Dodaj do ulubionych

Czy ja się już pogodziłem?!?

22.01.16, 12:57
Cześć Ludzie :)

Zastanawiałem się czy tu napisać i jednak... Nie szukam rady jak to zmienić, mam 33 lata i pogodziłem się ze swoim stanem. Mam zwyczajnie dość a widok żony napawa mnie obrzydzeniem. Chcę wam tylko powiedzieć - czasem nie ważne jakby się człowiek starał to trafi się na tak zimne babsko, że aż "kuśka flaczeje".

Starałem się na wszystkie sposoby. Byłem opiekuńczym mężem i ojcem, dbałem o syna, wyręczałem żonę - wiecznie bolała głowa i szła spać zanim ja nawet poczułem się zmęczony.
Mam ambicje, uprawiam sport, jestem "zwyczajnie męski" - dawałem sobie mocno w kość i naprawdę dbałem o siebie - nawet na mnie nie spojrzała.

Ostatnio wieczorem zacząłem się do niej dobierać, odepchnęła mnie gorzej jak psa - "daj mi spokój" wrzasnęła. Innym razem kiedy chciałem ją namiętnie pocałować - odwróciła wzrok w znaczący sposób aż mi się odechciało.

Nie jestem chodzącym ideałem i nie jestem wolny od wad. Bywały między nami awantury, kłótnie, gorsze dni. Nie jest lekko, mamy kredyty, oboje pracujemy, mamy dziecko, chciałbym drugie ale teraz już nie potrafię się zmusić do jakiegokolwiek pożądania do żony. Czuję, że to "pożądanie" już się zupełnie wypaliło i łączą nas tylko kredyty...


Pamiętaj dziewczyno, dla ciebie to "tylko" a dla faceta "aż". Złamałem się tym odpychaniem jakiś rok temu ale jeszcze próbowałem. Teraz jednak czuję, że mam kuźwa serdecznie dość i niech ona się "pierdoli z kim chce" a ja nie mam ochoty nawet na nią patrzeć jak czasem widzę ją gołą - serio, czuję do niej odrazę.

Nigdy nie byłem mega-macho. Miewałem problemy z przedwczesnym wytryskiem, czasem po bardzo ciężkim dniu albo stresującym mi nie stanął, ale w sytuacji kiedy moja żona potrafiła mnie wyśmiać albo narzekać ja potrafiłem dawać jej zajebiste pieszczoty i zabawy w łóżku. Jej jedyną opcją było leżenie jak kłoda i patrzenie w sufit.

Pozdrawiam :)
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 13:26
      Dostałeś żonę z losowania?
      • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 13:28
        triss_merigold6 napisała:

        > Dostałeś żonę z losowania?

        Do zestawu w McDonalds widać dodawali :D
    • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 13:41
      Triss mnie ubiegła. Z przydziału tą babę dostałeś?
      • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 13:49
        triismegistos napisała:

        > Triss mnie ubiegła. Z przydziału tą babę dostałeś?

        Ano. Nie ma co gadać, jak się da - to trzeba spierdalać. Jak się nie da - to kombinować jak zdradzać i nie zostać przyłapanym. Wielkiej filozofii tu nie ma.
    • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 14:04
      zonaty83 napisał(a):

      > ja potrafiłem dawać jej zajebiste
      > pieszczoty i zabawy w łóżku. Jej jedyną opcją było leżenie jak kłoda i patrzen
      > ie w sufit.

      Ta zajebistosc widocznie tak ja sparalizowala, ze nie mogla sie ruszyc.
      • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 14:19
        Mabelle :D
    • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 14:37
      Nie spodziewałem się tego napisać ale serio, wy jednak jesteście kółeczkiem wzajemnej adoracji, niczy więcej i niczego pożytecznego raczej się tu nie dowiem. Triss, Sabat i inne "autorytety" tegoż forum - jedyne co potraficie to pławiąc się w swoich kompleksach drwić z innych ludzi i i wyśmiewać.

      Cóż, obstawiam bardzo zakompleksionych i smutnych ludzi "po drugiej stronie". Wasze życie musi być bardzo smutne skoro w ciągu godziny potraficie kogoś tak utopić w błocie.
      • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 14:48
        Nie, my lo prostu wiemy, ze nic sie nie da zrobic. Co Ci mamy napisac? Wiej stary z tego ukladu bo lepiej juz bylo. To przeciez szczera i zyczliwa (imho) rada. Mowie co mysle, przeciez mam podobna sytuacje i szczerze Ci wspolczuje. Wiecej - identyfikuje sie z takimi facetami jak Ty. Nie wiem co mialbym didac.
        • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 14:50
          Ale zabrzmiało to zupełnie inaczej, serio...
          • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 14:56
            Spoko, obraź się. Ale się nie zdziw, jeśli twoja następna (o ile oczywiście coś takiego jak następna baba zaistnieje) będzie toczka w toczkę taka sama.
            Powtórzę pytanie zatem. Z przydziału ją obowiązkowo dostałeś? Czy też wybrałeś sobie z circa about 4 miliardów kobiet akurat tą niedotykalską?
            • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 08:14
              Pewnie tak będzie bo moja matka też ojca traktowała jak śmiecia i była zimna. Podobno wybiera się kobiety takie jak matki
              • feniks_4 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:43
                Dokladnie, tak jest, wybrales najwyrazniej (mlodsza) kopie swojej matki, niestety.
                Radze Ci pojsc na psychoterapie, zeby zaczac funkcjonowac bardziej swiadomie.
                Inaczej dalej bedziesz nieswiadomie powielal wzory zwiazku z Twojego domu rodzinnego.
                Jak na razie, zyjesz jak dziecko we mgle, ciagnie Cie do dominujacych, zdystansowanych, egoistycznych kobiet, bo taki "ideal" kobiety wdrukowano Ci w dziecinstwie.
                Jezeli tego nie przepracujesz w terapii, nastepna kobieta bedzie identyczna.

                Moja matka byla podobna do Twojej i moj brat zyje od wielu lat w malzenstwie z koszmarna hetera. Juz raz odszedl od niej (wyprowadzil sie), ale ona nie pozwolila odejsc swojemu wiernemu niewolnikowi i po roku grzecznie do niej wrocil. Ich dzieci wyprowadzily sie z domu, jak tylko osiagnely 18 rok zycia, bo atmosfera w domu jest bardzo toksyczna, delikatnie mowiac...
        • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 14:55
          Didac ;-) U mnie juz glupawka jak widac, freaky friday.

          Autorze napisz dlaczego sie juz pogodziles? Masz 33 lata i juz nie bedziesz uprawial seksu do konca zycia?
          • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 15:44
            Mywie jyz jak tyn fryncuski policjant z "Allo Allo" :)
          • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 08:13
            No właśnie nie wiem, zaczynam tracić wiarę w siebie i nawet boję się od niej odejść....
            • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 09:29
              Dlaczego boisz sie odejsc? Chodzi o pieniadze, strach przed nowym? Jako zonaty bedziesz miec mniejszy wybor opcji do ruchania, mniej czasu i wieczna potrzebe ukrywania sie. Jesli tylko mozesz to sie rozwiedz. Na Twoj "zwiazek" machnalbym reka juz dzisiaj, maki z tego nie bedzie a trzeba isc do przodu. Przestan sobie emocjonalnie zawracac glowe "zona" bo to zadna zona, tyko Twoj potencjalny wrog i stroz porzadku, ktorego bedziesz musial sie nauczyc oszukiwac jesli zdecydujesz sie zdradzac w razie braku mozliwosci odejscia od niej. Zastanow sie czego chcesz i jak to zrealizowac.
              • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 09:33
                Wydaje mi się, że straciłem poczucie własnej wartości, mam wrażenie, że nie nadaję się już do związku i boję się "powtórki z rozrywki" - mówię co czuję. Serio, boję się kolejnego - że nie mam szans, że się nie uda, że się nie sprawdzę, że jak coś mi "nie wyjdzie" to znów mnie wyśmieje. Serio, po tylu latach chyba psychika siada.
                • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:26
                  zonaty83 napisał(a):

                  > Wydaje mi się, że straciłem poczucie własnej wartości, mam wrażenie, że nie nad
                  > aję się już do związku i boję się "powtórki z rozrywki" - mówię co czuję. Serio
                  > , boję się kolejnego - że nie mam szans, że się nie uda, że się nie sprawdzę, ż
                  > e jak coś mi "nie wyjdzie" to znów mnie wyśmieje. Serio, po tylu latach chyba p
                  > sychika siada.

                  A nie wolabys zyc sam, z dzieckiem?
                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 16:18
                    >A nie wolabys zyc sam, z dzieckiem?<

                    Na pewno, już to widzę, jakby wolał. Ilu znasz takich, którzy po rozwodzie zostali z dziećmi? Ja ani jednego,choć oczywiście zarzekają się, że dzieci kochają i chcą dla nich jak najlepiej -czyli najlepiej, gdyby zostały z matką.
                    • hateuall Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 22:22
                      Ja znam, siebie.

                      No i co?
                      • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 01:25
                        hateuall napisał:

                        > Ja znam, siebie.
                        >
                        > No i co?

                        Zostales po rozwodzie sam z dzieckiem czy chodzi Ci o opieke naprzemienna?
      • druginudziarz Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 20:38
        zonaty83 napisał(a):

        > Nie spodziewałem się tego napisać ale serio, wy jednak jesteście kółeczkiem wza
        > jemnej adoracji, niczy więcej i niczego pożytecznego raczej się tu nie dowiem.
        > Triss, Sabat i inne "autorytety" tegoż forum - jedyne co potraficie to pławiąc
        > się w swoich kompleksach drwić z innych ludzi i i wyśmiewać.
        >
        > Cóż, obstawiam bardzo zakompleksionych i smutnych ludzi "po drugiej stronie". W
        > asze życie musi być bardzo smutne skoro w ciągu godziny potraficie kogoś tak ut
        > opić w błocie.

        My tu sobie jedziemy po wszystkich równo, i po starych bywalcach, i po nowicjuszach.
        Dostałeś feedback jak Twoje wyobrażenia o własnej zajebistości weryfikuje twarda gleba, albo nad tym sobie porozmyślasz, albo sobie pójdziesz ;) Można by Ci pewne sprawy tłumaczyć "delikatniej" ale nie trafiłeś na kółko terapeutyczne, tylko na ludzi z krwi i kości.
        A poza tym Twoje problemy są "klasyczne" i do wyrzygania" nudne :D Życie...
    • potwor_z_piccadilly Re: Kobiety są naszymi paniami 22.01.16, 17:46
      i my ich polecenia powinniśmy wykonywać.
      Zatem, jeśli żona wykrzyczała Ci w twarz polecenie "daj mi spokój", to spokój powinieneś jej dać natychmiast, a inne zdarzenia kiedy to chciałeś namiętnie ją pocałować, a ona odwróciła wzrok w znaczący sposób aż Ci się odechciało", nie powinny w ogóle się zdarzać.
      Ty po takim potraktowaniu wygłaszasz cytat z Pulp Fiction "ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dziatek. I dokonam, srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci i poznasz, że ja jestem pan, gdy wywrę na tobie swoją zemstę".
      Ale Ty zemsty nie wywierasz. Tłumaczysz jej, że zęby swoje na miejscu ma tylko dlatego, bo Ty wyrzekasz się zemsty. Ty tylko chcesz odkupić jej winy i swoje, dając jej ten upragniony przez nią spokój i żeby spokój ten był kompletny oświadczasz jej, że zostawiasz cały Wasz cymes nabyty w kredycie i nie w kredycie, by mogła korzystać z niego w szczęściu i upragnionej wolności.
      Zrób tak, a przekonasz się, że Ty demonstrując siłę, przemiany w mentalności i gdy jej dopieką trudy spłacania cymesu, to historia Waszych zmagań końca mieć nie będzie. Będzie ona trwała aktywnie, ale już w innych relacjach Ty ona. O dziecko się nie martw. Lepszy silny ojciec na odległość, od jełopa przy nodze.

    • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 18:21
      zonaty83 napisał(a):


      > Starałem się na wszystkie sposoby.
      ========
      A takich uczynnych i dobrych facetów babki nie bardzo cenią i rzadko kiedy kochają.
    • that.bitch.is.sick Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 22.01.16, 22:56
      No przecież serio się pytamy: Czy poślubiłeś kłodę i po co? To podstawa.
      Nie rozumiemy jak spłodziłeś syna przeganiany kijem i taki obrażalski? Od tylca ją zaszłeś?

      Prequel musimy znać.
      • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 08:16
        Jestem najlepszym chyba przykładem tego, że nie należy wierzyć w "przedślubne" obietnice i deklaracje drugiej połówki. Miało być cudownie jak zamieszkamy sami we własnym mieszkaniu bez teściów, miała zmniejszyć kontakty z matką i częściej interesować się mną niż nią. Zostało jak było albo nawet gorzej. Kiedy chciała dziecka to seks był, nawet często ale jakość też pozostawiała wiele do życzenia. Bardzo często popędzała mnie żeby szybciej kończyć. Myślałem, że tak lubi ale teraz widzę, że po prostu chciała się mnie jak najszybciej pozbyć.
        • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 09:40
          Czy ta Twoja jest religijna praktykująco?
          Pytam, bo to wiesz, ja mam zaczarowany laptop co to reaguje na teksty pisane przez różnych ludzi. Gdy czytam te teksty, to nad matrycą obrazki jakieś dziwne się pojawiają. W Twoim przypadku też się coś pojawiło. Pojawiły się rogi, ale nie takie zwykłe, ostro zarysowane, lecz zamglone. W takiej niby aurze. Dlatego zapytałem o religijność tej kobiety. Bo, jeśli rogi ostro zarysowane, to pewnik że się rżnie, jeśli zamglone, to rżnęła się, lub aktualnie pragnie być rżniętą, a zważywszy na aurę, można przypuszczać, że przez kogoś z niebiesiech. Przez kogo? No przecież nie przez Józefa stolarza. No i na koniec, to co najważniejsze i też bardzo prawdopodobne, czyli Ty. Pewny jesteś, że wszystko co robisz sprzyja powstawaniu wilgoci w kroku Twojej pani?
          To pytanie zasadnicze, bo jeśli liczysz na obligatoryjny dostęp do oka, bo przysięgała, to zapewniam Cię, że jesteś w wielkim błędzie.
          Kobiecie nie zaimponujesz, to nie dostaniesz, albo marnie dostaniesz. One potrzebują czegoś, a czego? Tego same nie wiedzą (dlatego wymyślonych przez siebie pierdół się czepiają). To coś, my mamy odgadnąć i im podarować. Trafimy i potrafimy to coś modernizować, to dupa trzeszczy i jeszcze się dopomina.
          Uwaga.
          To coś nie musi być kosztowne. Gdyby to coś było kosztowne, to tylko bogacze by się pławili w rozkoszach, a tak nie jest.

          Ps. O rżnięcie popytaj ją, reakcje poznasz. Nic nie masz do stracenia.

          ]
          • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 09:56
            potwor_z_piccadilly napisał:
            Pewny jesteś, że wszystko co robisz sprzyja powstawaniu wilgoci w kroku Twojej pani?
            > To pytanie zasadnicze, bo jeśli liczysz na obligatoryjny dostęp do oka, bo przysięgała, to zapewniam Cię, że jesteś w wielkim błędzie.
            > Kobiecie nie zaimponujesz, to nie dostaniesz, albo marnie dostaniesz.
            =================================================
            On jest dobry i uczynny, a to nie imponuje. Imponują inne rzeczy, takie jak siła, zdecydowanie, pewność siebie, sukces czy kasa. O tym na forum pisano setki razy.
            • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 10:17
              Czy to znaczy, że zupełnie przeciętny facet, który uczciwie pracuje i zapewnia rodzinie dach nad głową i byt - bez luksusów nie masz szans na dobre życie z kobietą?
            • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 10:34
              marek.zak1 napisał:

              > On jest dobry i uczynny, a to nie imponuje. Imponują inne rzeczy, takie jak sił
              > a, zdecydowanie, pewność siebie, sukces czy kasa. O tym na forum pisano setki
              > razy.

              To tak nie do końca.
              Wymienione przez Ciebie przymioty owszem, potrafią zaimponować, ale na krótką metę. Na dłużej, zaimponować może jedynie umiejętność posługiwania się tymi przymiotami. A żeby tę umiejętność posiąść potrzeba jeszcze przymiotów których nie wymieniłeś, czyli: umiejętność logicznego myślenia, empatia, uczciwość, pokora i cierpliwość. Sumując te przymioty, powstanie nam jeden, szlachetność. Powiesz, eeee tam, szlachetny to mięczak, a ja odpowiem, ni chuja. Człowiek szlachetny nie odczuwa potrzeby demonstracji siły, on tę siłę ma dla siebie.
              • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:15
                potwor_z_piccadilly napisał:

                > marek.zak1 napisał:
                >
                > > On jest dobry i uczynny, a to nie imponuje. Imponują inne rzeczy, takie jak siła, zdecydowanie, pewność siebie, sukces czy kasa. O tym na forum pisano setki razy.
                ====================================================>
                > To tak nie do końca.
                > Wymienione przez Ciebie przymioty owszem, potrafią zaimponować, ale na krótką metę. Na dłużej, zaimponować może jedynie umiejętność posługiwania się tymi przymiotami. A żeby tę umiejętność posiąść potrzeba jeszcze przymiotów których nie wymieniłeś, czyli: umiejętność logicznego myślenia, empatia, uczciwość, pokora i cierpliwość. Sumując te przymioty, powstanie nam jeden, szlachetność. Powiesz, eeee tam, szlachetny to mięczak, a ja odpowiem, ni chuja. Człowiek szlachetny nie odczuwa potrzeby demonstracji siły, on tę siłę ma dla siebie.
                ====================================
                Tak dokładnie jest. to jak szeryf w westernie. Zawsze dobry i szlachetny, ale jak jakiś złoczyńca czy oszust wejdzie mu w drogę, to go najpierw go cierpliwie pouczy, a potem, jak nie pomoże, to go zastrzeli. Droga strona musi wiedzieć, że jest gdzieś granica cierpliwości.
                • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:49
                  marek.zak1 napisał:

                  > Droga strona musi wiedzieć, ż
                  > e jest gdzieś granica cierpliwości.

                  Dokładnie.
                  Tolerancja ma swoje granice www.youtube.com/watch?v=OdGJkWJsB3w
          • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 10:16
            Moja żona nie jest religijno-praktykująca. Jest to jej obojętne, jednak od czasu jak poszła na kolejne studia pół roku temu to okazało się, że jednak potrafi o siebie dbać. Wychodzi na studia to się wystroi, umaluje itd.
            Podobnie kiedy ma duże wydatki - wtedy czasem nawet się położy kłodą i mogę sobie "pobzykać" a ona gapi się w sufit i nawet mnie nie dotknie.
            • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 10:53
              zonaty83 napisał(a):

              > Moja żona nie jest religijno-praktykująca. Jest to jej obojętne,

              To plus.
              Z religijną miałbyś już pozamiatane.

              jednak od czas
              > u jak poszła na kolejne studia pół roku temu to okazało się, że jednak potrafi
              > o siebie dbać. Wychodzi na studia to się wystroi, umaluje itd.

              Popytaj o rżnięcie na boku, ale krótko, bez wdawania się w dyskusję. Zasiewasz u niej ziarno niepokoju i czekasz podtrzymując temat, na to, co z tego wyrośnie. Ot, takie doświadczenie sobie zafunduj. Po tylu kopniakach jakich od nie doznałeś, sumienie masz czyste.


              • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:16
                Akurat wczoraj jak mnie wieczorem spławiła i poszła spać usiadłem na łóżku obok niej i stanowczym głosem zapytałem czy ona ma kogoś na boku i dlaczego tak mnie traktuje. Najpierw mnie olewała ale jak ponowiłem pytanie to była wściekła, stwierdziła, że jestem popier.... i że nie mam godności! Że mam dać sobie spokój i ona nie ma ochoty gadać na takie tematy.
                • potwor_z_piccadilly Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 11:45
                  zonaty83 napisał(a):

                  > usiadłem na łóżku obok
                  > niej i stanowczym głosem zapytałem czy ona ma kogoś na boku i dlaczego tak mni
                  > e traktuje. Najpierw mnie olewała ale jak ponowiłem pytanie to była wściekła, s
                  > twierdziła, że jestem popier.... i że nie mam godności

                  Uważa, że fizyki się nie uczyłeś, nie wiesz, że akcja generuje reakcję i sobie pozwala.
                  A jak rzeczywiście u Ciebie jest? Uczyłeś się tej pieprzonej fizyki, czy się jej nie uczyłeś? Jeśli się uczyłeś, to gdzie Twoja reakcja?
                  Prawa fizyki łamiesz kolego.





                  • zonaty83 Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 11:49
                    A jak powinna wyglądać ta reakcja? Kuźwa... nie wiem - może mam po prostu za małe "cohones".
                    • sabat777 Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 11:57
                      Twoja reakcja powinna wygladac tak, ze idziesz w poniedzialek do detektywa i wynajmujesz go, zeby za nia lazil i robil zdjecia jej i gachowi. Jak bedziesz miec dowody czarno na bialym, to skladasz pozew o rozwod z jej winy i wynajmujesz dobrego papuge, zeby ustalil z Toba mocna linie oprowadzenia oskarzenia, bo sam sie najwyrazniej nie nadajesz do tej czynnosci. Postaraj sie tez znalezc kogos kto bylby swiadkiem jak sie na ciebie wydzierala i zgromadz dowody, ze to Ty placiles za studia. Wez sie nie daj robic w chuja.
                    • potwor_z_piccadilly Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 11:59
                      zonaty83 napisał(a):

                      > A jak powinna wyglądać ta reakcja? Kuźwa... nie wiem - może mam po prostu za ma
                      > łe "cohones".

                      Wczoraj Ci napisałem jak masz reagować
                      wpis 22. 01. 16 godz. 17:46
                      Pamiętaj wyraźnie podkreślić swoją troskę o jej uzębienie.
                    • gyubal_wahazar Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 12:20
                      Pytając ją dlaczego Cię tak traktuje, od razu ustawiasz się w pozycji krzywdzonej sierotki.
                      Na moje troche lepsze byłoby: 'Jest jakiś problem ?', 'O co ci chodzi ?', 'Dlaczego sie tak zachowujesz?' i podobnie neutralne, nie eksponujące Ciebie jako ofiary, tylko zainteresowanego analizą sytuacji.

                      Najlepsze byłoby zaś traktowanie jej jak powietrza, a jak się przyczepi, wyłożeniem jej tematu w prostych żołnierskich słowach.

                      W rzeczywistości, prostych żołnierskich słów użyła ona, a Ty wziałeś ogon pod siebie.
                      Na moje, pani dmucha Cię w rogi aż dudni, a do tego ma Cię za cipę i frajera, przydatnego o tyle, że ma kto się do rachunków dołożyć i dzieciakiem zająć.

                      Na Twoim miejscu, przetrzepałbym pod kątem rozwodu jej komóre i komputer.
                      I nie ruszałyby mnie żadne duszoszczypiaszcze bzdety o tym, że to niskie, żenujące, czy inne. Jeśli mam poważne podstawy sądzić, że ktoś mnie oszukuje, moje zaufanie traci z automatu i żadne konwenanse ani samowar-wiwry w gre nie wchodzą.

                      Powodzenia i nie daj sobie zmarnować kolejnych lat życia !
                      • gyubal_wahazar Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 12:28
                        Pomysł z detektywem byłby niezły, gdyby nie to że dzienna stawka to 300 złych + jakieś tam zwroty za benzyne itd, w sytuacji, gdy rozgarnięty licealista zrobi to za 5 dych, łacznie z odzyskaniem skasowanych esów (no dobra, może troche przesadzam, ale nie dużo; w każdym razie 300 to kompletny świr)
                        • potwor_z_piccadilly Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 12:40
                          gyubal_wahazar napisał:

                          > Pomysł z detektywem byłby niezły, gdyby nie to że dzienna stawka to 300 złych +
                          > jakieś tam zwroty za benzyne itd,

                          Kamerki wystarczą.
                          Sprytnie montuje, młodego zabiera do rodzinki, a ona? Sam sobie zobaczy co ona w tej chacie wolnej nawywija, lub nie nawywija.
                          • gyubal_wahazar Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 12:49
                            Słusznie. Im więcej sposobów, tym lepiej. Czpiona z gpsem pod samochód też żaden problem (a jeśli to wóz wspólny, lub autora, to już w ogóle grzech nie podhaczyć)
                      • mabelle2000 Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 12:43
                        gyubal_wahazar napisał:

                        > Na Twoim miejscu, przetrzepałbym pod kątem rozwodu jej komóre i komputer.
                        > I nie ruszałyby mnie żadne duszoszczypiaszcze bzdety o tym, że to niskie, żenuj
                        > ące, czy inne. Jeśli mam poważne podstawy sądzić, że ktoś mnie oszukuje, moje z
                        > aufanie traci z automatu i żadne konwenanse ani samowar-wiwry w gre nie wchodzą

                        Wchodzi natomiast lamanie prawa, Art.267, sprawdz jak nie wierzysz.
                        • gyubal_wahazar Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 12:47
                          Biorę to brzemię z pieśnią na ustach, tym bardziej, że dziecinnie prosto jest się z niego wyłgać. To jest wojna, wiec nie ma miejsca na białe rękawiczki
                          • hello-kitty2 Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 14:20
                            gyubal_wahazar napisał:

                            > Biorę to brzemię z pieśnią na ustach, tym bardziej, że dziecinnie prosto jest s
                            > ię z niego wyłgać. To jest wojna, wiec nie ma miejsca na białe rękawiczki

                            A to ten pan chce wojny? (jeszcze wszystkiego nie doczytalam)
                            • zonaty83 Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 14:22
                              hello-kitty2 napisała:
                              > A to ten pan chce wojny? (jeszcze wszystkiego nie doczytalam)

                              Wojny nie chcę, raczej chciałbym podjąć jakąś decyzję i coś z tym zrobić.
                              • gyubal_wahazar Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 14:59
                                Zonaty, sarkazm w poscie ponizej jest zamierzony nie dlatego by Ci dokopać, tylko byś się w końcu ocknął, bo żal patrzeć jak dobrego, porządnego chłopinę dyma cyniczna, wyrachowana raszpla.

                                Jeśli tego nie widzisz, naprawdę jestem po Twojej stronie, ale to nie wystarczy, byś nie zmarnował kolejnych lat życia godząc się na upokorzenia i niszczenie Twego poczucia wartości.

                                Z tego co piszesz, to ten związek pieprznie prędzej czy później, więc dlaczego lepiej by później, gdy będziesz psychicznym strzępem tego, kim jesteś dziś ??
                            • gyubal_wahazar Re: Ona ma Cię za nieuka. 23.01.16, 14:33
                              Pan jak widać poniżej wojny nie chce, więc pewnie skończy się na poszerzeniu repertuaru smutnych minek i rzewnych chlipnięć, co niechybnie zawróci panią z drogi grzechu i wystepku, na ścieżkę cnoty i ascezy. Kurtyna
            • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:02
              zonaty83 napisał(a):

              > Moja żona nie jest religijno-praktykująca. Jest to jej obojętne, jednak od czas
              > u jak poszła na kolejne studia pół roku temu to okazało się, że jednak potrafi
              > o siebie dbać. Wychodzi na studia to się wystroi, umaluje itd.

              Kochanek. Nawet dzidzi to widzi. Nie wiadomo, czy te studia to czasem nie są ze zdzierania skórki z napletka w jakimś hotelowym pokoju :>
              • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:08
                Tylko wiesz... To byłoby dziwne bo to są mocno płatne studia i żeby to opłacić muszę pracować dodatkowo w weekendy albo po godzinach :(
                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:12
                  zonaty83 napisał(a):

                  > Tylko wiesz... To byłoby dziwne bo to są mocno płatne studia i żeby to opłacić
                  > muszę pracować dodatkowo w weekendy albo po godzinach :(

                  A hotele są za darmo w Polsce? :D
                  Serio, ja bym to wziął pod lupę. Jest problem sprawdzić gdzie jeździ?
                  Poza tym - może też tak być, że pindrzy się, bo szuka nowego faceta na tych studiach. To też jest opcja. Jak by znalazła bogatszego frajera, to ty byś dostał kopa w dupę + alimenty na syna do zapłaty. Widzisz już jaka jest bezwzględna, więc chyba się nie czarujesz, co?
                  • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:18
                    Raczej to drugie - opcja, że kogoś sobie szuka a będąc w takim położeniu odczuwa jeszcze większą niechęć do mnie. Kiedyś zwróciłem jej uwagę, że nigdy tak dla mnie się nie ubierała i nie malowała - to prawie awantura z tego wynikła. Innym razem zaoferowałem jej, że z młodym przyjedziemy po nią po zajęciach, żeby sama nie wracała. Ma daleko na studia, drugi koniec miasta, dwie godziny jazdy. Myślałem, że się ucieszy - była wściekła jak osa i nie miałem pojęcia o co chodzi.
                    Ostatnio też bardzo często "później wraca z pracy", nie dużo - pół godziny, godzinę - ale notorycznie się "spóźnia".
                    • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:21
                      Robi Cię w rogu równo. Przestań jej dawać jakiekolwiek nadprogramowe pieniądze na fanaberie w stylu studia i lepiej je sobie odłóż, będzie jak znalazl na alimenty na czas gdy pani skusi jakiegoś nowego chłopa i zachce rozwodu.
                    • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:29
                      Nie, raczej juz kogos ma. Zaczynam sie zastanawiac, czy wierzysz jeszcze w Swietego Mikolaja? :)
                      • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:31
                        Tak z ciekawości - co ci za tym przemawia? Nie może być po prostu takim typem "zimnej suki" (przepraszam za określenie)
                        Nie, nie wierzę w Św. Mikołaja ale chcę wierzyć, że jest jeszcze szansa.
                        • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:35
                          Nie, na 100% nie ma szans. Co mi przemawia? Spoznienia z pracy (kontakt telefoniczny z kochankiem?), ze nie chciala zebys przyjechal po nia na studia (czyli miala zaplanowany kontakt z kims, a Ty to pokrzyzowales).
                          • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:37
                            Podpisuje się. A szansy nie będzie dla autora bo nigdy dobrze nie było, więc nawet nie ma do czego się odwołać.
                          • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:42
                            Wiem, że to może zabrzmieć dziwnie ale kiedyś wieczorem kiedy ją pieściłem (nie używamy gumek) jej "muszelka" pachniała lateksem. To jest absurdalne ale jakoś to pamiętam bo wydało mi się to dziwne a nie odważyłem się jej spytać o co chodzi czy to tylko moje jakieś dziwne odczucie.
                            • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:45
                              Poza tym jak na kogoś kto współżyje z mężem góra raz na miesiąc to nie wiedzieć czemu kurczowo trzyma się brania pigułek i BARDZO (specjalnie dużymi literami) pilnuje ich brania o stałej porze - wręcz potrafi żądać ode mnie, żebym jej sprawdził czy wzięła!
                              • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:50
                                Nie no, blagam cie, ile jeszcze potrzebujesz wskazowek Liczysz na drogowskaz z napisem "Kochanek - 1000 metrow".
                                PS. Nigdy nie nazywaj cipy muszelka, chyba ze mowisz o psitce malej dziewczynki :p Ale to, zakladam, nie lezy w sferze Twoich zainteresowan...
                                • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:55
                                  Napisałem tak bo nie bardzo wiedziałem jak tu napisać - co tolerujecie :)
                                  Przeraża mnie to wszystko
                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:00
                                    Pisz jak chcesz. A ustalic czy robi Cie w bambuko po prostu musisz, niezaleznie czy bedzie bolec czy nie. Detektyw - must have w tym momencie. Dalsze dzialania od tego beda zalezec co ustali.
                                  • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:09
                                    Sabat dobrze Ci radzi. Twoja historia niepokojąco mi przypomina sprawę mojego kolegi, który własnie przechodzi makabrycznie pojebany rozwód.
                                    Niestety, kolega też był takim naiwnym, który wierzył, że wystarczy porozmawiać szczerze z zoną i nie zdobył żadnych dowodow na jej zdrady, bo chciał być ponad to, a teraz to wszystko się bardzo na nim mści.
                                    Także jeśli coś podejrzewasz, to sprawdź, podsłuchaj, porób foty, jak nie Ty, to detektyw, ale nie czekaj biernie, bo nie dość, że gówno z tego związku wyjdzie, to jeszcze Cię baba tak wyroluje , że zapomnisz, jak się nazywasz.
                                    • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:16
                                      Dokladnie. Prawda jaka by nie byla - trzeba ja znac, zeby dostosowac realne dzialania do sytuacji. To podstawa skutecznosci.
                                      • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:49
                                        Sabat ma 100 proc racji. Nie czas zalowac roz kiedy plona lasy. Dowody, dowody, dowody. Tak w ogole to ja strasznie lubie jak watasy sie tak fajnie rozwijaja. Cos jak pacjent przychodzacy do dermatologa, bo mu stopy posmiarduja. Zdejmuje skarpetke a tam gnijaca gangrenowa rana.
                                    • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:34
                                      rekreativa napisała:

                                      > Także jeśli coś podejrzewasz, to sprawdź, podsłuchaj, porób foty, jak nie Ty, t
                                      > o detektyw, ale nie czekaj biernie, bo nie dość, że gówno z tego związku wyjdzi
                                      > e, to jeszcze Cię baba tak wyroluje , że zapomnisz, jak się nazywasz.

                                      W pełni popieram.
                                      Popracować można, ale to batalia i różnie się ona może skończyć, zatem karty przy orderach należy trzymać i dupochrony gromadzić.
                                      Zadbaj o majątek ruchomy. Było, nie ma, jak w ruskim cyrku.
                                  • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:20
                                    zonaty83 napisał(a):

                                    > Napisałem tak bo nie bardzo wiedziałem jak tu napisać - co tolerujecie :)
                                    > Przeraża mnie to wszystko

                                    To niech Cię nie przeraża.
                                    Ja jedynie zalecam Ci twarde oddalenie. Mosty łatwo jest spalić, ale gdy jakimś zbiegiem okoliczności nadejdzie odmiana realiów, to trudno je odbudować. Życie różne scenariusze pisze i może też zdarzyć się tak www.youtube.com/watch?v=K1TIZVr4qQo .
                                    Czy u Was może ziścić się taki scenariusz? Nie wiem, ale popróbować warto. Bywa, że po głupawkach ludzie trzeźwieją. Szczególnie w sytuacjach gdy zawiśnie nad nimi karząca ręka sprawiedliwości, która wywrze zemstę nieuniknioną i gdy ręka ta kiedyś postrzegana jako pęcinka, okaże się w osobie tej postrzeganiu, atrakcyjnie mocarną.

                                  • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:27
                                    No i tu już przed obcymi ludźmi, którzy Ci nic nie mogą zrobić, pokazujesz postawę uległą. A powinieneś odruchowo pisać tak jak sam uważasz, a dopiero na ewentualne zwrócenie uwagi ROZWAŻYĆ - a nie zgodzić się z automatu - czy zwracajacy uwagę na rację. W ogóle nie masz kontaktu z tym czego Ty chcesz, czego potrzebujesz. Takiego odruchu "JA tak chcę i tak będzie, a jak TY uważasz inaczej, to miej dobre argumenty albo wypieprzaj". To się da wycwiczyc, choć to ciężka praca.
                                    • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:40
                                      sea.sea napisała:

                                      > W ogóle nie masz kontaktu z tym czego Ty chcesz, czego potrzeb
                                      > ujesz.

                                      No przeciez napisal wyraznie czego chce, nie doczytalas ? Chce zeby mu zona regularnie dawala dupy. To nie duzo zwazywszy jaki jest zajebisty i jak sie dla niej poswieca.
                                      Skoro moze ruchac lezaca klode, to raczej wiadomo czego potrzebuje- lezacej klody wlasnie.
                                      • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:48
                                        Ja w ogóle się odabstrahowalam od dupy i jej dawania. Choć też nie rozumiem, co to za przyjemność dymac klode która akurat łaskawie zezwala, bo potrzebuje hajsu. Gdyby autor miał pojęcie o tym czego chce od życia, to by się przede wszystkim nie związał z kimś, kto go olewal od początku, nie zrobiłby dziecka i nie nabrał kredytów, nie w takiej sytuacji małżeńskiej.
                                        • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 13:14
                                          sea.sea napisała:

                                          > Ja w ogóle się odabstrahowalam od dupy i jej dawania.

                                          No ale przciez to jest glowny problem autora, od tego nie mozna sie odabstrahowac :-)

                                          > Gdyby autor miał pojęcie o tym czego chce od życia, to by się przede wszyst
                                          > kim nie związał z kimś, kto go olewal od początku, nie zrobiłby dziecka i nie n
                                          > abrał kredytów, nie w takiej sytuacji małżeńskiej.

                                          Wiesz Sea, zeby nadac dramatyzmu sytuacji to mozna wywachac lateks w cipie zony, albo zrobic z niej kurwe co daje dupy za kase. Tak naprawde, to chuja by wyczul, bo zmysl powonienia mezczyzni maja duzo ponizej sredniej, a pracujaca zona raczej wolontariatu nie uprawia i kase do chaty przynosi. Wychodzi tez na to, ze babka okazuje wieksza roztropnosc niz autor( ktoremu marzylo sie drugie dziecko !) zabezpieczajac sie tabletkami przed ciaza. Moze sama doszla juz do wniosku, ze ze skomlaca cipa nie warto sie wiecej rozmnazac.
                                          Spekuluje oczywiscie, ale ktos kto rznie ideal na wszystkich frontach jest mocno podejrzany, a czesto zwyczajnie lze jak pies.
                                          • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 13:29
                                            Tak sobie mysle Mabelle, ze masz jakis problem, ktorego nie przepracowalas, ale to nie moja sprawa.
                                            • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 13:33
                                              sabat777 napisał:

                                              > Tak sobie mysle Mabelle, ze masz jakis problem, ktorego nie przepracowalas, ale
                                              > to nie moja sprawa.

                                              Moze po prostu nie lykam wszystkiego jak swiezy boczek ? :-)
                                              • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 13:38
                                                Więcej w tobie złości niż empatii. Jak moja żona - we wszystkich widzisz wady i zwalasz winę na tego kto jest pod ręką akurat. Nie "łykasz wszystkiego" więc pędem wydałaś wyrok na mnie, ot co - bo tak łatwiej.
                                                • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 13:46
                                                  zonaty83 napisał(a):

                                                  > Więcej w tobie złości niż empatii. Jak moja żona - we wszystkich widzisz wady i
                                                  > zwalasz winę na tego kto jest pod ręką akurat. Nie "łykasz wszystkiego" więc p
                                                  > ędem wydałaś wyrok na mnie, ot co - bo tak łatwiej.

                                                  Moglabym wydac na Twoja zone, ale jej relacji nie znam, a Ty przedstawiasz relacje wygodna dla siebie. Tak piekna opowiesc, ze az podejrzana. Nie wiem czy jest prawdziwa. Pewne jest natomiast, ze oczekujesz glaskania po glowie, jak glaskania nie dostajesz, to jestes rozzalony.
                                                  • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 13:55
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Moglabym wydac na Twoja zone, ale jej relacji nie znam, a Ty przedstawiasz rela
                                                    > cje wygodna dla siebie. Tak piekna opowiesc, ze az podejrzana. Nie wiem czy jes
                                                    > t prawdziwa. Pewne jest natomiast, ze oczekujesz glaskania po glowie, jak glask
                                                    > ania nie dostajesz, to jestes rozzalony.

                                                    No tak, bo jakby relacja mojej żony nie zabrzmiała to byłaby dla ciebie po stokroć wiarygodniejsza od mojej.
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:00
                                                    zonaty83 napisał(a):

                                                    > No tak, bo jakby relacja mojej żony nie zabrzmiała to byłaby dla ciebie po stok
                                                    > roć wiarygodniejsza od mojej.

                                                    Skoro wiesz wszystko lepiej, to po co wchodzisz na forum ? Wyzalic sie jak baba, czy naprawde czegos sie dowiedziec ?
                                                  • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:02
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Skoro wiesz wszystko lepiej, to po co wchodzisz na forum ? Wyzalic sie jak baba
                                                    > , czy naprawde czegos sie dowiedziec ?

                                                    Właśnie się dowiedzieć i to udało mi się od paru mądrych osób. Od ciebie tylko oberwałem rykoszetem twoich własnych problemów.
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:19
                                                    zonaty83 napisał(a):

                                                    > Właśnie się dowiedzieć i to udało mi się od paru mądrych osób. Od ciebie tylko
                                                    > oberwałem rykoszetem twoich własnych problemów.

                                                    A moglbys cos wiecej opowiedziec o tych moich problemach, bo strasznie ich jestem ciekawa .
                                                    Wpadles na genialny pomysl, ze mozna od kogos wydebic seks, a raczej wymienic go na kase czy inne dobra. I tupiesz nogami, ze jednak sie nie da. No nie da sie chlopie, bo seksualnoscia nie da sie handlowac. Wiec przyjmij na klate, ze zony nie zwilzasz i nigdy nie zwilzales. A to co robisz, to Twoje cale cierpietnictwo i poswiecenie jeszcze bardziej osusza jej cipke. Jak ta prawda do Ciebie dotrze, pierwszy polecic skladac pozew o rozwod.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:39
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Jak ta prawda do Ciebie dotrze, pierwszy polecic skladac pozew o rozwod.

                                                    Z tym sie zgodze, ale idac na wojne warto miec za soba dywizje. Co do ideologii, to powiem Ci Mabelle, ze wszystkie ideologie stworzone przez nasz gatunek maja jeden cel - wytlumic agresje jednostki i sprawic by nie dopominala sie o dobra, ktore moglaby wywalczyc sila. Przyroda ktorej jestesmy czescia nie zna poczucia sprawiedliwosci. Slabi gina, przezywaja tylko ci, ktorzy walcza o swoj interes nie przebierajac w srodkach. A seks jest dobrem, czy tego chcesz czy nie. Mozna go zawlaszczyc, mozna nim handlowac, mozna go ofiarowac.
                                                    Ja nie wierze w swietojebliwe rezygnowanie z tego co mozna wywalczyc. Jestem sceptyczny wobec zwiazkow i milosci. I niestety - najczesciej tak to wyglada, ze zwyciezaja ci, ktorzy maja najmniej skrupulow, sa najbardziej egoistyczni i zaborczy, jesli dysponuja przy tym odpowiednia sila. Wiec rozumiem jego walke. Wiem tez, ze w przypadku tej konkretnie kobiety jest to juz troche walka beznadziejna. Ale jesli jest mu pisana jakas sciezka przemiany, to bedzie szczesliwszy zostajac sprytnym i podlym lotrem niz rozdajacym wszystko co ma dobrotliwym hipisem.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:53
                                                    sabat777 napisał:

                                                    to bedzie szczesliwszy z
                                                    > ostajac sprytnym i podlym lotrem niz rozdajacym wszystko co ma dobrotliwym hipi
                                                    > sem.

                                                    Przypominam, ze ma dziecko i kredyty. Nienawisc zaslepia. Lepiej niech sie z nia ulozy, bo jeszcze dlugo bedzie od niej zalezny/bedzie jej potrzebowal do wspolpracy.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Przypominam, ze ma dziecko i kredyty. Nienawisc zaslepia. Lepiej niech sie z ni
                                                    > a ulozy, bo jeszcze dlugo bedzie od niej zalezny/bedzie jej potrzebowal do wspo
                                                    > lpracy.

                                                    Ona jego tez. Jak jej przez pol roku bedzie placicl po 20 pln alimentow, zeby nie bylo uporczywosci, to zeby sie razem z tym dzieckiem i tymi kredytami czasem nie posrala.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:20
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ona jego tez. Jak jej przez pol roku bedzie placicl po 20 pln alimentow, zeby n
                                                    > ie bylo uporczywosci, to zeby sie razem z tym dzieckiem i tymi kredytami czasem
                                                    > nie posrala.

                                                    A co Ty sie tak podnieciles nie swoja spawa? He? I czemu jej? Moze ona nie chce tego dziecka. Znowu jakies schematy. Moze to ona jemu bedzie placic alimenty? Kto wie. Kredyty to chyba sa wspolne, nie? Lepiej sie do podzialu zobowiazan przygotowac niz wpadac w niezdrowe emocje typu 'posrala'. Z glowa.
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 22:25
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ja nie wierze w swietojebliwe rezygnowanie z tego co mozna wywalczyc.

                                                    Serio uwazasz, ze mokra, napalona cipke mozna wywalczyc ? A to cos nowego :-)
                                                    Babka jesli nawet chodzi z nim do lozka, to ze scisnietymi z wkurwu zebami. Na jego miejscu bym sie zastanowila, czy nie ryzykuje czasem zbyt wiele, bo jak kobita kiedys nie wytrzyma i klapnie ta zacisnieta szczeka, to sam rozumiesz, ze to sie moze dla niego zle skonczyc.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:48
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    Wiec przyjmij na klate, ze zo
                                                    > ny nie zwilzasz i nigdy nie zwilzales. A to co robisz, to Twoje cale cierpietni
                                                    > ctwo i poswiecenie jeszcze bardziej osusza jej cipke.

                                                    Dokladnie. Nie kreci jej, lozko jest widocznie dla niej kiepskie. Ciekaniem za nia i 'cos chceniem' tylko sie degraduje w jej oczach.

                                                    Jak ta prawda do Ciebie d
                                                    > otrze, pierwszy polecic skladac pozew o rozwod.

                                                    Tak, szukuj sie do rozwodu, zadbaj o swoje interesy, zbieraj kase (przestan dawac na te studia?), przemysl co z kredytami, przemysl jak sie chcesz ulozyc z dzieckiem, nia sie nie zajmuj, bo szkoda czasu, ma prawo znalezc sobie innego jak jej nie odpowiadasz, lepiej skupic sie na przygotowaniach do rozpadu zwiazku.
                                          • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 13:32
                                            To czy żona ma kochanka czy też dopiero chce mieć to tez można chwilowo pominąć. Ale zakładając, że prawdziwe jest info, że ona od początku nie tryskala uczuciem i nie chciała dawać - czemu, chcąc kogoś, kto by mu dawal, autor związał się w młodym wieku z kimś, kto mu dawać nie chciał. Przecież nawet nie ma wymówki, że dał się zwieść wersją demo.
                              • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:31
                                zonaty83 napisał(a):

                                > Poza tym jak na kogoś kto współżyje z mężem góra raz na miesiąc to nie wiedzieć
                                > czemu kurczowo trzyma się brania pigułek i BARDZO (specjalnie dużymi literami)
                                > pilnuje ich brania o stałej porze - wręcz potrafi żądać ode mnie, żebym jej sp
                                > rawdził czy wzięła!

                                To akurat zaliczam jej na plus. NIe komplikowac sprawy kolejnymi dziecmi.
                              • mimfa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 09:09
                                Nawet jej się umyć dla Ciebie nie chciało...
                          • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:04
                            sabat777 napisał:

                            > Nie, na 100% nie ma szans.

                            Ty też łamiesz prawa fizyki.
                            Jakie 100%
                            Szanse są zawsze. Może tak być, że im więcej nabroi, tym mocniej zechce krzywdy powetować i jeśli szczerość wykaże i się nie wymydliło, to czemu nie?
                            • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:09
                              Ale ona, z tego, co pisze autor, nigdy go nie kochała. Nie będzie więc wetowac krzywd, raczej wpadnie w szał, że ja przylapal.
                              • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:49
                                sea.sea napisała:

                                > Ale ona, z tego, co pisze autor, nigdy go nie kochała. Nie będzie więc wetowac
                                > krzywd, raczej wpadnie w szał, że ja przylapal.

                                To wiem, ale niech on nie robi tego dla niej, lecz dla siebie.
                                To jak z czytaniem kiepskiej książki. Nie skończy czytać, zamknie, pierdzielnie w kąt, to po czasie sumienie podpowie mu, a może akcja tam dalej się rozwinęła.
                                Gdy natomiast przemęczy ją do końca, z czystym sumieniem powie sobie, to było gówno.
                            • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 12:12
                              potwor_z_piccadilly napisał:

                              > Ty też łamiesz prawa fizyki.
                              > Jakie 100%
                              > Szanse są zawsze. Może tak być, że im więcej nabroi, tym mocniej zechce krzywdy
                              > powetować i jeśli szczerość wykaże i się nie wymydliło, to czemu nie?

                              Jasne, w sumie jak zobaczy ze jej krzywa gre wykryto i zarty sie skonczyly to moze pojsc w dwa schematy:
                              - oskarzanie. "Bo Ty to nigdy, zawsze, jak mialam sobie radzic inaczej" i takie tam. Oskarzyc i oczernic o wzzystko,zwalic wine na frajera, moze to kupi.
                              - zrobic z siebie skruszona sarenke, rozplakac sie i udawac zagubiona w ciemnym lesie.

                              Stawiam po opisie ze zacznie od numeru jeden, a potem w razie czego przejdzie do zachowania nr dwa.
                              A napisalem te 100% troche z rozpedu, bo nniezależnie od jej manipulacji, to ja bym babie nie darowal.
                              • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:57
                                sabat777 napisał:

                                bo nniezależnie od jej manipulacji, to ja
                                > bym babie nie darowal.

                                Ale czego nie darowal? (eh czytam po lebkach ;)
                                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:03
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Ale czego nie darowal? (eh czytam po lebkach ;)

                                  Pogardy. To jedna rzecz, ktorej nie umiem wybaczyc nikomu.
                • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:17
                  zonaty83 napisał(a):

                  > Tylko wiesz... To byłoby dziwne bo to są mocno płatne studia i żeby to opłacić muszę pracować dodatkowo w weekendy albo po godzinach :(
                  =================================================
                  W języku przedwojennej Warszawy, na takich mówili: ,,frajer".
                • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:18
                  Faktycznie masz dobre serduszko, ja bym w zyciu nie zapierdalała po godzinach na studia kogoś, kto na mnie warczy.
                  • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:22
                    Wiesz - mamy sporo kredytów. Jak powiedziałem, że będzie trudno to sfinansować to dowiedziałem się, że ją "ograniczam" i ona się w życiu nie rozwija. Cóż - nie miałem wyboru, albo bym zarobił albo miałbym jej kolejne pretensje.
                    Szkoda, że jej nigdy nie przyszło do głowy dodatkowo jakoś dorobić, no ale - skoro od urodzenia młodego, od trzech lat niemal codziennie "boli ją głowa" to trudno czegoś oczekiwać od takiej biednej schorowanej osoby.
                    • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:25
                      Ale po co na nią zasuwasz skoro nic z tego nie masz? Pretensje ma do Ciebie, z tego co opisujesz, niezależnie od tego, co robisz, więc nawet trudno powiedzieć, że zasuwasz po to by ich uniknac
                      • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:04
                        sea.sea napisała:

                        > Ale po co na nią zasuwasz skoro nic z tego nie masz? Pretensje ma do Ciebie, z
                        > tego co opisujesz, niezależnie od tego, co robisz, więc nawet trudno powiedzieć
                        > , że zasuwasz po to by ich uniknac

                        Wtedy by sie moglo okazac, ze nikt go nie potrzebuje.
                    • proteinowy Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 31.01.16, 13:01
                      Ty już dawno masz jasność sytuacji i chcesz tylko żeby ktoś (najlepiej cała grupa) głośno i wyraźnie nazwał rzeczy po imieniu za Ciebie.

                      Niezależnie od potencjalnego rozwodu, dowodów i tego jaka to zła kobieta jest/była Ty masz zasadniczy problem: albo jesteś ciężkim frajerem, albo jesteś pasywno-agresywnym typem, który się pod ciapę podszywa. W obu przypadkach to jest męczące i wkurwiające, zwłaszcza dla kobiet, zwłaszcza tych co z Tobą sypiają.

                      Nie traktuj tego jako atak. To jest rada od kogoś, kto większość swojego małżeństwa rozegrał dość podobnie do Ciebie. Zamiast "a to dziwka, nie docenia jaki jestem uczynny, kiedy inni chleją i dupczą wszystko co się rusza" zaakceptuj fakty, roznieć swój gniew (zamiast poczucia krzywdy) i się emocjonalnie odetnij od tej zależności. Mistrz Yoda z Picadilly bardzo sensownie mówi.

                      To jest bardzo dobre forum do "odcięcia się". Kitty Ci pewnie pomoże ten gniew rozniecić. Ja bardzo też sobie cenie miejscowe "panny promiskuitywne" które nie czują się w obowiązku popychać tego całego moralizatorstwa dla nowożeńców tylko jasno mówią do czego jest im potrzebny facet, prawdziwy facet. (Zachrypnięty głos z offu: "Nie ma mientkiej gry").
                      • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 31.01.16, 13:14
                        proteinowy napisał(a):

                        > To jest bardzo dobre forum do "odcięcia się". Kitty Ci pewnie pomoże ten gniew
                        > rozniecić. Ja bardzo też sobie cenie miejscowe "panny promiskuitywne" które nie
                        > czują się w obowiązku popychać tego całego moralizatorstwa dla nowożeńców tylk
                        > o jasno mówią do czego jest im potrzebny facet, prawdziwy facet. (Zachrypnięty
                        > głos z offu: "Nie ma mientkiej gry").

                        No wiesz? Ja robie w gniewie, a przeciez tez wyjelam szabelke i machalam, ze u mnie nie ma na miekko ;))))

                        Wpadaj czesciej. TU.
                        • proteinowy Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 31.01.16, 15:24
                          > No wiesz? Ja robie w gniewie, a przeciez tez wyjelam szabelke i machalam, ze u
                          > mnie nie ma na miekko ;))))

                          Machalas bo moze to jest słuszny gniew :)

                          > Wpadaj czesciej. TU.

                          Ale ja tu jestem bardzo czesto. Rzadziej pisze, po kilku anty-religijnych tyradach zorientowałem sie, ze nie sensu wylewać tu wszystkiego co mi do łba wpadnie, to jest zwykły spam. Zorientowałem sie dzieki Tobie, nota bene.

                          A o seksie? Kto by pobił mistrza Marka w spełnieniu (Mick Jagger: I can get no satisfaction, Marek: but it's easy, mate, look at following points:...), mistrza Yode w głębi i gramatyce, mistrza Sabata w niuansie i zarcie, mistrza Urqu w riserczu, mistrza Wonta w czarującym luzie, mistrza Nudziarza w jezuiźmie itd.?
                          • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 31.01.16, 18:17
                            proteinowy napisał(a):

                            > Ale ja tu jestem bardzo czesto. Rzadziej pisze, po kilku anty-religijnych tyrad
                            > ach zorientowałem sie, ze nie sensu wylewać tu wszystkiego co mi do łba wpadnie
                            > , to jest zwykły spam. Zorientowałem sie dzieki Tobie, nota bene.

                            Oj spadaj z tym dziekczynieniem. Bo sie zagniewam ;) Spamem to forum stoi, spamu sie nie boi. Gdybys wiedzial, ze smieje sie wiecej niz gniewam ale sie nie dowiesz gdyz medium brak.

                            > A o seksie? Kto by pobił mistrza Marka w spełnieniu (Mick Jagger: I can get no
                            > satisfaction, Marek: but it's easy, mate, look at following points:...), mistrz
                            > a Yode w głębi i gramatyce, mistrza Sabata w niuansie i zarcie, mistrza Urqu w
                            > riserczu, mistrza Wonta w czarującym luzie, mistrza Nudziarza w jezuiźmie itd.?

                            Znajdz swoja nisze i wez ja szturmem. W rezultacie posypia sie niedziewice. Ninek zna tanie hotele na godziny pod Krakowem ;)

                            A na powaznie: nie rozumiem Cie czemu analizujesz wylane rzeczy do tylu zamiast lac w to miejsce i czas nastepne. To wyglada jakbys sie wstydzil siebie. I prywata: tesknie za Toba. Dedykacja: "nie opuszczaj mnie".
                            www.youtube.com/watch?v=gsTyRgp11PI
                            • proteinowy Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 31.01.16, 22:32
                              > Znajdz swoja nisze i wez ja szturmem. W rezultacie posypia sie niedziewice. Nin
                              > ek zna tanie hotele na godziny pod Krakowem ;)
                              > A na powaznie: nie rozumiem Cie czemu analizujesz wylane rzeczy do tylu zamiast
                              > lac w to miejsce i czas nastepne. To wyglada jakbys sie wstydzil siebie.

                              Blisko, jak mi się zdarzy powiedzieć coś idiotycznego to mnie to później gryzie. A zdarza się jak mnie złapie słowna sraczka.

                              > I pry
                              > wata: tesknie za Toba. Dedykacja: "nie opuszczaj mnie".
                              > www.youtube.com/watch?v=gsTyRgp11PI

                              Dzięki. To samo z mojej strony. Pisz, pisz, grilluj ludzi warstwa po warstwie, fajnie czasem zajrzeć pod te awatarowe kreacje.
                              • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 31.01.16, 22:54
                                proteinowy napisał(a):

                                > Dzięki. To samo z mojej strony. Pisz, pisz, grilluj ludzi warstwa po warstwie,
                                > fajnie czasem zajrzeć pod te awatarowe kreacje.

                                O, a ja bym powiedział, że nie fajnie, ale za to ciekawie.
                                • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 31.01.16, 22:58
                                  Stanie przy grillu całe życie to powoduje że grillujący też sie grilluje, chociaż sam tego nie zauważa i myśli że nad tym panuje.
                          • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 31.01.16, 20:46
                            proteinowy napisał(a):


                            >
                            > A o seksie? Kto by pobił mistrza Marka w spełnieniu (Mick Jagger: I can get no satisfaction, Marek: but it's easy, mate, look at following points:...), mistrza Yode w głębi i gramatyce, mistrza Sabata w niuansie i zarcie, mistrza Urqu w riserczu, mistrza Wonta w czarującym luzie, mistrza Nudziarza w jezuiźmie itd.?
                            ==================================================
                            Ten weekend to mistrzostwo dla Angie Kerber, zwyciężczyni Australian Open. Oglądałem kilka razy finał z SW. Super dziewczyna, mająca swój klub, hotel i dom w Puszczykowie. Pierwszy telefon po finale do dziadka, prowadzącego ten klub. To jest mistrzostwo świata i klasa!

            • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 16:09
              >Jest to jej obojętne, jednak od czasu jak poszła na kolejne studia pół roku temu to okazało się, że jednak potrafi o siebie dbać. Wychodzi na studia to się wystroi, umaluje itd.
              Podobnie kiedy ma duże wydatki - wtedy czasem nawet się położy kłodą i mogę sobie "pobzykać" a ona gapi się w sufit i nawet mnie nie dotknie.<

              Kurwa, że mnie się taki frajer nie trafił ;)No nie wiem, jak one to robią, że przy okazji robienia gościa w bambuko, jeszcze potrafią tak ściemnić, żeby on zapierdalał na ich studia, czy inne zachcianki. A ten, nie dosyć, że się zgadza, to jeszcze skomle o jej cipę, którą mu z czasem udostępnia.
              • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 16:46
                O tym kto jest tym frajerem w zwiazku decyduje dynamika popedu seksualnego w polaczeniu z poziomem zyciowej zaradnosci. Jak ktos nest niezaradny i ma duzo wyzszy poped seksualny niz partner to robi za frajera. Jedynego dilera sie szanuje ;)
                • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 16:51
                  sabat777 napisał:

                  > O tym kto jest tym frajerem w zwiazku decyduje dynamika popedu seksualnego w polaczeniu z poziomem zyciowej zaradnosci. Jak ktos nest niezaradny i ma duzo wyzszy poped seksualny niz partner to robi za frajera. Jedynego dilera sie szanuje ;).
                  ========================================================
                  Decyduje wzajemna relacja charakterów. Nie ma to nic wspólnego z popędem. Jak babka ma większy to co? On jest górą?
                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:01
                    marek.zak1 napisał:

                    ====================================================
                    > Decyduje wzajemna relacja charakterów. Nie ma to nic wspólnego z popędem. Jak b
                    > abka ma większy to co? On jest górą?

                    Jak babka ma wiekszy i jest niezaradna (czytaj - wierna) to pisuje na tym forum.
                • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:53
                  sabat777napisal
                  >Jak ktos nest niezaradny i ma duzo wyzszy poped seksualny niz partner to robi za frajera. Jedynego dilera sie szanuje ;)<

                  No wiesz, to już jest Twoja interpretacja. I jeszcze zależy, czy diler oferuje towar dobrej jakości;)Jeśli to są tylko ochłapy, to szuka się towaru, który daje prawdziwego kopa ;)
              • that.bitch.is.sick Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:05
                ninek04 napisała:

                > >p>
                > Kurwa, że mnie się taki frajer nie trafił ;)No nie wiem, jak one to robią, że p
                > rzy okazji robienia gościa w bambuko, jeszcze potrafią tak ściemnić, żeby on za
                > pierdalał na ich studia, czy inne zachcianki. A ten, nie dosyć, że się zgadza,
                > to jeszcze skomle o jej cipę, którą mu z czasem udostępnia.

                No i się okazało a propos mojego wątku, że jednak zazdrość Ci poślady ściska jak i pozostałym "oburzonym".
                • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:26

                  >No i się okazało a propos mojego wątku, że jednak zazdrość Ci poślady ściska jak i pozostałym "oburzonym". <

                  Zazdrość o to,że mi się ciepłe kluchy nie trafiły, chodzące pod moje dyktando? Sęk w tym, że w takim wypadku nie byłoby mowy o dawaniu dupy, nie mówiąc już o tym, że na sucho to tak mi się średnio raczej uśmiecha, bo niestety, ale kasa i uległość mnie nie zwilża ;)
                  • that.bitch.is.sick Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 23:10
                    ninek04 napisała:

                    >
                    ><
                    >
                    > Zazdrość o to,że mi się ciepłe kluchy nie trafiły, chodzące pod moje dyktando?
                    > Sęk w tym, że w takim wypadku nie byłoby mowy o dawaniu dupy, nie mówiąc już o
                    > tym, że na sucho to tak mi się średnio raczej uśmiecha, bo niestety, ale kasa
                    > i uległość mnie nie zwilża ;)

                    Wiesz co mam gdzieś co cię zwilża, ja ci nie opowiadam co mnie zwilża. W sposób wulgarny rzucasz błotem i mięsem jakbyś sobie chleb zapewniała w zawodzie bardzo starym. Zbastuj z tym szerzeniem tkwiącej w Tobie nienawiści, zlituj się nad nami. To forum jest smutne ale rzadko było toksyczne.
                    • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 10:47
                      >Wiesz co mam gdzieś co cię zwilża, ja ci nie opowiadam co mnie zwilża. W sposób wulgarny rzucasz błotem i mięsem jakbyś sobie chleb zapewniała w zawodzie bardzo starym. Zbastuj z tym szerzeniem tkwiącej w Tobie nienawiści, zlituj się nad nami. To forum jest smutne ale rzadko było toksyczne. >

                      Mam gloryfikować miłość i pisać pieśni pochwalne na jej temat, skoro w nią nie wierzę? Albo udzielać rad komuś, jak polepszyć związek, skoro sama mam nieudany?Piszę przez pryzmat moich doświadczeń, jak chyba większość, a że je mam,jakie mam,to pewnie przekłada się to na sposób i ton pisania.
                      A tę nienawiść to w stosunku do kogo szerzę? -do tych kur domowych, o które tak się czepiasz?To ich wybór, ja nie mam powodu by im zazdrościć, ale chyba mogę mieć swoje zdanie na temat, co mnie w nich denerwuje.
              • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:27
                ninek04 napisała:

                > Kurwa, że mnie się taki frajer nie trafił ;)No nie wiem, jak one to robią, że p
                > rzy okazji robienia gościa w bambuko, jeszcze potrafią tak ściemnić, żeby on za
                > pierdalał na ich studia, czy inne zachcianki. A ten, nie dosyć, że się zgadza,
                > to jeszcze skomle o jej cipę, którą mu z czasem udostępnia.

                A Ty masz z mezem rozdzielnosc majatkowa, ze sie tak wscibsko zapytam ? Bo skoro jednak nie i oboje pracujecie zawodowo, to raczej internetu, z ktorego teraz korzystasz nie zafundowal Ci maz ?
                • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:44
                  mabelle 2000 napisała
                  >A Ty masz z mezem rozdzielnosc majatkowa, ze sie tak wscibsko zapytam ? Bo skoro jednak nie i oboje pracujecie zawodowo, to raczej internetu, z ktorego teraz korzystasz nie zafundowal Ci maz ?>

                  Po pierwsze -to nie jest (już) mój mąż, choć formalnie jeszcze tak, niestety.
                  Po drugie, nikt mi w życiu nic nie zafundował,bo na wszystko zapracowalam sobie sama i nie oczekuję, że ktoś mi coś może dać za friko, bo mi się należy.
                  Ja tylko wyraziłam swój lekki sarkazm,że istnieją kobiety, które potrafią tak manipulować mężczyzną
                  , by osiągnąć zamierzony cel, a ja niestety, do nich nie należę.
                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:52
                    ninek04 napisała:

                    > Po drugie, nikt mi w życiu nic nie zafundował,bo na wszystko zapracowalam sobie
                    > sama i nie oczekuję, że ktoś mi coś może dać za friko, bo mi się należy.

                    Swietnie, w takim razie autor watku tez nie funduje studiow zonie, bo zona, podobnie jak Ty, chodzi do pracy i zarabia.

                    > Ja tylko wyraziłam swój lekki sarkazm,że istnieją kobiety, które potrafią ta
                    > k manipulować mężczyzną
                    > , by osiągnąć zamierzony cel, a ja niestety, do nich nie należę.

                    Tak, tak wiemy." Jestem za dobry/ a". Tym dobrym odmawia sie seksu, tacy mili i szlachetni, a seksu nie maja. Buuu, jakie to smutne.
        • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 10:08
          Czyli nie tylko kobiety wierzą w mit "po ślubie się zmieni". Cóż, chłopie, masz przerąbane niejako na własne życzenie. Nie pisze ci tego, żeby cię pogrążyć, ale stworzyłeś rodzinę, spłodziłeś dziecko i w ogóle zbudowałeś coś, z czego nie wymiksujesz się na pstryknięcie palcem, z babą, na którą właśnie nie możesz patrzeć.
          To nie jest tak, że przed ślubem miałes wersję demo, ty miałeś karty wyłożone na stół.
          Z tego związku nic nie będzie. Nieważne, czy twoja żona od początku potraktowała cię jak "odpowiedniego męża", czy miała jakieś tam szczątkowe libido w twoim kierunku, ale jej zdechło przez twoje problemy hydrauliczne, już jest pozamiatane. Ty się nią brzydzisz, ona zapewne brzydzi się tobą tak samo. Nie wierzę, że odbudujecie więź, pożądanie i szacunek.
          Poszukaj sobie drogi ewakuacyjnej, bo opcja szukania dupy na boku jest ryzykowna i ma zbyt dużo złych stron.
          I zanim znajdziesz sobie nową babę to przemyśl sobie poważnie parę spraw, bo będziesz miał powtórkę z rozrywki.
          Aha, problemy ze wzwodem i przedwczesne wytryski potrafią zniechęcić nawet babkę- wulkan, więc biegusiem do lekarza i zrób coś z tym, serio. Zadne zajebiste pieszczoty nie pomogą, bo gdyby babka przedkładała zajebiste pieszczoty nad ruchanie to by poszła do łóżka z drugą babką.
          • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 10:09
            Ale ze mnie ciocia dobra rada kurde.
            • zonaty83 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 10:18
              W sumie to co napisałaś brzmi brutalnie ale dość prawdziwie. Wierz mi, że mnie tutaj napisać, że "miewałem problemy" też było ciężko ale cóż...
              • that.bitch.is.sick Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:09
                zonaty83 napisał(a):

                > W sumie to co napisałaś brzmi brutalnie ale dość prawdziwie. Wierz mi, że mnie
                > tutaj napisać, że "miewałem problemy" też było ciężko ale cóż...

                Na oko wygląda fatalnie, baba jest pasożytem, wjebała cię w matnie i teraz ma cię w odwłoku w sumie nieistotne są jej racje, może z wygody tkwi w tym układzie, ale prawdziwym problemem jest fakt że ona Cię rusza emocjonalnie, dopóki się z tego nie wyleczysz i z życiowego kompleksu niższości to będziesz jak to ciele wodzone na sznurku - bo tak to teraz wygląda. Wąchasz ją po muszelkach a nie się jej brzydzisz, nie opowiadaj ściem. Korzystasz z usług seksualnych? Napędzasz małżeńskie kurestwo pełne hipokryzji. Tak w życiu bywa, miłość bez wzajemności itp.strasznie piękne ale w końcu człowiek ma dosyć życia na klęczkach. Nie, nie tak powinno wyglądać małżeństwo, czy wzajemny szacunek, budowanie rodziny. To chciałeś usłyszeć? To oczywistości. Najpierw sam się wylecz z chorej relacji i skłonności do tego. Żadnych ściem terapii małżeńskich.
          • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 11:07
            triismegistos napisała:

            > Aha, problemy ze wzwodem i przedwczesne wytryski potrafią zniechęcić nawet babk
            > ę- wulkan, więc biegusiem do lekarza i zrób coś z tym, serio. Zadne zajebiste p
            > ieszczoty nie pomogą, bo gdyby babka przedkładała zajebiste pieszczoty nad ruch
            > anie to by poszła do łóżka z drugą babką.

            To szczera prawda. Jednak zanim kolega zacznie żreć chemię, to proponuję przebrnąć najpierw przez rozwiązanie "soft". Poczytaj yourbrainonporn.com
            Ja aktualnie jestem w trybie rebootowania swoich nawyków seksualnych (nie oglądam porno, nie walę konia), więc nie jesteś sam zonaty83.
          • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:11
            triismegistos napisała:

            > Aha, problemy ze wzwodem i przedwczesne wytryski potrafią zniechęcić nawet babk
            > ę- wulkan, więc biegusiem do lekarza i zrób coś z tym, serio. Zadne zajebiste p
            > ieszczoty nie pomogą, bo gdyby babka przedkładała zajebiste pieszczoty nad ruch
            > anie to by poszła do łóżka z drugą babką.

            Jesssu swiete slowa alleluja chwalmy Pana. Mezczyzni jakos durnie sobie wyobrazaja, ze zwiazek z kobieta polega na akceptacji ich lozkowej niemocy.

            Doloze: nie i zadne przytulanie z fiutem flakiem nie zastapi ruchania.
            • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:33
              hello-kitty2 napisała:

              > Jesssu swiete slowa alleluja chwalmy Pana. Mezczyzni jakos durnie sobie wyobraz
              > aja, ze zwiazek z kobieta polega na akceptacji ich lozkowej niemocy.
              >
              > Doloze: nie i zadne przytulanie z fiutem flakiem nie zastapi ruchania.

              Nie wyobrazaja sobie. Przeciez trabicie o tym na okraglo.
              • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 16:50
                No chyba jednak. Sam autor najpierw wychwala sam siebie jaki to z niego super facet, męski, fajny i zadbany i tylko tak sobie mimochodem wspomina o problemach.
                On nie pisze "moje kłopoty zniecheciły żonę i jestem nieszczęsny teraz", on przestrzega kobiety by dawały dupy, bo dla nas to jest "tylko" a dla autora "aż".
                Autorze drogi!
                Twój poziom autorefleksji woła o pomstę do nieba! Przecież wiesz dlaczego żona cię nie chce. Przecież wiedziałeś z kim się żenisz i komu robisz dziecko. Czemu tytuł wątka nie brzmi "poradźcie jak się ogarnąć"?
                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 16:59
                  Ale jego zona wcale nie musi go nie chciec dlatego ze gosc nie jest niezawodny pod wzgledem hydrauliki. Jest w ogole ktos taki, kto jest zawsze niezawodny i nie nazywa sie T-1000? Ale mniejsza z tym, pewnie ze to wazna rzecz. Jestem gotow zalozyc sie, ze akurat ta babka tego faceta by nie pozadala, nawet jak by mu stal jak pret zbrojeniowy.Po prostu za duza rozbieznosc charakterow, w dodatku daje sie wyczuc, ze to jednak typ wrednej suki jest.
                  • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 18:19
                    Teraz to pozamiatane, nawet jakby sobie przeszczepił drąga Rocco na turbowiagrze. Ale nawet chętna i napalona kobieta wysycha jak się męczy z niewydolnym facetem. Tak samo jak faceci tracą ochotę na grube zaniedbane żony, fizjologia po prostu.
              • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:54
                sabat777 napisał:

                > Nie wyobrazaja sobie. Przeciez trabicie o tym na okraglo.

                Sabat nawet sobie nie wyobrazasz jak faceci szybciutko rezygnuja z napraw hydraulicznych i ze w ogole nie ma o czym mowic i czego Ty ode mnie chcesz, akceptuj mnie takiego jakim jestem, a jak pojdziesz do innego koryta toz Ty jestes wredna suka!
                • that.bitch.is.sick Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 23:20
                  hello-kitty2 napisała:

                  > sabat777 napisał:
                  >
                  >>
                  > Sabat nawet sobie nie wyobrazasz jak faceci szybciutko rezygnuja z napraw hydra
                  > ulicznych i ze w ogole nie ma o czym mowic i czego Ty ode mnie chcesz, akceptuj
                  > mnie takiego jakim jestem, a jak pojdziesz do innego koryta toz Ty jestes wred
                  > na suka!

                  A ty sobie nie wyobrażasz jak szybko kobiety dają sobie spokój ze swoim orgazmem i będę upierdliwa: po co lasce wzwód u faceta skoro nie ma orgazmu podczas stosunku? Ktoś mi odpowie? ślepy wymaga maratonu od kulawego za przeproszeniem
                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 08:56
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > A ty sobie nie wyobrażasz jak szybko kobiety dają sobie spokój ze swoim orgazme
                    > m i

                    Trafne, bo babka bez orgazmu moze zrobic tyle samo co facet z problenami z erekcja i przedwczesnym wytryskiem, czyli - niezbyt wiele. A moze nawet jeszcze mniej, bo tabletki na orgazm jeszcze nie wymyslili. Chyba ze to ta czerwona co Morfeusz dawal Neo, bo niebieska to wiadomo ze viagra :)

                    >będę upierdliwa: po co lasce wzwód u faceta skoro nie ma orgazmu podczas st
                    > osunku? Ktoś mi odpowie?

                    Zeby poczuc sie pozadana, atrakcyjna seksualnie kobieta?

                    >ślepy wymaga maratonu od kulawego za przeproszeniem

                    Bardzo trafne, znowu.
                    • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 10:52
                      sabat777 napisał:

                      > Trafne, bo babka bez orgazmu moze zrobic tyle samo co facet z problenami z erek
                      > cja i przedwczesnym wytryskiem, czyli - niezbyt wiele. A moze nawet jeszcze mni
                      > ej

                      Slucham? Niewiele moze zrobic? Kochac sie moze, hello?

                      > Zeby poczuc sie pozadana, atrakcyjna seksualnie kobieta?

                      Zeby uprawiac seks? Bo penetracja jest mega przyjemna? Zeby sie do orgazmu zblizyc? Zeby sobie w tym orgazmie pomoc? Nie wierze, ze kobiety nieprzezywajace orgazmu przy stosunku chca z penetracji rezygnowac, ze jest im ona niepotrzebna.
                      • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:10
                        hello -kitty2napisala
                        >Zeby uprawiac seks? Bo penetracja jest mega przyjemna? Zeby sie do orgazmu zblizyc? Zeby sobie w tym orgazmie pomoc? Nie wierze, ze kobiety nieprzezywajace orgazmu przy stosunku chca z penetracji rezygnowac, ze jest im ona niepotrzebna.<

                        Bez penetracji seks nigdy nie będzie pełny, ani przyjemny,więc też nie wiem, jak można z niej rezygnować, czy odpuszczać ją sobie,nawet jeśli orgazm zdarza się rzadko, czy nie za każdym razem.
                        • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:13
                          ninek04 napisała:

                          > hello -kitty2napisala
                          > >Zeby uprawiac seks? Bo penetracja jest mega przyjemna? Zeby sie do orgazmu
                          > zblizyc? Zeby sobie w tym orgazmie pomoc? Nie wierze, ze kobiety nieprzezywaja
                          > ce orgazmu przy stosunku chca z penetracji rezygnowac, ze jest im ona niepotrze
                          > bna.<
                          >
                          > Bez penetracji seks nigdy nie będzie pełny, ani przyjemny,więc też nie wiem, j
                          > ak można z niej rezygnować, czy odpuszczać ją sobie,nawet jeśli orgazm zdarza s
                          > ię rzadko, czy nie za każdym razem.

                          Dziewczyny, przecież są ludzie, którzy nie czują podniecenia seksualnego. Ogólny brak libido. To wystarczy żeby nie byli zainteresowani również penetracją, bo nie ma tego przyjemnego rozładowywania napięcia w trakcie.
                        • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:20
                          ninek04 napisała:

                          > Bez penetracji seks nigdy nie będzie pełny, ani przyjemny,więc też nie wiem, j
                          > ak można z niej rezygnować, czy odpuszczać ją sobie,nawet jeśli orgazm zdarza s
                          > ię rzadko, czy nie za każdym razem.

                          Wypowiadasz sie w imieniu milionow kobiet czy tylko w swoim wlasnym ?
                          • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:25
                            mabelle2000 napisała:

                            > Wypowiadasz sie w imieniu milionow kobiet czy tylko w swoim wlasnym ?

                            Przypuszczam, ze jednak zdecydowanej wiekszosci. Z tego co czytam, to facet impotent (nawet tymczasowo) to okolicznosc nieakceptowalna, niezaleznie od jego dobrych checi.
                            • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:33
                              sabat777 napisał:

                              > Przypuszczam, ze jednak zdecydowanej wiekszosci. Z tego co czytam, to facet imp
                              > otent (nawet tymczasowo) to okolicznosc nieakceptowalna, niezaleznie od jego do
                              > brych checi.

                              Sabat, najgorzej jak czlowiek wbije sobie do lba co jest "normalne" i "wlasciwe", zamiast sie najpierw zastanowic co tak naprawde sprawia mu przyjemnosc. Jakis czas temu byla tu dyskusja o meskim wytrysku ( nie mylic z orgazmem), no musi byc, ale dlaczego i po co to juz bylo niewazne. Zero refleksji.

                              PS Pierdole taki seks wedlug tabelki, ze na szczycie penetracja, a ponizej wszystkie inne aktywnosci uszeregowane od tych wazniejszych do mniej waznych, kto mi w koncu zabroni ;-)
                              • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:40
                                Mabelle, fajnie ma sie ten Twoj facet z toba, ale generalnie facet jak jest na rynku kobiet ktore cenia sobie najbardziej mocna penetracje twardym fiutem, to musi sie dostosowac - no bo co zrobi?
                                • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:43
                                  sabat777 napisał:

                                  > ale generalnie facet jak jest na
                                  > rynku kobiet ktore cenia sobie najbardziej mocna penetracje twardym fiutem, to
                                  > musi sie dostosowac - no bo co zrobi?

                                  Nie wiem, moze niech przeczyta "Zaginiony pamietnik Don Juana" ? ;-)
                              • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:15
                                Nie ty jedna pierdolisz, co nie zmienia faktu, ze penetracja JEST ważna. Trochę mi niezręcznie dorosłej kobiecie wymieniać wszystkie tego powody.
                                • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:22
                                  triismegistos napisała:

                                  > Nie ty jedna pierdolisz, co nie zmienia faktu, ze penetracja JEST ważna. Trochę
                                  > mi niezręcznie dorosłej kobiecie wymieniać wszystkie tego powody.

                                  A mnie troche niezrecznie pisac, ze osiagam orgazm rowniez podczas penetracji, co zmienia faktu, ze penetracja nadal jest tylko jedna z aktywnosci.
                                  • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 15:33
                                    Osiągam orgazm podczas penetracji tradycyjnej, podczas penetracji wibratorem, od minety, przy symulacji różnymi dziwacznymi sprzętami, ale penetracja jako taka jest mi niezbędna.
                                    Zdaję sobie sprawę, ze penetracja nie jest jedynym rodzajem aktywności i trochę dziwi mnie, ze dorosła baba próbuje mnie, dorosła babę w tym zakresie uświadamiać.
                                    Jakby mi nie zależało na fiucie, tylko na miziankach to bym była lesbą.
                                    • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 15:40
                                      triismegistos napisała:

                                      > Osiągam orgazm podczas penetracji tradycyjnej, podczas penetracji wibratorem, o
                                      > d minety, przy symulacji różnymi dziwacznymi sprzętami, ale penetracja jako tak
                                      > a jest mi niezbędna.
                                      > Zdaję sobie sprawę, ze penetracja nie jest jedynym rodzajem aktywności i trochę
                                      > dziwi mnie, ze dorosła baba próbuje mnie, dorosła babę w tym zakresie uświadam
                                      > iać.

                                      Nikt Cie nie probuje uswiadamiac. Ja nie polemizuje z Twoja potrzeba kutasa, tylko z deficja seksu, w ktorej kutas i erekcja jest priorytetem. Dla Ciebie jest, dla innych moze nie byc.

                                      > Jakby mi nie zależało na fiucie, tylko na miziankach to bym była lesbą.

                                      Jesli masz mozliwosc zmiany kutasa w momencie, kiedy traci sztywnosc i wymienic na lepszy model to ok. Wiekszosc ludzi wiaze sie jednak z cialem, ktore do tego kutasa jest przyrosniete.
                                      • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 17:21
                                        Jak już sobie tak szczerze gadamy, to powiem wam, że JAK DLA MNIE (żeby wyjaśnić ewentualne wątpliwości mabelle) seks bez penetracji to jak jedzenie pomarańczy bez złotej tekili. Niby zdrowe, niby smaczne, ale nie ma tego pierdolnięcia. Ja to jestem leniwy bąk, poza tym zajebiście wrażliwy na dotyk i spokojnie wyobrażam sobie, że przez kilka godzin jestem całowany, głaskany, masowany i obciągany ale jednak ruchanie to jest to! I nie ma chuja, że seks bez penetracji czy co tam innego lewaki czy pisarze s-f wymyślą :)
                                        • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 17:34
                                          wont2 napisał:

                                          > Jak już sobie tak szczerze gadamy, to powiem wam, że JAK DLA MNIE (żeby wyjaśni
                                          > ć ewentualne wątpliwości mabelle) seks bez penetracji to jak jedzenie pomarańcz
                                          > y bez złotej tekili. Niby zdrowe, niby smaczne, ale nie ma tego pierdolnięcia.
                                          > Ja to jestem leniwy bąk, poza tym zajebiście wrażliwy na dotyk i spokojnie wyob
                                          > rażam sobie, że przez kilka godzin jestem całowany, głaskany, masowany i obciąg
                                          > any ale jednak ruchanie to jest to! I nie ma chuja, że seks bez penetracji czy
                                          > co tam innego lewaki czy pisarze s-f wymyślą :)

                                          No i tutaj pelna zgoda, mam podobne odczucia. Po prostu lubie poruszac sie w babce i fajnie by bylo, jakby to moglo dzialac w dwie strony :p
                                          • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 17:48
                                            sabat777 napisał:

                                            > No i tutaj pelna zgoda, mam podobne odczucia. Po prostu lubie poruszac sie w ba
                                            > bce i fajnie by bylo, jakby to moglo dzialac w dwie strony :p
                                            -
                                            Nie wiem czy dobrze cie zrozumiałem... Może za bardzo jestem wyluzowany i pijany. Chodzi ci o to, żeby laska cię wyruchała? ;)

                                            Ja lubię pieszczoty analne - rimming, ostatnio masaż prostaty palcem, ale jednak cały czas (albo sobie to tylko tak tłumaczę) są to pieszczoty ze spektrum "ja rządzę-ona wykonuje". No i jednak danie się ruchać w dupala to jest inna para kaloszy. Ja uwielbiam kobiety samodzielne, z inicjatywą, nawet z pewną dozą agresji (ale bez przesady) ale to na zasadzie, że ja poskramiam bestię a nie że bestia rucha mnie w dupala ;)
                                            • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:02
                                              wont2 napisał:

                                              > Nie wiem czy dobrze cie zrozumiałem... Może za bardzo jestem wyluzowany i pijan
                                              > y.

                                              Wont, ogarnij sie, ja Ci dobrze zycze. Masz dne moczanowa, a ktorys z kolei raz slysze ze jestes najebany. Chcesz miec pelny zespol metaboliczny nadwaga/dna/cukrzyca? Zastanow sie nad swoim zdrowiem, dobrze radze.


                                              Chodzi ci o to, żeby laska cię wyruchała? ;)
                                              >
                                              > Ja lubię pieszczoty analne - rimming, ostatnio masaż prostaty palcem, ale jedna
                                              > k cały czas (albo sobie to tylko tak tłumaczę) są to pieszczoty ze spektrum "ja
                                              > rządzę-ona wykonuje". No i jednak danie się ruchać w dupala to jest inna para
                                              > kaloszy. Ja uwielbiam kobiety samodzielne, z inicjatywą, nawet z pewną dozą agr
                                              > esji (ale bez przesady) ale to na zasadzie, że ja poskramiam bestię a nie że be
                                              > stia rucha mnie w dupala ;)

                                              Nie do konca, akurat mialem na mysli to, ze chcialbym by laska odczuwala przyjemnosc przy tym jak ja ja pieprze, a nie zastanawiala sie ile jeszcze potrwa ta penetracja niezbyt twardym fiutem.
                                              Co do peggingu/stapona to ja jak najbardziej bylbym gotow na taka zabawe, oczywiscie przy zachowaniu jakichs ram rozsadku. Na murzynskie zaganiacze i rozrywanie dupy bym sie nie pisal. Ale na tym etapie to troche dziwne fantazje, skoro sfera tradycyjna lezy i kwiczy. Nie ma co myslec o studiach jak sie nie skonczylo podstawowki.
                                              • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:07
                                                sabat777 napisał:

                                                > Wont, ogarnij sie, ja Ci dobrze zycze. Masz dne moczanowa, a ktorys z kolei raz
                                                > slysze ze jestes najebany. Chcesz miec pelny zespol metaboliczny nadwaga/dna/c
                                                > ukrzyca? Zastanow sie nad swoim zdrowiem, dobrze radze.
                                                ----------
                                                Lepiej żyć 50 lat jak lew niż 75 jak owca! :)
                                              • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:26
                                                sabat777 napisał:

                                                > Ale na tym etapie to troche dziwne fantazje, skoro s
                                                > fera tradycyjna lezy i kwiczy. Nie ma co myslec o studiach jak sie nie skonczyl
                                                > o podstawowki.

                                                Najlepiej zrob sobie Sabat grafik i ustal normy punkt po punkcie. I koniecznie nie pomyl kolejnosci. W seksie to mega wazne, zeby trzymac sie jednej slusznej linii i nie swirowac z feeldoe, zanim najpierw nie bzyknie sie porzadnie baby po katolicku.
                                            • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:13
                                              wont2napisal
                                              >Ja uwielbiam kobiety samodzielne, z inicjatywą, nawet z pewną dozą agresji (ale bez przesady) ale to na zasadzie, że ja poskramiam bestię a nie że bestia rucha mnie w dupala ;) <

                                              O nie,nie, tak dobrze to nie ma, że facet ustala zasady, kto poskramia, a kto jest poskramiany,bo to już z góry pachnie brakiem spontaniczności, czy koniecznością ograniczania się, a to jest w seksie raczej niewskazane ;)
                                              • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:18
                                                ninek04 napisała:

                                                > O nie,nie, tak dobrze to nie ma, że facet ustala zasady, kto poskramia, a kto j
                                                > est poskramiany,bo to już z góry pachnie brakiem spontaniczności, czy konieczno
                                                > ścią ograniczania się, a to jest w seksie raczej niewskazane ;)
                                                --------
                                                Mabelle, facet ma po swojej stronie brutalną siłę i czy chcesz tego czy nie TO ON USTALA ZASADY.
                                                • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:20
                                                  wont2 napisał:

                                                  > ninek04 napisała:
                                                  >
                                                  > > O nie,nie, tak dobrze to nie ma, że facet ustala zasady, kto poskramia, a
                                                  > kto j
                                                  > > est poskramiany,bo to już z góry pachnie brakiem spontaniczności, czy kon
                                                  > ieczno
                                                  > > ścią ograniczania się, a to jest w seksie raczej niewskazane ;)
                                                  > --------
                                                  > Mabelle, facet ma po swojej stronie brutalną siłę i czy chcesz tego czy nie TO
                                                  > ON USTALA ZASADY.

                                                  Osz kurwa, to była ninek a nie mabelle. Może was pogodzę zatem - ten sam wróg, te sprawy ;)

                                                  Przepraszam za pomyłkę :)
                                                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:26
                                                  wont2 napisał:
                                                  > --------
                                                  > Mabelle, facet ma po swojej stronie brutalną siłę i czy chcesz tego czy nie TO
                                                  > ON USTALA ZASADY.
                                                  >

                                                  No co ty Wont, jak babka nie zechce to nie da. Chba ze chcesz gwalcic...
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:29
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > No co ty Wont, jak babka nie zechce to nie da. Chba ze chcesz gwalcic...
                                                    -------
                                                    Tak, jasne, chcę gwałcić :)
                                                • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:34
                                                  wont2napisal
                                                  >Mabelle, facet ma po swojej stronie brutalną siłę i czy chcesz tego czy nie TO ON USTALA ZASADY.<

                                                  I ja tę siłę doceniam, co więcej podoba mi się bardzo jej użycie, ale nie zgodzę się, by z racji tego to on ustalał zasady, no chyba, że zniewoli mnie swoim urokiem, to wtedy ewentualnie się zgodzę na wszystko ;)
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:38
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > I ja tę siłę doceniam, co więcej podoba mi się bardzo jej użycie, ale nie zgodz
                                                    > ę się, by z racji tego to on ustalał zasady, no chyba, że zniewoli mnie swoim
                                                    > urokiem, to wtedy ewentualnie się zgodzę na wszystko ;)
                                                    ---------
                                                    Zniewoli Cię urokiem swojej brutalnej siły. Może być? Kompromisowo :)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:00
                                                    wont2napisal
                                                    >Zniewoli Cię urokiem swojej brutalnej siły. Może być? Kompromisowo :)<

                                                    Jeśli tylko będą wióry leciały, to może tak być, nie będę się opierać,ani upierać przy swoim ;)
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:05
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > wont2napisal
                                                    > >Zniewoli Cię urokiem swojej brutalnej siły. Może być? Kompromisowo :)<
                                                    >
                                                    > Jeśli tylko będą wióry leciały, to może tak być, nie będę się opierać,ani upier
                                                    > ać przy swoim ;)
                                                    ----------
                                                    Jeszcze (już?) tylko miesiąc, najdroższa. I będziemy największymi producentami wiór drzewnych w Małopolsce i na Mazowszu! :)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:00
                                                    wont 2 napisał
                                                    >Jeszcze (już?) tylko miesiąc, najdroższa. I będziemy największymi producentami wiór drzewnych w Małopolsce i na Mazowszu! :)<

                                                    No nie, tylko nie drzewnych, bo wtedy miałbyś do czynienia z kłodą, a przecież nie o to chodzi, co nie? ;)
                                                • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:42
                                                  wont2 napisał:

                                                  > Mabelle, facet ma po swojej stronie brutalną siłę i czy chcesz tego czy nie TO
                                                  > ON USTALA ZASADY.

                                                  Bardzo ciekawe jest to co napisales. Na pewno to przemysle.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:47
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Bardzo ciekawe jest to co napisales. Na pewno to przemysle.
                                                    -------
                                                    Dzięki za delikatność i dyplomację :)
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:57
                                                    Raz bylam smiertelnie powazna, to mi za dyplomacje dziekujesz :-) Uwazam, ze bardzo ciekawa kwestie poruszyles, bo skoro mezczyzna ma niewatpliwa przewage nad kobieta w postaci sily, ale mimo tego nie korzysta z tej sily, aby sklonic mnie do okreslonych dzialan, to :
                                                    - rezygnuje z czegos (?)
                                                    - w zamiast cos zyskuje (?)
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:01
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    bo skoro mezczyzna ma niewatpliwa przewage nad
                                                    > kobieta w postaci sily, ale mimo tego nie korzysta z tej sily, aby sklonic mni
                                                    > e do okreslonych dzialan, to :
                                                    > - rezygnuje z czegos (?)
                                                    > - w zamiast cos zyskuje (?)
                                                    ---------
                                                    Nie doszukiwałbym się Jezusa. Rezygnuje z dwóch lat w pierdlu i w zamian zyskuje dwa lata na wolności. To jest razem cztery lata! :)
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:07
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Nie doszukiwałbym się Jezusa. Rezygnuje z dwóch lat w pierdlu i w zamian zyskuj
                                                    > e dwa lata na wolności. To jest razem cztery lata! :)

                                                    :-D

                                                    No teraz to nie obracaj kota ogonem, bo napisales ze "mezczyzna ustala zasady, bo dysponuje brutalna sila". Wiec jak to jest z tym ustalaniem zasad ?
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:13
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    >
                                                    > No teraz to nie obracaj kota ogonem, bo napisales ze "mezczyzna ustala zasady,
                                                    > bo dysponuje brutalna sila". Wiec jak to jest z tym ustalaniem zasad ?
                                                    ---------
                                                    Ustala zasady jak rżnie babkę, która lubi jak mężczyzna ustala zasady*

                                                    *to rzeczywiście powinienem doprecyzować :)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:26
                                                    Wont masz w sobie niezlego powera czlowieku. Da sie to wyczuc i robi wrazenie. Kitty znowu bedzie sie dopierdalac, ze sie podlizuje, ale autentycznie mi imponujesz.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:30
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wont masz w sobie niezlego powera czlowieku. Da sie to wyczuc i robi wrazenie.
                                                    > Kitty znowu bedzie sie dopierdalac, ze sie podlizuje, ale autentycznie mi impon
                                                    > ujesz.
                                                    -------
                                                    Na żywo bardzo dużo tracę. Normalnie, nie chcą się ruchać na pierwszej randce głupie cipy :(
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:37
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Na żywo bardzo dużo tracę.

                                                    Ja tak samo.

                                                    > Normalnie, nie chcą się ruchać na pierwszej randce g
                                                    > łupie cipy :(

                                                    To chodz tylko na takie gdzie ustalicie, ze bedziecie sie ruchac na pierwszej randce :)
                                                    U mnie to nie wiem czy chca, bo na randki nie chodze, ale nawet gdyby, to by sie robil troche kwas. Sam rozumiesz ;)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:37
                                                    wont2napisal
                                                    >Na żywo bardzo dużo tracę. Normalnie, nie chcą się ruchać na pierwszej randce głupie cipy :(<

                                                    Ale to chyba do czasu, jak im nie pokażesz, no wiesz, czego? ;))
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:50
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > wont2napisal
                                                    > >Na żywo bardzo dużo tracę. Normalnie, nie chcą się ruchać na pierwszej ran
                                                    > dce głupie cipy :(<
                                                    >
                                                    > Ale to chyba do czasu, jak im nie pokażesz, no wiesz, czego? ;))
                                                    ---------
                                                    Ninuś, słoneczko, ja NAPRAWDĘ mam kutasa średniego! :)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:20
                                                    wont 2napisal
                                                    >Ninuś, słoneczko, ja NAPRAWDĘ mam kutasa średniego! :) <

                                                    Naprawdę? Nie wierzę, a choćby nawet, to zważywszy na to, że you're so sweet,to mało która chyba jest w stanie Ci się oprzeć ;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:52
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Ale to chyba do czasu, jak im nie pokażesz, no wiesz, czego? ;))

                                                    No, to moze byc sposob. Wyjmujesz ptaka na tej pierwszej randce i mowisz: dosc gadania, bierz go w usta glupia cipo :)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:09
                                                    sabat777napisal
                                                    >No, to moze byc sposob. Wyjmujesz ptaka na tej pierwszej randce i mowisz: dosc gadania, bierz go w usta glupia cipo :)<

                                                    Ale dlaczego zaraz głupia?Bo niby nie doceni potencjału, który tkwi w kutasie, czy w jego właścicielu? I trzeba na siłę ją o tym przekonać? No wiesz, to wtedy faktycznie będzie za głupia, by go wziąć ;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:15
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ale dlaczego zaraz głupia?Bo niby nie doceni potencjału, który tkwi w kutasie,
                                                    > czy w jego właścicielu? I trzeba na siłę ją o tym przekonać? No wiesz, to wtedy
                                                    > faktycznie będzie za głupia, by go wziąć ;)

                                                    Pojecia nie mam, zapytaj autora sformulowania. Ja tylko powtorzylem ;)
                                                  • kutuzow Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 19:08
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > No, to moze byc sposob. Wyjmujesz ptaka na tej pierwszej randce i mowisz: dosc
                                                    > gadania, bierz go w usta glupia cipo :)

                                                    oi63.tinypic.com/28i12k1.jpg
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:39
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Wont masz w sobie niezlego powera czlowieku. Da sie to wyczuc i robi wrazenie.

