lonely27
03.10.07, 14:33
No dobra...Jak dajecie radę, bo byciu z kimś kilka lat...po trwaniu
przy drugiej osobie, po zasypianiu czując jego ciepło, po robieniu
śniadań dla 2 osób, po cieszeniu się jego szczęściem...?
Mój mężczyzna (jeszcze formalnie mąż) chciał wolności, bo się nie
wyszumiał, bo poznał inną, bo ona nie wymaga, nie krytykuje,
nie.....bo ze mną to zwykłe życie.... I odszedł.
A ja umieram w mej samotności...bo miało być na zawsze....?