mialam dziwny sen... kroczylam ulica, ktos mnie zawolal byl to facet ktory kiedys mi sie bardzo podobal ale chcial ode mnie tylko jednego... ucieszylam sie na jego widok i szlismy dalej razem jak para... potem lezelismy na lace i wyglupialismy sie, cwiczylismy jakies skoki i elementy do niczego niepodobne... zobaczyl nas facet z ktorym teraz krece i zaczeli sie bic... obserwowalam to pozniej z okna, opierniczylam zazdrosnika i wysylalam sms'y do tego pierwszego, niewyzytego ale uroczego... moze ktos znajdzie tu jakis podtekst?