                                                    I tylko szkoda, ze to mezczyzna napisal ;-)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:50
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > I tylko szkoda, ze to mezczyzna napisal ;-)

                                                    Ale szczerze - no homo, khem, no bisex w tym wpadku rowniez. Mam na mysli taka energetycznosc, przedsiebiorczosc. Dla mnie licznik tych wszystkich zaliczonych panienek tez ma znaczenie w ocenie.
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:04
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ale szczerze - no homo, khem, no bisex w tym wpadku rowniez

                                                    No to zwracam honor jednak ;-) To Wont z wazeliny na pewno sie ucieszyl ;-)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:08
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > No to zwracam honor jednak ;-) To Wont z wazeliny na pewno sie ucieszyl ;-)

                                                    Myslalem, ze wazelina to wtedy gdy moge cos uzyskac w zamian. Co Wont moze mi dac? Nic. Wiec nie pisze pochlebstw, tylko uwagi. Lubie czasem napisać cos milego komus, gdy taka mysl przyjdzie mi do glowy.
                                                • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 10:39
                                                  wont2 napisał:
                                                  > Mabelle, facet ma po swojej stronie brutalną siłę i czy chcesz tego czy nie TO
                                                  > ON USTALA ZASADY.

                                                  To jest misiu pysiu jeno z dwojga, albo gwałt, albo myślenie życzeniowe :)
                                        • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:08
                                          wont2 napisał:

                                          > Jak już sobie tak szczerze gadamy, to powiem wam, że JAK DLA MNIE (żeby wyjaśni
                                          > ć ewentualne wątpliwości mabelle) seks bez penetracji to jak jedzenie pomarańcz
                                          > y bez złotej tekili.

                                          Nastepny, ktoremu trzeba trzy razy tlumaczyc ;-)
                                          Dwoch gejow ma dwa chuje, czyli powinni miec mega seks, bo sie moga penetrowac nawzajem az milo, u heterykow to tak srednio, bo tylko z jednym, a para lesbijek, to juz w ogole dno kompletne, bo zadnego chuja na stanie nie ma. Ktora z tych trzche par, wedlug Ciebie, bedzie miec najbardziej satysfakcjonujacy seks ? Ciezko wyczuc, co nie ?
                                          • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:14
                                            mabelle2000 napisała:

                                            > Nastepny, ktoremu trzeba trzy razy tlumaczyc ;-)
                                            > Dwoch gejow ma dwa chuje, czyli powinni miec mega seks, bo sie moga penetrowac
                                            > nawzajem az milo, u heterykow to tak srednio, bo tylko z jednym, a para lesbij
                                            > ek, to juz w ogole dno kompletne, bo zadnego chuja na stanie nie ma. Ktora z ty
                                            > ch trzche par, wedlug Ciebie, bedzie miec najbardziej satysfakcjonujacy seks ?
                                            > Ciezko wyczuc, co nie ?
                                            ----------
                                            Trudno mi powiedzieć co kogo satysfakcjonuje. Niech sobie robi jak najczęściej i jak najlepiej to co go satysfakcjonuje (o ile nie krzywdzi innych ofkors). Ja, z mojej strony, mogę jedynie powiedzieć, że na filmie gejowskim jest mi niedobrze a na filmie lesbijskim umieram z nudów.
                                            • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:23
                                              Mi sie podobaja wszystkie warianty w porno. Wlasciwie to podobaly, bo teraz programowo nie ogladam. Ale na filmach lesbijskich typu masaze, wzajemna asturbacja itd zawsze widzialem najwieksza przyjemnosc na twarzach kobiet. Moze to wrazenie. Ale chyba nie... Tylko wydaje mi sie, ze kobieta idac do lozka z facetem nastawia sie na cos innego i pieszczoty analogiczne do lesbijskich moglyby ja po prostu rozczarowac.
                                              • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:38
                                                sabat777 napisał:

                                                > Tylko wydaje mi sie, ze kobieta idac do lozka z facetem n
                                                > astawia sie na cos innego i pieszczoty analogiczne do lesbijskich moglyby ja po
                                                > prostu rozczarowac.

                                                Ktos tu kiedys przywolywal dane, ze 70 % kobiet nie ma orgazmu podczas penetracji( popraw mnie jesli z tym procentem przesadzilam), ale to mogloby znaczyc, ze rzeczywiscie tylko Ci sie wydaje.
                                                • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:43
                                                  mabelle2000 napisała:

                                                  > sabat777 napisał:
                                                  >
                                                  > > Tylko wydaje mi sie, ze kobieta idac do lozka z facetem n
                                                  > > astawia sie na cos innego i pieszczoty analogiczne do lesbijskich moglyby
                                                  > ja po
                                                  > > prostu rozczarowac.
                                                  >
                                                  > Ktos tu kiedys przywolywal dane, ze 70 % kobiet nie ma orgazmu podczas penetrac
                                                  > ji( popraw mnie jesli z tym procentem przesadzilam), ale to mogloby znaczyc, ze
                                                  > rzeczywiscie tylko Ci sie wydaje.
                                                  ---------
                                                  Mabelle, ale to jest "tylko" kwestia orgazmu. Są kobiety, które potrzebują być normalnie wyruchane a orgazm osiągają w inny sposób. I to nie znaczy, że nie chce im się ruchać.
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:48
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Mabelle, ale to jest "tylko" kwestia orgazmu. Są kobiety, które potrzebują być
                                                    > normalnie wyruchane a orgazm osiągają w inny sposób. I to nie znaczy, że nie ch
                                                    > ce im się ruchać.

                                                    A jaki jest procent tych, ktore daja sie wyruchac tylko dlatego, ze mezczyznie na tym zalezy ? :-)
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:57
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > A jaki jest procent tych, ktore daja sie wyruchac tylko dlatego, ze mezczyznie
                                                    > na tym zalezy ? :-)
                                                    -----
                                                    Szacuję, że całkiem spory. To te wszystkie pary, w których on publicznie łasi się do niej a nie ona do niego. Ja tych kolesi rozumiem, bo ja mam tak samo jak mi się ruchać chce i poznaję nową samiczkę, ale to jest słabe po prostu. I nieskuteczne.
                                          • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:21
                                            mabelle 2000 napisała
                                            >Nastepny, ktoremu trzeba trzy razy tlumaczyc ;-)
                                            Dwoch gejow ma dwa chuje, czyli powinni miec mega seks, bo sie moga penetrowac nawzajem az milo, u heterykow to tak srednio, bo tylko z jednym, a para lesbijek, to juz w ogole dno kompletne, bo zadnego chuja na stanie nie ma. Ktora z tych trzche par, wedlug Ciebie, bedzie miec najbardziej satysfakcjonujacy seks ? Ciezko wyczuc, co nie ?<

                                            Ale to takie schematyczne trochę podejście, nie uważasz? Bo dlaczego heretycy mają się ograniczać tylko do jednego kutasa, no przecież możliwości jest wiele, by tak nie musiało być? Z kolei u lesbijek też są różne warianty -samo lizanie już jest bardzo podniecające, a i ze sztucznym penisem również można poszaleć, także do wyboru, do koloru, co komu pasuje.
                                            • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:28
                                              ninek04 napisała:

                                              > Ale to takie schematyczne trochę podejście, nie uważasz? Bo dlaczego heretycy m
                                              > ają się ograniczać tylko do jednego kutasa, no przecież możliwości jest wiele,
                                              > by tak nie musiało być? Z kolei u lesbijek też są różne warianty -samo lizanie
                                              > już jest bardzo podniecające, a i ze sztucznym penisem również można poszaleć,
                                              > także do wyboru, do koloru, co komu pasuje.

                                              Rozumiesz sarkazm i ironie czy nie bardzo ? :-)
                                              • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:45
                                                mabelle 2000 napisała
                                                >Rozumiesz sarkazm i ironie czy nie bardzo ? :-)<

                                                Wychodzi na to,że nie za bardzo, za wysokich lotów jak dla mnie dzisiaj ;)
                                                • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:00
                                                  Przepraszam Ninek, ze bylam dla Ciebie niemila.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:10
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Przepraszam Ninek, ze bylam dla Ciebie niemila.
                                                    ----------
                                                    A ja przyznam, że jestem pełen podziwu dla ninek i dla sid, że tak delikatnie i bez grama agresji reagowały na podpierdalanie niektórych dziewczyn (chociaż pewnie krew się gotowała).
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:13
                                                    wont2 napisał:

                                                    > A ja przyznam, że jestem pełen podziwu dla ninek i dla sid, że tak delikatnie i
                                                    > bez grama agresji reagowały na podpierdalanie niektórych dziewczyn (chociaż pe
                                                    > wnie krew się gotowała).

                                                    My tu tak po przyjacielsku sobie dogryzamy, nie obawiaj sie :-)
                                                  • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:32
                                                    Zostawić Was na chwilę.. Skąd tu nagle taki Woodstock i Wersal? :DDD
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:34
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Zostawić Was na chwilę.. Skąd tu nagle taki Woodstock i Wersal? :DDD
                                                    ----
                                                    O wilku mowa :)
                                                  • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:52
                                                    Polecam się, professional killjoy since 198* :D
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:33
                                                    wont2napisal
                                                    >A ja przyznam, że jestem pełen podziwu dla ninek i dla sid, że tak delikatnie i bez grama agresji reagowały na podpierdalanie niektórych dziewczyn (chociaż pewnie krew się gotowała). <

                                                    Ale po co okazywać agresję, po co szczekać i atakować jak bulterier,udowadniając swoje racje, skoro wiadomo z góry , jak ocenia się takie kobiety, jak ja.To i tak nie ma sensu, bo żebym mogła zmienić swoją postawę, czy uznać swoje postępowanie za niewłaściwe, to chyba jakiś cud musiałby się zdarzyć, a w cuda to już kompletnie nie wierzę.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:21
                                                    wont2 napisał:

                                                    > A ja przyznam, że jestem pełen podziwu dla ninek i dla sid, że tak delikatnie i
                                                    > bez grama agresji reagowały na podpierdalanie niektórych dziewczyn (chociaż pe
                                                    > wnie krew się gotowała).

                                                    Wiesz Wont ludzie tu przychodza prowadzic powazne i mniej powazne rozmowy o problemach, a nie pisac pierdy jak Ty zeby sobie panienki do ruchania nakrecac. Przeczytalam calosc Twoich dzisiejszych wywodow, z ktorych wynika, ze nawet nie zauwazyles jaki problem zostal przez kogo dzisiaj ujawniony tylko dawaj znowu pierdy i w kolko to samo, a nauka dla czytajacych z tego zadna.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:36
                                                    hello -kitty 2 napisała
                                                    >. Przeczytalam calosc Twoich dzisiejszych wywodow, z ktorych wynika, ze nawet nie zauwazyles jaki problem zostal przez kogo dzisiaj ujawniony tylko dawaj znowu pierdy i w kolko to samo, a nauka dla czytajacych z tego zadna.<

                                                    Kitty, wyluzuj, chłopak jest na urlopie, sam pisał, że korzysta z jego uroków, jak wróci, to wtedy być może wejdzie w tryb refkeksyjno -poważny, a na razie niech cieszy się urokami życia, ile tylko się da.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 19:13
                                                    >Przepraszam Ninek, ze bylam dla Ciebie niemila.<

                                                    Daj spokój, nie przepraszaj, bo nie masz za co,a ja się w ogóle nie gniewam, nie jestem znowu aż tak delikutaśna :-) Jesteś mądrą, wspaniałą i unikatową kobietą, nawet jeśli czasem się z Tobą nie zgadzam, to i tak Cię podziwiam :-)
                                          • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 10:43
                                            mabelle2000 napisała:
                                            >
                                            > Nastepny, ktoremu trzeba trzy razy tlumaczyc ;-)
                                            > Dwoch gejow ma dwa chuje, czyli powinni miec mega seks, bo sie moga penetrowac
                                            > nawzajem az milo, u heterykow to tak srednio, bo tylko z jednym, a para lesbij
                                            > ek, to juz w ogole dno kompletne, bo zadnego chuja na stanie nie ma. Ktora z ty
                                            > ch trzche par, wedlug Ciebie, bedzie miec najbardziej satysfakcjonujacy seks ?
                                            > Ciezko wyczuc, co nie ?

                                            To ja mam lepszą analogię. Już za chwilę, jak nadejdzie wiosna koty zaczną mi się gzić pod oknami. Sądząc po corocznych odgłosach kotom koci seks sprawia sporo frajdy. Czy czujesz się przekonana do seksu z kocurem równie mocno jak ja do seksu bez penetracji?
                                            • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 10:54
                                              triismegistos napisała:

                                              > Sądząc po corocznych odgłosach kotom koci seks sprawia spor
                                              > o frajdy.

                                              Tzreba bylo w szkole biologii sie uczyc, to bys teraz nie pisala takich pierdow :-) Penis kota posiada keratynowe kolce, dlatego kopulacja jest bolesna, stad te marcowe wrzaski. Dzieje sie tak dlatego poniewaz owulacja kotek nie jest wywolana wahaniem hormonow, jest za to indukowana szokiem bolowym podczas kopulacji wlasnie.
                                              • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 11:49
                                                Ale ruchają się. Nabrałaś już chęci na kolczastego fiuta? Może być miękki...
                                                • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 12:06
                                                  triismegistos napisała:

                                                  > Ale ruchają się. Nabrałaś już chęci na kolczastego fiuta? Może być miękki...

                                                  No ruchaja, wrzeszczac z bolu. Przeciez Ci mowie, zebys sie biologii poduczyla, bo sie pograzasz. Kocur nie ma miekkiego, bo w srodku ma kosc.
                                                  • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:20
                                                    Myślisz, że jak ja się biologii poduczę to koty się przestaną ruchać?
                                                    Ruchają się na okrągło. Wrzeszcząc. Czujesz się zachęcona tym faktem do kolczastego koutasa? Może być koci, twardy, nie ma sprawy. Czujesz tą chuć?
                                                    Musisz ją czuć, inaczej nie zachęcałabyś do seksu bez penetracji pisząc, że lesbijki tak mają.
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:49
                                                    triismegistos napisała:

                                                    > Myślisz, że jak ja się biologii poduczę to koty się przestaną ruchać?

                                                    Mysle, ze jak sie biologii poduczysz to zaczniesz odrozniac strategie prokreacyjne ssakow drapieznych od ludzkich zachowan seksualnych, ktore niekoniecznie prokreacje maja na celu. Powtarzam Ci jeszcze raz- przyjemnosc z ruchania u miesozernego Felis katus jest zerowa, a Tobie wyobraznia najwyrazniej za mocno pracuje skoro dopatrujesz sie u wrzeszczacej z bolu kotki orgazmicznych skurczow. A idz se nawracac z ambony, ksieza tez glosza jak ma wygladac "prawdziwy" stosunek seksualny.
                                                    Do niczego nie zachecam, za to Twoje betonowe wizje gdzie jedyna sluszna satysfakcja jest ta ze sztywnego kutasa w cipie sa zwyczajnie szkodliwe. Zarowno dla kobiet jak i dla mezczyzn.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:59
                                                    Ja was pogodzę dziewczyny..lubię i tak i tak..na zmianę. Ale gdyby facetowi nie stawał, to musiałby miec jakieś wielkie inny przymioty...może gdyby wcześniej podął mi szalik gdy wpadłabym do przerębli zimą;)
                                                  • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 15:12
                                                    Zale... Ja TEŻ lubię i tak i tak. Nawet napisałam wyżej na jakież to sposoby lubie. Ale facet któremu nie staje... No nie. Nie. Nie. Niech go sobie mabelle bierze.
                                                  • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 15:11
                                                    MOJA wyobraźnia, droga mabelle nie szaleje ani przy ruchających się kotach, ani przy seksie lesbijskim, co wcale, ale to wcale nie zachęca do seksu z flakiem.
                                                    Możesz sobie śmieszkować o uczeniu biologii, ja sobie mogę pośmieszkować o braku wyczucia dla metafor, ale nic nie zmienia faktu, że dla mnie, i dla całkiem sporej rzeczy kobiet seks z impotentem nie jest satysfakcjonujący. Możesz się na to oburzać, ironizować, ze to przez ciasne horyzonty, ale po co właściwie? Im więcej kobiet będzie wolało sterczące fujarki tym więcej wspaniałych flaków dla ciebie :)
                            • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:48
                              sabat777napisal
                              >tego co czytam, to facet impotent (nawet tymczasowo) to okolicznosc nieakceptowalna, niezaleznie od jego dobrych checi.<

                              Właśnie, że nieprawda. Jeśli zrozumienie jest po obu stronach,a mężczyzna wykazuje chęć zmierzenia się ze swoimi problemami, to można przecież kochać się na tysiące innych sposobów, a jeżeli przyjdzie ten czas, że penetracja będzie możliwa,to wow! -to będzie dopiero podniecające, to jakby przeżyć ponownie swój pierwszy raz.
                              • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:57
                                ninek04 napisała:

                                > Właśnie, że nieprawda. Jeśli zrozumienie jest po obu stronach,a mężczyzna wykaz
                                > uje chęć zmierzenia się ze swoimi problemami, to można przecież kochać się na t
                                > ysiące innych sposobów, a jeżeli przyjdzie ten czas, że penetracja będzie możli
                                > wa,to wow! -to będzie dopiero podniecające, to jakby przeżyć ponownie swój pier
                                > wszy raz.

                                Nie za szybko zmienilas zeznania ? ;-)
                                • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:06
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > Nie za szybko zmienilas zeznania ? ;-)

                                  Ninek nie chce 'stracic' Sabata? ;-)
                              • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:14
                                ninek04 napisała:

                                > sabat777napisal
                                > >tego co czytam, to facet impotent (nawet tymczasowo) to okolicznosc nieakc
                                > eptowalna, niezaleznie od jego dobrych checi.<
                                >
                                > Właśnie, że nieprawda. Jeśli zrozumienie jest po obu stronach,a mężczyzna wykaz
                                > uje chęć zmierzenia się ze swoimi problemami, to można przecież kochać się na t
                                > ysiące innych sposobów, a jeżeli przyjdzie ten czas, że penetracja będzie możli
                                > wa,to wow! -to będzie dopiero podniecające, to jakby przeżyć ponownie swój pier
                                > wszy raz.

                                No nie wiem jak np zaspokoic faceta, ktoremu w ogole nie stoi (jest w fazie 1 z wiki)? Ja w swoim kunszcie (bezkunszcie?) to moge jedynie udawac, ze nic sie nie stalo ale mnie nie ciagnie do takiego faceta zeby sie nim zajmowac, bo co mu moge zrobic? Masaz plecow? ok moge tylko ze zaczynam widziec w nim bracha, kolege, syna? ;) Kluski do reki i do buzi nie biore, bo tez nie wiem co zrobic? Ciuckac? ;) Niestety nie mam planu B ;(
                                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:32
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > No nie wiem jak np zaspokoic faceta, ktoremu w ogole nie stoi (jest w fazie 1 z
                                  > wiki)? Ja w swoim kunszcie (bezkunszcie?) to moge jedynie udawac, ze nic sie n
                                  > ie stalo ale mnie nie ciagnie do takiego faceta zeby sie nim zajmowac, bo co mu
                                  > moge zrobic? Masaz plecow? ok moge tylko ze zaczynam widziec w nim bracha, kol
                                  > ege, syna? ;) Kluski do reki i do buzi nie biore, bo tez nie wiem co zrobic? Ci
                                  > uckac? ;) Niestety nie mam planu B ;(
                                  >

                                  Nie no, w 1 fazie to faktycznie ciezko. Ale powiem Ci, ze miedzy 2 a 3 da sie juz naciagnac gumke i powoli zaczac penetracje.

                                  U mnie tez jest ciekawy objaw i w sumie nie wiem czy to na cos nie wskazuje, ze w ostatniej fazie przed wytryskiem z reguly strasznie mi rosnie i sztywnieje na amen. Stawiam na gwaltowny wzrost poziomu dopaminy w mozgu przy orgazmie. Ale to takie "bro-science"
                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:55
                                    sabat777 napisał:

                                    > Nie no, w 1 fazie to faktycznie ciezko. Ale powiem Ci, ze miedzy 2 a 3 da sie j
                                    > uz naciagnac gumke i powoli zaczac penetracje.

                                    No tak tylko nie wiem czy jakas dziewczyna ryzykowalaby wpadke czy chorobe stosujac gume na nie w pelni zerektowanego kutasa. To samo z profesjonalistka gdzie ryzyko nawet jeszcze wieksze. Czy nie dlatego nie wybierasz sie na dziwki miedzy innymi? W zwiazku to samo: mi by taka licha antykoncepcja odebrala ochote na seks.

                                    > U mnie tez jest ciekawy objaw i w sumie nie wiem czy to na cos nie wskazuje, ze
                                    > w ostatniej fazie przed wytryskiem z reguly strasznie mi rosnie i sztywnieje n
                                    > a amen. Stawiam na gwaltowny wzrost poziomu dopaminy w mozgu przy orgazmie. Ale
                                    > to takie "bro-science"

                                    No wiem widzialam, jak mi jeden impotent udowadnial, ze mu jednak staje. Wlasnie pokazal mi ze na kilkadziesiat sekund przed orgazmem ma wreszcie takiego, jakiego powinien miec od samego poczatku. Tylko co ja se niby mam z tym zrobic?

                                    Tak sobie mysle Sabat zes lajza, bo tyle na ta swoja zone nagadales, ze sie nie garnie do seksu, ze Cie nie pozada, ze nie ma orgazmow. Ja pierdole: a skad ma jej sie to brac??? Przeciez ona porzadnego chuja w zyciu nie miala. Dziwisz sie, ze ona Ci nie daje? Czy Ty wiesz jakie to jest uczucie jak kutasa nie czujesz w sobie, bo jest miekki? Do dupy.
                                    • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 13:14
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > No tak tylko nie wiem czy jakas dziewczyna ryzykowalaby wpadke czy chorobe stos
                                      > ujac gume na nie w pelni zerektowanego kutasa. To samo z profesjonalistka gdzie
                                      > ryzyko nawet jeszcze wieksze. Czy nie dlatego nie wybierasz sie na dziwki mied
                                      > zy innymi? W zwiazku to samo: mi by taka licha antykoncepcja odebrala ochote na
                                      > seks.

                                      Ale w czym niby to ryzyko upatrujesz? Nie rozumiem?

                                      > Tak sobie mysle Sabat zes lajza, bo tyle na ta swoja zone nagadales, ze sie nie
                                      > garnie do seksu, ze Cie nie pozada, ze nie ma orgazmow. Ja pierdole: a skad ma
                                      > jej sie to brac??? Przeciez ona porzadnego chuja w zyciu nie miala. Dziwisz si
                                      > e, ze ona Ci nie daje? Czy Ty wiesz jakie to jest uczucie jak kutasa nie czujes
                                      > z w sobie, bo jest miekki? Do dupy.

                                      Do dupy miekki nie wejdzie :)
                                      Nie wbijaj mnie w poczucie winy. Mogla odejsc, mogla sie nie zenic, mogla sie rozwiesc. Caly czas moze. Jasne, ze jestem lajza. Ale teraz walcze o siebie, tak jak napisalem.
                                      • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 13:23
                                        sabat777 napisał:

                                        > Ale w czym niby to ryzyko upatrujesz? Nie rozumiem?

                                        Nie graj idioty. Przeczytaj sobie ulotke od gum a nie od czepka na basen ;-)

                                        > Nie wbijaj mnie w poczucie winy. Mogla odejsc, mogla sie nie zenic, mogla sie r
                                        > ozwiesc. Caly czas moze. Jasne, ze jestem lajza. Ale teraz walcze o siebie, tak
                                        > jak napisalem.

                                        W nic Cie nie wbijam. Moje stanowisko na temat trwale niewzwiedzionego fiuta znasz. Przedstawilam je w swoim debiutanckim poscie 4 lata temu.
                                        Btw taka Ninek to powinienes ozlocic, ze po takiej rewelacji, jaka przedstawiles, sie jej klapy warg sromowych z hukiem nie zatrzasnely ;-)

                                        A o analu to faktycznie mozesz pomarzyc ;)
                                        • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 13:44
                                          > Ale w czym niby to ryzyko upatrujesz? Nie rozumiem?

                                          >Nie graj idioty. Przeczytaj sobie ulotke od gum a nie od czepka na basen ;-)<

                                          Dla mnie sama tylko guma nawet na sztorc postawionym kutasie to żadne zabezpieczenie przed niechcianą ciążą. Musi być coś więcej.
                                        • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:05
                                          Ale mi nigdy guma nie spadla czy sie nie zsunela. Przylega ciasno i nic z niej nie wyplywa na boki, nigdy nie pekla - no serio nie wiem co mialoby sie stac.

                                          Pewnie ze Twoje stanowisko na temat erekcji znam. I przestan juz tak tej biednej Ninek wbijac, bo nie masz podstaw.
                                          • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:48
                                            sabat777 napisał:

                                            I przestan juz tak tej biedne
                                            > j Ninek wbijac, bo nie masz podstaw.

                                            Co to znaczy 'wbijac'? Tamata jak jej bylo Furia tez byla biedna, hehe biedna chyba, bo niewyruchana przez Ciebie ;) Ninek ma kochanka wiec zadna bieda jej nie grozi.
                                            • triismegistos Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 11:07
                                              Sabat, ty figlarzu. Tyle lat smędzisz na forum, tyle napisałeś na żonę, już ją na terapię chciałeś wysyłać, jakieś psychoewo, ale dopiero w TYM ROKU wziąłeś się za siebie?
                                              A jak tu piszę, że to marne bzykanie zniechęca kobiety to nieeee, psychosrewo, wam orgazmy nie potrzebne, ja wiem lepiej. I to całe zwalanie na złe wychowanie przez złe kobiety.
                                              Fiu fiu...
                                              • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 11:31
                                                triismegistos napisała:

                                                > Sabat, ty figlarzu. Tyle lat smędzisz na forum, tyle napisałeś na żonę, już ją
                                                > na terapię chciałeś wysyłać, jakieś psychoewo, ale dopiero w TYM ROKU wziąłeś s
                                                > ię za siebie?
                                                > A jak tu piszę, że to marne bzykanie zniechęca kobiety to nieeee, psychosrewo,
                                                > wam orgazmy nie potrzebne, ja wiem lepiej. I to całe zwalanie na złe wychowanie
                                                > przez złe kobiety.
                                                > Fiu fiu...

                                                No ale TERAZ to przyznasz, ze nawet gdybym mial najtwardszego fiuta na swiecie i ruchal jak Ron Jeremy to bylby pierwszy cud od czasu wskrzeszenia Lazarza gdyby jej sie znowu zachcialo.
                                                Pewnie masz racje. No i w moim wypadku nie tylko problemy z fiutem, ale i wieloletnia gigantyczna nadwaga.
                                                No ale wzialem sie, fakt. Powiem tak - widocznie mam ku temu powody.
                                                Podobnie bylo z odchudzaniem. W zasadzie chodzilo o jakies tam kwestie zwiazne ze zdrowiem, ale kiedy stracilem pierwsze kilogramy, to poczulem sile. Zrozumialem ze to mozliwe, odzyskalem poczucie sprawstwa. I udalo sie. Nie wszystko jest w glowie, ale jest tam bardzo wiele, mnostwo rzeczy mozna zmienic jak sie tego mocno chce.
                                              • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 12:28
                                                Sabat co parę lat wyciąga jakieś króliki z kapelusza dla ubarwienia...nie długo się okaże że płeć zmienił z dzieciństwie;)
                                                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 12:38
                                                  zawle napisała:

                                                  > Sabat co parę lat wyciąga jakieś króliki z kapelusza dla ubarwienia...nie dług
                                                  > o się okaże że płeć zmienił z dzieciństwie;)

                                                  Zawle, nie uprzedzajmy faktow, na wszystko przyjdzie pora w swoim czasie :)
                                                • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:20
                                                  Ale że co, że sabat tak naprawdę jest żoną sabata?
                                                  :D
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:23
                                                    sabat moze byc tym kim chce. badz jak sabat:)
                                • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 13:49
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > No nie wiem jak np zaspokoic faceta, ktoremu w ogole nie stoi (jest w fazie 1 z
                                  > wiki)?

                                  Przedwczoraj pisalas, ze nikogo nie zaspokajasz, tylko myslisz wylacznie o sobie ;-) Nie martw sie o jego erekcje, jak mu zacznie jej brakowac, to sam wdrozy *program naprawczy*.

                                  > Masaz plecow?

                                  Mozesz masaz plecow, mozesz masaz jader, mozesz masaz prostaty. Wszystko mozesz, pytanie tylko czy chcesz ? Mozesz tez na niego huknac, ze ma stawiac maszt i brac sie do roboty ;-)

                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:37
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > Przedwczoraj pisalas, ze nikogo nie zaspokajasz, tylko myslisz wylacznie o sobi
                                    > e ;-) Nie martw sie o jego erekcje, jak mu zacznie jej brakowac, to sam wdrozy
                                    > *program naprawczy*.

                                    Nie pisalam, ze nie zaspokajam. Pisalam, ze nie kreci mnie 'dawanie' i zeby facet sam dbal o swoje interesy. Przykladowo jezeli facet SAM wlozy mi do ust lub widze, ze SAM tego chce (bowiem w myslach nie czytam) to mu obciagne. To chyba zaspokajam, nie? Tak, mysle o sobie podczas seksu i jak mi jest dobrze, bo jak bede myslala jakie tu atrakcje przedsiewziac w celu zaspokojenia pana to nici z mojego podniecenia i orgazmu. Poza tym smiem twierdzic, ze uzywanie mojej cipki tez sluzy zaspokajaniu pana oraz to jak ja wygladam gdy zapokajam siebie nabita ciasno na jego fiuta, podkreslam ciasno, bo wlasnie sobie robie dobrze, a nie leze kloda z luzna pochwa, tez sluzy jego zaspokojeniu. I mozna by tu dalej leciec przykladami tylko po co? Co chcesz udowodnic, ze naprawde trzeba kierowac sie POTRZEBA DAWANIA zeby byc dobra kochanka? Facetow podniecaja rozne rzeczy i rozne rzeczy sa dla nich w lozku wazne. To ze Ty lecisz z dawaniem moze niektorym zwisac i powiewac.

                                    > Mozesz masaz plecow, mozesz masaz jader, mozesz masaz prostaty. Wszystko mozesz
                                    > , pytanie tylko czy chcesz ? Mozesz tez na niego huknac, ze ma stawiac maszt i
                                    > brac sie do roboty ;-)

                                    Przeciez pisze, ze udaje, ze nic sie nie stalo.
                                    Poza tym ja ze swojej seksualnosci nie robie tajemnicy. Skoro facet wie o mnie duzo, a ja dbam by wiedzial na zas, to niech mnie klapouchy omijaja lukiem i tyle. Tak jak pisalas: kazdy niech szuka pasujacego do siebie, a nie naginac do siebie tego niepasujacego, bo kredyt, bo dziecko, bo jak ona tak mogla zdzira jedna, ect.
                                    • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:41
                                      Kitka, a przeszkadzaloby Ci jakby facet zarl tabletke, za to potemi potem mial fiuta wielkiego i sterczacego jak poznanski ratusz?
                                      • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:53
                                        sabat777 napisał:

                                        > Kitka, a przeszkadzaloby Ci jakby facet zarl tabletke, za to potemi potem mial
                                        > fiuta wielkiego i sterczacego jak poznanski ratusz?

                                        NIe ale co? Codziennie bedzie zarl? A na wakacjach kilka razy dziennie? Trzeba by sie uporac z przyczyna, a nie z objawem. Moje doswiadczenie wskazuje odnoszac je do wszystkich meskich dolegliwosci, ze szybko poddaja sie i klada lache. Problem pozostaje nierozwiazany. A jak do niego wracasz to reaguja agresja, ze w ogole cos chcesz.
                                        • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 17:08
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Trzeba
                                          > by sie uporac z przyczyna, a nie z objawem. Moje doswiadczenie wskazuje odnosza
                                          > c je do wszystkich meskich dolegliwosci, ze szybko poddaja sie i klada lache

                                          Szkoda ze nie ma na to jakichs cwiczen, jak z hantlami :) Cwiczenia miesni pc znam i praktykuje, ale to niestety tak prosto nie dziala.

                                          >. P
                                          > roblem pozostaje nierozwiazany. A jak do niego wracasz to reaguja agresja, ze w
                                          > ogole cos chcesz.

                                          Nie mozna uciekac cale zycie. Chyba kwestia tego jak bardzo im zalezy.
                                    • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:51
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Co chcesz udowodnic, ze naprawde trzeba kierowac
                                      > sie POTRZEBA DAWANIA zeby byc dobra kochanka? Facetow podniecaja rozne rzeczy
                                      > i rozne rzeczy sa dla nich w lozku wazne. To ze Ty lecisz z dawaniem moze niekt
                                      > orym zwisac i powiewac.

                                      Niczego Ci nie chce udowodnic, niepotrzebnie sie obrazasz. Nie uwazam sie za dobra kochanke, bo nia nie jestem. Chcialam Ci tylko napisac, ze dawanie mozna po prostu lubic i tyle. Dlaczego cos sie lubi ? Tego nie wiem.

                                      > Przeciez pisze, ze udaje, ze nic sie nie stalo.

                                      No ale przeciez dla Ciebie sie stalo, to po co udajesz ? Tylko sie prosze znowu na mnie nie obraz :-)
                                      • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:51
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > Niczego Ci nie chce udowodnic, niepotrzebnie sie obrazasz. Nie uwazam sie za do
                                        > bra kochanke, bo nia nie jestem. Chcialam Ci tylko napisac, ze dawanie mozna po
                                        > prostu lubic i tyle. Dlaczego cos sie lubi ? Tego nie wiem.

                                        Otoz. Jezeli Ty lubisz to dawaj, ja nie lubie. Te rozmowy nie maja sensu, bo rozmawiamy o roznicy w seksualnosci. Mnie dawanie nie podnieca, nie daje mi orgazmu, Ciebie tak. Zadna z nas sie nie zmieni, dla kazdej z nas istnieje rynek pelen chlopa wiec po cholere sie przeciagac na druga strone. Ja sie nie obrazam.

                                        > > Przeciez pisze, ze udaje, ze nic sie nie stalo.
                                        >
                                        > No ale przeciez dla Ciebie sie stalo, to po co udajesz ? Tylko sie prosze znowu
                                        > na mnie nie obraz :-)

                                        A co mam zrobic jak mnie jeden z drugim oklamal, ze rucha jak ta lala, a potem fiut nie stoi. Sorry ja sie na to nie pisalam, ja zostalam w to wplatana.
                                        • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 21:08
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > A co mam zrobic jak mnie jeden z drugim oklamal, ze rucha jak ta lala, a potem
                                          > fiut nie stoi. Sorry ja sie na to nie pisalam, ja zostalam w to wplatana.

                                          Wyjac szalik i zaczac skandowac "Nic sie nie stalo!" ;D
                                          Ale to dziwne, bo chyba wiedzieli, ze maja problemy z postawieniem masztu. To na co liczyli? Nie kumam. Ja bym sie chyba nie odwazyl tak na pale (nomen omen) pojsc.
                                          Chyba ze to Ty tak na panow deprymujaco zadzialalas, nie wiem. Nie mowili potem, czy z innymi tez tak bywalo?
                                          • urquhart Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 21:27
                                            > Ale to dziwne, bo chyba wiedzieli, ze maja problemy z postawieniem masztu. To n
                                            > a co liczyli? Nie kumam. Ja bym sie chyba nie odwazyl tak na pale (nomen omen)
                                            > pojsc.
                                            > Chyba ze to Ty tak na panow deprymujaco zadzialalas, nie wiem. Nie mowili potem
                                            > , czy z innymi tez tak bywalo?

                                            No Sabat ale sam wspomniałeś że przecież trąbią powszechności zjawiska, o korelacji miękkiego członka z nadmierną masturbacją, znieczuleniem na bodźce czy specyficznymi bodźcami od reki i porno. Wiec problem jest w miarę powszechny więc deprymujące działanie to myśle że ślepa uliczka jest.
                                            • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 21:47
                                              urquhart napisał:

                                              > No Sabat ale sam wspomniałeś że przecież trąbią powszechności zjawiska, o korel
                                              > acji miękkiego członka z nadmierną masturbacją, znieczuleniem na bodźce czy sp
                                              > ecyficznymi bodźcami od reki i porno. Wiec problem jest w miarę powszechny wię
                                              > c deprymujące działanie to myśle że ślepa uliczka jest.

                                              Mysle, ze jest cos na rzeczy, bo mimo tego ze niewiele czasu minelo jest pod niektorymi wzgledami obserwowalna poprawa. Ja sie z ruchem nofap spotkalem gdy kag zalozyla temat, ale myslalem, ze to jakies religijne oszolomy i zignorowalem sprawe.
                                              Problem jest strasznie powszechny, jestem w szoku jacy mlodzi ludzie na tych forach pisza. Po 20-25 lat i kompletny brak erekcji? Masakra. Ale fakt, ze porno internetowe wchodzilo pod strzechy jak ja mialem 20 lat, a oni siedza i bija konia od 11 roku zycia. Jak bylem lepek, to szczytem perwersji byly wypozyczane kasety video i magazyny typu Cats. Peepshow nie czytalem, byl dla mnie zbyt prostacki.
                                              • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 21:55
                                                sabat777 napisał:


                                                > Problem jest strasznie powszechny, jestem w szoku jacy mlodzi ludzie na tych forach pisza. Po 20-25 lat i kompletny brak erekcji? Masakra.
                                                ==========================================
                                                Sabat, facet jutra - masturbator. Chcesz, czy n ie, to już się dzieje. Fragment.


                                                Nie oszuka, nie zawiedzie,
                                                Perfekcyjnie się spisuje.
                                                Razem z nim na urlop jedzie.
                                                Nic go przy tym nie kosztuje.

                                                Czeka wierna i gotowa
                                                Zaspokoić swego pana.
                                                Jej nie boli nigdy głowa,
                                                Zawsze będzie mu oddana.

                                                ,,Moja żona”, ją przedstawia
                                                Gdy się ze wszystkim wita.
                                                Jak się zwykle z nią zabawia
                                                Lepiej o to go nie pytać.

                                                Bez kobiety, bez miłości,
                                                On i jego penetrator,
                                                Nie wyrzeknie się wolności,
                                                Facet jutra - masturbator.




                                              • urquhart Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 22:31
                                                > Mysle, ze jest cos na rzeczy, bo mimo tego ze niewiele czasu minelo jest pod ni
                                                > ektorymi wzgledami obserwowalna poprawa. Ja sie z ruchem nofap spotkalem gdy ka
                                                > g zalozyla temat, ale myslalem, ze to jakies religijne oszolomy i zignorowalem
                                                > sprawe.
                                                > Problem jest strasznie powszechny, jestem w szoku jacy mlodzi ludzie na tych fo
                                                > rach pisza. Po 20-25 lat i kompletny brak erekcji? Masakra.

                                                Tymczasem pomijają informacje o tych konsekwencjach we materiałach edukacyjnych które widziałem afirmujących czy wręcz promujących masturbację.
                                                • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 22:44
                                                  urquhart napisał:
                                                  > Tymczasem pomijają informacje o tych konsekwencjach we materiałach edukacyjnych
                                                  > które widziałem afirmujących czy wręcz promujących masturbację.
                                                  ======================================================
                                                  O konsekwencjach picia, palenia, ćpania i braku zaangażowana w naukę w szkole jest mnóstwo informacji i jakoś niewielu się tym przejmuje. Konsekwencje są za ileś tam lat a fun jest teraz.
                                                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 23:04
                                                  urquhart napisał:

                                                  > Tymczasem pomijają informacje o tych konsekwencjach we materiałach edukacyjnych
                                                  > które widziałem afirmujących czy wręcz promujących masturbację.

                                                  Bo podobno taki efekt daje przede wszystkim masturbacja w polaczeniu z porno. Nie jestem do konca o tym przekonany, bo jednak reka a pochwa to dwie bajki. Gdyby ktos uprawial bardzo czesto seks, to taki efekt by pewnie nie nastapil, no chyba ze faktycznie jakies zaporowe ilosci.
                                          • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 17:03
                                            sabat777 napisał:
                                            > Chyba ze to Ty tak na panow deprymujaco zadzialalas, nie wiem. Nie mowili potem
                                            > , czy z innymi tez tak bywalo?

                                            Kiedyś mi nie stanął z taką wydawało by się fajną milf. Strasznie duża była, nie gruba, ale właśnie cała bardzo wielka. A ja jakoś zawsze miałem szczęście do niewielkich. Nawet ukułem sobie taką teorię, że takie małe, filigranowe to są bardziej poręczne w łóżku ;-). Więc być może przytłaczały mnie te jej gabaryty? A może to dlatego, że był taki cholerny upał w tym motelu i na tym poddaszu nie było klimatyzacji i z 40 stopni.? No w każdym razie wstyd i obciach. Potem mnie zaciągnęła do aquaparku i w kabinie ponowiliśmy próbę i znowu kicha. No obciach straszny.
                                            Ale nie w tym rzecz. Potem za jakiś czas spotkaliśmy się jeszcze raz na kawie. Było miło dopóki ona nie spytała (tak jak pyta Sabat - czy z innymi też tak miewam). A ja po tej wpadce (i przed też) bzykałem taką FF (no właśnie, taką małogabarytową) i stał mi jak się patrzy a nawet lepiej. No więc mówię tej milf, że nie. I to był mój straszny błąd!! O kurwa, co się działo!! Wpadła w jakąś furię, wstała od stolika i cedząc jakieś wyzwiska - wyszła.
                                            Panowie, nigdy nie popełniajcie takiego błędu!!!

                                            • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 17:09
                                              Weż przestań, przecież wszystkie dziewczynki wiedzą że niedyspozycje męskie to za każdym razem po raz pierwszy;))
                                              • kag73 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 19:14
                                                Hej, gdzies sie dopielam do najnowszego.
                                                Pan zonaty moze wcale nie kompletny impotent i wcale nie wiadomo jak czesto mial problemy z przedwczesnym wytryskiem, niemniej jednak skoro dla jego "dziweczyny" to "tylko" seks, to wychhodzi mi, ze ten seks dla niej nie byl wypas, wiadomo, logiczne.
                                                Mam wlasnie sasiadke Latynoske(mieszka od 43 lat w NY, tak na marginesie) i mi mowila, ze rozwiodla sie z mezem po 20 stu latach, bo ciagle 3 minuty, 3 minuty, 3 minuty a na jej sugestie odpowiedz byla "bo ty jestes taka sexy, sexy, nie potrafie inaczej, tak mnie podniecasz, co mam zrobic." Matko Boska, ja do, niej 20 lat!!! Chyba bym zwariowala, ale ona mloda byla (trudna przeszloscc), nieodswiadczona a poza tym chciala kompletnej rodziny dla dzieci. Po rozstaniu trafila na gostka...odlot, nie miala pojecia, ze tak moze wygladac seks, orgazm kazdorazowo. Serce sie kraje, ze zmarnowala 20 lat.
                                                Teraz ma 63 i tu sobie przygruchuje wlasnie pracownika hotelu, lat 33, bo ogolnie seksem jest zainteresowana ale facetm na stanie juz nie, zorganizowala sobie psa ;) W ogole jest przekonana, ze orgazmy sa bardzo wazne dlatego regularnie mastrurbuje co by miec blysk w oku czy swiezosc spojrzenia i tak dla zdrowia ;) Ale nie oglada porno, jezeli to erotyke itd.
                                                Co do ptakow: jak dla mnie ptak ma stac, nawet jak nie dochodzi do penetracji, przynajmniej jak na dzen dzisiejszy :)
                                                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 19:30
                                                  Niezla historia Kag, ale zauwaz ze to "nie wiedziala, ze seks moze tak wygladac" moze dzialac w obie strony. I zauwaz, ze nikt tam jej sila przy trzyminutowcu nie trzymal. W takich historyjkach nie powinno chodzic o wzajemne obwinianie, tylko o pewien poziom decyzyjnosci I przyjecia na klate swojej przeszlosci. Tylko przyszlosc da sie zmienic.
                                                  • kag73 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 20:18
                                                    przeszlosc polegala na tym, ze nie miala przeszlosci seksualnej, wychowana surowo i trzymajaca nogi razem.
                                                    A zostala z nim ze wzgledu na dzieci. Troche jej zlecialo ;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 20:44
                                                    kag73 napisała:

                                                    > przeszlosc polegala na tym, ze nie miala przeszlosci seksualnej, wychowana suro
                                                    > wo i trzymajaca nogi razem.
                                                    > A zostala z nim ze wzgledu na dzieci. Troche jej zlecialo ;)

                                                    Kag ROZUMIEM. Ale to byl jej wybor i jej przeszlosc. Nikt sie nie rodzi tym, kim chcialby byc. W gruncie rzeczy cale zycie do tego musimy sami dochodzic, przeciwstawiajac sie opresji konwenansu, tradycji, wplywu spolecznego, obyczajowosci i innych gowien, ktore usiluja formatowac czlowieka wedlug swojej sztancy.
                                                    Wazne zeby probowac do tego dochodzic, szukac siebie. Jej sie udalo. Niektorym nie starcza na to calego zycia :)
                                            • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 17:38
                                              Od strony psychicznej, to erekcja jest chyba w duzej czesci kwestia tego jak luzacko czujesz sie w danej sytuacji. Jak seks uprawiasz czesto i z roznymi partnerkami to powinno byc ok. Jak rzadko i nie masz za wiele innych opcji - to amba Fatima.
                                              Dlatego wydaje mi sie, ze oprocz cennego medical check-up i pokonania szkodliwych nawykow i przyzwyczajen, fajnie jest tez po prostu podzialac celem "oswojenia potwora" czyli pozbyc sie leku zwiazanego z presja sytuacji.
                                    • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:57
                                      hello -kitty2napisala
                                      >Co chcesz udowodnic, ze naprawde trzeba kierowac sie POTRZEBA DAWANIA zeby byc dobra kochanka? Facetow podniecaja rozne rzeczy i rozne rzeczy sa dla nich w lozku wazne. To ze Ty lecisz z dawaniem moze niektorym zwisac i powiewac. <

                                      Tak,jak piszesz, niech każdy szuka pasującej, czy pasującego do siebie,tak samo jest z tą potrzebą dawania,czy brania.Dla mnie potrzeba dawania na pewno przewyższa potrzebę brania i skupiania się tylko na swoim zaspokojeniu; tak właściwie to seks bez oddawania pełni siebie temu drugiemu nie jest dla mnie interesujący.
                                      • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 15:00
                                        ninek04 napisała:

                                        > Dla mnie potrzeba dawania na pewno przew
                                        > yższa potrzebę brania

                                        Do czasu az mu nie stanie ;-)
                                        • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 15:41
                                          >Do czasu az mu nie stanie ;-)<

                                          Skoro wiesz lepiej ode mnie, to niech Ci będzie ;)
                                    • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 17:39
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Przykladowo jezeli facet SAM wlozy mi do ust lub
                                      > widze, ze SAM tego chce (bowiem w myslach nie czytam) to mu obciagne. To chyba
                                      > zaspokajam, nie?
                                      ----------
                                      Zaspokajasz, zaspokajasz. Tyle, że najfajniej by było, gdybyś pomogła mu w odkryciu nowych rzeczy. A on tobie. Bo wszyscy przecież pochodzimy z jak to się mówi - różnych ścieżek życia. Bo inaczej to tylko granie tego samego, tylko z innymi aktorami. Nuuuda :(
                                      • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 20:36
                                        wont2 napisał:

                                        Zaspokajasz, zaspokajasz. Tyle, że najfajniej by było, gdybyś pomogła mu w odkr
                                        > yciu nowych rzeczy. A on tobie. Bo wszyscy przecież pochodzimy z jak to się mów
                                        > i - różnych ścieżek życia. Bo inaczej to tylko granie tego samego, tylko z inny
                                        > mi aktorami. Nuuuda :(

                                        A wypierdalaj z tymi pierdami do tych co daja za darmoche albo doplacaja do interesu w ramach realizacji samodzielnosci. Ja Ci moge najwyzej pomoc odkryc ze pora na zmiane facjaty jak wezme Twoj uroczy madralinski lepek i przypierdole nim z pare razy o stol czy o sciane.
                                        • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 22:52
                                          hello-kitty2 napisała: > A wypierdalaj z tymi pierdami do tych co daja za darmoche albo doplacaja do int
                                          > eresu w ramach realizacji samodzielnosci.

