Dodaj do ulubionych

o czym można myśleć, gdy nie można zasnąć

23.07.07, 02:19
oglądałam portrety kobiet. i patrzyłam
na detale typu - umalowane oko a nawet dwa,
pociągnięty flamastrem łuk brwiowy i inne.
i tak się zastanawiam, czy równie ważne jest
umalowanie oczu w środku smile

jasne-jasne, obydwa wizerunki wewnętrzny i zewnętrzny
powinny ze sobą współgrać. ale czy to oznacza, że
osoba spędzająca 1.5 godziny przed lustrem, równie
tyle samo czasu poświęca swojej głowie?

doba ma 24 h. tylko. co jest ważne? z czego można spokojnie
zrezygnować? czemu poświecić więcej uwagi?

jak ważna jest duchowość dla współczesnego człowieka?
i czy.

czy możliwe jest życie nieklasztorne bez głośno
wypowiadanych słów. byłam wczoraj z siostrzenicą
na spacerze i nie chciało mi się gadać. a uważam,
że dzieciom przekazuje się świat przez przykład
i jednak rozmawianie z nimi. a gdy chodzę lubię
sobie pomilczeć. i to był problem, gdy z kimś byłam.
głupie są milczące spacery. bo zaczynam wtedy rozmyślać
o braku więzi, a to nieprawda.

idę i chłonę obrazy. szum uliczny. mówię do siebie
w środku. zwariowałam już do reszty? a bardzo być może.
rozmyślam.

mówić do kogoś lubię leżąc na trawie, gdy mnie obejmuje
i takie tam.

czy dzieci wolno bić? bo miałam ochotę Małej przetrzepać
spódniczkę, gdy przebiegła przed samochodem. a ADHD to podobno
zespół przewlekłego braku pasa. bicia pasem nie uznaję.
na gołą dupę też nie. upokarzające.

dlaczego relacje mogą się zmienić, gdy domiesza się seks?
smutek spełnionej baśni?

tuż przed snem wszystkie myśli się doskonale mieszają.


