ernest-wampir
14.08.06, 21:44
Zmęczony już byłęm , bo mnie przetrzymali jedenaście godzin i na dodatek jacyś
dwaj dresiarze zaczęli się szarpać w pewnej odległości przede mną. Nagle jeden
upadł. Pomyślałem, że znowu jakieś ochlapusy, pewenie zaraz się przyczepią do
mnie. Okazało się, że chłopaczek dostał ataku padaczki, a mnie jak na złość
wyczerpała się bateria w telefonie... Na szczęście obok przejeżdżałą L-ka,
babeczka zadzwoniła po pogotowie.
Tylko tak jakoś dziwnie się czułem patrząc na tego drugiego chłopaka, który w
swojej bezradności i rozpaczy całował i głaskał leżącego po głowie wołając o
pomoc...