                                          To chyba z samodzielnością nie ma wiele wspólnego.


                                          Dzięki internetowi nikt już nie jest dziwakiem
                                          • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 23:06
                                            zawle napisała:

                                            > To chyba z samodzielnością nie ma wiele wspólnego.

                                            Zawle nie wiem, sam w lozkowy opis kochanki tez wplatal samodzielnosc (?) Rozumiesz z dupa bedzie lezal, a ta samodzielna ma go obrabiac, ble. Niech se pisze co chce byle mnie omijal lukiem.
                                            • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 23:14
                                              Ale takie rozliczanie się skrupulatne to powinno iść w parze chyba ze zwrotem kasy za uszczerbek na zdrowiu i zwrot kosztów za antykoncepcję, nie?:)) Tylko jak to przeliczyć na numerek?:))
                                              • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 23:36
                                                zawle napisała:

                                                > Ale takie rozliczanie się skrupulatne to powinno iść w parze chyba ze zwrotem k
                                                > asy za uszczerbek na zdrowiu i zwrot kosztów za antykoncepcję, nie?:)) Tylko ja
                                                > k to przeliczyć na numerek?:))

                                                Mozna po cenach rynkowych sprobowac, przeciez nie zyjemy w prozni.
                                                • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 23:46
                                                  sabat777 napisał:
                                                  >
                                                  > Mozna po cenach rynkowych sprobowac, przeciez nie zyjemy w prozni.

                                                  A nie do tego to prowadzi? Ja stary człowiek jestem i jak mnie facet zaprasza gdzieś, to płaci. I nadal uważam się za samodzielną. I nadal uważam się za feministkę.
                                              • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 23:52
                                                zawle napisała:

                                                > Ale takie rozliczanie się skrupulatne to powinno iść w parze chyba ze zwrotem k
                                                > asy za uszczerbek na zdrowiu i zwrot kosztów za antykoncepcję, nie?:)) Tylko ja
                                                > k to przeliczyć na numerek?:))

                                                Nie wiem, ja jednak jestem starej daty. Nie bardzo lapie te nowe trendy typu jakies doplaty do seksu po stronie kobiet za mile slowo czy cus? ;)
                                                • urquhart Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 08:47
                                                  hello-kitty2 napisała:
                                                  > Nie wiem, ja jednak jestem starej daty. Nie bardzo lapie te nowe trendy typu ja
                                                  > kies doplaty do seksu po stronie kobiet za mile slowo czy cus? ;)

                                                  No, to chyba nie przypadek że w krajach nowych trendów jak Szwecja, Niemcy jednym z najczęściej wpisywanym słowem wpisywanym do wyszukiwarek był MILF, co świadczy o fantazjach do walenia konia, czyli starsza dojrzała, chętna na seks kobieta, która nie tylko przejmie aktywność w seksie ale i zasponsoruje :) :) :)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 09:04
                                                    I jak to się dzieje że takim młodym chłopaczkom staje,a męża tak łatwo wykastrować?;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 10:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > I jak to się dzieje że takim młodym chłopaczkom staje,a męża tak łatwo wykastr
                                                    > ować?;)

                                                    Bo chlopak jest zdrowszy i ma lepszy uklad krazenia?
                                                    Ja mam fatalna wydolnosc krazeniowa, po przebiegnieciu 2km wypluwam pluca. Jest to jeden z punktow w ktorym moze tkwic przyczyna moich niedomagan.
                                                    W brak checi czy obrzydzenie powatpiewam. Raczej nizsze poczucie wartosci, nawyki, slabe krazenie i takie tam. No i poziom testosteronu tez ma znaczenie, przeciez starszym facetom sie zmniejsza.
                                                    Moge byc nieobiektywny, bo jako facetowi zawsze podobaly mi sie starsze kobiety przy sobie, szczegolnie z duzymi dupami. I mowie z doswiadczenia, co prawda moja zona nie starsza, ale jak zaczynalismy miala 15kg wiecej. Bylo super, Duza biala dupa, wielkie cycki, grube uda, w pasie wiele nie byla przytyta. Teraz to taka szprotkowata bardziej, w powszechnym kanonie urody duzo lepiej, wciaz cycki - duze jablka, pupcia kragla gruszeczka... W sumie szczerze mowiac to w swojej klasie wiekowej jest bardzo atrakcyjna wizualnie. Ale teraz to taka seksi blondina z niebieskimi oczami a wczesniej bardziej bogini plodnosci :)
                                                    Ale hydraulika jednak glownie po stronie faceta, wpedzanie kobiete w niskie poczucie wartosci z tego powodu to chamstwo.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 12:20
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ja mam fatalna wydolnosc krazeniowa, po przebiegnieciu 2km wypluwam pluca. Jest
                                                    > to jeden z punktow w ktorym moze tkwic przyczyna moich niedomagan.
                                                    > W brak checi czy obrzydzenie powatpiewam. Raczej nizsze poczucie wartosci, nawy
                                                    > ki, slabe krazenie i takie tam. No i poziom testosteronu tez ma znaczenie, prze
                                                    > ciez starszym facetom sie zmniejsza.

                                                    Szerokie i glebokie morze akceptacji potrzebne Ci ;-)

                                                    > Moge byc nieobiektywny, bo jako facetowi zawsze podobaly mi sie starsze kobiety
                                                    > przy sobie, szczegolnie z duzymi dupami. I mowie z doswiadczenia, co prawda mo
                                                    > ja zona nie starsza, ale jak zaczynalismy miala 15kg wiecej. Bylo super, Duza b
                                                    > iala dupa, wielkie cycki, grube uda, w pasie wiele nie byla przytyta. Teraz to
                                                    > taka szprotkowata bardziej, w powszechnym kanonie urody duzo lepiej, wciaz cyck
                                                    > i - duze jablka, pupcia kragla gruszeczka... W sumie szczerze mowiac to w swoje
                                                    > j klasie wiekowej jest bardzo atrakcyjna wizualnie. Ale teraz to taka seksi blo
                                                    > ndina z niebieskimi oczami a wczesniej bardziej bogini plodnosci :)
                                                    > Ale hydraulika jednak glownie po stronie faceta, wpedzanie kobiete w niskie poc
                                                    > zucie wartosci z tego powodu to chamstwo.

                                                    A co to jakas kwiecista mowa zadoscuczynieniowa? Przy boginii plodnosci Ci nie dryga na full wypas (Ty tak lubisz jablka) a przy Naszej Szkapie Ninek da rade? Plus, ze moze przyjdzie z akceptacja i recepta ;-)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 12:44
                                                    Kitty, co Ci ta Ninek zrobila, ze ja ponizasz?
                                                    Moje problemy z erekcja nie sa zwiazane z zadna kobieta, to moja dzialka.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 12:50
                                                    Sabat, dopóki o tym nie napisałeś, nie widziałam nic poniżającego z słowach kitki.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 12:53
                                                    Nazywanie atrakcyjnej kobiety Nasza Szkapa nie jest ponizajace Twoim zdaniem?
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 12:59
                                                    Jakbym była zadowolona z siebie to w ogóle by mnie to nie poniżyło. Za to kilka innych wpisów tak. Ale ninek na do siebie i innych mega dystans, więc nie ma co jej informować co ma ją poniżać, nie?
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:15
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Nazywanie atrakcyjnej kobiety Nasza Szkapa nie jest ponizajace Twoim zdaniem?

                                                    A te jablka w cyckach i gruszka w dupie zony to NInek ma podkrecic? Jak to dziala? Wyjasnij. Ty, a moze Ty chcesz od Ninek recepty na tabletki wyludzic zeby w jablkach z gruszka sie kotlowac, co?
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:26
                                                    HK napisala:
                                                    > A te jablka w cyckach i gruszka w dupie zony to NInek ma podkrecic? Jak to dzia
                                                    > la? Wyjasnij. Ty, a moze Ty chcesz od Ninek recepty na tabletki wyludzic zeby w
                                                    > jablkach z gruszka sie kotlowac, co?

                                                    Ninek nie jest lekarzem, wiec nie wystawia recept. Kiedy okaze sie, ze bede potrzebowac tabletek, to zapisze mi je lekarz. Nie twierdze, ze tak sie nie stanie.
                                                    I moj opis zony nie ma kompletnie nic wspolnego z Ninek, poniewaz nie mam najmniejszej potrzeby robic na Niej jakiegos wrazenia, czy na sile starac sie Jej imponowac. Moj wpis odnosi sie do tego co napisala Zawle, i jakos tak przypomniala mi sie kwestia starszych pan w moich fantazjach. Lubie i tyle. A zona - owszem wciaz uwazam jej cialo za atrakcyjne ale nie wiem co to ma do rzeczy.. a juz z cala pewnoscia nie ma nic wspolnego z Ninek. Mam wrazenie Kitty, ze wietrzysz na sile jakas afere, dopatrujesz sie drugiego dna w naszych forumowych przekomarzankach. Nic takiego nie wystepuje.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:34
                                                    Aczkolwiek gruszka w dupie zony to bardzo perwersyjna wizja, nie powiem zeby mnie to nie krecilo, ale z doswiadczenia powiem, ze trudno ja bedzie namowic :>
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:38
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > I moj opis zony nie ma kompletnie nic wspolnego z Ninek, poniewaz nie mam najmn
                                                    > iejszej potrzeby robic na Niej jakiegos wrazenia, czy na sile starac sie Jej im
                                                    > ponowac.

                                                    A to opisy zony imponuja innym paniom? Robia wrazenie na nich?
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:43
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A to opisy zony imponuja innym paniom? Robia wrazenie na nich?

                                                    No ale to Ty napisalas o pompowaniu przez polaryzacje i wplatasz w to wszystko Ninek. Co mialbym pompowac? Swoj obraz w oczach Ninek? Szczerze nie kumam co to mialo oznaczac.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 14:55
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > A to opisy zony imponuja innym paniom? Robia wrazenie na nich?
                                                    >
                                                    > No ale to Ty napisalas o pompowaniu przez polaryzacje i wplatasz w to wszystko
                                                    > Ninek. Co mialbym pompowac? Swoj obraz w oczach Ninek? Szczerze nie kumam co to
                                                    > mialo oznaczac.

                                                    To pod kogo te opisy?
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:49
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > A to opisy zony imponuja innym paniom? Robia wrazenie na nich?

                                                    Sabat to tu od lat uprawia marketing odstręczający:)) Jest ogierem z fantazją i dużym kutasem. A zaraz dla złagodzenia dodaje...ale mi nie staje, ale kocham żonę, ale jestem złym człowiekiem, bardzo złym, strasznie złym ;)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 14:53
                                                    zawle napisała:

                                                    > Sabat to tu od lat uprawia marketing odstręczający:)) Jest ogierem z fantazją i
                                                    > dużym kutasem. A zaraz dla złagodzenia dodaje...ale mi nie staje, ale kocham ż
                                                    > onę, ale jestem złym człowiekiem, bardzo złym, strasznie złym ;)))

                                                    :-) Naczyta sie Wonta i probuje cos kopiowac niestety ma do opisania ciagle te same jablka i gruszke ale zaraz wylazi sabat2 i powstaje sieczka.

                                                    Chociaz z Wontem by sie moze uzupelnili: jeden sie nie moze spuscic a drugiemu nie staje. Wont by jechal pierwszy pania, Sabat by w miedzyczasie gruche walil, o kurde ale teraz to nie moze, bo sie zapisal do NoFap ale moze by mogl jakos zliberalizowac na Fap till you get your turn, jakby Wont opadl z sil z sorry no nie moge dzisiaj no nie moge, to Sabat by byl na ostatnie sekundy przed strzalem w ostatniej fazie erekcji i wtedy by wykonal wjazd i gol, gol prosze panstwa. Co dwie paly to nie jedna. A potem by pani obdarowala raczka czy ustami, bo to troche moze zejsc bez masazu, wontowego kutasa happy endem. Kurtyna.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 15:17
                                                    Dokladnie tak bedzie Kitka, hotel juz zabukowany z wyprzedzeniem. A co, zazdroscisz, czy chcesz sie wbic na doczepke? :)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 16:08
                                                    hehe....a Pani już o tym wie?;) I czy uiściła swoją część za hotel, bo to jest chyba gwarantem wiedzy i akceptacji? Zdjęcia wstawicie, skoro bo i tak takie publiczne? Może się za hotel zwróci?;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 16:27
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > A co, zazdros
                                                    > cisz, czy chcesz sie wbic na doczepke? :)

                                                    Ja nie mam w sobie tyle akceptacji ani potrzeby dawania ;)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 20:59
                                                    >Mam wrazenie Kitty, ze wietrzysz na sile jakas afere, dopatrujesz sie drugiego dna w naszych forumowych przekomarzankach. Nic takiego nie wystepuje.>

                                                    A Ty co się Sabat tak tłumaczysz, jak mały niepełnoletni, nie stanowiący o sobie chłopczyk, który nic nie przeskrobał,a już musi udowadniać,że nie jest wielbłądem.?Chyba ze strachu przed mamusią to dawno wyrosleś?Czy boisz się, że przyjdzie Kicia i Ci dokopie? ;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 21:28
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A Ty co się Sabat tak tłumaczysz, jak mały niepełnoletni, nie stanowiący o sobi
                                                    > e chłopczyk, który nic nie przeskrobał,a już musi udowadniać,że nie jest wielb
                                                    > łądem.?Chyba ze strachu przed mamusią to dawno wyrosleś?Czy boisz się, że przyj
                                                    > dzie Kicia i Ci dokopie? ;)

                                                    Mamusi nie boje sie od dawna. Co do Kici, to mam taka mroczna fantazje, ze lejemy sie w ringu w rekawicach bokserskich. Ciekawe czy by w ogole miala odwage mi przywalic, bo na forum byc mocnym w gebie to zaden problem. Przy czym to troche dziwne, bo lubie ja, ale powiedzmy, ze to taka szorstka sympatia :>
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:11
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Kitty, co Ci ta Ninek zrobila, ze ja ponizasz?

                                                    Slucham? Zastanawialam sie tylko po kiego ten soczysty opis owocowy wstawiles? Czyzbys probowal podpompowac sie przez polaryzacje?
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 13:15
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Czyzbys probowal podpompowac sie przez polaryzacje?

                                                    A mozesz jasniej? Nie rozumiem co masz na mysli?
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 20:50
                                                    hello -kitty2napisala
                                                    >Przy boginii plodnosci Ci nie dryga na full wypas (Ty tak lubisz jablka) a przy Naszej Szkapie Ninek da rade?>

                                                    Spoko,spoko,jak dla Ciebie to mogę być szkapą, chabetą, albo nawet raszplą. Ale mimo, że szkapa, to dwa wózeczki spokojnie uciagnę i z przyjemnością przyjmę raz dwóch biczyków jednocześnie ;)

                                                    > Plus, ze moze przyjdzie z akceptacja i recepta ;-)<

                                                    Jasne, że tak. Akceptacja przede wszystkim i zero agresji, a recepta nie jest potrzebna, bo wybranym osobom daję bez recepty, tylko tego" daję" nie bierz zbyt dosłownie ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 22:18
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Spoko,spoko,jak dla Ciebie to mogę być szkapą, chabetą, albo nawet raszplą. Ale
                                                    > mimo, że szkapa, to dwa wózeczki spokojnie uciagnę i z przyjemnością przyjmę r
                                                    > az dwóch biczyków jednocześnie ;)
                                                    > Jasne, że tak. Akceptacja przede wszystkim i zero agresji, a recepta nie jest p
                                                    > otrzebna, bo wybranym osobom daję bez recepty, tylko tego" daję" nie bierz zbyt
                                                    > dosłownie ;)

                                                    Eee Masza Szkapa to taka kochana, dobroduszna co pociagnie i chudziutka ;) A na powaznie: nie przeszkadza Ci, ze Sabat tak kocha i zachwala (owocowo) zone? Nie bardzo moge ogarnac, ze pakowalabys sie na trzeciego w takiej sytuacji. W imie czego? Co Ty z tego masz?
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 22:34
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Eee Masza Szkapa to taka kochana, dobroduszna co pociagnie i chudziutka ;) A na
                                                    > powaznie: nie przeszkadza Ci, ze Sabat tak kocha i zachwala (owocowo) zone? Ni
                                                    > e bardzo moge ogarnac, ze pakowalabys sie na trzeciego w takiej sytuacji. W imi
                                                    > e czego? Co Ty z tego masz?

                                                    Powiem Ci Kitty, ze to juz bylby szczyt obludy, tak bardzo kochac zone, ruchajac jednoczesnie kochanke na dwa baty z innym facetem. Caly ja :))))
                                                    Ciekawe czy uznaliby w Ksiedze Rekordow Guinnessa.

                                                    A tak serio - mysle ze wszyscy ci super mezowie tak maja, tylko trzymaja gebe na klodke. Nie wiem czy slyszalas, ze faceci sa poligamiczni. Czyli - co ma piernik do wiatraka? Moge podziwiac cycki jednej i za chwile napalac sie na druga.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 22:47
                                                    sabat777 napisał:

                                                    Nie wiem czy slyszalas, ze faceci sa poligamiczni. Czyli - co ma pier
                                                    > nik do wiatraka? Moge podziwiac cycki jednej i za chwile napalac sie na druga.

                                                    Sabat nie wiem czy zauwazyles, ze nie chodzi o Ciebie tym razem.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Sabat nie wiem czy zauwazyles, ze nie chodzi o Ciebie tym razem.

                                                    Zauważyłem dokładnie o co Ci chodzi, akurat w tym wypadku mój niewątpliwy egocentryczny idiotyzm nie przesłonił mi myśli przewodniej.
                                                    Odpowiem ogólnie. Problemem myślenia kobiet kierujących się poligamiczną namiętnością jest to, że najczęściej muszą przepuścić swoją seksualność przez sito kompletnie nieadekwatnego do niej systemu wartości, pochodzącego, jak to ładnie określa Urqu, z kobiecego kręgu wychowania. Ten krąg wpoił wam, że musicie wszędzie szukać związku, więzi, namiętności - chuj wie jak to nazywacie - wiadomo o co chodzi. Faceta na wyłączność generalnie.
                                                    Ale sama popatrz Kitty. Zapytałem was o fantazje seksualne. Odpowiedziałaś - trójkąt z dwoma facetami, seks na dwa baty.
                                                    No dobra, to powiedz mi - gdzie tu widzisz miejsce na związek, wyłączność, więź? Wyłączność z dwoma facetami? WTF?
                                                    Nie, kurwa. Chodzi o to, że macie błąd w systemie operacyjnym. Robicie porównania i oceny systemem wartości, który nie przystaje do konstrukcji waszych mózgów. Ale chuj, to nie mój problem.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:20
                                                    Ty kurwa sabat nie masz błędu. Ty jesteś nie człowiek, tylko maszyna do pisania.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:29
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ty kurwa sabat nie masz błędu. Ty jesteś nie człowiek, tylko maszyna do pisania

                                                    Jakbym nie miał błędów w systemie to bym tu nie siedział, tylko dupczył jakieś laski obok tego murzyna na zbiorniku z wątku obok.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:34
                                                    I jesteś jednym z większości. Nie błędem. Znam masę facetów. I większość z nich chce mieć kogoś bliskiego z full opcją fajny seks. Nie do ruchania. Nawet wśród młodych chłopaków z patologii dominuje taka potrzeba. To jest normalność, nie jebanie, ruchanie, czy inne ruchy dupą.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:09
                                                    zawle napisała:

                                                    > I jesteś jednym z większości. Nie błędem. Znam masę facetów. I większość z nich
                                                    > chce mieć kogoś bliskiego z full opcją fajny seks. Nie do ruchania. Nawet wśró
                                                    > d młodych chłopaków z patologii dominuje taka potrzeba. To jest normalność, nie
                                                    > jebanie, ruchanie, czy inne ruchy dupą.

                                                    A jaka jest praktyka? Kto wygrywa w tym wyścigu? Ci co chcą jebać i ruchać dymają żony tych, którzy chcą bliskości. Zauważalna reguła.
                                                  • marek.zak1 Kto wygrywa? 26.01.16, 09:38
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > A jaka jest praktyka? Kto wygrywa w tym wyścigu? Ci co chcą jebać i ruchać dymają żony tych, którzy chcą bliskości. Zauważalna reguła. ,
                                                    =======================================================
                                                    Ciekawe sformułowanie, ale takie, które dla mnie przynajmniej, wykazuje, że mieszasz świat realny z imaginacją. Potrzeba bliskości nie może oznaczać słabości. Kobiety wybaczą Ci wszystko, ale nigdy słabości. Jeśli ja w Tobie wykryją - już po Tobie. Jeśli potrzeba bliskości oznacza, że bez niej nie czujesz się pewnie - także to zostanie dostrzeżone i tez już po Tobie. Wygrywają silni, pewni siebie i niezależni od kobiet.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:37
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ale sama popatrz Kitty. Zapytałem was o fantazje seksualne. Odpowiedziałaś - tr
                                                    > ójkąt z dwoma facetami, seks na dwa baty.
                                                    > No dobra, to powiedz mi - gdzie tu widzisz miejsce na związek, wyłączność, więź
                                                    > ? Wyłączność z dwoma facetami? WTF?
                                                    > Nie, kurwa. Chodzi o to, że macie błąd w systemie operacyjnym. Robicie porównan
                                                    > ia i oceny systemem wartości, który nie przystaje do konstrukcji waszych mózgów
                                                    > . Ale chuj, to nie mój problem.

                                                    He? Pytales o NIESPELNIONE fantazje. Zaleta fatazji niespelnionej jest, jak sama nazwa wskazuje, jej niespelnienie ;-) Wiedzisz tu jakis problem? Gdybym chciala ruchac sie z dwoma facetami na dwa baty to bym sie ruchala, co nawet Zombi roztrzaskal, hello? ;) Ziemia do Sabata! Czy Ty naprawde myslisz, ze mi potrzeba dwoch facetow? A dildo sobie zapakuje albo korek analny. Nie widze roznicy. Uwielbiam jednego wiernego faceta i nic wiecej nie jest mi potrzebne, zaden drugi bat. Zejdz na ziemie, fantazje to nie zycie. A jakbym fantazjowala o rozwaleniu mi odbytu (ze tak zaczerpne z ostatnich forumowych rozwazan) przez autobus murzynow to tez bys przyjmowal 1 na 1? Od kiedy to przyjmujemy fantazje w relacji 1 na 1???
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:45
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > He? Pytales o NIESPELNIONE fantazje. Zaleta fatazji niespelnionej jest, jak sam
                                                    > a nazwa wskazuje, jej niespelnienie ;-) Wiedzisz tu jakis problem? Gdybym chcia
                                                    > la ruchac sie z dwoma facetami na dwa baty to bym sie ruchala, co nawet Zombi r
                                                    > oztrzaskal, hello? ;) Ziemia do Sabata! Czy Ty naprawde myslisz, ze mi potrzeba
                                                    > dwoch facetow? A dildo sobie zapakuje albo korek analny. Nie widze roznicy. Uw
                                                    > ielbiam jednego wiernego faceta i nic wiecej nie jest mi potrzebne, zaden drugi
                                                    > bat. Zejdz na ziemie, fantazje to nie zycie. A jakbym fantazjowala o rozwaleni
                                                    > u mi odbytu (ze tak zaczerpne z ostatnich forumowych rozwazan) przez autobus mu
                                                    > rzynow to tez bys przyjmowal 1 na 1? Od kiedy to przyjmujemy fantazje w relacji
                                                    > 1 na 1???

                                                    Serio? To dlaczego dopytywałaś kiedyś gościa, z którym byłaś o trójkąt z innym facetem, a on wybrzydzał, bo nie lubił włosów na jajach? Tak sobie dopytywałaś, przechodziłaś przypadkiem i spytałaś.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 09:25
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Serio? To dlaczego dopytywałaś kiedyś gościa, z którym byłaś o trójkąt z innym
                                                    > facetem, a on wybrzydzał, bo nie lubił włosów na jajach? Tak sobie dopytywałaś,
                                                    > przechodziłaś przypadkiem i spytałaś.

                                                    Bo sie z niego podsmiewalam tak jak i z Ciebie. Bawilo mnie jak sie meczyl z tym pomyslem.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 09:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Bo sie z niego podsmiewalam tak jak i z Ciebie. Bawilo mnie jak sie meczyl z ty
                                                    > m pomyslem.

                                                    Rozumiem, test. Jaka jest prawidlowa odpowiedz? "Jestes wolna, ale to co nas laczy powinno pozostac tylko miedzy nami"?
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 22:59
                                                    hello -kitty 2 napisała
                                                    > A na powaznie: nie przeszkadza Ci, ze Sabat tak kocha i zachwala (owocowo) zone? Nie bardzo moge ogarnac, ze pakowalabys sie na trzeciego w takiej sytuacji. W imie czego? Co Ty z tego masz?<

                                                    Ale w czym ma mi przeszkadzać? -w tym,że stracę sympatię do niego?Przecież, czytając Sabata tu na forum dość łatwo wysnuć wniosek, że żonę kocha,jest dla niego bardzo atrakcyjną kobietą i przede wszystkim jest lojalny wobec niej.Dlatego myśl, że mógłby zdradzić żonę jest zwyczajnie niedorzeczna, nawet jeśli będzie się zaklinał,że jest do tego zdolny.To gdzie mam się pakować, między dwoje bliskich sobie ludzi? Aż taką masochistką to nie jestem ;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:04
                                                    No to mnie ninek teraz rozczarowałaś. A dla seksu? Tylko dla seksu? No przecież ciągle mówisz że dla samego seksu, a teraz Ci cudza żona przeszkadza nagle?
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:07
                                                    To co? Chcesz powiedzieć że kłamałaś? Że chłopaków tylko podkręcasz? Że nieprawdą wszystko było? Że to takie żarciki o tej dostępności, dwóch bacikach, seksu dla seksu, koszty po połowie?
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:15
                                                    zawle napisała:

                                                    > To co? Chcesz powiedzieć że kłamałaś? Że chłopaków tylko podkręcasz? Że niepraw
                                                    > dą wszystko było? Że to takie żarciki o tej dostępności, dwóch bacikach, seksu
                                                    > dla seksu, koszty po połowie?

                                                    A jablka? A gruszka? Co zrobic z wielka biala dupa? Gdzie upchnac? ;-)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:12
                                                    >No to mnie ninek teraz rozczarowałaś. A dla seksu? Tylko dla seksu? No przecież ciągle mówisz że dla samego seksu, a teraz Ci cudza żona przeszkadza nagle?<

                                                    Mnie nie przeszkadza, ale skoro druga strona nie może przeskoczyć tej "przeszkody",to z kim mam ten seks uprawiać, sama ze sobą niby?
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:14
                                                    To wraca pytanie kitki czy Ci nie przeszkadzałoby gdyby pieprzył Cię ktoś kto kocha kogoś innego?
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > To wraca pytanie kitki czy Ci nie przeszkadzałoby gdyby pieprzył Cię ktoś kto k
                                                    > ocha kogoś innego?

                                                    Ewentualnie ktos kto "nie kocha i nigdy nie pokocha"?
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:27
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Ewentualnie ktos kto "nie kocha i nigdy nie pokocha"?

                                                    Deklaracje sobie a życie sobie. Z większością facetów z którymi szłam do łózka nie kochałam. Miłość pojawiała się po drodze, albo nie. Ale z takim co by o mnie myślał w tak ograniczający sposób i tak celowo, to bym nie chciała pójść. Czułabym się jak kurwa za darmochę.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale z takim co by o mni
                                                    > e myślał w tak ograniczający sposób i tak celowo, to bym nie chciała pójść. Cz
                                                    > ułabym się jak kurwa za darmochę.

                                                    Ale mężczyźni o tym dobrze wiedzą, stąd to pierdolenie o tym, że żona nie rozumie itd.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:36
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Ale mężczyźni o tym dobrze wiedzą, stąd to pierdolenie o tym, że żona nie rozum
                                                    > ie itd.

                                                    Chcesz powiedzieć że ninka facet z tej samej działki? Że żona go nie rozumie bo ona by mu wtedy nie dała? No ludzie...
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:52
                                                    zawle napisała:

                                                    > Chcesz powiedzieć że ninka facet z tej samej działki? Że żona go nie rozumie bo
                                                    > ona by mu wtedy nie dała? No ludzie...

                                                    Nie wiem. Natomiast wiem, że ruchający faceci są generalnie sprytni i dymają was, babki, zarówno dosłownie jak i w przenośni.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:57
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Nie wiem. Natomiast wiem, że ruchający faceci są generalnie sprytni i dymają wa
                                                    > s, babki, zarówno dosłownie jak i w przenośni.

                                                    Pewnie tak, sama trafiłam kiedyś na takiego "sprytnego" i cieszę się że teraz nadal wali w rogi swoją żonę a nie mnie;) A ty masz jakąś dziwną satysfakcję jak mały troll czy kastrat...czasami jesteś taki obrzydliwy sabat że nie dziwię się twojej żonie że ci nie daje. O ile Cię zna/ ja znam.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Pewnie tak, sama trafiłam kiedyś na takiego "sprytnego" i cieszę się że teraz n
                                                    > adal wali w rogi swoją żonę a nie mnie;) A ty masz jakąś dziwną satysfakcję ja
                                                    > k mały troll czy kastrat...czasami jesteś taki obrzydliwy sabat że nie dziwię s
                                                    > ię twojej żonie że ci nie daje. O ile Cię zna/ ja znam.

                                                    Satysfakcję? Pojebało Cię dokumentnie? Nienawidzę konstrukcji tego świata. Czasem myślę, że to piekło.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:58
                                                    >Natomiast wiem, że ruchający faceci są generalnie sprytni i dymają was, babki, zarówno dosłownie jak i w przenośni. <

                                                    No, że w przenośni, to już wiem, jak niektórzy dymają ;)
                                                  • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:27
                                                    E, co wy z tym "kocha, kocha"?
                                                    Przeciez to seks miałby być , a nie związek, to co za róznica, czy kocha i kogo?
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:31
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > E, co wy z tym "kocha, kocha"?

                                                    Jak się od przedszkola ciśnie do głów to potem zostaje na zawsze ;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:39
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > E, co wy z tym "kocha, kocha"?
                                                    > Przeciez to seks miałby być , a nie związek, to co za róznica, czy kocha i kogo
                                                    > ?

                                                    A ty byś chętna była? Na żonatego z kochającą rodziną w tle dla seksu?
                                                  • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 11:11
                                                    Jakbym była osobą stanu wolnego i np. na imprezie spodobalibyśmy się sobie z jakimś panem, to może skorzystałabym z pokoju hotelowego, nie pytając koniecznie o ewentualną żonę, dzieci i inwentarz.
                                                    Na studiach miałam takiego kolegę, którego widywałam tylko na jakichś domówkach i zawsze kończyło się na miziankach wzajemnych. Ani ja nie byłam w nim zakochana, ani on we mnie. Do tego wiedziałam, że bardzo mu się podoba taka jedna panna w jego miejscowości. Nie przeszkadzało mi to w ogóle.
                                                    Z drugiej strony owszem, regularny romans niesie ryzyko, że ktoś się w końcu emocjonalnie zaangażuje, a wtedy ta cholerna potrzeba zagarnięcia go/jej dla siebie się pojawi. I będzie ból i zgrzytanie zębów.
                                                    Z trzeciej wreszcie strony nie ciągnie mnie zbytnio do panów, którzy miłość wielką do małżonki wyrażają w łóżkach swych kochanek. Nie kręci mię to.
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 11:54
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Jakbym była osobą stanu wolnego i np. na imprezie spodobalibyśmy się sobie z ja
                                                    > kimś panem, to może skorzystałabym z pokoju hotelowego, nie pytając koniecznie
                                                    > o ewentualną żonę, dzieci i inwentarz.

                                                    No właśnie ale jak mniemam jesteś i nie czuła byś jakiejś empatii względem żony tego ktosia? Wydaje mi się że może inna spraw jest z wontem który żony chyba nie miał wiec ciężko mu się wcielić w odczucia tej drugiej strony. Ale ktoś kto był w poważnym związku chyba powinien odczuwać to mocniej. Nie atakuje Cię po prostu pytam. Taki wyskok na imprezie zakrapiany alkoholem może być jednorazowym błędem decydującym o jakości życia wielu osób (żony dzieci). Są kraje gdzie za zdradę jest kara ukamienowania, mocno przesadzone ale czy nie można tego porównać z *zaborem mienia*, oszustwem, znęcaniem się psychicznym nad innymi? Skutki mogą być podobne, takiej zabawy.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 12:05
                                                    > czy nie można tego porównać
                                                    >z *zaborem mienia*, oszustwem, znęcaniem się psychicznym nad innymi?

                                                    Nie można. Jeśli już to raczej z paserstwem, ale to i tak za dużo.
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 12:38
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > czy nie można tego porównać
                                                    > >z *zaborem mienia*, oszustwem, znęcaniem się psychicznym nad innymi?
                                                    >
                                                    > Nie można. Jeśli już to raczej z paserstwem, ale to i tak za dużo.

                                                    No właśnie nie wiem. Kupujesz mieszkanie na kredyt developer który je buduje zwija się z kasą, udaje się odzyskać 1/2 wartości mieszkania. Musisz zaczynać od nowa. Podobnie jak przy rozwodzie. A są też inne sytuacje w których np. małżonka rezygnuje z pracy kariery by zająć się dziećmi domem. Rozwód. I zostaje z połową mieszkania i musi szukać pracy w wieku 40 kilku lat. Nie mówiąc już o tym jak to wszystko działa na psychikę stąd moje porównanie do znęcania się psychicznego- które też jest karalne.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 12:45
                                                    Zombi, dlatego tez ludzie mowia o zdradzie a nie o rozwodzie. Jedno nie oznacza z automatu drugiego.A porwac sie na rozwod mozna wlasnie wtedy, kiedy jest to technicznie mozliwe.
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 13:26
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Zombi, dlatego tez ludzie mowia o zdradzie a nie o rozwodzie. Jedno nie oznacza
                                                    > z automatu drugiego.A porwac sie na rozwod mozna wlasnie wtedy, kiedy jest to
                                                    > technicznie mozliwe.

                                                    Nie oznacza, ale łatwiej jest zobrazować straty materialne niż moralne. Sam cierpisz z powodu braku seksu, myślę że wile zdradzonych osób może mieć problem z seksem z tym partnerem później. To nie materialna szkoda więc ciężko ją wyliczyć ale znacznie zmniejsza komfort życia.
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 13:27
                                                    Jeśli ktoś uciął by ci jaj też byłbyś w podobnej sytuacji.
                                                  • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 12:47
                                                    Chodzi mi o to, że mając w planie jednorazowy seks, o takim własnie mówię i brak perspektywy na spotkanie tego osobnika jeszcze raz (bo rzecz się ma na wyjeździe, na wakacjach itp. i nie jest to ani mój znajomy, ani z pracy, ani sąsiad) nie wnikałabym w jego sytuację. Bo co mnie to w tym momencie w sumie obchodzi? Ani romansu ani związku z nim nie planuję, więc też nie mam poczucia, że coś innej kobiecie zabieram. Chyba że sam z siebie zacząłby opowiadać o swej rodzinie, to wtedy po prostu nie byłoby seksu, gdyż by mi oklapło.
                                                    Gdybym zaś zamierzała wdać się w jakiś dłuższy układ, to nie z żonatym. Z róznych powodów.

                                                    " czy nie można tego porównać z *zaborem mienia*,"

                                                    Absolutnie nie można, no dajże spokój. Mienie jest bierne w swej naturze i bezwolne, mienie nie może zaprotestować, nie ma możliwości wyboru ani nie posiada woli. Kto weźmie, to jego.
                                                    Mężczyzna to jednak inny poziom, nie sądzisz?

                                                    "oszustwem"

                                                    Tu już prędzej. Bo sama nikogo bezposrednio nie oszukuję, ale jestem powodem oszustwa innej osoby. Facet, który kręci, mnie nie bardzo kręci.

                                                    "znęcaniem się psychicznym nad innymi?"

                                                    Ale że jak niby ja się znęcam nad żoną, której nigdy na oczy nie widziałam?
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 13:45
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Gdybym zaś zamierzała wdać się w jakiś dłuższy układ, to nie z żonatym. Z rózny
                                                    > ch powodów.
                                                    Ja na palcu na którym noszę obrączkę mam wyraźny ślad po niej, da się go wyczuć zauważyć, co z takim śladem. Ty nie pytasz on nie mówi, a jednak wszystko wskazuje na to że kogoś ma.

                                                    > Mężczyzna to jednak inny poziom, nie sądzisz?
                                                    >
                                                    > "oszustwem"
                                                    >
                                                    > Tu już prędzej. Bo sama nikogo bezposrednio nie oszukuję, ale jestem powodem os
                                                    > zustwa innej osoby. Facet, który kręci, mnie nie bardzo kręci.
                                                    >
                                                    > "znęcaniem się psychicznym nad innymi?"
                                                    >
                                                    > Ale że jak niby ja się znęcam nad żoną, której nigdy na oczy nie widziałam?

                                                    np. żona dowiaduje się że mąż ją zdradził, pobada w depresje itd.
                                                    W sumie nie jesteś sprawcą ale współwinnym lub świadkiem który dla swoich korzyści nie zrobił nic by powstrzymać jej męża. W zasadzie zawsze można powiedzieć co mnie to obchodzi niech sobie sama męża pilnuje, ale nie jesteśmy w stanie upilnować wszystkiego, a jednak niesmak by pozostał do sąsiada który nie zareagował gdy ktoś okradał nam mieszkanie lub do przechodnia którzy zwiał nie wzywając pomocy widząc jak ktoś cie gwałci. A ty jeszcze w takim wypadku przyjmujesz korzyść od sprawcy. Wiem to trochę abstrakcyjne porównania ale czy nie słuszne.
                                                  • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 14:35
                                                    "współwinnym lub świadkiem który dla swoich korzyści nie zrobił nic by powstrzymać jej męża. W zasadzie zawsze można powiedzieć co mnie to obchodzi niech sobie sama męża pilnuje, ale nie jesteśmy w stanie upilnować wszystkiego"'

                                                    Nie kupuję takiej retoryki, w której dorosły meżczyzna jest przedstawiany jako bezwolny przedmiot, a odpowiedzialność za jego "upilnowanie" spada na żonę czy nawet na kochankę.
                                                    Jesteś dorosły? Posiadasz pełnię praw obywatelskich? To się, kurna, sam pilnuj.
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 14:44
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Nie kupuję takiej retoryki, w której dorosły meżczyzna jest przedstawiany jako
                                                    > bezwolny przedmiot, a odpowiedzialność za jego "upilnowanie" spada na żonę czy
                                                    > nawet na kochankę.
                                                    > Jesteś dorosły? Posiadasz pełnię praw obywatelskich? To się, kurna, sam pilnuj.

                                                    To źle mnie rozumiesz, on jest sprawcą czynu to bezdyskusyjne.
                                                    Ale kim ty jesteś? Współudział czy świadek, a jak że masz z tego korzyść to chyba współudział jednak, no chyba że będzie kiepski to jesteś też ofiarą ;)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 17:24
                                                    zombie 135 napisał
                                                    >W sumie nie jesteś sprawcą ale współwinnym lub świadkiem który dla swoich korzyści nie zrobił nic by powstrzymać jej męża. W zasadzie zawsze można powiedzieć co mnie to obchodzi niech sobie sama męża pilnuje, ale nie jesteśmy w stanie upilnować wszystkiego, a jednak niesmak by pozostał <

                                                    Osoby, które dokonują zdrady są dorosłe i samostanowiące o sobie, i mogą wziąć odpowiedzialność, ale tylko za siebie, a nie za osoby trzecie, których ta relacja nie dotyczy. Bo dla mnie oznacza to, że chcemy siebie nawzajem, siebie, a nie swoich partnerów.Tu już każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest w stanie nie myśleć o swoim partnerze,a nie rozpatrywać tego w sensie wspolwiny, czy współsprawstwa.
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 21:41
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Bo dla mnie oznacza to, że chcemy siebie nawzajem, siebie, a ni
                                                    > e swoich partnerów.Tu już każdy sam musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jes
                                                    > t w stanie nie myśleć o swoim partnerze,a nie rozpatrywać tego w sensie wspolwi
                                                    > ny, czy współsprawstwa.

                                                    Myślenie o swoim mężu/żonie to jedno, wierzę w to że decydując się na zdradzanie swojego męża/żony ludzie mają mocne powody. Ale czy mają też powody by brać udział w krzywdzeniu męża/żony kochanka. Jasne że można sobie wytłumaczyć że gdyby nie ja znalazłby inną/innego ale czy to usprawiedliwia?? Nie wydaje mi się. Mój ojciec miał kochankę, ogólnie był w domu skurwysynem i fleją więc seksu mu brakowało, dla kochanki był czarujący, miły i nawet się mył :) Trochę to nie sprawiedliwe.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:00
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > No właśnie ale jak mniemam jesteś i nie czuła byś jakiejś empatii względem żony
                                                    > tego ktosia? Wydaje mi się że może inna spraw jest z wontem który żony chyba
                                                    > nie miał wiec ciężko mu się wcielić w odczucia tej drugiej strony. Ale ktoś kto
                                                    > był w poważnym związku chyba powinien odczuwać to mocniej.
                                                    -------
                                                    Nigdy nie miałem żony i jeśli Bozia błogosławi to nigdy nie będę mieć, ale wykonałem przed chwilą ćwiczenie intelektualne i wyobraziłem sobie, że żonę mam. I ta moja, załóżmy optymistycznie, kochana żona daje komuś dupy. No i ja się o tym dowiaduję. Do kogo będę mieć pretensje? No do mojej kochanej żony, bo to ona zobowiązała się wobec mnie do lojalności. Jeśli zdradziłaby mnie z kolesiem, którego w ogóle nie znałem i który nie miał wobec mnie żadnych powinności to przysięgam, że nawet grama złości bym wobec niego nie poczuł. Co innego jakby zdradziła mnie z kolegą. Myślę, że bym mu zrobił krzywdę. Żony bym krzywdy nie zrobił, bo to by mogło zostać wykorzystane przeciwko mnie podczas sprawy rozwodowej.


                                                    Nie atakuje Cię po
                                                    > prostu pytam. Taki wyskok na imprezie zakrapiany alkoholem może być jednorazowy
                                                    > m błędem decydującym o jakości życia wielu osób (żony dzieci). Są kraje gdzie z
                                                    > a zdradę jest kara ukamienowania, mocno przesadzone ale czy nie można tego poró
                                                    > wnać z *zaborem mienia*, oszustwem, znęcaniem się psychicznym nad innymi? Skutk
                                                    > i mogą być podobne, takiej zabawy.
                                                    ---------
                                                    Nie dopisałeś, że te kraje na które się powołujesz, to karzą kamieniowaniem wyłącznie zdradzające kobiety a do zdrad w męskim wykonaniu mają jednak łagodniejsze podejście. Bierze się to zatem nie stąd aby dbać o wierność małżeńską w ogóle tylko o wierność kobiet. A to z kolei bierze się stąd, że te kraje, na które się powołujesz traktują kobiety jako składnik domowego inwentarza, taką bardziej wypasioną, bo mówiącą wersję kozy. Poza tym, tak na zdrowy rozsądek - większą krzywdę dzieciom wyrządzi chyba nie fakt, że mama zdradziła, tylko że jacyś obcy ludzie ją za tę zdradę ukamieniują.
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:30
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Jeśli zdradziłaby mnie z kolesiem, którego w ogóle nie znałem i który nie miał wobec mnie żadnych powinności to przy
                                                    > sięgam, że nawet grama złości bym wobec niego nie poczuł.
                                                    Wiesz chyba nie jesteś obiektywny będąc tym nie znajomym kolesiem.

                                                    > Co innego jakby zdrad
                                                    > ziła mnie z kolegą. Myślę, że bym mu zrobił krzywdę.
                                                    A co za różnica czy z kumplem czy z obcym ?

                                                  • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:36
                                                    Ano taka różnica, że ten obcy, który wonta na oczy nigdy nie widział, nic mu nie jest winien.
                                                    Kumpel jest winien jakąś podstawową lojalność, a o ile wiem, to lojalność męska przedstawia się między innymi hasłem "nie ruszaj żony mojej, jako i ja twojej" :)
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:49
                                                    Dobrze gadasz, rekreativo, podpisuję się :)
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 17:10
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Kumpel jest winien jakąś podstawową lojalność, a o ile wiem, to lojalność męska
                                                    > przedstawia się między innymi hasłem "nie ruszaj żony mojej, jako i ja twojej"
                                                    > :)

                                                    A o męskiej solidarności słyszała ??
                                                    Świat jest taki jakim go tworzymy i jeśli przykładamy rękę do zła to sami robimy zło.
                                                    W zasadzie co za różnica czy pomagasz okradać znajomego czy nieznajomego. Żadna.
                                                    Owszem głównym winowajcą jest zdradzający ale ludzie są słabi ulegają pokusą więc jeśli sami mu te pokusy podsyłamy nie jesteśmy dużo lepsi. Pamiętacie agenta Tomka i podpuszczanie z łapówkami, tak też można zniszczyć słabych ludzi.
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 17:50
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ano taka różnica, że ten obcy, który wonta na oczy nigdy nie widział, nic mu nie jest winien. Kumpel jest winien jakąś podstawową lojalność, a o ile wiem, to lojalność męska przedstawia się między innymi hasłem "nie ruszaj żony mojej, jako i ja twojej" :)>

                                                    Kiedyś, taki jeden, Włoch zresztą, miał straszny apetyt na dziewczynę, potem to już zonę mojego bliskiego kumpla, może nawet przyjaciela. A fajna była bardzo.
                                                    Lubiem tego Włocha i też się przyjaźniliśmy. I on wpadł na pomysł by przeze mnie nawiązać coś więcej z tą dziewczyną. Napisał jakiś list i ja go jej przekazałem. Coś tam jeszcze jej przy tej okazji powiedziałem. Wydało się.
                                                    Jak ja podle się potem czułem!!. Kumpel mi wybaczył ale ja czułem wstręt do siebie. Właśnie za tą nielojalność!!! Nauczka na cale życie.
                                                  • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:32
                                                    Dobrze gadasz, woncie, podpisuję się.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:04
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > E, co wy z tym "kocha, kocha"?
                                                    > Przeciez to seks miałby być , a nie związek, to co za róznica, czy kocha i kogo
                                                    > ?

                                                    A kocha sie tylko w zwiazku? To by bylo proste, a zycie z reguly nie jest takie proste.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:45
                                                    >Ewentualnie ktos kto "nie kocha i nigdy nie pokocha"?<

                                                    Nie, to mi nie przeszkadza i nie oczekuję od kochanka miłości, porzucenia żony i związania się ze mną, piszę o tym bez przerwy.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:51
                                                    Ninek, tu nie chodzi i konieczność zaistnienia miłości. Ani o porzuceniu żony ( Ty męża nie porzucisz), o konieczności związania się z kimkolwiek. Bo to desperacja jest. Tylko o możliwości. To tak jak w dawnych czasach....mogę pieprzyć służąca, mogę mieć z nią dzieci ale NIGDY tego człowieka niższego stanu nie poślubię, NIGDY się z nia nie zwiążę. Nie chciałabym z kimś takim dzielić najintymniejszej części mojego życia.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:14
                                                    Tylko, że mnie na możliwościach posiadania możliwości nie zależy,moja godność osobista nie jest naruszona, nie czuję kaca moralnego z powodu pieprzenia się z żonatym i bycia postrzeganą jak ostatnia wywłoka, czy tego niższego stanu.Ja już swoje życie przeżyłam i nie oczekuję niczego więcej.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:20
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Tylko, że mnie na możliwościach posiadania możliwości nie zależy,moja godność o
                                                    > sobista nie jest naruszona, nie czuję kaca moralnego z powodu pieprzenia się z
                                                    > żonatym i bycia postrzeganą jak ostatnia wywłoka, czy tego niższego stanu.Ja ju
                                                    > ż swoje życie przeżyłam i nie oczekuję niczego więcej.

                                                    Ale mówisz to tak, jakby związki były tym całym życiem, a teraz ze zrezygnowaniem oddajesz się tylko temu co zostało jako opcja dodatkowa.
                                                    Jaki paradoks - dla mnie zawsze największą wartością był seks, a mam pusty związek... I jeszcze wychodzi, że w sumie sam jestem sobie winien. Ironia losu.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 01:00
                                                    sabat777napisal
                                                    >Ale mówisz to tak, jakby związki były tym całym życiem, a teraz ze zrezygnowaniem oddajesz się tylko temu co zostało jako opcja dodatkowa.
                                                    Jaki paradoks - dla mnie zawsze największą wartością był seks, a mam pusty związek... I jeszcze wychodzi, że w sumie sam jestem sobie winien. Ironia losu.<

                                                    Bo po tych związkach, tych krótkich, młodzieńczych można powiedzieć, a szczególnie po tym ostatnim doszłam do jednego, słusznego dla mnie wniosku, że nie umiem żyć i spełniać się w związku, nie umiem dawać tyle, ile się ode mnie oczekuje(to odwrotnie niż w relacji opartej na seksie, gdzie daję, ile mogę ;)), nie umiem się naginać do czyichś oczekiwań. Nudzi mnie to i męczy, wychodzi na to,że to egoizm i stąd przekonanie, że nigdy więcej związku, dla dobra obopólnego zresztą.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:41
                                                    >To wraca pytanie kitki czy Ci nie przeszkadzałoby gdyby pieprzył Cię ktoś kto kocha kogoś innego? <

                                                    No przecież już powiedziałam, jeśli tamten kocha kogoś innego i jest to wyczuwalne na kilometr, to on sam w taką relację nie będzie się pakował,bo mentalne przeszkody nie pozwolą mu na to,bo i z tego seksu mogłyby wyjść nici.Skoro jakiś potencjalny kochanek ostentacyjnie okazywałby na przykład w czasie poznawania się, że z żoną łączy go miłość,bliskość itd,to mając taką świadomość nie będę wchodzić w to.Czyli chodzi mi o to, że pieprząc się ze mną, to ja mam być tą pierwszą w tym momencie, a nie tą drugą. A seks jako spełnienie swoich fantazji, to już zupełnie coś innego, nie wypieram się swoich fantazji, bo są one możliwe do spełnienia.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:43
                                                    ninek04 napisała: Czyli chodzi mi o to, że pieprząc się ze mną, to ja mam być tą pier
                                                    > wszą w tym momencie, a nie tą drugą.

                                                    To dokładnie jak ja. Czyli jednak wymagania są.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:26
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ale w czym ma mi przeszkadzać? -w tym,że stracę sympatię do niego?Przecież, czy
                                                    > tając Sabata tu na forum dość łatwo wysnuć wniosek, że żonę kocha,jest dla nieg
                                                    > o bardzo atrakcyjną kobietą i przede wszystkim jest lojalny wobec niej.Dlatego
                                                    > myśl, że mógłby zdradzić żonę jest zwyczajnie niedorzeczna, nawet jeśli będzie
                                                    > się zaklinał,że jest do tego zdolny.To gdzie mam się pakować, między dwoje blis
                                                    > kich sobie ludzi? Aż taką masochistką to nie jestem ;)

                                                    No rozumiem, zostaniemy przyjaciółmi :D
                                                    Słuchaj, tak czy owak - szacun dla Ciebie, za to że mnie nakręciłaś i dałaś energię do działania. Powiem tak - zasługujesz na coś specjalnego, będziesz pierwszą osobą, która się dowie o tym, że zdradziłem żonę. Mam nadzieję, że to będzie szybciej niż myślisz, bo chcę się doprowadzić do porządku w przeciągu kilku miesięcy.
                                                    Trzymaj kciuki i have fun.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:56
                                                    >będziesz pierwszą osobą, która się dowie o tym, że zdradziłem żonę. Mam nadzieję, że to będzie szybciej niż myślisz, bo chcę się doprowadzić do porządku w przeciągu kilku miesięcy.
                                                    >

                                                    Ha,ha,a chciałam być tą pierwszą, z którą byś zdradził,a tu masz ci placek, dostąpię zaszczytu bycia poinformowaną, że zrobisz to z inną, ludzie, trzymajcie mnie, co z tymi chłopami się dzieje? ;))

                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 23:59
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Ha,ha,a chciałam być tą pierwszą, z którą byś zdradził,a tu masz ci placek, dos
                                                    > tąpię zaszczytu bycia poinformowaną, że zrobisz to z inną, ludzie, trzymajcie m
                                                    > nie, co z tymi chłopami się dzieje? ;))

                                                    Czasami mam wrażenie że albo ja albo ludzie to idioci.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    > > Ha,ha,a chciałam być tą pierwszą, z którą byś zdradził,a tu masz ci place
                                                    > k, dos
                                                    > > tąpię zaszczytu bycia poinformowaną, że zrobisz to z inną, ludzie, trzyma
                                                    > jcie m
                                                    > > nie, co z tymi chłopami się dzieje? ;))
                                                    >
                                                    > Czasami mam wrażenie że albo ja albo ludzie to idioci.

                                                    hehe i w ten sposob kobiety przekonuja sie, ze zasluguja na wiecej. Mamy babski konsensus!
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:32
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe i w ten sposob kobiety przekonuja sie, ze zasluguja na wiecej. Mamy babski
                                                    > konsensus!

                                                    Na gówno zasługujecie. Zasługujesz tylko na to co sobie wywalczysz. A postawą taką jak prezentujesz tylko karmisz kłamców. Ale to już nie moja sprawa.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:24
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ha,ha,a chciałam być tą pierwszą, z którą byś zdradził,a tu masz ci placek, dos
                                                    > tąpię zaszczytu bycia poinformowaną, że zrobisz to z inną, ludzie, trzymajcie m
                                                    > nie, co z tymi chłopami się dzieje? ;))

                                                    W sumie to przecież postawiłem sprawę uczciwie i się wyjaśniło, że żona zawsze będzie tą pierwszą. Czyli - z szacunku do Ciebie... itd. itp.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:40
                                                    >W sumie to przecież postawiłem sprawę uczciwie i się wyjaśniło, że żona zawsze będzie tą pierwszą. <

                                                    Ja tego nie neguję, że żona pozostaje tą pierwszą, bo gdyby było inaczej, to instytucja " kochanka"nie miałaby sensu przecież. Ale w czasie seksu ważne jest dla mnie to, że w tych chwilach liczy się tylko on dla niej, a ona dla niego, a nie że facet pieprząc się ze mną, dotykając mnie i patrząc w oczy, myśli o swojej żonie, albo już w trakcie ma wyrzuty sumienia, że w ogóle do tego doszło.Rozumiesz o co chodzi? -o przeskoczenie tych ograniczeń psychicznych, które dla niektórych są niemożliwe do ominięcia, bo wtedy chyba przyjemność z takiego ruchania jest mniej niż średnia.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 00:52
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ja tego nie neguję, że żona pozostaje tą pierwszą, bo gdyby było inaczej, to in
                                                    > stytucja " kochanka"nie miałaby sensu przecież. Ale w czasie seksu ważne jest d
                                                    > la mnie to, że w tych chwilach liczy się tylko on dla niej, a ona dla niego, a
                                                    > nie że facet pieprząc się ze mną, dotykając mnie i patrząc w oczy, myśli o swoj
                                                    > ej żonie,

                                                    Jesli mam byc szczery, to zdarzala mi sie nie raz dokladnie odwrotna sytuacja - sypiajac z zona myslalem o innej.

                                                    albo już w trakcie ma wyrzuty sumienia, że w ogóle do tego doszło.Roz
                                                    > umiesz o co chodzi? -o przeskoczenie tych ograniczeń psychicznych, które dla ni
                                                    > ektórych są niemożliwe do ominięcia, bo wtedy chyba przyjemność z takiego rucha
                                                    > nia jest mniej niż średnia.

                                                    No to chyba normalne, ze zdradzajac pierwszy raz ma sie wyrzuty sumienia? Ale jak ja tych ograniczen psychicznych nie przekrocze, to przeciez do konca zycia bede tak gnil w miejscu i dostawal ochlap raz na pare miesiecy. Nie widze tego. Jakby kurde nie patrzec, tak czy owak musze te ograniczenia w koncu przeskoczyc. Mysle ze potem to juz bedzie z gorki.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 01:17
                                                    sabat777napisal >Jesli mam byc szczery, to zdarzala mi sie nie raz dokladnie odwrotna sytuacja - sypiajac z zona myslalem o innej. <

                                                    O matko, przecież to nie to samo, to chyba normalne, że ma się takie myśli, skoro robisz to któryś tam raz od tylu lat z tą samą osobą,jakby mogło być z jakąś inną, najlepiej jakąś modelką pierwszej klasy, czy inną misską. Ale jeśli już faktycznie będziesz to robił z tą inną, to chyba po to między innymi, żeby nie myśleć o żonie, którą masz na co dzień i nie jest Ci z nią za dobrze.No chyba, że robisz to wyłącznie z chęci zrobienia jej na złość, ale to już takie trochę chore klimaty by były.


                                                    >No to chyba normalne, ze zdradzajac pierwszy raz ma sie wyrzuty sumienia? <

                                                    To zależy, bo ja nie miałam żadnych, a wiesz czemu -bo nic mnie nie łączyło już z mężem, dlatego skupialam się tylko na przyjemności, zwłaszcza, że bezseksie było już bardzo długie.

                                                    >Ale jak ja tych ograniczen psychicznych nie przekrocze, to przeciez do konca zycia bede tak gnil w miejscu i dostawal ochlap raz na pare miesiecy. Nie widze tego. Jakby kurde nie patrzec, tak czy owak musze te ograniczenia w koncu przeskoczyc. Mysle ze potem to juz bedzie z gorki<

                                                    Ty musisz być pewny, że je przeskoczysz,że robisz to dla siebie, bo doszedłeś już do takiego punktu, że dalej nie czeka Cię nic, albo jeszcze większa pustka i wieczne niespełnienie. Ale myślę, że jeszcze długa droga przed Tobą, by stało się to możliwe, o ile w ogóle kiedyś się stanie.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 06:24
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > No chyba,
                                                    > że robisz to wyłącznie z chęci zrobienia jej na złość, ale to już takie trochę
                                                    > chore klimaty by były.

                                                    Dla siebie, żeby się uwolnić z wewnętrznej niewoli.

                                                    > To zależy, bo ja nie miałam żadnych, a wiesz czemu -bo nic mnie nie łączyło już
                                                    > z mężem, dlatego skupialam się tylko na przyjemności, zwłaszcza, że bezseksie
                                                    > było już bardzo długie.

                                                    Wierzę, dlatego mi będzie o wiele trudniej, bo jednak ten seks kapie po trochu. To jest jak się okazuje okoliczność obciążająca.

                                                    > Ty musisz być pewny, że je przeskoczysz,że robisz to dla siebie, bo doszedłeś j
                                                    > uż do takiego punktu, że dalej nie czeka Cię nic, albo jeszcze większa pustka i
                                                    > wieczne niespełnienie. Ale myślę, że jeszcze długa droga przed Tobą, by stało
                                                    > się to możliwe, o ile w ogóle kiedyś się stanie.

                                                    Ta pustka już przede mną zieje i większa być chyba już nie może. A może jednak jest to możliwe?
                                                    No weź sama pomyśl, nie dość że impotent to jeszcze totalny tchórz. Poczucie wstydu nie daje mi spać. Kurwa, innym facetom decyzja o zdradzie zajmuje połowę wypitego drinka, a ja przeżywam jakieś żałosne dylematy Hamleta... KURWAAAAAA!!! :(
                                                    Już nie jestem mężczyzną, nawet resztkami mężczyzny. Pizda i tyle. Dobra, mogę się próbować pocieszać, że to jest dno, od którego się odbijam, ale to już taki śmiech przez łzy.

                                                    Ale rozumiem, nie chcę nikogo obarczać sytuacją, gdy ktoś chce mi dać radość i dzielić się nią, a ja przychodzę jako kłębek lęków i frustracji. Moje tchórzostwo jest kosmiczne, taką mam konstytucję psychiczną i bardzo chciałbym to zmienić. Podejmować szybkie, proste decyzje, jak inni mężczyźni a nie kręcić się w miejscu jak hiena z rozjebanym kręgosłupem.
                                                    Ale faktycznie nie mam prawa od nikogo wymagać, szczególnie jeśli kogoś autentycznie lubię, by był jakimś lodołamaczem, by sytuacja seksu z nim była jakimś brzemieniem dla drugiej strony.

                                                    Tak czy owak, jestem pełen wdzięczności dla Ciebie za to co mi dałaś - jakąś iskrę wiary, którą będę pielęgnować i jeśli ją wzmocnię to uda mi się w końcu przełamać moje demony. Strach zawsze był najgorszym z nich, mam potwornie lękową osobowość.
                                                    Okryłem się hańbą, ale zrobię wszystko, żeby ją zmazać.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 07:14
                                                    sabat777napisal
                                                    >No weź sama pomyśl, nie dość że impotent to jeszcze totalny tchórz. Poczucie wstydu nie daje mi spać. Kurwa, innym facetom decyzja o zdradzie zajmuje połowę wypitego drinka, a ja przeżywam jakieś żałosne dylematy Hamleta... KURWAAAAAA!!! :<


                                                    Jaki znowu tchórz -powiedziałeś publicznie o swoich problemach, przełamałeś barierę wstydu i strachu, nie wiedząc przy tym, jakie będą reakcje, a jak widać nikt Cię jakoś nie zlinczował.Wiec nie przesadzaj z tym poczuciem bycia tchórzem.

                                                    >kami mężczyzny. Pizda i tyle. Dobra, mogę się próbować pocieszać, że to jest dno, od którego się odbijam, ale to już taki śmiech przez łzy. <

                                                    Jesteś stuprocentowym facetem, męskim, mądrym, atrakcyjnym, a przy tym empatycznym i emocjonalnym, Ty koło męskiej pizdy to nawet nie stałeś, więc tym bardziej nią nie jesteś.

                                                    >Ale rozumiem, nie chcę nikogo obarczać sytuacją, gdy ktoś chce mi dać radość i dzielić się nią, a ja przychodzę jako kłębek lęków i frustracji. Moje tchórzostwo jest kosmiczne, taką mam konstytucję psychiczną i bardzo chciałbym to zmienić. Podejmować szybkie, proste decyzje, jak inni mężczyźni a nie kręcić się w miejscu jak hiena z rozjebanym kręgosłupem.
                                                    Ale faktycznie nie mam prawa od nikogo wymagać, szczególnie jeśli kogoś autentycznie lubię, by był jakimś lodołamaczem, by sytuacja seksu z nim była jakimś brzemieniem dla drugiej strony. <

                                                    Wiesz o co chodzi? -że wchodząc z kimś w relację seksualną, samym będąc pełnym kłębiacych się w głowie frustracji i dylematów, radości z tego seksu nie przeżyjesz, co z tego, że spuscisz z krzyża i nawet przeżyjesz orgazm, jak za chwilę znowu dopadną Cię wyrzuty sumienia, i katowanie się myślami, że jesteś nikim, że zawiodłeś jako mąż i człowiek dla chwili przyjemności.To już lepiej skupić się na odbudowaniu swojego poczucia wartości, a móże wtedy uda się odbudować relację z żoną.


                                                    >Okryłem się hańbą, ale zrobię wszystko, żeby ją zmazać.<

                                                    Hańbą? Sabat, co Ty mówisz, gdzie tu mowa o hańbie, skoro nie zrobiłeś nic przeciwko sobie, ani innym, nie dopuściłes się żadnych upokarzajacych uczynków, to gdzie ta hańba? Z której strony ją widzisz?
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 09:27
                                                    ninek04 napisala:
                                                    >To już lepiej skupić si
                                                    > ę na odbudowaniu swojego poczucia wartości, a móże wtedy uda się odbudować rela
                                                    > cję z żoną.

                                                    Chyba lepiej gdybym chcial zostac prezydentem RP w przyszlych wyborach. Jest to bardziej realistyczny cel, przynajmniej teoretycznie jest szansa jeden do czterdziestu milionow.

                                                    Ale mam przynajmniej potezny feedback na portale randkowe :)
                                                    Zrozumialem wprost o czym tu laski w kolko mowia. Nie liczy sie zwiazek, to jest chyba zle przetlumaczone w ksiazkach psychoewo z angielskiego na polski. Pewnie po angielsku bylo "relationship" a durni tlumacze zaczeli tlumaczyc jako zwiazek, co ma jednak nieco inny wydzwiek znaczeniowy. Dla kobiet najwazniejsza jest RELACJA pomiedzy nia a mezczyzna. Moge jako zonaty byc w RELACJI z inna kobieta, chciaz nie moge z nia pozostawac w zwiazku. Za to z zona moge byc w zwiazku, ale miedzy nami nie musi istniec juz RELACJA. wreszcie to zrozumialem :) To potezny i wlasciwy klucz do waszej psyche. Ha ha, jestem psychopata, a teraz dostalem kalasznikowa :>

                                                    Czyli zeby was zdobyc bedac zonatym, trzeba wytworzyc poczucie, ze pozostaje w wypalonym uczuciowo zwiazku, nie ma miedzy mna i zona zadnej relacji, zadnej wiezi, jest pustka i mijanie sie bez slowa w przedpokoju. I trzeba wspierac, budowac to poczucie, ze miedzy zonatym i kochanka tworzy sie to poczucie wiezi i relacji, chociaz od strony fornalnej nie ma mozliwosci stworzenia zwiazku. Ze wzgledow moralnych chociazby, bo nie bedzie robic krzywdy dzieciom itd.

                                                    Kurde, wychodzi na to, ze dosc tepy jestem. Ale w koncu dotarlo nawet do mojej pustej lepetyny. To zdaje sie jest to slawetne "sprawic by babka nie poczula sie kurwa", o ktorym wspominala Bitch :>
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:00
                                                    sabat777napisal
                                                    >Kurde, wychodzi na to, ze dosc tepy jestem. Ale w koncu dotarlo nawet do mojej pustej lepetyny. To zdaje sie jest to slawetne "sprawic by babka nie poczula sie kurwa", o ktorym wspominala Bitch :<

                                                    Oj,nie przesadzaj już z tą tępotą i nie udawaj, że nie rozumiesz.A co do tych kurew, to nie każda, która napala się na faceta i mówi mu to wprost, uważa się od razu za kurwę . Ja w ogóle nie rozumiem, co jest złego, czy niewłaściwego w tym, że jeśli kobieta, która chce iść do łóżka z tym konkretnym facetem, oznajmia to wprost i bez ogródek? Co to oznacza, że z pewnością musi być tą, która daje za darmochę,bo pójdzie z każdym, który jej się podwinie pod rękę? Bo to mężczyzna ma być zdobywcą i wybierającym, no o co chodzi, że pokutuje wciąż reguła, żeby nie zdobywać, tylko być zdobywaną i wtedy to mieści się w normie?
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 18:20
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Zrozumialem wprost o czym tu laski w kolko mowia. Nie liczy sie zwiazek, to jes
                                                    > t chyba zle przetlumaczone w ksiazkach psychoewo z angielskiego na polski. Pewn
                                                    > ie po angielsku bylo "relationship" a durni tlumacze zaczeli tlumaczyc jako zwi
                                                    > azek, co ma jednak nieco inny wydzwiek znaczeniowy. Dla kobiet najwazniejsza je
                                                    > st RELACJA pomiedzy nia a mezczyzna. Moge jako zonaty byc w RELACJI z inna kobi
                                                    > eta, chciaz nie moge z nia pozostawac w zwiazku. Za to z zona moge byc w zwiazk
                                                    > u, ale miedzy nami nie musi istniec juz RELACJA. wreszcie to zrozumialem :) To
                                                    > potezny i wlasciwy klucz do waszej psyche. Ha ha, jestem psychopata, a teraz do
                                                    > stalem kalasznikowa :>

                                                    Pytanie- dlaczego nie udaje sie tej relacji stworzyc w zwiazku, majac duzo czasu na jej budowanie, a udaje sie w krotkim czasie z kims "obcym".
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 09:56
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Tylko, że mnie na możliwościach posiadania możliwości nie zależy,moja godność o
                                                    > sobista nie jest naruszona, nie czuję kaca moralnego z powodu pieprzenia się z
                                                    > żonatym i bycia postrzeganą jak ostatnia wywłoka, czy tego niższego stanu.Ja ju
                                                    > ż swoje życie przeżyłam i nie oczekuję niczego więcej.

                                                    Czyli jednak opcja seks dla to taka jakby uboższa jest? Ty ninenk nie krzyżuj się tutaj, bo nikt z Ciebie wywłoki nie robi. I myślę że nikt tak o Tobie nie pomyślał nawet. No chyba że to taka kreacja na podkręcenie- bo ja taka wywłoka jestem...mrauuu.

                                                    > Ja tego nie neguję, że żona pozostaje tą pierwszą, bo gdyby było inaczej, to in
                                                    > stytucja " kochanka"nie miałaby sensu przecież.

                                                    No popatrz a wcześniej pisałaś że chcesz być pierwsza.

                                                    Ale w czasie seksu ważne jest d
                                                    > la mnie to, że w tych chwilach liczy się tylko on dla niej, a ona dla niego, a
                                                    > nie że facet pieprząc się ze mną, dotykając mnie i patrząc w oczy, myśli o swoj
                                                    > ej żonie, albo już w trakcie ma wyrzuty sumienia, że w ogóle do tego doszło.

                                                    Ninek, jakie to ma znaczenie o czym facet myśli...sabat pieprząc się z żoną myśli o innych. Następny oblicza pierwiastki żeby za szybko nie skończyć. Tu to sobie tylko wyobrażać możesz i pragnąć żeby akurat o Tobie. To taki wymyślony warunek. On może nawet myśli o Tobie jak Cię pieprzy, ale potem stara się zmyć Twój zapach żeby żona nie wyczuła.

                                                    Roz
                                                    > umiesz o co chodzi? -o przeskoczenie tych ograniczeń psychicznych, które dla ni
                                                    > ektórych są niemożliwe do ominięcia, bo wtedy chyba przyjemność z takiego rucha
                                                    > nia jest mniej niż średnia.

                                                    Dla Ciebie przekraczanie granic, dla sabata zmywanie hańby, dla mnie zwykłe potajemne bzykanie.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 17:03
                                                    zawle napisała
                                                    >No chyba że to taka kreacja na podkręcenie- bo ja taka wywłoka jestem...mrauuu.<

                                                    No wiesz? Nie kreuję się na żadną mrauu,w ogóle się nie kreuję,nie mam potrzeby :)




                                                    >No popatrz a wcześniej pisałaś że chcesz być pierwsza. <

                                                    W sensie, że w seksie, seksie, w momencie bycia z nim w tym jednym czasie i przestrzeni,a nie, że w ogóle i w szczególe.


                                                    >Ninek, jakie to ma znaczenie o czym facet myśli...sabat pieprząc się z żoną myśli o innych. Następny oblicza pierwiastki żeby za szybko nie skończyć. Tu to sobie tylko wyobrażać możesz i pragnąć żeby akurat o Tobie. To taki wymyślony warunek. On może nawet myśli o Tobie jak Cię pieprzy, ale potem stara się zmyć Twój zapach żeby żona nie wyczuła. <

                                                    No to przecież mówię, że liczy się w trakcie, a jak jest nieobecny ciałem i duchem, to co mi z takiego seksu? A później, to każdy idzie w swoją stronę,aż do następnego razu, gdy znów jesteśmy razem, tylko dla siebie.

                                                    ><

                                                    >Dla Ciebie przekraczanie granic, dla sabata zmywanie hańby, dla mnie zwykłe potajemne bzykanie. <

                                                    No i co w związku z tym, jak wszystko sprowadza się w sumie do jednego?
                                                    --
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 17:27
                                                    ninek04 napisała: > W sensie, że w seksie, seksie, w momencie bycia z nim w tym jednym czasie i prz
                                                    > estrzeni,a nie, że w ogóle i w szczególe. > No to przecież mówię, że liczy się w trakcie, a jak jest nieobecny ciałem i duc
                                                    > hem, to co mi z takiego seksu? A później, to każdy idzie w swoją stronę,aż do n
                                                    > astępnego razu, gdy znów jesteśmy razem, tylko dla siebie.

                                                    To pociągnijmy teram dalej. Idziesz z jednym chłopem do łóżka. Akcja. I co on musi zrobić żeby Ci to magiczne poczucie zniknęło? Listę zakupów dla zony zacząć recytować? Czy pytać gdzie te gacie kupiłaś bo małżonka takich szukała? :)
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 18:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > To pociągnijmy teram dalej. Idziesz z jednym chłopem do łóżka. Akcja. I co on m
                                                    > usi zrobić żeby Ci to magiczne poczucie zniknęło? Listę zakupów dla zony zacząć
                                                    > recytować? Czy pytać gdzie te gacie kupiłaś bo małżonka takich szukała? :)

                                                    Imienia zony to on nawet nie musi wypowiadac, wystarczy ze przestanie sie zachwycac walorami kochanki, albo zmieknie mu faja. C'est la vie.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 19:27
                                                    zawle napisała
                                                    >To pociągnijmy teram dalej. Idziesz z jednym chłopem do łóżka. Akcja. I co on musi zrobić żeby Ci to magiczne poczucie zniknęło? Listę zakupów dla zony zacząć recytować? Czy pytać gdzie te gacie kupiłaś bo małżonka takich szukała? :)<

                                                    Dlaczego w ogóle zakładasz, że magia ma zniknąć? Jeśli spotykam się z fajnym facetem, to magia trwa przez cały czas, o to właśnie chodzi, by trwała choćby przez ten krótki czas, bo potem wiadomo, powrót do skrzeczącej rzeczywistości nie jest za ciekawy.A poza tym, wystarczy, że facet będzie recytował, w jaki sposób robił to z innymi, to mi nie znika nic, tylko narasta;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 10:18
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Dlaczego w ogóle zakładasz, że magia ma zniknąć? Jeśli spotykam się z fajnym fa
                                                    > cetem, to magia trwa przez cały czas, o to właśnie chodzi, by trwała choćby prz
                                                    > ez ten krótki czas, bo potem wiadomo, powrót do skrzeczącej rzeczywistości nie
                                                    > jest za ciekawy.A poza tym, wystarczy, że facet będzie recytował, w jaki sposób
                                                    > robił to z innymi, to mi nie znika nic, tylko narasta;)

                                                    Pytanie było co in ma zrobić żeby magia zniknęła? Bom że ją sobie można podjarką wygenerować to każde dziecko wie. Tanio i dostępnie. Z każdym. Wystarczy tylko zamknąć oczy i skupić sie na ciele. Myśleć można o kimś innym;)
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 14:18
                                                    zawle napisała:

                                                    > ....Z każdym. Wystarczy tylko zamknąć oczy i skupić sie na ciele. Myśleć można o kimś innym;)

                                                    Nie wiem, nigdy tak nie miałem. Ja w ogóle tego nie rozumiem jak to może działać. Jak mnie nie rajcuje ta między której nogami aktualnie spoczywam, to mi nie staje. Normalnie - nie staje! Ona musi rajcować, ciałem albo "duchem" ale musi. Zdarzało mi się, że mój fiut okazywał się mądrzejszy ode mnie.
                                                    Wy kobiety chyba macie inaczej, bo was życie często wmanewrowuje w sytuację, że musicie rozłożyć nogi: dla świętego spokoju, z obowiązku, bo tak trzeba, bo on tak ładnie prosi itp. Nam też zdarzają się takie sytuacje, ale w naszym przypadku fiut najzwyczajniej w świecie odmawia wtedy współpracy. Wam cipka nie robi takich numerów. A jak wam się nie chce a dać mu wypada - to trochę żelu i już możecie. A że, co zrozumiale - coś z tego ruchania też chcecie mieć - uruchamiacie wyobraźnię. Tak?
                                                    Ale ja gdybym wyczaił, że to mokre w cipce - to żel a nie naturalne soczki, to pierwsze primo - fiut by mi pewnie zwiędł, a drugie - zaczął bym rozważać opcję ewakuacji bojąc się, że w jej wyobraźni ja zostałem zastąpiony jakimś dupkiem. Jego niedoczekanie!
                                                    Choć podobno bywa tak, że ta suchość to nie efekt braku napalenia ale coś nie tak z fizjologią. No ale wtedy to zupełnie inna sprawa.

                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 14:24
                                                    Coś tu bajki opowiadasz gogol. To co robicie jak idziecie na dziwki?
                                                  • jesod Na dziwki 27.01.16, 14:38
                                                    zawle napisała:
                                                    > To co robicie jak idziecie na dziwki?

                                                    No, no...! Tylko nie "na dziwki"! Co za brak szacunku dla profesjonalistek!!!
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 17:00
                                                    zawle napisała:

                                                    > Coś tu bajki opowiadasz gogol. To co robicie jak idziecie na dziwki?>

                                                    Raz w życiu bylem w burdelu. W Istambule. Zaprzyjaźniony w pociągu Bagdad - Istambuł
                                                    (4 dni jazdy!) lekarz z Indii, jadący "zażyć rozkoszy" po kilkuletnim kontrakcie w Saudiarabii poprosił by mu towarzyszyć. Towarzyszyłem. W saloniku siedziało z 10 dziewczyn, głównie europejki. Fajne, nie powiem. Panowie wchodzili, wskazywali na wybrankę, ta wstawała i szla na górę po schodach. Normą był pobyt na górze 10-15 minut Mój długo się zastanawiał, wreszcie wybrał taka fajną, rudą, cycatą. Tez bym ją wybrał. Zapłacił stojącemu przy drzwiach burdel-tacie i poszedł za nią. Wrócił po 10 minutach, ale jakiś zniesmaczony. A jak ona po chwili zeszła na dół to z furią wykrzyczała do mnie: your friend is crazy, one fuck - one hundred lira!.
                                                    Potem mi opowiadał. Jak wszedł do pokoju, ona leżała rozkraczona i wcierała sobie w cipkę krem, którego całe pudełko trzymała w ręku. Czekał chwilę aż to skończy, poruchał, co trwało minutę, była całkowicie bierna, chciał drugi raz, ale mu nie dala bo zapłacił za jeden raz. Ale przyznał, że doszło tam do jakiejś przepychanki.
                                                    Poszliśmy ale on był jakiś smutny. No mówi się przecież, że: post coitum omne animal triste est. Ale może to dotyczy tylko post coitum z kurwą? Nie wiem, nigdy nie ruchałem za forsę. Myślę, że w takich jak opisane okolicznościach to by mi nie stanął (w myśl mojej ideologii wyłożonej wcześniej) i wydatek by mi się nie zwrócił ;-).

                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 17:04
                                                    Oooo..następny wyjątkowy egzemplarz na forum. Wysyp wymagających;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 17:26
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Potem mi opowiadał. Jak wszedł do pokoju, ona leżała rozkraczona i wcierała sob
                                                    > ie w cipkę krem, którego całe pudełko trzymała w ręku. Czekał chwilę aż to skoń
                                                    > czy, poruchał, co trwało minutę, była całkowicie bierna, chciał drugi raz, ale
                                                    > mu nie dala bo zapłacił za jeden raz. Ale przyznał, że doszło tam do jakiejś pr
                                                    > zepychanki.

                                                    O ja piernicze, toz to masakra jakas. Za cos takiego jeszcze placic? Nie wierze, ze to zawsze tak wyglada, bo kto bylby chetny na taka rzeznie.
                                                  • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 17:36
                                                    Bo u kurwy też trzeba umieć się zachować.
                                                    A nie, zapłacił za jeden raz, a chciał dwa razy i jeszcze się szarpał.
                                                    Cham bez kultury.
                                                  • aardwolf_ge Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 20:51
                                                    Nie zawsze tak wygląda.
                                                    Tylko trzeba najpierw poszukać, poczytać a ne iść byle gdzie.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 21:15
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Nie zawsze tak wygląda.
                                                    > Tylko trzeba najpierw poszukać, poczytać a ne iść byle gdzie.

                                                    Mowisz z doswiadczenia? :)
                                                  • aardwolf_ge Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 21:15
                                                    Niewielkiego, ale tak.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 21:22
                                                    aardwolf_ge napisał
                                                    >Niewielkiego, ale tak.<

                                                    To czemu nie powtarzasz, tylko wystarczyło Ci widocznie to niewielkie, by dalej w to nie brnąć? Odwieczny strach przed.., czy czegoś jednak brakowało?
                                                  • aardwolf_ge Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 22:30
                                                    to pierwsze
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 22:39
                                                    aardwolf_ge napisał
                                                    >to pierwsze <

                                                    No i robisz coś z tym, czy już sobie odpuściłeś?
                                                  • druginudziarz Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 22:44
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > aardwolf_ge napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie zawsze tak wygląda.
                                                    > > Tylko trzeba najpierw poszukać, poczytać a ne iść byle gdzie.
                                                    >
                                                    > Mowisz z doswiadczenia? :)

                                                    Po to wymyślono m.in. garsonierę.pl ;)
                                                  • aardwolf_ge Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 22:49
                                                    www.internationalsexguide.info/
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 21:44
                                                    > gogol77 napisał:
                                                    > > Potem mi opowiadał. Jak wszedł do pokoju, ona leżała rozkraczona i wciera
                                                    > ła sob
                                                    > > ie w cipkę krem, którego całe pudełko trzymała w ręku. Czekał chwilę aż t
                                                    > o skoń
                                                    > > czy, poruchał, co trwało minutę, była całkowicie bierna, chciał drugi raz
                                                    > , ale
                                                    > > mu nie dala bo zapłacił za jeden raz. Ale przyznał, że doszło tam do jaki
                                                    > ejś pr
                                                    > > zepychanki.

                                                    Oglądałem ostatnio jakiś program "Święte dziwki" czy jakoś tak, było o tym zawodzie w rożnych krajach. Fajna była akcja w meksyku, gość przyszedł ale nie miał kasy na całą stawkę negocjowała i dostał 20 min i 3 pozycje. Ogólnie wyglądało to mało interesująco. Ale nie zdążył skończyć. Dziewczyna ubrała majtki i wygoniła gościa mówiąc mu że jak dozbiera to niech wróci i wtedy skończy... no super.
                                                    Swoją drogą to w meksyku wyglądało na to że jednak sobie panie dobrze żyją z tej profesji, ale w chyba w Bangladeszu to już przez pierwsze kilka lat pracowały za jedzenie... masakra.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 21:50
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > Oglądałem ostatnio jakiś program "Święte dziwki" czy jakoś tak, było o tym zawo
                                                    > dzie w rożnych krajach. Fajna była akcja w meksyku, gość przyszedł ale nie miał
                                                    > kasy na całą stawkę negocjowała i dostał 20 min i 3 pozycje. Ogólnie wyglądało
                                                    > to mało interesująco. Ale nie zdążył skończyć. Dziewczyna ubrała majtki i wygo
                                                    > niła gościa mówiąc mu że jak dozbiera to niech wróci i wtedy skończy... no supe
                                                    > r.
                                                    > Swoją drogą to w meksyku wyglądało na to że jednak sobie panie dobrze żyją z te
                                                    > j profesji, ale w chyba w Bangladeszu to już przez pierwsze kilka lat pracowały
                                                    > za jedzenie... masakra.

                                                    To chyba wszystko po to, żeby facet przez chwile poczuć się mężczyzną. Ruchającym. To konstytuuje męskość według powszechnie panujących kanonów. Smutnawe.
                                                  • jesod Smutnawe 27.01.16, 22:27
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > To chyba wszystko po to, żeby facet przez chwile poczuć się mężczyzną. Ruchając
                                                    > ym. To konstytuuje męskość według powszechnie panujących kanonów. Smutnawe.

                                                    Nie pierdziel, tylko najpierw obejrzyj sobie ten film. Chyba jest dostępny w necie... Oryginalny tytuł to: "Chwała dziwkom".
                                                    Twój smutek w komentarzu jest żałośnie sztuczny, płytki, powierzchowny - taki wybitnie plastykowy. Masz blade pojęcie o męskości...
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 03:22
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > To chyba wszystko po to, żeby facet przez chwile poczuć się mężczyzną. Ruchając
                                                    > ym. To konstytuuje męskość według powszechnie panujących kanonów. Smutnawe.
                                                    -------
                                                    Też oglądałem kiedyś ten film. I targało mną uczucie oburzenia i obrzydzenia. Jak można chodzić do takich brzydkich i nieprofesjonalnych dziwek?
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 08:40
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Też oglądałem kiedyś ten film. I targało mną uczucie oburzenia i obrzydzenia. J
                                                    > ak można chodzić do takich brzydkich i nieprofesjonalnych dziwek?

                                                    Dobre, spojrz na siebie.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 08:53
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > > Też oglądałem kiedyś ten film. I targało mną uczucie oburzenia i obrzydze
                                                    > nia. J
                                                    > > ak można chodzić do takich brzydkich i nieprofesjonalnych dziwek?
                                                    >
                                                    > Dobre, spojrz na siebie.

                                                    Ale ze jest brzydki i nieprofesjonalny? Czy moze sugerujesz, ze Wont jest dziwka? ;)
                                                    Pogubilem sie, jasniej Kicia...
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:47
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > wont2 napisał:
                                                    > >
                                                    > > > Też oglądałem kiedyś ten film. I targało mną uczucie oburzenia i ob
                                                    > rzydze
                                                    > > nia. J
                                                    > > > ak można chodzić do takich brzydkich i nieprofesjonalnych dziwek?
                                                    > >
                                                    > > Dobre, spojrz na siebie.
                                                    >
                                                    > Ale ze jest brzydki i nieprofesjonalny? Czy moze sugerujesz, ze Wont jest dziwk
                                                    > a? ;)
                                                    > Pogubilem sie, jasniej Kicia...
                                                    -------
                                                    No, właśnie to kicia sugeruje, no bo cóż innego? Brzydki jestem jak sam skurwiensen, to prawda - mordę mam jak z okładki kwartalnika dla hodowców "Chów wsobny", ale w tym co robię staram się być w miarę profesjonalny, więc jej ocena jest jednak nieobiektywna podyktowana jakąś urazą wobec mnie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 13:26
                                                    wont2 napisał:

                                                    > > > > Też oglądałem kiedyś ten film. I targało mną uczucie oburzeni
                                                    > a i ob
                                                    > > rzydze
                                                    > > > nia. J
                                                    > > > > ak można chodzić do takich brzydkich i nieprofesjonalnych dzi
                                                    > wek?
                                                    > > >
                                                    > > > Dobre, spojrz na siebie.
                                                    > >
                                                    > > Ale ze jest brzydki i nieprofesjonalny? Czy moze sugerujesz, ze Wont jest
                                                    > dziwk
                                                    > > a? ;)
                                                    > > Pogubilem sie, jasniej Kicia...
                                                    > -------
                                                    > No, właśnie to kicia sugeruje, no bo cóż innego? Brzydki jestem jak sam skurwie
                                                    > nsen, to prawda - mordę mam jak z okładki kwartalnika dla hodowców "Chów wsobny
                                                    > ", ale w tym co robię staram się być w miarę profesjonalny, więc jej ocena jest
                                                    > jednak nieobiektywna podyktowana jakąś urazą wobec mnie.

                                                    NIe, moja ocena jest podyktowana Twoimi slowami o oburzeniu i obrzydzeniu brzydota tych dziwek. Wiec polecam stanac przed lustrem, spojrzec na siebie i wyobrazic sobie jakie obrzydzenie czuly te dziwki, na ktore Ty poszedles skoro jak sugerujesz ladne byly.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > NIe, moja ocena jest podyktowana Twoimi slowami o oburzeniu i obrzydzeniu brzyd
                                                    > ota tych dziwek. Wiec polecam stanac przed lustrem, spojrzec na siebie i wyobra
                                                    > zic sobie jakie obrzydzenie czuly te dziwki, na ktore Ty poszedles skoro jak su
                                                    > gerujesz ladne byly.
                                                    ------
                                                    Nie wiem, może podobało im się moje poczucie humoru? W sumie nieważne, ważne że wybierałem takie divy, które mi się podobały i którym podobałem się ja, całościowo rzecz ujmując, od pyska w dół :)

                                                    Zresztą, po co znów rozpatrujemy kwestię mojego braku atrakcyjności? No, jestem mało atrakcyjny, ustaliliśmy to już tutaj wielokrotnie. Proponuję skupić się na filmie i dziwkach w tym filmie. Przed chwilą przewinąłem sobie "Chwałę dziwkom" na podglądzie i powtarzam (albo dopowiadam, bo nie pamiętam czy to napisałem) - ten film jest obrzydliwą propagandową agitką. Sprzedaje fałszywy obraz prostytucji, bo skupia się tylko na jej jednym wymiarze, tym najbardziej smutnym i depresyjnym - ruchaniu w systemie pracy taśmowej. Tymczasem, uwierzcie mi, czasy Forda się dawno skończyły, także w biznesie dziwkowym. Mężczyźni nie chcą ruchać czarnego Forda T - gaz, sprzęgło, gaz, sprzęgło, gaz, sprzęgło, gaz, hamulec, koniec jazdy. Mężczyźni chcą samochodu dopasowanego do ich potrzeb, samochodu, który sprawia wrażenie, że został zaprojektowany specjalnie dla nich. Może kogoś to jara, że płaci za 20 minut a dziwka mu wylicza czas z zegarkiem w ręku. Ja w każdym razie wolałbym sobie zwalić konia niż skorzystać z takiej usługi. Zresztą, w takich warunkach jak zaprezentowała ta meksykańska kurwa, to by mi nie stanął nawet, nie poczułbym grama podniecenia. Normalnie, normalni ludzie to chodzą do normalnych kobiet, które zarabiają albo dorabiają na życie prostytucją, z którymi jest o czym dwa słowa zamienić, z którymi jest nić (a często więcej) wzajemnej sympatii. A to co prezentują te dziwki w tym filmie, w szczególności ta meksykańska, jak już ją zdążyłem określić - kurwa, jest kurwa zaprzeczeniem jakiegokolwiek etosu tego zawodu :) No naprawdę, gość przyszedł z ciężko zarobionym szmalem, który mógłby wydać na odżywkę albo zabawkę dla swojego dziecka, a ta kurwa, arbitralnie, bo zegara to tam nie widziałem, przerwała w pół loda i potraktowała go jak najgorszego szmaciarza (nawet imienia nie chciało jej się wymyślić!) a nie jak klienta, który daje jej kasę na życie. O k r o p n e. Jak wybrałaś zawód dziwki to bądź w nim tak dobra jak tylko potrafisz! To zresztą dotyczy każdego innego zawodu - lekarza, piekarza, marynarza, urzędnika, księdza i trwale bezrobotnego.

                                                    Aha i gratka dla kombiego! Włącz sobie w 50:30 i się rozchmurz :)
                                                    www.cda.pl/video/139154d1?wersja=360p
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 22:34
                                                    zombi135 napisał: ale w chyba w Bangladeszu to już przez pierwsze kilka lat pracowały
                                                    > za jedzenie... masakra.

                                                    Oj tam, nie maż się. Te małe jebadełka na nic innego nie zasługują tylko na pierdolenie przez zajebistego gościa z europy.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 03:42
                                                    zawle napisała:

                                                    > Oj tam, nie maż się. Te małe jebadełka na nic innego nie zasługują tylko na pie
                                                    > rdolenie przez zajebistego gościa z europy.
                                                    -----
                                                    Lepiej przez zajebistego gościa z Europy niż skąpego skurwysyna z Azji.

                                                    Trochę zmieniłem zdanie na temat wakacyjnych "par" europejsko-tajskich. Wcześniej to mnie trochę śmieszyło to zjawisko wynajmowania sobie Tajki na czas urlopu, łażenie za rączkę i udawanie zakochanych. No i wczoraj się przypatrzyłem w knajpie dwóm takim parom - jeden to był gość po sześćdziesiątce, a drugi taki trollowaty misiek z brodą w okolicach trzydziestki. No i oni wydawali się szczęśliwi. Uśmiechali się jak głupi i oczy im się świeciły. Po prostu chyba to jest to miejsce, kiedy przy odrobinie łatwowierności, przy zawieszeniu twardych realiów merkantylizmu na kołku, otrzymujesz dwa czy trzy tygodnie cudownego czasu z miłą, uśmiechniętą, atrakcyjną dziewczyną, która ci towarzyszy i cię podziwia. Być może ci kolesie nigdy nie doświadczyli czegoś takiego - towarzystwa fajnej atrakcyjnej dziewczyny. I to jest piękne, to jest bardzo duża wartość dodana - to dobro, które na moich oczach się tutaj wyrzyna :)))

                                                    Jako odtrutkę na propagandową "Chwałę dziwkom" proponuję obejrzeć duńskiego, fabularnego "Misiaczka":
                                                    www.cda.pl/video/186098b3
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 07:30
                                                    Znowu Cie do Tajlandii wywialo? To juz podpada pod seksturystyke... :)))
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:41
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Znowu Cie do Tajlandii wywialo? To juz podpada pod seksturystyke... :)))
                                                    -------
                                                    Nie... Za stary już jestem na to gówno. Chociaż kto wie? Jak mnie jakoś strasznie przypili (a tajskie skurwysyny poblokowały dostęp do stron porno) to może się skuszę, zobaczymy. W każdym razie przyjechałem dla słońca, wody i masaży. Właśnie podkochuję się w mojej masażystce. Jest prześliczna, uśmiechnięta, dziewczęca, nosi wielkie okulary jak ta serialowa brzydula. Urocze. A jednocześnie, to dziewczę ma takiego pałera w swoich drobniutkich rączętach, że boję się, że mi kręgosłup uszkodzi. Mówię oczywiście o profesjonalnej masażystce, to porządna dziewczyna jest. Ciekawe czy mi zrobi handjoba jak się lepiej poznamy?

                                                    Aha, miałem problem z kostką. Za chuja nie chciała mi zejść opuchlizna pomimo leków i fizjoterapii w Polsce. No i po przylocie tutaj zastosowałem autorską terapię i kurde zadziałało. Dzisiaj mogłem normalnie funkcjonować. Może kogoś zainteresuje, więc podaję (żadnych efektów ubocznych nie zauważyłem). Otóż niesteroidowy lek przeciwzapalny aplikowany doustnie (nalgesin) połączyłem z innym niesteroidowym lekiem przeciwzapalnym ale aplikowanym miejscowo (ibuprom maść), które to połączyłem z zakupionym tutaj w poniedziałek glikokortykosterydem (podobno zakurwiście mocne działanie) w formie maści. Oprócz tego smarowałem miejscowym tygrysim balsamem (jakieś tam popierdółki typu mentol i kamfora). No i oczywiście dwie godziny tajskiego masażu plus godzina masażu stóp. I kurwa nie wierzę ale przeszło. Jestem w ciągu trzech dni zdrowy jak ryba (prawie).
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 18:57
                                                    wont2 napisał:
                                                    > ....otrzymujesz dwa czy trzy tygodnie cudownego czasu z miłą, uśmiechniętą, atrakcyjną dziewczyną, która ci towarzyszy i cię podziwia.... I to jest piękne, to jest bardzo duża wartość dodana - to dobro, które na moich oczach się tutaj wyrzyna :)))

                                                    I co wont, zostawiłeś tą swoją milf co to z dymiącą autentyczną pożądliwością cipką rozkłada Ci nogi, obciąga z połykiem i co tam jeszcze robi a wszystko to robi bo ma z tego fun, bo to lubi, lubi Ciebie i robi to z autentycznej chcicy? Na Ciebie i na Twojego kutasa.
                                                    I pojechałeś tam po perfekcyjne aktorsko, profesjonalne "dobro", które Tobą i Twoim kutasem gardzi a interesuje je wyłącznie zawartość Twojego portfela. A "podziwiać" i "uwielbiać" będzie Cię tak długo jak długo jesteś wypłacalny!!
                                                    To było w Bejrucie. Poszliśmy z trzema kumplami do "kabaretu". Crazy Horse się nazywał. Kopia paryskiego. Jak wysiadaliśmy z taksówki to dwóch takich rozwinęło dla nas na chodniku dywan po którym kroczyliśmy. Natychmiast do stolika przysiadły się takie cztery. Fajne, a jakże!!. Nawet bardzo fajne. A my wyposzczeni bo pracowaliśmy w Iraku a tam z dupceniem bardzo krucho. Ich zadaniem, czego jeszcze naiwni nie wiedzieliśmy - było by zamówić jak najwięcej i najdroższego trunku. Flaszka Johny Walkera ponad 200 USD! Ach jak one nas kochały, od pierwszego wejrzenia ha,ha,ha!. Jedna już mnie nawet zapytała: do you want to fuck me?
                                                    Ale ponieważ nie byliśmy jakoś specjalnie rozrzutni - padło zasadnicze, fundamentalne pytanie: w którym hotelu się zatrzymaliśmy - Hilton czy Sheraton? A nasz nazywał się Continental i był kurwa tylko trzygwiazdkowy!
                                                    Prysły zmysły, paniom miłość przeszła jak ręką odjął i po minucie już ich nie było. Przesiadły się do jakichś arabskich szejków w galabijach.
                                                    Takie scenariusze to teraz i w Krakowie też są czymś normalnym, jakiś gość niedawno popłynął w parę godzin na milion tak go miłość profesjonalnych panienek zauroczyła.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 19:20
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > I co wont, zostawiłeś tą swoją milf co to z dymiącą autentyczną pożądliwością c
                                                    > ipką rozkłada Ci nogi, obciąga z połykiem i co tam jeszcze robi a wszystko to r
                                                    > obi bo ma z tego fun, bo to lubi, lubi Ciebie i robi to z autentycznej chcicy?
                                                    > Na Ciebie i na Twojego kutasa.
                                                    > I pojechałeś tam po perfekcyjne aktorsko, profesjonalne "dobro", które Tobą i T
                                                    > woim kutasem gardzi a interesuje je wyłącznie zawartość Twojego portfela. A "po
                                                    > dziwiać" i "uwielbiać" będzie Cię tak długo jak długo jesteś wypłacalny!!
                                                    ---------
                                                    Gogol, jak to jest, że ludzie, którzy NIGDY nie ruchali dziwki, tak są zainteresowani ruchaniem dziwek przez innych? Może to dla ciebie niewiarygodne, ale do Tajlandii nie jedzie się tylko ruchać. To jest piękny kraj i można tutaj uprawiać co najmniej kilkanaście innych aktywności, nie mniej zajmujących. Na przykład jedzenie - moim ostatnim odkryciem jest zupa yellow curry soup with chicken plus porcja ryżu.

                                                    A za zainteresowanie moją babcią dziękuję, rozstaliśmy się. Jak jesteś zainteresowany to mogę cię zeswatać. Spotkaliśmy się w przeddzień mojego wyjazdu i zamiast pożegnalnego ruchańska pokłóciliśmy się. Muszę się jednak trzymać z dala od histeryczek i wariatek.
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 20:33
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Gogol, jak to jest, że ludzie, którzy NIGDY nie ruchali dziwki, tak są zainteresowani ruchaniem dziwek przez innych?

                                                    Zainteresowanie - to nie jest dobre słowo.
                                                    To jest raczej podobnie, jak z próbą zrozumienia co gej może widzieć atrakcyjnego w dupie drugiego faceta.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 21:07
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Zainteresowanie - to nie jest dobre słowo.
                                                    > To jest raczej podobnie, jak z próbą zrozumienia co gej może widzieć atrakcyjne
                                                    > go w dupie drugiego faceta.

                                                    To samo co Ty w wypietej dupie ladnej dziewczyny :)
                                                    Nigdy nie bylem w burdelu, chociaz troche przyjrzalem sie pauru prostytutkom przez kumpla, ktory ich przez jakis czas pilnowal.
                                                    Dziewczyny mocno przecietne z wygladu, chociaz mocno "odstrzelone", wygadane, sprawiajace wrazenie bystrych i przedsiebiorczych. Generalnie odnosilo sie dosc sympatyczne wrazenie.
                                                    Co do samego seksu to kojarzy mi sie z masturbacja drugim czlowiekiem, ale to nie pejoratywnie, tylko po prostu - wlasnie tak. Wyzsza forna masturbacji. Jako rodzaj rozladowania napiecia seksualnego pewnie by sie sprawdzilo, ale brakuje jakiegos pierdolniecia, ktore generuje pozadanie. Troche tu tez jsstem w kropce, bo w moim zyciu do tej pory tego seksu z pozadaniem tez bylo tyle co kot naplakal, wiec troche tu gadam o malo przez siebie wyeksplorowanych rejonach rzeczywistosci..
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 02:54
                                                    gogol77 napisał:
                                                    >
                                                    > Zainteresowanie - to nie jest dobre słowo.
                                                    > To jest raczej podobnie, jak z próbą zrozumienia co gej może widzieć atrakcyjne
                                                    > go w dupie drugiego faceta.
                                                    --------
                                                    To się nazywa niezdrowa fascynacja :) To tak samo jak z gejami i ich dupami - najbardziej interesują się nimi kryptogeje. Heteryków to nie zajmuje bo i po co? Ty, gogol, może ty jesteś kryptodziwkarz? ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 21:17
                                                    wont2 napisał:

                                                    > A za zainteresowanie moją babcią dziękuję, rozstaliśmy się. Jak jesteś zaintere
                                                    > sowany to mogę cię zeswatać. Spotkaliśmy się w przeddzień mojego wyjazdu i zami
                                                    > ast pożegnalnego ruchańska pokłóciliśmy się. Muszę się jednak trzymać z dala od
                                                    > histeryczek i wariatek.

                                                    hehe nastepna pierdolnieta i 'po' juz nie ze atrakcyjna milf tylko 'babcia'. Tak Wont kocha kobiety ;-) A ledwo co Zawle mowila, ze jak sie z fiutem lata...
                                                  • aardwolf_ge Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 21:22
                                                    Może pomiędzy postami jej syn/córka dorobił/a się potomka.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 21:47
                                                    aardwolf_ge napisał
                                                    >Może pomiędzy postami jej syn/córka dorobił/a się potomka.<

                                                    A może miała żal, że jej nie zabiera ze sobą, i że nie wiadomo, czy jedzie, aby tylko odpocząć? Zazdrosna taka, czy co? ;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 22:10
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe nastepna pierdolnieta i 'po' juz nie ze atrakcyjna milf tylko 'babcia'. Ta
                                                    > k Wont kocha kobiety ;-) A ledwo co Zawle mowila, ze jak sie z fiutem lata...

                                                    Takie zniekształcenia postrzegania u ludzi pełnią rolę psychologicznych mechanizmów obronnych i są zupełnie normalną sprawą. Gdy był dumny z relacji to opisywał ją jako atrakcyjną milf. Gdy chciał złagodzić ból po rozstaniu, to zracjonalizował sobie sytuację, że przecież to była osoba starsza, babcia i po prostu do siebie nie pasowali. Umniejszanie wartości, gdy się coś straciło jest zupełnie normalne. Mogę się też założyć, że z czasem wróci do atrakcyjnej milf, bo gdy już nie będzie potrzeby racjonalizowania straty pojawi się duma z posiadania fajnej kobiety w seksualnej kolekcji motyli ;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 00:13
                                                    sabat777 napisał:> Takie zniekształcenia postrzegania u ludzi pełnią rolę psychologicznych mechani
                                                    > zmów obronnych i są zupełnie normalną sprawą. Gdy był dumny z relacji to opisyw
                                                    > ał ją jako atrakcyjną milf. Gdy chciał złagodzić ból po rozstaniu, to zracjonal
                                                    > izował sobie sytuację, że przecież to była osoba starsza, babcia i po prostu do
                                                    > siebie nie pasowali. Umniejszanie wartości, gdy się coś straciło jest zupełnie
                                                    > normalne. Mogę się też założyć, że z czasem wróci do atrakcyjnej milf, bo gdy
                                                    > już nie będzie potrzeby racjonalizowania straty pojawi się duma z posiadania fa
                                                    > jnej kobiety w seksualnej kolekcji motyli ;)

                                                    hehe..jak obejrzałam filmik to pomyślałam że to krzyżówka Twoja i babci Wonta;))

                                                    www.youtube.com/watch?v=QQFoN6YWfO8
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 03:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe nastepna pierdolnieta i 'po' juz nie ze atrakcyjna milf tylko 'babcia'. Ta
                                                    > k Wont kocha kobiety ;-) A ledwo co Zawle mowila, ze jak sie z fiutem lata...
                                                    -------
                                                    Czepiasz się :) Babcia napisałem pieszczotliwie, żartobliwie. W kontrze do gogolowego milf-a, bo milfami to są przecież zdaje się wszystkie piszące laski na tym forum, więc cóż to za wyróżnik? Zresztą, ma wnuki, więc jest babcią. Nie wiem też skąd zarzut, że nie kocham kobiet. Napisałem przecież wyraźnie, że muszę się trzymać z dala tylko od histeryczek i wariatek. Po prostu doszedłem do wniosku, że potrzebuję kobiety mądrej i posłuchaj uważnie: z r ó w n o w a ż o n e j.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 06:18
                                                    wont2 napisał:

                                                    Napisałem przecież wyraźnie, że muszę
                                                    > się trzymać z dala tylko od histeryczek i wariatek. Po prostu doszedłem do wnio
                                                    > sku, że potrzebuję kobiety mądrej i posłuchaj uważnie: z r ó w n o w a ż o n e
                                                    > j.

                                                    Ciekawe do czego potrzebujesz? Do ruchania i kopniecia centralnie w dupe? Jak zrownowazonej szukasz to inteligentne odpadaja (przynajmniej tu na forum wystepuje korelacja miedzy wysoka inteligencja a brakiem zrownowazenia zreszta dotyczy ona tez mezczyzn). Yoric tez pisal, ze cierpi na wariatki i szuka zrownowazonej ale on chociaz nie zada samodzielnej tylko sam doplaca za zrownowazenie i urode. Tylko on jest pare polek wyzej. Jedna rzecz zaobserwowalam. Ludzie tu czatujacy od lat sa mocno zjebani wiec moze rzecz nie w tym czego naszym potencjalnym partnerom brakuje, a co z nami (z Toba) jest nie tak? Wiec wracam do pytania: spojrz na siebie. Ja juz od dawna tylko na siebie patrze, gdy mi po raz piecdziesiaty cos w kims nie pasuje. I powrot do obnizenia wymagan sie klania. Zreszta czyz nie mozna zyc w samotnosci?
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 07:52
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Jak z
                                                    > rownowazonej szukasz to inteligentne odpadaja (przynajmniej tu na forum wystepu
                                                    > je korelacja miedzy wysoka inteligencja a brakiem zrownowazenia zreszta dotyczy
                                                    > ona tez mezczyzn).
                                                    --------
                                                    Naprawdę? Bo ja widzę korelację zupełnie odwrotną. Zresztą, nie tylko na forum ale i w życiu. Spójrz chociażby na zyg, spójrz na sea i spójrz wreszcie na siebie. Poza tym nie pisałem o inteligencji tylko o mądrości.


                                                    Yoric tez pisal, ze cierpi na wariatki i szuka zrownowazone
                                                    > j ale on chociaz nie zada samodzielnej tylko sam doplaca za zrownowazenie i uro
                                                    > de. Tylko on jest pare polek wyzej.
                                                    -----
                                                    No to skoro yoric, który jest ode mnie parę półek wyżej, musi płacić za bycie z kobietą ładną i zrównoważoną, to skąd te pretensje, że żyję życiem hedonisty i chadzałem na dziwki. Mam płacić za bycie z kobietą nieładną i niezrównoważoną? :)


                                                    Jedna rzecz zaobserwowalam. Ludzie tu czatu
                                                    > jacy od lat sa mocno zjebani wiec moze rzecz nie w tym czego naszym potencjalny
                                                    > m partnerom brakuje, a co z nami (z Toba) jest nie tak? Wiec wracam do pytania:
                                                    > spojrz na siebie. Ja juz od dawna tylko na siebie patrze, gdy mi po raz piecdz
                                                    > iesiaty cos w kims nie pasuje. I powrot do obnizenia wymagan sie klania. Zreszt
                                                    > a czyz nie mozna zyc w samotnosci?
                                                    -------
                                                    Każdy tak naprawdę żyje w samotności. A ludzie, którzy tu pisują nie są zjebani tylko stawiają pytania. Na które zresztą nie ma dobrych odpowiedzi :/
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 09:02
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Każdy tak naprawdę żyje w samotności. A ludzie, którzy tu pisują nie są zjebani
                                                    > tylko stawiają pytania. Na które zresztą nie ma dobrych odpowiedzi :/

                                                    Zapomnialem skad to bylo, ale pamietam taki dialog. Facet na widok diabla:
                                                    - Oszalalem, widze diabla!
                                                    - Oczywiscie, ze oszalales, inaczej nie moglbys mnie zobaczyc - odpowiada diabel.
                                                    - Zatem tak naprawde nie istniejesz? - cieszy sie facet.
                                                    - Nooo... tego to bym nie powiedzial - usmiecha sie zlosliwie rogaty.

                                                    Ludzie tu pisujacy sa w podobnej sytuacji. Mysle ze czesto gesto sa wystarczajaco szaleni, by widziec diabla, ktorego inni ujrzec nie moga.
                                                    Czym jest normalnosc Wont? Normalnosc to dwa kilogramy kartofli, koniecznosc zaprowadzenia dzieci na czas do szkoly, glosowanie na partie X czy Y, przekonania religijne lub ich brak. Normalnosc to brak samodzielnosci irefleksji, przyziemnosc i prostota. Trudno z tym dyskutowac, bo normalnosc jest wyznaczana przez statystyki, a te musza opierac sie o realny zbior elementow, jakimi sa jednostki funkcjonujace w spoleczenstwie. Pytania jakie stawiamy na forum z automatu wybijaja nas ze zbioru ludzi normalnych. Obserwacja podpowiada mi, ze gros otaczajacych mnie osob nie tylko nie zadaje sobie pytan z ogolnego zbioru, ladnie opisanego kiedys jako "skad przychodzimy, kim jestesmy i dokad zmierzamy", ale wrecz nie widzi potrzeby ich zadawania. Dalej, zadawanie glosno takich pytan wzbudza w nich wyrazny niepokoj i dezorientacje. Nie wiem czy to inteligencja czy jakis mniej elegancki czynnik w ludzkim umysle generuje zadawanie sobie pytan natury fundamentalnej, ale mam pewnosc, ze ich zadawanie generuje ogromne poczucie wyobcowania i odmiennosci. Niekoniecznie in plus. Musimy zaakceptowac fakt, ze zyjemy w normalnosci wyznaczanej przez intelektualnych przezuwaczy. Sprawne i posluszne automaty do wypelniania cyklicznych obowiazkow i rol wyznaczanych im przez spoleczenstwo.
                                                  • lampardzikus Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 13:38
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Czym jest normalnosc Wont? Normalnosc to dwa kilogramy kartofli, koniecznosc za
                                                    > prowadzenia dzieci na czas do szkoly, glosowanie na partie X czy Y, przekonania
                                                    > religijne lub ich brak. Normalnosc to brak samodzielnosci irefleksji, przyziem
                                                    > nosc i prostota.

                                                    Niekoniecznie sabat. Dla forumowiczów, którzy są "odjechani" normalnośc to własnie to odjechanie. Czyli - każdy z tym czym żyje na co dzień uważa za normalne.
                                                    I myślisz że na tym forum ludzie stawiają fundamentalne pytanie? Bardzo wątpię. Raczej albo szukają pociechy albo stricte praktycznych rozwiązań.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 14:00
                                                    lampardzikus napisał:

                                                    > I myślisz że na tym forum ludzie stawiają fundamentalne pytanie? Bardzo wątpię.
                                                    > Raczej albo szukają pociechy albo stricte praktycznych rozwiązań.

                                                    Ci, ktorzy szukaja rozwiazan pojawiaja sie na chwile, bo nie trzeba wiele by zrozumiec, ze zadnych rozwiazan nie znajda.
                                                    A fundamentalne pytania to takze takie, ktore dotycza rol spolecznych i tego jak sami siebie w spoleczenstwie odnajdujemy. To odpowiedz na to kim jestesmy.
                                                  • lampardzikus Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 14:18
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ci, ktorzy szukaja rozwiazan pojawiaja sie na chwile, bo nie trzeba wiele by zr
                                                    > ozumiec, ze zadnych rozwiazan nie znajda.
                                                    > A fundamentalne pytania to takze takie, ktore dotycza rol spolecznych i tego ja
                                                    > k sami siebie w spoleczenstwie odnajdujemy. To odpowiedz na to kim jestesmy.

                                                    Ci którzy pojawiają się na chwilę szukają szybkich rozwiązań. A ci co dłużej, to sądzisz że pytają siebie i innych jak się odnajdują w społeczeństwie? To marginalny temat tego forum.
                                                    Myślę, że jednym z głównych wątków jest zwrócenie uwagi, że brak seksu, to coś więcej niż tylko... brak seksu. To na pewno każdy kto tu przybywa to przekonuje się o tym. Ale żeby to było fundamentalne?
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 16:19
                                                    sabat777napisal
                                                    >lampardzikus napisał:

                                                    > I myślisz że na tym forum ludzie stawiają fundamentalne pytanie? Bardzo wątpię.
                                                    > Raczej albo szukają pociechy albo stricte praktycznych rozwiązań.

                                                    >Ci, ktorzy szukaja rozwiazan pojawiaja sie na chwile, bo nie trzeba wiele by zrozumiec, ze zadnych rozwiazan nie znajda.
                                                    A fundamentalne pytania to takze takie, ktore dotycza rol spolecznych i tego jak sami siebie w spoleczenstwie odnajdujemy. To odpowiedz na to kim jestesmy.<

                                                    Sabat ma rację,normalni ludzie żyją z dnia na dzień, wpasowując się w przydzielone im role i nie rozważając na wszystkie strony, czy coś poza tą rutyną jest im potrzebne do szczęścia. Jest im na ogół dobrze, jeśli wszystko toczy się zgodnie z ich oczekiwaniami, a po drodze nie przydarzają się różne życiowe turbulencje. I to jest właśnie normalność i codzienność. A wszelkie odstępstwa od niej ,zadawanie sobie pytań, czy niezgoda na życie zgodne z oczekiwaniami innych,to już raczej można zaliczyć do sfery odchyłów.Także szukanie pociechy i praktycznych rozwiązań raczej zdecydowanie nie jest tym, co ludzi tu przyciąga i trzyma.
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 18:58
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > ....szukanie pociechy i praktycznych rozwiązań raczej zdecydowanie nie jest tym, co ludzi tu przyciąga i trzyma>

                                                    No niby tak, bo takie osoby jak Ty, czy ja wcale nie oczekują tu ani pociech, ani porady jak żyć (...panie premierze ;-)
                                                    Mnie np. porady tutejszych dogmatyków w stylu: najpierw się rozwiedź a dopiero potem ruchaj tę która ci tak fajnie daje - nie przekonują.
                                                    No ale w takim razie co nas tu trzyma? Potrzeba wygadania się? Promocji swojego wątpliwego moralnie prowadzenia się? Gorszenia maluczkich? Przekonywania innych (np.sabata), że niekoniecznie, pozbywając się skrupułów, olewając 6 przykazanie - zasługujemy na potępienie, bo wybór mniejszego zła może być czasami rozwiązaniem optymalnym dla wszystkich zainteresowanych stron?
                                                    Ja o sobie powiem tak: miałem i mam fajne życie, jestem z niego w miarę zadowolony i nie wiem czy wiele bym zmienił gdybym mógł cofnąć kalendarz i zacząć od nowa. Robiłem różne głupoty, ale ogólny bilans ja uważam za pozytywny. Ile zawdzięczam szczęściu, przypadkowi a ile własnemu wysiłkowi trudno ocenić. Ale często wystarczyło żebym znalazł się we właściwym czasie w odpowiednim miejscu. I pracą pomagał temu szczęściu.
                                                    No a jeśli mnie jest tak fajnie, to może moje tu snute opowieści czy porady komuś się przydadzą, skłonią do odpowiednich wniosków i jemu też będzie fajniej? Ludzie zadowoleni z życia przecież powinni dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi.
                                                    Ale nie mogę też wykluczyć, ze to moje zadowolenie z życia (niewątpliwie dla niektórych tu - oburzające, tak jak ich oburza markowe zadowolenie z życia) - trochę wynika z moich niezbyt wygórowanych wymagań od tego życia. Materialnych - bywały b. chude lata ale średnio jest dobrze, zawodowych - czuję się spełniony choć nobla nie mam ;-), seksualnych - jak się trochę postarałem to mi dawały. Z pięknie mokrymi cipkami. I za friko! Tak wont, za friko!
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 19:22
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > No niby tak, bo takie osoby jak Ty, czy ja wcale nie oczekują tu ani pociech, a
                                                    > ni porady jak żyć (...panie premierze ;-)
                                                    > Mnie np. porady tutejszych dogmatyków w stylu: najpierw się rozwiedź a dopiero
                                                    > potem ruchaj tę która ci tak fajnie daje - nie przekonują.
                                                    > No ale w takim razie co nas tu trzyma? Potrzeba wygadania się? Promocji swojego
                                                    > wątpliwego moralnie prowadzenia się? Gorszenia maluczkich? Przekonywania innyc
                                                    > h (np.sabata), że niekoniecznie, pozbywając się skrupułów, olewając 6 przykazan
                                                    > ie - zasługujemy na potępienie, bo wybór mniejszego zła może być czasami rozwią
                                                    > zaniem optymalnym dla wszystkich zainteresowanych stron?

                                                    No tak, wiele osob tu powtarza jak cenna jest dla nich wymiana doswiadczen. Szczegolnie dka mnie i mi podobnych, jako ze w tym zakresie jestem typowym biorca, nie bardzo jest jakimi doswiadczeniami sie dzielic :)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 19:36
                                                    gogol 77 napisał
                                                    >No niby tak, bo takie osoby jak Ty, czy ja wcale nie oczekują tu ani pociech, ani porady jak żyć (...panie premierze ;-)
                                                    Mnie np. porady tutejszych dogmatyków w stylu: najpierw się rozwiedź a dopiero potem ruchaj tę która ci tak fajnie daje - nie przekonują
                                                    w takim razie co nas tu trzyma? Potrzeba wygadania się? Promocji swojego wątpliwego moralnie prowadzenia się? Gorszenia maluczkich? Przekonywania innych (np.sabata), że niekoniecznie, pozbywając się skrupułów, olewając 6 przykazanie - zasługujemy na potępienie, bo wybór mniejszego zła może być czasami rozwiązaniem optymalnym dla wszystkich zainteresowanych stron? >

                                                    Każdy przeżywa życie na swój sposób, wie, do czego jest w stanie się posunąć, a co jest dla niego nieakceptowalne, więc te oceny, często krytyczne z strony innych, właściwie na nic nie wpływają, ani nie przyczyniają się do zmiany własnego postępowania. Ale zawsze to ciekawe poznać punkty widzenia, czy przemyślenia innych osób, bo każdy przecież tu piszący przychodzi z różną historią życiową, nie zawsze pełną wzlotów i radości,bo chyba rzadko bywa tak dobrze, żeby wszystko grało zawsze, jak należy.


                                                    >Ja o sobie powiem tak: miałem i mam fajne życie, jestem z niego w miarę zadowolony i nie wiem czy wiele bym zmienił gdybym mógł cofnąć kalendarz i zacząć od nowa>

                                                    No, w Twoim przypadku to nietrudno nie zauważyć, że i zadowoleniem życiowym bije od Ciebie na odległość. ;) U mnie jest odwrotnie -gdybym mogła cofnąć czas, zmieniłabym wszystko, tylko że takie możliwości to tylko w bajkach i w filmach są możliwe.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 19:51
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > gdybym mogła cofnąć czas,
                                                    > zmieniłabym wszystko, tylko że takie możliwości to tylko w bajkach i w filmach
                                                    > są możliwe.

                                                    Mowia, ze wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 20:04
                                                    sabat777napisal
                                                    >Mowia, ze wazne sa tylko te dni, ktorych jeszcze nie znamy...<

                                                    No jasne :) Mówią też, że w życiu liczą się tylko chwile, albo, że chwilami życie bywa znośne-i tego trzeba się trzymać :)
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 20:24
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > U mnie jest odwrotnie -gdybym mogła cofnąć czas,
                                                    > zmieniłabym wszystko, tylko że takie możliwości to tylko w bajkach i w filmach
                                                    > są możliwe.

                                                    A ja bym niczego nie zmienila :-) Te wszystkie doswiadczenia, ktore zdobywalam przez lata byly mi jednak potrzebne. Te przykre rowniez.
                                                    Jak sie tak rozgladam dookola, to zauwazam, chyba troche ze smutkiem jednak, ze ludzie maja okreslone charaktery, ktore nie bardzo moga zmienic. Owszem, moga nad nimi pracowac, jak im sie chce oczywiscie, ale taka wielka przemiana, to raczej nie jest mozliwa. Wiec sztuka jest jednak tak sie dobrac, zeby stymulowac sie nawzajem pozytywnie, a nie negatywnie. Czerwona plachta na byka, nawet jak bedzie sie starac z calych sil, to nigdy nie stanie sie jalowka, ktora byk akceptuje. I dopoki bedzie mu sie majtac przed nosem, to byk raczej nad soba nie zapanuje.

                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 20:36
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    >
                                                    > > U mnie jest odwrotnie -gdybym mogła cofnąć czas,
                                                    > > zmieniłabym wszystko, tylko że takie możliwości to tylko w bajkach i w fi
                                                    > lmach
                                                    > > są możliweza
                                                    >
                                                    > A ja bym niczego nie zmienila :-) Te wszystkie doswiadczenia, ktore zdobywalam
                                                    > przez lata byly mi jednak potrzebne. Te przykre rowniez.

                                                    Przede wszystkim tylko przyszlosc mozemy zmienic, niezaleznie od tego jak bardzo bysmy chcieli czy nie chcieli gmerac w przeszlosci. Cieszmy sie tym co zostalo, moze jutro nas mile zaskoczy? :)
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 21:10
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Przede wszystkim tylko przyszlosc mozemy zmienic, niezaleznie od tego jak bardz
                                                    > o bysmy chcieli czy nie chcieli gmerac w przeszlosci. Cieszmy sie tym co zostal
                                                    > o, moze jutro nas mile zaskoczy? :)

                                                    A ja mysle, ze najwazniejsza jest jednak terazniejszosc :-)
                                                    Z przeszloscia wiadomo- trudno walczyc. Przyszlosc moze niesc co najwyzej zapowiedz czegos dobrego, czegos co sie zdarzy albo nie. A czesto sie nie zdarza niestety, bo nie kazde zwyciestwo nas zadowoli i nie wszystkie nasze oczekiwania sie spelnia. Zreszta prawdopodobnie natychmiast wygenerujemy sobie nastepne cele, do ktorych bedziemy dazyc, czas bedzie mijal i wymarzona szczesliwosc nigdy sie nie zdarzy.
                                                    Ale jest na to rada, mozna skoncentrowac sie na tym co tu i teraz :-) Terazniejszoscia sie cieszyc i terazniejszosc celebrowac.
                                                  • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 22:08
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > A ja mysle, ze najwazniejsza jest jednak terazniejszosc :-)
                                                    ==================================
                                                    Jesne. Enjoy each day :)
                                                  • urquhart w takim razie co nas tu trzyma? 30.01.16, 11:15
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > w takim razie co nas tu trzyma? Potrzeba wygadania się? Promocji swojego wątpl
                                                    > iwego moralnie prowadzenia się? Gorszenia maluczkich? Przekonywania innych (np.
                                                    > sabata), że niekoniecznie, pozbywając się skrupułów, olewając 6 przykazanie - z
                                                    > asługujemy na potępienie, bo wybór mniejszego zła może być czasami rozwiązaniem
                                                    > optymalnym dla wszystkich zainteresowanych stron? >
                                                    >
                                                    > Każdy przeżywa życie na swój sposób, wie, do czego jest w stanie się posunąć, a
                                                    > co jest dla niego nieakceptowalne, więc te oceny, często krytyczne z strony in
                                                    > nych, właściwie na nic nie wpływają, ani nie przyczyniają się do zmiany własneg
                                                    > o postępowania. Ale zawsze to ciekawe poznać punkty widzenia, czy przemyślenia
                                                    > innych osób, bo każdy przecież tu piszący przychodzi z różną historią życiową,
                                                    > nie zawsze pełną wzlotów i radości,bo chyba rzadko bywa tak dobrze, żeby wszyst
                                                    > ko grało zawsze, jak należy

                                                    Co nas tu trzyma? To powracające pytanie. Myślę że ci co chcą zmian znajdą tu inspirację w jakim kierunku dokonać zmian, inni traktują jak serial wyzwalający emocje, ale większość weteranów trzyma tu możliwość podzielenia się głębokimi uczuciami co do mechanizmów którymi się kierują, bo samotność w tej sferze jest bolesna. To nie tyko ględzenie o seksie, spełnionych czy niespełnionych fantazjach ale przede wszystkim pretekst do werbalizacji uczuć z nimi związanymi, zakopanymi i ukrytymi głęboko, którymi można się podzielić jedynie z osobami mającą podobne uczucia i wartości co do znaczenia i napędowej siły erotyki i doznań związanych z seksem.
                                                    W idealnym świecie taką wspólnotę uczuciową (a nie tylko oraz fizyczną i materialną) powinno się mieć z małżonkiem/małżonką.
                                                  • hello-kitty2 Re: w takim razie co nas tu trzyma? 30.01.16, 12:08
                                                    urquhart napisał:

                                                    > W idealnym świecie taką wspólnotę uczuciową (a nie tylko oraz fizyczną i materi
                                                    > alną) powinno się mieć z małżonkiem/małżonką.

                                                    No wlasnie, a w realu panuje przekonanie, ze o seksie sie nawet nie rozmawia tylko sie go uprawia (przykladem bylby tu wstepniak nowego kolegi Obrotowego), a dla pasjonatow takich, jak my, to za malo.
                                                  • urquhart Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 10:35
                                                    > No wlasnie, a w realu panuje przekonanie, ze o seksie sie nawet nie rozmawia ty
                                                    > lko sie go uprawia (przykladem bylby tu wstepniak nowego kolegi Obrotowego), a
                                                    > dla pasjonatow takich, jak my, to za malo.

                                                    No właśnie, to różnica jak zaspokoić głód żeby nie burczało w brzuchu, a co innego pójść do wyszukanej restauracji czerpać doznania dla wszystkich zmysłów. Trzeba być pasjonatem, bo ignorant nie widzi różnicy i będzie pukał się w głowę po co przepłacać i robić zagadnienie :)
                                                  • hello-kitty2 Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 11:24
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No właśnie, to różnica jak zaspokoić głód żeby nie burczało w brzuchu, a co inn
                                                    > ego pójść do wyszukanej restauracji czerpać doznania dla wszystkich zmysłów. Tr
                                                    > zeba być pasjonatem, bo ignorant nie widzi różnicy i będzie pukał się w głowę p
                                                    > o co przepłacać i robić zagadnienie :)

                                                    hehe trafione. Przypomnial mi sie moj eks maz, ktory wielokrotnie informowal mnie:
                                                    - Jestem glodny.
                                                    - A co bys zjadl?
                                                    - A co bys mi zaproponowala??

                                                    Nigdy nie wiedzial na co ma ochote, w lozku byl dwuminutowcem, nie mial tez jezyka i palcow. Stwierdzam, ze jest jakies powiazanie miedzy podejsciem do jedzenia/kuchni/smakow, a lozkiem. Zawsze wypytuje nowo poznanych facetow o kulinaria i zawsze trafia mi sie kulinarny ignorant. W lozku go przygniatam libido i bardzo szybko kuli ogon, ze nie daje rady, ze seksu za duzo i jest wymeczony ;) Po prostu nie umie sie rozsmakowac czy nie ma potrzeby. Ja tam sie lubie nazrec ;-)))
                                                  • mabelle2000 Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 11:42
                                                    urquhart napisał:

                                                    > No właśnie, to różnica jak zaspokoić głód żeby nie burczało w brzuchu, a co inn
                                                    > ego pójść do wyszukanej restauracji czerpać doznania dla wszystkich zmysłów. Tr
                                                    > zeba być pasjonatem, bo ignorant nie widzi różnicy i będzie pukał się w głowę p
                                                    > o co przepłacać i robić zagadnienie :)

                                                    Jednym slowem Urqu, trzeba w Polsce zmienic nawyki konsumenckie ;-) Edukowac seksualnie znaczy sie. Mowic o seksie glosno i wyraznie, zdjac z niego otoczke wstydu. A najlepiej podniesc do rangi sztuki ( to juz moj osobisty postulat)
                                                    Jakos tak zawsze nasuwa mi sie porownanie seksu z kawa. W Hiszpanii na przyklad ludzie pija na co dzien kawe w kafeteriach, ktora jest dobra i tania. Ta w kafeteriach we Wloszech jest duzo lepsza, ale tez jest i drozsza. W Polsce natomiast kawa jest paskudna i w dodatku najdrozsza, dlatego ludzie nie pija jej powszechnie poza domem, w drodze do pracy na przyklad. Glownym kryterium nie jest jej smak, tylko cena. Malo wiec osob stanie na glowie, zeby pic tylko taka- najlepsza i najsmaczniejsza. Z seksem jest tak samo- wiekszosc wybierze milczenie i nude, czyli zadowoli sie zwykla lura. Widzisz wiec sam, ze konsumentow trzeba sobie wychowac ;-)
                                                  • aardwolf_ge Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 11:50
                                                    Fajnie.
                                                    Jak powyższe chcesz pogodzić z tym, że od 30 lat dzień w dzień praktycznie wszędzie masz ciągły przekaz seks = śmierć?
                                                  • mabelle2000 Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 12:01
                                                    Aardwolf, masz po prostu pogorszenie fazy fobii. Moge Cie tylko wirtualnie przytulic, nie podejmuje sie natomiast polemiki z twierdzeniem seks=smierc. Ten przekaz jest wylacznie w Twojej glowie.
                                                  • aardwolf_ge Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 12:07
                                                    Jasne, te wszystkie plakaty na każdym przystanku, bilbordy 10 na 20 metrów, wszystkie akcje na stronach internetowych to tylko w mojej głowie są.
                                                  • mabelle2000 Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 12:35
                                                    aardwolf_ge napisał:

                                                    > Jasne, te wszystkie plakaty na każdym przystanku, bilbordy 10 na 20 metrów, wsz
                                                    > ystkie akcje na stronach internetowych to tylko w mojej głowie są.

                                                    Jest taka reklama spoleczna, w ktorej kobieta wyciaga z szafy swoje rzeczy i uklada je rowniutko w otwartej na lozku trumnie. " Nie pakuj sie do trumny". W reklamie tej chodzi o regularne robienie badan cytologicznych, ktore maja na celu wczesne wykrycie raka szyjki macicy.
                                                    Roznica miedzy nami jest taka, ze ten obraz potwierdza u mnie celowosc regularnego wykonywania tychze badan. Ty -gdybys byl oczywiscie kobieta- dostrzeglbys wylacznie dramat raka, ktorego nosisz w sobie, nowotworu, ktory z pewnoscia niebawem Cie wykonczy.
                                                    Przyjmij wiec, ze masz fobie, bo wtedy bedzie Ci latwiej zawalczyc o poprawe swojego samopoczucia. Na razie marnujesz niepotrzebnie energie na nawracanie tych, ktorzy tej akurat fobii nie maja.( Ja na przyklad mam inna, ale doskonale zdaje sobie sprawe, ze to tylko wytwor mojego umyslu)
                                                  • aardwolf_ge Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 12:46
                                                    Akurat przewiduje się, ze wkrótce rak powodowany przez HPV będzie częstszy u mężczyzn niż u kobiet.
                                                    Kolega który jest fizykiem medycznym w Tallinie mówił mi o rosnącej z roku na rok liczbie przypadków raka gardła u niepalących.

                                                  • lybbla Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 22:43
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Aardwolf, masz po prostu pogorszenie fazy fobii. Moge Cie tylko wirtualnie prz
                                                    > ytulic, nie podejmuje sie natomiast polemiki z twierdzeniem seks=smierc. Ten pr
                                                    > zekaz jest wylacznie w Twojej glowie.

                                                    ``Mała śmierć.'' Potrafi przerazić.
                                                  • ninek04 Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 12:06
                                                    aardwolf_ge napisał
                                                    >Fajnie.
                                                    Jak powyższe chcesz pogodzić z tym, że od 30 lat dzień w dzień praktycznie wszędzie masz ciągły przekaz seks = śmierć?<

                                                    Sam widzisz.A Ciebie jeszcze się myśli trzymają, że z tego śmiertelnego w swej istocie seksu chciałbyś wykreować nowe życie. To czysty surrealizm przecież.
                                                  • hello-kitty2 Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 13:21
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Sam widzisz.A Ciebie jeszcze się myśli trzymają, że z tego śmiertelnego w swej
                                                    > istocie seksu chciałbyś wykreować nowe życie. To czysty surrealizm przecież.

                                                    Dobre, posmialam sie. Z jednej strony kaza bzykac, wnuka robic, armie bialych budowac trzaby, a z drugiej seks jest smiertelny. Jak zyc? ;)
                                                  • urquhart Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 14:17
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Dobre, posmialam sie. Z jednej strony kaza bzykac, wnuka robic, armie bialych b
                                                    > udowac trzaby, a z drugiej seks jest smiertelny. Jak zyc? ;)

                                                    Stara zasada testosteronu, kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. :)
                                                  • aardwolf_ge Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 18:09
                                                    Nie widzę w tym nic zabawnego.
                                                  • urquhart Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 14:15
                                                    mabelle2000 napisała:
                                                    > Jednym slowem Urqu, trzeba w Polsce zmienic nawyki konsumenckie ;-) Edukowac se
                                                    > ksualnie znaczy sie. Mowic o seksie glosno i wyraznie, zdjac z niego otoczke ws
                                                    > tydu. A najlepiej podniesc do rangi sztuki ( to juz moj osobisty postulat)
                                                    > Jakos tak zawsze nasuwa mi sie porownanie seksu z kawa. W Hiszpanii na przyklad
                                                    > ludzie pija na co dzien kawe w kafeteriach, ktora jest dobra i tania. Ta w kaf
                                                    > eteriach we Wloszech jest duzo lepsza, ale tez jest i drozsza.

                                                    Nie wiem na ile to kwestia edukacji, bo to nie odnosi się do logiki ale do emocji, tu najlepsza nauka to jedynie dobry przykład, raczej brakuje afirmowania dobrych przykładów, a tu faktycznie karmi się złymi wzorcami, co z tego że z negacją, emocjonalny gadzi umysł nie dostrzega negacji.
                                                    Na pewno ludzie mają rożnie ustawiony neurologiczny mechanizm nagrody.
                                                    To jak z piciem, zamiast afirmować jak inni we Francji typowo wykorzystują alkohol żeby dobrze się bawić a nie upijać, to się wmawia że alkohol to bezwzględne zło, faktycznie promując i kodując model że ludzie używają go żeby odciąć się od rzeczywistości, zagłuszyć lęki i napięcia.
                                                    Z seksem jest dokładnie tak samo zamiast być freudowskim motorem działania, przez wskazywanie głównie negatywnych skutków powstaje samospełniająca się przepowiednia seksu jako ucieczki od rzeczywistości .
                                                  • mabelle2000 Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 16:55
                                                    urquhart napisał:

                                                    > To jak z piciem, zamiast afirmować jak inni we Francji typowo wykorzystują alko
                                                    > hol żeby dobrze się bawić a nie upijać, to się wmawia że alkohol to bezwzględne
                                                    > zło, faktycznie promując i kodując model że ludzie używają go żeby odciąć się
                                                    > od rzeczywistości, zagłuszyć lęki i napięcia.

                                                    A zauwazyles w Polsce bardzo duzy kontrast miedzy stosunkiem do alkoholu, a stosunkiem do seksu ? Dlaczego nikt nie wstydzi sie kupowac alkoholu, a wstydzi sie mowic o seksie ? Z alkoholem oswaja sie dzieci od malego, towarzyszy on wiekszosci imprez, jest akceptowalne, a nawet w dobrym tonie podarowanie komus alkoholu. Kazdy ma w domu przyjmniej dwa, trzy rodzaje kieliszkow, odroznia podstawowe gatunki, marki, ma alkoholowe gusta. Tym samym cala masa osob nie rozmawia ze swoimi dziecmi o seksie, nie kupuje gadzetow erotycznych, seksualnych "odmiencow" odsadza od czci i wiary, a calosc ich seksualnej wiedzy tonie w leku i niedomowieniach.

                                                    > Z seksem jest dokładnie tak samo zamiast być freudowskim motorem działania, prz
                                                    > ez wskazywanie głównie negatywnych skutków powstaje samospełniająca się przepow
                                                    > iednia seksu jako ucieczki od rzeczywistości .

                                                    W pelni sie zgadzam, tylko tu tez potwierdza sie teza, ze edukacji brak.
                                                  • zawle Re: w takim razie co nas tu trzyma? 31.01.16, 18:19
                                                    A seks i przemoc? Z jakich filmów dzieci się wygania? O miłości , czy o patroszeniu?
                                                  • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 22:07
                                                    gogol77 napisał:


                                                    > Ale nie mogę też wykluczyć, ze to moje zadowolenie z życia (niewątpliwie dla niektórych tu - oburzające, tak jak ich oburza markowe zadowolenie z życia) - trochę wynika z moich niezbyt wygórowanych wymagań od tego życia.
                                                    ===================================
                                                    I wracamy do XVIII wiecznych francuskich filozofów: Nie oczekuj wiele - będziesz zadowolony.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 30.01.16, 03:19
                                                    gogol77 napisał:

                                                    ...seksualnych - jak się trochę postarałem to mi dawały. Z
                                                    > pięknie mokrymi cipkami. I za friko! Tak wont, za friko!
                                                    ------
                                                    Gogol, ja naprawdę ci wierzę, że dziewczyny miewały przy tobie mokre cipki i dawały ci za darmo. Mam ci gratulować? ;) No nie jest to sukces na miarę Małysza, powiedziałbym...
                                                  • druginudziarz Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 30.01.16, 11:40
                                                    wont2 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Jak z
                                                    > > rownowazonej szukasz to inteligentne odpadaja (przynajmniej tu na forum w
                                                    > ystepu
                                                    > > je korelacja miedzy wysoka inteligencja a brakiem zrownowazenia zreszta d
                                                    > otyczy
                                                    > > ona tez mezczyzn).
                                                    > --------
                                                    > Naprawdę? Bo ja widzę korelację zupełnie odwrotną. Zresztą, nie tylko na forum
                                                    > ale i w życiu. Spójrz chociażby na zyg, spójrz na sea i spójrz wreszcie na sieb
                                                    > ie. Poza tym nie pisałem o inteligencji tylko o mądrości.

                                                    Wydaje mi się że nie ma korelacji.
                                                    Znam wielu mocno ponadprzeciętnie inteligentnych (w tym z papierami Mensy) którym inteligencja wyraźnie przeszkadza w życiu. Jednemu bliższemu znajomemu inteligencja nawet skróciła życie, bo miał już tak potężne problemy adaptacyjne, że jak to się mówi "nie wytrzymał nerwowo" i zmarł nie dożywszy 40. Zmęczyło go życie wśród debili, zwłaszcza jeśli to byli jego klienci/przełożeni i "otaczający kretynizm świata".
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 30.01.16, 12:02
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Wydaje mi się że nie ma korelacji.
                                                    > Znam wielu mocno ponadprzeciętnie inteligentnych (w tym z papierami Mensy) któr
                                                    > ym inteligencja wyraźnie przeszkadza w życiu. Jednemu bliższemu znajomemu intel
                                                    > igencja nawet skróciła życie, bo miał już tak potężne problemy adaptacyjne, że
                                                    > jak to się mówi "nie wytrzymał nerwowo" i zmarł nie dożywszy 40. Zmęczyło go ży
                                                    > cie wśród debili, zwłaszcza jeśli to byli jego klienci/przełożeni i "otaczający
                                                    > kretynizm świata".

                                                    A nie potwierdziles przypadkiem tego co napisalam, ze wysoka inteligencja to brak zrownowazenia = brak rownowagi psychicznej? Skoro ktos 'nie wytrzymuje nerwowo' tzn ze brak mu rownowagi psychicznej czyli jest niezrownowazony = potocznie: wariuje. Moim zdaniem wysoka inteligencja to klatwa.
                                                  • druginudziarz Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 30.01.16, 23:04
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A nie potwierdziles przypadkiem tego co napisalam, ze wysoka inteligencja to br
                                                    > ak zrownowazenia = brak rownowagi psychicznej? Skoro ktos 'nie wytrzymuje nerwo
                                                    > wo' tzn ze brak mu rownowagi psychicznej czyli jest niezrownowazony = potocznie
                                                    > : wariuje. Moim zdaniem wysoka inteligencja to klatwa.

                                                    No własnie niekoneicznie, ponieważ znam też wielu bardzo inteligentnych i bardzo zrównoważonych ludzi. Być może problem pojawia się powyżej pewnego (wysokiego) pułapu inteligencji.
                                                    Natomiast generalnie inteligencja faktycznie służy do tego by bardziej ogarniać świat czyli pomaga. Poza tym są przecież różne postaci inteligencji, a tymczasem, nie wiedzieć czemu najczęściej koncentruje się uwagę tylko na IQ.
                                                  • szopen_cn Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 06:19
                                                    wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Trochę zmieniłem zdanie na temat wakacyjnych "par" europejsko-tajskich. Wcześni
                                                    > ej to mnie trochę śmieszyło to zjawisko wynajmowania sobie Tajki na czas urlopu
                                                    > , łażenie za rączkę i udawanie zakochanych. No i wczoraj się przypatrzyłem w k
                                                    > najpie dwóm takim parom - jeden to był gość po sześćdziesiątce, a drugi taki tr
                                                    > ollowaty misiek z brodą w okolicach trzydziestki. No i oni wydawali się szczęśl
                                                    > iwi. Uśmiechali się jak głupi i oczy im się świeciły. Po prostu chyba to jest t
                                                    > o miejsce, kiedy przy odrobinie łatwowierności, przy zawieszeniu twardych reali
                                                    > ów merkantylizmu na kołku, otrzymujesz dwa czy trzy tygodnie cudownego czasu z
                                                    > miłą, uśmiechniętą, atrakcyjną dziewczyną, która ci towarzyszy i cię podziwia.
                                                    > Być może ci kolesie nigdy nie doświadczyli czegoś takiego - towarzystwa fajnej
                                                    > atrakcyjnej dziewczyny. I to jest piękne, to jest bardzo duża wartość dodana -
                                                    > to dobro, które na moich oczach się tutaj wyrzyna :)))


                                                    Jak wiele rzeczy w zyciu sprawa jest duzo bardziej skomplikowana niz widac na pierwszy rzut oka.
                                                    Ja ostatniego spedzilem kilka tygodni na Filipinach gdzie instytucja "sponsorowanej" narzeczonej jest duzo bardziej powszechna niz w Tajland.
                                                    Widac pary z wieksza czy mniejsza roznica wieku (w obie strony) jak i rowniez cala game atrakcyjnosci i kobiet i facetow.
                                                    Goscie to nie tylko starsi panowie o wygladzie zombie ale i mlodzi, wysportowani i atrakcyjny (plus wszystko pomiedzy).
                                                    Ludzie szukaja szczescia na rozne sposoby i ja to raczej powodzenia im zycze.

                                                    Sadzac po ilosci par z dziecmi w wieku nastoletnim lub z wnukami to sporo takich par to swoje szczescie znajduje.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 29.01.16, 07:55
                                                    szopen_cn napisał:
                                                    >
                                                    > Jak wiele rzeczy w zyciu sprawa jest duzo bardziej skomplikowana niz widac na p
                                                    > ierwszy rzut oka.
                                                    > Ja ostatniego spedzilem kilka tygodni na Filipinach gdzie instytucja "sponsoro
                                                    > wanej" narzeczonej jest duzo bardziej powszechna niz w Tajland.
                                                    > Widac pary z wieksza czy mniejsza roznica wieku (w obie strony) jak i rowniez c
                                                    > ala game atrakcyjnosci i kobiet i facetow.
                                                    > Goscie to nie tylko starsi panowie o wygladzie zombie ale i mlodzi, wysportowan
                                                    > i i atrakcyjny (plus wszystko pomiedzy).
                                                    > Ludzie szukaja szczescia na rozne sposoby i ja to raczej powodzenia im zycze.
                                                    >
                                                    > Sadzac po ilosci par z dziecmi w wieku nastoletnim lub z wnukami to sporo takic
                                                    > h par to swoje szczescie znajduje.
                                                    --------
                                                    Jasne. Niech każdy szuka drogi do szczęścia na swój własny sposób. Tyle, że ja nie potrafiłbym być z nie-Polką. Może tu chodzi o moje niskie kompetencje językowe jeśli chodzi o języki obce ale nie potrafię w pełni wyrażać tego co czuję w innym języku niż ojczysty.
                                                  • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 07:13
                                                    zawle napisała:
                                                    > Oj tam, nie maż się. Te małe jebadełka na nic innego nie zasługują tylko na pie
                                                    > rdolenie przez zajebistego gościa z europy.

                                                    No właśnie nie z europy, to lokalni byli. Może to nie był Bangladesz, nie oglądałem od początku a doszedłem po walucie co to za państwo ale pamięć mam słabą. Mi wyglądali na hindusów ale nie były to Indie. Swoją drogą ceny kuszące godzina koło 20 pln, wont by zaoszczędził.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 07:49
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > No właśnie nie z europy, to lokalni byli. Może to nie był Bangladesz, nie ogląd
                                                    > ałem od początku a doszedłem po walucie co to za państwo ale pamięć mam słabą.
                                                    > Mi wyglądali na hindusów ale nie były to Indie. Swoją drogą ceny kuszące godzin
                                                    > a koło 20 pln, wont by zaoszczędził.

                                                    To nie mogly byc Indie, bo jak donosza "Wiesci Stambulu", Hindusi nie chca placic, podobnie jak Portugalczycy. W kazdym razie jeden Portugalczyk.
                                                    Polak? Co to, to nie. Polak jak nie ma, to pozyczy. Grubi i oblesni Niemcy tez placa, ale oni sa - rzecz jasna - grubi i oblesni.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:29
                                                    zombi135 napisał:

                                                    > No właśnie nie z europy, to lokalni byli. Może to nie był Bangladesz, nie ogląd
                                                    > ałem od początku a doszedłem po walucie co to za państwo ale pamięć mam słabą.
                                                    > Mi wyglądali na hindusów ale nie były to Indie. Swoją drogą ceny kuszące godzin
                                                    > a koło 20 pln, wont by zaoszczędził.
                                                    -----
                                                    No właśnie dziwki w Bangladeszu dlatego zarabiają 20 złotych bo ruchają je miejscowe zombiradła. Jakby zaczęli tam przyjeżdżać Europejczycy, dziewczyny zarabiałby pięć razy więcej.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 03:17
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Raz w życiu bylem w burdelu. W Istambule. Zaprzyjaźniony w pociągu Bagdad - Ist
                                                    > ambuł
                                                    > (4 dni jazdy!) lekarz z Indii, jadący "zażyć rozkoszy" po kilkuletnim kontrakci
                                                    > e w Saudiarabii poprosił by mu towarzyszyć. Towarzyszyłem. W saloniku siedziało
                                                    > z 10 dziewczyn, głównie europejki. Fajne, nie powiem. Panowie wchodzili, wskaz
                                                    > ywali na wybrankę, ta wstawała i szla na górę po schodach. Normą był pobyt na g
                                                    > órze 10-15 minut Mój długo się zastanawiał, wreszcie wybrał taka fajną, rudą,
                                                    > cycatą. Tez bym ją wybrał. Zapłacił stojącemu przy drzwiach burdel-tacie i posz
                                                    > edł za nią. Wrócił po 10 minutach, ale jakiś zniesmaczony. A jak ona po chwili
                                                    > zeszła na dół to z furią wykrzyczała do mnie: your friend is crazy, one fuck -
                                                    > one hundred lira!.
                                                    > Potem mi opowiadał. Jak wszedł do pokoju, ona leżała rozkraczona i wcierała sob
                                                    > ie w cipkę krem, którego całe pudełko trzymała w ręku. Czekał chwilę aż to skoń
                                                    > czy, poruchał, co trwało minutę, była całkowicie bierna, chciał drugi raz, ale
                                                    > mu nie dala bo zapłacił za jeden raz. Ale przyznał, że doszło tam do jakiejś pr
                                                    > zepychanki.
                                                    > Poszliśmy ale on był jakiś smutny. No mówi się przecież, że: post coitum omne a
                                                    > nimal triste est. Ale może to dotyczy tylko post coitum z kurwą? Nie wiem, nigd
                                                    > y nie ruchałem za forsę. Myślę, że w takich jak opisane okolicznościach to by m
                                                    > i nie stanął (w myśl mojej ideologii wyłożonej wcześniej) i wydatek by mi się n
                                                    > ie zwrócił ;-).
                                                    -------
                                                    Gdzie wy takie burdele wynajdujecie??? :D

                                                    4 dni jazdy pociągiem, żeby "poruchać"... Jak zwierzęta :)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 08:47
                                                    wont2napisal
                                                    >4 dni jazdy pociągiem, żeby "poruchać"... Jak zwierzęta :)<

                                                    A co za różnica? -jedni tłuką się 4dni pociągiem, innym wystarczy 10-12 h samolotem, ale cel w sumie ten sam :)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 08:56
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > A co za różnica? -jedni tłuką się 4dni pociągiem, innym wystarczy 10-12 h samol
                                                    > otem, ale cel w sumie ten sam :)

                                                    Czy samochodem, samolotem, pieszo, wplaw czy w 80 dni dookola swiata - to nie jest wazne. Liczy sie to, kto jest na koncu tej drogi.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 09:51
                                                    >Czy samochodem, samolotem, pieszo, wplaw czy w 80 dni dookola swiata - to nie jest wazne. Liczy sie to, kto jest na koncu tej drogi.<

                                                    No i o to właśnie chodzi, drogę się zawsze jakoś pokona, nawet jeśli jest nieznana,długa i niekiedy wyboista, ale w końcu nie na darmo mówi się, że za kimś można pójść nawet na koniec świata,,zwłaszcza, gdy się chce :)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:13
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > >Czy samochodem, samolotem, pieszo, wplaw czy w 80 dni dookola swiata - to
                                                    > nie jest wazne. Liczy sie to, kto jest na koncu tej drogi.<
                                                    >
                                                    > No i o to właśnie chodzi, drogę się zawsze jakoś pokona, nawet jeśli jest niezn
                                                    > ana,długa i niekiedy wyboista, ale w końcu nie na darmo mówi się, że za kimś mo
                                                    > żna pójść nawet na koniec świata,,zwłaszcza, gdy się chce :)

                                                    Sorry ninek że przeszkadzam w rozmarzaniu się ..ale oni mówią o seksie za kasę. haloo....tu ziemia!!!
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:27
                                                    zawle napisała:

                                                    > Sorry ninek że przeszkadzam w rozmarzaniu się ..ale oni mówią o seksie za kasę.
                                                    > haloo....tu ziemia!!!

                                                    Ninek komentowala moja wypowiedz, a ja o seksie za kase nie mowilem.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:34
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Ninek komentowala moja wypowiedz, a ja o seksie za kase nie mowilem.

                                                    A to u ciebie nastąpił nagły zwrot akcji z kurew na coś innego, co ninek rozumie? ;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:40
                                                    zawle napisała:

                                                    > A to u ciebie nastąpił nagły zwrot akcji z kurew na coś innego, co ninek rozumi
                                                    > e? ;)

                                                    Najwyrazniej rozumie, skoro tak rezolutnie odpowiada... :)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:43
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Najwyrazniej rozumie, skoro tak rezolutnie odpowiada... :)

                                                    pewnie marzy;) A ty za zainteresowanie i obiecanki po główce pogłaszczesz i wrócisz obiad gotować dla rodziny. Ważne że emocje są prawdziwe, chuj tam okoliczności;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:04
                                                    zawle napisała:

                                                    > sabat777 napisał:
                                                    > > Najwyrazniej rozumie, skoro tak rezolutnie odpowiada... :)
                                                    >
                                                    > pewnie marzy;) A ty za zainteresowanie i obiecanki po główce pogłaszczesz i wró
                                                    > cisz obiad gotować dla rodziny. Ważne że emocje są prawdziwe, chuj tam okoliczn
                                                    > ości;)

                                                    Klasyka gatunku: Sabat trzyma Ninek w swoim friendzonie.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:16
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Klasyka gatunku: Sabat trzyma Ninek w swoim friendzonie.

                                                    hehe...dobre:))
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:19
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Klasyka gatunku: Sabat trzyma Ninek w swoim friendzonie.

                                                    A może odwrotnie? Ale dzięki za troskę, damy sobie radę :)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 13:54
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Klasyka gatunku: Sabat trzyma Ninek w swoim friendzonie.
                                                    >
                                                    > A może odwrotnie? Ale dzięki za troskę, damy sobie radę :)

                                                    To ciekawy temat nam się tu urodził. Ninek rzeczywiście jest taka wyzwolona, dostępna i darmowa, czy tylko was chłopaki podpuszcza?
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:12
                                                    zawle napisała
                                                    >To ciekawy temat nam się tu urodził. Ninek rzeczywiście jest taka wyzwolona, dostępna i darmowa, czy tylko was chłopaki podpuszcza?

                                                    A z czego wynika Twoja ciekawość? Potrzebna Ci ona do postawienia jakiejś tezy, albo do oddania jeszcze bardziej celnych strzałów,po których nie będzie czego zbierać?
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:21
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > zawle napisała
                                                    > >To ciekawy temat nam się tu urodził. Ninek rzeczywiście jest taka wyzwolon
                                                    > a, dostępna i darmowa, czy tylko was chłopaki podpuszcza?
                                                    >
                                                    > A z czego wynika Twoja ciekawość? Potrzebna Ci ona do postawienia jakiejś tezy,
                                                    > albo do oddania jeszcze bardziej celnych strzałów,po których nie będzie czego
                                                    > zbierać?
                                                    -------
                                                    Zazdrości, ot co :)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:24
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Zazdrości, ot co :)

                                                    Ale czego wont? Bo Ciebie to chyba każdy mógł tu mieć?;)
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:27
                                                    zawle napisała:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    > > Zazdrości, ot co :)
                                                    >
                                                    > Ale czego wont? Bo Ciebie to chyba każdy mógł tu mieć?;)
                                                    --------
                                                    Wiem, łatwy jestem :( Ale każdy mógł mieć moje ciało... Serce i duszę natomiast oddaję tylko nielicznym :)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:36
                                                    wont2 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > wont2 napisał:
                                                    > > > Zazdrości, ot co :)
                                                    > >
                                                    > > Ale czego wont? Bo Ciebie to chyba każdy mógł tu mieć?;)
                                                    > --------
                                                    > Wiem, łatwy jestem :( Ale każdy mógł mieć moje ciało... Serce i duszę natomiast
                                                    > oddaję tylko nielicznym :)

                                                    Ani na jedno ani na drugie nie reflektuję.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:45
                                                    zawle napisała:

                                                    > > Wiem, łatwy jestem :( Ale każdy mógł mieć moje ciało... Serce i duszę nat
                                                    > omiast
                                                    > > oddaję tylko nielicznym :)
                                                    >
                                                    > Ani na jedno ani na drugie nie reflektuję.
                                                    ------
                                                    Które jedno i drugie? Bo reflektować to byś sobie mogła ewentualnie na ciało, bądźmy przez chwilę poważni :/
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:50
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Które jedno i drugie? Bo reflektować to byś sobie mogła ewentualnie na ciało, b
                                                    > ądźmy przez chwilę poważni :/

                                                    Reflektować to mogę na co chcę. Lamborghini na ten przykład (na wyrost) nie ejst w moim typie zupełnie. Dlatego nawet na jazdę próbną nie pójdę, bo w planach/marzeniach go nie mam. Podobnież rzecz się ma ze snopowiązałką ( dla równowagi). Ale widzę że Ty tu chcesz niedostępnego z siebie zrobić.. trudno teraz będzie;)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:28
                                                    zawle napisała
                                                    >Lamborghini na ten przykład (na wyrost) nie ejst w moim typie zupełnie. Dlatego nawet na jazdę próbną nie pójdę, bo w planach/marzeniach go nie mam<

                                                    No to tu się zgadzamy :)

                                                    .> Podobnież rzecz się ma ze snopowiązałką ( dla równowagi). <

                                                    Ale tu już niekoniecznie, bo snopowiązałka to bardzo użyteczna jednak maszyna,więc jak zwykle dużo zależy znów od okoliczności ;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:38
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Ale tu już niekoniecznie, bo snopowiązałka to bardzo użyteczna jednak maszyna,w
                                                    > ięc jak zwykle dużo zależy znów od okoliczności ;)

                                                    Okoliczności są takie że ja pola nie posiadam, więc nie będę w domu trzymać tego z czego nie korzystam...a co, pies ogrodnika jestem?:))
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:56
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Które jedno i drugie? Bo reflektować to byś sobie mogła ewentualnie na ciało, b
                                                    > ądźmy przez chwilę poważni :/

                                                    A czemu? Przeciez to najsamodzielniejsza kobieta jaka pisuje na tym forum. Przchodzac przez proces usamodzielniania o samobojstwie na pewno nie myslala. Nigdy nie byla slaba. Sama wychowala dwojke dzieci. Nie imponuje Ci to?
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:59
                                                    Ja jestem zwykły magister Kitka. Nie architektury. A kasy mam za mało żeby sobie mną własne ego pompować.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:09
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ja jestem zwykły magister Kitka. Nie architektury. A kasy mam za mało żeby sobi
                                                    > e mną własne ego pompować.

                                                    Czekaj, czekaj, niech powie co mu imponuje, bo wiesz to mi zarzucal, ze mi 'rozne chujki' imponuja. A moze to tylko taka zaslona dymna dobrzebrzmiaca, ze kobieta musi byc samodzielna i imponujaca. A tu sie ostatecznie moze okazac, ze 75G innej pani okrywa sporym cieniem Twoje osiagniecia, ktore wymienilam. Serce nie sluga, a umysl tylko racjonalizacje produkuje.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:36
                                                    hello-kitty2 napisała: A tu sie ostatecznie moze okazac, ze 75G
                                                    > innej pani okrywa sporym cieniem Twoje osiagniecia, ktore wymienilam.

                                                    hehe...blednę. 75 E. Cycki podarował mi Hashimoto:)))
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:43
                                                    zawle napisała:

                                                    > hehe...blednę. 75 E. Cycki podarował mi Hashimoto:)))

                                                    To trzymaj i nie wymieniaj przypadkiem na rozmiar 34, w naszym wieku lepiej nosic rowek niz wysluszac sie na wior ;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 16:02
                                                    Chcę znależć złoty środek...trzymaj za mnie kciuki..zalekowana już jestem i widzę różnicę:))
                                                  • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 16:39
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > w naszym wieku lepiej nos
                                                    > ic rowek niz wysluszac sie na wior ;)

                                                    Kicia, ale jaki rowek ? Wszystkie brafitterki twierdza, ze cycki nie moga wygladac jak dupa ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 18:09
                                                    Jak dupa to nie ;-)
                                                    Ale na moje oko to ta pani ma koronkowe 75E i juz jakis rowek jest.
                                                    biustyna.pl/3479-nasze_default/samanta-ollanta-a122-czarny.jpg
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:06
                                                    A skąd Ci się tu samobójstwo wzięło? Ja nawet na grypę sobie pozwolić nie mogę, a co dopiero samobójstwo?:)))
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:10
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A czemu? Przeciez to najsamodzielniejsza kobieta jaka pisuje na tym forum. Przc
                                                    > hodzac przez proces usamodzielniania o samobojstwie na pewno nie myslala. Nigdy
                                                    > nie byla slaba. Sama wychowala dwojke dzieci. Nie imponuje Ci to?
                                                    ----------
                                                    Tak absolutnie szczerze, bez grama humoru czy złośliwości, to za mało cukru i za dużo goryczki. Nie smakuje mnie to.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:31
                                                    wont2 napisał:
                                                    > Tak absolutnie szczerze, bez grama humoru czy złośliwości, to za mało cukru i z
                                                    > a dużo goryczki. Nie smakuje mnie to.

                                                    Hehe...dlatego warto się NAJPIERW rozeznać z kim ma się do czynienia, a nie z fiutem gołym latać...bo się może jakaś cholera przyplątać:)))
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:38
                                                    A swoją drogą skąd u Ciebie takie pojęcia...łatwy, porządna dziewczyna. Ja myślałam że takich lamusowych nie używacie w tym innym lepszym świecie nieskrępowanego seksu.
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:47
                                                    zawle napisała:

                                                    > A swoją drogą skąd u Ciebie takie pojęcia...łatwy, porządna dziewczyna. Ja myśl
                                                    > ałam że takich lamusowych nie używacie w tym innym lepszym świecie nieskrępowan
                                                    > ego seksu.
                                                    -----
                                                    "Łatwy" zapożyczyłem. A "porządna dziewczyna" to najstarszy chyba pod słońcem epitet :)))
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 14:22
                                                    My tu chyba wszyscy piszemy po to żeby się czegoś nauczyć? Zastanawiam się czy much objadają się deklaracjami- i wtedy przypatrzę się muchom. I ich motywacjom. Lub....mamy tu na forum prawdziwy skarb. I wtedy sobie skarb obejrzę. Strzały to tak dla rozrywki Twojej i mojej. Ale powiedz tylko słowo i przestanę...wiesz, jak to pomiędzy dorosłymi ludźmi. W każdej zabawie powinno być miejsce na słowo STOP. Myślę że odpowiedziałam na twoje pytanie.....teraz może w ramach rewanżu ty odpowiesz na moje.
                                                    Podpuszczasz, czy dajesz?
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:16
                                                    zawle napisała
                                                    >My tu chyba wszyscy piszemy po to żeby się czegoś nauczyć?<

                                                    Serio to mówisz?I Ty też w takim celu m.in.piszesz?Bo ja myślałam, że kto,jak kto,ale Ty już wszystko wiesz-wiesz, jakbyś się zachowała, jakbyś postąpiła, a jak nie; wiesz, co jest dobre,co złe, jednym słowem jesteś utkana z niezachwianej pewności.

                                                    >. Lub....mamy tu na forum prawdziwy skarb. I wtedy sobie skarb obejrzę<

                                                    Jeśli to o mnie, to wolę, żebyś nie wyzywała mnie od skarbów. Bo to takie niepodobne do Ciebie, jakbyś nie mówiła zawleczkowym głosem ;)


                                                    .>. Myślę że odpowiedziałam na twoje pytanie.....teraz może w ramach rewanżu ty odpowiesz na moje.
                                                    Podpuszczasz, czy dajesz?<

                                                    Żebym ja mogła dać,, to ten ktoś powinien mieć chęć wziąć,ta gra działa w obie strony. Tylko dalej nie wiem, co chcesz udowodnić, i komu?
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 15:27
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > Serio to mówisz?I Ty też w takim celu m.in.piszesz?Bo ja myślałam, że kto,jak k
                                                    > to,ale Ty już wszystko wiesz-wiesz, jakbyś się zachowała, jakbyś postąpiła, a j
                                                    > ak nie; wiesz, co jest dobre,co złe, jednym słowem jesteś utkana z niezachwiane
                                                    > j pewności.

                                                    Nie odpowiadam za cudze poglądy na mój temat. Ty moimi mam nadzieję ninek tez się nie przejmujesz? Raz że nie wiem na ile jesteś tu prawdziwa, dla że nie znam Cię w innych wymiarach. Co do reszty to dużo wiem na swój temat. Bo doświadczyłam. Moje wartości ( skąpe) zbudowane są na wiedzy i doświadczeniu. Nigdy społeczeństwo nie dyktowało mi co mam zrobić. Ale to taki charakter...nie polecam.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:40
                                                    hello -kitty2 napisała
                                                    >Klasyka gatunku: Sabat trzyma Ninek w swoim friendzonie.<

                                                    I to Cię rozczarowuje? A co, liczyłaś na jakieś ostre naparzanki na forum? ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:46
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > hello -kitty2 napisała
                                                    > >Klasyka gatunku: Sabat trzyma Ninek w swoim friendzonie.<
                                                    >
                                                    > I to Cię rozczarowuje? A co, liczyłaś na jakieś ostre naparzanki na forum? ;)

                                                    NIe, liczylam, ze sie przerzniecie i wtedy jedno zniknie. Raz, dwa, trzy wypadasz Ty ;) Sabat to zostaje do konca zycia i jeden dzien przypuszczam.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:06
                                                    zawle napisała:

                                                    > pewnie marzy;)

                                                    Czy to Kitka mówiła? Uważaj o czym marzysz, bo marzenia mogą się spełnić? ;)

                                                    > A ty za zainteresowanie i obiecanki po główce pogłaszczesz i wró
                                                    > cisz obiad gotować dla rodziny.

                                                    Jest czas na głaskanie po główce i czas na gotowanie obiadu.
                                                    Na który wolałabyś się załapać? :P

                                                    > Ważne że emocje są prawdziwe, chuj tam okoliczności;)

                                                    I tutaj masz stuprocentową rację. Nie postrzegam człowieka jako monolit, ale rozedrgane, płynne kłębowisko emocji. Myśląca rzeka, strumień świadomości. Osobowość to proces a nie pomnik stojący w parku. I jeśli pojawiają się te dobre, pełne pozytywnej energii emocje, to rzeczywiście okoliczności nie są aż tak istotne.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:13
                                                    sabat777 napisał: > Jest czas na głaskanie po główce i czas na gotowanie obiadu.
                                                    > Na który wolałabyś się załapać? :P

                                                    I jeden i drugi może być przyjemny. Szkoda że tego nie doświadczyłeś lub że musisz żyć w rozdzielności jednego i drugiego.

                                                    > I tutaj masz stuprocentową rację. Nie postrzegam człowieka jako monolit, ale ro
                                                    > zedrgane, płynne kłębowisko emocji. Myśląca rzeka, strumień świadomości. Osobow
                                                    > ość to proces a nie pomnik stojący w parku. I jeśli pojawiają się te dobre, peł
                                                    > ne pozytywnej energii emocje, to rzeczywiście okoliczności nie są aż tak istotn
                                                    > e.

                                                    Niejeden na tych sztucznych/nieprawdziwych emocjach zaliczył ślizga na dupę. Niektórzy nawet śmiertelnego.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:21
                                                    zawle napisała:

                                                    > Niejeden na tych sztucznych/nieprawdziwych emocjach zaliczył ślizga na dupę. Ni
                                                    > ektórzy nawet śmiertelnego.

                                                    Bardzo możliwe. Ale życie bez emocji jest trudne do zaakceptowania.
                                                    Poza tym, w gruncie rzeczy nie jest wcale łatwo odróżnić, które emocje są sztuczne a które prawdziwe. A może wszystkie są nieprawdziwe, od początku do końca?
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:27
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Niejeden na tych sztucznych/nieprawdziwych emocjach zaliczył ślizga na du
                                                    > pę. Ni
                                                    > > ektórzy nawet śmiertelnego.
                                                    >
                                                    > Bardzo możliwe. Ale życie bez emocji jest trudne do zaakceptowania.
                                                    > Poza tym, w gruncie rzeczy nie jest wcale łatwo odróżnić, które emocje są sztuc
                                                    > zne a które prawdziwe. A może wszystkie są nieprawdziwe, od początku do końca?

                                                    Emocje są prawdziwe, mam wątpliwości co do wyzwalacza. Ale to już cecha osobnicza....jeden pójdzie do lasu, drugi się naćpa dopów.
                                                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:41
                                                    sabat777 napisał:

                                                    Nie postrzegam człowieka jako monolit, ale ro
                                                    > zedrgane, płynne kłębowisko emocji. Myśląca rzeka, strumień świadomości. Osobow
                                                    > ość to proces a nie pomnik stojący w parku.

                                                    Ups kwiecista mowa sie wlaczyla. LOOK OUT! Homo radar zaczyna pikac ;)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 13:07
                                                    hello -kitty2 napisała
                                                    >sabat777 napisał:

                                                    >Nie postrzegam człowieka jako monolit, ale ro
                                                    > zedrgane, płynne kłębowisko emocji. Myśląca rzeka, strumień świadomości. Osobow
                                                    > ość to proces a nie pomnik stojący w parku. <

                                                    >Ups kwiecista mowa sie wlaczyla. LOOK OUT! Homo radar zaczyna pikac ;) <

                                                    No ale to prawda z tymi emocjami. Ci,którzy ich nie okazują, albo trzymają na wewnętrznej wodzy, to albo chodzące zajebistości (w swoim przekonaniu),albo zimne, oślizgłe i nieprzystępne zazwyczaj typy.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 13:37
                                                    ninek04 napisała: > No ale to prawda z tymi emocjami. Ci,którzy ich nie okazują, albo trzymają na w
                                                    > ewnętrznej wodzy, to albo chodzące zajebistości (w swoim przekonaniu),albo zimn
                                                    > e, oślizgłe i nieprzystępne zazwyczaj typy.

                                                    Ninek..Ty to z Reksia jestes? Czy z Walta Disneya?
                                                    www.youtube.com/watch?v=9jlI5Pic-J8
                                                    Lekka zmiana tematu i nutki się w motylki zmieniają;)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:51
                                                    zawle napisała
                                                    >Sorry ninek że przeszkadzam w rozmarzaniu się ..ale oni mówią o seksie za kasę. haloo....tu ziemia!!!<

                                                    A Ty to od razu wiesz, jak człowieka sprowadzić na ziemię, do parteru ;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:56
                                                    Co zrobisz...w ciebie tak łatwo się strzela. Do tego sprawiasz wrażenie że to lubisz;)
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:04
                                                    Właściwie to o Tobie mogę powiedzieć to samo, tylko na odwrót -specjalizujesz się w strzelaniu i też wydaje się, że to lubisz ;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 12:15
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Właściwie to o Tobie mogę powiedzieć to samo, tylko na odwrót -specjalizujesz s
                                                    > ię w strzelaniu i też wydaje się, że to lubisz ;)

                                                    No to skoro już się umówiłyśmy;) Nie musimy razem mieszkać;)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:12
                                                    Jedyny cel współczesnego faceta;)
                                                  • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:51
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > wont2napisal
                                                    > >4 dni jazdy pociągiem, żeby "poruchać"... Jak zwierzęta :)<
                                                    >
                                                    > A co za różnica? -jedni tłuką się 4dni pociągiem, innym wystarczy 10-12 h samol
                                                    > otem, ale cel w sumie ten sam :)
                                                    ----------
                                                    Morał z tej historii taki, żeby przed wyjazdem dobrze się przygotować. No bo założę się, że w tym całym Istanbule jest pińcet miejsc, gdzie lekarz z Indii zostałby obsłużony tak, że mógłby sprzedać scenariusz filmu do Bollywood. A on zaufał ulotce i taksówkarzowi - no to jaki mógł być tego efekt? No taki jaki był właśnie.
                                                  • druginudziarz Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 22:56
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > ....Z każdym. Wystarczy tylko zamknąć oczy i skupić sie na ciele. Myśleć
                                                    > można o kimś innym;)
                                                    >
                                                    > Nie wiem, nigdy tak nie miałem. Ja w ogóle tego nie rozumiem jak to może działa
                                                    > ć. Jak mnie nie rajcuje ta między której nogami aktualnie spoczywam, to mi nie
                                                    > staje. Normalnie - nie staje! Ona musi rajcować, ciałem albo "duchem" ale musi.
                                                    > Zdarzało mi się, że mój fiut okazywał się mądrzejszy ode mnie.

                                                    Masz hrabiego :D

                                                    > Wy kobiety chyba macie inaczej, bo was życie często wmanewrowuje w sytuację, że
                                                    > musicie rozłożyć nogi: dla świętego spokoju, z obowiązku, bo tak trzeba, bo on
                                                    > tak ładnie prosi itp. Nam też zdarzają się takie sytuacje, ale w naszym przypa
                                                    > dku fiut najzwyczajniej w świecie odmawia wtedy współpracy.

                                                    Mnie się nie zdarzyło, ale ja przezornie nie wystawiam się na istambulskie ekstrema :)

                                                    Swoja droga to nie ma sprawiedliwości, babki z zachodniej Europy, z Polski też, jeżdżą do Stambułu na darmowe ruchanka z kebabami, a facet nie dość że musi zapłacić to jeszcze dostaje sfochowanego fasfooda.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 23:12
                                                    druginudziarz napisał: > Mnie się nie zdarzyło

                                                    Nigdy, czy po każdym razie PRZEZORNIE zapominasz ?;)
                                                  • druginudziarz Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 23:24
                                                    zawle napisała:

                                                    > druginudziarz napisał: > Mnie się nie zdarzyło
                                                    >
                                                    > Nigdy, czy po każdym razie PRZEZORNIE zapominasz ?;)

                                                    Ale dociekliwa :)
                                                    Wiesz, kiedyś mi się zdażyło za dziecka dźgać kilem gniazdo os, tak z ciekawości. Teraz wiem, że to średni pomysł był.
                                                    Powiem tak, nie pchałbym się raczej do tego przypadkowego burdelu o którym pisał gogol. No chyba, że cyce tej rudej mimo wszystko były tego warte ;)
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 27.01.16, 23:42
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Wiesz, kiedyś mi się zdażyło za dziecka dźgać kilem gniazdo os, tak z ciekawośc
                                                    > i. Teraz wiem, że to średni pomysł był.

                                                    To zależy jakiego rodzaju doznania Ci odpowiadają :D

                                                    > Powiem tak, nie pchałbym się raczej do tego przypadkowego burdelu o którym pisa
                                                    > ł gogol. No chyba, że cyce tej rudej mimo wszystko były tego warte ;)

                                                    Myślisz, że to była ta ruda, która tańczy jak szalona? :)
                                                  • druginudziarz Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 00:07
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    > > Wiesz, kiedyś mi się zdażyło za dziecka dźgać kilem gniazdo os, tak z cie
                                                    > kawośc
                                                    > > i. Teraz wiem, że to średni pomysł był.
                                                    >
                                                    > To zależy jakiego rodzaju doznania Ci odpowiadają :D

                                                    Też racja, są tacy, którzy realizują się w mękach i upodleniu, ale to nie dla mnie :)

                                                    > > Powiem tak, nie pchałbym się raczej do tego przypadkowego burdelu o który
                                                    > m pisa
                                                    > > ł gogol. No chyba, że cyce tej rudej mimo wszystko były tego warte ;)
                                                    >
                                                    > Myślisz, że to była ta ruda, która tańczy jak szalona? :)

                                                    Jakby miała szaleństwo na twarzy, to raczej bym nie sprawdzał co sadzi o tym mój hrabia :D
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:18
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Powiem tak, nie pchałbym się raczej do tego przypadkowego burdelu o którym pisał gogol. No chyba, że cyce tej rudej mimo wszystko były tego warte ;)

                                                    Nudziarzu, to był raczej burdel z wyższej półki. Myśmy kupili w kiosku fotkę z gołą dziewczyną i pokazali ją taksówkarzowi, ten natychmiast zrozumiał o co nam idzie. To była dobra dzielnica, centrum, coś jak Marszałkowska w Wawie. Taxim Square się chyba nazywało to miejsce.
                                                    Gdy tam, w tym saloniku siedzieliśmy bo on dumał, którą by tu, a potem gdy ja czekałem aż on załatwi sprawę na górze - w pewnym momencie wparowało z 5 chłopa w mundurach NATO - sami amerykanie!, budząc autentyczny entuzjazm pań. Zachowywali się jak stali bywalcy przybytku, pełen luz, nie tak jak mój pan doktor, który był spięty i obgryzał "z tych nerw" paznokcie. I wyglądało na to, że każdy z nich miał już swoją ulubioną i przetestowaną panią.
                                                    A mój pan doktor, wbrew pierwotnym planom kilkudniowego "zażywania rozkoszy" - na drugi dzień wyjechał z powrotem do tej Saudiarabii, tłumacząc mi, że popełnił kardynalny błąd i nie chce ryzykować następnego. Nie wiem co on rzeczywiście tam na górze zrobił, ale ta cycata dziewczyna jak zeszła to miała włosy w strasznym nieładzie i była w autentycznej furii.
                                                    Na pożegnanie powiedział mi też, że teraz to on chyba rozumie to co ja mu powtarzałem w pociągu (a on tego wtedy nie mógł zrozumieć), że płatne ruchanie to nie jest to "co tygrysy lubią najbardziej"
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:27
                                                    gogol77 napisał: że płatne ruchanie to ni
                                                    > e jest to "co tygrysy lubią najbardziej"

                                                    A te tygrysy lubią za darmo?
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > A te tygrysy lubią za darmo?

                                                    Nie chodzi o forsę, ale o mokra cipkę!!!
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:36
                                                    zawle napisała:

                                                    > A te tygrysy lubią za darmo?

                                                    Nawet tygrysy szukają chociaz cienia relacji z druga osoba. Jesli diva nie stwarza pozorow takowej to klienci chyba nieczesto beda wychodzic zadowoleni. Zauwaz jak czesto faceci chodza do divy ponarzekac na zone, swoj los itd. Kitty ma racje, ze wielu mezczyzn potrzebuje akceptacji. A kobiety to niby nie potrzebuja? Jestesmy istotami spolecznymi, wszyscy jakos przegladamy sie w oczach innych. Chyba ze ktos jest socjopata.
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 28.01.16, 11:41
                                                    Zaraz zaraz sabat, ale coś u ciebie ostatnio kiepsko z logicznym myśleniem. Wyraźnie napisał że płatna miłość to nie to co tygrysy lubią. PŁATNA. O relacji nie było nawet słowa. Do tego nie wiadomo co się tam na górze wydarzyło. Do tego wont twierdzi że kurwy też potrafią kłamać.

                                                    To jaki numer chorobowy przypiszesz człowiekowi któremu wystarczy udawana/za kasę akceptacja? No chyba że jemu się wydaje że z nim to inaczej....na prawdę. Na to ja Ci numerek znajdę.
                                                  • druginudziarz Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 30.01.16, 11:33
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zaraz zaraz sabat, ale coś u ciebie ostatnio kiepsko z logicznym myśleniem. Wyr
                                                    > aźnie napisał że płatna miłość to nie to co tygrysy lubią. PŁATNA. O relacji ni
                                                    > e było nawet słowa. Do tego nie wiadomo co się tam na górze wydarzyło. Do tego
                                                    > wont twierdzi że kurwy też potrafią kłamać.

                                                    Ale jak idziesz do restauracji na PŁATNY obiad to jednak wolałabyś żeby był Ci podany z odpowiednią "otoczką", a nie że kelner poda Ci go z łachą a kucharz napluje do zupy?

                                                    > To jaki numer chorobowy przypiszesz człowiekowi któremu wystarczy udawana/za ka
                                                    > sę akceptacja? No chyba że jemu się wydaje że z nim to inaczej....na prawdę. Na
                                                    > to ja Ci numerek znajdę.

                                                    Zawle, chyba zapomniałaś że nie powinno się roboty przynosić do domu :)
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 30.01.16, 12:11
                                                    druginudziarz napisał: > Ale jak idziesz do restauracji na PŁATNY obiad to jednak wolałabyś żeby był Ci
                                                    > podany z odpowiednią "otoczką", a nie że kelner poda Ci go z łachą a kucharz na
                                                    > pluje do zupy?

                                                    No następny..płatna!!!! Nawet słowa o obsłudze, o łasze, i pluciu. Niedawno moje znjome zrezygnowały z usług fajnego moto-pubu, gdzie piwo dobre, obsługa miła i driny uczciwe. barman na ich oczach nachuchał w szklankę i docierał smugi. Ja piję piwo z butelki, więc mi to zwisa....odpowiedziałam na twoje pytanie? :))
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 30.01.16, 12:13
                                                    druginudziarz napisał: > Zawle, chyba zapomniałaś że nie powinno się roboty przynosić do domu :)

                                                    Wolałam Cię nudziarz gdy byłeś bardziej rzeczowy..hahaha:)))
                                                  • zawle Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 10:00
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > W sumie to przecież postawiłem sprawę uczciwie i się wyjaśniło, że żona zawsze
                                                    > będzie tą pierwszą. Czyli - z szacunku do Ciebie... itd. itp.

                                                    Niezły byłby z tego demot:)) Z szacunku dla Ciebie postawiłem sprawę jasno, żona zawsze będzie tą pierwszą:)
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 10:41
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Ha,ha,a chciałam być tą pierwszą, z którą byś zdradził,a tu masz ci placek, dostąpię zaszczytu bycia poinformowaną, że zrobisz to z inną, ludzie, trzymajcie mnie, co z tymi chłopami się dzieje? ;))>

                                                    Nineeeek!! Ty najwyraźniej lecisz na Sabata!! Ninek, nie rób mnie tego!!!
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 11:01
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > ninek04 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ha,ha,a chciałam być tą pierwszą, z którą byś zdradził,a tu masz ci place
                                                    > k, dostąpię zaszczytu bycia poinformowaną, że zrobisz to z inną, ludzie, trzyma
                                                    > jcie mnie, co z tymi chłopami się dzieje? ;))>
                                                    >
                                                    > Nineeeek!! Ty najwyraźniej lecisz na Sabata!! Ninek, nie rób mnie tego!!!

                                                    WTF? :) To jak takie wskoczenie w trzecim akcie komedii i pytanie o co chodzilo w pierwszym. Dobre Gogol.
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 12:51
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Nineeeek!! Ty najwyraźniej lecisz na Sabata!! Ninek, nie rób mnie tego!!!

                                                    > WTF? :) To jak takie wskoczenie w trzecim akcie komedii i pytanie o co chodzilo w pierwszym. Dobre Gogol.
                                                    sabat777 napisał:

                                                    Dobra sabat, to teraz na poważnie.
                                                    Przeczytałem całą dyskusję. Twoje rozterki rozkminiają tu tylko panie. Najmądrzej to chyba Ninek. To mądra kobita.
                                                    A ja jestem facet. Z definicji z trochę inną od nich optyką.
                                                    Nawet Ty, gdzieś już tu napisałeś, że my faceci jesteśmy poligamiczni z natury. Ty także. tylko może jeszcze o tym nie wiesz!
                                                    Więc zgódź się, że można kochać, czuć bliskość, czułość, także pożądanie (niepotrzebne skreślić) do więcej niż jednej kobiety. Może nie wszyscy ale większość z nas tak ma. Gdyby tak nie było, nie istniały by, nie przetrwały by duże społeczeństwa dopuszczające poligamię.
                                                    Nie mówiąc już o powszechności instytucji kochanki.
                                                    Ja żyję od lat w takim poligamicznym choć nielegalnym układzie. I co ciekawe, kochanka lubi moją żonę. Nie, nie zna jej ale wie, że jest mi w jakimś stopniu bliska. Ale ja nigdy kochance nie skarżyłem się na żonę w stylu - jaka to ona wredna albo, że ona mnie nie rozumie itp. Może to dlatego, że ja mam poczucie winy za zanik pożądania i seksu w moim małżeństwie. Bo choć nie wierzę w skuteczność terapii przywracających pożądliwość w związku, to, że przynajmniej czegoś w tym kierunku robić nie spróbowałem. Choć na własny użytek, to wolę żywić przekonanie, że to wszystko, to wina natury, która tak zaprogramowała ten świat, że nowa i do tego młoda dupa bardziej rajcuje niż stara i od lat ta sama.
                                                    Jaka konkluzja? Ano taka, że masz porzucić te Twoje rozkminki i skrupuły. Dać się unieść fali jeśli Ci się taka wydarzy. Albo losowi pomagać. Już kiedyś dawno któraś z forumowiczek była skłonna Cię przelecieć (furia się chyba nazywała), a Ty stchórzyłeś. Błąd. Już byś był teraz w innym miejscu.
                                                    Bo czego Tobie najbardziej brakuje? POCZUCIA WŁASNEJ WARTOŚCI!!!. Maślane oczy, jakimi one na nas patrzą po fajnym seksie bardzo nam to poczucie poprawiają. Nie mówię, że wyłącznie to, ale w znaczącym stopniu, to tez!!
                                                  • marek.zak1 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 14:40
                                                    gogol77 napisał:
                                                    Bo choć nie wierzę w skuteczno
                                                    > ść terapii przywracających pożądliwość w związku, to, że przynajmniej czegoś w tym kierunku robić nie spróbowałem. Choć na własny użytek, to wolę żywić przekonanie, że to wszystko, to wina natury, która tak zaprogramowała ten świat, że nowa i do tego młoda dupa bardziej rajcuje niż stara i od lat ta sama.
                                                    =============================================
                                                    A skoro tak, należy ze starą się rozwieść i wziąć te nową. Ale to tylko moje zdanie.

                                                    ===============================================

                                                    > Jaka konkluzja? Ano taka, że masz porzucić te Twoje rozkminki i skrupuły. Dać się unieść fali jeśli Ci się taka wydarzy. Albo losowi pomagać. Już kiedyś dawno któraś z forumowiczek była skłonna Cię przelecieć (furia się chyba nazywała).
                                                    > a Ty stchórzyłeś. Błąd. Już byś był teraz w innym miejscu.
                                                    ====================================================

                                                    Ale w jakim? Zestresowany, wyrzucony z domu, czy po rozwodzie z jego winy? Nie każdy nadaje się do prowadzenia podwójnego życia. Ja na przykład nie.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 15:03
                                                    Rozumiem Gogol. Mam budowac swoje poczucie wartosci na byciu oszustem.
                                                    Mowisz, ze Ninek madrze rozkminia. No to Ninek rozkminia, ze wlasnie daje mojemu malzenstwu kolejna szanse. To dobrze czy zle Twoim zdaniem? ;)

                                                    Wlasciwie wszystko juz napisalem, ale juz sie pogubilem czy na glownym, czy nie. Mam poczucie winy za tego miekiego fiuta i nadwage. Jesli zdolam zdradzic to chyba dopiero wtedy gdy znikna przyczyny tego poczucia winy. Jak bede miec atrakcyjne fizycznie cialo i bede sprawnym kochankiem, a po drugiej stronie bedzie dalej jak jest - wtedy bedzie mi na tyle latwo, ze to sie stanie.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:34
                                                    sabat777napisal
                                                    >Rozumiem Gogol. Mam budowac swoje poczucie wartosci na byciu oszustem.
                                                    Mowisz, ze Ninek madrze rozkminia. No to Ninek rozkminia, ze wlasnie daje mojemu malzenstwu kolejna szanse. To dobrze czy zle Twoim zdaniem? ;)}

                                                    No odnosząc się do tego, że nie bardzo widzi Ci się budowanie swojej wartości na byciu oszustem, to chyba dobrze jednak, żebyś dał sobie kolejną szansę. Pytanie tylko, czy Ty sam wiesz, co jest dla Ciebie dobre, a co złe? Bo jak nie wiesz, to trochę czasu może Ci zejść na tym, czy w końcu się dowiesz,albo i nie dowiesz.A wtedy to trzeba będzie się już zawijać i pytanie zawiśnie w próżni ;)
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 18:38
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Rozumiem Gogol. Mam budowac swoje poczucie wartosci na byciu oszustem.>

                                                    Sabat, nie pierdol tu o jakimś oszustwie! Chcesz ukryć za takimi wzniosłymi dyrdymałami swoją indolencję/imposybilizm/impotencję?
                                                    A może oszukała Cię żona tym, że wersję demo zakończyła gdy wykonałeś jej plan prokreacyjny.
                                                    A może oszukała Cię matka natura tym, że nie obdarzyła Twojej żony libidem na miarę Twoich potrzeb. Albo tym, ze nie jesteś tak piękny jak Szwarceneger i w związku z tym jej nie zwilżasz
                                                    A może oszukał Cię los tym, ze nie urodziłeś się jako sułtan Brunei bo wtedy Twoje potrzeby były by zaspakajane przez setkę przepięknych, jablkocycatych i gruszkodupiastych hurys z których każda czuła by się zaszczycona tym że dziś może rozłożyć nogi właśnie Tobie.
                                                    A może oszukali Cię rodzice, że nie przekazali Ci takich genów, które dały by Ci możliwość osiągnięcia statusu celebryty i wynikającego z tego statusu materialnego, takiego, że leciały by na Ciebie laski z najwyższej polki. Nawet wtedy, gdy byłbyś nikczemnej postury i (co gorsza) - miałbyś małego.
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 21:02
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Sabat, nie pierdol tu o jakimś oszustwie! Chcesz ukryć za takimi wzniosłymi dyr
                                                    > dymałami swoją indolencję/imposybilizm/impotencję?

                                                    W porzadku Gogol, trudno sie nie zgodzic. Przyjmijmy zatem dyplomatycznie, ze to jest ten moment, od ktorego mrugamy porozumiewawczo i zaczynamy dyskutowac o wplywie kolarstwa na monsuny w Chinach. Okej? ;)
                                                    Bo szczerze mowiac poziom mojego forumowego ekshibicjonizmu i zwrotow akcji jak w brazylijskiej telenoweli z lekka przegrzal mi obwody. Odplynmy na bardziej neutralne akweny albowiem tutaj woda jest ciemna i pelna delfinow. Moment, czy to faktycznie delfiny? :)
                                                  • gogol77 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 22:21
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Przyjmijmy zatem dyplomatycznie, ze to jest ten moment, od ktorego mrugamy porozumiewawczo i zaczynamy dyskutowac o wplywie kolarstwa na monsuny w Chinach.
                                                    Okej? ;)

                                                    Kupuję. Ale jak o tym dyskutować na forum o zabarwieniu jak by nie było erotycznym?
                                                    No i chyba każdy tu się zgodzi, że gdyby nie ten Twój "ekshibicjonizm" to jak by to forum wyglądało? Mizernie!
                                                  • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 23:22
                                                    gogol77 napisał:

                                                    > Kupuję. Ale jak o tym dyskutować na forum o zabarwieniu jak by nie było eroty
                                                    > cznym?

