Dodaj do ulubionych

maski i pozory

20.06.05, 10:50
2 lata temu poznałem kolesia - pracowaliśmy biórko w biurko - więc ciężko
było sie nie poznać big_grin Niesamowity talent [ a to jest jedna z tych rzeczy,
które bardzo cenię i szanuję u ludzi ], ale bardzo "najeżony" - gburowaty,
oschły, wulgrany... "dziwak" mówili o nim. Szybko zorientowałem sie, że jest
to wrażliwy człowiek, który pod maską twardziela i ordynusa chowa wrażliwe
ego. Ponieważ sporo czasu spędzaliśmy razem - dowiadywalismy sie o sobie coraz
więcej. Posłużyłem sie banalnym mechanizmem - odkrywałem kawałek siebie -
człowiek widział, że nie mam zamiaru mu dokopać - więc też stawał się bardziej
ludzki, okazywało się, że [ jak przewidywałem ]koleś jest inteligentny i
wrażliwy ponad przeciętność. Nie minęło pare tygodni, a zakumplowalismy na
dobre, wiedząc o sobie najbardziej niewygodne fakty. Jeżeli miałbym kogoś
określić mianem przyjaciela - to jemu chyba byłoby najbliżej

ale nie o niego tu chodzi. Zastanawia mnie mechanizm , który nazywam
"najeżaniem sie" - chowamy się w pancerze niedostępności, przybieramy jakieś
maski, właczamy mechanimzy obronne żeby tylko nie dać sie zranić, a potem
narzekamy, że nikt sie do nas nie zbliża... Ale jak ktoś ma sie zbliżyć, kiedy
cały czas szczerzymy kły "tak na wszelki wypadek"? Sami sobie fundujemy fosę
wokół siebie a potem płaczemy, że nikt nie chce jej przekroczyć...

po raz kolejny okazało się, że okazując człowiekowi trochę uczucia,
odsłaniając się miekkim podbrzuszem, oswaja sie go - znika gdzieś pozór i
zaczyna się normalna międzyludzka relacja...
Obserwuj wątek
    • wenecka Re: maski i pozory 20.06.05, 10:53
      jakies 3 tyg. temu rozprawialismy o tym b. długo na forum. aż prawie kozetkami
      się zakończyło. słusznie zresztą. smile
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: maski i pozory 20.06.05, 10:57
        o widzisz - umskło mi smile

        co nie zmienia faktu, ze cały ten mechanizm jest dla mnie tyleż fenomenalny, co
        niepojety...
        • wenecka Re: maski i pozory 20.06.05, 11:02
          widzisz, dla mnie jest pojęty, ale tak powszechny, że transparentny, bo
          przywykliśmy do niego.
          jak kogoś poznajesz, to nie wiesz, czy to jest wróg czy przyjaciel. więc jeśli
          nie masz takich mechanizmów obronnych, które by zatrzymały potencjale szkody,
          które ci może wyrządzić, wdarwszy się do środka, to stawiasz fose na
          zewnętrz.jak przyjaciel, to w końcu otworzysz wrota, a jak wróg, to nie
          zdobywszy nic spierdoli skąd przyszedł.
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: maski i pozory 20.06.05, 11:13
            no ja [nie?]stety nie mam takiego pancerza i ani mysle sie w niego przebierać -
            jestem prosty jak krzesło, nie chowam sie z emocjami, uczuciami, otwarcie
            podchodzę do ludzi i przez moje skromne 26 latek nikt mnie jeszcze z tego powodu
            nie skrzywdził. czasem ktoś tam coś próbował, ale nie mozna dosrać na poziomie
            emocjonalno-wrażliwym komuś, kto się tych emocji nie wstydzi, nie kryje z nimi.
            Kumple w robocie czasem postawią wielkie oczy, jak powiem coś zdradzającego
            ładunek emocjonalny, czasem zobie z tego niewybrednie zażartują. NO i co? i nico smile