Obserwuj wątek
    • 9b9 Re: o czym można myśleć, gdy nie można zasnąć 23.07.07, 09:17
      Proponuję piwo pół godzinki przed pójściem spać. Zawsze działa.
      • aleola1 typowa scenka pary 23.07.07, 09:33
        ona przed snem jeszcze probuje podyskutowac a on "napij sie piwa to szybciej
        usniesz" hehehehehe
        piekne
        • 9b9 Re: typowa scenka pary 23.07.07, 09:42
          Pary powiadasz...
          Z topiku wynika, że głównym problem Autorki jest, że nie może zasnąć. Reszta to
          didaskalia.
          pzdr.
          P.S. Ostatniej nocy spałem znakomicie.
      • 9b9 Re: o czym można myśleć, gdy nie można zasnąć 23.07.07, 12:04
        Poproszę "markuj C" także dla mojego wpisu. Propaguje alkoholizm przed 23.
        Dziękuję.
        • glos_z_offu Re: o czym można myśleć, gdy nie można zasnąć 23.07.07, 12:06
          spokojnie, to było na moją prośbę.
          • 9b9 Re: o czym można myśleć, gdy nie można zasnąć 23.07.07, 12:07
            Ja też ładnie poprosiłemsmile
            • glos_z_offu Re: o czym można myśleć, gdy nie można zasnąć 23.07.07, 12:17
              Mailem? I nasypałeś tam kwiatków? smile
              • 9b9 Re: o czym można myśleć, gdy nie można zasnąć 23.07.07, 12:36
                Zaiste dziwne obyczaje panują na tym forum. Usuwanie postów na prośbę ich
                autorów... Cud. No, ale na prywatnych przechodzi.
                Nie, poprosiłem postem, powyżej. Teoretycznie takla prośba powinna wylecieć w
                kilka minutsmile
                Maila na gazetę jakoś wysłać nie mogę. Znana sprawa komunikacji z gmail'em.
    • glos_z_offu Pomyśl, jesteś kochany 23.07.07, 12:04
      od dziś będę bardzo dobrze spać smile
      9b9, tak, chmiel usypia, ale stosowany codziennie?
      • 9b9 Re: Pomyśl, jesteś kochany 23.07.07, 12:07
        To Ty masz codziennie problemy z zaśnięciem? Hmmm, trudna sprawa.
        Poza tym wszystko zależy od tego w jaki sposób chmiel zostanie podany. I w
        jakim towarzystwie spożyty.
        Idąc dalej. Chmiel spożyty w odpowiednim towarzystwie może sprawić, że oboje
        nie zasną. Przynajmniej nie od razu. wink
        • glos_z_offu Re: Pomyśl, jesteś kochany 23.07.07, 12:10
          Codziennie od jakichś dwóch tygodni. Nie wolno pić
          podwójnego espresso przed snem, co nie? smile
          Przestawił się rytm dnia. Naprawię to.
          • 9b9 Re: Pomyśl, jesteś kochany 23.07.07, 12:11
            Na kawie się nie znam. Pisałem już, że po łyku czarnej zaczynam ziewać. wink
    • alo_ha skąd ja to znam... 23.07.07, 12:07
      Z własnego doświadczenia wiem, że im więcej myśli tym trudniej usnąć.
      Metody przeze mnie wypróbowane:
      piwo, drinki, wino - nie działa i nie wiem dlaczego po wielu próbach
      zaprzestałam - nie będę zasililać statystyk alkoholików
      ziołowe nasenne - nie działają
      nasenne receptowe - działają bosko, ale uzależniają baaaaaaaaardzo szybko więc
      grzecznie wzięłam 4 a reszta czeka aż zacznę majaczyć z niewyspania wink a tak
      przy okazji to pani przepisująca zasugerowała że może by tak do psychologa smile
      ponoć skuteczna i nieuzależniająca jest hydroxyzyna ale coś mi się wierzyć nie
      chce smile
      A i jeszcze jedna teoria związana ze snem, można potraktować jako plotkę ale
      może coś w tym jest. Ponoć jeśli człowiek często wybudza się w trakcie nocy to
      może mieć stany lękowe, a jeśli ma problemy z uśnięciem
      to depresyjne.
      • glos_z_offu Re: skąd ja to znam... 23.07.07, 12:12
        Wczoraj to miałam ogromną ochotę wyjść i połazić
        po swoim osiedlu. Ale ja się boję. Nie w nocy. A psa nie mam.
        • alo_ha Re: skąd ja to znam... 23.07.07, 12:20
          Hmm ja mam tylko kota ale nie obronny wink
          A tak w temacie bezpieczeństwa to będąc dziś na L4 zauwazylam tabuny policji na
          ulicach... to jest autentycznie skandal po kiego grzyba oni laza o 10 w dzień w
          środku tygodnia - emetytów obserwują?! A wieczorem oczywiście zadnego patrolu...

          A z tą hydroxyzyną to spróbuj - ja w końcu nie brałam ale polecala mi to
          pediatra, której ufam bezgranicznie smile
    • aleola1 cuda nie dziwy 23.07.07, 13:23
      szkoda ze w prawidzym zyciu tak nie mozna wymazac tego co juz raz sie
      powiedzialo,

      troche nie rozumiem takiego zachowania, ale co ja wogole rozumiem?!
      • glos_z_offu Re: cuda nie dziwy 23.07.07, 15:31
        w życiu realnym tłumaczę sobie, że "tak miało być", zagrały pewne czynniki,
        osoby, że tak a nie inaczej się stało. padły takie a nie inne słowa. zauważ, że
        realnie zwykle mówisz do kogoś. ja dziś w nocy bardziej do siebie. 9b9 ma
        słuszność. didaskalia.
        tu: dobrze, że jest możliwość kamuflażu, ot co.
        • aleola1 Re: cuda nie dziwy 23.07.07, 15:33
          ale jak tak dalej pojdzie to nie bedzie sensu odpisywania na czyjesc posty...
          • glos_z_offu Odpisz na ten. 23.07.07, 15:47
            Czekam na zielone, spieszę się do tramwaju, słucham pani. Całkiem zwyczajnie
            mówiła. Do siebie. Na mój gust - miała schizofrenię. Gdybym chciała wejść w jej
            świat, dostrzegłaby mnie? Można w ogóle byłoby dostać się do jej świata? Jako
            kto? Anonimowy odpowiadajacy na jej kwestię? Co ona widzi? Obok niej ktoś stał?
            Czy w ogóle widzi tych, których widzę ja? (bez schizofrenii smile)