                                                    Ja tam widze duzy potencjal do dyskusji. Jesli chodzi o kolarstwo, to stosunkowo latwe, bo sa dwa kolka i pokazny dzwonek, wokol - co zrozumiale - bezustannie kreca sie jakies pedaly, zastanawiajac sie czy czasem nie zdemontowac siodelka, Chiny to kraj duzym potencjale rozrodczym, za to niewielkim, niezbyt imponujacym wymiarze... godzin wolnego. O goracych i wilgotnych monsunach nie wspomne.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:17
                                                    gogol 77 napisał
                                                    >ciekawe, kochanka lubi moją żonę. Nie, nie zna jej ale wie, że jest mi w jakimś stopniu bliska. Ale ja nigdy kochance nie skarżyłem się na żonę w stylu - jaka to ona wredna albo, że ona mnie nie <

                                                    Gogol, to co napisałeś, jest bliskie również i dla mnie.Czyli nie o to chodzi, by czuć nienawiść, czy niechęć do żony kochanka, albo zgadzać się na wysluchiwanie jego żalów w stosunku do żony. Nigdy nawet przez myśl mi nie przyszło, bym mogła deprecjonować żonę kochanka, wyciągając od niego zwierzenia na jej temat. Facet, który najeżdżałby na żonę, nie przebierają c w słowach, byłby u mnie skreślony z miejsca.
                                                  • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 16:09
                                                    gogol 77napisal
                                                    >Nineeeek!! Ty najwyraźniej lecisz na Sabata!! Ninek, nie rób mnie tego!!!<

                                                    Nic się nie martw, mieszkamy blisko siebie, także wiesz, w razie czego to się odnajdziemy i spikniemy ;))
                                        • wont2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 25.01.16, 04:10
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > A wypierdalaj z tymi pierdami do tych co daja za darmoche albo doplacaja do int
                                          > eresu w ramach realizacji samodzielnosci. Ja Ci moge najwyzej pomoc odkryc ze p
                                          > ora na zmiane facjaty jak wezme Twoj uroczy madralinski lepek i przypierdole ni
                                          > m z pare razy o stol czy o sciane.
                                          ------
                                          Ale po co ta agresja? Chodźmy wszyscy się całować! :)
                          • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:32
                            >Wypowiadasz sie w imieniu milionow kobiet czy tylko w swoim wlasnym ?<

                            W swoim, swoim i tylko swoim, Mabelle :)
                            Napisałam, że seks bez penetracji nie jest pełny, czyli że innych aktywności, czy sposobów dawania sobie rozkoszy przecież nie i też stosuję , ale jeśli miałabym się obyć bez penetracji, to nie byłoby to do końca satysfakcjonujące. Właśnie ten bliski, mocny kontakt z drugim ciałem jest mi bardzo potrzebny,by poczuć się w pełni spełnioną.
                            • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:37
                              ninek04 napisała:

                              > Napisałam, że seks bez penetracji nie jest pełny, czyli że innych aktywności, c
                              > zy sposobów dawania sobie rozkoszy przecież nie i też stosuję , ale jeśli miał
                              > abym się obyć bez penetracji, to nie byłoby to do końca satysfakcjonujące. Właś
                              > nie ten bliski, mocny kontakt z drugim ciałem jest mi bardzo potrzebny,by poczu
                              > ć się w pełni spełnioną.

                              Czyli uzalezniasz seks wylacznie od sprawnie dzialajacych narzadow. Ok. A co zrobisz za dwadziescia, trzydziesci lat ? Bedziesz sie zalic, ze seks juz nie cieszy, czy znajdziesz sobie nowego, sztywnego ?
                              • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:05
                                mabelle 2000 napisała
                                >Czyli uzalezniasz seks wylacznie od sprawnie dzialajacych narzadow. Ok. A co zrobisz za dwadziescia, trzydziesci lat ? Bedziesz sie zalic, ze seks juz nie cieszy, czy znajdziesz sobie nowego, sztywnego ?<

                                Za kilkanaście lat to raczej ciężko będzie znaleźć nowego,sztywnego w naturalny sposób, tak bez wspomagaczy i będącego w moim wieku mniej więcej, więc aż tak daleko w przyszłość nie wybiegam, a właściwie w ogóle nie myślę o tym, co będzie, również jeśli chodzi i o inne sfery życia.I na pewno nie neguję tego,że inne sposoby uprawiania seksu są gorsze, czy mniej wartościowe, ale są po prostu inne, więc kto to wie, czy za ileś lat nie trzeba będzie się przestawić wyłącznie na nie.
                      • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:16
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Nie wierze, ze kobiety nieprzezywajace or
                        > gazmu przy stosunku chca z penetracji rezygnowac, ze jest im ona niepotrzebna.

                        Kazdy wierzy w to co sam przezyl ? ;-)
                        A tak na serio, to penetracja to jakas niewielka czesc seksu, aktywnosc wcale nie najwazniejsza. Nie umniejszam jej roli, zebys mnie Kicia nie zrypala z grubej rury ;-) ale ludzie w tym wzgledzie naprawde sie roznia. Dwie pomyslowe osoby maja tyle mozliwosci wzajemnego sprawiania sobie rozkoszy, ze reklamy wiagropodobnych specyfikow budza w nich co najwyzej usmiech politowania.
                        • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:39
                          mabelle 2000 napisała
                          >Dwie pomyslowe osoby maja tyle mozliwosci wzajemnego sprawiania sobie rozkoszy, ze reklamy wiagropodobnych specyfikow budza w nich co najwyzej usmiech politowania.<

                          Te viagropodobne specyfiki to koło viagry nawet nie stały, one mają tyle z nią wspólnego, co wyrób czekoladopodobny z prawdziwą czekoladą,czyli nie ma co porównywać, bo i tak nie działają.
                          • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:54
                            ninek04 napisała:

                            > Te viagropodobne specyfiki to koło viagry nawet nie stały, one mają tyle z nią
                            > wspólnego, co wyrób czekoladopodobny z prawdziwą czekoladą,czyli nie ma co poró
                            > wnywać, bo i tak nie działają.

                            Nie chwytaj mnie za slowka i nie przeinaczaj sensu mojej wypowiedzi. W mediach odbywa sie chora nagonka na mezczyzn, ktorzy powinni utozsamiac sie ze swoim sztywnym kutasem. Osobiscie jestem przeciwna.
                            • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:17
                              mabelle 2000 napisała
                              >W mediach odbywa sie chora nagonka na mezczyzn, ktorzy powinni utozsamiac sie ze swoim sztywnym kutasem. Osobiscie jestem przeciwna.<

                              Jaka chora nagonka? Firmy prześcigają się z lansowaniem i reklamą szajsu,bo chodzi im o jak największe nabicie kabzy, a że erekcja to nośny temat, to hulaj dusza, piekła nie ma,kto agresywniej sobie poczyna, ten zdobywa rynek.
                        • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:02
                          mabelle2000 napisała:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > > Nie wierze, ze kobiety nieprzezywajace or
                          > > gazmu przy stosunku chca z penetracji rezygnowac, ze jest im ona niepotrz
                          > ebna.
                          >
                          > Kazdy wierzy w to co sam przezyl ? ;-)

                          Dobra moge przyznac, ze nic nie wiem o innych kobietach. Moze jest jak piszecie, ze latwo rezygnuja z orgazmu, ze penetracja nie jest dla nich wazna. Siebie znam i o sobie pisze. Ale jedno mnie nadal rusza: czemu podtrzymywac, ze brak erekcji jest jakas norma i do tej normy sie dostosowywac? To jest tak jakby zdejmowac z mezczyzn odpowiedzialnosc za dazenie do zdrowia, a utrzymywac, ze stan chorobowy jest piekny, jest ok? Jakos ganiamy tu laski za nadwage i otylosc i nikt sie nie pochyla, ze pelne jest takie piekne, nie?

                          > A tak na serio, to penetracja to jakas niewielka czesc seksu, aktywnosc wcale n
                          > ie najwazniejsza. Nie umniejszam jej roli, zebys mnie Kicia nie zrypala z grube
                          > j rury ;-) ale ludzie w tym wzgledzie naprawde sie roznia. Dwie pomyslowe osob
                          > y maja tyle mozliwosci wzajemnego sprawiania sobie rozkoszy, ze reklamy wiagrop
                          > odobnych specyfikow budza w nich co najwyzej usmiech politowania.

                          Tez nie uwazam, ze tabletka jest ostatecznym rozwiazaniem, wg mnie po wykluczeniu chorob zostaje cos z psychika ale nie jestem psychologiem. Daj Boze zeby panowie byli tacy pomyslowi jak piszesz. A podsumowujac dlaczego penetracja/erekcja jest tak wazna (dla mnie) mozna to zrzucic na taki, a nie innych rodzaj seksualnosci, po prostu to mnie podnieca, brak erekcji kojarzy mi sie askesualnie jakbym sie z dzieckiem tulila, synowi jak sie z nim obsciskuje to mu nie staje, no. Nie potrafie tego wytlumaczyc nie wspominajac, ze dla mnie penetracja to zrodlo pewnie 90% orgazmow. Nie jest mi latwo z nich zrezygnowac. Przy minecie nie dojde za chuja i co mam zrobic? W ogole jak tak czytam to swiat zmierza do tego co w Japonii, ze kazdy bedzie seks uprawial tylko sam ze soba. Mam nadzieje, ze ja juz tego nie dozyje ;)
                          • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 13:35
                            hello-kitty2 napisała:

                            > Ale jedno mnie nadal rusza: czemu podtrzymywac, ze brak er
                            > ekcji jest jakas norma i do tej normy sie dostosowywac? To jest tak jakby zdejm
                            > owac z mezczyzn odpowiedzialnosc za dazenie do zdrowia, a utrzymywac, ze stan c
                            > horobowy jest piekny, jest ok? Jakos ganiamy tu laski za nadwage i otylosc i ni
                            > kt sie nie pochyla, ze pelne jest takie piekne, nie?

                            To nie tak Kicia. Chodzi o to, ze nikt nie chce byc traktowany jak maszynka zapewniajaca orgazm. Ja tego nie chce i ten mezczyzna, z ktorym go uprawiam tez tego nie chce. Mozna oczywiscie plakac z rozpaczy nad niesprawnoscia wlasnych narzadow ( brak erekcji, suchosc pochwy, brak orgazmu), ale wtedy trzeba sie pogodzic z brakiem seksu w ogole. Tymczasem to my sami definiujemy co znaczy dla nas seks. Zauwaz, ze Ci ktorzy nauczyli sie osiagac orgazm wylacznie w wyniku tych samych bodzcow, wynikajacych z penetracji, zawsze beda twierdzic ze seks maja zjebany bo im organy zastrajkowaly.
                            Choroba, niedyspozycja przydarza sie kazdemu, czy to znaczy, ze o seksie ma zapomniec, bo "norma" jest penis w pochwie ?
                            • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 13:54
                              mabelle2000 napisała:

                              > Choroba, niedyspozycja przydarza sie kazdemu, czy to znaczy, ze o seksie ma zap
                              > omniec, bo "norma" jest penis w pochwie ?

                              Mabelle zgodze sie z Toba tylko powiedz mi dlaczego faceci ukrywaja takie rzeczy i umawiasz sie na seks, a tu nagle pojawia spiewka 'Wiesz co, musze Ci cos powiedziec, bo to i tak wyjdzie...'' i jeb niespodzianka ;) Skoro to takie normalne to czemu to ukrywaja i udaja ruchaczy?
                              • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:17
                                hello -kitty2 napisała
                                >Mabelle zgodze sie z Toba tylko powiedz mi dlaczego faceci ukrywaja takie rzeczy i umawiasz sie na seks, a tu nagle pojawia spiewka 'Wiesz co, musze Ci cos powiedziec, bo to i tak wyjdzie...'' i jeb niespodzianka ;) Skoro to takie normalne to czemu to ukrywaja i udaja ruchaczy?<

                                No bo jaki jest odbiór społeczny facetów z takimi problemami? -nie staje mu, widać żaden z niego mężczyzna, przecież ten penis to główne kryterium męskości w powszechnym mniemaniu.Przecież sami mężczyzni licytują się na długość, czy grubość i ten, który ma mniejszego od razu jest deprecjonowany,czy wyśmiewany.U kobiet to działa inaczej -nawet jak nie ma orgazmu to nikt jej nie wypomnie, że nie jest kobieca, czy straciła coś na swej kobiecości. Mężczyźni pod tym względem mają gorzej, nie da się ukryć.
                              • mabelle2000 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 14:19
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Mabelle zgodze sie z Toba tylko powiedz mi dlaczego faceci ukrywaja takie rzecz
                                > y i umawiasz sie na seks, a tu nagle pojawia spiewka 'Wiesz co, musze Ci cos po
                                > wiedziec, bo to i tak wyjdzie...'' i jeb niespodzianka ;) Skoro to takie normal
                                > ne to czemu to ukrywaja i udaja ruchaczy?

                                Nie wiem Kicia, nie wiem tez dlaczego mierza sobie dlugosc penisa i dlaczego tez mysla, ze bez stojacego fiuta sa nikim. Moze boja sie byc odbierani jako slabi, moze uwazaja, ze to straszna kompromitacja i probuja odwlec ten moment... Nie wiem, nie jestem mezczyzna, nie odpowiem Ci na to pytanie.

                                PS Dla mnie dlugotrwala erekcja wielkiego kutasa nie znaczy nic, nie jest wyznacznikiem meskiej sprawnosci seksualnej, nie jest rownoznaczna z byciem dobrym kochankiemoja, a juz na pewno nie jest odpowiedzia na moja kobieca atrakcyjnosc. (Jakos tak zawsze dziwnie bywalo, ze moje cialo bylo dobre, zeby szybko sie podniecic, ale juz niewiele warte, zeby blizej sie nim zainteresowac i poswiecic mu czas :-( )
                                • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 15:04
                                  mabelle2000 napisała:

                                  > PS Dla mnie dlugotrwala erekcja wielkiego kutasa nie znaczy nic, nie jest wyzna
                                  > cznikiem meskiej sprawnosci seksualnej, nie jest rownoznaczna z byciem dobrym k
                                  > ochankiemoja, a juz na pewno nie jest odpowiedzia na moja kobieca atrakcyjnosc.
                                  > (Jakos tak zawsze dziwnie bywalo, ze moje cialo bylo dobre, zeby szybko sie po
                                  > dniecic, ale juz niewiele warte, zeby blizej sie nim zainteresowac i poswiecic
                                  > mu czas :-( )

                                  Dla mnie wielki kutas tez nie jest potrzebny. Ostatnio mialam (chyba mocno) ponizej sredniej i orgazmy tak latwo dostepne jak zawsze, a nawet bardziej. Tak tak upatrywalabym w tej malosci fiuta ZALETE, bo wtedy facet robi krotszy ruch przez co masuje okolice pochwy/lono bardziej intensywnie i to jest dodatkowy bodziec w drodze na szczyt.

                                  Bycie dobrym kochankiem to pojecie jest dla mnie zbyt rozmyte.
                                  My tu wszystkie jestesmy o tyle wygrane, ze wiemy czego nam trzeba Mabelle. Oby udalo sie to otrzymac ;)
                    • potwor_z_piccadilly Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:07
                      sabat777 napisał:

                      > Trafne, bo babka bez orgazmu moze zrobic tyle samo co facet z problenami z erek
                      > cja i przedwczesnym wytryskiem, czyli - niezbyt wiele.

                      Pierdolisz głupoty.


                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 10:17
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > A ty sobie nie wyobrażasz jak szybko kobiety dają sobie spokój ze swoim orgazme
                    > m i będę upierdliwa: po co lasce wzwód u faceta skoro nie ma orgazmu podczas st
                    > osunku? Ktoś mi odpowie? ślepy wymaga maratonu od kulawego za przeproszeniem

                    Pan wymienil dwie dolegliwosci, a pani w watku obok trzecia, to raz. A dwa wg mnie laski wcale latwo nie rezygnuja ze swojego orgazmu, a laski, ktore rzeczywiscie rezygnuja to po prostu rezygnuja z seksu, bo im nie zalezy.
                    • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 10:26
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Pan wymienil dwie dolegliwosci, a pani w watku obok trzecia, to raz. A dwa wg m
                      > nie laski wcale latwo nie rezygnuja ze swojego orgazmu, a laski, ktore rzeczywi
                      > scie rezygnuja to po prostu rezygnuja z seksu, bo im nie zalezy.

                      No, jak nie przeżyły nigdy orgazmu, to chyba nawet nie wiedzą z czego rezygnują? :)
                      Chociaż według mnie to nie jest takie proste. Mnie do przeżywania pierwszych orgazmów skłoniło niesamowite podniecenie seksualne, które odczuwałem podczas dojrzewania. Zacząłem czytać, szukać, natknąłem się na opisy masturbacji i zrozumiałem, że też bardzo tak chcę. Byłem napięty, podekscytowany i podniecony. Pierwszy orgazm to była wręcz euforia, że mi się udało.
                      Sądzę więc, że laski, które nie dążą do przeżywania orgazmu, robią to przede wszystkim dlatego, że nie czują tego całego seksualnego napięcia, które pragnie być rozładowane. I bez tego to faktycznie może być trudno się tak mechanicznie doprowadzić. A nawet jeśli, to już nie będzie to co tygrysy lubią najbardziej.
                      Pytanie powinno być przede wszystkim, dlaczego nie czują tego napięcia i podniecenia seksualnego. Gdyby czuły, to same by się podstawiały jurnym samcom jak rozgrzane kocice. Prawdziwe pożądanie MUSI być zaspokojone, z tym się nie dyskutuje :)
                      • bcde Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 18:26
                        > Mnie do przeżywania pierwszych orgazmów skłoniło niesamowite podniecenie seksualne, które odczuwałem podczas dojrzewania. Zacząłem czytać, szukać, natknąłem się na opisy masturbacji i zrozumiałem, że też bardzo tak chcę. Byłem napięty, podekscytowany i podniecony. Pierwszy orgazm to była wręcz euforia, że mi się udało.

                        Dobrze, że znalazłeś te książki. Gdybyś na nie nie trafił... strach pomyśleć.
                    • that.bitch.is.sick Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:49
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Pan wymienil dwie dolegliwosci, a pani w watku obok trzecia, to raz. A dwa wg m
                      > nie laski wcale latwo nie rezygnuja ze swojego orgazmu, a laski, ktore rzeczywi
                      > scie rezygnuja to po prostu rezygnuja z seksu, bo im nie zalezy.
                      >
                      No ale rozgrzeszasz tak łatwo laskę bo facet ma w łóżku problemy. Nie zauważyłam abyś rozgrzeszała facetów którzy szukają na boku bo mają grube żony, kłody żony, żony bez orgazmu czy żony bez seksualnej fantazji. Mówię o związku który nie opiera się tylko szczycie na rankingu lepszej dupy czy większego fiuta. Ludzie normalni dobierają się na stałe z szeregu powodów.
                      • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 12:59
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > No ale rozgrzeszasz tak łatwo laskę bo facet ma w łóżku problemy.

                        A z czego rozgrzeszam? O jakim grzechu mowisz? Jaki grzech ma ta laska na sumieniu?
                • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 08:47
                  hello-kitty2 napisała:
                  > Sabat nawet sobie nie wyobrazasz jak faceci szybciutko rezygnuja z napraw hydra
                  > ulicznych i ze w ogole nie ma o czym mowic i czego Ty ode mnie chcesz, akceptuj
                  > mnie takiego jakim jestem, a jak pojdziesz do innego koryta toz Ty jestes wred
                  > na suka!

                  Bo nawet widze nie wiesz, jak ciezko w ogole cos z tym zrobic. Dopoki nie bylo viagry to sprawa byla czesto przegrana na wstepie. Rady w stylu ruszaj sie wiecej, rzuc palenie i schudnij sa pozyteczne dla zdrowia, ale zazwyczaj na niewiele sie zdadza. "Suplementy" bez recepty to wedlug mnie wielka sciema, bo rownie dobrze mozna pojesc sobie migdalow i wypic kawe - efekt bedzie ten sam. W zasadzie sklad wiekszosci jest zblizony: l-arginina (100 gram migdalow czy orzechow ziemnych daje wiecej niz tabletka reklamowanych suplementow), buzdyganek ziemny (ktory do potencji ma sie nijak, nieco podnosi libido) czy korzen zen-szen, ktory wchodzi w sklad wielu preparatow i ma po prostu wlasciwosci wzmacniajace. I co ten lekarz ma naprawic? Sprawdzi czy gosc nie ma wiencowki, chorej prostaty, cukrzycy i... co? Zapisze viagre, bo nic wiecej nie moze zrobic.
                  A niektorzy wola sie trzymac z dala od chemii tego typu tak dlugo jak sie da, bo niezle niszczy zdrowie i moze miec niesympatyczne skutki uboczne, typu atak ssrca, utrata wzroku czy martwica penisa spowodowana priapizmem.
                  Wiec w sumie to mnie nie dziwi, ze faceci unikaja lazenia po lekarzach, bo wspolczesna medycyna oprocz niebieskiej tabletki ma niewiele do zaproponowania.
                  • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 10:38
                    sabat777 napisał:

                    > Bo nawet widze nie wiesz, jak ciezko w ogole cos z tym zrobic. Dopoki nie bylo
                    > viagry to sprawa byla czesto przegrana na wstepie. Rady w stylu ruszaj sie wiec
                    > ej, rzuc palenie i schudnij sa pozyteczne dla zdrowia, ale zazwyczaj na niewiel
                    > e sie zdadza. "Suplementy" bez recepty to wedlug mnie wielka sciema, bo rownie
                    > dobrze mozna pojesc sobie migdalow i wypic kawe - efekt bedzie ten sam. W zasad
                    > zie sklad wiekszosci jest zblizony: l-arginina (100 gram migdalow czy orzechow
                    > ziemnych daje wiecej niz tabletka reklamowanych suplementow), buzdyganek ziemny
                    > (ktory do potencji ma sie nijak, nieco podnosi libido) czy korzen zen-szen, kt
                    > ory wchodzi w sklad wielu preparatow i ma po prostu wlasciwosci wzmacniajace. I
                    > co ten lekarz ma naprawic? Sprawdzi czy gosc nie ma wiencowki, chorej prostaty
                    > , cukrzycy i... co? Zapisze viagre, bo nic wiecej nie moze zrobic.
                    > A niektorzy wola sie trzymac z dala od chemii tego typu tak dlugo jak sie da, b
                    > o niezle niszczy zdrowie i moze miec niesympatyczne skutki uboczne, typu atak s
                    > srca, utrata wzroku czy martwica penisa spowodowana priapizmem.
                    > Wiec w sumie to mnie nie dziwi, ze faceci unikaja lazenia po lekarzach, bo wspo
                    > lczesna medycyna oprocz niebieskiej tabletki ma niewiele do zaproponowania.

                    Jestes nielogiczny Sabat: faceci unikaja lazenia po lekarzach, bo lekarz jak im nie staje sprawdza "czy gosc nie ma wiencowki, chorej prostaty, cukrzycy", a kto zdrowy na umysle by se sprawdzal takie rzeczy? ;) By musial schudnac albo rzucic palenie, a kto by sie tak poswiecal? A moze by tak zawartosc glowy sprawdzic, co? Jak ktos sie panicznie boi skutkow ubocznych niebieskiej tabletki branej jak to autor pisal incydentalnie jak mu nie stanal, bo stres, to moze ma jakas fobie, jakims hipochondrykiem jest np albo cholera wie co ma jeszcze w glowie nie po kolei, to chyba trzeba u psychiatry sprawdzic i ewentualnie leczyc, nie?

                    Zreszta nie bardzo rozumiem ten post (czy to jest spowiedz z wlasnej dolegliwosci i braku rozwiazan?) chcesz akceptacji dla nieprawidlowosci?
                    • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:01
                      hello -kitty2 napisała
                      >A moze by tak zawartosc glowy sprawdzic, co? Jak ktos sie panicznie boi skutkow ubocznych niebieskiej tabletki branej jak to autor pisal incydentalnie jak mu nie stanal, bo stres, to moze ma jakas fobie, jakims hipochondrykiem jest np albo cholera wie co ma jeszcze w glowie nie po kolei, to chyba trzeba u psychiatry sprawdzic i ewentualnie leczyc, nie?<

                      Zgadzam się w zupełności. Sabat powymyślał tak kuriozalne skutki uboczne, które owszem mogą wystąpić, ale bardzo rzadko kiedy w ogóle mają miejsce, że faktycznie można mówić tu o hipochondrii,albo jakimś hoplu na punkcie własnego zdrowia. W końcu i tak na coś trzeba umrzeć, prędzej, czy później.
                    • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 11:09
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Zreszta nie bardzo rozumiem ten post (czy to jest spowiedz z wlasnej dolegliwos
                      > ci i braku rozwiazan?) chcesz akceptacji dla nieprawidlowosci?

                      No nie do końca. Jest to też mój problem, nie chcę akceptacji, bo sam tego nie akceptuję. Ja problem mam i walczę z nim na ten moment sam, o czym pisałem już nawet w tym wątku. Zapoznałem się z mechanizmem, jak to działa od strony biologicznej, mam swoje typy. Sądzę, że u mnie kłopot jest związany z wieloletnią nałogową masturbacją (praktycznie każdego dnia, czasem po 2-3 razy dziennie - od wczesnej młodości najdłuższym okresem bez walenia konia było parę dni, gdzie wyjeżdżałem gdzieś i byłem pod stałą obserwacją rodziców, na koloniach itd.). Dodatkowo mocno obciążającą kategorią jest pornografia, szczególnie, że potrafiłem robić wielogodzinne maratony ze stronami porno i fiutem w dłoni.
                      W przypadku potencji u faceta działają trzy podstawowe punkty zapalne - ośrodek przyjemności w mózgu, który zawiaduje wytwarzaniem dopaminy, zakończenia nerwowe, które dają sygnał żeby produkować tlenek azotu, i od strony czysto biologicznej - produkcja samego NO.
                      pl.wikipedia.org/wiki/Erekcja_%28fizjologia%29
                      Fajne zdjęcie faz erekcji - co ciekawe, ja takiej z wygięciem w stronę brzucha nigdy nie miałem, a chciałbym kiedyś mieć :P Z reguły dochodzę do fazy 3-4 nawet przy silnym podnieceniu i długiej stymulacji, więc problem jest moim zdaniem konkretny.

                      Niemniej - fiut mi w nocy sztywnieje, może nie aż tak jak na tych ostatnich fotach, ale dość, więc domyślam się, że chodzi o problem po stronie mózgu i ośrodka przyjemności. Przepaliłem sobie mózg po prostu ilością wydzielanej dopaminy przy pornosach i długotrwałym trzepaniu... i potrzebuję "restartu".

                      Odstawiłem całkowicie oglądanie porno od początku roku i ograniczyłem, a od ponad tygodnia całkowicie wyłączyłem masturbację. Według mnie to raczej dość duże wyrzeczenie, jak na takiego nałoga jak ja. Więc nie mów mi, że olewam sprawę.
                      Jak nie przejdzie za 3 miesiące, to pójdę do lekarza. Jak będzie trzeba, to będę żarł te cholerne niebieskie tabletki. Ale wiesz co? Nie dla żony, teraz za dużo już nas dzieli. Poza tym ona nigdy nie zgłaszała obiekcji, dla niej im mniej i krócej tym lepiej.
                      • hello-kitty2 Re: Mamy outcome zony z przydzialu! 24.01.16, 11:41
                        sabat777 napisał:

                        Z reguły dochodzę do fazy 3-4 nawe
                        > t przy silnym podnieceniu i długiej stymulacji, więc problem jest moim zdaniem
                        > konkretny.

                        No to mamy outcome dlaczego panowie biora sobie zony z tzw przydzialu. Maja defekt, sa go swiadomi, biora lale z przydzialu zeby nie plakala, nie rozrabiala, najlepiej dziewice czy jaka aseksualna, zeby nie miala porownania, a potem sie i tak wszystko jebie, no bo jak inaczej. I potem placz, ze lala kloda lezy, nie wie, nie interesuje sie, zarobiona jest, tudziez jak u autora lata po jakis alfach zeby cos z seksu moze jeszcze wyhaczyc, jakis orgazm na starosc.

                        Odstawiłem całkowicie oglądanie porno od początku roku i ograniczyłem, a od pon
                        > ad tygodnia całkowicie wyłączyłem masturbację. Według mnie to raczej dość duże
                        > wyrzeczenie, jak na takiego nałoga jak ja. Więc nie mów mi, że olewam sprawę.
                        > Jak nie przejdzie za 3 miesiące, to pójdę do lekarza. Jak będzie trzeba, to będ
                        > ę żarł te cholerne niebieskie tabletki. Ale wiesz co? Nie dla żony, teraz za du
                        > żo już nas dzieli. Poza tym ona nigdy nie zgłaszała obiekcji, dla niej im mniej
                        > i krócej tym lepiej.

                        Sabat co mam Ci powiedzec? Pozno, pozno sie obudziles, przed 40 stka? Teraz wyszlo czemu sie broniles przed zdrada nogami i rekami. Ale plus za szczerosc. Nie martw sie nie jestes sam: powoli bowiem wychodzi, ze tu pewnie same takie meskie kwiatki pisza. Co ciekawe wyglada na to, ze zaden facet z jedna z 3 wymienianych dolegliwosci nie jest w szczesliwym zwiazku niezaleznie od orgazmowosci pani. Te z orazmami to pewnie by juz same dawno pouciekaly.
                        • mabelle2000 Re: Mamy outcome zony z przydzialu! 24.01.16, 11:50
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Sabat co mam Ci powiedzec? Pozno, pozno sie obudziles, przed 40 stka? Teraz wys
                          > zlo czemu sie broniles przed zdrada nogami i rekami. Ale plus za szczerosc. Nie
                          > martw sie nie jestes sam: powoli bowiem wychodzi, ze tu pewnie same takie mesk
                          > ie kwiatki pisza. Co ciekawe wyglada na to, ze zaden facet z jedna z 3 wymienia
                          > nych dolegliwosci nie jest w szczesliwym zwiazku niezaleznie od orgazmowosci pa
                          > ni. Te z orazmami to pewnie by juz same dawno pouciekaly.

                          Kicia, a co Ty tu za czarnowidztwo szerzysz ? :-) Kazdy kto nie uprawia regularnie seksu, a w przerwach jedzie na recznym moze miec nawyki masturbacyjne. Sabat je ma, ja je mam i mnostwo innych ludzie tez je ma. Ale to nie powod zeby sobie strzelac w leb. Potrzeba natomiast czasu, zeby sie przestawic.
                          • hello-kitty2 Re: Mamy outcome zony z przydzialu! 24.01.16, 13:14
                            mabelle2000 napisała:

                            Kazdy kto nie uprawia regular
                            > nie seksu, a w przerwach jedzie na recznym moze miec nawyki masturbacyjne. Saba
                            > t je ma, ja je mam i mnostwo innych ludzie tez je ma.

                            Ja akurat nie mam, sprawdzilam, rok jazdy na recznym, potem seks i od razu orgazm jeden po drugim.

                            Ale to nie powod zeby sob
                            > ie strzelac w leb. Potrzeba natomiast czasu, zeby sie przestawic.

                            Nie wiem ile czasu potrzeba ale tyle ile ja mialam dla facetow (od tygodnia do pol roku) to nic sie nie zmienilo niestety. Takze przychylam sie do twierdzenia Sabata, ze ciezko cos z tym zrobic ;( Z punktu widzenia kobiety kuszace jest postawienie na delikwencie krzyzyka, gdyz kobieta i tak ma wiecej okazji wiec po co sie meczyc?
                        • sabat777 Re: Mamy outcome zony z przydzialu! 24.01.16, 11:53
                          No pewnie ze jurna babka by mnie zostawila juz dawno. Ale moze to by nie bylo takie zle, bo bym wczesniej otrzezwial. Ja tam wierze, ze dla mnue nie jest za pozno. Dla mojego zwiazku pewnie tak. Ale wiesz co? Mowi sie trudno. Mnie jest latwiej na to machnac reka bo jestem egoistyczny i zly. Ale chce przynajmniej byc szczesliwy.
                          • hello-kitty2 Re: Mamy outcome zony z przydzialu! 24.01.16, 13:08
                            sabat777 napisał:

                            Mnie jest l
                            > atwiej na to machnac reka bo jestem egoistyczny i zly.

                            Czyli potwierdzasz moje twierdzenie, ktore te dyskusje zapoczatkowalo, ze facetom bardzo latwo machnac reka na wlasna lozkowa niemoc.

                            Ale chce przynajmniej by
                            > c szczesliwy.

                            Bardzo prosze tyle ze nie wciagaj w to swoje nowe szczescie nowej babki, bo ja unieszczesliwisz. Ewentualnie szukaj kogos pokroju Mabelle (ale przypuszczam, ze taka babka to jak kwiat na pustyni).
                            • sabat777 Re: Mamy outcome zony z przydzialu! 24.01.16, 13:17
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Bardzo prosze tyle ze nie wciagaj w to swoje nowe szczescie nowej babki, bo ja
                              > unieszczesliwisz. Ewentualnie szukaj kogos pokroju Mabelle (ale przypuszczam, z
                              > e taka babka to jak kwiat na pustyni).

                              Niby czemu unieszczesliwie? Przeciez napisalem, ze albo naprawie sie sam, albo zaczne lykac chemie. To gdzie to nieszczescie, co?
                              • hello-kitty2 Re: Mamy outcome zony z przydzialu! 24.01.16, 13:46
                                sabat777 napisał:

                                > Niby czemu unieszczesliwie? Przeciez napisalem, ze albo naprawie sie sam, albo
                                > zaczne lykac chemie. To gdzie to nieszczescie, co?

                                Sam naprawisz ;-) A najlepsze jest to, ze tyle tu pisales jak to zone do seksuologa ciagnales, a ona taka tepa no za cholere nie chciala isc. A sam to pewnie juz z pincet razy byles ze SWOIM problemem, nie? ;)
                                • sabat777 Re: Mamy outcome zony z przydzialu! 24.01.16, 14:10
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Sam naprawisz ;-)

                                  Nie wiem, ale warto sprobowac, nie? Co innego pozostalo. Na stronach nofapowcow jest opisanych wiele przypadkow gdzie dysfunkcja byla wyleczona wstrzemiezliwoscia od pornografii i masturbacji przez pare miesiecy.

                                  >A najlepsze jest to, ze tyle tu pisales jak to zone do seksuo
                                  > loga ciagnales, a ona taka tepa no za cholere nie chciala isc. A sam to pewnie
                                  > juz z pincet razy byles ze SWOIM problemem, nie? ;)

                                  I tu mnie masz. Moze po prostu bylem zrezygnowany i czulem, ze nie mam dla kogo sie starac? Ale nie bede sie usprawiedliwial. To jak z treningiem i odchudzaniem. Bierzesz i dzialasz.
                                  Do or do not, there is no try.
                                  >
    • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:02
      > Starałem się na wszystkie sposoby.

      Na tym forum często jest dyskusja o odchudzaniu, odchudzanie to w zasadzie idealny przykład na wszelkie starania. Wiele ludzi się stara, katuje a i tak nic z tego nie wychodzi. Co nie znaczy że schudnąć się nie da. Da się. Sabat chyba ma największą wiedzę w tej kwestii i właśnie ta wiedza a może też i wsparcie - konsultacje z kimś kto się trochę na tym zna są kluczowe.
      Z psychiką, relacjami między ludzkimi jest w podobnie, też można próbować, starać się samemu ale marne szanse byś sam odkrył właściwą drogę bo reagujesz emocjonalnie, boisz się próbować bo każde kolejne odrzucenie zaboli cię jeszcze bardziej.
      Nie wydaje mi się by była szansa na szczęśliwy związek bez seksu- chyba że skrajnie religijni ludzi- dlatego warto się o niego starać by dziecko wychowało się w szczęśliwej rodzinie. Idź do seksuologa lub skontaktuje się online, spróbuj namówić żonę na spotkania, włąsnie dla waszego dziecka by nie wiedziało waszych kłótni, obrzydzenia o którym mówisz. Z czasem będzie u was coraz gorzej więc lepiej się postaraj teraz, dla dziecka właśnie bo podejrzewam że żony masz dosyć.
      Sabata nie słuchaj bo u nich jest problem zdrowotny podobno, więc troszkę jednak inaczej.
      • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 14:26
        Zombi, zlituj sie... Wyjezdzasz z jakims kinem familijnym a tam babie pewnie wargi sromowe puchna od jebania przez kochanka. Wierze ze masz dobre checi, ale niech twoje rady beda chociaz troche osadzone w rzeczywistosci. Zycie to nie jest kolko oazowe stary...
        • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:01
          sabat777 napisał:

          > Zombi, zlituj sie... Wyjezdzasz z jakims kinem familijnym a tam babie pewnie wa
          > rgi sromowe puchna od jebania przez kochanka.

          No i niech puchna, sam sie z Wontem umawiacie do ulozenia z Ninek w kanapke, a babce zalujesz? Gosc jej nie kreci i jej nie zaspokaja. Jedyne co moze zrobic to pozbierac swoje zabawki i sie odmeldowac, w sposob najkorzystniejszy dla niego, tyle moze wyrwac ale nie jej cipe dla siebie, bo nie jemu o jej cipie decydowac.
          • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:06
            hello-kitty2 napisała:

            > No i niech puchna, sam sie z Wontem umawiacie do ulozenia z Ninek w kanapke, a
            > babce zalujesz? Gosc jej nie kreci i jej nie zaspokaja. Jedyne co moze zrobic t
            > o pozbierac swoje zabawki i sie odmeldowac, w sposob najkorzystniejszy dla nieg
            > o, tyle moze wyrwac ale nie jej cipe dla siebie, bo nie jemu o jej cipie decydo
            > wac.

            No jasne. Tylko niech nie traktuje go jak skonczonego frajera ciagnac od niego kase i smiejac mu sie w twarz.
            • hello-kitty2 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:15
              sabat777 napisał:

              > No jasne. Tylko niech nie traktuje go jak skonczonego frajera ciagnac od niego
              > kase i smiejac mu sie w twarz.

              Nie niech ona go przestanie traktowac tylko niech on przestanie byc frajerem. Czyli kto ma sie zmienic? ON.
              • sea.sea Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:22
                Ta jest. Dlatego optowałam za tym, żeby przestał panią sponsorować, jeśli faktycznie sponsoruje, nie dlatego, że ona mu wtedy zacznie znowu dawać, a dlatego, żeby - skoro się czuje wykorzystywany, przestał się dać wykorzystywać. Bo na razie to przedstawił się jako totalna pipa bez charakteru.
              • rekreativa Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 15:34
                To niech on się nie da traktować jak frajer.
                Po chuj w taką babę, która go nie kocha, nie pożąda i nie szanuje, inwestować?
                Powiedzieć krótko: od nastepnego miesiąca musisz se sama finansować studia i koniec.
                Nie cierpię wykorzystywania w jakiejkolwiek postaci.
            • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 16:33
              >Tylko niech nie traktuje go jak skonczonego frajera ciagnac od niego kase i smiejac mu sie w twarz.<

              Zabronisz jej go tak traktować? Skoro on się godzi na tę całą sytuację i nawet za bardzo nie uskarża się na konieczność zapierdalania na jej studia, to widocznie aż tak bardzo mu to nie przeszkadza. Widać na kilometr że to ona trzyma ten związek w cuglach, popuszczając je tylko w chwilach, które to jej pasują i może coś ugrać dla siebie. On nie ma nic do gadania, pozostaje tańczyć mu tak, jak ona zagra.
              • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 16:41
                No wlasnie chce mu uswiadomic, ze ma do gadania i to bardzo wiele. Oczywiscie ja nie moge jej zabronic go tak traktowac, ale moge uswiadomic gostkowi, zeby sie opamietal.
                • ninek04 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 23.01.16, 17:31
                  >Oczywiscie ja nie moge jej zabronic go tak traktowac, ale moge uswiadomic gostkowi, zeby sie opamietal.<

                  Sure, Sabat, w końcu jak nie Ty go nie uświadomisz,to kto? Z pewnością się opamięta,na bank ;)
        • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 09:51
          sabat777 napisał:
          > Zombi, zlituj sie... Wyjezdzasz z jakims kinem familijnym a tam babie pewnie wa
          > rgi sromowe puchna od jebania przez kochanka. Wierze ze masz dobre checi, ale n
          > iech twoje rady beda chociaz troche osadzone w rzeczywistosci. Zycie to nie jes
          > t kolko oazowe stary...

          Życie to też nie film porno w którym seks jest największą wartością, nawet dla Ciebie on nią nie jest, więc nie wmawiaj innym że ich żony/mężowie pukają na boku bo nie chcą z nimi. Na zdrowy rozum jak bym ja pukał na boku na pewno bym żonie seksu nie odmówił by nie zaczęła czegoś podejrzewać.
          • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 10:07
            zombi135 napisał:

            > Życie to też nie film porno w którym seks jest największą wartością, nawet dla
            > Ciebie on nią nie jest,

            Masz rację. Sam seks nie. Raczej namiętności i radości życia są największą wartością, a seks potrafi dać wiele wspaniałych doznań w tym zakresie. No i z drugiej strony - gdy seks w życiu zaczyna być wielkim nieobecnym, to nie sposób cieszyć się pozostałymi urokami życia. Ja w każdym razie nie potrafię. Jestem wtedy w stanie permanentnego i pogłębiającego się obniżenia nastroju, co odbija się na wszystkich sferach życia. Nie żyje się dla samego seksu, ale życie bez seksu jest po prostu chujowe.

            > więc nie wmawiaj innym że ich żony/mężowie pukają na bo
            > ku bo nie chcą z nimi.

            W tym przypadku masz mnóstwo wskazówek, że tak jest. Żonaty83 ma schować głowę w piasek, jak struś? To dość groźne wyeksponowanie kupra, łatwo zostać znienacka wydudkanym.

            >Na zdrowy rozum jak bym ja pukał na boku na pewno bym żo
            > nie seksu nie odmówił by nie zaczęła czegoś podejrzewać.

            Jak byś czytał Urqu, to byś wiedział, że u kobiet to zwykle inaczej funkcjonuje. Facet nie musi zerwać więzi psychicznej z formalnym partnerem by dupczyć na boku, ale babka - zazwyczaj tak. Musi sobie najpierw zohydzić męża, dopiero wtedy będzie gotowa przyprawiać mu rogi. I na tym etapie seks z mężem będzie budzić w niej skrajne obrzydzenie, więc według mnie to wszystko jest bardzo logiczne i uzasadnione.
            • zombi135 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 10:29
              sabat777 napisał:
              > Jak byś czytał Urqu, to byś wiedział, że u kobiet to zwykle inaczej funkcjonuje
              > . Facet nie musi zerwać więzi psychicznej z formalnym partnerem by dupczyć na b
              > oku, ale babka - zazwyczaj tak. Musi sobie najpierw zohydzić męża, dopiero wted
              > y będzie gotowa przyprawiać mu rogi. I na tym etapie seks z mężem będzie budzić
              > w niej skrajne obrzydzenie, więc według mnie to wszystko jest bardzo logiczne
              > i uzasadnione.

              Tu masz trochę racje kobiety są inne więc nie koniecznie musi to tak działać jak opisałem.
              Ale powodów niechęci do seksu kobiety może być wiele, a jeśli on naciska już po raz setny to i reakcja może być ostra. Nie czytałem całej tej dyskusji bo nie mam na to czasu.
              Mają jedno dziecko pewnie nie za dużo może tu jest problem.
              Kobiety chcą być adorowane, ciężko to nam zrozumieć bo wypłata przyniesiona do domu czy też zajęcie się dzieckiem powinno wystarczyć. A one chcą się czuć jeszcze atrakcyjne podziwiane. Powodów może być od groma, można popatrzyć na sąsiedni wątek kobiety która też nie ma ochoty na męża.
              A wy często w takich przypadkach zachowujecie się jak stare chłopy z kopalni które radzą młodemu jak ma wytresować żonę.
              Jasne że może go zdradzać ale to jedna z wielu możliwości, a ty przedstawiasz to jak pewnik jeszcze w obrazowy sposób, który wpływa na wyobraźnie człowieka w trudnej sytuacji życiowej. *Co k... mi nie daje a innym tak* - nic tylko wziąć siekierę i łeb upierdolić.
              • sabat777 Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 24.01.16, 10:47
                zombi135 napisał:

                > Tu masz trochę racje kobiety są inne więc nie koniecznie musi to tak działać ja
                > k opisałem.
                > Ale powodów niechęci do seksu kobiety może być wiele, a jeśli on naciska już po
                > raz setny to i reakcja może być ostra. Nie czytałem całej tej dyskusji bo nie
                > mam na to czasu.

                No chyba tak, bo Twoje wnioski nie pokrywają się z rzeczywistością. Nawet nie czytasz a galopujesz, żeby wygłaszać rady....

                > Mają jedno dziecko pewnie nie za dużo może tu jest problem.
                > Kobiety chcą być adorowane, ciężko to nam zrozumieć bo wypłata przyniesiona do
                > domu czy też zajęcie się dzieckiem powinno wystarczyć. A one chcą się czuć jesz
                > cze atrakcyjne podziwiane. Powodów może być od groma, można popatrzyć na sąsied
                > ni wątek kobiety która też nie ma ochoty na męża.
                > A wy często w takich przypadkach zachowujecie się jak stare chłopy z kopalni kt
                > óre radzą młodemu jak ma wytresować żonę.
                > Jasne że może go zdradzać ale to jedna z wielu możliwości, a ty przedstawiasz t
                > o jak pewnik jeszcze w obrazowy sposób, który wpływa na wyobraźnie człowieka w
                > trudnej sytuacji życiowej. *Co k... mi nie daje a innym tak* - nic tylko wziąć
                > siekierę i łeb upierdolić.

                Co Ty wygadujesz człowieku, kto mu radzi tresować żonę, albo komukolwiek upierdalać głowę? Radziłem wyraźnie - wiać albo zdradzać samemu, a "żonę" olać. Podtrzymuję to, przy czym jeśli wyjdzie, że rzeczywiście zdradza, to trzeba mieć na uwadze, że może zechcieć związać się z kochankiem i zacząć mocno szkodzić - dlatego lepiej mieć na tą okoliczność jakąś linię obrony. Pewności że ona zdradza nigdy nie ma, ale w takim wypadku wszystkie lampki alarmowe palą się wściekle na czerwono, więc dobrze byłoby jednak wybadać na czym się stoi. Szczególnie, że jeśli rucha ją kochanek to na pierdy w stylu terapii małżeńskich jest o sto lat za późno. Babka już podjęła decyzję, po ptakach.

                Co do tego, że kobiety chcą się czuć adorowane i podziwiane. Tak. Powie Ci to każda kobieta. Po czym pójdzie się ruchać z facetem, który traktuje ją jak seksualną zabawkę, jedną z wielu. A nadskakującego lizusa spuści po brzytwie.

                www.youtube.com/watch?v=YFi8X1yiTnQ
    • dobreciacho Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 26.01.16, 23:16
      współczuję ci chłopie,jesteś jeszcze młody i zwyczajnie potrzebujesz por.....chać,a tu taka kicha.Powiem ci z mojego doświadczenia,bo byłem w kilku związkach,że jakbyś w obecnym stanie poznał jakąś fajną laskę ,która by ci się spodobała to nie schodziłbyś z niej przez tydzień,uwierz mi,tak to działa.Wydaję mi się,że w końcu pękniesz i jak kogoś fajnego poznasz to wszystkie tamy puszczą,no ale wówczas rozwód,te cholerne kredyty,które wiążą ludzi skuteczniej niż śluby,zniszczą cię finansowo i psychicznie albo będziesz w tym tkwił całe życie...i tak żle i tak niedobrze
    • studia_socjologia Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 01.05.16, 14:04
      Witam :) Piszę pracę magisterską o tym zjawisku. Byłabym bardzo wdzięczna za wypełnienie krótkiej ankiety.
      docs.google.com/forms/u/0/d/1uzkXPwei6BN4ZHOipdZk5xd7pYxJtSfjZIm4U71uQa0/edit
    • milltonia Re: Czy ja się już pogodziłem?!? 08.05.16, 18:42
      Współczuję Ci serdecznie żony, rozumiem Twoje rozterki, bo ja też mam podobny problem. Najgorzej mnie boli, że ja jestem kobietą, bo jakbym była mężczyzną, to ta kwestia była bardziej do "do przełknięcia".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka