Sprawy wiary...

27.11.04, 12:55
Cześć !!

Zastanawiam się nad istotnym tematem - problemem wiary. Kiedyś czytałem
wypowiedź kobiety na jednym z forów internetowych (poza serwisem gazeta.pl),
gdzie ona otwarcie przyznała się, że wierząca nie jest. Część znanych mi osób
postępuje w ten sposób, że do Kościoła chodzi tylko w święta Wielkanocne i
Bożego Narodzenia (i w przy innych ważnych wydarzeniach) oczywiście nie
przystępując do Komunii Św. Ja osobiście jestem za jasnym stawianiem sprawy -
albo ktoś jest wierzący i spełnia stawiane mi wymagania (uczestnictwo w mszy
św. , spowiedź, itd), albo nie jest i nic od Kościoła nie wymaga (nie bierze
ślubu kościelnego, nie chrzci dzieci, itd).
    • ala-1974 Re: Sprawy wiary... 27.11.04, 13:00
      Zgadzam się.Kościół nie powinien udzielać sakramentów niewierzącym,bo nie są w
      stanie ich docenić.Taki ślub staje się spektaklem wyreżyserowanym dla rodziny,a
      przecież nie o to chodzi.
    • anula001 Re: Sprawy wiary... 27.11.04, 13:06
      ja nie lubie manifestowania czegokolowiek. Dla mnie czlowiek chodzacy do
      kosiola co niedziele, albo nawet codziennie nie jest bardziej wierzacy niz ten,
      ktory chodzi tam rzadziej. Wazniejsze jest to co sie mysli, czuje i jakim jest
      sie czlwoiekiem, jak sie postepuje, i czy jest sie po prostu dobrym
      czlowiekiem. Znam ludzis, ktorzy chodza do kosciola regularnie, ale grzesza
      przeciwko chocby pierwszemu przykazaniu..Znam tez takich, ktorzy nie sa
      hipokrytami.Wiara to bardzo delikatna i indywidualna sprawa.. Nie wiem czy
      ktokolowiek ma prawo to oceniac...
      • mort_subite Re: Sprawy wiary... 27.11.04, 13:24
        anula001 napisała:

        > ja nie lubie manifestowania czegokolowiek. Dla mnie czlowiek chodzacy do
        > kosiola co niedziele, albo nawet codziennie nie jest bardziej wierzacy niz ten,
        >
        > ktory chodzi tam rzadziej. Wazniejsze jest to co sie mysli, czuje i jakim jest
        > sie czlwoiekiem, jak sie postepuje, i czy jest sie po prostu dobrym
        > czlowiekiem. Znam ludzis, ktorzy chodza do kosciola regularnie, ale grzesza
        > przeciwko chocby pierwszemu przykazaniu..Znam tez takich, ktorzy nie sa
        > hipokrytami.Wiara to bardzo delikatna i indywidualna sprawa.. Nie wiem czy
        > ktokolowiek ma prawo to oceniac...

        Bardzo dobrze powiedziane.
        • anula001 Re: Sprawy wiary... 27.11.04, 13:40
          a dziekuje za uznaniesmile
          • mort_subite Re: Sprawy wiary... 27.11.04, 14:03
            Nie ma sprawy. Dzięki temu, że napisałaś co napisałaś, nie musiałem trudzić się, aby właściwe dać rzecz słowo... wink))
    • dziubkaa Re: Sprawy wiary... 27.11.04, 13:30
      md0512 napisał:

      Ja osobiście jestem za jasnym stawianiem sprawy -
      > albo ktoś jest wierzący i spełnia stawiane mi wymagania (uczestnictwo w mszy
      > św. , spowiedź, itd), albo nie jest i nic od Kościoła nie wymaga (nie bierze
      > ślubu kościelnego, nie chrzci dzieci, itd).
      >

      zdaje sie, ze zapomniales o jeszcze jednym dosc istotnym wymaganiu tej
      konkretnej wiary dot. sexu
      • md0512 Re: Sprawy wiary... 27.11.04, 17:50
        Cześć !!

        Powiedzmy... nieumyślnie przemilczałem. Czego to ja się nasłuchałem na temat
        podejścia Kościoła do spraw seksu, antykoncepcji, itd. Włos się na głowie jeży.
        • mort_subite Re: Sprawy wiary... 28.11.04, 13:20
          md0512 napisał:

          > Cześć !!
          >
          > Powiedzmy... nieumyślnie przemilczałem. Czego to ja się nasłuchałem na temat
          > podejścia Kościoła do spraw seksu, antykoncepcji, itd. Włos się na głowie jeży.

          Tylko jak owa specyficzna postawa zinstytucjonalizowanego Kościoła Katolickiego ma się do Twojego dwubiegunowego podejścia "albo-albo"? Czy od osoby "prawdziwie wierzącej" będziesz domagał się, aby inicjację seksualną przechodziły dopiero po ślubie i zrezygnowały z innych niz "naturalne" metod planowania rodziny?
          Z innej strony - czym jest Kościół? Wspólnotą wiernych? Instytucją? Pierwotnie z pewnością był tym pierwszym. Później wyrodził się w to drugie. Czym jest teraz? I na ile członkowie wspólnoty są w stanie wpłynąć na postawę instytucji?
          • anula001 Re: Sprawy wiary... 28.11.04, 13:32
            no wlasnie, to jest ten aspekt, ktorego ja nie moge spelnic. Uwazam, ze trzeba
            sie dopasowac pod kazdym wzgledem, a to co narzuca kosciol jest strasznie
            ograniczajace - zarowno nasz wybor jak i nasza wolnosc...
            • mort_subite Re: Sprawy wiary... 28.11.04, 14:09
              Szczęśliwie nic na tym świecie - może poza szachownicą wink - nie jest tak naprawdę czarno-białe. Wszędzie dominują szarości, różnego rodzaju kolory pośrednie. Tak samo w kwestii wiary i instytucji Kościoła - nawet ci (a może raczej - zwłaszcza ci), którzy najgłośniej gardłują, nawołują do jedności w walce ze wskazanym przez siebie wrogiem (z reguły Żydami, masonami, etc) - nie przeszliby przez sito selekcji bazującej na stosowaniu się do zasad głoszonych przez samych siebie.
              Zresztą wszelkie nawoływania do jasnego określania granic, do tworzenia dychotomicznych podziałów, budzi we mnie coś na kształt przestrachu. W wielu sytuacjach jest WYGODNIE, gdy można prosto rozróżnić - MY i ONI. MY jesteśmy dobrzy, ONI są źli. Rzecz w tym, że nie ma NAS ani nie ma ICH. A przynajmniej nie ma w czystej postaci. Każdy identyfikuje się w mniejszytm lub większym stopniu z takimi czy innymi grupami. Ale tak długo jak jednopstka posuiada wyodrębniona osobowość, tak długo nie będzie mogła w 100% się z jakąkolwiek grupą indentyfikować. Bo indywidualne doświadczenia i interesy każdego z nas są różne i nawet jeśli jesteśmy w stanie stworzyć jakąśtam płaszczyznę porozumenia w jednej czy kilku kwestiach, to nie da się jej rozciągnąć na wszystkie aspekty danej sprawy.

              I na zakończenie cytat z forumowej sygnaturki znajomego Holendra: "We never think of us as being one of Them. We are always one of Us. It's Them that do the bad things".


              Food for thought.
    • verano1 Re: Sprawy wiary... 28.11.04, 14:40
      Bog jest wszystkim i jest wszedzie, jesli wole modlic sie w lesie niz w
      kosciele pelnym hipokrytow, to moja sprawa, moja odpowiedzialnosc i moj wybor.
      W razie czego ja ponosze wszelkie konsekwencje, wiec nie rozumiem po co sie
      interesowac jakie maja podejscie do tego inni????? Niech kazdy robi tak jak
      czuje, nie oceniajmy nikogo, nie osadzajmy, bo to nie nasza dzialka. Poza tym
      pamietaj o tym, ze sa osoby, ktore z roznych innych wzgledow nie moga chodzic
      do kosciola, np. kalectwo...i co? tez nie wolno im wierzyc? Zycie nie jest
      czarne albo biale, zycie ma rozne odcienie i czasem to, co mnie wydaje sie
      rozowe, tobie bedzie wydawac sie zielone...i tak ma byc. Gdybysmy byli wszyscy
      jednakowi, umarlibysmy z nudow. A tolerancja to cos, czego nasze spoleczenstwo
      musi sie jeszcze dluuuugo uczyc.
      • mort_subite Re: Sprawy wiary... 28.11.04, 14:55
        verano1 napisała:

        > Gdybysmy byli wszyscy
        > jednakowi, umarlibysmy z nudow. A tolerancja to cos, czego nasze spoleczenstwo
        > musi sie jeszcze dluuuugo uczyc.

        Bingo!
      • anisua Re: Sprawy wiary... 28.11.04, 14:55
        bardzo mądrze powiedziane..

        najgorsze w tym naszym świecie jest to, że najgłośniej osadzaja innych ci tzw.
        głęboko wierzący
        tacy, co to chodza do kościoła, głosno sie modlą,
        siedzą w pierwszych ławkach
        w dzien zmarlych chodza na cmentarz, pokazują się w najlepszych ciuchach,
        najdroższe wiazanki, a w sercu ...
        a w zyciu prywatnym, w czterech scianach swojego pokoju są innymi ludżmi
        a najbardziej chyba brak im zrozumienia, tolerancji, umiejętnosci wybaczenia
        a Bóg wybacza ....
        ja mam swoje własne podejscie do wiary
        denerwuje mnie,
        gdy osadza się ludzi po słowach,a nie po uczynkach
        a kościól i niektórzy księża robia więcej szkody niż pozytku i powodują że
        ludzie sie odsuwają
        życie, świat sie zmienia
        madrzy księża to rozumieją
        zmienia sie tez nasza wiara....
    • gavroche2 Re: Sprawy wiary... 28.11.04, 15:15
      Chętnie postawiłbym jasno sprawę swoich odczuć religijnych. Jak tylko je
      rozgryzę, tak właśnie zrobię. Póki co jednak, czarno to widzę - poczuć i
      powiedzieć sobie jasno: jestem katolikiem/buddystą/satanistą/ateistą/deistą czy
      kimkolwiek innym. Ależ to byłaby ulga...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja