej trasie. Niestety tu nie ma co liczyc na to, ze instruktor jakos opanuje zwierze, na ktorym Ty siedzisz (czyli nie ma analogii do tandemu na paralotni). Chyba ze mamy do czynienia z kims, kto ma naprawde swietnie wytresowane i karne zwierzeta, a takich jeszcze w Polsce nie widzialam . BTW - moja siostra, ktora jezdzi tyle lat co ja konno nigdy nie jedzie sama w teren nawet na moim koniu (oazie zrownowazenia), do tego zawsze zaklada kamizelke ochronna, kask i nie galopujemy po szczerym polu. Dlaczego? Bo tyle razy co ja widziala powazne wypadki, do tego sama wiele razy miala rozne niefajne sytuacje. Coz, moze kwestia zapotrzebowania na adrenaline . Odpowiedz Link
alo_ha Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 22:10 w_jak_wruda napisała: > A gdzie ja napisalam o "konsumpcjonizmie, męczeniu zwierząt"? > Odpowiedzialam na pytanie gdzie w Wa-wie pojezdzic w terenie - to znaczy > uchylilam sie od odpowiedzi (a zostalam niejako wywolana ) . E... ale > logika . Well, no dobra, niepotrzebnie wogole sie wtracilam ;-P. Pisałam, że w jednym wątku zbiorczo się wypowiem, rrrmarek pojechał z konsumpcjonizmem > A w jezdziectwie nie ma czegos takiego jak niebieska trasa. Po prostu konie sa > nieprzewidywalne i niestety to jest sport, ze lata dupogodzin tak zwanych (czyl > i > to nieszczesne jezdzenie po padoku) = zwiekszenie bezpieczenstwa na nawet > najprostszej trasie. Niestety tu nie ma co liczyc na to, ze instruktor jakos > opanuje zwierze, na ktorym Ty siedzisz (czyli nie ma analogii do tandemu na > paralotni). Chyba ze mamy do czynienia z kims, kto ma naprawde swietnie > wytresowane i karne zwierzeta, a takich jeszcze w Polsce nie widzialam . No to być może jest to ta właśnie kwestia, inni ludzie, inne zwierzęta inny teren. Tam gdzie byłam było płasko, po horyzont z każdej strony, drzewo gdzieniegdzie raczej nie wchodzące w interakcje, a konie ciężko to opisać zachowywały się jakby były jednym organizmem, stadem, żaden się nie odłączał, jak przyspieszały to wszystkie, jak zwalniały to samo, ja byłam święcie przekonana, że ten koń niczego dziwnego nie zrobi. (Poza jednym, że zawsze chciał być pierwszy przy czym pół długości własnego ciała mu wystarczało do szczęścia i to wraz z kręceniem łbem w reakcji na moje nieudolne próby "sterowania" nim to był szczyt ekstrawagancji). Na co dzień te konie pracowały przy zaganianiu bydła i jeździł na nich 8 latek bez siodła. Może to są elementy, które warunkują, że one się do takiej aktywności nadają bez szkody dla siebie i dla człowieka. BTW przyjęłam do wiadomości, z rumakowania nici. > > BTW - moja siostra, ktora jezdzi tyle lat co ja konno nigdy nie jedzie sama w > teren nawet na moim koniu (oazie zrownowazenia), do tego zawsze zaklada > kamizelke ochronna, kask i nie galopujemy po szczerym polu. Dlaczego? Bo tyle > razy co ja widziala powazne wypadki, do tego sama wiele razy miala rozne > niefajne sytuacje. Coz, moze kwestia zapotrzebowania na adrenaline . > Odpowiedz Link
wajego Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 22:16 Że tak spytam: masz ludzi za idiotów? Myślisz, że dorosły człowiek siedząc pierwszy raz w życiu na rowerze pojedzie zdobywać premię górską w Tour de France? Bo mi wychodzi, że mniej więcej takie jest założenie ataku na Bogu ducha winną alohę. No ale jak pisałem opuściłem już ten wątek Odpowiedz Link
rrrmarek Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 22:29 wajego napisał: > Że tak spytam: masz ludzi za idiotów? > Myślisz, że dorosły człowiek siedząc pierwszy raz w życiu na rowerze pojedzie z > dobywać premię górską w Tour de France? Bo mi wychodzi, że mniej więcej takie j > est założenie ataku na Bogu ducha winną alohę. > No ale jak pisałem opuściłem już ten wątek > Moim skromnym zdaniem nikt tu nikogo za idiotę nie ma [mam nadzieję ] i chyba nikt nie atakuje Bogu ducha winnej alohy, tylko delikatnie sugeruje, że jednak przed samodzielną jazdą dobrze jest trochę się poduczyć Tak czy siak, w_rudej gratulujemy drugiego miejsca! Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 20.10.09, 06:36 generalnie mam ludzi za idiotow, a moim hobby jest atakowanie bogu ducha winnych ofiar mojej nagonki na idiotow ;-P. clear ? Odpowiedz Link
rrrmarek Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 19.10.09, 22:24 alo_ha napisała: > rrrmarek napisał: > > Mnie to się wydaje, że ludzie we wszystkim to by chcieli iść na łatwiznę, > taki > > kolejny przejaw konsumpcjonizmu: chcę jeździć na koniu, ale bez nauki, ju > ż od > > razu w terenie. Może za granicą tak można, u nas się trzeba najpierw troc > hę > > nauczyć i moim zdaniem bardzo dobrze. > > A mi się wydaje, że nie ma powodu do umartwiania się. > A przepraszam jako początkujący paralotniarz od razu sam latasz czy najpierw w > tandemie ufając, że ten drugi wie co robi??? > > Ja nie mówię o umartwianiu się Tylko o odrobinie pokory, na przykład w postaci tych kilku godzin na padoku, ot choćby po to, żeby potem bardziej się cieszyć z jazdy w terenie i mieć ciut więcej możliwości i umiejętności )) A początkujący paralotniarz pierwszego dnia odbywa swoje pierwsze loty, samodzielnie, nie w tandemie Pierwszy lot trwa z reguły kilkadziesiąt sekund, może dwie minuty. Ale najpierw jest właśnie parę godzin teorii Odpowiedz Link
w_jak_wruda Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 20.10.09, 06:38 a co do tego, ze z rumakowania nici - alo_ha, zapraszam Cie wiosna na przejazdzke po lesie na moim zwierzu, akurat w jego przypadku moge zagwarantowac chociaz tyle, ze ma bardzo dobrze poukladane w glowie Odpowiedz Link
alo_ha Re: może Wruda podpowie, albo ktoś zorientowany.. 20.10.09, 09:30 w_jak_wruda napisała: > > > a co do tego, ze z rumakowania nici - alo_ha, zapraszam Cie wiosna na > przejazdzke po lesie na moim zwierzu, akurat w jego przypadku moge zagwarantowa > c > chociaz tyle, ze ma bardzo dobrze poukladane w glowie Dzięki Odpowiedz Link