            • aleola1 Re: Odpisz na ten. 23.07.07, 16:01
              oj na sile to nie ale takiej prozy moglabym czytac tomami, bardzo podobal mi
              sie twoj pierwszy post, i moze dlatego tak mi go zal, bo to sa wpisy ktore ni
              eod razu prowokuja do pisania tylko do myslenia, i jak bede stala na zielonym
              to sobie o tobie pomysle, i pewine keidys chetnie bym nawiazala, bo taki natlok
              mysli to sa u mnie przynajmniej, momenty i chetnie bym sie tym czesto
              podzielila smile
              • glos_z_offu jeśli szczerze, 23.07.07, 16:03
                to dzięki Aleolu, cień sympatii przebił się przez straszny ból gupiego łba.
                tupiące mewy ustały...
                • aleola1 Re: jeśli szczerze, 23.07.07, 16:06
                  oczywiscie ze szczery, tutaj jest cudowne miejsce w ktorym mozna byc tylko
                  szczerym i nawet nie probowac robic smutnej miny smile lub udawac skrepowaniesmile
          • glos_z_offu by the way. 23.07.07, 16:01
            często "okabelkowani" na ulicy wyglądają jak niesłyszący - nie reagują, gdy coś
            do nich mówisz smile
            a rozmawiający ze słuchaweczką w uchu jak świry smile

            to tu jeszcze jedno by the way: nawet gdyby się chciało zaczepić fajnego faceta
            lub dziewczynę, to całkiem odpada, gdy właśnie słucha muzyki z playera.

            chyba że nie życzy sobie, aby mu przeszkadzano - OK.
            • aleola1 Re: by the way. 23.07.07, 16:02
              wyciagnik mu/jej kabelek i mowsmile hehe
              mnie tez smiesza tacy ludzie, czasem wyobrazam sobie ze sa robotami i ktos nimi
              steruje, bo sa, zwlaszcza gdy rozmawiaja, tacy nieobecni. smile
              • glos_z_offu :))) 23.07.07, 16:06
                Mu.

                Słuchawki w uszach tylko w łóżku. Ha, poczekam na chwilę, gdy On mi je
                wyciągnie wink)
            • 9b9 Hi, hi 24.07.07, 08:17
              Kilka dni temu przymierzałem się, żeby założyć wątek na ten tamt. Tzn., że
              słuchawki na uszach zmniejszają szansę poszukującego. Np. widzisz fajną/fajnego
              w komunikacji miejskiej, chcesz zagać, a tu doopa. Bo ma słuchawki.
              Uznałem jednak, że za dużo mnie na forumsmile

              Z innej beczki. Kiedyś jechałem na rowerze. Minąłem rolkarza, a facet jadący
              też rowetrem z naprzeciwka sobie krzyczał: "Uwaga!", "Ej". Potem było
              tylko "K.urwaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa" i wjechał w rolkarza śmigającego
              regularną suinusoidą ze zmiennym okresem. Oczywiście ze słuchawkami.
              Brrr. Nie lubię. Muzyki słucha się z CD i z porządnych głośników. Tak, żeby
              sąsiedzi też coś z tego mieli. wink
              pzdr.
              • glos_z_offu :)) 24.07.07, 09:53
                Zatykanie sobie samemu uszu na ulicy to sport ekstremalny.
                A może strach?
                Tak jak biżuteria (pierścionki, talizmany miałyby zabezpieczać).
                E tam, domorosła filozofia wink
                • 9b9 Re: :)) 24.07.07, 10:25
                  E tam, ja bym do tego nie dorabiał filozofii. Raczej dwa czynniki:
                  1. gadżeciarstwo
                  2. taniocha tych urządzeń
                  wink
                  pzdr.
                  • fleshless Re: :)) 24.07.07, 10:43
                    9b9 napisał:

                    > 1. gadżeciarstwo
                    > 2. taniocha tych urządzeń

                    czy ja wiem, jakieś dziesięc lat temu podobne argumenty wysuwano przeciwko
                    użytkownikom komórek - w czasach kiedy komórki rozpoczynały swą wędrówkę pod
                    strzechy jak komuś zadzwoniła komóra w autobusie to siał zgorszenie wink
                    dzisiaj raczej nikomu nie przyszły by takie argumenty do głowy, no chyba że
                    pozostałw (j)elicie kontestatorów ;-]

                    Jeśli chodzi o względy bezpieczeństwa to zgoda - przykład rolkarza, spacery bez
                    zebry, bez tory...
                    • 9b9 Re: :)) 24.07.07, 10:54
                      Czy ja wiem? Raczej nie.
                      Pierwsze komórki to był szpan.
                      A te wszystkie słuchawkowe wynalazki szpanem nie są. Bo co to za lans pokazać,
                      że ma się odtwarzacz mp3 za 50 złotych czy w telefonie za złotówkę w promocji
                      jakiegoś telekomu? A jeśli nawet zapłaciło się za to konkretne pieniądze, to i
                      tak nie widać różnicy. No chyba, że są jakieś specjalne słuchawki, po których
                      od razu widać, że to co najmniej tauzenik.
                      Gadżeciarstowo to przemożna chęć posiadania jegoś fajnego urządzonka
                      elektronicznego z nieprzydatnmi do niczego funkcjami. Tak jak w dawnych czasach
                      zegarki z 21 melodyjkami były lepsze od tych z 14 wink
                      pzdr.
                      P.S. Ponieważ wątek nie ma tytułu możemy sobie pogadać o czymkolwieksmile
                      • glos_z_offu Prosiak ;-) 24.07.07, 10:58
                        Ja poproszę o przywrócenie postu-matki. Aleola chciała.

                        (La donna e mobile jako chyba piórko czy jakoś tak smile
                      • raknor Re: :)) 24.07.07, 11:32
                        9b9 napisał:
                        > Bo co to za lans pokazać,
                        > że ma się odtwarzacz mp3 za 50 złotych czy w telefonie za złotówkę w promocji
                        > jakiegoś telekomu? A jeśli nawet zapłaciło się za to konkretne pieniądze, to i
                        > tak nie widać różnicy. No chyba, że są jakieś specjalne słuchawki, po których
                        > od razu widać, że to co najmniej tauzenik.
                        > Gadżeciarstowo to przemożna chęć posiadania jegoś fajnego urządzonka
                        > elektronicznego z nieprzydatnmi do niczego funkcjami.

                        Hmm rozumiem że nosiłbyś tylko wtedy gdy na 100 metrów widać ile Cię to
                        urządzenie kosztowało. Taki wniosek z Twojego wpisu. Ja lubię chodzić ze
                        słuchawkami na uszach, z cicho nastawionym poziomem głośności. Jak już idę sam
                        to przynajmniej towarzyszy mi muzyka, robie tak bo lubię czasem czegoś posłuchać
                        a nie dlatego by sie obnosić ze sprzętem. Uważam że z takich "gadżetów" korzysta
                        się z uwagi na ich funkcję użytkowe a nie po to by pokazać że się ma, bo racja,
                        nie ma czego pokazywać.
                        • 9b9 Re: :)) 24.07.07, 11:54
                          raknor napisał:
                          > Hmm rozumiem że nosiłbyś tylko wtedy gdy na 100 metrów widać ile Cię to
                          > urządzenie kosztowało.

                          Żle rozumieszsmile Ba, nic nie rozumieszsmile)
                          Nie wydaje mi się, żebym musiał szpanować czymkolwiek. Jakoś nigdy mi to nie
                          było do nieczego potrzebne. I żyję.
                          Nie noszę i nie sądzę, żebym kiedykolwiek nosił. Dlaczego?
                          1. Słuchanie muzyki jest dla mnie czymś ważnym. I dlatego nie będę profanować
                          tej czynności. Jak słuchać to na porządnym sprzęcie, odpowiednio rozstawionym w
                          pomieszczeniu. Słuchawki (nawet najlepsze) to dla mnie brzęczydełko.
                          2. Jestem otwarty na świat. I nie mam zamiaru ograniczać swojej percepcji
                          słuchawkami. Zupełnie inna kwestia to koreczki do uszu np. na meczu. Jak w
                          sobotę w Lesznie. smile
                          pzdr.
                          • raknor Re: :)) 24.07.07, 12:08
                            acha smile
                            Ostatni post koncentrował się na efekcie jaki daje noszenie sprzętu, stąd moje
                            błędne wnioski.
                            No ale jeśli chodzi o jakość dźwięku to nie mogę się nie zgodzić, słuchawki nie
                            dorównają większym urządzeniom, no ale tylko je mogę z sobą zabrać i tak jak
                            pisała mumja wole niższą jakość ale muzyki od hałasu ulicy, nie zawsze ale
                            czasami tak.
                            Ja raczej ludzi na ulicy nie poznaję, czyli przez same słuchawki w uszach
                            niewiele tracę wink

                            Pozdrawiam
                    • pomysl.po.wypiciu :D 24.07.07, 10:55
                      flesh chodzisz na spacery z zebra?? a gdzie Ty ja trzymasz w mieszkaniu? he? big_grin
                      • fleshless Re: :D 24.07.07, 11:07
                        pomysl.po.wypiciu napisał:

                        > flesh chodzisz na spacery z zebra?? a gdzie Ty ja trzymasz w mieszkaniu?
                        he? big_grin

                        heh
                        bez = przez
                        to nie było łatwe. A miało być?

                        ;>
                  • glos_z_offu tak myślisz? 24.07.07, 10:55
                    Ipody mogą być całkiem drogie, skoro piszesz gadżeciarstwo i taniocha.
                    Widzę raczej chęć odgrodzenia się od otoczenia. Szum otoczenia niezbyt miły,
                    ale charakterystyczny dla miasta. Może wyekspediujemy słuchających na wieś? wink
                    Rozumiem za to czytających. Można ich zaczepić wink

                    P.S. Twoje obserwacje charakterystyczne są dla sytuacji uprawiania sportu
                    (można biegać z muzyką? - troszkę dziwne), ja mówię raczej o komunikacji
                    miejskiej. O chodzeniu po mieście też.
                    • 9b9 Re: tak myślisz? 24.07.07, 11:24
                      Niemal zawsze widać tylko słuchawki.

                      Moje obserwacje wynikają z tego, że kiedyś pewna koleżanka z pracy (BTW bardzo
                      ładna i miła dziewczyna) narzekała, że nie może sobie nikogo znaleźć itp. itd.
                      Ale przy tym zawsze chodziła osłuchawkowana. To mnie natchnęło, że w ten sposób
                      zmniejsza swoje szanse o kilka godzin dziennie.
                      Potem doszły inne obserwacje w miejscach publicznych. Cóż, a może po prostu
                      ludzie robią się coraz bardziej aspołeczni, kultywujący indywidualizm? Może
                      właśnie w tę strone idzie cywilizacja, tj. cały świat to komputer i kontakty
                      osobiste stają się niepotrzebne? No może poza prokreacją? Cholera wie.
                      Słuchający na wieś. To mi się podobało. I jest nawet bardzo prawdziwe. Nikogo
                      nie urażając. Znam parę osób, które przeprowadziły się z wiosek do dużych
                      miast. I osoby te funkcjonują w każdej dziedzinie na zasadzie "to do płota jest
                      moje. Co za płotem to sąsiada i może zdechnąć.". Może dla nich słuchawki są
                      takim właśnie zastępczym płotem?
                      Tak se piszę głupoty, bo zmęczony jestem. A to dopiero 11.24. Ech...
                  • mumuja Re: :)) 24.07.07, 11:39
                    9b9 napisał:

                    > E tam, ja bym do tego nie dorabiał filozofii. Raczej dwa czynniki:
                    > 1. gadżeciarstwo
                    > 2. taniocha tych urządzeń

                    nono... a nie wziąłeś pod uwagę miłośników muzyki, którzy zdecydowanie wolą
                    słuchać ją, podczas, gdy poza słuchawkami szaleje hałas ulicy, tłumu ludzi,
                    tirów, autobusów, kiedy chce się ciszy, a jej nie można mieć...?
                    • 9b9 Re: :)) 24.07.07, 11:57
                      A czy ja muszę mieć rację? smile
                      Jesteśmy na forum dla singli (ponoć). Jeżeli singiel ma na ulicy/w pociągu itp.
                      słuchawki, zmniejsza swoją szansę na nowe znajomości. Taki jest motyw przewodni
                      tej pisaniny.
                      To, że ma ustawione cicho i słyszy coś tam z zewnątrz nie ma tu większego
                      znaczenia. Widok słuchawek zniechęca potencjalnego interlokutora. Tak mi się
                      przynajmniej wydajesmile
                      pzdr.
                      • glos_z_offu Twoja asertywność robi wrażenie ;-) 24.07.07, 12:42
                        Poniekąd rozumiem raknora - kedyś chodziłam na spacery z niejakim walkmanem.
                        Zabytek. Spacer, czyli raczej park, rzadko uczęszczane ścieżki, wiec ptaki,
                        odłosy przyrody. Niby dlaczego się tego pozbawiać?
                        Tłumienie odgłosów ulicznych? Próbowałam. Robi się wtedy maksymalnie głośność.
                        Aby coś usłyszeć. Szkoda szanownych uszu.
                        No i tak. Miło z ulubioną muzyką, ale ciągle samemu. A ja tak nie chcę smile
                      • mumuja Re: :)) 24.07.07, 13:04
                        Słuchawki na uszach to izolacja murowana, to się zgadza.
                        Ale czasem potrzebna. Gdy się biegnie i pędzi w konkretnym celu przed siebie,
                        muzyka jak najbardziej dopala tempa.
                        Gdy idę na spacer, przycupnę sobię na ławeczce, kontempluję sobie chwilę, wtedy
                        słuchawki nie są mi konieczne.
                        no i wtedy łatwo zaczepić. Oni mnie, a ja ich smile
                        • raknor Re: :)) 24.07.07, 13:20
                          Zgadzam się z tym że na spacerze bym się w ten sposób izolował, słuchawki w
                          uszach mam tylko czasem, np. jak idę do pracy lub na jakieś spotkanie, coś
                          załatwić itp.
                          • glos_z_offu nie boicie się, 24.07.07, 13:34
                            czego rzecz jasna wcale nie życzę, że Wy w uniesieniu, ekstazie, odizolowani a
                            ktoś Wam z pupy zrobi garaż? I już więcej nie wypowiadam się w tym temacie.
        • fleshless kamuflaż, powiadasz? 24.07.07, 11:02
          dobry? a dla kogo?

          a ja bym powiedział, że ta właściwość netu, to jest właśnie jedna z tych cech,
          które mogą czynić go niebezpiecznym

          to jest tylko net - wiadomo, ale to nie jest tak, że on jest kompletnie
          nierealny - że go nie ma. Słowa, które tu padają są czytane, bywa, że
          przeżywane - potrafią urzekać, ale potrafią też ranić i oszukiwać...
          To nie jest tak, że tutaj nie ma odpowiedzialności, że tu wszystko można
          wyzerować.

          A kamuflaż, o którym mówisz, sprzyja takim ucieczkom - pozwala na przykład
          narobić bałaganu pod jednym nickiem, a potem sobie uciec pod inny i udawać, że
          się nie wie o co chodzi - takie rzeczy się zdarzają.
          Kamuflarz, o którym mówisz, pozwala na podstęp i manipulację. Ci, któzy trochę
          mieli do czynienia z netem już parę historii widzieli i nabrali już jakiejś
          naturalnej ostrożności, naturalnego dystansu, który chroni ich przed takimi
          sytuacjami. Ale nie wszyscy są tacy świadomi, nie wszyscy się spodziewają -
          zwłaszcza świeżaki...

          Niestety kamuflaż, o którym mówisz, ułatwia harce ludzim nieodpowiedzialnym, a
          czasami wręcz nieobliczalnym i utrudnia obronę przed nimi...

          Także wisz... to nie jest takie hop-siup...
          • glos_z_offu pijesz do mnie... 24.07.07, 11:11
            powiem tylko tyle, że nikogo nie oszukałam ani nie uwiodłam.
            Jeśli zraniłam to mam świętą zasadę - nie kopię pierwsza. Li i jedynie oddaję.
            Możesz się śmiać.
            w necie i realu jestem niemal taka sama.
            Nocnego postu się zawstydziłam, wydał mi się nadto ekshibicjonistyczny.
            Aleola rzekła, że jej się podobał. Miło.
            więcej tłumaczyć się nie zamierzam. Czółko.

            P.S. Ty? A po co Ci moje zdjęcia, których to chcesz piząc pod innym nickiem?
            • fleshless Re: pijesz do mnie... 24.07.07, 11:18
              Nie chcę Twoich zdjęć.
              Dobrze wiesz, że tamta zagrywka miała określony, wynikający z wątku, żartobliwy
              kontekst.
            • mumuja Re: pijesz do mnie... 24.07.07, 11:55
              glos_z_offu napisała:

              > Nocnego postu się zawstydziłam, wydał mi się nadto ekshibicjonistyczny.

              A może po prostu szczery, smutno-żalo-szczery, bez zbędnych egzaltacji, taki
              właśnie, który jest wyrazem tego, co się przeżywa.
              I szkoda, że tak mało takich wypowiedzi
              • glos_z_offu fękju 24.07.07, 12:43
            • fleshless Dobra, luz 24.07.07, 15:27
              poprzestańmy po prostu na tym, że trzeba być ostrożnym - nie wszystko złoto, co
              się świeci (albo próbuje się świecić ;P)

              czółko

              ;-]
    • aleola1 miejsce akcji: wagon metra warszawskie 24.07.07, 11:42
      wystepuja: wspoljechacze
      narrator: moja leptyna
      o to moj strumien swiadomosci podczas podrozy:
      widze matke z corka, corka w wieku liecealnym wyglada na przecietna dziewczyna,
      mama z umeczona twarza w wieku ok. 50 w rozmiarze okolo 50 moze i wiecej, widac
      po nich ze pieniadze sie nie przelewaja, jada sobie. dziewczyna trzyma kwiatki.
      maja podobne do siebie twarze. wymeczone, przemeczone, zatroskane. gdzies jada?
      przeprosic kogos? matka jest przemeczona uczciwa kobieta ktora jakos ciagnie to
      wszytsko. corka przeietna nastolatka ktora nigdy nie bedzie miala ukochanych
      butow ani torebki z modnego sklepu ma smutna twarz. to co mnie uderzylo to ze
      wogole ze soba nie rozmawialy. a dlugo jechaly. ten obrazek jakos mnie udezyl
      smutkiem. ja ze swoja mama bardzo duzo rozmawialam i rozmawiam. a one siedza
      tylko i wygladaja podobnie. wsiada starsza pani siwe wlosy za uszy, sukienka
      makijaz wyglada pieknie, widac ze byla piekna dziewczyna. Kim ja bede czy
      zameczona matka i zona z opuchnieta od problemow twarza czy piekna zadbana
      zmarszczona staruszka?
      nie umiem pisac zeby oddac to co myslalam wtedy ale jakos te osoby dlugo
      pozostana w mojej glowie. ot.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka