...że zostaje się samej, po czym stwierdza się, że ma się dość wszystkich
facetów i byłoby najlepiej, żeby trzymali się z daleka i... faktycznie tak
się dzieje! A może to ja ich jakoś podświadomie odstraszam?...
Czuję się trochę uboga emocjonalnie, nie potrafię się cieszyć niektórymi
rzeczami tak jak kiedyś, nie pamiętam kiedy śmiałam się do łez ze znajomymi...
I niby dobrze mi samej, ale jednak czegoś brak. Niby nie chcę nikogo, bo
zburzy mi mój w miarę poukładany światek, ale miło byłoby mieć kogoś koło
siebie, kto by przytulił, powiedział miłe słowo, albo po protu pobył...
Ogólnie mam się nieźle. Żadnej deprechy; realizm i optymizm owszem

Pozdrawiam!