Dodaj do ulubionych

nie chce byc...

06.06.05, 19:30
niemila a mam ochote mu powiedziec wypierdalaj... jakbym mogla to bym do tyla nakopala... pewne traumatyczne zdarzenia sie z nim wiaza... az mnie odrzuca od niego... zapowiedzial sie... znowu mam sie meczyc w jego towarzystwie... podnosi mi cisnienie i te jego komentarze... wyprowadza mnie z rownowagi pod kazdym wzgledem... przykleja sie jak pijawka... aaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!! bede warczyc!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • candycandy Re: nie chce byc... 06.06.05, 19:33
      zapalniczka napisała:

      pewne traumatyczne zdarzenia sie z nim wiaza... az mnie odrzuca od n
      > iego... zapowiedzial sie... znowu mam sie meczyc w jego towarzystwie...
      podnosi
      > mi cisnienie i te jego komentarze... wyprowadza mnie z rownowagi pod kazdym
      wz
      > gledem...

      poślij wspomnianego osobnika na szczaw! i kropka. po coś ty się z nim w ogóle
      umawiasz - kasę mu wisisz czy on ojcem twoich dzieci jest, że musisz się z nim
      spotkać?!
      • zapalniczka Re: nie chce byc... 06.06.05, 19:38
        to on mnie nachodzi... w zyciu bym sama do niego nie przylazla... za zadne skarby... ja nie umiem mu wprost powiedziec...
        • candycandy Re: nie chce byc... 06.06.05, 19:48
          nie otwieraj drzwi, telefonu, mail'a (swoich ust też nie - no, za wyjątkiem
          wypowiedzenia następujących słów: nie mam ci już nic do powiedzenia i nie będę
          z tobą rozmawiać - to możesz powtarzać jak katarynka). jak ma teraz przyjść to
          wyjdź z domu i idź gdzieś (do kina) lub do kogoś.
          ps. jak wspomniany osobnik obrzydzi ci życie do reszty to się nauczysz mówić
          nie. ale jeśli już teraz wiesz, że nie to powiedz to wcześniej - oszczędź sobie
          nerw i czasuwink
          • zapalniczka Re: nie chce byc... 06.06.05, 19:59
            on mi dal spokoj na prawie rok... a teraz od kilku tygodni zawraca mi gitare... tylko ze on mi do pracy przychodzi... mowie ze nie mam czasu, probuje znalezc cos sensownego, najchetniej bym go powyzywala... ale nie moge robic sesacji powstrzymuje sie chociaz to bardzo trudne... jestem starsznie wybuchowa i obwaiam sie ze go zwymyslam a sama wyjde na kretynke pierwszego stopnia...
            • candycandy Re: nie chce byc... 06.06.05, 20:02
              jak cie wnerwi, a ty nie mozesz akurat go opierniczyc (bo warunki itp.) to
              wyobraz sobie jakby wygladal goly ale w skarpetkach - zlosc przejdzie (tylko
              nie usmiechaj sie!wink i mozesz znowu jak katarynka: nie chce z toba gadac, nie
              chce z toba gadac....
              • zapalniczka Re: nie chce byc... 06.06.05, 20:08
                nie moge tak zrobic, zgodzialm sie zeby wpadl, tzn on tak umie mnie podejsc, ze postawil mnie przed faktem dokonanym... od drzwi przeciez nie bede go bluzgac i wyganiac... jakos to zniose, bardzo delikatnie daje mu do zrouzmienia zeby sie odwalil, on jest w zasadzie w porzadku ale mam taka niechec i az mnie trzesie jak sobie przypomne niektore sprawy...
    • zytka08 Re: nie chce byc... 06.06.05, 20:00
      NIE daj się dziadowi!!!!!!!!!!niech Ci nie truje, powiedz spadówa dziadu,nie
      chcę Cię słuchać, gnoje mają to do siebie że myślą że im wszystko wolno, że mogą
      zatruwać życie kiedy im przyjdzie ochota, że mogą włazić z buciorami , brudnymi,
      ubłoconymi.A takim mówimy stanowcze NIE, trzymam kciuki.
      • zapalniczka Re: nie chce byc... 06.06.05, 20:05
        jakie to jest trudne... kiedys bylo latwiej... moglam mu powiedziec co i jak... teraz rozmawiamy ze soba zupelnie inaczej... czuje dyskomfort, dystansuje sie od niego... robie to wrecz perfidnie... on mowi ja slucham i przytakuje... robie wszystko zeby sie zniechecil... nie mam z kolei sumienia, chociaz checi ogromne pojechac po nim i to ostro... az mi sie niedobrze robi na jego wspomnienie...
    • wenecka Re: nie chce byc... 06.06.05, 21:02
      Zapalniczka, nie męcz się. nie chcesz mu mówić, to nie mów, ale po prostu
      unikaj kontaktu. umówiłaś się poza domem, nie przyjdź, jeśli w domu, to wyjdż,
      niech pocałuje klamke.
      nie męcz się. kobieta ma być kobietą, nie cierpiętnicą.
      • zytka08 Re: nie chce byc... 06.06.05, 22:13
        NIe daj się, czy on się litował ??chyba nie skoro masz traumatyczne wspomnienia,
        szkoda dręczyć sie przez niego, niech łazi,niech gada, niech wzycha, jak mu tak
        lepiej, TY spluń przez lewe ramie i dumnie idź po przodu.NIE pozwól mu znowu
        zrobić Ci źle.
    • anula001 Re: nie chce byc... 06.06.05, 22:14
      Boze, czemu komplikujesz? powiedz wprost co myslisz i basta...
      • zytka08 Re: nie chce byc... 06.06.05, 22:16
        popieram, wprost i BASTA!!!!!!!!!!!!!!!!
        • anula001 Re: nie chce byc... 06.06.05, 22:26
          nie wiem czmu ludzie sa tak malo asertywni?
          • zytka08 Re: nie chce byc... 06.06.05, 22:38
            ja też nie, chociaż peweni gbybyśmy to były na miejscu Jej miejscu jeszcze
            bardziej byśmy sie miotały, przynajmniej ja-nie daj mi juz Boże, tak to jest że
            człowiek jest madry ale do następnego razu
      • zapalniczka Re: nie chce byc... 06.06.05, 23:36
        nie moge... przynajmniej przy ludziach, a sama z nim nie mam zamiaru byc w jednym pomieszczeniu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka