W drodze z pracy

14.08.06, 21:44
Zmęczony już byłęm , bo mnie przetrzymali jedenaście godzin i na dodatek jacyś
dwaj dresiarze zaczęli się szarpać w pewnej odległości przede mną. Nagle jeden
upadł. Pomyślałem, że znowu jakieś ochlapusy, pewenie zaraz się przyczepią do
mnie. Okazało się, że chłopaczek dostał ataku padaczki, a mnie jak na złość
wyczerpała się bateria w telefonie... Na szczęście obok przejeżdżałą L-ka,
babeczka zadzwoniła po pogotowie.
Tylko tak jakoś dziwnie się czułem patrząc na tego drugiego chłopaka, który w
swojej bezradności i rozpaczy całował i głaskał leżącego po głowie wołając o
pomoc...
    • czarny.onyks Re: W drodze z pracy 14.08.06, 21:50
      a wystarczy ułozyć na boku
      jesli mamy coś pod ręką...byle nie własne palcewink
      włożyć cos do ust takiego delkwenta z padaczką,
      nawet portfel,paczke chusteczek by nie przygryzł sobie języka
      podłożyc coś pod głowę by sobie nie nabił guza
      i spokojnie czekac na karetke
      czasem napad sam mija...

      dresiarz całujący kumpla ??????????????nono.......
      • ernest-wampir Re: W drodze z pracy 14.08.06, 22:45
        nic mu się nie stało, przecież ludzie wiedzą jak postępować w takich sytuacjach.
        uczą tego w każdej szkole
        • czarny.onyks Re: W drodze z pracy 14.08.06, 22:51
          a wiesz...jak tak obserwuję ludzi
          to większośc jednak nie wie
    • altu Re: W drodze z pracy 14.08.06, 21:51
      > na tego drugiego chłopaka, który w swojej bezradności i rozpaczy całował i
      głaskał leżącego po głowie wołając o pomoc...

      może bał się, że to z jego winy.. i mu jakiś paragraf znajdą..

      ==
      ale tak niestety czasem bywa. i tak dobrze, że L-ka się zatrzymała. ogólnie
      panuje znieczulica. ja nawet do pijanego gościa w ławce na parku, oczywiście po
      uprzednim sprawdzeniu, czy się rusza i czy jest coś z nim nie tak, wzywam straż
      albo policję (pogotowia nie.. i jak uczą wczorajsze wypadki na Śląsku pewnie
      nie wezwę).. jak mam czas, to czekam aż ktoś przyjedzie.. jak nie mam -
      zostawiam namiary na siebie..

      a dziwne uczucie w takich wypadkach mam zawsze..
      i jeszcze mam chęć (gorzej z czasem) zeby się na kurs pierwszej pomocy
      zapisać.. dla własnego bezpieczeństwa wink
      • czarny.onyks co było na Śląsku???n/t 14.08.06, 21:54


        • altu Re: co było na Śląsku???n/t 14.08.06, 22:02
          a może to nie na Śląsku??
          karetka dostała wezwanie, bo pijaczek sobie leżał na krawężniku, karetka
          przyjechała, zaczęła udzielać pierwszej pomocy (a może drugiej?), a tu nagle
          zza zakrętu wyjechał polonez, kierowca - duuużo promili miał, wjechał w karetkę.
          lekarz, drugi lekarz, kierowca, sanitariusz - wszyscy doznali obrażeń..
          ech..

          miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,3547249.html

          najgorsze to to - że takich pijaczków to leczy sie na koszt nasz, podatników.
          bo uznawani są jako potrzebujący pomocy.
          a ludzie, którzy często tej pomocy naprawdę potrzzebują, to jej nie dostają, bo
          nfz nie refunduje..
          ech.
          • czarny.onyks Re: co było na Śląsku???n/t 14.08.06, 22:16
            a fakt..słyszałam
            niestety to nie jedyne takie wypadki
            tylko, ze ..o skrzywdzonych, pobitych pracownikach słuzby zdrowia sie nie mówi.....
            dziennikarze wolą pisać o tych czarnych owcach.....


            a teraz za pijanych kierowców WSZYSCY kierowcy beda płacic wieksze składki;///
            paranoja
            • altu Re: co było na Śląsku???n/t 14.08.06, 22:27
              coż.. świata nie zmienimy..
              jedyne co - to reforma ubezpieczeń zdrowotnych..
              ale chyba to już moje wnuczki (jak doczekam chociaż dzieci..) będą może miały..
              i daj im losiewink bo o politikierach nie wspominam smile
              • czarny.onyks Re: co było na Śląsku???n/t 14.08.06, 23:55
                a może jednak wcześniej??wink
                mam taką nadzieję...
Pełna wersja