leo48
16.08.06, 22:02
Nagminnie przez przejścia dla pieszych przejeżdżamy rowerami zamiast je
przeprowadzać. Bardzo często występuję jako cyklista ale jeszcze częściej
jadę samochodem i wtedy zgroza mnie ogarnia, gdy widzę co się dzieje.
Jeśli mam "strzałkę" i skręcam w prawo, to nawet przy minimalnej prędkości
nie zatrzymam auta w miejscu. Tymczasem jadący chodnikiem rowerzysta, który
przed momentem był jeszcze daleko za moimi plecami, nagle pojawia mi się tuż
przed maską, wyskakując często wręcz zza pleców przechodniów. Kierowca w tej
sytuacji ma znikome szanse na uniknięcie wypadku.
Co więcej często takie sytuacje mają miejsce dosłownie w obecności policji
lub strażników. Nie zauważyłem, aby kiedykolwiek zareagowali choć zjawisko
jest powszechne. Może upomniemie,nawet mandat byłyby mniej dotkliwe niż
kalectwo. Trzeba coś zrobić, by pobudzić choć odrobinę wyobraźni.
Dziś, wczesnym popołudniem jechaliśmy w Piastowie i na krzyżówce przy
dawnym "Robercie" na jezdni leżał rower, obok nieruchomo dziewczyna, na
miejscu już była policja i spory tłumek gapiów. Karetka jechała w tym
kierunku za kilka minut. Mam nadzieję, że poszkodowana jakoś z tego wyszła,
tego jej przynajmniej życzę.
Lubimy jeździć rowerami. Bardzo fajnie. Może jednak czasem pomyślmy nieco.