            wydarzenia ostatnich 2-3 tygodni znowu pokazały, że nie ma to jak jak pokazać
            człowiekowi, że ma sie uczucia - to "otwiera" wiele drzwi i przłamuje sporo
            barier. Nie mam zamiaru z tego rezygnować - mowy nie ma smile
            • wenecka Re: maski i pozory 20.06.05, 12:25
              tu chodzi tez o bagaż złych doświadczeń. kto raz wpuścił do środka konbie
              trojańskiego na każdego będzie patrzył podejrzliwie.
        • beate1 Re: maski i pozory 20.06.05, 11:03
          A ja rozumiem ten mechanizm (niestety). Z dwojga złego lepszy bywa sztuczny
          pancerz niż okazywanie jego braku. Zależy, na kogo się trafi- niektórym
          dokopywanie daje chorą satysfakcję; na szczęście nie wszystkim...
    • tutusiam Re: maski i pozory 20.06.05, 15:06
      zazdroszcze wytrwalości... zastanawiam jak to działa w realcjach damsko-
      męskich.... moze kobietom jest troche trudniej ukazać twarz, w koncu od dziecka
      wprowadzane jesteśmy, ze nie wolno nam otwarcie mówić czego oczekujemy, czekamy
      wiec na wasz ruch, choć to zdaje sie juz sie zmieniło, aby potem udawać, ze tak
      naprawde to nie jesteśmy zainteresowane, a kiedy milczycie cierpimy, plując
      sobie w brode... a jak to naprawde powinno być???
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: maski i pozory 20.06.05, 15:13
        "a jak to naprawde powinno być??? "
        wiesz... żaden ze mnie autorytet w tej dzidzinie - więc słabo z ospowiedzią na
        to pytanie smile
        moim zdaniem - nie ma sensu sie krygować, udawać, pogrywać - bo i po co? Ze
        coś sobie pomyśli? Jak źle pomyśli - to znaczy, że tłuk nie warty czasu i zachodu.
        Lepiej zaryzykować że się cżłowiek zbłaźni, zostanie odrzucony, lub cokolwiek
        tam innego, niż siedzieć na D* czekając na cud smile
        • jeanne_n Re: maski i pozory 20.06.05, 15:24
          moim zdaniem, idealne byłoby takie 50/50 - bez zbytniej wylewności (bo ona nie
          zawsze jest na miejscu i nie każdy lubi osoby typu "co w sercu, to na języku"),
          ale też unikając zamykania się w sobie i tworzenia bariery nie do sforsowania.
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: maski i pozory 20.06.05, 15:25
            zdecydowanie bez przeginania w żadną ze stron smile
            • wenecka Re: maski i pozory 20.06.05, 15:28
              no i mamy sedno.
      • wenecka Re: maski i pozory 20.06.05, 15:25
        kobietom trudniej, bo przyuaczane? nieprawda, ze trudniej. w koncu to chłopców
        się wychowuje na twardzieli, ze maja nie płakac. zachować zimną krew i kamienna
        twarz.
    • jeanne_n Re: maski i pozory 20.06.05, 15:41
      Krzyśku, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że nie każdy potrafi się przełamać i
      otwarcie mówić o swoich uczuciach, bo to jest jednak bardzo intymna sprawa.

      Poza tym są ludzie na pozór otwarci, bez większych problemów z okazywaniem
      emocji, ale jakbyś się lepiej przyjrzał, to jest to trochę taka gra pozorów,
      choć nie mająca nic wpólnego z wyrachowaniem - po prostu pewne rzeczy zachowuje
      się dla siebie, bo ktoś może nie znajdować przyjemności w dzieleniu się z
      innymi swoimi problemami, więc mimo tej pozornej otwartości, ekstrawertykami
      raczej nie są smile

      ---
      Wszystko zostało już powiedziane, ponieważ jednak nikt nie słucha, trzeba wciąż
      zaczynać od nowa (A. Gide)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka