oglądałam portrety kobiet. i patrzyłam
na detale typu - umalowane oko a nawet dwa,
pociągnięty flamastrem łuk brwiowy i inne.
i tak się zastanawiam, czy równie ważne jest
umalowanie oczu w środku
jasne-jasne, obydwa wizerunki wewnętrzny i zewnętrzny
powinny ze sobą współgrać. ale czy to oznacza, że
osoba spędzająca 1.5 godziny przed lustrem, równie
tyle samo czasu poświęca swojej głowie?
doba ma 24 h. tylko. co jest ważne? z czego można spokojnie
zrezygnować? czemu poświecić więcej uwagi?
jak ważna jest duchowość dla współczesnego człowieka?
i czy.
czy możliwe jest życie nieklasztorne bez głośno
wypowiadanych słów. byłam wczoraj z siostrzenicą
na spacerze i nie chciało mi się gadać. a uważam,
że dzieciom przekazuje się świat przez przykład
i jednak rozmawianie z nimi. a gdy chodzę lubię
sobie pomilczeć. i to był problem, gdy z kimś byłam.
głupie są milczące spacery. bo zaczynam wtedy rozmyślać
o braku więzi, a to nieprawda.
idę i chłonę obrazy. szum uliczny. mówię do siebie
w środku. zwariowałam już do reszty? a bardzo być może.
rozmyślam.
mówić do kogoś lubię leżąc na trawie, gdy mnie obejmuje
i takie tam.
czy dzieci wolno bić? bo miałam ochotę Małej przetrzepać
spódniczkę, gdy przebiegła przed samochodem. a ADHD to podobno
zespół przewlekłego braku pasa. bicia pasem nie uznaję.
na gołą dupę też nie. upokarzające.
dlaczego relacje mogą się zmienić, gdy domiesza się seks?
smutek spełnionej baśni?
tuż przed snem wszystkie myśli się doskonale mieszają.